pawka.morozow
24.04.07, 18:07
Infantylizm wypowiedzi jest jaskrawy, zupełnie postac ta nadaje się na ikonę
ludzi bez właściwości czyli z SLD, którym wszystko jedno gdzie trzeba się
meldować czy w Moskwie czy w Brukseli.
Prosze zwrócić uwagę jak Kwaśniewska zapowiada że bez skrupułów może bić
bliźniego w twarz aż się przewróci, a sam Kwaśniewski zapowiadał że udusi
Oleksego. Nic dziwnego że nie miał szans na posadę Sekretarza Generalnego
ONZ.Tam trzeba ludzi z klasą, bo kasę to tam wszyscy raczej mają.
Kolejna sprawa to sprawa działki, wielki fachowiec Jola Kwaśniewska prawnik
co się zowie wylicytowała przetarg nie wiedząc że przez działkę idzie droga.
No cóż klient sie wkurzył i wadium przepadło,nie pomogą ekspertyzy od
prof.Jaskierni.
Co do datków to wszyscy pamiętamy jak Gołota ściskany był przez
Kwaśniewskiego i fundacja otrzymała 100 tys. USD. A Gołota list żelazny.
wiadomosci.wp.pl/kat,19511,wid,8834317,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=2
Tak naprawdę zabolało mnie to, że pan Oleksy powiedział, iż cały SLD, a więc
także mój mąż i jego koledzy, był bezideowy, a sprawy Polski ich nie
interesowały! Przez dziesięć lat prezydentury mojego męża przyzwyczaiłam się
do tytanicznej pracy jego i całego zespołu współpracowników. Wszyscy razem
stanowili jeden ogromnie zgrany zespół. Mówienie, że ostatnią sprawą, o
jakiej myśleli, były sprawy państwa, jest oburzające. Osobiście stosuję w
życiu zasadę: jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie.
Gdyby pan Oleksy zachował się przyzwoicie i przysłał bukiecik stokrotek z
kartką „Jolu, jest mi wstyd”, wystarczyłoby. Dzięki pozycji żony prezydenta
miałam szansę stworzenia instytucji zaufania publicznego, którą ludzie często
traktowali jako wzór do naśladowania w działalności dobroczynnej,
kształtowaniu odpowiednich postaw, dzieleniu się sobą. W takim świetle, jak
przedstawił to pan Oleksy... no, było to coś dramatycznego, brak słów.
– Pojawiły się wręcz sugestie nepotyzmu, podchwycone przez niektóre media.
– Wraz z mężem brzydzimy się korupcją i nepotyzmem. Sugerowanie, że ktoś
śmiałby przyjść do Fundacji „Porozumienie bez Barier”, do małżonki
prezydenta, z kopertą, chcąc coś „załatwić”, jest haniebne i podłe! Przy moim
temperamencie ktoś taki dostałby tak w twarz, że by się przewrócił! Dla mnie
jest rzeczą oburzającą, że ludzie władzy załatwiają swym bliskim miejsca w
radach nadzorczych i zarządach. W naszych rodzinach nigdy nic takiego się nie
zdarzyło. Ja między innymi dlatego rozpoczęłam w 1991 r. działalność
gospodarczą, bo pomyślałam, że jeśli będę działać z sukcesem, to nigdy nie
zrodzi się nawet cień myślenia, że mogłabym zrobić coś dla siebie na czyjś
koszt.