witek.bis
04.03.07, 08:39
Z bloga Krzysztofa Leskiego:
"Zdziwiłbym się zobaczywszy w TVN program, w którym Andrzej Morozowski pyta
twórców firmy, czemu nagle odeszli teraz z Rady Nadzorczej. - Czy mogą panowie
potwierdzić lub zaprzeczyć, iż u podłoża tej decyzji leży wejście w życie 15
marca nowelizacji ustawy lustracyjnej? - Ależ skąd, panie redaktorze...
Siedząc przy rodzinnej wieczerzy wigilijnej przeciętny Polak nie wszczyna
głośnego śledztwa: - Dziadku, czy dziadek puścił bąka?
Dziś w programie 30 Minut oddalimy się nieco od tych zasad. Nie będzie o
agentach ani o puszczaniu bąków, ale będzie to debata o sytuacji w TVP. Z
Jackiem Kurskim i Bronkiem Wildsteinem między innymi.
Sam bym raczej na taki pomysł nie wpadł. Ale przecież 30 Minut to nie mój
program - teraz mogę to otwarcie powiedzieć: do prowadzenia zostałem
zaproszony w ostatniej chwili, bo pod ziemię zapadła się Eliza Michalik.
Stworzyła to grupa ludzi z publicystyki TVP3 i czuję, że muszę być teraz z
nimi, gdy sytuacja dla nas wszystkich stała się dość trudna. Gdyby nowy prezes
TVP czytał te słowa i zastanawiał się, czy dystansuję się po to, by wymigać
się od odpowiedzialności - wyjaśniam: nie, nie po to. Albowiem lojalność wobec
autorów 30 Minut jest dla mnie dużo ważniejsza niż lojalnośc wobec całej,
znajdującej się na ostrym wirażu firmy."
krzysztofleski.salon24.pl/7267,index.html
Rozterki moralne Krzysztofa Leskiego stają się coraz bardziej niebezpieczne
dla otoczenia. Wszyscy byli szefowie pana Krzysztofa, a także wszyscy jego
bliżsi i dalsi koledzy, nie sypiają już po nocach, bo czują, że mogą stać się
bohaterami kolejnego odcinka serialu pt. "Dziennikarz na skraju załamania
nerwowego". Strach pomyśleć, co i o kim pan Krzysztof jest w stanie jeszcze
napisać, żeby tylko zostać w tej TVP i czuć się z tym dobrze . Metoda jest
mało wyszukana i oryginalna, ale za to skuteczna – obsmarowuje się wszystkich
dookoła i dzięki temu wychodzi się na Dziewicę Orleańską. W porównaniu,
oczywiście.
Tym razem dostało się Morozowskiemu. Jednak w związku z tym, że Morozowski, w
odróżnieniu od Adama Michnika, nie był nigdy zwierzchnikiem pana Krzysztofa,
poświęcono mu nie cały tekst, a zaledwie dwa krótkie akapity. I to był chyba
błąd, bo akapity te pasują do reszty tekstu jak pięść do nosa. Konia z rzędem
temu, kto wykaże logiczny związek między szpilą wbitą Morozowskiemu i
zapowiedzią programu 30 minut. Żeby taki logiczny związek mógł zaistnieć,
druga część tekstu musiałaby chyba wyglądać mniej więcej tak:
"Dziś w programie 30 Minut oddalimy się nieco od tych zasad. Zaprosimy do
studia właścicieli naszej stacji, czyli Lecha i Jarosława Kaczyńskich i zadamy
im pytanie: Czy mogą panowie potwierdzić lub zaprzeczyć, że prawdziwą
przyczyną odwołania Bronisława Wildsteina jest to, że swego czasu wyniósł on z
IPN listę, na której między innymi znalazła się sygnatura IPN BU 00945/548 ?"
Zdziwiłbym się zobaczywszy w TVP program, w którym red. Krzysztof Leski zadaje
panom Kaczyńskim takie pytanie. Ale nie będę miał okazji się zdziwić. Nie ma obaw.