Gość: Terry
IP: 167.178.112.*
09.07.03, 14:31
Cytuję za onetem i pozostawiam bez komentarza. Wystarczy przeczytać wypowiedź
Jurasa:
Nie doszło do porozumienia – na "Przystanku Woodstock" nie będzie "Przystanku
Jezus" – pisze "Tygodnik Powszechny". W redakcji tygodnika zorganizowano
spotkanie Jerzego Owsiaka, szefa WOŚP i ks. Andrzeja Draguły,
rzecznika "Przystanku Jezus".
Jerzy Owsiak /PAP
Po prostu nie chcę mieć konfliktu, więc dmucham na zimne i mówię wam «do
widzenia» – powiedział Owsiak, zwracając się do ks. Draguły. – To
najzwyklejszy na świecie strach, że znowu zjedzie się ekipa i znowu będą
jakieś kłopoty. Od samego początku się z tym bujamy: z tymi ciągłymi
dyskusjami, co jeszcze «Przystanek Jezus» nam zmaluje” – dodał.
Wbrew temu co mówisz, to nie filozofia, jest powodem tego, ze przyjeżdżamy.
Powodem są ludzie. Nie mamy nic ani przeciwko miłości, ani przeciwko
przyjaźni, ani przeciwko muzyce – powiedział ks. Draguła.
Wytłumacz mi, jak to jest: przyjeżdżają na «Woodstock» młodzi księża,
jesteśmy z nimi na «ty», rozumiemy się. Ale są ludzie, którzy ciągną za
sznurki u góry, wykorzystują ich pracę, i już z góry wiedzą, jak ocenić to,
co się wydarzy – powiedział podczas dyskusji w redakcji "Tygodnika
Powszechnego" szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Na «Woodstock» przyjeżdża dużo pokręconych, z którymi nie jest łatwa rozmowa.
Powiesz im «Jezus żyje», spytają się «z kim?» - powiedział Owsiak.
Boję się, ze media znowu przyjadą i będą doszukiwały się tematu... Ale
przyjedziemy i będziemy robić swoje. Przyjedziemy na rekolekcje do Kunic, a
potem rozbijemy się na polu, bez wielkiego namiotu, bez transparentu. Na
Twoich warunkach. Ale przecież w zeszłym roku roku już spełniliśmy wszystkie
Twoje warunki! – powiedział ks. Draguła, zwracając się do Owsiaka.
Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma – odpowiedział mu Owsiak