czwarta.rzeczpispolita
09.08.07, 09:20
W wywiadzie w GW ze zdymisjonowanym ministrem K. przeczytalem nastepujace
pytanie dziennikarza:
>Jest pogłoska, że przed akcją CBA odbywało się spotkanie premiera z
> ministrami Wassermannem i Ziobrą, pan wszedł na część tego spotkania,
>coś usłyszał o akcji CBA, a potem podzielił się nieopatrznie tymi
> informacjami. Poszedł łańcuszek i Lepper został ostrzeżony.
Jesli to prawda, to niedobrze. Bo to oznacza, że premier sam osobiscie maczał
palce w nakrecaniu prowokacji na Leppera. A w cywilizowanym państwie prawa
szef rządu nie powiniem wpływac na jego skład, urządzajac prowokacje przeciwko
członkom własnego gabinetu!
A jeśli to nieprawda? Minister K. cos tam usłyszał i źle zinterpretował, i
tylko ostrzegł Leppera przed prowokacją, której w rzeczywistosci nie miało być.
To tez niedobrze, bo co to za grzech ostrzec kogos przed niebezpieczeństwem,
które w rzeczywistosci nie będzie miec miejsca?
Nikt nie zamierzał robic prowokacji przeciw Lepperowi, no to co to szkodziło,
że ktos go ostrzegł, jeśli tej prowokacji miało w ogóle nie byc?
Wiec niezaleznie od tego, czy było tak, czy siak, premierowi wychodzi tutaj na
minus. I tak źle, i tak niedobrze!