basia.basia
16.07.07, 22:40
Dokładnie 22 grudnia 2005 roku Jarosław Kaczyński snuł różne wizje w rozmowie
z szefem Arcanów, prof. Nowakiem. Padły wówczas następujące stwierdzenia:
1. "Powstaje pytanie - czy kontynuować próby rządzenia bez dostatecznej
większości, czy nastawić się na nowe wybory, czy może na próbę skonstruowania
stabilnej większości z jedyną formacją, z którą to teoretycznie mogłoby być
możliwe, czyli z Platformą Obywatelską. Powiedzmy sobie uczciwie: jest z tym
pewien kłopot. Partia, ktorej po przełamaniu ewidentnego w tej chwili kryzysu
można przypisać pewien poziom racjonalności, ma jednak program bardzo mocno
różniący się od naszego. To, co Jan Rokita pokazał w przedstawionym ostatnio
programie Platformy, a czegośmy się wcześniej po części domyślali tylko, a po
części wiedzieli, to jest potwierdzenie naszych obaw. Program zaprezentowany
przez Rokitę to plan bardzo mocnego uderzenia w poważną część społeczeństwa -
tę, której się wiedzie gorzej lub średnio."
2. "Jeżeli chodzi o ogólną analizę sytuacji, to z bólem, nie ukrywam, ale
coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że w Polsce dokonanie zasadniczej
zmiany może odbyć się tylko w oparciu o to, co się nazywa koalicją
ludowo-narodową. Jak Pan zapewne wie, miałem wcześniej inny pogląd na politykę
polską i miejsce w niej PiS. Jednak doświadczenie z PO po ostatnich wyborach
prowadziłoby do przekonania, że być może trzeba będzie spróbować powołać rząd
choćby z doraźnym poparciem tych sił, które tworzyłyby właśnie potencjalnie
taką szeroką koalicję ludowo-narodową. Stąd zaś wynikało i to przekonanie, że
dobrze byłoby, aby przy następnych wyborach siły tworzące tego rodzaju
koalicję zostały przez PiS albo wokół PiS-u zjednoczone."