haen1950
28.06.07, 06:36
Niesłychane artykuły zaczynają ukazywać się w Rzepie - oto fragment:
Tępa kosa PiS
Ale pisowska kosa trafiła na niespodziewany kamień. I się stępiła.
Protestujące kobiety trudno zastraszyć teczkami, wpisać w czworokątny układ
czy oskarżyć o korupcję. Polakom trudno też uwierzyć, że pielęgniarki koczują
całe dnie i noce przed URM, bo namawiają je do tego politycy opozycji.
Co innego jest tu ważne. W konflikcie PiS z pielęgniarkami jak na dłoni widać
proces dehumanizacji władzy. Rząd odwołujący się do chrześcijaństwa, które
głosi, że jeden drugiego brzemiona ma nosić, kompromituje się w oczach
człowieka wierzącego, odmawiając przez kilka dni dialogu z "tymi paniami".
Władza, która, aby spacyfikować protest matki Polki, posyła policję - nie ma
moralnego prawa wciągać na swe sztandary hasła "solidarne państwo".
Cóż pozostaje matce Polce, od kilku dni nowemu symbolowi poniżonych przez IV
RP?
Bodaj jedyną siłą, jaka pozostaje wszystkim uciśnionym wobec każdej
aroganckiej władzy, jest duch poświęcenia. I, jak zauważa francuski filozof
Alain Badiou, dyscyplina. "Powiedziałbym nawet (...), że ci, którzy nie mają
nic, mają tylko dyscyplinę - dodaje. - Ubodzy, pozbawieni środków finansowych
i wojskowych, pozbawieni władzy, mają tylko dyscyplinę, zdolność do wspólnego
działania. Dyscyplina ta już jest formą organizacji".
Jarosław Makowski