frank_drebin
03.05.07, 00:46
fie najpierw:
Tu caly za:
"Pełnomocnik Henryka Blidy mec. Leszek Piotrowski powiedział "Wprost", że nie
widzi przeszkód, by jego klient poddał się badaniu na wykrywaczu kłamstw."
fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/prokuratura-zbada-na-wariografie-funkcjonariuszke-abw,904341?source=rss
Tu juz ostrozniej:
"Według Piotrowskiego, jeśli funkcjonariuszka ABW będzie miała przedstawiony
zarzut, to będzie on doradzał Henrykowi Blidzie, by on też poddał się temu
badaniu."
wiadomosci.onet.pl/1529055,11,item.html
A tu juz w ogole wariograf jest be nagle:
"Piotrowski jest sceptyczny do zastosowania w śledztwie wariografu, żeby
wykazać czy prawdę mówi funkcjonariuszka ABW, czy mąż Barbary Blidy."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4104245.html
Swoja ladnie manipuluje:
"Funkcjonariusze UOP wykradli i oddali tygodnikowi "Nie" materiały. Potem
wszyscy byli badani wariografem i dochodzenie nic nie wykazało."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4104245.html
Chodzi przeciez o BADANIE a nie sledztwo. W polskich sadach wariograf z tego
co wiem nie jest dopuszczalnym dowodem. A jednak jakos nie mial nic przeciwko
temu, zeby jego klienta poddac badaniu wiariografem - do czasu ja widac.
Czyby dlatego, ze nawet merdia salonikowe chcac nie chcac musialy napisac na
8-mej stronie jaki byl wynik badania, lub zamiescic to na ostatniej pozycji w
dzienniku tiwi bo w koncu same trabily o tych badaniach ?