haen1950
17.08.07, 06:00
Kaczory przestają już ufać urzędnikom, których sami powołali.
Niewątpliwie po ostatnich doświadczeniach z Kaczmarkiem i Ziobrem.
Następną policją w państwie ma być sama kancelaria premiera. Kaczor
żąda dla niej uprawnień do przeprowadzania kontroli w dowolnym
czasie w dowolnej instytucji państwowej.
Jak sobie przypomnę, że takie postępowanie całkowicie sparaliżowało
administrację warszawską rządów Kaczora, to powielenie tego na całe
państwo będzie miało podobny skutek, tylko skala kilkadziesiąt razy
większa.
" Nowe rozporządzenie znacznie poszerza kompetencje premiera. Jeśli
Jarosław Kaczyński uzna, że na przykład w danym ministerstwie
potrzebna jest kontrola, a nie było jej w planach na dany rok, to
pracownicy KPRM będą mogli wejść do resortu bez uprzedzenia. Nie
będą także musieli przedstawiać żadnego programu kontroli. To,
zdaniem wiceministra obrony Bogusława Winida, może być sprzeczne z
konstytucją. Zgodnie z art. 7, normy prawne powinny precyzyjnie
określać kompetencje organów władzy. Minister proponuje, by każda
kontrola miała wcześniej przygotowany program".
A ten minister, co się stawia pewnie błyskawicznie wyleci.