man_sapiens
07.07.07, 15:13
Według ciągnących się od lat projektów biernego prawa wyborczego mają być
pozbawiani ludzie, którzy byli kiedykolwiek skazani za przestępstwa
kryminalne. Uważam, że to kolejne psucie prawa dla doraźnej korzyści
politycznej. Tym razem wyjątkowo przez PO, która chce się pozbyć Leppera.
Oczywiście nie powinni móc kandydować skazani, którzy jeszcze nie
odsiedzieli/spłacili swojego wyroku albo jeszcze są w okresie warunkowego
zawieszenia.
Wyobraźmy sobie kogoś, kto w wieku dajmy na to 19 lat zostaje przyłapany na
festiwalu reggae z jointem w kieszeni albo na rowerze po trzech piwach.
Dostaje wyrok, dojrzewa, mądrzeje i w mając 40 lat chce kandydować do sejmu, a
tu szlaban...
1. Dlaczego nie można zaufać wyborcom, którzy powinni być dokładnie
informowani o przeszłości kandydatów, ale którzy przecież mają swój rozum?
2. Karę pozbawienia praw obywatelskich powinien nakładać tylko sąd i tylko
wtedy gdy jest to uzasadnione. Np. notorycznemu oszustowi.
3. Obywatele po odsiedzeniu wyroku, którzy zmądrzeli i przestali popełniać
przestępstwa, to też pełnoprawni obywatele (i pod rządami PiSu ich ilość
będzie rosła gwałtownie). Dlaczego odmawiać im prawa do reprezentacji w sejmie?
4. Prawomocne skazanie posła czy radnego ma go natychmiast pozbawiać mandatu.
Niby słuszne, ale w sytuacji, gdy minister sprawiedliwości ma kontrolę nad
sędziami - bardzo niebezpieczne. I to nie tylko dlatego, że ministrem jest
teraz Ziobro - gdyby został nim drugi Jaskiernia byłby też.