Dodaj do ulubionych

zalosna koncowa Kolodki

IP: *.pppool.de 12.06.03, 12:03
Zalosna koncowke mial Kolodko. Jego konferencja prasowa trwala poltorej
godziny. Poltorej godzinny trwal wystep niekochanego ministra, ktory chcial
dowiesc swojej wielkosci. Wszyscy ponoc zasypiali. Nikt juz nie mogl tego
wytrzymac.

A przeciez z Millerem widzial sie wczesnym popoludniem. Sprawa jego dymisji
byla przesadzona. Mimo to brnal dalej. Puszyl sie jeszcze przez poltorej
godziny. Nadymal sie, prychal, rzucal obelgami - jak pijaczyna, ktorego
wypychaja z nocnego lokalu. Najzabawniejsza byla ta deklaracja o pracy
naukowej. Zeby ponizyc cieciow, widziec ich zaklopotanie. To wy ch...
chcecie mnie tu wyrzucic? Mnie? Naukowca?

Ten wystep pokazal jeszcze raz (obok tych jego slynnych pompek, maratonow,
kokietowania tezyzna fizyczna), ze prof. Kolodko zatrzymal sie na poziomie
czternastolatka. Nigdy nie chodzilo mu o meritum spraw, tylko o to, jak
wypadnie przed mama i kolegami.

I zawsze wypadal fatalnie. Jak wczoraj, kiedy przeszedl na grypsere. Co go
pokusilo? Jak moze minister, wicepremier do tego jeszcze, wyrazac sie w ten
sposob - "bo to byl skok na kase"? Przeciez to jezyk dresiarza Halbera, za
ujawnienie ktorego Rokicie groza teraz trzy lata wiezienia.

Jeszcze jedno. Bodajze we wczorajszej "Panoramie" naukowiec Kolodko skarzyl
sie, ze w NBP nikt nie chcial mu dac "piniedzy" . Slyszalem na wlasne uszy,
powiedzial "piniedzy".

Nawet cwiercinteligent potrafi wymowic to slowo zgodnie z zasadami poprawnej
polszczyzny. Ale widac, z Kolodka jest naprawde bardzo zle. Moze powinien
pojsc do psychologa?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka