daktylek
11.04.07, 07:36
Tak może wynikać z rządowego projektu, który zaostrza i poszerza kontrolę
majątków "osób pełniących funkcje publiczne". Projekt leży już w Sejmie.
Nowa wersja ustawy o ograniczeniach związanych z pełnieniem funkcji
publicznych jest znacznie ostrzejsza. By skuteczniej walczyć z korupcją,
głębiej zagląda do kieszeni polityków oraz "osób pełniących funkcje
publiczne". Pod rygorem utraty funkcji i kary trzech lat więzienia trzeba
będzie wyjawić cały swój majątek - łącznie np. z posiadanymi akcjami - ale
też majątek małżonka. Trzeba będzie wskazać pochodzenie każdego składnika
tego majątku nabytego podczas pełnienia funkcji publicznej. Wszystko to
zawiśnie w internecie i będzie sprawdzane przez izby skarbowe i CBA. A jeśli
te organy będą miały jakieś uwagi czy wątpliwości do tego zeznania - to też
znajdzie się w internecie.
Na końcu dodano zdanie: "Przepisy ustawy mają zastosowanie do innych osób
pełniących funkcje publiczne na podstawie odrębnych przepisów".
A "odrębny przepis" opisujący, kogo należy traktować jako "osobę pełniącą
funkcje publiczną", jest np. w nowej ustawie lustracyjnej.
Według niej są to m.in.: adwokaci, radcowie prawni, doradcy podatkowi,
dziennikarze, wykładowcy uczelni, dyrektorzy szkół i członkowie władz firm,
których skarb państwa jest współwłaścicielem przynajmniej w połowie.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4049805.html
W tej sytuacji wychodzi, że za chwilę wszyscy będziemy lustrować się nie
majątkowo. A przyczyna pewnie tkwi w tym, że CBA musi znależć uzasadnienie
dla swojej działalności oraz kadrowego wzmocnienia, bo jak do tej pory to
niewiele zdziałało. Najnowsza afera w służbie zdrowia też nie została
wytropiona przez ten sztandarowy urząd PiS.
P.S. Kolejny projekt kandydujący do Trybunału Konstytucyjnego?