Bracia Kaczyńscy ...TAK trzymać!

31.08.07, 00:32
Jestem pełen podziwu...
PR4RP
drf
    • mmikki niestety, popuszczają 31.08.07, 00:34
      obaj
    • tornson Lubisz jak cię zamordę trzymają, co!! 31.08.07, 00:35
    • kamyk448 Re: Bracia Kaczyńscy ...TAK trzymać! 31.08.07, 01:03
      drf napisał:

      > Jestem pełen podziwu...
      > PR4RP
      > drf

      W końcu dla takich jak Ty te "zabawy" Kaczory robią.
      • drf Re: Bracia Kaczyńscy ...TAK trzymać! 31.08.07, 01:07
        kamyk448 napisał:

        > drf napisał:
        >
        > > Jestem pełen podziwu...
        > > PR4RP
        > > drf
        >
        > W końcu dla takich jak Ty te "zabawy" Kaczory robią.

        Bracia Kaczyńscy dla Mnie - widzisz różnicę?
        • kaczkiwon Re: Bracia Kaczyńscy ...TAK trzymać! 31.08.07, 01:12
          pajac jestes, jak wielu glupcow w tym kraju. a swiat sie smieje i
          kase na palantach robi.
        • kamyk448 Re: Bracia Kaczyńscy ...TAK trzymać! 31.08.07, 01:13
          drf napisał:

          > kamyk448 napisał:
          >
          > > drf napisał:
          > >
          > > > Jestem pełen podziwu...
          > > > PR4RP
          > > > drf
          > >
          > > W końcu dla takich jak Ty te "zabawy" Kaczory robią.
          >
          > Bracia Kaczyńscy dla Mnie - widzisz różnicę?

          Bez względu jak postrzegasz rzeczywistość mam dla Ciebie i innych zwolenników PIS szacunek i współczucie.
          W końcu nie każdy musi się we wszystkim i na wszystkim od razu znać i orientować ale zawsze powtarzam, słuchajcie mądrzejszych i bardziej doświadczonych ( nie mam oczywiście na myśli siebie tylko autorytety nasze rodzime.).
    • kaczkiwon Dajcie nam wiecej cyrku, blizniacy 31.08.07, 01:04
      ja lubie patrzec sie jak niszczycie swoj narod. to jakby usluga za
      darmo i nawet cenna.
    • 440417mz Re: Bracia Kaczyńscy ...TAK trzymać! 31.08.07, 01:07
      Kaczory głowa do góry,najgorsze dopiero przed wami!
      • drf PR4RP 31.08.07, 01:17
        Jarosław Kaczyński ugryzł żubra

        Rozmowa Joanny Lichockiej z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem


        To są jakieś brednie - ta gadanina o kryzysie polskiej demokracji. Kryje się pod
        tymi słowami wielka pogarda dla Polaków, którzy wybrali sobie takich a nie
        innych polityków, a więc taki, a nie inny los


        Rz: Gdy rozmawialiśmy rok temu, był pan bardzo optymistyczny. Mówił pan, że
        Polska nigdy nie była tak szczęśliwa jak teraz. Powtórzyłby pan to teraz?

        Jarosław Marek Rymkiewicz: Ależ oczywiście. I powiem jeszcze coś więcej.
        Chciałbym zapytać wszystkich ludzi, którzy żyją teraz w Polsce, czy ktoś z nich
        - ktoś z tych pokoleń, które są obecnie na świecie - widział kiedykolwiek Polskę
        zasobniejszą, spokojniejszą, bezpieczniejszą i szczęśliwszą niż teraz. Nikt nie
        widział. Jestem starym człowiekiem, kiedy zaczęła się II wojna światowa, miałem
        cztery lata i mało co pamiętam z tamtej wolnej Polski, w której się urodziłem.
        Ale trochę o niej wiem. Tamta Polska, choć może była trochę bardziej wolna niż
        ta, którą mieliśmy tu przez ostatnie kilkanaście lat, z całą pewnością nie była
        państwem spokojniejszym, bezpieczniejszym i bogatszym niż ta dzisiejsza. A
        przede wszystkim nie była państwem, w którym Polacy byli tak szczęśliwi i tak
        weseli - jak są teraz. Ale żeby to zobaczyć, to trzeba wyjechać z Warszawy,
        trzeba oddalić się od niej choćby o sto czy dwieście kilometrów. Nie wiem,
        dlaczego tak jest, ale dopiero w pewnej odległości od Warszawy widać, jaką
        ochotę mają teraz Polacy na życie - i jak chętnie żyją. W PRL żyliśmy trochę
        niechętnie, pod koniec wyglądało to już tak, jakby nikt nie chciał żyć w tym
        rosyjskim protektoracie, jakby wszyscy chcieli raczej umrzeć. Może z nudów, bo
        schyłkowy PRL strasznie nudził i marudził. W latach dziewięćdziesiątych też nie
        było tu widać wielkiej ochoty na życie - bo też życie w tej gangsterskiej Polsce
        raczej nie było miłe. Teraz to się wyraźnie zmieniło.

        "Kryzys polskiej demokracji jest głęboki, jak Rów Mariański" - takie zdania, jak
        to redaktora Pacewicza z "Gazety Wyborczej", można przeczytać w gazetach. A pan
        mówi, że Polska nigdy nie była tak szczęśliwa?

        To są jakieś brednie - ta gadanina o kryzysie polskiej demokracji. Kryje się pod
        tymi słowami wielka pogarda dla Polaków, którzy wybrali sobie takich a nie
        innych polityków, a więc taki, a nie inny los. Dopuszczam też niemiłą myśl, że
        ludziom, którzy mówią takie rzeczy, sprawia przykrość nie tylko to, że Polska
        jest, jaka jest, ale także to, że ona w ogóle jest - onichyba woleliby, żeby jej
        nie było. Jak pani widzi, trochę się uniosłem, co świadczy o tym, że źle znoszę
        to, co oglądam w telewizji i czytam w gazetach. Ale rozumiem też, że inaczej być
        nie może. Bracia Kaczyńscy muszą mieć strasznych i potężnych wrogów, ponieważ
        ktoś, kto pragnie, żeby w Polsce było lepiej i pragnie tu coś zmienić na lepsze,
        musi natknąć się na potężnych ludzi, którzy chcą, żeby było gorzej.

        A dlaczego krytycy Kaczyńskich mieliby chcieć, żeby było gorzej?

        Dlatego, że jak tu będzie gorzej, to im będzie lepiej. Dowiodły tego lata
        dziewięćdziesiąte - wszyscy wiemy, komu się wtedy w Polsce dobrze żyło. To
        właśnie ci ludzie mówią teraz, że w Polsce nie ma demokracji i że to jest
        państwo totalitarne. Zwracam pani uwagę, że kto mówi coś takiego, odbiera
        jakikolwiek sens zwrotowi "państwo totalitarne", pozbawia te słowa wszelkiej
        treści. Ktoś taki obraża tym samym tych wszystkich, którzy cierpieli w
        dwudziestowiecznych państwach totalitarnych - tych, którzy cierpieli w
        Generalnej Guberni, w Reichu, a potem w PRL-u. Ten ktoś obraża też pamięć tych
        wszystkich, którzy zginęli z wyroku państw totalitarnych, wszystkich Polaków,
        Żydów, Rosjan, którzy zostali zamordowani na naszych ziemiach.

        Ale to, że Jarosław Kaczyński ma ciągoty autorytarne, jest rutynową tezą
        podnoszoną w potyczkach publicystycznych. Gdyby porozmawiał pan z kimś w rodzaju
        Jacka Żakowskiego, powtórzyłby to pewnie jako coś oczywistego. Może coś w tym jest?

        Można oczywiście zwalczać polityczne koncepcje Jarosława Kaczyńskiego - w tym
        nie ma nic złego. Można nawet toczyć z braćmi Kaczyńskimi i z Ludwikiem Dornem,
        jak nazywa się to w gazetach, "zimną wojnę domową" - również w tym nie ma nic
        bardzo złego. W Polsce nie wolno robić tylko jednej rzeczy - nie wolno szkodzić
        Polsce. Ci, którzy mówią, że bracia Kaczyńscy zaprowadzają rządy autorytarne czy
        totalitarne, szkodzą Polsce. Chcą odebrać Polsce, czyli nam wszystkim, tę wielką
        szansę, którą dostaliśmy, jakimś cudem, po latach niewoli. Ale nie dziwię się
        temu, że oni tak szkodzą, bo wiem, że tak było zawsze i tak będzie zawsze. Józef
        Piłsudski też miał potężnych i straszliwych wrogów. Czy endecy zachowywali się
        wobec niego lepiej, przyzwoiciej od tych panów, których pani wymieniła tu z
        nazwiska? Akurat tak samo. Jeszcze zresztą i teraz można spotkać bardzo starych
        ludzi, którzy nienawidzą Marszałka i uważają, że on jest wszystkiemu winien -
        także temu, że na świecie pojawił się Jarosław Kaczyński. Urodziłem się w roku,
        w którym Marszałek umarł, i zawsze uważałem, że istnieje jakiś sekretny związek
        między tymi dwoma wydarzeniami, że są one nierozłączne. On umarł w maju, ja
        urodziłem się w lipcu. Ta bliskość śmierci i urodzin ma jakieś tajemnicze
        znaczenie dla mojego życia - często o tym myślę. Wychowałem się w kulcie
        Marszałka i na kompletach, w czasie wojny, uczyłem się wierszyków i piosenek o
        nim. Wtedy go pokochałem. "Jedzie, jedzie na kasztance, siwy strzelca strój.
        Hej, hej, Komendancie, miły wodzu mój". Ale też szybko, jeszcze jako dziecko,
        dowiedziałem się, że był nienawidzony, że miał potężnych wrogów. Więc wcale mnie
        nie dziwi, że Jarosław Kaczyński ma potężnych wrogów. Ludzie, którzy robili coś
        dobrego dla Polski, zawsze ich mieli. Kanclerz Jan Zamoyski, ksiądz Hugo
        Kołłątaj, książę Adam Czartoryski - wszyscy byli nienawidzeni. To jest poprostu
        jakaś reguła życia. Nie mogę współczuć księciu Adamowi, który był straszliwie
        lżony. Chciał zostać królem Polaków, nawet był królem de facto - więc musieli go
        lżyć. Jarosławowi Kaczyńskiemu też nie współczuję.

        Muszę powiedzieć pewną rzecz zasadniczą. Chciałem od tego zdania zacząć naszą
        rozmowę. Wszystko, co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski. Podkreślam
        - wszystko. To zdanie obejmuje także jego błędy, jego pomyłki, jego
        niepowodzenia, jego nieudane przedsięwzięcia. Nie udaje mu się wiele rzeczy.
        Oceniając ludzi, często się myli. Potem musi się publicznie dystansować od tych,
        którzy go zawiedli. Pewnie (tego się tylko domyślam) myli się też w innych
        sprawach. Ale to w ogóle nie jest ważne. Wszystko, co robił Marszałek, też było
        dobre dla Polski - choć niektóre decyzje Marszałka były wręcz fatalne, były
        nawet takie, które, z naszego obecnego punktu widzenia, można nazwać
        niedopuszczalnymi.

        Ma pan świadomość, że naraża się teraz na niewybredną krytykę za takie słowa
        wypowiedziane publicznie? Nie mówi się takich rzeczy o Kaczyńskim!

        Nie dbam o to. Teraz wytłumaczę, dlaczego wszystko, co zrobił i jeszcze zrobi
        Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski. Przypomnijmy sobie, jak to było w
        stanie wojennym i po stanie wojennym - Polska zapadła wtedy w głęboki sen. To
        było nawet coś więcej niż sen - rodzaj jakiegoś półomdlenia, półśmierci.
        Napisałem wtedy, w duchu trochę romantycznym, wiersz o Polsce ukrzyżowanej przez
        komunistów i złożonej przez nich do grobu. Był drukowany w jakichś podziemnych
        gazetkach. Było w takim ujęciu może trochę przesady, ale było i coś na rzeczy -
        bo to było umieranie. Historia Polski stanęła wtedy w miejscu, co oczywiście
        było na rękę i tutejszym kolaborantom, i ich rosyjskim mocodawcom. To trwało do
        roku 1989 i wtedy Polska trochę się poruszyła, ale tylko na chwilę. Jeszcze nie
        całkiem obudziła się z tego swojego strasznego wojennego snu i półśpiąca,
        półżywa, dotrwała do pierwszych lat obecnego wieku. Historia Polski w latach
        dziewięćdziesiątych dałaby się porównać do rzeki, która, owsz
        • kamyk448 Re: PR4RP 31.08.07, 01:22
          drf napisał:

          > Jarosław Kaczyński ugryzł żubra
          >
          > Rozmowa Joanny Lichockiej z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem
          >
          Kogo Ty czytasz? Joanny Lichockiej wywiady? Przecież ona nie myśli.
          To jest propagandzistka PIS, czytaj niezależnych dziennikarzy wywiady .
          • drf Re: PR4RP 31.08.07, 01:36
            ...co czytac ,a czego nie wolno?
            ...bez zgody KC?
            ;)
            • kaczkiwon Re: PR4RP 31.08.07, 01:38
              zalosny pisuar. czytaj i pomagaj niszcyc kraj: bedzie wami latwiek
              kolowac i do wora wsadzac. wiecej emigracji, wie ej taniej sily
              roboczej na polach Europy.
        • kaczkiwon Rydzyk i PiS krytykowali SLD przed 2006 31.08.07, 01:27
          z pogardy? heheh, tepaku. moze zabelkocz na parteitagu nazisty
          Jareczka K, nie tutaj.
          • drf a Michnik całował Kiszczaka...i co z tego wynika? 31.08.07, 01:40
            cieńkie piejesz
            ;)
Pełna wersja