Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!!

18.09.07, 13:06
Żółć z zazdrości i wściekłości już na mózg Panu padła.
Bo Pan nie jest delfinem i nigdy nie będzie.
Pan jest ZADEPTANĄ WYCIERACZKĄ kaczek.

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070918/druga_strona_a_3.html
    • l.george.l Re: Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!! 18.09.07, 13:34
      Typowe objawy kompleksu niższości. W końcu łamy "Gazety" są szeroko otwarte dla
      felietonistów, więc musi to być niezwykle bolesne, jeśli z Agory nie przychodzi
      zaproszenie. O ciężkim stanie autora świadczy dodatkowo fakt, że tekst nosi
      znamiona ksera z wypowiedzi premiera, a twórczy wkład polega jedynie na
      przetłumaczeniu jej z wolskiego na polski.
    • 440417mz Re: Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!! 18.09.07, 13:38
      Szczekaczka kaczek Wildstein krakowiaczek.Ja też bym szczekał w obronie kaczorów
      gdybym dostał milionową odprawę z TVP-is.
    • t-800 Ciekawe, czy Ketman z Michnikiem podadzą go... 18.09.07, 17:41
      ... sądu? :-) Tych do dopiero zalewa żółć! :-)
    • przemasowski Re: Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!! 18.09.07, 17:46
      Bronek to taki dość sepcyficzny gość ,mówią ,że niezależny ale OD
      KOGO ?! bo ja widzę w nim klasycznego sługusa , taki gnidowaty
      typek , bez charyzmy co niby ma własne zdanie , ale może być
      kierowany z tylnego fotela , nie wierzę takim nieudacznikom oni
      zawsze mają komlpeksy..., a co kompleksy potrafią zrobić to widzimy
      przez ostatnie dwa lata..
      • fury11 Re: Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!! 18.09.07, 18:10
        Born to be wild!
        Born to be wildstein!
        Błeeeeeeee........ Idę rzygać
        • 440417mz Re: Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!! 18.09.07, 18:35
          Bronek Wildsau ma usta słodsze od malin, jak Stalin, dla Jarkacza i Zbynia.
      • t-800 Re: Panie Wildstein, żółć Pana zalewa!!!!! 18.09.07, 18:32
        Niezależny chociażby od różowego saloniku i niepodważalnych
        autorytetów moralnych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja