Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem !

    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:49


      Natka-Szczerbatka


      Jest w naszym domu schodowa klatka,
      A na tej klatce - lokali pięć.
      W jednym z nich mieszka Natka-szczerbatka.
      O niej napisać mam dzisiaj chęć.

      Mam chęć napisać, bo to jest gratka,
      Bo to okazja ogromnie rzadka.
      Była więc sobie Natka-szczerbatka...
      Czemu szczerbatka? Zaraz wyjaśnię.
      Wiadomo: każdy człowiek, nim zaśnie,
      Zęby szoruje, by zdrowym być,
      Szczotką i pastą szoruje właśnie.
      A Natka zębów nie chciała myć.

      Mówiła: "Nie chcę,
      Szczotka mnie łechce,
      Niech inni myją zęby, gdy chcą,
      A ja nie będę! I żadna siła
      Już mnie nie zmusi, bym zęby myła!"

      Co z taką robić? Powiedzcie, co?

      Nie wiem, co robić. I wy nie wiecie.
      Dużo jest takich Natek na świecie.

      Myjemy zęby szczotką i pastą,
      Cóż więc obchodzi i was, i mnie,
      Cóż w rzeczy samej obchodzi nas to,
      Czy Natka myje zęby, czy nie?

      Coż nas obchodzi jakaś tam Natka?
      Niech się nią zajmie ojciec i matka -
      My z niej przykładu nie chcemy brać,
      Bo to, po prostu, głupia dzierlatka,
      Która o zęby nie umnie dbać.

      Natka nie dbała, myć ich nie chciała.
      Oto, po prostu, historia cała.

      Czy opowiadać mam do ostatka,
      Czemu sąsiedzi od paru lat
      Mówią o Natce: "Natka-szczerbatka"?
      Myślę, że każdy dawno już zgadł,
      Co znaczy taka przypięta łatka
      I to przezwisko: "Natka-szczerbatka."

      "precz z Brzechwą"
      "precz z rymopisem"
      • ewa8a Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:54
        ,,Lesman od samego początku działał ze szczególną perfidią, pozornie niewinnymi
        utworami sącząc do świadomości młodych Polaków truciznę zwątpienia’’.

        W tym wypadku to zwątpienie w skuteczność szczotki i pasty.
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:52


      Tulipan i róża


      W jednym stali wazonie tulipan i róża.
      Rzekł tulipan:
      Dalipan,
      Że to mnie oburza,
      Pokoju nikt nie wietrzy, duszno niesłychanie,
      W takiej temperaturze żyć nie jestem w stanie.
      Lufcik niech gospodyni przynajmniej otworzy,
      Już wczoraj źle się czułem, a dziś - jeszcze gorzej!

      Odrzecze na to róża: Panie
      Tulipanie,
      Proszę, niech pan nie nudzi i kwękać przestanie.
      Egoista i sobek z pana! Jak pan może
      Domagać się wietrzenia, gdy chłód jest na dworze?
      Jeśli pan nie zamilknie - język panu przytnę!
      Zdrowie mam takie kruche, płatki aksamitne,
      Łodyżki delikatne, przeciągów się boję,
      Zaraz dreszczy dostaję, gdy wietrzą pokoje,
      Woń, barwę mogę stracić przy lada chorobie,
      A pana to nie wzrusza. Pan myśli o sobie!

      Rzekł tulipan:
      Dalipan,
      Sądzi pani błędnie,
      Wiadomo, że kwiat każdy bez powietrza więdnie,
      Lecz jeśli pani każe - chętnie się poświęcę,
      Dla pięknej róży - wszystko! I nie mówmy więcej!
      Okna pozamykane niech będą. Pokoje
      Nieprzewietrzane. Trudno!
      I zwiędli oboje.

      Nazajutrz gospodyni, żałując tej straty,
      Wyrzuciła na śmietnik dwa zwiędnięte kwiaty.

      "precz z rymopisem Brzechwą"
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:53


      Osioł i róża


      Przemówił osioł do róży:
      Tak pani zapach mnie nuży,
      A kolce, paniusiu złota,
      To jest zwyczajna głupota.
      I taka pani pąsowa,
      Że boli po prostu głowa.
      Niech pani weźmie pokrzywę:
      Z niej są korzyści prawdziwe,
      Bezwonna jest, no, a przy tym
      Zjeść można ją z apetytem.
      I każdy osioł to powie:
      Pokrzywa taka - to zdrowie!

      A na róża wyniośle
      Odrzecze: Na szczęście, ośle,
      Nie same osły na świecie.

      E, głupstwa paniusia plecie,
      Już znam się na tej piosence,
      Toć nas jest na świecie więcej!

      "precz z rymopisem Brzechwą"

    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:55


      Czarodziejski pies


      Przed laty
      Żył pies kudłaty.
      Nie pokojowy, nie podwórzowy,
      Nie miejski, nie wiejski,
      Ale od ogona do głowy
      Całkowicie czarodziejski.

      Był mistrzem Polski w dominie,
      I to nie są bynajmniej przechwałki,
      Grał na pianinie,
      Chodził po linie
      I sam zapalał zapałki.

      Powiecie pewnie, że to żadna sztuka,
      Że tego uczy dowolna psia szkółka,
      Ale zważcie, że pies ten nie szczekał,
      Lecz kukał -
      Jak rodowita kukułka.

      A grał w ping-ponga? Grał!
      A znał arytmetykę? Znał!
      Rozumiał po czesku? Rozumiał!
      I tylko szczekać nie umiał.

      Miał pies swego pana,
      Nazywał się Kołodziejski.
      Raz w poniedziałek z rana
      Powiedział pan: - Panie dziejski,
      Po diabła mi pies czarodziejski?
      Potrzeba mi kundla, co szczeka,
      A taki pies - to kaleka.

      I żeby dłużej nie zwlekać,
      Oddał psa do pewnego maga,
      Który nauczył go szczekać -
      Bo się więcej od psa nie wymaga.

      "precz z Brzechwą"
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:56


      Baran


      Przyszedł baran do barana
      I powiada: "Proszę pana,
      Nogi bolą mnie od rana,
      Pan mnie weźmie na barana."

      Baran tylko głową kręci:
      "Nosić pana nie mam chęci,
      Ale znam pewnego wilka,
      Który nosił razy kilka."

      Trwoga padła na barany:
      "Dobrze pomyśl, mój kochany,
      Wiesz, co było swego czasu?
      Nie wywołuj wilka z lasu!"

      Baran słysząc to zbaraniał,
      Baran dłużej się nie wzbraniał,
      I - choć rzecz to niesłychana -
      Wziął barana na barana.

      "precz z rymopisem Brzechwą"
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 21:59


      Po rozum do głowy


      Bywa tak, że gdy człowiek pogrąży się we śnie,
      Członki ciała nie mogą zasnąć jednocześnie.
      Człowiek śpi, a tu naraz odezwą się uda:

      "Całą noc tak przeleżeć toż po prostu nuda,
      Zwłaszcza że my jesteśmy pełne animuszu."

      Na to łokieć odpowie: "Puszczam mimo uszu
      Waszą głupią uwagę. Ona mnie nie wzruszy."

      "Mimo uszu? Zuchwalec! - zawołały uszy. -
      Łokieć zawsze obmawia nas poza plecami."

      Tu plecy się odezwą: "Mówiąc między nami,
      Uszy się poufalą. Gdzie uszy, gdzie plecy?"

      Na to szyja zawoła: "Już nie róbcie hecy,
      Nogo, przemów do pleców, zrób to, moja droga!"

      "To mi jest nie na rękę" - powiedziała noga.

      Ręka się zaperzyła: "Ach, ty nogo bosa,
      Znowu ze mną zaczynasz! Pilnuj swego nosa!"

      Nos kichnął, aż się echo rozległo w sypialce:
      "O mnie mowa? Ja na to patrzę się przez palce."

      Tu palce oburzone zawołały chórem:
      "Bezczelny! Patrzy przez nas! Gbur jest zawsze gburem."

      Kolano, nieruchomo leżąc pod tułowiem,
      Rzekło: "Język mnie świerzbi, ale nic nie powiem."

      Język, co drzemał w ustach, obudził się, mlasnął
      I rzekł do podniebienia: "Takem smacznie zasnął,
      Teraz ja ich przegadam, skoro już nie drzemię."

      "Język - zgrzytnęły zęby - nie jest bity w ciemię."

      Ciemię się rozgniewało: "Skończcie te rozmowy,
      Czas już pójść, słowo daję, po rozum do głowy."

      "Pójść po rozum do głowy? - rzekły członki ciała. -
      Owszem. Chętnie!" I poszły. Ale głowa spała.

      "precz z rymopisem Brzechwą"
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:02


      Ręce i nogi


      Jak wiadomo z zoologii,
      Każdy koń ma cztery nogi,
      Ale kto z uczonych wie
      Czemu cztery, a nie dwie?

      Struś nogami biega dwiema,
      A wąż nawet jednej nie ma,
      Gdyby jedną nogę miał,
      Czyby szedł, czy pędził w cwał?

      Taki kangur, rzec by można,
      To istota czworonożna,
      Ale gdy go puścić w ruch,
      Nóg używa tylko dwóch.

      Ma dwie nogi każdy bociek,
      Ale kto z uczonych dociekł,
      Czemu każdy bociek w mig
      Jedną nogę chować zwykł?

      Obliczono, że stonoga
      Ma sto nóg, lecz ta nieboga
      Wolniej biegłaby niż kret,
      Gdyby kret piechotą szedł.

      Kiedy ślimak rusza w drogę,
      Ma podobno jedną nogę.
      Czy to noga? Chyba nie.
      Może ktoś pouczy mnie.

      Małpa nie ma nóg, lecz ręce,
      Obliczyłem je naprędce,
      Cztery ręce ma, nie dwie,
      I dlatego tak się zwie.

      Co jest lepsze? Ręce cztery?
      Cztery nogi? Będę szczery
      I otwarcie wyznam wam:
      Chcę mieć to, co właśnie mam.

      Ręka prawa, ręka lewa,
      Człowiek innych rąk nie miewa.
      Noga lewa, prawa tuż,
      No i dość, wystarczy już.

      Mam dwie nogi i dwie ręce,
      Wcale nie chciałbym mieć więcej,
      Bo określa właśnie to,
      Co jest co, i kto jest kto.

      Stąd wiadomo, żem nie krowa,
      Żem nie kret, nie sowa płowa,
      Żem nie wąż, nie kot, nie bóbr,
      Nie stonoga i nie żubr.

      Stąd się właśnie pewność bierze,
      Że nie jestem ptak ni zwierzę,
      Tylko człowiek, starszy pan,
      Który zwie się - Brzechwa Jan.

      "precz z preczem"
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:03


      Kłótnia rzek


      Jaki powód rzeki miały,
      Że się nagle posprzeczały
      I tak długo trwały w gniewie,
      Tego nikt naprawdę nie wie.
      Ponoć pierwsza rzekła Warta,
      Że jest Noteć nic nie warta,
      Warcie na to rzekła Odra,
      Że jest głupia i niedobra.

      Wtedy padły słowa Wieprza:
      Sama też nie jesteś lepsza!

      Wieprza znów skarciła Raba:
      Oby cię wypiła żaba!

      Na to się odezwie Nida:
      Tobie samej też się przyda!

      Biebrza na to rzecze grzecznie:
      Mówisz, rzeko, niedorzecznie.

      Jak nie skoczy San na Biebrzę:
      Sama wciąż u Narwi żebrze,
      A dla innych - niełaskawa!

      San, a głupi! - rzekła Skawa.

      I tak trwały kłótnie długie
      Sanu z Sołą, Wieprza z Bugiem,
      Ledwie coś tam powie która,
      A już Nysa, a już Bzura,
      A już Odra czy Barycza
      Wszystkie wady jej wylicza.
      To się tak sprzykrzyło Wiśle,
      Że im rzekła po namyśle:

      Drogie rzeki, biorąc ściśle,
      Waszych słów naprawdę szkoda,
      Przecież to jest wszystko woda.
      Jednakowy los nas czeka,
      W morze wpadnie każda rzeka.

      Gdy tak rzekła mądra Wisła,
      Cała zwada zaraz prysła.

      "precz z rymopisem Janem Brzechwą"
      • ewa8a Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:07
        ,,Człowiek ów odważył się nawet podnieść rękę na integralność polskiego
        państwa, sugerując niezdolność do koegzystencji we wspólnych granicach takich
        rzek jak Odra, w którą wbijał graniczne słupy Bolesław Chrobry, Warta, płynąca
        przez gospodarną Wielkopolskę (Ponoć pierwsza rzekła Warta, / Że jest Noteć nic
        niewarta, / Warcie na to rzekła Odra, / Że jest głupia i niedobra) i ozdoba
        wschodniej Polski đ malowniczy Wieprz (Wtedy padły słowa Wieprza: / - Sama też
        nie jesteś lepsza!).''
        • wlodekbar Chrobry nie b ył p 30.03.07, 22:14

        • wlodekbar Chrobry nie był patriotą 30.03.07, 22:15
          Bo zanieczyszczał środowisko naturalne Ojczyzny.
          • ewa8a Re: Chrobry nie był patriotą 30.03.07, 22:19
            eee tam. Słupy. które wbijał do Odry chyba nie były nasączone żadną chemią.
            • wlodekbar Re: Chrobry nie był patriotą 30.03.07, 22:37
              No nie no, ale samo drewno tez wchodzi w interakcje ze środowiskiem naturalnym -
              wodnym.
              Ponadto bacz, iż wbite pale mogą zmienić kształt koryta.

              W ogole jakakolwiek ingerencja w ekologię Ojczyzny jest naganna.
              Z punktu widzenia krzewienia postawy patryotycznej w pierwem rzędzie.

              Istnieją też in. aspekty ww. zagadnienia. Nie czas jednak, i mniejsce, ich tu
              aktualnie rozwijać.
              • ewa8a Re: Chrobry nie był patriotą 30.03.07, 22:42


                > Ponadto bacz, iż wbite pale mogą zmienić kształt koryta.

                Mogą też zakłócać spokój rybom.
                • wlodekbar Re: Chrobry nie był patriotą 30.03.07, 22:44
                  I Odwieczny, Boski kształt toru ich Drogi.
                  :)
                  • ewa8a Re: Chrobry nie był patriotą 30.03.07, 22:48
                    Tak, ryby należy otaczać szczególną troską. Wie o tym Giertych Starszy i
                    apeluje, by nie uzywać pigułek antykoncepcyjnych, bo wydalane z moczem hormony
                    trafiają do rzek i zatruwają ryby.
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:06


      Śledzie po obiedzie


      Bardzo w kuchni gniewały się śledzie,
      Że nikt nie chce ich jeść po obiedzie,
      Tak jak gdyby istniały powody,
      Wyżej cenić owoce lub lody.

      Przed obiadem dobry jest śledź,
      A po obiedzie - cicho siedź!

      Kucharzowi zrobiło się przykro:
      Taki śledzik, czy z mleczkiem, czy z ikrą,
      Przed obiadem to przysmak nie lada,
      Lecz na deser się śledzi nie jada.

      Przed obiadem dobry jest śledź,
      A po obiedzie - cicho siedź!

      Na to śledzie: To pan niech się biedzi,
      Niech ukręci pan lody ze śledzi,
      Bo nie w smak nam są takie zwyczaje,
      Że się śledzi na deser nie daje.

      Przed obiadem dobry jest śledź,
      A po obiedzie - cicho siedź?

      Kucharz słuchał milczący i blady,
      Tegoż dnia jeszcze odszedł z posady,
      Nawet nie chciał zgotować kolacji,
      Bo, doprawdy, czyż śledź nie ma racji?

      Przed obiadem dobry jest śledź,
      A po obiedzie - cicho siedź!

      "precz z Janem Brzechwą"
      • wlodekbar Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:46
        Tego wiersza nie wolno rozpowzechniać!
        To apoteoza śledzia.
        Wiadomo, kto je śledzie.

        Antypatriotyczne!
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:07


      Szóstka-oszustka


      Jedynka -
      Służyła za pogrzebacz do kominka,
      Dwójka i trójka -
      Na łańcuszku wisiały w wujka,
      Czwórka -
      Była studnią pośrodku podwórka,
      Piątka -
      Ścinała trawę na łace i grządkach,
      Szóstka...
      Ach, cóż to była za oszustka!
      Uciekła raz z kalendarza,
      Co innym szóstkom nigdy się nie zdarza,
      Stąd zabrakło jednej soboty
      I ludzie w niedzielę poszli do roboty.
      Kiedy indziej wypadła znów z książki,
      Do której się zapisuje pieniążki,
      Wypadła szóstka, a zabrakło sześci tysięcy.
      Szukano jej przez kilka miesięcy,
      Aż wreszcie się znalazła za kanapą w biurze
      Cała umorusana i pokryta kurzem.
      Innym razem, nie dbając o zdrowie,
      Stanęła po prostu na głowie,
      Szła przed siebie z wypiętym żołądkiem
      I udawała dziewiątkę.
      Dnia pewnogo, swym dziwnym zwyczajem,
      Udawała, że jest tramwajem,
      I zwróciła na siebie powszechną uwagę,
      Wołając: Proszę wsiadać! Szóstka jedzie na Pragę.
      Tymczasem pojechała na Ochotę
      I już nie wróciła z powrotem.
      Odtąd przepadła o niej wszelka wieść.
      Taka to była szóstka - pal ją sześć!

      Jan Brzechwa
    • szpony_wrony Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 22:08


      Wyssane z palca


      Pan Wincenty ten zwyczaj miał,
      Że nieustannie palec ssał.
      Niegrzeczne dzieci z niego się śmiały:
      "Panie Wincenty, czy pan jest mały?
      Wszak to rozumie się samo przez się,
      Że człowiek dorosły palca nie ssie,
      Dziś niemowlęciu też każda niania
      Ssać, proszę pana, palec zabrania,
      A pan go ciągle ssie jak najęty.
      Czy to wypada, panie Wincenty?"

      Sąsiad zdziwiony pytał się:
      "Czemu pan ciągle palec ssie?
      Pan przecież palcem drapie się w głowę,
      Palcem pan zwilża znaczki pocztowe,
      Palcem pan dłubie w uchu, gdy trzeba,
      Palcem pan kręci kuleczki z chleba,
      Palcem pan w brydżu rozdaje karty,
      Palcem pan sprawdza, czy kurz wytarty,
      A potem palec pan do ust wkłada.
      Panie Wincenty, czy to wypada?"

      Stał pan Wincenty wielce zmieszany
      I twarz odwracał nawet do ściany:
      "Ach - wzdychał smutnie - wstyd mi szalenie,
      To takie głupie przyzwyczajenie..."
      I zawstydzony jak mały malec,
      Wiecie, co robił? Do ust kładł palec.

      Wyznam wam szczerze - na nic wykręty -
      Ja też ssę palec jak pan Wincenty
      I właśnie wiersz ten, co napisałem,
      Po prostu z palca sobie wyssałem.

      Jan Brzechwa
    • szpony_wrony Setka :))) 30.03.07, 22:11


      Muł


      Był sobie pewien muł.
      Najlepiej muł się czuł,
      Gdy stojąc przed wieczorem
      Nad stawem lub jeziorem
      Oglądał swe odbicie
      I wołał: Czy widzicie?
      Wprost oczom swym nie wierzę,
      Żem takie piękne zwierzę!
      Ten łeb, jak kocham mamę!
      A uszy? Uszy same,
      Powiedzcie, co są warte!
      Nie! Nie chcę być lampartem,
      Niedźwiedziem ani lwem,
      Bo teraz wreszcie wiem,
      Że każde mądre zwierzę
      Na króla mnie wybierze!

      Muł odtąd należycie
      Oglądał swe odbicie.
      Z odbicia taki czar bił,
      Że muł się nad nim garbił,
      I garbił, i pochylał,
      I pysznił się co chwila:
      Dopiero tu poczułem,
      Jak dobrze jest być mułem!

      Krakały wokół wrony:
      Popatrzcie, muł zgarbiony!
      Gil ćwierknął: Powiem coś ci:
      Trzeba się trzymać prościej!
      Koń doń przemówił czule:
      Po co się garbisz, mule?
      Szacunku nie zaskarbi
      Ten, kto się stale garbi.

      Muł wierzgnął opryskliwie:
      Ogromnie wam się dziwię,
      To bardzo brzydki nałóg
      Udzielać innym nauk,
      Sam jestem dosyć kuty!

      I garbił się dopóty,
      Aż w końcu już wyglądał
      Jak młodszy brat wielbłąda.

      A wielbłąd, chyba wiecie,
      Ma duży garb na grzbiecie,
      Wielbłąda żadne zwierzę
      Na króla nie wybierze.

      Jan Brzechwa
      • wlodekbar To to już jest jawna kontrrewolucja bt 30.03.07, 22:12

      • roj_os Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso?;)) 30.03.07, 22:19
        o boszszsz, znowu idiotka za rymowanki się wzięła?;))))
        • ewa8a Re: Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantys 30.03.07, 22:22
          Nie podoba się Brzechwa Panie Heniu ?
          • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 22:30
            Pani Ewo, Brzechwa i owszem, ale nie w 'wydaniu' faworyty_skina,
            zapuszkowanej_sardyny, zaiszy...czyt. - zaPiSdziałej baby.dla.dziada!!
            • ewa8a Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 22:35
              Ależ Pan ostatnio prześladuje kobiety, zadające się z niemiłymi Panu typami.
              Zaisza, z którą miałam nieprzyjemność na aquanecie to raczej nie jest. Rodzynka-
              sardynka ?
              • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 22:46
                ewa8a napisała:

                > Ależ Pan ostatnio prześladuje kobiety, zadające się z niemiłymi Panu typami.
                > Zaisza, z którą miałam nieprzyjemność na aquanecie to raczej nie jest. Rodzynka
                > -
                > sardynka ?

                Pani Ewo, jak szanuję Panią, zaiSZt(ci)e, dać się zwieść rymowankom
                umiłowaniej sila.m.?...na karb Pani'nej nieznajomości jej zarymnięcia "charme"
                Pana Tiula zrzucam:pp
                • wlodekbar Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:09
                  To list jakiś zaszufrowany do bin Ladena czy coooo?????:)
                  • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:13
                    wlodekbar, o co ciebie chodzi?
                    ....
                    Nawet nie wiesz Pan, panie Sil,
                    jak Pana grzeczność i wdzięk i charme
                    dodaje mi skrzydeł, by nawoływać:
                    Kaczuszki karm! - by zaisza_mantysa_zaciekawiona.wielce_faworyta_etcetera..
                    ....
                    • wlodekbar Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:20
                      O co mnie chodzi?
                      O nic. Po prostu zażartowałem, dając do zrozumienia, że nie rozumiem.

                      Dobranoc :)
                • ewa8a Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:28
                  Pogrzebałam nieco w wyszukiwarce. Podobieństwo do wymienionych osób duże.
                  Niejaką zaiszę wykluczam jednak z kręgu podejrzanych, daleko jej do stylu i
                  fantazji ,,zapuszkowanej’’.
                  • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:34
                    Pani Ewo! :PPP
                    -->>
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=47015969&a=47037121
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=45611607&a=46912187
                    • ewa8a Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:46
                      Ta gadanina bez ładu i składu jest typowa dla tej osoby. ,,Zapuszkowana’’ to
                      już inny poziom ( znacznie wyższy).

                      Krótki pobyt na agua zakończył się tak :

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=46498303&a=46498303

                      A wcześniej była masa bzdur, pisanych prozą.
                      • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 30.03.07, 23:54
                        O Boszsz, Pani Ewo..!?????

                        > ,,Zapuszkowana ̵ to

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=56052076&a=56138226
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=55568355&a=55571907
                        .. a poza tym zdać proszę się na P.P. ave, wiewiorzastej zdanie :))
                        • ewa8a Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 31.03.07, 00:02


                          Kurczę, gdzie ja wstawiłam odpowiedź !

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=59971535&a=60019165
                          • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 31.03.07, 21:12
                            ewa8a napisała:

                            Kurczę, 'golono..strzyżono'..;P

                            Podziwiam Pani q sardynie atencję :)))

                            'prawda Was wyzwoli', 'szukajcie a znajdziecie', 'kto czyta nie błądzi',
                            'nie to 'złotko'.. się swieci', 'karmMy kaczki", 'irasiad wysiada' ...
                            :PPP

                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=59971535&a=60019165
                            • ewa8a Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 31.03.07, 21:21
                              Oj, nieee tylko nie atencja. Pora była późna i umysł uśpiony. Proszę za chwilę
                              zerknąć w pocztę.
                              • roj_os Re:Setka :))) za zdrowie Pana Tiula, Pani Mantyso 31.03.07, 23:03
                                Zerknąłem:-)
      • wiktoriaka Ulubiony wierszyk moich dzieci (przed laty) 31.03.07, 00:51

        Leciała mucha z Łodzi do Zgierza,
        Po drodze patrzy: strażacka wieża,
        Na wieży strażak zasnął i chrapie,
        W dole pod wieżą gapiś się gapie.

        Mucha strażaka ugryzła srodze,
        Podskoczył strażak na jednej nodze,
        Spogląga - gapie w dole zebrali się,
        Wkoło rozejrzał się - o, rety! Pali się!

        Pożar widoczny, tak jak na dłoni!
        Żłapał za sznurek, na alarm dzwoni:
        - Pożar, panowie! Wstawać, panowie!
        Dom się zapalił na Julianowie!
        Z łóżek strażacy szybko zerwali się -

        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!

        Fryzjer zobaczył łunę z oddali:
        - Co to się pali? Gdzie to się pali?
        Na Sienkiewicza? Na Kołłątaja?
        Czy też w Alei Pierwszego Maja?
        Może spółdzielnia? Może piekarnia?

        Łuna już całe niebo ogarnia.

        Wstali strażacy, szybko ubrali się.
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!

        Wyszli na balkon sędzia z sędziną,
        Doktor, choć mocna spał pod pierzyną,
        Wybiegł i patrzy z poważną miną.

        Z okna wychylił głowę mierniczy,
        A już profesor z przeciwka krzyczy:

        - Obywatele! Wiadra przynieście!
        Wszyscy na rynek! Pali się w mieście,

        Dom cały w ogniu, zaraz zawali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!

        Biegną już ludzie z szybkością wielką:
        Więc nauczyciel z nauczycielką,
        Fryzjer, sekretarz, telegrafista,
        No i milicjant, rzecz oczywista.

        Straż jest gotowa w ciągu minuty.
        Konia prowadzą - koń nie podkuty!
        Trzeba zawołać szybko kowala,
        Pożar na dobre się już rozpala!

        Prędzej! Gdzie kowal?! To nie zabawka!
        Dawać sikawkę! Gdzie jest sikawka?!
        Z pompą zepsutą niełatwa sprawa.
        Woda do beczki! Beczka dziurawa!
        Trudno, to każdej beczce się zdarza.
        Który tam?! Prędzej, dawać bednarza!
        Zbierać siekiery, haki i liny!
        Pali się w mieście już od godziny!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!

        Wreszcie strażacy szybko zebrali się,
        Beczkę zatkali drewnianym czopem,
        Jadą już, jadą, pędzą galopem.
        Przez Sienkiewicza, przez Kołłątaja,
        Prosto w Aleję Pierwszego Maja -
        Już przyjechali, już zatrzymali się:
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!

        - Co to się pali? Gdzie to się pali?
        Teren zbadali, ludzie spytali
        I pojechali galopem dalej.

        - Gdzie to się pali? Może to tam?
        Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam!
        Jadą Nawrotem, Rybną, Browarną,
        A na Browarnej od dymu czarno,
        Wszyscy czekają na straż pożarną.
        Więc na Browarnej się zatrzymali:
        - Gdzie to się pali?
        - Tutaj się pali!

        Z całej ulicy ludzie zebrali się.
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!
        Pali się!

        Biegną strażacy, rzucają liny,
        Tymi linami ciągną drabiny,
        Włażą do góry, pną się na mury,
        Tną siekierami, aż lecą wióry!
        Czterech strażaków staje przy pompie -
        Zaraz się ogień w wodzie ukąpie.
        To nie przelewki, to nie zabawki!
        Tryska strumieniem woda z sikawki,
        Syczą płomienie, syczą i mokną,
        Tryska strumieniem woda przez okno,
        Już do komina sięga drabina,
        Z okna na ziemię leci pierzyna,
        Za nią poduszki, szfa, komoda,
        W każdej szufladzie komody - woda.
        Kot jest na strychu, w trwodze się miota,
        Biegną strażacy ratować kota.
        Włażą do góry, pną się na mury,
        Tną siekierami, aż lecą wióry,
        Na dół spadają kosze, tobołki,
        Stołki fikają z okien koziołki,
        Jeszcze dwa łóżka, jeszcze dwie ławki,
        A tam się leje woda z sikawki.

        Tak pracowali dzielni strażacy,
        Że ich zalewał pot podczas pracy;
        Jeden z drabiny przy tym się zwalił,
        Drugi czuprynę sobie osmalił,
        Trzeci na dachu tkwiąc niewygodnie,
        Zawisł na gwoździu i rozdarł spodnie,
        A ci przy pompie w żałosnym stanie
        Wzdychali: "Pomóż, święty Florianie!"

        Tak pracowali, że już po chwili
        Pożar stłumili i ugasili.
        Jeszcze dymiące gdzieniegdzie głownie
        Pozalewali w kwadrans dosłownie,
        Jeszcze sprawdzili wszystkie kominy,
        Zdjęli drabiny, haki i liny,
        Jeszcze postali sobie troszeczkę,
        Załadowali pompę na beczkę,
        Z ludźmi odbyli krótką rozmowę,
        Wreszcie krzyknęli:
        - Odjazd! Gotowe!
        Jadą z powrotem, jadą z turkotem,
        Jadą Browarną, Rybną, Nawrotem,
        Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam!
        Ludzie po drodze gapią się z bram,
        Śmieją się do nich dziewczęta z okien
        I każdy dumnym spogląda okiem:

        - Rzadko bywają strażacy tacy,
        Tacy strażacy - to są strażacy,
        Takich strażaków potrzeba nam!

        Tra-tra-ta-tam!
        Tra-tra-ta-tam!

        Mucha wracała właśnie do Łodzi;
        Strażak na wieży kichnął. Nie szkodzi.
        Inny strażacy po ciężkiej pracy
        Myją się, czyszczą - jak to strażacy.
        Koń w stajni grzebie nową podkową,
        A beczka błyszczy obręczą nową.
        Mucha spojrzała i odleciała -
        Tak się skończyła historia cała.

        Też chyba teraz bedzie nieprawomyślny, bo strażacy niezlustrowani.
    • adalberto3 Kocham Kaczke Dziwaczke i nie pozwole .... 30.03.07, 22:36
      .. jej skrzywdzic !
    • mysz_polna5 Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 30.03.07, 23:57
      Zydowska histeria, czy?
      Zydowska prowokacja?
      • wlodekbar Eskimoska. Dobranoc. B.t. 31.03.07, 00:10

    • ewa8a Re: Precz z Brzechwą i jego nienawistnym piórem ! 31.03.07, 00:01
      Absolutnie. Zaisza to był pełny odlot ( prochy, chora psychika?), tu jest
      precyzja i dbałość o język. Produkowała się później jako mężczyzna zuz15,
      zniknęła po zdemaskowaniu.
    • szpony_wrony mój ulubiony, ukochany,do dziś w myślach cytowany 31.03.07, 10:32


      Grzyby


      Król Borowik Prawdziwy szedł
      lasem
      Postukując swym jedynym obcasem,
      A ze złości brunatny był cały,
      Bo go muchy okrutnie kąsały.
      Tedy siadł uroczyście pod dębem
      I rozkazał na alarm bić w bęben:
      "Hej, grzyby, grzyby,
      Przybywajcie do mojej siedziby,
      Przybywajcie orężnymi pułkami.
      Wyruszamy na wojnę z muchami!"

      Odezwały się pierwsze opieńki:
      "Opieniek jest maleńki,
      A tam trzeba skakać na sążeń,
      Gdzie nam, królu, do takich dążeń?!"

      Załkały surojadki:
      "My mamy maleńkie dziatki,
      Wolimy życie spokojne,
      Inne grzyby prowadź na wojnę."

      Zaszemrały modraczki:
      "Mamy całkiem zniszczone fraczki,
      Mamy buty wśród grzybów najstarsze,
      Nie dla nas wojenne marsze."

      Zastękały czubajki:
      "Wpierw musimy wypalić fajki,
      Wypalimy je, królu, do zimy,
      W zimie z tobą na wojnę ruszymy."

      A król siedzi niezmiennie pod dębem,
      Każe znowu na alarm bić w bęben:
      "Przybywajcie, pieczarki, maślaki,
      Trufle, gąski, purchawki, koźlaki,
      Bedłki, rydze, bielaki i smardze,
      Przybywajcie, bo tchórzami pogardzę!"

      Ledwo rzekł to, wtem patrzy, a z boru
      Maszeruje pułk muchomorów:
      "Przychodzimy z muchami wojować,
      Ty nas, królu, na wojnę prowadź!"

      Wojowały grzybowe zuchy,
      Pokonały aż cztery muchy.
      Król Borowik winszował im szczerze
      I dał wszystkim po grzybowym orderze.

      Jan Brzechwa

      • ewa8a To straszne ! 31.03.07, 21:37

        Tak go lubiłaś, a on i jego ludzie chcą cię pozbawić ukochanej literatury.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=54897574&a=54897574

        Lubisz go jeszcze choć trochę ?
        • roj_os To straszne ! 31.03.07, 23:15
          Lubisz go jeszcze choć trochę, MEN'do?

          ewa8a napisała:

          > Tak go lubiłaś, a on i jego ludzie chcą cię pozbawić ukochanej literatury.

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=54897574&a=54897574
      • roje_os mój ulubiony, ukochany,do dziś w myślach Giertych! 05.04.07, 23:32
        zaisza_aqanet napisała:

        Grzyby


        Król Borowik Prawdziwy szedł
        lasem
        Postukując swym jedynym obcasem,
        A ze złości brunatny był cały,
        Bo go muchy okrutnie kąsały.
        Tedy siadł uroczyście pod dębem
        I rozkazał na alarm bić w bęben:
        "Hej, grzyby, grzyby,
        Przybywajcie do mojej siedziby,
        Przybywajcie orężnymi pułkami.
        Wyruszamy na wojnę z muchami!"

        Odezwały się pierwsze opieńki:
        "Opieniek jest maleńki,
        A tam trzeba skakać na sążeń,
        Gdzie nam, królu, do takich dążeń?!"

        Załkały surojadki:
        "My mamy maleńkie dziatki,
        Wolimy życie spokojne,
        Inne grzyby prowadź na wojnę."

        Zaszemrały modraczki:
        "Mamy całkiem zniszczone fraczki,
        Mamy buty wśród grzybów najstarsze,
        Nie dla nas wojenne marsze."

        Zastękały czubajki:
        "Wpierw musimy wypalić fajki,
        Wypalimy je, królu, do zimy,
        W zimie z tobą na wojnę ruszymy."

        A król siedzi niezmiennie pod dębem,
        Każe znowu na alarm bić w bęben:
        "Przybywajcie, pieczarki, maślaki,
        Trufle, gąski, purchawki, koźlaki,
        Bedłki, rydze, bielaki i smardze,
        Przybywajcie, bo tchórzami pogardzę!"

        Ledwo rzekł to, wtem patrzy, a z boru
        Maszeruje pułk muchomorów:
        "Przychodzimy z muchami wojować,
        Ty nas, królu, na wojnę prowadź!"

        Wojowały grzybowe zuchy,
        Pokonały aż cztery muchy.
        Król Borowik winszował im szczerze
        I dał wszystkim po grzybowym orderze.

        Jan Brzechwa
        • cr00t A to jest moj ulubiony wiersz Jana Brzechwy 05.04.07, 23:34
          Korci Mac Arthura,
          Choć nią Truman straszy
          Cierpnie na nim skóra,
          Bo choć i bezpiecznie
          Siedzieć w Ameryce,
          Wciąż mu norymberskie
          Śnią się szubienice.
          Lud przy KimIr senie
          Stoi niewzruszenie.
          • roje_os A to następny ulubiony zaiszy_aquanet! 06.04.07, 00:28
            "Zydowska histeria, czy?
            Zydowska prowokacja?"

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=59971535&a=60019020
Pełna wersja