goldenwomen
09.04.07, 13:36
wiadomosci.o2.pl/?s=260&t=348879
Spowiedź u Gudzowatego
Józef Oleksy został zawieszony w prawach członka SLD i niechybnie wyleci z
partii. Przyczyny tego wyjaśnił Aleksander Kwaśniewski: Oleksy zachował się
jak kretyn i zdrajca. Były prezydent nie był łaskaw rozwinąć tej myśli,
pozwolę więc sobie to zrobić w jego imieniu. Zdrajca to ktoś, kto wiedząc, że
ma dochować tajemnicy, wyjawia ją przeciwnikowi. Oznacza to, że Oleksy
powiedział prawdę, tylko niewłaściwej osobie. A dlaczego kretyn? Bo zdaniem
Kwaśniewskiego zrobił to nieświadomie, czyli nie wiedział, że jest nagrywany
i że to nagranie dostanie się w nieodpowiednie ręce.
SLD nie prosiło Oleksego o dowody na przedstawione w rozmowie twierdzenia.
Nie poprosiło też osób obciążonych przez Oleksego o wyjaśnienia. Skoro
najbardziej obwiniony – Kwaśniewski – uważa, że była to zdrada, czyli prawda,
to co tu wyjaśniać?
Oleksy dostał szansę na złożenie samokrytyki i wylecenie z hukiem z partii. W
SLD uchodzi bowiem wiele, ale nie wynoszenie swoich spraw na zewnątrz.
„Trybuna” winą obarcza przede wszystkim Aleksandra Gudzowatego. Wedle jej
naczelnego Gudzowaty zaprasza do siebie, upija i wykorzystuje – naciągając na
bezwstydne wyznania (zrobił to już wcześniej Adamowi Michnikowi). Oleksy nie
po raz pierwszy został wykorzystany: najpierw wykorzystał go wywiad wojskowy,
i to tak bezwzględnie, że zrobił z niego agenta, nie informując w trakcie
szpiegowskiego treningu, że jest agentem. Potem wykorzystał go niejaki
Władimir Ałganow, naciągając na zwierzenia. Oczywiście Oleksemu przez głowę
nie przeszło, z kim ma do czynienia.
Gudzowaty, który razem z nieświadomym Oleksym poderżnął gardło
postkomunistom, walczy jak lew o swoje interesy i nie chce dać się
wykorzystać. Jego sytuacja nie jest łatwa. Dla prawicy jest uzależnionym od
Rosjan biznesmenem. Dla Rosjan jest jednym z tych odszczepieńców, którzy
dogadują się z Amerykanami. Dla lewicy okazał się niezwykle skąpym sponsorem,
a przy bogatym programie socjalnym liderów SLD skąpstwo nie jest mile
widziane. W swoim czasie więc Rosjanie i niektórzy przedstawiciele lewicy
postanowili dogadywać się bez Gudzowatego. Wygląda na to, że rozmowy były
naprawdę ostre, bo w grę wchodzić mogły, jak to między dżentelmenami, nawet
mocniejsze argumenty. Gudzowaty chce pozostać tam, gdzie był, czyli
pośrednikiem pomiędzy Rosją a Polską w interesach gazowych. Nie ma wielu
argumentów w tej walce, postanowił więc, że chwyci się ostatniego,
najbardziej brutalnego: pokaże prawdę. Gdyby księża zdradzali tajemnice
spowiedzi, doznalibyśmy pewnie niezłego wstrząsu. Gudzowatego tajemnica nie
obowiązuje. Najwyraźniej zapomnieli o tym jego biesiadnicy. No to będziemy
mieli niezłe widowisko.
Tomasz Sakiewicz
będzie coraz ciekawiej :))))))))))))