Gość: Palnick
IP: *.stenaline.com
23.07.03, 17:33
Toż to chłopię w życiu nie pracowało! Od skończenia studiów był tylko posłem
i prezydentem. Zawsze państwowe posady.Jak to się stało, że jest człowiekiem
bardzo majętnym. Może był oszczędny?. Coś kiedyś bełkotał o giełdzie ale jak
wygląda prawda – kto wie …Masa?
Uczestnik forum heretyk pisze na ten temat tak:
Cóż, wszelki majątek polityków pochodzi z koncesji lub zamówień publicznych.
W przypadku piskorszczyzny czytelny i wydajny mechanizm stworzyła
Spółdzielnia Dembud, prowadzona przez Pana Romanowskiego, prawdopodobnie
emeryta z wywiadu wojskowego. Spółdzielnia ta dostawała tanio (na mocy spec-
ustawy Glapińskiego) atrakcyjne działki w centrum Warszawy, i konsumowała
nadzwyczajną rentę gruntową.
Piskorski i jego pretorianie zostawali automatycznie członkami Spółdzielni i
obejmowali po kilka apartamentów. Nie musieli za nie płacić, gdyż Romanowski
finansował ich wkłady z nadwyżek wpłat członków traktowanych komercyjnie, a
piskorzęta odstępowały w końcowej fazie inwestycji swoje apartamenty różnym
nabywcom z wolnego rynku.
Z mechanizmu tego korzystali rónież SLDowcy, AWSowcy i wszelka inna
polityczna brać, no i oczywiście Tyszkiewicz, Pershing i cała ta reszta z
zachodnich suburbii. Budująca ekumenia pieniądza, prawda?
Formalnie umowy cesji są zawierane poza spółdzielnią, ale faktycznie
Romanowski sprzedawał mieszkania prawie wyłącznie za takim wygodnym
pośrednictwem polityków, w zamian za co otrzymywał taniusieńko kolejne
działki, i maszyna szła do przodu. Zatarła się dopiero niedawno, kiedy
zaczęło już brakować łatwych do wyjęcia atrakcyjnych terenów.
Odstępne za jeden apartament kształtowało się na poziomie od 100 do 200 tys.
zł, a wydajny mechanizm generował takich kąsków kilkadziesiąt rocznie.