warka_strong
21.07.07, 10:58
Przyznam szczerze, że coraz mniej rozumiem Kaczyńskich.
Od samego początku są zainteresowani samodzielnym rzadzeniem. Wskazuje na to chocby to, jakich pozyskali koalicjantów. Wiadome dla nich było to, ze elektoratu PO nie bedzie im łatwo przejąć więc zaaranżowali poważne utrudnienia na drodze do powstania koalicji z Platformą.
W trakcie trwania tego rządu (żeby nie rzec układu) udało im sie przejąć część elektoratu LPR i Samoobrony. Obecnie sparaliżowali partie Leppera. Mozna rzec, że maja obecnie Samoobonę pod kontrolą. Nie inaczej jest z LPR, którego poparcie oscyluje na granicy błędu statystycznego. Dziwaczny i nienaturalny w swych założeniach "LiS" jest w powijakach i, na razie, ledwie szczerzy ząbki. Wydawać by sie mogło, ze własnie teraz maja szansę na całkowite wyeliminowanie swoich przystawek z gry. Jednak zwlekają...
Premier Kaczyński chełpi się rozijająca sie gospodarką (do którego to rozwoju w żaden sposób jego rząd się nie przyczynił); ma (przynajmniej teoretyczne) sukcesy w walce z dawnym układem. Jednak zwleka z doprowadzeniem do wczesniejszych wyborów, które (teoretycznie) PiS mogłoby wygrać.
Rodzi się zatem pytanie, o co tak właściwie Kaczyńskim chodzi? Czy istnieją jakieś czynniki, które wzbudzają w Kaczyńskich aż tak poważne obawy, że z lękiem myśla o przedterminowych wyborach? Czy jest to może spowodowane negatywnym echem niedawnych wydarzeń - śmierci Barbary Blidy (w sprawie której boją sią powstania komisji śledczej), polityczna akcja CBA przeciwko Lepperowi (w tej sprawie tez nie dopuszczą do powolania komisji śledczej w Sejmie).
Co zatem ich powstrzymuje? Czy tylko niekorzystne dla PiS sondaże?