l.george.l
25.07.07, 00:03
Pstrykając dziś po kanałach TV trafiłem przypadkiem na film krajoznawczy o
Peru. Brał w nim udział były prezydent tego kraju - Alejandro Toledo. Ubrany
w dżinsy i sportową koszulę oprowadzał ekipę filmową po swym uroczym kraju.
Było wiele scen, w których prezydent wchodził w tłum. A to z rybakami się
ściskał, a to z dzikimi w amazońskiej dżungli. Nigdy w kadrze, nawet
szerokim, nie zauważyłem ochrony. Naszych wodzów, podczas filmowych migawek,
trudno dostrzec zza szpaleru goryli. Zdumiała mnie ostatnio migawka z wizyty
premiera u poszkodowanych przez trąbę powietrzną. Premier szedł przez
zrujnowaną wieś, a pluton borowików, szczelnie otulając wodza odpychał z
drogi dzieciaki, które niechcący się zaplątały. Zero kontaktu z ludem,
maksimum buty i arogancji podesranej strachem.