Kaczyńscy dążą do autorytaryzmu - fakt,

08.10.07, 18:24
...ale jak na razie głosno powiedzieli o tym tylko Lis i Michnik.
Reszta skupia się na kwestiach drugorzędnych. Może się okazać, że
Kwaśniewskiemu zostanei azyl w Szwajcarii (tam nie działa europejski
nakaz aresztowania) a Tusk będzie szczęśliwy gdy pozwolą mu oglądać
Ligę Mistrzów w celi. Bo gdy Jarkacz wykłada karty na stół milczenie
opozycji jest zabójcze.
    • wan4 Re: Kaczyńscy dążą do autorytaryzmu - fakt, 08.10.07, 18:28
      Tusk zaczyna mówić jak mąż stanu. Dajmy mu jeszcze jedna szansę.
      Jestem dobrej mysli...
    • jacekm22 Re: Kaczyńscy dążą do autorytaryzmu - fakt, 08.10.07, 18:28
      Na glupote jeszcze lekarstwa nie wynaleziono ....
      Jesli te 30% ( a moze i wiecej ) nie wyjdzie z tego pro
      pisowskiego amoku , to przebudzenie sie za pare lat bedzie bardzo
      bolesne ...
    • snajper55 Kogo aresztuą przed wyborami ? 08.10.07, 21:19
      Państwo policyjne pełną gębą. Mówi sie o aresztowaniu pod nieprawdziwymi
      zarzutami Hanny Gronkiewicz-Walc. Kaczory nie mogą jej darować wygranej w
      Warszawie i pokazania nieudolności Kaczora.

      S.
      • marzeka1 Re: Kogo aresztuą przed wyborami ? 08.10.07, 21:23
        Szczególnie wiarygodnie brzmi to "mówi się...", tak jak mówi się o pełzającym zamachu stanu. Nawet nie wiesz, co to znaczy państwo policyjne całą gębą (popatrz na Birmę). Kaczki rządzą brzydko,styl mają siermiężny, ale te semsntyczne nadużycia, któych teraz dokonujecie napędzają im procenty, te wszystkie :wsadzą, zamkną, zamachną się itp.
        • nick3 Autorytaryzm nie polega na "milionach ofiar". 08.10.07, 22:02
          Twoją argumentacją można by bronić także i Łukaszenki. "Co to za
          histeria opozycji (i wrogiego białoruskim wartościom Zachodu:)! Czy
          kogoś zabił?"
          • donq Re: Autorytaryzm nie polega na "milionach ofiar". 10.10.07, 13:36
            Naturalnie ze nie polega na milionach ofiar.

            Definicja lewacka jest bardzo prosta:

            "Autorytaryzm" panuje w kraju, gdzie rzadza ci, ktorych aktualni
            autoryzowani przedstawiciele oswieconej elyty uznaja za sily wsteczne

            "Demokracja" zas panuje tam, gdzie rzadza sily postympowe

            To wszystko. "Miliony ofiar" nie maja nic do rzeczy. Ta sama ilosc
            ofiar, ktora robi z "autorytaryzmu" straszny twor, ktorym straszy
            sie dzieci w "demokracji" jest zawirowaniem, wypaczeniem lub
            odchyleniem. Wiadomo - jesli sa "miliony ofiar" w "demokracji" to
            nie bez powodu - sa to wrogowie ludu, faszysci, wyzyskiwacze,
            reakcja itp. Zaden po chumanistycznemu myslacy chumanista nie uwaza
            zycia "faszysty" (czy tez chocby szarego zjadacza chleba, ktorego
            rozjechal nieublagany walec postympu) za rowne zyciu "bojownika o
            wolnosc".

            Dodajmy, ze oswiecona elyta mysli po marksistowsku "etapami
            dziejowymi". Moze wiec sie okazac, ze wtorkowa ocena elyty robi z
            kogos "dymokrate", a czwartkowa "faszyste" (lub na odwrot), co mialo
            miejsce wielokrotnie. Uwazajcie zatem, plawiacy sie w blasku uznania
            postympu!

            DonQ
            • nick3 "Nie masz akwarium, toś pederasta";-) 10.10.07, 14:49

              Był w latach 80-tych taki dowcip o przesłuchaniu milicyjnym.

              Rozumowanie katofaszysty (bo to się skrywa pod
              fanatycznym "antykomunizmem") jest w swoim demagogicznym, rozmyślnym
              braku precyzji bardzo podobne do rozumowania funkcjonariusza z
              tamtego dowcipu.

              Biegnie ono mniej więcej tak:

              Demokracja = Oświecenie = lewica = komunizm = masowa zbrodnia


              Motywacja tak "rozumującego" jest tu oczywista: w czasach, kiedy
              jeszcze panuje demokracja, trudno przed opinią publiczną wychwalać
              faszyzm wprost.

              Tyle, że to już było, donciu. Liczysz na słabość ludzkiej pamięci.

              Przed wojną argument "demokracja kończy się komunizmem" (lub bez
              zbytku formy logicznej: "demokracja to komunizm!") stanowił stały
              repertuar propagandowy wszystkich faszyzmów.

              Od Goebbelsa po księdza Warszawskiego (głównego kapelana i ideologa
              NSZ, później w AK; faszystę - według świadectwa prof.
              Bartoszewskiego potępiał w czasie wojny ratowanie Żydów, u jego
              katolickich podopiecznych kwestia dotyczyła, jak
              wiadomo, "rozgrzeszenia"...)

              To właśnie na masowym upowszechnieniu tej pseudologiki
              ("demokracja=komuna") - faszyzm wypłynął do władzy.

              W końcu trzeba ludzi jakoś otumanić, by z cywilizowanego świata
              demokracji liberalnej zgodzili się dobrowolnie przejść w świat
              mundurów i obozów, nieprawdaż?
              • donq Znowu "projekcja"! 10.10.07, 19:04
                Znowu przypisujesz mi swoj sposob myslenia.

                To ty masz tak gnostycznie swiat poukladany, ze:

                chrzescijanstwo = katolicyzm = kazda religia = konserwatyzm =
                reakcja = antykomunizm = faszyzm = nazizm

                (jakaz "precyzja", szczegolnie w nierozroznianiu niczego od polityki)

                A motywacja oczywista - w czasach, gdy "reakcja" "jeszcze" dycha
                ustawic _wszystkich_ przeciwnikow politycznych poza
                nawiasem "przyzwoitego dyskursu".

                Ja nie mam, wbrew twoim insynuacjom, zapedow do gnostyckiego
                postrzegania swiata.

                Sa tacy, ktorzy jeszcze pamietaja co po wojnie znaczyla "demokracja".

                I sa tacy, ktorzy widza, ze dazysz do tych samych celow co
                dawni "wyzwoliciele", na obecnym "etapie dziejowym" milosciwie nie
                strzelajac w tyl glowy (o dzieki ci chumanisto).

                A celem jest to co zawsze - "nowy czlowiek" pozbawiony jakiejkolwiek
                mozliwosci powiedzenia czegokolwiek i wladza, nieograniczona niczym,
                zadna tradycja - bo wszystko zostalo "zdekonstruowane".

                To wlasnie dzieki dzialalnosci propagandowo-agenturalnej ojczyzny
                wolnosciowcow po II wojnie zawdzieczamy sukcesy mentalnosci twojego
                typu.

                To rowniez juz wszystko bylo... Tumanic musisz, aby ludzie
                dobrowolnie zrezygnowali z tego kim sa.

                DonQ
                • nick3 O, Pogromco Wiatraków!:) 10.10.07, 19:48

                  To raczej ty, donq, szczelnym światem schematu myślowego zastępujesz
                  sobie trud kontaktu z rzeczywistością. Robisz to, gdy próbujesz (bez
                  rzetelnej podstawy w moich wypowiedziach) wcisnąć mnie w uprzednio
                  skrojony, zupełnie nie na miarę, gorset tego, co "dobrze wiesz"
                  o "lewaku".

                  Chyba wszelka wizja przyświecająca walce politycznej musi mieć
                  pewien rys "gnostycki".

                  Ale wbrew temu, co myślisz, wcale aż tak bardzo nie absolutyzuję
                  polityki (może więc nie jestem "lewakiem":).

                  Przypisywanego mi przez ciebie sądu "wszystko jest polityką" nigdzie
                  w dyskusji nie wypowiedziałem.

                  Uważam natomiast, że różne sfery życia są ze sobą znacznie bardziej
                  powiązane niż potocznie się zwykło sądzić. I dlatego mówienie
                  o "zupełnie odrębnych porządkach" jest pozbawione podstaw w
                  rzetelnej obserwacji życia.

                  Ale z tego naprawdę nie wynika, że zamierzam ci zainstalować w domu
                  kamerę, aby cię reformować 'dla twojego własnego dobra':)

                  Obawiam się, że - pomimo wszystkich "roztropności" katolickiej nauki
                  społecznej - o wiele realniej zagraża nam to ze strony ministra
                  Ziobry.

                  Cóż, znów usłyszymy o "świętym Kościele grzesznych ludzi" i o "Bogu
                  piszącym prosto na krzywych liniach":)

                  (Oczywiście usłyszymy o tym dopiero wtedy, gdy ten kolejny "broniący
                  Wartości" prawicowy autorytaryzm upadnie:)

                  PS. Nie jestem przeciwnikiem religii, lecz władzy.

                  Więc myślenia:

                  > chrzescijanstwo = katolicyzm = kazda religia

                  zupełnie nie można mi (uczciwie:) przypisać.

                  Władza jest głęboko wpisana w wiele religii (zwłaszcza w religie
                  zachodnie, które wręcz mozna nazwać Metafizyką Władzy).

                  Ale nie we wszystkie w równym stopniu.

                  I nie "z istoty" (nie ma czegoś takiego jak "istota").
                  • donq Re: O, Pogromco Wiatraków!:) 11.10.07, 13:43
                    Nie tyle probuje cie wcisnac w gorset, ile wiem, ze mowiac cos -
                    agitujesz. A ja ci nie wierze, bo wiem, ze uwazasz sie za
                    czesc "ruchu emancypacyjnego", ktory ma swoje cele (czy
                    miedzynarodowki odgrywaja role synchronizujaca wciaz?), a jedna z
                    dobrze wytresowanych cech mentalnosci "emancypanta" jest podazanie z
                    postympem. Agitacja twoja jest zlozona z polprawd, klamkstewek,
                    klamstw i naciaganych interpretacji. Technika dezinformacyjna dobrze
                    opanowana przez postymp.

                    To wazny problem, bo normalny czlowiek rozmawiajac z kims, albo
                    konsumujac np. kulture, zakladac musi dobra wole producenta
                    naplywajacych tresci. Agitator nie ma dobrej woli - on produkuje
                    tresci jedynie po to, by manipulowac. Nie mozna wiec brac na
                    powaznie (tzn. zakladajac jego dobra wole) tego, co mowi.

                    Oczywiscie, zawsze jest szansa, ze jestes subtelnym myslacym
                    czlowiekiem a nie maszyna agitacyjna. Mozliwosc taka po pierwsze
                    traktuje z lekka humorystycznie a po drugie, nawet jesli jestes - to
                    nie ma znaczenia, poniewaz twoja twarz agitatora jest tym, co
                    swiadomie kreujesz jako swoja wlasna.

                    Owszem, zgadzam sie, ze polityka (szczegolnie "demokratyczna") jest
                    skazana na pewne uproszczenie wizji swiata. Na gnostycyzm
                    niekoniecznie, poniewaz mentalnosc "wiedzy oswieconej" centralna dla
                    lewaka, niekoniecznie musi byc podzielana w tak skrajnej formie
                    przez innych graczy w sferze polityki.

                    Ja nie mowie o "zupelnie odrebnych porzadkach". Oczywiscie,
                    ze "porzadki" sie przenikaja i tak byc musi (rowniez religia z
                    polityka).

                    Problemem z twoja mentalnoscia jest to, ze jakikolwiek podzial na
                    porzadki, nawet jesli uznajesz do pewnego stopnia ich "odrebnosc",
                    uwazasz za sztuczny. I musisz traktowac go podejrzanie - najczesciej
                    wszakze takie podzialy to podstepy reakcji aby odwrocic uwage ludu
                    od tego co jedynie istotne - polityki. Do polityki wszystko
                    ostatecznie mozna zredukowac - to jest rdzen mentalnosci lewaka.

                    Dodajmy do tego lewacka chec "zdekonstruowania" wszystkiego dokola i
                    niechec do przyjecia jakichkolwiek stalych punktow odniesienia. Do
                    tego sosu jeszcze dorzucmy ratujaca lewaka przed zupelna
                    schizofrenia wiara w "prawdy lokalne" i "tymczasowe".

                    No i jeszcze gnostycka "oswiecona elita", sila, jakzeby inaczej,
                    przodujaca (postymp, panie)!

                    Co z tej mieszanki wynika? Zsumujmy: polityka jako jedyna "realna"
                    nieoszukancza rzeczywistosc, kwestionowanie wszelkich wartosci
                    stalych dajacych oparcie ludziom i forsowanie postympowych "prawd
                    lokalnych" ustalanych dla oglupialego ludu przez "oswieconych"
                    zgodnie z ich ocena "etapu" na ktorym postymp sie obecnie znajduje.

                    Wynikiem jest nie niechec do wladzy, ale proba stworzenia wladzy,
                    absolutnej, niekwestionowalnej wladzy. Niekwestionowalnej, bo
                    czlowiek nie moze powiedziec nic znaczacego, bo wszystko jest
                    zdekonstruowane, a jedyne prawdy istnieja lokalnie i tymczasowo i sa
                    ustalane przez rozumiejacych postymp "oswieconych"! To jest
                    postympowy raj na ziemi.

                    Ten cel jest jedynym celem lewaka. To ten sam cel, ktory przyswiecal
                    Marksowi i jego nastepcom i implementatorom - cala ta quasi-
                    religijna fylozofia ma jeden cel - stworzyc raj na ziemi opisany
                    wyzej i stworzyc "nowego czlowieka", ktory w tym raju bedzie sie
                    czul jak w domu.

                    To wszystko zostalo dobrze opisane w literaturze i przerobione w
                    historii.

                    Zgodnie z "madroscia etapu" obecnie nick3 promuje okazywanie
                    usmieszkow na sugestie o tym, ze on chce "obserwowac sypialnie".
                    Znajac cele ostateczne i taktyke "etapu", mozna w to wierzyc?

                    Jestes wrogiem religii, jestes. Moze nie religii, bo mentalnosc
                    lewaka jest quasi-religijna (musi taka byc, jesli ma dokonac sie
                    zmiana kulturowa), ale Boga Chrzescijan.

                    Byc moze w jakims sensie i w jakims stopniu "wladza wpisana jest w
                    religie", nic w tym twierdzeniu nie ma mrozacego krew w zylach. Na
                    pewno religia jest autonomiczna - nie tym samym co wladza.

                    Natomiast na pewno w lewackiej mentalnosci wladza, religia (quasi-
                    religia lewacka), kultura i wszelkie inne przejawy dzialalnosci
                    ludzkiej stanowia jednosc.

                    Stad specyficzny stosunek lewaka do islamu - z jednej strony jest to
                    religia zawierajaca Boga, ktory jest osobistym wrogiem kazdego
                    lewaka. Z drugiej - jest rowniez, jak lewactwo, totalnym systemem
                    mentalnosciowym - wszystko tam stanowi jednosc. Wiec nic dziwnego,
                    ze lewak rozumie muzulmanina tak, jak nigdy nie zrozumie
                    chrzescijanina.

                    Mozna ci calkiem zasadnie i prosto przypisac mniemanie
                    chrzescijanstwo = katolicyzm = kazda religia. Cala
                    koncepcja "panstwa laickiego" a la "laicite" francuska (do czego
                    lewak polski teskni) oparta jest na zalozeniu, ze wszystkie religie
                    sa sobie w zasadzie tozsame i mozna im przeciwstawic "neutralnosc
                    swiatopogladowa", czyli de facto lewacka quasi-religijna mentalnosc.

                    DonQ
                    • 1normalnyczlowiek Wywołany do tablicy,potwierdzam :))) 12.10.07, 17:13
                      donq napisał:
                      > To wazny problem, bo normalny czlowiek rozmawiajac z kims, albo
                      > konsumujac np. kulture, zakladac musi dobra wole producenta
                      > naplywajacych tresci.

                      ---> ... i zgadzam się w całej rozciągłości z tym co donq napisał.

                      > Agitator nie ma dobrej woli - on produkuje tresci jedynie po to, >by
                      manipulowac. Nie mozna wiec brac na powaznie (tzn. zakladajac >jego dobra wole)
                      tego, co mowi.

                      ---> nick3 jest książkowym przykładem takiego agitatora, obrońcy postkomuszych
                      przywilejów, broniącego się przed tymi, którzy wreszcie upomnieli się o demokrację.


                      > Dodajmy do tego lewacka chec "zdekonstruowania" wszystkiego dokola > i niechec
                      do przyjecia jakichkolwiek stalych punktow odniesienia.

                      ---> Z Gender Studies wychodzą właśnie tacy z przetrąconymi kręgosłupami.
                      • donq Milo ze ktos przeczytal 16.10.07, 13:49
              • donq I jeszcze o swiecie mundurow i obozow 10.10.07, 19:13
                w dziwny sposob kojarzacym ci sie oczywiscie z "reakcja".

                Swiat mundurow i obozow to domena wyzwolicieli ludzkosci.

                To jeden z sukcesow propagandowych sowietow, ze "militaryzm" to
                domena "reakcji". Dobrze ugruntowane we "wrazliwosci wspolczesnej"
                kuriozum.

                Zas w rzeczywistosci nie ma bardziej "militarystycznej" mentalnosci
                niz ta wolnosciowca - rrywolucjonisty!

                To, ze nie wysadzasz nas w powietrze w celu przyspieszenia
                upgragnionej rrywolucji zawdzieczamy tylko taktyce "etapu", ktora
                kaze ci byc lagodnym chumanista...

                DonQ
              • donq Re: "Nie masz akwarium, toś pederasta";-) 11.10.07, 13:44
                Ach i bardzo prosze o podanie cytatu zrodlowego tego swiadectwa.

                Ci co wierza agitatorowi na slowo, popelniaja blad przyjmowania
                dobrej woli agitatora.

                DonQ

                > Od Goebbelsa po księdza Warszawskiego (głównego kapelana i
                ideologa
                > NSZ, później w AK; faszystę - według świadectwa prof.
                > Bartoszewskiego potępiał w czasie wojny ratowanie Żydów, u jego
                > katolickich podopiecznych kwestia dotyczyła, jak
                > wiadomo, "rozgrzeszenia"...)
                • donq Czy to ten ksiadz Warszawski? 12.10.07, 15:28
                  Czy to tego ks. Warszawskiego raczyles mies na mysli?

                  www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/102
                  DonQ
                  • donq No i sie chyba nie dowiem... 16.10.07, 13:51
                    Typowa zagrywka agitatora - rzucic jakies stwierdzenie a nastepnie
                    odmowic dalszego walkowania sprawy.

                    nick3 stosuje te taktyke nie tylko wobec mnie?

                    DonQ
          • pies_na_czarnych Re: Autorytaryzm nie polega na "milionach ofiar". 10.10.07, 13:43
            www.tvn24.pl/2078314,28378,0,0,1,wideo.html
            "Ja o Makuszynskim, a nozyce..."
            :o))
      • klarek_i Oby aresztowali łobuzów rozpowszechniających takie 08.10.07, 21:26
        pierdoły. A, że są idioci, którzy w to wierzą to także ich.
        • travel_wawa aresztować powiadasz.... 08.10.07, 22:00
          Czy aresztowałbyś za mówienie tego czy owego...
          Czy mnie też aresztowałbyś, bo mówię CIEĆ o tym, kogo niektórzy nazywają premierem?

          ;)))
    • zelazny.karzel.wasyl Nie siej paniki.Kaczki czego się nie tkną to spie 10.10.07, 13:44
      rniczą.
      Nawet jeśli naprawdę dążą do dyktatury to i tak im to nie wyjdzie,
      bo plany mają szerokie, ale rzeczywistość im zawsze skrzeczy - vide
      sukcesy śp. Kualicyji.
      Raczej bym powiedział, że kontynuują "zbożne dzieło" przeszlych
      rządów w dziedzinie psucia demokracji i wprowadzają tu wiele
      udoskonaleń, które poprzednicy się wahali dotknąć. To tylko rodzi
      obawy, że następcy będą jeszcze "lepsi", kimkolwiek będą.
      Ale do dyktatury droga daleka i wymaga dużo większej sprawności ,
      nie tylko intelektualnej.
    • katrina_bush Kaczyńscy dążą bez autorytetu do autorytaryzmu. 10.10.07, 15:38
      piotr7777 napisał:

      > ...ale jak na razie głosno powiedzieli o tym tylko Lis i Michnik.
      > Reszta skupia się na kwestiach drugorzędnych. Może się okazać, że
      > Kwaśniewskiemu zostanei azyl w Szwajcarii (tam nie działa
      europejski
      > nakaz aresztowania) a Tusk będzie szczęśliwy gdy pozwolą mu
      oglądać
      > Ligę Mistrzów w celi. Bo gdy Jarkacz wykłada karty na stół
      milczenie
      > opozycji jest zabójcze.

      Pomijając tu juz kwestię powrotu ciemnej komuny w Polsce.

      Kaczyńscy dążą bez autorytetu do autorytaryzmu.

      Żałosne ZERA z pretensjami...i nic więcej.
      • piotr7777 Re: napisałem: do autorytaryzmu, nie totalitaryzmu 10.10.07, 16:59
        ...i moge to łatwo wykazać.
        totalitaryzm zakłada, że władza kontroluje każdą sferę zycia w kraju
        i żąda dla siebie pełnego oddania. Autorytaryzm polega na tym, że
        władza zawłaszcza sferę publiczną zostawiając obywatelom prywatność
        i zadowala się obojętnością (ostre reagując na wszelkie formy
        sprzeciwu).

        Kaczyńscy nie akceptują w przestrzeni publicznej podmiotów od siebie
        niezależnych. Dlatego zlikwidowali (wbrew konstytucji) służbę
        cywilną, opanowali media publiczne, ingerują w rynek mediów
        komercyjnych (wspierając Springera i Murdocha kosztem znienawidzonej
        Agory), próbują pozbawić sądy gwarancji niezawisłości, przejąć TK,
        znieść immunitet poselski itd. To są dążenia władzy autorytarnej, a
        niewinne z pozoru hasełko z kampanii samorządowej : "zmieniamy
        Polskę, prosimy nie przeszkadzać" oznacza w istocie : "nie
        akceptujemy żadnej kontroli nad tym co robimy".
        W tym systemie pozostają oczywiscie powszechne wybory, ale nie będą
        one uczciwe. W istocie będzie to autortaryzm w demokratycznym
        kostiumie i czas o tym mówić głośno.
        Cały problem polega na tym, że intencje Kaczyńskich są szczere - oni
        naprawdę zakładają, że ich wyłączone spod kontroli rządy będą
        korzystne dla Polski. Ale właśnie dlatego dobrowolnie władzy nie
        oddadzą.
        Inna kwestia, że obecność PRL-owskich upiorów (Kryże, Jasiński,
        Bender) pokazuje, że jednocześnie PiS to są cynicy, nie żadni
        ideowcy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja