babilon6661 04.08.07, 11:46 tak wg danych Komendy Okręgowej AK Warszawa tak wyglądała pomoc w broń i amunicję od aliantów w czasie powstania Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
marouder Np. jakis zakamuflowany zydokomuch pisal to 04.08.07, 11:54 ..zestawienie! Zreszta, przy okazji Gołdzi naszej forumowej sie o to zapytam:) Odpowiedz Link Zgłoś
babilon6661 Re: Np. jakis zakamuflowany zydokomuch pisal to 04.08.07, 11:57 angoli i amerykanów broni to,że sowieci długo nie zgadzali się na zrzuty z ich strony Odpowiedz Link Zgłoś
marouder Re: Np. jakis zakamuflowany zydokomuch pisal to 04.08.07, 12:01 Wiem, ze Rosjanie nie zgadzali sie na ladowania po ich stronie frontu, wiec alianci musieli startowac albo z bazy Brindisi we Wloszech, albo z lotnisk angielskich, co skutecznie ograniczalo rozmiary ich pomocy rzeczowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mak67 Re: Np. jakis zakamuflowany zydokomuch pisal to 04.08.07, 12:05 Owszem ruskie dokonywali zrzutów ale, po pierwsze bez spadochronów więc większość się marnowała.Mojemu sasiadowi na Żoliborzu zawalili dach workami z kaszą. Dostarczana amunicja nie pasowała do niemieckiej broni. Uwzgledniając odległość od lotnisk to pomoc aliantów była tak z 10 razy większa. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder Rosjanie czesto wykorzystywali tzw. kukuruzniki... 04.08.07, 12:09 ...stad zapewne brak tych spadochronow. Faktem jest natomiast, ze proby pomocy powstaniu ze strony kazdego z aliantow byly tylko mydleniem oczu. Zadna realna pomoc nie zostala przedsiewzieta. Odpowiedz Link Zgłoś
mak67 Re: Rosjanie czesto wykorzystywali tzw. kukuruzni 04.08.07, 12:14 Do Brindizi było za daleko aby samoloty transportowe miały eskorte myśliwców. Ruscy byli blisko i mieli możliwosci ale nie chcieli. Teoretycznie gdyby rosjanie dali osłonę mysliwców byłaby możliwość zrzucenia pod Warszawa nawet Brygady Sosabowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder To prawda, lecz Brygada Sosabowskiego 04.08.07, 12:17 ..nie wplynelaby znaczaco na losy powstania. Nie wplynal na nie przeciez desant kosciuszkowcow w liczbie bodaj ok. 4 tys. zolnierzy przedsiewziety li tylko w celu uzyskania przez komunistow moralego alibi. Odpowiedz Link Zgłoś
babilon6661 Re: To prawda, lecz Brygada Sosabowskiego 04.08.07, 12:22 ważne co innego- nikomu z aliantów to powstanie nie pasowało Mało tego,że strony zachodnich wręcz była wścieklość Odpowiedz Link Zgłoś
marouder Oczywiscie, bowiem bylo proba zantagonizowania 04.08.07, 12:27 ...Aliantow przed zakonczeniem dzialan wojennych. Tak otczytywano je zarowno w Moskwie, jak i Waszyngtonie, czy Londynie. Odpowiedz Link Zgłoś
mak67 Re: Oczywiscie, bowiem bylo proba zantagonizowani 04.08.07, 12:40 Najmniej w Londynie ale opanowana przez lewaków administracja USA była zachwycona wójkiem Jo Odpowiedz Link Zgłoś
marouder Nie pamietam dokladnie, lecz Churchill mowiac... 04.08.07, 13:04 ...delikatnie, nie byl zachwycowny wizyta (bodajze) premiera oznajmujacego mu wybuch powstania. Odpowiedz Link Zgłoś
mak67 Re: To prawda, lecz Brygada Sosabowskiego 04.08.07, 12:38 Jednostka spadochronowa uzbrojona głównie w broń lekką prawdopodobnie miała by znaczący wpływ na działania ale niestety potrzebowała ogromnej ilości zaopatrzenia. Co do Kościuszkowców to z pamietników powstańców wyniką, że byli słabo wyszkolenie i całkowicie nie przystosowani do walk w mieście. Była to kolejna próba pozbycia się przez ruskich polaków Odpowiedz Link Zgłoś
marouder Re: To prawda, lecz Brygada Sosabowskiego 04.08.07, 13:06 Nie twierdze, ze jednostka Sosabowskiego nie mialaby znaczenia dla dlugosci powstania. Zapewne przedluzyloby sie o miesiac, lub tez czesc powstancow przezimowala by w ruinach do nadejscia Rosjan. Tak, czy tak, nie mialoby to zadnego wplywu na polityczne losy Polski po wojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
440417mz Re: Np. jakis zakamuflowany zydokomuch pisal to 04.08.07, 14:45 A uwzględniając odległość lotników z Nowej Zelandii i Afryki Południowej,to w takim rozumowaniu oni pomogli tysiąckroć więcej.Ruskie zrzuty amunicji nie pasowały do niemieckiej broni.Ale perfidia w wynajdowaniu tych ale.Trochę logiki i przyzwoitości.Przecież jest rzeczą ogólnie już znaną że PW w swej wymowie skierowane było przeciw ruskim.A że w Warszawie były jeszcze wojska niemieckie,to siłą rzeczy musieli walczyć z Niemcami. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_smigly Z pamiętnika angielskiego dowódcy samolotu 04.08.07, 13:07 latającego ze zrzutami nad Warszawę. Za Normana Daviesa "Powstanie '44" .."Po trudnych, przedłużających się negocjacjach na wysokim szczeblu Rosjanie zgodzili się zapewnić nam swobodny przelot nad zajętymi przez siebie obszarami - w celu wypełnienia uprzednio uzgodnionych misji. Warszawa płonęła. Nie wyglądało to jak burze ogniowe, o których wspominają polskie i brytyjskie załogi bombowców, ale jak ogromne miasto, w którym toczy się bitwa lądowa zmierzająca do jego kompletnej destrukcji. Z pokładu samolotu nadlatującego w ciemnościach wyglądało to tak, jakby miasto przykryto gigantyczna kopułą, w której środku noc miała barwę przygłuszonej czerwieni. Pojedyncze pożary i wystrzały z dział pojawiały się jak jasne błyski, ogień przeciwlotniczy przetaczał się nad ziemią lub wybuchał ponad tą czaszą pomiędzy wąskimi snopami świateł reflektorów. W głębi czerwonej kopuły na tle rozpromienionego nieba widać było sylwetki samolotów podchodzących do zrzutu. Tamtej nocy, z 13 na 14 sierpnia, przelatując nad przelatując nad Warszawą moja załoga wypatrzyła czterosilnikowy samolot, który leciał niżej od nas i odcinał się ciemną sylwetą od czerwieni płonącego miasta. Leciał dziobem w dół, bardzo nisko, prowadząc wymianę ognia z jakimś Niemcem. Lekkie działa przeciwlotnicze, niedalekie światła reflektorów. Mógł to tylko być jeden z Halifaxów polskiej 1585 Eskadry do Zadań Specjalnych, który pięć i pół godziny wcześniej wystartował z Brindisi. Niemal na pewno zdążył już zrzucić swój ładunek broni i amunicji i teraz jego załoga włączyła się do walki - póki zostało jej coś do zaoferowania. Taka siła ducha ożywiała polskich lotników, którzy lecieli z pomocą dla Powstania. Podczas ostatniego lotu mojej załogi do Warszawy ( w nocy z 10 na 11 września 1944) przez większość dwuipółgodzinnego lotu ostrzeliwano nas z sowieckiej broni przeciwlotniczej i z sowieckich myśliwców. Rozczarowani takimi działaniami południowoafrykańscy piloci i australijski nawigator nagle zdecydowali się - na wysokości 4 tys. metrów i znalazłszy się poza zasięgiem ognia przeciwlotniczego z Lublina - że jeśli wyszliśmy cało, dokonując zrzutu w Warszawie, jeśli jest nam pisane zginąć w drodze powrotnej do domu, to zginiemy z ręki wroga a nie rosyjskich "przyjaciół". Wznosząc się na wyższy pułap w drodze powrotnej z Warszawy, wybraliśmy trasę na wprost nad terytorium wroga. Niektóre załogi z naszej eskadry nie miały tyle szczęścia"... Odpowiedz Link Zgłoś
babilon6661 Re: Z pamiętnika angielskiego dowódcy samolotu 04.08.07, 14:30 z innej strony dobrze,ze amerykanie tylko zrzucali broń ,a nie bomby wszak jak fama głosiła gdy lecieli anglicy to chowali się niemcy 'gdy lecieli niemcy to chowali się anglicy i amerykanie ale gdy lecieli amerykanie , to chowali się wszyscy Odpowiedz Link Zgłoś