stranger.pl
13.10.07, 12:49
"Aleksander Kwaśniewski z poruszającym wdziękiem człowieka ciężko
chorego wyraził radość z pozbycia się z SLD największego liberała –
czyli mnie. Dość to zaskakujące wyznanie w ustach faceta, który
zapisał Sojusz Lewicy Demokratycznej do Unii Wolności, ale wstydliwa
choroba przywleczona przez ex-prezydenta z Filipin zaburza trzeźwość
jego opinii w wielu sprawach"
"Dlaczego miałaby akurat omijać kwestię usytuowania na scenie
politycznej? Zdolność do oceny tego, na czym stoimy, wiąże się bądź,
co bądź ze zmysłem równowagi. Na marginesie, symptomy filipińskiej
choroby widziałem już wcześniej, w Charkowie i Katyniu, obecnie
można, co najwyżej mówić o złośliwej mutacji od dawna już
zadomowionego wirusa. [...] Przez chwilę wyglądało na to, że
tropikalna choroba Aleksandra Kwaśniewskiego może doprowadzić do
realizacji marzenia Ewy Milewicz, która w 2000 roku, w słynnym
tekście o tym, że SLD mniej wolno domagała się poddania lewicy
kwarantannie. Kwarantanna dla Kwaśniewskiego to byłby prawdziwy
sukces Partii Demokratycznej w koalicji Lewicy i Demokratów"
wiadomosci.onet.pl/blogi/leszek-miller.blog.onet.pl,258730187,blog.html