ukos
11.08.07, 14:34
Zanosi się na wybory w zmniejszonych, 3-5-mandatowych okręgach
(rzewne opowieści PiS i PO o przestrzeganiu dobrych obyczajów w
sprawie ordynacji to pic). W dodatku do rozwiązania Sejmu nie jest
potrzebne samorozwiązanie - wystarczy współdziałanie PiS i PO po
podaniu rządu do dymisji. Jak się sprężą, to po trzech tygodniach
prezydent rozwiązuje parlament. Scenariusz:
1. Jarek podaje rząd do dymisji, a Lechu za godzinę powierza mu
misję powołania nowego rządu, a za następną na wniosek Jarka
powołuje dotychczasowych ministrów.
2. Dorn zweołuje na dzień następny posiedzenie w sprawie wotum
zaufania dla nowego rządu, przed posiedzeniem zbierają się komisje w
celu zaopiniowania kandydatur.
3. PiS i PO głosują za nieudzieleniem wotum zaufania nowemu rządowi.
4. Od tej chwili Sejm ma 14 dni na wybranie premiera i rządu, co PiS
i PO uniemożliwiają.
5. W czasie tych 14 dni Sejm uchwala (głosami PO i PiS), Senat
zatwierdza, a prezydent podpisuje wszystkie niezbędne ustawy, w tym
zmniejszenie okręgów wyborczych i ewentualnie podniesienie progu.
6. Następnego dnia po upływie tych 14 dni prezydent powołuje swój
rząd z dotychczasowymi ministrami i Jarkiem jako premierem.
7. Następnego dnia po powołaniu rządu prezydenckiego Sejm uchwala
nieudzielenie mu wotum zaufania.
8. Tego samego dnia Lechu rozwiązuje Sejm i ogłasza wybory.
Scenariusz jest bardzo prawdopodobny. W celu jego realizacji
kontrahenci nie muszą uzgadniać poglądów. Platforma może twierdzić,
że to krok w kierunku JOW, a PiS utrzymywać, że wręcz przeciwnie, to
tylko poprawienie obecnej, dobrej ordynacji w celu zapewnienia
silniejszej reprezentacji mniejszych ośrodków oraz lepszej równowagi
politycznej. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby politycy nie
wykorzystali okazji do ogrania kogoś. Dla PiS wyeliminowanie
przystawek jest równie ważne jak dla PO zatopienie SLD i nakłonienie
PSL do koalicji wyborczej lub samobójstwa. Przedstawiony scenariusz
realizowałby te interesy.