A niby czemu Niemcy MUSZĄ lubić Wolskę? Obowiązek?

06.09.07, 11:00
Dziwi mnie ta jazda po Kwachu, który rozsądnie powiedział, że przecież Niemcy
nie mogą się ciągle uśmiechać i mówić, że es regnet, gdy zza Odry dobiega
wciąż plucie, plucie i plucie. Przecież nikt normalny się w takiej sytuacji
nie będzie wiecznie uśmiechał.

Kacza wizja dyplomacji jest taka, że oni będą pluć, a Niemcy mają się
posłusznie uśmiechać i podawać ojro. Dziwne trochę, prawda?
    • longeta Re: A niby czemu Niemcy MUSZĄ lubić Wolskę? Obowi 06.09.07, 11:02
      Oczywiście że nie muszą,tak samo jak my:-)
    • oszolompolski Uhu, już mamy zdrajcę i volksdeutscha :) 07.09.07, 10:11
      To utwierdza w przekonaniu, że Kwach po prostu mówił prawdę.
      • mmikki Re: Uhu, już mamy zdrajcę i volksdeutscha :) 07.09.07, 10:14
        a już sie bałem że numer "na dziadka z wermahtu" nie będzie w tej kampanii bisowany!
        • trzymilionowy.post Re: Uhu, już mamy zdrajcę i volksdeutscha :) 07.09.07, 10:17
          mmikki napisał:

          > a już sie bałem że numer "na dziadka z wermahtu" nie będzie w tej
          kampanii biso
          > wany!

          www.hot.jpg.pl/39470-z_archiwum_Kurskiego
          ;)
          • adalberto3 Re: Uhu, już mamy zdrajcę i volksdeutscha :) 07.09.07, 10:28
            Gwoli scislosci : (die) Wehrmacht pisze sie poprawnie.
            • mmikki Re: Uhu, już mamy zdrajcę i volksdeutscha :) 07.09.07, 10:29
              masz racje - pisze niepoprawnie, usprawiedliwia mnie jedynie to, że dziadków
              miałem gdzie indziej
    • adalberto3 A kto mowi, ze musza lubiec ? Chodzi o to, by .... 07.09.07, 10:24
      .. w ten sam sposob traktowali jak innych swoich sasiadow.
      • oszolompolski Chodzi o to, że inni sąsiedzi nie wypominają im co 07.09.07, 10:26
        tydzień starożytnych krzywd i nie kłamią bezczelnie, że Niemcy są ich
        największymi wrogami.
        • adalberto3 Z innymi sasiadami uregulowali swoje problemy .... 07.09.07, 10:34
          .. na zupelnie innych zasadach. Zastosowanie tych zasad w stosunkach
          z Polska wkracza jednak na teren cech charakteru przecietnego
          Niemca. Ta cecha, ktorej nie znosza to zaakceptowac upokorzenie
          (chociaz w rzeczywistosci jest to duze wyolbrzymienie).
          Trudno im przyjdzie tego sie pozbyc, jezeli chodzi o stosunki z
          Polska.
          • oszolompolski Jakich zasadach? 07.09.07, 10:41
            Czy chodzi o to, że inni sąsiedzi nie dostają od nich w ramach UE paru miliardów
            rocznie?
            • adalberto3 Re: Jakich zasadach? 07.09.07, 10:53
              W ramach UE srodki rozdzielane sa na ogolnych zasadach, wschodnie
              niemieckie landy tez je dostaja. Nawet Schlezwik-Holsztain moze
              ubiegac sie o dofinansowanie inwestycji na poziomie (o ile sie nie
              myle) 10%. Nie jest to wiec zadna jalmuzna przyznawana przez Niemcy.
              Oni korzystaja na czlonkowstwie w Unii poprzez ogromny eksport na
              ten zamkniety i pozbawiony duzej konkurencji rynek. Potrafia liczyc
              i do niczego nie doplacaja. Istnieje odpowiednia statystyka.

              A jezeli chodzi o uregulowanie powojennych stosunkow z innymi
              sasiadami na zachodzie lub polnocy, to istnieje takie pojecie jak
              wzajemny szacunek i rownowaga. I o to wlasnie chodzi w stosunkach z
              Niemcami. O nic innego.
              • oszolompolski Konkrety. 07.09.07, 11:01
                W czym się niby przejawia brak szacunku i równowagi?
                • adalberto3 Re: Konkrety. 07.09.07, 11:13
                  Przyklady mozna mnozyc od utrudniania kontaktow z dziecmi
                  rozwiedzionych rodzicow, poprzez brak finansowania kursow jezyka
                  polskiego (przewaznie sa to sobotnio-niedzielne szkolki przy
                  polskojezycznych parafiach). W ostatnim okresie wrecz wymuszanie do
                  prowadzenia spraw w polskich sadach o odzyskanie nieruchomosci
                  porzuconych w latach 70-tych i 80-tych.
                  Zadania swoich obywateli np. wobec Francji juz dawno sami splacili.
                  Natomiast zalatwienie tej sprawy na podobnych zasadach wobec Polski,
                  to dla Niemcow wrecz upokorzenie.
                  • oszolompolski Re: Konkrety. 07.09.07, 11:19
                    > Przyklady mozna mnozyc od utrudniania kontaktow z dziecmi
                    > rozwiedzionych rodzicow,
                    No właśnie, przykłady? Najlepiej jakiegoś masowego zjawiska, a nie jednej z
                    drugą panią, co się urżnęła i biła dziecko, więc jej teraz nie dopuszczają w
                    jego pobliże.

                    > poprzez brak finansowania kursow jezyka
                    > polskiego (przewaznie sa to sobotnio-niedzielne szkolki przy
                    > polskojezycznych parafiach).
                    Taa, a Chińczyków uczyć chińskiego, a Marsjan marsjańskiego. Na koszt państwa.
                    Jak się jest w obcym kraju, to się uczy MIEJSCOWEGO języka.

                    > W ostatnim okresie wrecz wymuszanie do
                    > prowadzenia spraw w polskich sadach o odzyskanie nieruchomosci
                    > porzuconych w latach 70-tych i 80-tych.
                    Zostały zabrane bezprawnie = zwrócić albo odszkodowanie.

                    > Zadania swoich obywateli np. wobec Francji juz dawno sami splacili.
                    Konkrety?

                    > Natomiast zalatwienie tej sprawy na podobnych zasadach wobec
                    > Polski, to dla Niemcow wrecz upokorzenie.
                    Ziew, jasne.
                    • adalberto3 Re: Konkrety. 07.09.07, 11:47
                      oszolompolski napisał:

                      > > Przyklady mozna mnozyc od utrudniania kontaktow z dziecmi
                      > > rozwiedzionych rodzicow,
                      > No właśnie, przykłady? Najlepiej jakiegoś masowego zjawiska, a nie
                      jednej z drugą panią, co się urżnęła i biła dziecko, więc jej teraz
                      nie dopuszczają w jego pobliże.

                      Zjawisko oczywiscie nie jest masowe, ale polityka Jugendamt-ow jest
                      znana i trafila w miedzyczasie do trybunalu w Strasburgu.
                      >
                      > > poprzez brak finansowania kursow jezyka
                      > > polskiego (przewaznie sa to sobotnio-niedzielne szkolki przy
                      > > polskojezycznych parafiach).
                      > Taa, a Chińczyków uczyć chińskiego, a Marsjan marsjańskiego. Na
                      koszt państwa. Jak się jest w obcym kraju, to się uczy MIEJSCOWEGO
                      języka.

                      Mniejszosc niemiecka w Polsce otrzymuje niemala pomoc z polskiego
                      budzetu, m.in. kursy jezykowe (ciekawe co to za mniejszosc co nie
                      zna jezyka -Muttersprache).
                      >
                      > > W ostatnim okresie wrecz wymuszanie do
                      > > prowadzenia spraw w polskich sadach o odzyskanie nieruchomosci
                      > > porzuconych w latach 70-tych i 80-tych.
                      > Zostały zabrane bezprawnie = zwrócić albo odszkodowanie.

                      Nikt tego nie zabieral. Ogromna wiekszosc zostala porzucona, i jako
                      taka zagospodarowana przez zasiedzenie. Wyjezdzajacy dobrze
                      wiedzieli, ze dostana odszkodowanie w Niemczech za pozostawione
                      mienie.
                      >
                      > > Zadania swoich obywateli np. wobec Francji juz dawno sami
                      splacili.
                      > Konkrety?
                      Nazwisk nie znam, sa to przypadki jednostkowe i zostaly uregulowane
                      w latach 50-tych w ramach pojednania francusko-niemieckiego.

                      > > Natomiast zalatwienie tej sprawy na podobnych zasadach wobec
                      > > Polski, to dla Niemcow wrecz upokorzenie.
                      > Ziew, jasne.
                      Tak, upokorzenie. Nie mozna tego inaczej okreslic.
                      >
              • weissensee Re: Jakich zasadach? 07.09.07, 11:02
                W Niemczech narasta niezadowolenie z powodu przenoszenia miejsc
                pracy do krajów o niskich płacach (Billiglohnlaender). Zarabiają na
                tym niemieckie firmy, ale robotnicy tracą pracę. Polska jest takim
                krajem, i to połozonym blisko, co daje oszczędność na kosztach
                transportu.
                • adalberto3 Re: Jakich zasadach? 07.09.07, 11:25
                  Wszystko sie zgadza. Sprawa zostala opisana w ksiazce prof.Sinna
                  "Basar-Ökonomie", ale to nie jest problem tylko i wylacznie Niemiec.
                  Kazdy obecnie chce produkowac na zasadzie - produkuje czesci dobrze
                  i tanio, potem montuje, sprzedaje i zarabiam. W sumie korzysci
                  Niemiec sa wieksze niz straty. Chodzi o mniej zaawansowne
                  technicznie miejsca pracy.
                  Mimo, ze Polacy maja w ten sposob prace, to nie sa pozbawieni
                  problemow. Te towary sa rozliczane od samego poczatku w Euro i po
                  wliczeniu w ogolny eksport wybielaja statystyke (przy silnej obecnie
                  zlotowce rzeczywisty polski eksport jest w kiepskim stanie).
                  Poza tym duzy udzial takich miejsc pracy w polskiej gospodarce to
                  zawsze problem z ekonomiczno-politycznymi naciskami sasiada. One
                  zawsze moga byc przeniesione do Rumunii lub Bulgarii.

                  Wczesniejsza maja wypowiedz dotyczyla innych problemow.
    • marouder A mnie nie dziwi, gdyz, skoro jak mowi... 07.09.07, 10:30
      ...Jajco Rydzyk "Bog kocha Polskie", to niby dlaczego Niemcy maja nie kochac,
      lepsze sa do pana B.?
      • milana2 Do adalberto3 07.09.07, 11:18
        Tylko gwoli scislosci :-))
        Uczysz kolege, jak poprawnie pisze sie Wehrmacht, a zobacz jak
        piszesz "Schlezwik-Holsztain".

        Schleswig-Holstein :))
        • adalberto3 Re: Do adalberto3 - zgadzam sie z tym Szlezwikiem- 07.09.07, 11:27
          -Holsztynem (to juz rzeczywiscie po polsku).
    • camille_pissarro Niby nie muszą ale .... 07.09.07, 12:09
      To w końcu Polakom, mógł runąc Berliński mur i mogło dojść do
      zjednoczenia Niemiec, o takim fakcie co niektórzy porzadni Niemcy
      pamietają, domniemam, ze Angela Merkel do tej grupy spokojnie mozna
      zaliczyć...
      • adalberto3 Re: Niby nie muszą ale ....Margaret ... 07.09.07, 12:34
        ..Thatcher byla przeciwnikiem zjednoczenia i miala duzo racji.
        Po zjednoczeniu i przeniesieniu stolicy do Berlina polityka
        niemiecka ma wiecej historycznego zabarwienia. Polska nie raz
        jeszcze to poczuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja