nowytor.nowytor8
23.08.07, 08:27
"Jednym słowem prokuratorzy się skompromitowali, zlecili akcję po wpływem
politycznych nacisków, bo resort sprawiedliwości akurat miał ochotę odtrąbić
jakiś sukces w ściganiu aferzystów. Po prokuratorze Kaczmarku owe wieści
spłynęły jak woda po kaczce. W „Gazecie Bankowej” sugeruje, że należy
rozszerzyć zarzuty w sprawie PZU także na dziennikarzy. „Niektóre media bardzo
zaangażowały się w obronę ministra Wąsacza . Gdańscy prokuratorzy prowadzą na
potrzeby śledztwa swoisty „biały wywiad”. Na marginesie powiem, że powtarzają
się te same nazwiska dziennikarzy, którzy zawsze pisali pozytywnie o tej
prywatyzacji. Później ci sami redaktorzy ośmieszali pracę sejmowej komisji
śledczej, wykazywali indolencję prokuratury. Broń Boże, nie odbieram prawa
dziennikarzy do krytyki. Może jednak dziwić wolność słowa pojmowana racją
jednej strony”. Gadomski napisał felieton o tej kuriozalnej wypowiedzi i
wyraził nadzieję, że i on ma też swoją teczkę w szafie Kaczmarka."