nick3
10.09.07, 04:08
W pewnym sensie na pewno. Ponieważ zaistniała:
www.polskajestkobieta.org/
Chodzi mi jednak o najczęściej pojawiający się zarzut, co do sensu
istnienia takiej partii. W klasycznej postaci brzmi on:
"Czy jest możliwa partia, w której znalazłyby się obok siebie pani
Sobecka z LPR, Magdalena Środa, pielęgniarki protestujące pod KPRM,
panie Szczypińska i Gronkiewicz-Waltz? Przecież kobiety mają
kompletnie różne poglądy polityczne. Nikt nie ma prawa podawać się
za ich reprezentanta."
Często to pytanie pada właściwie jako pytanie retoryczne i dalszej
dyskusji nie oczekuje.
Coś jednak zostało tu przeoczone. Choć jasne jest, że taka partia
jak zdefiniowana powyżej jest absurdem, to w idei Partii Kobiet
(takiej, jaką proponuje Gretkowska) o co innego chodzi.
A mianowicie - o partię społecznych interesów kobiet.
I tu się okazuje, że taka partia miałaby całkiem sporo do
załatwienia. (Rozważa tę sprawę np. Magdalena Środa:
www.polskajestkobieta.org/index.php/?page_id=77 )
Nie chodzi więc o to, by zebrać w jedno wszystkie kobiety zajmujące
się zawodowo polityką.
Często nie służą one bowiem wcale interesowi kobiet jako grupy
społecznej. Działające w partiach zdominowanych bądź co bądź przez
mężczyzn kobiety nie myślą o sobie jako o posiadającej własne
potrzeby grupie interesu. Stają się raczej mniej lub bardziej
gorącymi wyznawczyniami swoich liderów czy ich idei.
Dlatego w pomyśle Partii Kobiet wcale nie chodzi o odnajdywanie
jakiejś części wspólnej ich poglądom. Bo takowej po prostu nie ma.
A jednak Partia Kobiet ma moralne prawo do swojego imienia, bo jako
jedyna jak na razie głosi potrzebę politycznego reprezentowania
interesów kobiet jako takich. I nie wyklucza ze swoich szeregów
nikogo, kto taką potrzebę też widzi.
Ilość spraw wspólnych jest tu na tyle duża, że podziały można z
powodzeniem odłożyć na czas późniejszy. Zresztą wiele wskazuje na
to, że kobiety we własnym gronie nie są tak skore do podkreślania
ich tak bardzo, jak wtedy, kiedy działają pod przywództwem mężczyzn.
Dlaczego piszę o partii Gretkowskiej?
Z prostego powodu: nam, wyborcom narzucono de facto wybór pomiędzy
rządami koalicji PiS-PO a koalicji PO-PiS. Tak to w każdym razie
widzi "normalny wyborca", który za wyborcze zadanie spokojnego
obywatela uważa wybór pomiędzy partiami, "które już są". A
pragnienie kreowania zjawisk nowych - ma za sprawę godną
politycznych maniaków:)
Tyle że przy takim podejściu wybieramy pomiędzy PO-PiS a PiS-PO:)))
Tymczasem partia Gretkowskiej przy odrobinie szczęścia i talentu
liderek ma szanse może nawet stać się fenomenem na podobieństwo
osławionego Stana Tymińskiego i jego "Partii X" (merytorycznie ma
jednak znacznie więcej spójnych celów do zaproponowania:).
Świadczyłyby o tym niektóre zdumiewające sondaże, jak naprzykład ten
wykonany przez Wirtualną Polskę, w którym na PK chce głosować 11%
ankietowanych:
sondaz.wp.pl/kat,27417,wid,8804108,wiadomosc.html?ticaid=146fb&_ticrsn=3
Pożytek z takiego zjawiska politycznego byłby duży.
Po pierwsze, raczej nie odebrałoby ono zdeterminowanego elektoratu
partiom antypisowskim. Wprowadziłoby ono natomiast do gry nowy,
bierny dotychczas elektorat jako wsparcie ruchu o wyrazistym,
zupełnie niemiłym PiS-owi i jego kościelnym protektorom, za to
proeuropejskim obliczu.
Po drugie, nie ma dziś chyba nic bardziej zbieżnego z interesem
cywilizacyjnym Polski niż wprowadzenie na scenę polityczną
reprezentacji interesów kobiet.
Po trzecie wreszcie, trudno o zrobienie większego użytku z prawa
wyborczego niż przeważyć własnym głosem los obecności w Sejmie 5-ciu
procent sensownych ludzi:)
A tu naprawdę niemal pojedyncze głosy są na wagę złota.