Francuskie elity murem za Geremkiem!!!!

30.04.07, 13:14
Prosze o uwazna lekture:

Jeżeli zbrodnie komunistyczne pojawiają się we francuskiej prasie - to zwykle
w cudzysłowie. Dlaczego?

S.C.: Osoby, które o tym decydują, uważają najwyraźniej, że te czyny nie były
zbrodniami. Albo ściślej: że były usprawiedliwione. A zbrodnia
usprawiedliwiona przestaje być zbrodnią. We Francji w wielu kręgach pozostaje
w mocy stara komunistyczna zasada: nie da się usmażyć omletu, nie rozbijając
jajek. Jak się robi rewolucję, trzeba zamordować nieco kontrrewolucjonistów,
burżujów i kapitalistów. Owszem, to przykre, ale nieuniknione. Przykład
podobnego rozumowania, i to na najwyższym szczeblu państwa, widzieliśmy po
publikacji "Czarnej księgi komunizmu" w 1997 r. Ówczesny premier Lionel
Jospin oświadczył przed Zgromadzeniem Narodowym, że jest dumny z obecności
ministrów komunistycznych w swym rządzie. Według jego określenia "komuniści
nigdy nie podnieśli ręki na wolność". Mieliśmy więc do czynienia - i nadal
mamy - z absolutną negacją zbrodniczego charakteru komunizmu przez znaczną
część lewicy we Francji.

Nie tylko we Francji. 19 kwietnia, po siedmiu latach redagowania sformułowań,
Unia Europejska napiętnowała zbrodnie totalitarne. Nie zdecydowała się jednak
na ustanowienie kar za ich negowanie. Co więcej, UE nie potępiła wprost
zbrodni stalinowskich. Jak to interpretować?

J.L.P.: Jako chowanie głowy w piasek. Przyjęcie określenia "totalitarne"
pozwoliło uniknąć nazwania rzeczy po imieniu. Za ścisłością sformułowań,
czyli uczciwością historyczną, opowiadała się w Parlamencie Europejskim
niemała część deputowanych. Jej wysiłki zostały storpedowane przede wszystkim
przez grupki ze skrajnej lewicy twierdzące, że historyczna debata została już
zamknięta, a wszystkie zbrodnie dostatecznie wyraźnie napiętnowane. W
istocie, oceniając zbrodnie stalinowskie, UE przyjęła - tu użyję cudzysłowu -
"postępową" interpretację historii dopuszczającą rozmaite "okoliczności
łagodzące". Jeszcze raz górę wzięła moralność o zmiennej geometrii, zależnej
od zbrodni i ich sprawców. Zbrodnią absolutną jest więc eksterminacja Żydów
przez nazistów. Czyny komunistów są bardziej "akceptowalne".

Przypomnijmy i to, że w 2005 r. Parlament Europejski odmówił oddania hołdu
polskim oficerom zamordowanym w 1940 r. przez NKWD. Czy Europa - mowa o tzw.
starej Unii - postrzega Katyń jako marginalną sprawę, którą z niezrozumiałym
uporem rozdmuchują Polacy? Jako "detal historii" (za określenie w ten sposób
komór gazowych Le Pen otrzymał wyrok - red.)?

S.C.: Myślę, że problem jest poważniejszy, a przykład Francji dobrze go
ilustruje. Przez całe dziesięciolecia podporządkowana Moskwie Francuska
Partia Komunistyczna (PCF) była potęgą. Dlatego zdołała narzucić wykładnię
historii najnowszej. Najpierw obowiązywało kłamstwo o zbrodni hitlerowskiej.
Kiedy prawda wyszła na jaw - przynajmniej dla tych, którzy chcieli ją poznać -
pojawił się plan B. Przedstawiał on przedwojenną Polskę jako państwo
faszystowskie. Naturalnąkoleją rzeczy oficerowie-faszyści zginęli z rąk
antyfaszystów. Dziejowej sprawiedliwości stało się zadość. Najgorsze, że
lewica jest do dziś przekonana, iż tylko ona ma prawo decydować, kto jest
faszystą, a kto antyfaszystą. Widział pan dopiski na afiszach wyborczych
Sarkozy'ego. Faszysta! Toż to idiotyzm.

Widziałem też dopiski "100 milionów ofiar" na plakatach trockisty Besancenota
i komunistki Buffet. Kogo reprezentowało aż pięciu kandydatów skrajnej
lewicy?

J.L.P.: To już kwestia trybu wyłaniania i zatwierdzania oficjalnych
kandydatur. Skrajna lewica miała w wyborach prezydenckich nadreprezentację
zupełnie nieodpowiadającą jej rzeczywistym wpływom politycznym. Zresztą
wyniki głosowania w pierwszej turze potwierdziły, że ten obóz przestał się
liczyć organizacyjnie. Jednak liczy się nadal ideologicznie. Jego emanacją
stają się najróżniejsze stowarzyszenia obrony praw człowieka, organizacje
antyrasistowskie, ekologiczne, alterglobalistyczne, komitety pomocy dla
imigrantów i bezdomnych. Idee lewackie nie potrzebują już ulicznej agitacji i
rozrzucania ulotek. Znalazły nowy pas transmisyjny do mas: Internet. Są
ciągle modne w środowisku akademickim. Dowody, niby niewinne, widać na ulicy.
Sierpy i młoty, podobizny Che Guevary - do nabycia w co drugim paryskim
butiku. Niedawno zapytałem młodego człowieka w koszulce z emblematem KGB, czy
założyłby wdzianko z napisem "Gestapo". Odpowiedział: nie, przecież
kagiebiści dopier...lili gestapowcom. Skądinąd koszulki z napisem "Gestapo"
czy swastyką nie kupiłby w Paryżu legalnie. Te wszystkie uwagi można pewnie
odnieść również do wielu innych krajów Europy Zachodniej, niemniej jednak
znowu wypada powiedzieć, że sytuacja Francji jest specjalna. Tutaj nałożyły
się na siebie idee Wielkiej Rewolucji, wpływy komunistów i legenda Maja '68.
Toksyczna mieszanka. Ale - proszę mi wierzyć - nie żywi się nią przeciętny
obywatel Francji.

S.C.: Za to intelektualiści za nią przepadają. Od 1968 r. stołeczny salon
uważa się za urząd cenzury nowej moralności, tej rewolucyjnej. Francja
szczyci się swoją wyjątkowością kulturalną. Zgoda, ale w takim razie do
wyjątkowej sfery zaliczmy również, jako zabytek, archaizm polityczny i
ideologiczny.

Dziś się mówi: poprawność polityczna. Kiedyś to był zwykły konformizm.

J.L.P.: Byli również nonkonformiści. Raymond Aron, Albert Camus. André
Malraux przeszedł z przedwojennego obozu lewicowych radykałów na stronę
generała de Gaulle'a.

S.C.: Tak, tylko że we wszelkich rankingach wybitnych Francuzów pisarz Camus
znajdzie się zawsze za Jeanem-Paulem Sartrem. Gdyż Sartre "wielkim filozofem
był", a z takim tytułem największe bzdury uchodzą bezkarnie. Największa
nieuczciwość intelektualna i moralna. Nawet wspieranie morderców z bandy
Baader-Meinhof i antysemickich terrorystów palestyńskich. Sartre mylił się we
wszystkim, od początku do końca. A przecież na jego pogrzeb przyszły tłumy.
Trudno pojąć, że to zaślepienie wciąż trwa. Łatwiej już wytłumaczyć, skąd się
wzięło. Premier Jospin przed swym startem w wyborach prezydenckich w 2002 r.
do ostatniej chwili wypierał się wieloletniej przynależności do komórki
trockistowskiej. Faktycznie nigdy nie przestał być leninowcem, dlatego
zresztą te wybory przegrał. Własną porażkę też tłumaczył po leninowsku: naród
nie dorósł. Według recepty Brechta wypadałoby zmienić naród. Bardzo wielu
członków francuskiej Partii Socjalistycznej myśli w podobny sposób, bo też
bardzo wielu z nich to ekstrockiści. Masowo wprowadzał ich do PS w 1981 r.
Franćois Mitterrand, żeby zniwelować wpływy stalinowskiej partii
komunistycznej. Skażenie leninizmem przetrwało Mitterranda.

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070428/plus_minus_a_2.html
    • camille_pissarro Re: Francuskie elity murem za Geremkiem!!!! 30.04.07, 13:20
      Wcale sie nie dziwie , ze S.Royal i N.Sarkozy optuja za B.Geremkiem - kampania
      wyborcza trwa ;-))

      Czytałem ten tekst - świetny:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=61577688
    • nowytor5 Pol Pot to również lewicy francuskiej dziecko 30.04.07, 13:23

    • pies_na_czarnych Re: Francuskie elity murem za Geremkiem!!!! 30.04.07, 13:25
      sa inni kandydaci? Cyba nie myslales, ze ktos bedzie popieral ekstreme
      prawicowa?
      • kikooo2 Re: Francuska miłośc, francuska choroba, 30.04.07, 13:27
        • kikooo2 Re: Francuska miłośc, francuska choroba, 30.04.07, 13:29
          czyli franca, francuskie ciasto, francuskie piosenki -
          kto się tym dziś przejmuje???
        • swantevit Za Gdansk nie chcieli umierac.. 30.04.07, 13:31
          a za malego giermka, tak...
          • kikooo2 Re: Za Gdansk nie chcieli umierac.. 30.04.07, 13:39
            Francuzi to tchórze i kolaboracjoniści. Nic dziwnego, że
            rozumieją Geremka.
Pełna wersja