wujaszek_joe
10.10.07, 08:13
"Dziennik": Kandydat na posła Janusz Korwin-Mikke podczas prawyborów we
Wrześni miał szydzić z niepełnosprawnych dzieci. Jak się wyraził, "w klasach
integracyjnych dzieci zdrowe przejmują schorzenia od chorych". Potem
powiedział niepełnosprawnej dziewczynce: nie puściłbym swojego dziecka do
klasy z dziećmi niepełnosprawnymi.
Słow polityka UPR słuchała działaczka Partii Kobiet, która stała obok
niepełnosprawnej córki, poruszającej się na wózku inwalidzkim. Oburzona
kobieta powiedziała, by Korwin-Mikke popatrzył jej córce w twarz i powtórzył
swe słowa. – I on to zrobił. Podszedł do tej biednej dziewczynki i powiedział
jej w twarz, że nie puściłby swego dziecka do jednej klasy z dzieckiem
niepełnosprawnym – relacjonuje jeden ze świadków wydarzenia Łukasz Naczas,
polityk SLD.
- Powiedziałam mu, że to on jest chory, bo zionie nienawiści - mówi matka
dziewczynki. A on na to: to pani jest chora, bo jest pani zarażona śmiercią –
opowiada matka dziewczynki. Po kilku minutach Korwin-Mikke miał zapytać
dziewczynkę: A ty ćwiczysz na lekcjach wychowania fizycznego? Przecież ty nie
jesteś w stanie ćwiczyć na WF. Ona odpowiedziała, że ćwiczy. Korwin zapytał:
Ale jak? Na wózku?
wiadomosci.onet.pl/wybory2007/1620885,news.html
jak zwykle ujmujący pan Janusz walczy o głosy polskich rodzin