socjalliberal
10.07.07, 10:23
Czy LK może liczyć na sukces w 2010 roku - trudno powiedzieć. Na jego korzyść
przemawia brak atrakcyjnego przeciwnika, bo trudno za takiego uznać
pozbawionego charyzmy Donalda Tuska. Opozycja może jednak wyłonić innego
kandydata (samych prawników godnych tego urzędu jest kilku: Zoll? Safjan?
Stępień?).
passent.blog.polityka.pl/?p=303
Tak mi się spodobała ta spekulacyjna perspektywa... Żadnych tam partyjniaków,
tylko właśnie osoby o tak olbrzymim autorytecie, znajomości prawa i zdolności
do odpartyjnienia (bo przecież wcześniej sami byli związani z lewicą/prawicą,
a jako sędziowie TK udowodnili, że są zdolni do uwolnienia się od
partyjniactwa). Prawdziwi mężowie stanu, doskonale nadający się do funkcji
prezydenta, którego główne moce polegają właśnie na reprezentowaniu kraju,
wetowaniu złych ustaw i mądrej inicjatywie ustawodawczej. To mogliby być
kandydaci normalnej Polski, Polski w której ściga się przestępców nawet z
własnej partii (jak w "Rywinlandzie"), a nie sitwy Kaczogrodu. Doskonali
kandydaci, najlepiej wspólnie popierani przez PO, LiD i wiele innych w miarę
rozsądnych środowisk.
Rozmarzyłem się, ehh...