podobno Szczygło i Doda pojadą do Afganistanu

23.09.07, 18:19
I to jest dobra wiadomość. Zła jest ta, że oni niestety tu wrócą a
polscy zolnierze nie.
    • kum.z.antalowki Szczygło uważaj na Radka. Nie tego, tylko tamtego 23.09.07, 18:27
      Dobrze radzę, bo chłop nie ułomek, a gdy go zazdrość najdzie...
      • zapijaczony_ryj Re: Szczygło uważaj na Radka. Nie tego, tylko tam 23.09.07, 18:29
        kum.z.antalowki napisał:

        > Dobrze radzę, bo chłop nie ułomek, a gdy go zazdrość najdzie...

        Myśliśz , że w PiS te sa hetero?
    • adalberto3 Przed takim duetem taliban ucieknie ! 23.09.07, 18:56
    • marouder Czy Szczglo bzyknie Dode w Afganie? 23.09.07, 18:57
      I czy Doda uzywa srodkow antykoncepcyjnych?
      • adalberto3 Re: Czy Szczglo bzyknie Dode w Afganie? 23.09.07, 19:01
        Juz w samolocie nad Morzem Czarnym.
        • marouder Re: Czy Szczglo bzyknie Dode w Afganie? 23.09.07, 19:09
          A co, jesli dojdzie miedzy nimi do sprawy gardlowej Nad Morzem Czarnym?
          Czy zolnierzom spodoba sie Doda niespeiwajaca za przyczyna podraznionych
          Szczygla migdalko?
    • t-800 Żołnierze mają taki zawód, jaki sobie 23.09.07, 19:22
      świadomie, bez żadnego przymusu wybrali.
      • kum.z.antalowki Nawet zwierzchnik sił zbrojnych tez ma zawód... 24.09.07, 01:40
        ...jak sam obwieścił - jego zawód nazywa się Janusz Kaczmarek.
        Ale to chyba jeszcze nie ostatnie słowo w karierze zawodowej owego
        pięćdziesieciodziewięciolatka
    • kaczkiwon zdychac i placic za to mozecie tow Lesi sraczko 24.09.07, 04:56
    • kaczkiwon smieci intelektu nazisty z torunia? 24.09.07, 04:58
      Skrzywdzić księdza!



      "Kościół katolicki w Polsce znalazł się na rozstajach". Zagraża mu
      nie tylko utrata jedności, ale i definitywne "pożegnanie z epoką
      Jana Pawła II". Oczywiście winne temu wszystkiemu jest Radio Maryja
      i osoba jego założyciela. Takie tezy znalazły się w opublikowanym w
      sobotnio-niedzielnym wydaniu "Gazety Wyborczej" artykule
      pt. "Józefinizm po polsku", którego autorem jest Mirosław Czech.

      Wykorzystując opublikowaną m.in. przez "Gazetę Wyborczą" wypowiedź
      ks. kard. Stanisława Dziwisza na temat Radia Maryja, autor usiłuje
      przekonać czytelników do kilku innych, równie niedorzecznych tez.
      Najbardziej abstrakcyjna z nich zakłada, że rozwiązanie tzw.
      problemu Radia Maryja to jeden z elementów niepisanego testamentu
      Jana Pawła II. Pan Czech twierdzi wprost, że to, czy Kościół
      będzie "podążać drogą wytyczoną przez Jana Pawła II", zależy w
      rzeczywistości od tego, czy uda się zniszczyć o. Tadeusza Rydzyka.
      Nie dziwią zatem zarzuty i pretensje, które autor kieruje pod
      adresem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i "znaczącej
      części biskupów" za to, że nie chcą dopuścić do tego, "by o.
      Tadeuszowi Rydzykowi stała się jakakolwiek krzywda". Ubolewa,
      że "nikt go szybko nie zwolni z funkcji dyrektora i zarządcy
      holdingu medialnego", że "nie zostanie zesłany do Afryki"
      ani "odesłany do klasztoru dla rozmyślań nad przewinami, których się
      dopuścił". Choć - sądząc po tonie artykułu - jego autor najchętniej
      widziałby założyciela Radia Maryja przypiekanego rozżarzonym żelazem
      w jakiejś średniowiecznej sali tortur. Z pewnością "Gazeta Wyborcza"
      poświęciłaby temu wydarzeniu przynajmniej dziesięć stron, a TVN
      przeprowadziła bezpośrednią transmisję?
      Pretensje w stosunku do ks. abp. Józefa Michalika o to, że nie chce
      zamknąć ust Radiu Maryja i odesłać o. Tadeusza Rydzyka np. na
      księżyc, Mirosław Czech kwituje stwierdzeniem, iż metropolita
      przemyski "nie dojrzał do roli przewodniczącego Episkopatu" w
      odróżnieniu - jak wynika z artykułu - od ks. Adama Bonieckiego,
      redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Ale to już nie dziwi?
      Mirosław Czech ma żal do ks. abp. Józefa Michalika również o to, że
      w wywiadach "ostro polemizował z tezami kardynała, broniąc Radia
      Maryja". "Ale żaden z jego argumentów nie odnosił się do głównego
      problemu, jaki postawił krakowski metropolita: jedności Kościoła w
      Polsce i utrzymania w rękach hierarchii odpowiedzialności za linię
      duszpasterską, społeczną i polityczną Kościoła" - podkreślił.
      Jeżeli "Gazeta Wyborcza" wzywa do modlitwy (jak w przypadku sprawy
      ks. abp. Stanisława Wielgusa) lub drży o jedność Kościoła, wiadomo,
      że sprawa jest fałszywa. Również artykuł Mirosława Czecha skrojony
      został na miarę konkretnych potrzeb. Służy im sugestia dotycząca
      rzekomego "sporu przewodniczącego Konferencji Episkopatu arcybiskupa
      Józefa Michalika z kardynałem Stanisławem Dziwiszem",
      który "widowiskowo potwierdził, że Kościół katolicki w Polsce
      znalazł się na rozstajach dróg". Służy im ukryta w podtekście teza,
      iż w kwestii przyszłości Kościoła w Polsce nic nie może zepsuć
      harmonii jednomyślności, jaka łączy "Gazetę Wyborczą" z osobą
      metropolity krakowskiego?
      W swoim artykule Mirosław Czech nawołuje, by w kwestii Radia Maryja
      Kościół podążył drogą, "jaką w swoim wystąpieniu wskazał krakowski
      kardynał". "Będzie to dobre dla Kościoła i dla państwa. Bo państwo
      również płaci wysoką cenę za współczesną wersję józefinizmu. Ceną
      Kościoła będą puste świątynie w następnym pokoleniu. Ceną państwa -
      zepsucie demokracji i zmarnowane lata dla modernizacji kraju oraz
      nadrabiania historycznych opóźnień" - przekonuje niczym prorok.
      Treści zawarte w artykule Mirosława Czecha dziwić raczej nie mogą. W
      końcu ich autor to były sekretarz generalny Unii Wolności i Partii
      Demokratycznej, która jako margines polskiej sceny politycznej
      tworzy dziś koalicję wyborczą ze spadkobiercami komunistycznego
      reżimu PRL. Jako człowiek partyjnie uzależniony od tych sfer musi
      pisać głupio, bo najwyraźniej taka jest w tym wszystkim jego rola?
      Sebastian Karczewski

    • kaczkiwon smieci intelektu nazisty z torunia? 24.09.07, 04:58
      Skrzywdzić księdza!



      "Kościół katolicki w Polsce znalazł się na rozstajach". Zagraża mu
      nie tylko utrata jedności, ale i definitywne "pożegnanie z epoką
      Jana Pawła II". Oczywiście winne temu wszystkiemu jest Radio Maryja
      i osoba jego założyciela. Takie tezy znalazły się w opublikowanym w
      sobotnio-niedzielnym wydaniu "Gazety Wyborczej" artykule
      pt. "Józefinizm po polsku", którego autorem jest Mirosław Czech.

      Wykorzystując opublikowaną m.in. przez "Gazetę Wyborczą" wypowiedź
      ks. kard. Stanisława Dziwisza na temat Radia Maryja, autor usiłuje
      przekonać czytelników do kilku innych, równie niedorzecznych tez.
      Najbardziej abstrakcyjna z nich zakłada, że rozwiązanie tzw.
      problemu Radia Maryja to jeden z elementów niepisanego testamentu
      Jana Pawła II. Pan Czech twierdzi wprost, że to, czy Kościół
      będzie "podążać drogą wytyczoną przez Jana Pawła II", zależy w
      rzeczywistości od tego, czy uda się zniszczyć o. Tadeusza Rydzyka.
      Nie dziwią zatem zarzuty i pretensje, które autor kieruje pod
      adresem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i "znaczącej
      części biskupów" za to, że nie chcą dopuścić do tego, "by o.
      Tadeuszowi Rydzykowi stała się jakakolwiek krzywda". Ubolewa,
      że "nikt go szybko nie zwolni z funkcji dyrektora i zarządcy
      holdingu medialnego", że "nie zostanie zesłany do Afryki"
      ani "odesłany do klasztoru dla rozmyślań nad przewinami, których się
      dopuścił". Choć - sądząc po tonie artykułu - jego autor najchętniej
      widziałby założyciela Radia Maryja przypiekanego rozżarzonym żelazem
      w jakiejś średniowiecznej sali tortur. Z pewnością "Gazeta Wyborcza"
      poświęciłaby temu wydarzeniu przynajmniej dziesięć stron, a TVN
      przeprowadziła bezpośrednią transmisję?
      Pretensje w stosunku do ks. abp. Józefa Michalika o to, że nie chce
      zamknąć ust Radiu Maryja i odesłać o. Tadeusza Rydzyka np. na
      księżyc, Mirosław Czech kwituje stwierdzeniem, iż metropolita
      przemyski "nie dojrzał do roli przewodniczącego Episkopatu" w
      odróżnieniu - jak wynika z artykułu - od ks. Adama Bonieckiego,
      redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Ale to już nie dziwi?
      Mirosław Czech ma żal do ks. abp. Józefa Michalika również o to, że
      w wywiadach "ostro polemizował z tezami kardynała, broniąc Radia
      Maryja". "Ale żaden z jego argumentów nie odnosił się do głównego
      problemu, jaki postawił krakowski metropolita: jedności Kościoła w
      Polsce i utrzymania w rękach hierarchii odpowiedzialności za linię
      duszpasterską, społeczną i polityczną Kościoła" - podkreślił.
      Jeżeli "Gazeta Wyborcza" wzywa do modlitwy (jak w przypadku sprawy
      ks. abp. Stanisława Wielgusa) lub drży o jedność Kościoła, wiadomo,
      że sprawa jest fałszywa. Również artykuł Mirosława Czecha skrojony
      został na miarę konkretnych potrzeb. Służy im sugestia dotycząca
      rzekomego "sporu przewodniczącego Konferencji Episkopatu arcybiskupa
      Józefa Michalika z kardynałem Stanisławem Dziwiszem",
      który "widowiskowo potwierdził, że Kościół katolicki w Polsce
      znalazł się na rozstajach dróg". Służy im ukryta w podtekście teza,
      iż w kwestii przyszłości Kościoła w Polsce nic nie może zepsuć
      harmonii jednomyślności, jaka łączy "Gazetę Wyborczą" z osobą
      metropolity krakowskiego?
      W swoim artykule Mirosław Czech nawołuje, by w kwestii Radia Maryja
      Kościół podążył drogą, "jaką w swoim wystąpieniu wskazał krakowski
      kardynał". "Będzie to dobre dla Kościoła i dla państwa. Bo państwo
      również płaci wysoką cenę za współczesną wersję józefinizmu. Ceną
      Kościoła będą puste świątynie w następnym pokoleniu. Ceną państwa -
      zepsucie demokracji i zmarnowane lata dla modernizacji kraju oraz
      nadrabiania historycznych opóźnień" - przekonuje niczym prorok.
      Treści zawarte w artykule Mirosława Czecha dziwić raczej nie mogą. W
      końcu ich autor to były sekretarz generalny Unii Wolności i Partii
      Demokratycznej, która jako margines polskiej sceny politycznej
      tworzy dziś koalicję wyborczą ze spadkobiercami komunistycznego
      reżimu PRL. Jako człowiek partyjnie uzależniony od tych sfer musi
      pisać głupio, bo najwyraźniej taka jest w tym wszystkim jego rola?
      Sebastian Karczewski

    • wiosnaludzikow to dowód na :-) apolityczność pisu 24.09.07, 06:37
      Doda to dziewucha niejakiego Radka, piłkarza, który jest radnym
      Platformy Obywatelskiej (czysty marketing) zachodniopomorskiego
      sejmiku wojewódzkiego. Po wyborach na sesje nie chodzi :-)
    • mistrz_ognia Szczygło na Dodę powiien uważać 24.09.07, 06:50
      bo to nieobliczalna istota jest.
      albo go zgwałci, albo
      z samolotu wyrzuci.
      A potem wszystko ze szczegółami opowie wielokrotnie.
Pełna wersja