pawka.morozow
24.03.07, 21:11
wiadomosci.onet.pl/1508263,11,item.html
Wielu oczekuje jednak odejścia Oleksego z partii. Posłanka SLD Katarzyna
Piekarska nie kryła oburzenia słowami b. premiera, który w rozmowie z
Gudzowatym określił SLD m.in. jako "sitwę, która miała Polskę w d....". Jak
podkreśliła, ona nigdy nie byłaby w takiej partii.
- Oleksy powinien odejść. W SLD nie może być przyzwolenia na niszczenie
autorytetu lewicy - powiedział z kolei młody działacz Piotr Ulman.
Otwarcie w obronie b. premiera stanął natomiast szef Stowarzyszenia
"Ordynacka" Włodzimierz Czarzasty. Jak powiedział w oficjalnym wystąpieniu,
SLD powinien walczyć z PiS, a nie z własnymi szeregami.
- Oleksy to człowiek, który zrobił bardzo dużo dobrego dla lewicy, był
premierem, marszałkiem Sejmu, szefem SLD - przypomniał Czarzasty. - Czy jego
koledzy partyjni mogą go opluwać w prasie i telewizji? - pytał. Przestrzegł
jednocześnie: "uważajcie bo i was mógł ktoś podsłuchać".
Starsi politycy Sojuszu w kuluarowych rozmowach sugerowali, by sprawę Oleksego
"przeczekać". Kazimierz Zając powiedział, że b. premierowi trzeba dać szansę
na rehabilitację - powinien zostać ukarany, ale nie wyrzucony.
Sam Oleksy w swoim wystąpieniu apelował do delegatów, aby każdy z nich sam
ocenił, co naprawdę się stało. Dodał, że nie rozumie słów Kwaśniewskiego,
który powiedział w czwartek, iż b. premier został na długie miesiące
wykluczony ze środowiska lewicy.
- Zależy mi na tym, żebyście - jako moi koledzy, z którymi tyle lat
przepracowałem (...) - uznali, że ta praca była wartością, której się nie
przekreśla - zaapelował do delegatów Oleksy.
B. premier podkreślił jednocześnie, że trzeba zaprotestować przeciwko "niecnym
metodom, Polsce podsłuchów, obrzydliwemu naruszaniu prywatności, a także
manipulowaniu publicznym przekazem na potrzeby walki politycznej".