roterupel
17.02.07, 10:44
Zbigniew Wassermann powiedział, że raportu z weryfikacji WSI nie trzeba
traktować jak aktu oskarżenia.
Minister-koordynator służb specjalnych wyjaśnił w Sygnałach Dnia w Programie
Pierwszym Polskiego Radia, że raport jest opisem pewnej rzeczywistości.
Minister przyznał, że w raporcie nie ujawniono wszystkich materiałów,
dotyczących sprzecznych z prawem działań Wojskowych Służb Informacyjnych.
Ujawnienie niektórych materiałów mogłoby bowiem zagrozić bezpieczeństwu
państwa. Dotyczy to między innymi nazwisk agentów wywiadu wojskowego
działających za granicą.
Zbigniew Wassermann podkreślił, że Wojskowe Służby Informacyjne nie były w
stanie rozwiązać problemu funnkcjonariuszy, którzy byli szkoleni w Związku
Radzieckim i mogli zostać zwerbowani przez radziecki lub rosyjski wywiad. Nie
udało im się też schwytać żadnego obcego agenta, działającego w Polsce.
Koordynator służb specjalnych wyraził opinię, że wywiad wojskowy należało
zlikwidować zaraz po 1989 roku i zbudować od nowa.
Komentując fakt, że w raporcie nie znalazły się nazwiska najbardziej znanych
dziennikarzy, Wassermann powiedział że służby specjalne starają się werbować
ludzi, którzy dużo potrafią i pełnią ważne funkcje, ale nie rzucają się w
oczy. Mówiąc o wymienieniu w raporcie nazwiska byłego szefa kolegium IPN
Andrzeja Grajewskiego, koordynator służb specjalnych powiedział, że niektóre
osoby były znane społeczeństwu z pozytywnej działalności, ale dokumenty
pokazują także inne fakty.
Wassermann powiedział, że prezydent Lech Wałęsa, który był zwierzchnikiem sił
zbrojnych, nie może się uchylać od odpowiedzialności za działanie WSI. Dodał,
że autorzy raportu uznali Wałęsę za jedną z osób odpowiedzialnych za
nieprawidłowości w WSI, gdyż wynika to z obowiązującego prawa. Konkretną
odpowiedzialność poszczególnych osób ustalą natomiast odpowiednie instytucje,
w tym prokuratura.