pawka.morozow 19.02.07, 17:54 obserwatorzy sceny politycznej uważają go za najsilnieszego i najmądrzejszego premiera po 1989r. Teraz przygotował kolejny ruch,jaki to może być ruch? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
witek.bis Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 19.02.07, 17:55 Złamanie nogi. Nad połamańcem każdy się ulituje. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk [...] 19.02.07, 17:56 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Dlaczego wycięto? 20.02.07, 08:13 Przecież opisałem tylko kolejny ruch szachowy Jarka. Nazwa figury się nie podoba? Niech będzie, że zbije skoczka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 08:17 > obserwatorzy sceny politycznej uważają go za najsilnieszego i najmądrzejszego > premiera po 1989r. Którzy, którzy...??? Odpowiedz Link Zgłoś
antykagan Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 12:05 kotek.filemon napisał: > > obserwatorzy sceny politycznej uważają go za najsilnieszego i najmądrzejs > zego > > premiera po 1989r. > > Którzy, którzy...??? Michalkiewicz, Semka, Michalski, Karnowski, Zaremba, Ziemkiewicz... > > Odpowiedz Link Zgłoś
zona_jarka Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 08:26 Na pewno nieskoordynowany, po czym noga do gipsu. Odpowiedz Link Zgłoś
piglowacki Przegapiłeś „nowe otwarcie” Jarusia ??? 20.02.07, 11:21 Czyżbyś przegapił ostatnią he, he, he Reorganizację Rządu i czwartkową dwugodzinną konferencję prasową Jarusia MATACZ MiłoŚCIWIE nam PANUJĄCEGO. Ucieczka „do przodu” jedynym antidotum na KATASTROFĘ he, he, he REWOLUCJI mORALNEJ IV RP (wyróżnienie bez brzydkich skojarzeń). CBA, posokowcy Zi0br0, łapsy Karczmarka i cichociemni Godzili (kumpla Zi0br0) z ABW na obstalunek Jarusia MATACZ MiłoŚCIWIE nam PANUJĄCEGO, przygotowują NOWE OTWARCIE upadłej REWOLUCJI mORALNEJ IV RP, czyli JASEŁKA dla „ciemnego ludu”. I ramach tego NOWEGO OTWARCIA IV RP Jarusia MiłoŚCIWIE nam PANUJĄCEGO i wybitnego P(i)C prawnika Zi0br0 & Co. niedługo w TVPiS zobaczymy RELACJĘ na ŻYWO z wyciągania z samolotu i zakutego w kajdankach Kwaśniewskiego, Kulczyka, ….. przez łapsów w kominiarkach czy cuś podobnego i IV RP będzie „ROSŁA w SIŁĘ” zaspakajając RZĄDZĘ KRWI „ciemnego ludu”. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -: PS. W ostatnich dniach niepochlebnie pisali o „new otwarciu” nawet PiS towarzysze z TPPR Ziemkiewicz i Zaręba. = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = „Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.” - Prof. J.Raciborski (11.02.2005) Odpowiedz Link Zgłoś
ddb2 Re: posuwisto - zwrotny :) n/t 20.02.07, 11:28 Pawka.morozow napisal: obserwatorzy sceny politycznej uważają go za najsilnieszego i najmądrzejszego premiera po 1989r. Jacy obserwatorzy? Ano pawka,leszab,palnick,nowotwor i paru jeszcze z tej samej polki. Odpowiedz Link Zgłoś
venus99 Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 12:15 najsilniejszy,najmądrzejszy i oczywiście NAJWIĘKSZY. Odpowiedz Link Zgłoś
pawka.morozow najsilniejszy premier III oraz IV RP 20.02.07, 17:35 www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=32259 "Najsilniejszy polski premier" Wybitny analityk polskiej polityki Rafał Matyja polemizuje w DZIENNIKU z tekstem Piotra Zaremby o kryzysie politycznej strategii Jarosława Kaczyńskiego. Piotr Zaremba ostrzegł premiera. Jednak nie przed przeciwnikami, nie przed wyborcami czy trudnymi do rozwiązania problemami - ale przed nim samym. Czy premier ma się czego bać? Czy rzeczywiście traci polityczny instynkt i - jak pisze publicysta "Dziennika" - bliski jest "powolnego stoczenia się w przepaść"? Nie sądzę. Zgadzam się jednak z Piotrem Zarembą w jednej kwestii - rząd znalazł się rzeczywiście w momencie krytycznym. Myślę jednak, że nie ze względu na ryzyko popełnienia błędu czy utratę przez premiera politycznego rozumu, a przede wszystkim przez zasadniczą zmianę kontekstu rządzenia. Metoda polityczna, która dotąd przynosiła sukcesy, może być bowiem od tej pory coraz mniej efektywna. Zasoby polityczne, tak pracowicie zgromadzone w ostatnich kilkunastu miesiącach, to nie kapitał, a raczej kredyt, od którego trzeba będzie płacić odsetki. Jarosław Kaczyński nie zapłaci jednak za odwołanie popularnego i lubianego przez media Radka Sikorskiego, lecz być może za brak widocznej i odczuwalnej zmiany w wielu dziedzinach życia. Myślę, że nie zapłaci nawet za odwołanie Ludwika Dorna, ale być może za to, że w jego rządzie za mało jest ministrów tej miary, co Dorn. Utrata popularności jest naturalna Zaremba - w sposób właściwy uważnemu obserwatorowi zachowań polityków - próbuje uchwycić moment, w którym poprzednicy Kaczyńskiego popełnili zasadniczy błąd. Błąd, który uruchomił lawinę porażek i dryf ku kilkuprocentowemu poparciu dla ich partii. Milcząco przy tym zakłada, że przyczyną porażki jest samozniszczenie, błąd lub seria błędów, która silnego i popularnego premiera czyni politycznym nieszczęśnikiem. W tej kwestii również nie zgadzam się z Piotrem Zarembą. Myślę, że to nie błędy w rządzeniu. Raczej pewna logika funkcjonowania rządów odbiera premierom szanse na zwycięstwo. Tezie Zaremby można przeciwstawić przypuszczenie, że - w polskich warunkach - samo sprawowanie władzy niszczy społeczną legitymizację. A dzieje się tak dlatego, że wobec słabości instytucji rządowych każdy premier musi przecież przejść przez naturalny cykl utraty popularności. Pierwszy etap jest dla szefa gabinetu najsympatyczniejszy - wydaje się być wówczas miłym człowiekiem, z empatią traktującym najpoważniejsze bolączki społeczne i żwawo biorącym się do rządzenia. Towarzyszą temu - wzmacniające pozycję w obrębie elity politycznej - nominacje na funkcje państwowe. Po mniej więcej roku przychodzi drugi etap. Obietnice poddane zostały surowej weryfikacji, pierwotny entuzjazm wyczerpuje się, a jego miejsce zastępuje tęsknota (rządzących) za nowym początkiem. I tu pojawia się zwykle próba wygłoszenia czegoś w rodzaju kolejnego exposé - uzyskania po raz drugi miłego zastrzyku "nowości". W założeniu również składane obietnice odzyskają swą wiarygodność. Dopiero trzeci etap polega na sypaniu się poparcia społecznego, nerwowych manewrach personalnych, podejmowanych z nadzieją, że uda się jeszcze ostatkiem sił "odbić od dna". Zatem gdyby przyjąć hipotezę o naturalnym "zużyciu władzy" - myślę, że nie jest źle, gdyż Jarosław Kaczyński jest u progu fazy drugiej. Nie twierdzę jednak, że opisane zjawisko stanowi swego rodzaju fatum polskiej polityki. Przeciwnie, sądzę, że w końcu pojawi się polityk, który zdoła złamać tę prawidłowość i jako pierwszy zapewni sobie władzę przez dwie kadencje. Problemem Jarosława Kaczyńskiego jest dziś zatem nie to, że popełnia jakieś szczególne błędy, ale to, że nie dokonuje zmian metody politycznej, która pozwoliłaby uprzedzić ewentualne kłopoty. Metody, która - dodajmy - przynosiła dotąd sukcesy w sferze mnożenia zasobów, ale ze względów technicznych - jest na wyczerpaniu. By precyzyjnie wyjaśnić istotę tej metody, trzeba wskazać jednak jej dotychczasowe skutki. Kaczyńskiemu udało się przekuć wyborcze zwycięstwo w coś znacznie istotniejszego. Zbudował on bowiem przywództwo państwowe z prawdziwego zdarzenia. Wystarczy przypomnieć, że kiedy Prawo i Sprawiedliwość tworzyło swój pierwszy mniejszościowy rząd, można było sądzić, że będzie sprawować władzę zgodnie z logiką epizodu czy krótkotrwałej burzy politycznej - zakończonej konfliktem z resztą sceny politycznej. Kaczyńskiemu bez wątpienia udało się wyjść poza tę "logikę epizodu" i mimo chronicznego kryzysu koalicyjnego, stworzyć optymalne warunki rządzenia przez kilkanaście miesięcy. Każdy polityk ma słabe strony Nie mam żadnych wątpliwości, że Jarosław Kaczyński jest politycznie najsilniejszym premierem po roku 1989. Jego pozycja w PiS jest zdecydowanie silniejsza niż Leszka Millera w SLD. Nie tylko nie ma konkurentów jeśli chodzi o przywództwo - ale nawet partyjnych baronów. Ma za to silne poparcie Głowy Państwa, podczas gdy Buzek i Miller musieli traktować prezydenta jako potencjalne zagrożenie dla polityki rządu. Istotnym źródłem siły premiera jest także jego niezależność od towarzyskich i gospodarczych grup nacisku. Kaczyński nie musi liczyć się z opinią nieprzychylnych mu środków przekazu czy krytycznymi a nawet histerycznymi głosami środowisk opiniotwórczych. Co więcej - może być bardziej samodzielny w definiowaniu hierarchii politycznych celów. Oczywiście premier ma i pewną słabość. Jego silna pozycja w systemie politycznym nie przekłada się na rzeczywistą zdolność wprowadzania w życie zamierzonych planów. Pierwszą tego przyczyną jest - wspomniana już - generalna niewydolność instytucji publicznych, niezwykle opornych wobec rzeczywistych zmian i posiadających nieuleczalną skłonność do administracyjnego rozleniwienia. Druga przyczyna leży w konieczności przekonania do tych zmian koalicyjnej maszynki do głosowania. Trzecia - i najpoważniejsza - to brak ludzi, którzy mogliby zbudować skuteczne instytucje publiczne i podjąć próbę zmiany realnego status quo. Przyczyna trzecia jest jednak "produktem ubocznym" sposobu budowania siły politycznej lidera PiS. Logika tworzenia tej formacji zakładała bowiem eliminację nie tylko konkurencji o przywództwo, ale praktycznie wszelkiej istotnej politycznie podmiotowości. PiS jest pierwszą partią władzy, która wprowadziła system rządzenia oparty na powoływanych przez kierownictwo pełnomocnikach regionalnych, a nie na tworzonych oddolnie władzach. Oczywiście korupcja, jaka dotknęła poprzednią partię rządzącą, mogła prowokować stworzenie silniejszych niż zwyczajowe procedur kontrolnych i uprawnień do nadzoru nad regionalnymi strukturami partyjnymi. Przyjęty przez Kaczyńskiego model prowadzi jednak do faktycznego traktowania ugrupowania jako "emanacji kierownictwa". Problemem zasadniczym jest to, że inżynieria instytucjonalna wymaga działania ludzi, którzy są twórczy i zdolni do ponoszenia osobistej odpowiedzialności. Zwykle ceną, którą musi zapłacić przełożony za takie zdolności podwładnych, jest ryzyko związane z ich niezależnością, chęcią bycia podmiotem zdarzeń, nierzadko konfliktowością. Nic dziwnego, że w wielu instytucjach - nie tylko politycznych - jednostki takie często zyskują status persona non grata. W obecnym rządzie było ich jak na lekarstwo, a dymisja Ludwika Dorna stała się niepokojącym sygnałem, że obowiązującym trendem może stać się równanie do najsłabszego. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia.m.c Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 17:42 Jak prześledzisz ruchy Stalina ,po dorwaniu się do władzy, to trafisz na 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
wanda43 Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 18:03 Na dzisiejszej kunferencji prasowej dal sygnal.Nie bedzie tolerowal odmiennych pogladow,swolocz małczac,ruki po szwam i mordy w kubel nieprawomyslna hołoto. Odpowiedz Link Zgłoś
tyrma Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 17:51 Zrobi w gacie, jak zwykle. Ten geniusz. Odpowiedz Link Zgłoś
banme1 Re: Jaki będzie następny ruch Jarka Kaczyńskiego? 20.02.07, 18:05 do rozporka jakiemus chlopcu. bedzie nam sluzyc , bo tak musi , by zyc. a ty placisz za to. hehehe Odpowiedz Link Zgłoś