gorby33
24.02.07, 17:48
W Polsce można krzywdzić dzieci bezkarnie, a nawet za przyzwoleniem i władz,
i wymiaru sprawiedliwości. Udowadnia to historia dzieci z sierocińca w
Kozienicach.(..) Renata B., która przebywała w Pandzie na kilkumiesięcznym
stażu, poinformowała prokuraturę we wrześniu 2005 roku o „nietypowych
metodach wychowawczych” stosowanych przez Donatę S., jedną z opiekunek z
sierocińca. Do tych nietypowych metod zdaniem stażystki należało między
innymi wkładanie dzieciom głów do sedesu i podtapianie, dotkliwe klapsy oraz
obietnice kar, które kilkuletnie dzieci brały całkiem poważnie – na przykład
groźba ugotowania wychowanka na obiad albo zamknięcia go w kuchennej windzie.
W drugim artykule zwróciliśmy uwagę na to, że Stowarzyszenie Interwencji
Prawnej w imieniu wychowanków z placówki w Kozienicach postanowiło skierować
do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargę na nieludzkie traktowanie.
Jednak mimo doniesienia do Strasburga (skarga została złożona w grudniu) i
mimo tego, że komisja Rzecznika Praw Obywatelskich, która kontrolowała
placówkę, uznała podejrzenia o niewłaściwe traktowanie dzieci za wiarygodne,
a doniesienia Renaty B. potwierdziło kilku świadków, sprawa do dziś nie
została wyjaśniona.Co więcej, wiele wskazuje na to, że pracownicy sierocińca
w obawie przed „kolejną odsłoną w sprawie” postanowili usunąć z niego
świadków wydarzeń sprzed wielu miesięcy.
przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2723&Itemid=58
Towarzyszko Sowinska, za co wam placa ?!