jorge.martinez
08.09.07, 21:52
Tak się zastanawiam.
Media niby mają informować, ale jak pokazuje choćby casus Cimoszewicza,
wystarczy puścić jakąś plotę, przeciek a te jak wygłodniałe sępy lecą tam całą
chmarą, oczywiście nie podejmując wysiłku refleksji.
O weryfikacji obietnic, samopochwał i zapisów programowych nie ma co marzyć,
jak mniemam.
Ale może media choć ułamek czasu przeznaczonego na opluwanie się politycznych
przeciwników poświęcą na refleksję, merytoryczny namysł i chłodny pomyślunek?
Bo że będzie wiele balonów, papierów, przecieków i litry śliny to nie ulega
kwestii? Ale może media... Czy wolno mi wymagać od nich czegoś takiego?
I nie chodzi mi o media sprzyjające tej czy innej opcji. Chodzi mi o media
jako takie, które w przypadku jakiejś afery jak jeden mąż drążą temat... W
przypadku kampanii wyborczej 3 dni drążenia wystarczy, by dany polityk został
pogrzebany.
Jak zatem zareagują media na aresztowanie kogoś z otoczenia Tuska albo
Kwaśniewskiego? Albo na artykuł "Wprost" "ujawniający" jakieś rewelacje z IPN?
Bardzo jestem tego wszystkiego ciekaw.