patience
13.10.07, 22:31
trystero:
Przede wszystkim nie zamierzam oddać swojego głosu na
kogoś, kto przed milionami telewidzów traktuje swoich potencjalnych
wyborców jak bandę debili o pamięci rybki akwariowej. Podczas
bezapelacyjnie wygranej przez siebie (zdaniem dziennikarzy i
autorytetów) części debaty poświęconej gospodarce Tusk zasugerował,
że podczas rządów PiS miliony Polaków walczą z szalejącą drożyzną.
Być może zwolennicy Platformy pod wpływem opinii swego lidera
wykupują właśnie całymi skrzynkami jabłka w Tesco, ja pozwoliłem
sobie coś sprawdzić.
Inflacja bazowa wyniosła w Polsce 1.5% w skali roku (dane z
siepnia). To rzeczywiście katastrofalny rezultat, ponieważ w
ostatnim roku sprawowania funkcji Ministra Finansów przez
gospodarczego cudotwórcę Platformy – Leszka Balcerowicza inflacja
wynosiła 10%. Nie drodzy Państwo, nie piszę o roku 1991, lecz o tym
co była zaledwie siedem lat temu, w roku 2000. Czy wyborcy PO
potrafią sięgnąć pamięcią tak daleko wstecz?
Za rządów Kaczyńskich Polska ma jeden z najniższych wskaźników
inflacji w Europie. Średnia inflacja w strefie euro wynosi 2.1%. Co
więcej, inflacja w Polsce jest niska mimo tego, że gospodarka
rozwija się wyjątkowo szybko. Polacy kupują o 16% więcej towarów
niż rok temu, cieszą się z 10% wzrostu swoich pensji, są dumni z
gospodarki rosnącej 6.2% i śmieją się na myśli o inflacji na
poziomie 1.5%. Tym bardziej, że wzrost cen w Czechach wyniósł ponad
4%, na Węgrzech około 8%, a w krajach bałtyckich ponad 10% (widać
Łotysze dorobili się swojego Balcerowicza).
Jedynie Donald Tusk ubolewa nad tym, że ceny chleba wzrosły o 30%.
To rzeczywiście niesłychane ponieważ w tym samym czasie ceny żyta
wzrosły o 60%. To jest prawdziwy cud, Panie Tusk! Wzrost cen w
koszyku 'żywność' wyniósł w skali roku 4%. To znaczy, że przeciętny
Polak za swoją pensję może kupić o 6% więcej żywności niż rok temu.
Nie dotyczy to oczywiście wykształconego, dobrze sytuowanego
wyborcy Platformy – on strzelił sobie w głowę, gdy zobaczył ceny
jabłek w hipermarkecie.
Marek:
Zarzuca Pan przekłamywanie rzeczywistości innym, ale Pan
też się rozmija z prawdą.
Może i inflacja w roku 2000 wynosiła 10% (nie chce mi się szukać i
sprawdzać), ale spadała z każdym rokiem. Przypomnę, że spadała z
pułapu 40% miesięcznie w 1990.
Gdyby przyjąć Pańską argumentację za słuszną, to inflacja pod
koniec rządów SLD była niższa niż obecnie i za jej wzrost
należałoby obwiniać rządy PiS. Głupie to, ale to Pan stosuje takie
metody.
trystero:
Witam wyborce PO. Nie chce sie Panu sprawdzac, jakie urocze.
1998 - 11.8%
1999 - 7.3%
2000 - 10%
Balcerowicz odchodzi w czerwcu 2000.
2001 - 5.5%
2002 - 1.9%
2003 - 0.8%
2004 - 3.5%
2005 - 2.1%
2006 - 1%
2007 - 1.5%
Prosze na to nalozyc wzrost PKB.
galopujacy major:
Na pytania o jabłka Pan premier powiedział
"Ten wzrost cen, o którym pan mówił, jest wzrostem
kilkunastoprocentowym."
Dlaczego Pan premier KŁAMAŁ?
Dlatego tak jak po tym spoce z lodówką i pluszakiem drugi raz nie
oddam głosu na Pana premiera
Trystero:
Jakie klamstwo? O jakim wzroscie cen mowil premier?
Ja wiem, ze Pan jest wyksztalconym, mlodym czlowiekiem z duzego
miasta (WMCZDM)ale to nie zwalnia Pana od myslenia.
Tusk podal pewien koszyk produktow - dobranych przez idiotow z jego
sztabu, ktorzy mysla, ze jesli powiedza w tivi, ze Polacy wydaja
wiecej na zywnosc, to Polacy zapomna o tym jaka dostali podwyzke
pensji i o ile wzrosla zywnosc i uwierza Tuskowi, ze mamy
galopujaca (sic!) drozyzne. Premier odnosil sie do tego koszyka.
Ktory z koszykiem 'zywnosc' z danych GUS ma tyle wspolnego co Tusk
z mezem stanu.
Pozdrawiam.
....
Piątkową debatę obejrzałem jako naiwniak, który spodziewał się
zobaczyć alternatywę dla filozofii politycznej Kaczyńskiego.
Przyznam szczerze, że nie zawiodłem się. Dostrzegłem alternatywę:
na widowni, tuż za plecami Donalda Tuska. [...] Ostatnim powodem,
dla którego nie zagłosuje na PO jest fakt, że Platforma jest
wszystkim tylko nie wolnorynkową, liberalną alternatywą dla
etatystów z PiS. Jeśli wolnorynkowe reformy PO mają się ograniczać
do zmniejszenia wydatków na kancelarie Premiera i Prezydenta, jeśli
Tusk nie ma najmniejszego zamiaru reformowania KRUS-u, a
najważniejszym postulatem tego liberalnego(???) polityka jest
obietnica podwyżek płac dla pielęgniarek to ja, ze swojej strony
mówię: jeśli mam popierać populistycznych demagogów, to będę
sympatyzował z tymi uczciwymi.