Paweł Piskorski wzór "zaradności" ma czyste ręce?

IP: *.stenaline.com 23.07.03, 17:33
Toż to chłopię w życiu nie pracowało! Od skończenia studiów był tylko posłem
i prezydentem. Zawsze państwowe posady.Jak to się stało, że jest człowiekiem
bardzo majętnym. Może był oszczędny?. Coś kiedyś bełkotał o giełdzie ale jak
wygląda prawda – kto wie …Masa?

Uczestnik forum heretyk pisze na ten temat tak:

Cóż, wszelki majątek polityków pochodzi z koncesji lub zamówień publicznych.
W przypadku piskorszczyzny czytelny i wydajny mechanizm stworzyła
Spółdzielnia Dembud, prowadzona przez Pana Romanowskiego, prawdopodobnie
emeryta z wywiadu wojskowego. Spółdzielnia ta dostawała tanio (na mocy spec-
ustawy Glapińskiego) atrakcyjne działki w centrum Warszawy, i konsumowała
nadzwyczajną rentę gruntową.

Piskorski i jego pretorianie zostawali automatycznie członkami Spółdzielni i
obejmowali po kilka apartamentów. Nie musieli za nie płacić, gdyż Romanowski
finansował ich wkłady z nadwyżek wpłat członków traktowanych komercyjnie, a
piskorzęta odstępowały w końcowej fazie inwestycji swoje apartamenty różnym
nabywcom z wolnego rynku.

Z mechanizmu tego korzystali rónież SLDowcy, AWSowcy i wszelka inna
polityczna brać, no i oczywiście Tyszkiewicz, Pershing i cała ta reszta z
zachodnich suburbii. Budująca ekumenia pieniądza, prawda?

Formalnie umowy cesji są zawierane poza spółdzielnią, ale faktycznie
Romanowski sprzedawał mieszkania prawie wyłącznie za takim wygodnym
pośrednictwem polityków, w zamian za co otrzymywał taniusieńko kolejne
działki, i maszyna szła do przodu. Zatarła się dopiero niedawno, kiedy
zaczęło już brakować łatwych do wyjęcia atrakcyjnych terenów.

Odstępne za jeden apartament kształtowało się na poziomie od 100 do 200 tys.
zł, a wydajny mechanizm generował takich kąsków kilkadziesiąt rocznie.
    • Gość: jan Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.multicon.pl 23.07.03, 17:44
      Przykosc wielka zrobiles tym tekstem katarynie-katarynie. Brzydko !
      • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.stenaline.com 23.07.03, 19:47
        Wiem, że temat jego majątku już dawno był kilka razy poruszany.
        Gazety w tamtym czasie jakoś odpuściły temat, a on zrezygnował wtedy z fotela
        prezydenta W-wy. Może był jakiś deal?
        Piskorski nigdy nie powiedział prawdy jak dorobił się fortuny. Teraz dzielnie
        tkwi na platformie, poucza, komentuje. Widać miał dość czasu, żeby wszystko
        poprzepisywać na rodzinę, wyprowadzić za granicę - ale jego deklaracja poselska
        chyba dalej leży w sejmie.
        Myśle, że to jest w dalszym ciągu dobry temat dla Urzędu Skarbowego i nie tylko!
        Czy doczekamy się wyjaśnienia?
        • Gość: Ayran Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 10:06
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Czy doczekamy się wyjaśnienia?

          Jakoś nie możesz wzbudzić wiekszego zainteresowania tą sprawą, a zdaje się,
          strasznie Ci na tym zależy. Nie chciałbyś sam się pofatygowac do stosownych
          organów? Jeden kamyk w bucie mniej.


          Ay.
      • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.stenaline.com 24.07.03, 07:38
        Gość portalu: jan napisał(a):

        > Przykosc wielka zrobiles tym tekstem katarynie-katarynie. Brzydko !
        ---------------
        Czy ona skłonność ma do tego młodziana?
    • Gość: Tomasz W Polsce mozna wszystko, tyle ze nie nalezy wpasc IP: *.ibch.poznan.pl 24.07.03, 09:14
      Majątek to ten facio zdobyl jak jeszcze byl wschodzącą gwiazdą Unii Wolnosci.
      Jak widać eetosowcom to nie przeszkadzało w jaki sposób chłopak z ubogiej
      rodziny dorobił się zanim jeszcze został prezydentem. Będąc prezydentem
      dorobił się jeszcze bardziej. Czy Warszawa skorzystała na jego prezydenturze,
      o tym nic nikomu nie wiadomo.
      • Gość: Palnick Re: W Polsce mozna wszystko, tyle ze nie nalezy w IP: *.stenaline.com 30.07.03, 00:55
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > Majątek to ten facio zdobyl jak jeszcze byl wschodzącą gwiazdą Unii Wolnosci.
        > Jak widać eetosowcom to nie przeszkadzało w jaki sposób chłopak z ubogiej
        > rodziny dorobił się zanim jeszcze został prezydentem. Będąc prezydentem
        > dorobił się jeszcze bardziej. Czy Warszawa skorzystała na jego prezydenturze,
        > o tym nic nikomu nie wiadomo.
        ----------------------
        Jak nie wiadomo to chyba nie.
    • here.tyk Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r 24.07.03, 10:43
      Szanowni, jak już cytujecie, to może w komplecie.
      Wciąż plącze tu dyskutantom moralność z prawem karnym.

      Pisałem przecież, że te działania piskorszczyzny były legalne.
      To co was, oburza, to ich niemoralność.

      Interesowne czy niegodne działania władzy mogą być i zwykle są legalne.
      Wszak to ona stanowi prawa, prawda?
      Zresztą prawa też mogą być niegodne czy niemoralne.

      Sądy egzekwują prawo karne, skarbowość podatkowe,
      ale moralności nie egzekwuje żaden urząd. Skądinąd: na szczęście.
      Od tego jest społeczeństwo, które jeśli nie odtrąca niegodnych,
      nie izoluje ich, nie cofa im mandatu, to już samo sobie winne.

      Istnieje mechanizm psucia ludu przez zepsute władze,
      które w ten sposób maskują własne zepsucie, opisany przez Monteskiusza.
      Otóż niestety jesteśmy zepsuci, i to tak dalece, że nawet niezdolni
      nie tyle ukarać, co choćby nie nagradzać co cztery lata tych,
      którzy są tego zepsucia winni.

      Ani moralności, ani powściągliwości, ani cnót obywatelskich -
      nie wyegzekwuje żaden urząd ani ich nie stworzy.
      To są tak zwane zasoby społeczne, które się buduje poprzez
      wychowanie, kulturę, edukację.

      Niestety, od miejsca w jakim jesteśmy droga do tego daleka.
      • Gość: Ayran Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 10:58
        here.tyk napisał:
        > Pisałem przecież, że te działania piskorszczyzny były legalne.
        > To co was, oburza, to ich niemoralność.

        Wybacz, drogi kolego, ale w opisanym przez Ciebie (zostawiam w tej chwili na
        boku czy zgodnie z prawdą), pojawiają się elementy naruszania prawa"

        "Formalnie umowy cesji są zawierane poza spółdzielnią, ale faktycznie
        Romanowski sprzedawał mieszkania prawie wyłącznie za takim wygodnym
        pośrednictwem polityków, w zamian za co otrzymywał taniusieńko kolejne
        działki, i maszyna szła do przodu. Zatarła się dopiero niedawno, kiedy
        zaczęło już brakować łatwych do wyjęcia atrakcyjnych terenów."

        Zwrot "w zamian za co otrzymywał taniusieńko" wskazuje jednoznacznie, że wedle
        Twojej wiedzy cena nabycia działek była celowo zaniżana, co oznaczałoby stratę
        po stronie sprzedającego. Proponuję, byś nie wycofywał się tak łatwo.

        Ay.
        • here.tyk Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r 24.07.03, 11:30
          Szanowny Ayranie,
          Widzę, że niewiele zrozumiałeś, skoro twierdzisz, że się wycofuję.
          Opisałem mechanizm niegodny, lecz w pełni legalny.
          Od piętnowania i sankcjonowania tego są nie urzędy,
          tylko takie Ayrany właśnie.
          I tym gorzej dla nas wszystkich, im mniej rozumieją.
          Pozdrawiam zrezygnowany.
          • Gość: Ayran Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 12:27
            here.tyk napisał:

            > Widzę, że niewiele zrozumiałeś, skoro twierdzisz, że się wycofuję.
            > Opisałem mechanizm niegodny, lecz w pełni legalny.

            Nie sądze, by proceder opisany przez Ciebie sowami "w zamian za co otrzymywał
            taniusieńko" był legalny, zwłaszcza legalny w pełni. Czy cena nabycia była
            zaniżona czy też nie?

            > Od piętnowania i sankcjonowania tego są nie urzędy,
            > tylko takie Ayrany właśnie.

            Nie jest eleganckie określanie rozmówcy rodzaju męskiego z wykorzystaniem tzw.
            rodzaju niemęskoosobowego. Podoba Ci się forma "here-tyki"?

            > I tym gorzej dla nas wszystkich, im mniej rozumieją.
            > Pozdrawiam zrezygnowany.

            Możeś Ty i zrezygnowany, ale za to z kompleksem wyższości.


            Ay.
            • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.stenaline.com 25.07.03, 15:17
              Gość portalu: Ayran napisał(a):

              > here.tyk napisał:
              >
              > > Widzę, że niewiele zrozumiałeś, skoro twierdzisz, że się wycofuję.
              > > Opisałem mechanizm niegodny, lecz w pełni legalny.
              >
              > Nie sądze, by proceder opisany przez Ciebie sowami "w zamian za co otrzymywał
              > taniusieńko" był legalny, zwłaszcza legalny w pełni. Czy cena nabycia była
              > zaniżona czy też nie?
              ==========================
              Ayran, zgadzam się z tobą całkowicie.
          • Gość: panidalloway Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: w3cache.* / 192.168.0.* 24.07.03, 12:52
            Przykro, że Heretyk jest zniecierpliwiony, bo zamierzam nudzić. Czy dobre prawo
            nie pwinno być jak najbliżej moralności? W każdym razie w sprawach
            gospodarczych [nie mówię oczywiście o karaniu zdrady małżeńskiej]. Czy nie
            powinno ono stać na stanowisku, że osoba sprawująca funkcję publiczną ma
            obowiązek pilnować interesu publicznego a gdy go naraża dla własnych korzyści
            powinna być ukarana? I chyba tak jest w wielu krajach. Myślę, że nawet polskie
            prawo nie zezwala na sprzedawanie majątku publicznego w sposób
            niekorzystny "wzamian za to". A jeśli pozwala to trzeba go zmienić.
            Nie szukam sensacji w stylu wszyscy oni to ...i złodzieje. Obawiam się
            jednak,że tak zwana afera Rywina może posłużyć do wmawiania opini publicznej,
            że ciemne sprawki ma na swym koncie wyłącznie lewica. Żeby nie było
            wątpliwości, jestem bardzo złego zdania o Millerze i jego bandzie.
            • Gość: Ayran Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 13:01
              Gość portalu: panidalloway napisał(a):


              > Myślę, że nawet polskie
              > prawo nie zezwala na sprzedawanie majątku publicznego w sposób
              > niekorzystny "wzamian za to".

              Z całą pewnością, w sytuacji takiej jak opisana, nie pozwala. Stąd też moje
              dopytywanie się.



              Ay.
              • basia.basia Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r 24.07.03, 14:08
                Gość portalu: Ayran napisał(a):

                >
                > Z całą pewnością, w sytuacji takiej jak opisana, nie pozwala. Stąd też moje
                > dopytywanie się.
                > Ay.

                O to Twoje "dopytywanie się" właśnie chodzi.

                Śledziłam ten wątek i stwierdziłam, że to dobrze, że takim jak my sprawa
                ta "zalega", że tak powiem. Coś tu brzydko pachnie. Nie pamiętałam lub może
                nie znałam sprawy tej spółdzielni ale pamiętam, że w czasie gdy Paweł
                Piskorski został prezydentem Warszawy wiele się mówiło o pochodzeniu jego
                majątku i że się tłumaczył sukcesami na giełdzie. Pamiętam też, że wkrótce po
                objęciu prezydentury ożenił się z kobietą, z którą miał już dziecko a drugie
                było w drodze. Pomyślałam wtedy, że coś tu nie gra z tym nagłym ślubem. Teraz
                myślę, kojarząc to ze przekrętami pewnej spółdzielni, że para ta nie brała
                ślubu ze względu na korzyści materialne płynące z takiej sytuacji. Znam taką
                parę. Ona otrzymuje podwójny zasiłek macierzyński jako samotna matka. Wiem
                też, że nieformalne pary mogą budować mieszkania czy domy i otrzymywać
                podwójną ulgę budowlaną/mieszkaniową, dzięki temu właśnie.

                Myślę, że życzylibyśmy sobie nie mieć takich wątpliwości w stosunku do
                polityków żadnej maści. Takie sprawy powinny być wyjaśnione a pytania
                niepozostawione bez odpowiedzi.
                Niestety wygląda na to, że postępowanie Piskorskiego nie było etyczne - w obu
                sprawach. Mogło być też niezgodne z prawem, jeśli wykorzystywał swoją
                polityczną pozycję do osiągania korzyści ( był radnym w czasach gdy handlowano
                tymi działkami i apartamentami - o ile się nie mylę ).
                Przykrość tym jest większa, że kadencja tego sejmu kiedyś się wreszcie skończy
                i trzeba by zawczasu przyjrzeć się ewentualnym następcom a nasze pytania
                pozostają bez odpowiedzi.

                Pozdrawiam
                • Gość: Pomocny Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: 66.207.104.* 24.07.03, 14:50
                  basia.basia napisała:

                  > Myślę, że życzylibyśmy sobie nie mieć takich wątpliwości w stosunku do
                  > polityków żadnej maści.

                  Moze i byloby tak lepiej, ale spoleczenstwa dorastaja do takiego poziomu przez
                  stulecia a nie przez 13 lat! To bylby swoisty rekord, nie?
                  Wystarczy sie przejechac przez Polske od wschodniej do zachodniej granicy i
                  zobaczyc jak nasi rozbiorcy wplyneli na ten Narod. Kiedy byla szansa sie
                  nauczyc czegos od Prusaka, to poprzez tzw. "patryjotyzm" i zabobon katolycky
                  szansa zostala zmarnowana ...
                • here.tyk Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r 24.07.03, 15:04
                  Basiu, Basiu,

                  Jedno powtórzę, drugie dodam.

                  Prawa stanowią politycy ku swemu uszczęśliwieniu przecież.
                  Będąc politykiem u władzy, trzeba być głupcem, żeby łamać prawo,
                  zamiast je dostosowywać do swoich potrzeb.
                  W tej kwestii obowiązuje pełna solidarność polityków,
                  z rzadka łamana w kampaniach wyborczych, i wtedy surowo karana ostracyzmem.
                  Przepisy na początku lat 90-tych były bardzo liberalne,
                  a przyzwolenie społeczne też duże. Obowiązywała zasada:
                  "co nie zakazane, dozwolone jest" - oczywiście było to nadużycie,
                  gdy ją rozszerzano na działania władzy, ale tak już było.
                  Przepisy o cenach zniesiono bodaj w 90 roku, zatem nie istnieje pojęcie
                  ceny sprawiedliwej czy słusznej. Cena jest rynkowa,
                  a że ustawa Glapińskiego pozwoliła gminom na zamykanie przetargów do
                  spółdzielni mieszkaniowych, wystarczyło założyć spółdzielnię,
                  wyposażyć ją w nie tak znów wielkie pieniądze,
                  i była bezkonkurencyjna na rynku prawdziwych spółdzielń.
                  Taka jest historia Dembudu.
                  Kto może bronić gminie skorzystania z dobrodziejstwa ustawy,
                  której zbożnym celem była pomoc społecznym formom budownictwa?
                  Kto jest winien takiej sytuacji? Piskorski, Romanowski, Glapiński, Sejm?
                  Wszyscy, ale penalizować się tego nie da.

                  Teraz co do wyborów i rzekomej możliwości ukarania nieetycznych polityków przed
                  odmówienie im reelekcji.
                  Po pierwsze zapobiega temu prawo (kto je stworzył tak na marginesie?),
                  uprzywilejowujące istniejące partie poprzez ich finansowanie, stwarzanie
                  rozlicznych barier dla ruchów społecznych i w końcu poprzez instytucję listy
                  krajowej.
                  Po drugie kampania wyborcza jest czysto medialna, a media politycznie
                  zaangażowane, zaś ich właściciele i menedżerowie silniej powiązani z klasą
                  polityczną niż jakąś wizją państwa czy misją. Jedną z ważniejszych przyczyn
                  tego stanu rzeczy jest system koncesjonowania mediów (już nie pytam, kto go
                  stworzył, dobrze?).
                  Po trzecie, chyba już nie istnieje niezależny ośrodek, któryby przywracał
                  społeczeństwu pamięć. Sama zauważ, tak się emocjonujesz aferami SLD, że
                  niedługo zapomnisz o bagnie AWS, a jeśli nawet nie, to przecież na kogoś by
                  trzeba głosować, prawda? To co? Samoobrona? LPR? Platforma? PIS? Koniec menu.
                  Wybór jest jak u Henry’ego Forda: każdy kolor, aby był czarny. Wspomnij też
                  referendum unijne, w którym rzekomi i niektórzy prawdziwi przeciwnicy akcesji
                  wzywali do głosowania przeciw, a przecież jedyną skuteczną dla nich strategią
                  byłaby absencja, gdyż zwolenników głosowało mniej niż 50% ogółu. Obawiam się,
                  że konieczną, choć oczywiście do niczego nie wystarczającą strategią dla nas,
                  plebsu, jest odmowa głosowania. Ale nie pytaj, co z tego wyniknie. Nie wiem.
                  Po czwarte, demokracja nie ma prewencji, jeśli nie opiera się na wysokim
                  poziomie edukacji i wolnej opinii publicznej, a karanie odmową wyboru post
                  factum bywa bardzo spóźnione. Zauważ, że Niemcy tylko raz wybrali Hitlera.
                  Drugi raz by pewnie na niego nie głosowali. Ale czy drugi raz był mu w ogóle
                  potrzebny?
                  Tyle na razie. Trochę mnie już męczy powtarzanie w kółko tych samych rzeczy na
                  różnych wątkach. Polecam forum prywatne „Co po demokracji?” w dziale
                  Społeczeństwo.
                  Pozdrowienia.
            • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.stenaline.com 29.07.03, 19:44
              Gość portalu: panidalloway napisał(a):

              > Przykro, że Heretyk jest zniecierpliwiony, bo zamierzam nudzić. Czy dobre
              prawo
              >
              > nie pwinno być jak najbliżej moralności? W każdym razie w sprawach
              > gospodarczych [nie mówię oczywiście o karaniu zdrady małżeńskiej]. Czy nie
              > powinno ono stać na stanowisku, że osoba sprawująca funkcję publiczną ma
              > obowiązek pilnować interesu publicznego a gdy go naraża dla własnych korzyści
              > powinna być ukarana? I chyba tak jest w wielu krajach. Myślę, że nawet
              polskie
              >
              > prawo nie zezwala na sprzedawanie majątku publicznego w sposób
              > niekorzystny "wzamian za to". A jeśli pozwala to trzeba go zmienić.
              > Nie szukam sensacji w stylu wszyscy oni to ...i złodzieje. Obawiam się
              > jednak,że tak zwana afera Rywina może posłużyć do wmawiania opini publicznej,
              > że ciemne sprawki ma na swym koncie wyłącznie lewica. Żeby nie było
              > wątpliwości, jestem bardzo złego zdania o Millerze i jego bandzie.
              ----------------------
              Zgadzam sie z Tobą i też mam wrażenie, że obecna nagonka (często słuszna) na
              SLD to celowe działanie srodowisk prawicowych w celu odwrócenia uwagi od
              ożywienia gospodarczego. Jeżeli bedzie miało ono trwały charakter to za rok,
              półtora wszyscy to odczują. Oznaczać to może prawdopodobieństwo reelekcji
              lewicy.
              • Gość: panidalloway Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: w3cache.* / 192.168.0.* 30.07.03, 19:52
                Niezwykle mi przykro ale muszę sprostować. Nie możesz TEŻ mieć wrażenia, że
                nagonka na SLD ma na celu odwrócenie uwagi od ożywienia gospodarczego bo ja
                niczego takiego nie napisałam.
                Poza tym, uprzejmości.
                • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór 'zaradności' ma czyste r IP: *.stenaline.com 30.07.03, 20:05
                  Gość portalu: panidalloway napisał(a):

                  > Niezwykle mi przykro ale muszę sprostować. Nie możesz TEŻ mieć wrażenia, że
                  > nagonka na SLD ma na celu odwrócenie uwagi od ożywienia gospodarczego bo ja
                  > niczego takiego nie napisałam.
                  > Poza tym, uprzejmości.
                  ------------------
                  Przyjmuje uwage z pokorą, zamiast:
                  "Zgadzam sie z Tobą i też mam wrażenie, że obecna nagonka..."
                  Powinno być:
                  "Zgadzam sie z Tobą i mam wrażenie, że obecna nagonka..."
                  Poza tym TEŻ uprzejmości;).
                  P.
                  • Gość: Palnick PO już sięga po władzę. Nareszcie będzie uczciwie! IP: *.stenaline.com 20.11.03, 10:48
                    Autor: Gość: banana IP: *.chello.pl

                    Przecież Tusk jest zakładnikiem "układu warszawskiego", dlatego mimo starań
                    Rokity ludziom Pickorskiego włos z głowy nie spadnie. No i ten Komorowski o
                    czystych rekach, który ma wydac werdykt w sprawie mostowej....
                    tak miło mu sie mieszka w Jabłonnie na działce, która kupil dzięki Foglerowi.

                    www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1776597.html
    • Gość: Piskorski ech, wy buraki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.03, 15:41
      udowodnicie mi coś?
      • blackout.9491 PO nareszcie przejmie władzę ! Brawo !!! 22.11.03, 13:31
        Kongres Liberalno-Demokratyczny do władzy !
        • Gość: Szczery Re: PO nareszcie przejmie władzę ! Brawo !!! IP: *.chello.pl 22.11.03, 14:17
          blackout.9491 napisał:

          > Kongres Liberalno-Demokratyczny do władzy !
          Mają kasę to ją potroją !
      • Gość: Thor Re: ech, wy buraki IP: *.btk.net.pl / *.btk.net.pl 24.11.03, 18:21
        A nawet jeśli coś udowodnią, to i tak mogą co najwyżej Ci "naskoczyć", prawda?
        • Gość: Kafar Re: ech, wy buraki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.03, 15:16
          Gość portalu: Thor napisał(a):

          > A nawet jeśli coś udowodnią, to i tak mogą co najwyżej Ci "naskoczyć", prawda?
          ----------------
          Obawiam się, że tak!
          • Gość: up Re: ech, wy buraki IP: *.stenaline.com 18.05.04, 00:58
            :)
    • colas.breugnon Swetoniusz, panowie 23.11.03, 14:26
      Gdy stracił nadzieję otrzymania prowincji,
      ubiega się o urząd najwyższego kapłana,
      sypnąwszy na ten cel pieniędzmi bez miary.
      Obliczając wówczas wielkość swoich długów,
      tak podobno zapowiedział matce całującej go na pożegnanie,
      gdy rankiem szedł na wybory:
      „jeśli nie zostanę kapłanem najwyższym, nie powrócę już do domu”.
      Tak pisał dawno temu Gajusz Swetoniusz Trankwillus o Juliuszu Cezarze
      a już w2spółcześnie tak to podsumował Edmund Burke:
      Bogactwo to władza, zatem wszelka władza
      nieodmiennie przyciąga do siebie bogactwo.
      Tak już jest, panowie.
      • Gość: Palnick Re: Eistein, panowie IP: *.stenaline.com 23.11.03, 14:33
        Robotnicy i kapitalisci
        Dla uproszczenia nazywal bede nizej "robotnikami" wszystkich tych, którzy nie
        sa wspólwlascicielami srodków produkcji - choc nie jest to zwyczajowe
        rozumienie tego pojecia. Wlasciciel srodków produkcji moze kupic prace
        robotnika. Poslugujac sie srodkami produkcji, robotnik wytwarza nowe towary,
        które staja sie wlasnoscia kapitalisty. Zasadniczym elementem tego procesu jest
        stosunek miedzy tym, co robotnik wytwarza, a tym, co w zamian otrzymuje - w
        kategoriach wartosci rzeczywistej. Tak dalece jak uklad pracy
        jest "dobrowolny", wysokosc wynagrodzenia robotnika jest warunkowana nie
        rzeczywista wartoscia produkowanych przezen towarów, lecz jego minimalnymi
        potrzebami i zapotrzebowaniem kapitalisty na sile robocza w stosunku do liczby
        robotników rywalizujacych o prace. Wazne jest zrozumienie, ze nawet w teorii
        wyplata robotnika nie jest zdeterminowana rzeczywista wartoscia jego produktu.
        Prywatny kapital koncentruje sie w rekach nielicznych ludzi, czesciowo z powodu
        rywalizacji wsród kapitalistów, a czesciowo dlatego, ze rozwój techniczny i
        rosnace rozbicie swiata pracy stymuluja powstawanie wiekszych jednostek
        produkcji kosztem mniejszych. Rezultatem tych procesów jest powstanie
        oligarchii prywatnego kapitalu, nie poddajacej sie skutecznej kontroli nawet
        demokratycznie zorganizowanego spoleczenstwa. Dzieje sie tak dlatego, ze
        czlonkowie cial legislacyjnych sa wybierani przez partie polityczne, w duzej
        mierze finansowane lub w inny sposób sterowane przez prywatnych kapitalistów,
        którzy w praktyce izoluja elektorat od legislatury. W konsekwencji,
        reprezentanci ludu niewystarczajaco chronia interesów uposledzonych warstw
        spoleczenstwa. Co wiecej, w obecnych warunkach prywatni kapitalisci
        nieuchronnie kontroluja, bezposrednio lub posrednio, glówne zródla informacji
        (prase, radio, edukacje). Indywidualnemu obywatelowi jest zatem bardzo trudno
        dojsc do obiektywnych wniosków i zrobic madry uzytek ze swoich praw
        politycznych. W wiekszosci przypadków jest to zas wrecz niemozliwe.
        Albert Einstein
        • colas.breugnon praca, panie, praca, no i ta... konsumpcja... 24.11.03, 08:32
          Problem polega na tym, że Einstein tkwił po uszy w XIX-wiecznym
          systemie wartości ekonomicznych, opartym na pracy. Nie twierdzę,
          że jest on zły, ale automatyzacja i informatyzacja na dużą skalę
          powodują, że coraz mniej ludzi wytwarza coraz więcej dóbr, a tę
          produkcję uzasadniać musi konsumpcja innych, których się różnie
          do tego przymusza, niezależnie od tego, czy mają pracę, czy nie.
          Zdolność konsumpcji odrywa się od świadczenia pracy, i zresztą
          nic to nowego: plebs rzymski też był karmiony i bawiony za darmo.
          Oczywiście, liberalizm jest problemem, prowadzi do samych paradoksów,
          ujawnia coraz więcej defektów rynku, a w generacji absurdów wkrótce
          może dotrzymać kroku ś.p. komunizmowi. Gdyby ktoś ogłosił wiarygodną
          alternatywę, pewnieby się z liberalizmu szybko wycofano, a dla Sachsa,
          Balcerowicza i innych Piskorskich znalazłby się jakiś rezerwat wirtualny.
          • Gość: Palnick Re: praca, panie, praca, no i ta... konsumpcja... IP: *.stenaline.com 24.11.03, 09:19
            colas.breugnon napisał:

            > Problem polega na tym, że Einstein tkwił po uszy w XIX-wiecznym
            > systemie wartości ekonomicznych, opartym na pracy. Nie twierdzę,
            > że jest on zły, ale automatyzacja i informatyzacja na dużą skalę
            > powodują, że coraz mniej ludzi wytwarza coraz więcej dóbr, a tę
            > produkcję uzasadniać musi konsumpcja innych, których się różnie
            > do tego przymusza, niezależnie od tego, czy mają pracę, czy nie.
            > Zdolność konsumpcji odrywa się od świadczenia pracy, i zresztą
            > nic to nowego: plebs rzymski też był karmiony i bawiony za darmo.
            > Oczywiście, liberalizm jest problemem, prowadzi do samych paradoksów,
            > ujawnia coraz więcej defektów rynku, a w generacji absurdów wkrótce
            > może dotrzymać kroku ś.p. komunizmowi. Gdyby ktoś ogłosił wiarygodną
            > alternatywę, pewnieby się z liberalizmu szybko wycofano, a dla Sachsa,
            > Balcerowicza i innych Piskorskich znalazłby się jakiś rezerwat wirtualny.
            --------------
            Zgadzam się z Tobą. Społeczeństwo post-industrialne i związane z nim
            przeniesienie akcentów w gospodarce w kierunku, generalnie rzecz biorąc, usług
            -stanowi poważne wyzwanie dla klasycznego liberalnego kapitalizmu. Ujawnia, jak
            piszesz, szereg jego paradoksów. Na tym jak na razie sie kończy, nie widać
            sensownego kierunku rozwoju tego systemu ani rozsądnej alternatywy...
            Co do tekstu Einsteina, który już dziś historyczny - to jednak pokazuje pewne
            mechanizmy manipulowania demokracją przez układ oligarchiczny. Ten element
            bardzo intensyfikuje sie w dobie globalizmu, powodując postępujący paraliż
            demokracji właśnie. To groźny kierunek.
            Pozdrawiam.
            P.
            • colas.breugnon politologia amerykańska nie ma złudzeń 24.11.03, 09:32
              W latach 70-tych robili badania, bodaj w New Haven, i wyszło im,
              że grupa trzymająca władzę to ani nie władze lokalne, ani nie szefowie firm,
              ani nawet nie główni właściciele, tylko jakieś takie rodziny, co sobie
              dyskretnie siedzą w fotelach i pociągają za sznurki.
              Powstały wtedy dwie konkurencyjne, choć niesprzeczne teorie:
              elitaryzmu i pluralizmu.
              Elitaryści twierdzą, że demikracja jest fasadą, za którą się skrywa
              elita rządząca, świadoma swego pasożytniczego i zgoła obcego gatunkowo
              statusu w stosunku do plebsu.
              Pluraliści twierdzą, że elit jest więcej i bywają między sobą konkurencyjne,
              a wtedy zdarza się, że używają państwa i instytucji demokratycznych
              przeciwko sobie, i to powoduje, że plebs się jednak trochę liczy.
              Ale co do tego, że trópodzielne władze działają na rzecz obywateli,
              a wybrane są przez nich i spośród nich i ku ich uszczęśliwieniu,
              to w to już nikt nie wierzy.
              • Gość: Palnick Re: politologia amerykańska nie ma złudzeń IP: *.stenaline.com 24.11.03, 11:14
                Zobacz ciekawy artykuł:

                technopolis.onet.pl/69,1140994,artykul.html
                Może też chciałbyś dorzucić wsoją opinie do mojego trącącego utopią wątku? :

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=7581916
                Pozdrawiam serdecznie.
                Palnick
                • colas.breugnon dziękuję 24.11.03, 12:51
                  artykuł znam. jest dobry.
                  na forum chętnie się odezwę,
                  ale najpierw musiałbym trochę je poczytać,
                  a to zajmie trochę czasu.
    • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór "zaradności" ma czyste r IP: *.stenaline.com 17.02.04, 02:31
      GAZETA WYBORCZA z 6.11.2001

      Dembud i przyjaciele

      Iwona Szpala, Agnieszka Zielińska, Jan Fusiecki (06-11-01 17:22)
      Dembud to spółdzielnia wyjątkowa: prezes jest radnym w warszawskiej gminie
      Centrum, w której inwestuje. Spółdzielnia wygrywa przetargi na grunty, choć nie
      zawsze płaci najwięcej. Po umiarkowanych cenach sprzedaje wytworne mieszkania.
      Dembud upodobali sobie znani politycy, popularni aktorzy, wysocy urzędnicy

      Urzędnicy są wobec niej wyjątkowo wyrozumiali, godzą się na wszystkie prośby
      spółdzielni, np. zmianę przeznaczenia budynku, zwiększenie liczby kondygnacji,
      zabudowę terenów zielonych. Ci liberalni urzędnicy to w dużej mierze
      spółdzielcy Dembudu. Mając wśród swoich członków kwiat warszawskiego samorządu
      z prezydentem Warszawy włącznie, Dembud stał się symbolem firmy, która odnosi
      sukcesy metodami przez wielu uznanymi za kontrowersyjne.

      Mam 63 znanych polityków

      Prezes Dembudu Witold Romanowski to były zapaśnik, dziś kibic sportowy i
      przedsiębiorca. Chwali się: - Jesteśmy najpotężniejszą spółdzielnią warszawską.
      Wybudowaliśmy mieszkania dla około sześciu tysięcy ludzi w siedem lat. Mam u
      siebie 63 znanych polityków, czyli dokładnie tylu, ile dni trwało Powstanie
      Warszawskie.
      Prezes Romanowski wspomina telefon od dziennikarza znanego tygodnika, który za
      udostępnienie listy członków spółdzielni proponował pieniądze. Romanowski
      odmówił.
      - Wszyscy myślą pewnie, że Romanowski chodził za politykami i aktorami i
      prosił, żeby u niego zamieszkali, ale ja nigdy za nikim nie biegałem - mówi
      prezes Dembudu. - Politycy sami do nas przychodzili: "Słuchaj, potrzebuję
      mieszkania dla dziecka, dla znajomego itd.". A my im pomagaliśmy i nie widzę w
      tym nic złego. Znani ludzie lubią po prostu mieszkać w znanym towarzystwie. Gdy
      na przykład zamieszkał u nas Piotrek Fronczewski, zaraz pojawiło się sporo
      znanych aktorów. Ania Romantowska z mężem Jackiem Bromskim, Kolberger,
      Zającówna. Nawet Gołota ma u nas mieszkanie!

      W domach Dembudu zamieszkali też ludzie związani z "Pruszkowem". Romanowski: -
      Nie mam możliwości sprawdzić, kto u mnie kupuje mieszkanie. Na przykład "Masę"
      [jeden z bossów gangu pruszkowskiego, dziś świadek koronny - red.] poznałem
      dopiero ze zdjęcia w gazecie... Oni podkupywali mieszkania. Nie znałem ich.
      Dopiero potem się okazało, ludzie zaczęli mi mówić. "Pershing" [nieżyjący już
      szef gangu pruszkowskiego - red.] wynajmował u nas. Dotąd stoi po nim wolne
      mieszkanie, stoi toyota. Był "Belfegor" [zatrzymany w sierpniu przez UOP
      członek gangu zajmującego się handlem kokainą - red.], ale go
      wsadzono. "Słowik" też u nas był. Ale wynajmuje. Z rodziny D. [domniemani
      przywódcy gangu pruszkowskiego - red.] mieszkało trzech czy czterech. Młody D.
      z prezydentem Piskorskim mieszkał drzwi w drzwi. Paweł musiał się stąd
      wyprowadzić! - mówi Witold Romanowski.

      Romanowski jest na "ty" z najważniejszymi osobami w mieście: - Paweł Piskorski
      był członkiem-założycielem naszej spółdzielni, znamy się od lat. Razem
      działaliśmy w Kongresie Liberalno-Demokratycznym. To przy mnie Paweł stawiał
      pierwsze kroki na giełdzie.

      Prezydent Warszawy odwzajemnia się Romanowskiemu superlatywami. - Dembud jest
      jedną z najlepszych spółdzielni w Warszawie - mówił "Gazecie". - To uczciwa i
      dobra firma - nie ma cienia wątpliwości. Wygrywa przetargi w gminie Centrum
      tylko dlatego, że daje najlepszą cenę albo najlepszą ofertę. A w kilku
      wypadkach przegrała.
      Romanowski wiele lat działał w gminnej komisji inżynierii komunalnej i
      gospodarki miejskiej oraz w komisji rewizyjnej dzielnicy Wola. Jako radny
      powinien reprezentować interesy mieszkańców, jako prezes spółdzielni -
      spółdzielców.

      Zdaniem działaczy antykorupcyjnej organizacji Transparency International
      łączenie działalności inwestycyjnej z wykonywaniem mandatu społecznego na tym
      samym terenie to klasyczny konflikt interesów. Prezes Dembudu nie widzi w tym
      nic nagannego. Mówi, że działa na dwóch polach, bo chce coś po sobie zostawić.
      Poza tym sponsoruje wydawnictwa, wspomaga biednych.

      Zapewnia też, że jego spółdzielcy kupili mieszkanie uczciwie. Skądinąd
      zapłacili niewiele, np. metr kwadratowy mieszkania w tzw. osiedlu prezydenckim
      (przy ul. Słomińskiego) kosztował ok. 3 tys. zł, czyli - mimo dobrej
      lokalizacji i wysokiego standardu - znacznie mniej od średniej ceny mieszkań w
      tym rejonie.

      - Dwa, trzy lata temu za mieszkanie w tym rejonie i w domu o takim standardzie
      można było uzyskać 5 tys. zł za m kw. - mówi Bohdan Grochowski, specjalista ds.
      obrotu nieruchomościami z firmy Viterra Baupartner.

      - Na tym polega fenomen naszej spółdzielni, że budujemy tanio i dobrze. Aby
      sprzedać mieszkanie, nie musimy dawać ogłoszeń w prasie, rozchodzą się jak
      świeże bułeczki - mówi Romanowski.

      Znajomi polecają znajomym, czasem mieszkania kupują zupełnie przypadkowe osoby.
      Zdaniem jego przeciwników Dembud buduje tanio, bo dzięki dobrym stosunkom z
      urzędnikami tanio uzyskuje grunty, a budując, cieszy się wyjątkową
      przychylnością urzędów. Mechanizm jest taki: osoby wpływowe kupują mieszkania
      po atrakcyjnej cenie, np. wspomniane 3 tys. zł za metr w apartamentowcu. Aktor,
      polityk czy urzędnik nie musi tam zamieszkać. Może mieszkanie wynająć lub
      sprzedać z zyskiem po cenie wolnorynkowej na rynku wtórnym. Tak powstaje rzesza
      sympatyków spółdzielni, którzy wiele mogą.

      Oficerowie lokatorzy

      Prezydent Piskorski ma w Dembudzie dwa mieszkania (ponad 100 i 200 m kw. z
      ogromnym tarasem). Na tym samym osiedlu mieszka wiceprezydent Warszawy Wojciech
      Kozak. Wśród spółdzielców Dembudu jest Jerzy Hertel z zarządu gminy Centrum,
      obecnie poseł PO, oraz Łukasz Abgarowicz, do ostatnich wyborów radny gminy
      Centrum, dziś płocki poseł PO. W radzie nadzorczej spółdzielni odnajdujemy zaś
      Pawła Bujalskiego, byłego zastępcę prezydenta w gminie Centrum, dziś dyrektora
      Pałacu Kultury i Nauki.
      - Ola Piskorska [żona prezydenta Warszawy i warszawska radna - red.] też wzięła
      olbrzymi kredyt i buduje u nas mieszkanie. Nad Pawłem Piskorskim mieszka Artur
      Jarczyński [radny, zamożny restaurator - red.] - mówi Witold Romanowski.

      Kozak, Hertel, Bujalski i Abgarowicz to najbliżsi współpracownicy Piskorskiego,
      tzw. oficerowie prezydenta, stanowią trzon jego politycznej drużyny w
      Warszawie. To oni - początkowo jako politycy Unii Wolności, a obecnie Platformy
      Obywatelskiej - współrządzili Warszawą od 1994 r. Ze względu na wysoką pozycję
      w lokalnych strukturach władzy zajmowali najatrakcyjniejsze stanowiska w
      warszawskim samorządzie. Po powstaniu PO zdominowali warszawską Platformę.

      Bujalski - jeden z najbliższych przyjaciół prezesa Romanowskiego, szara
      eminencja Dembudu - wywodzi się z podziemnych struktur wolskiej "Solidarności".
      W latach 90. jego nazwisko pojawia się obok Macieja Zalewskiego, Andrzeja
      Urbańskiego i kontrolowanej przez Porozumienie Centrum spółki Telegraf, do
      której firmy m.in. państwowe wpompowały kilka milionów dolarów. We wczesnych
      latach 90. Bujalski był jednym z założycieli fundacji Wola, która Telegraf
      finansowała. Datki na fundację wpłacali m.in. ludzie starający się o dzierżawę
      od gminy lokali użytkowych.
      Bujalski był pierwszym burmistrzem Woli. Jego samorządową karierę przerwał na
      krótko incydent - po pijanemu rozbił służbowego poloneza i musiał odejść ze
      stanowiska. Jednak w 1991 r. został prezesem Wolskiej Izby Przemysłowo-
      Handlowej. Gmina miała w niej udziały i wpływ na obsadzanie stanowisk.
      W kierowaniu Izbą pomagali Bujalskiemu m.in. Romanowski i Elżbieta Solarska,
      także działaczka spółdzielcza z Dembudu, która potem wejdzie do władz dzielnicy
      Śródmieście (wtedy prowadziła hurtownię materiałów biurowych). Biznesmeni-
      udziałowcy Izby tworzą zamknięty krąg - relaksują się w luksusowym klubie
      odnowy biologicznej, integrują się na wernisażach i wycieczkach.
      • herr.tick oj, Palnicku, Palnicku 17.02.04, 08:06
        Takimi się pierdołami fascynujesz,
        jak przedrefleksyjny klub wzajemnej adoracji,
        który zdominował to forum swoim swoim pytlowaniem.
        Tak to utoniemy w szczegółach i faktach.
        Były tu ostatnio wątki o Wrześni: Polska
        w pigułce czy coś takiego, pokazujące typowe
        mechanizmy polityczne w III Rzesz, pardon,
        Rzeczpospolitej. Co tu się zachłystywać
        poszczególnymi nazwiskami, romansami, firm
        nazwami czy kwotami umorzonych należności
        albo zaciągniętych ponad wszelką logikę
        zobowiązań Skarbu Państwa?
        Polecam na refleksję Karola Zbyszewskiego:
        "Niemcewicz od przodu i od tyłu".
        • Gość: Alfred Ma czy nie ma? IP: 194.17.229.* 22.02.04, 22:04
          Naprawdę jestem ciekaw. Czy ktoś moze jednoznacznie odpowiedzieć?
    • Gość: Alfred Paweł Piskorski (piskorz oślizły?) jest cacy? IP: 194.17.229.* 23.02.04, 09:50

      Na złość PiS Piskorski zostaje

      Paweł Wroński 23-02-2004, ostatnia aktualizacja 22-02-2004 19:15

      Znany polityk PO Paweł Piskorski miał zostać eurodeputowanym, by zejść z linii
      ostrzału braci Kaczyńskich. Prawdopodobnie jednak zostanie w kraju. Kaczyńskim
      na złość -pisze Paweł Wroński.

      Hasło "porządki w Warszawie" w wypowiedziach liderów PiS Jarosława i Lecha
      Kaczyńskich wiążą się nieodmiennie z Pawłem Piskorskim. To on - obecnie
      sekretarz generalny PO, w przeszłości prezydent Warszawy - stał się dla PiS
      symbolem "układu warszawskiego" - niejasnych powiązań biznesowo-politycznych z
      okresu, gdy PO sprawowała władzę w mieście.

      - Nawet bracia Kaczyńscy nie przeszkodzą nam w uporządkowaniu sytuacji w
      warszawskiej Platformie Obywatelskiej - mówił w piątek "Gazecie" Jan Rokita,
      ale już teraz wiadomo, że raczej mu się to nie uda.

      Pierwotnie chciał nawet rozwiązywać warszawską organizację PO. Potem problem
      sam miał się rozwiązać, bo Piskorski chciał kandydować do Parlamentu
      Europejskiego i zszedłby z pola rażenia PiS.

      Atak Kaczyńskich spowodował jednak odruch obronny w PO i umocnienie pozycji
      Piskorskiego.

      - Wszyscy powtarzają, że coś trzeba z Warszawą zrobić, to fakt - twierdzi
      wiceprzewodnicząca partii Zyta Gilowska. - Jest niebezpieczeństwo, że istnieją
      dokumenty dotyczące działania PO w tym mieście, które zostaną opublikowane w
      czasie wyborów - dodaje. Jednak przyznaje, że zapędy ku czyszczeniu PO w
      Warszawie osłabły.

      Wielu działaczy Platformy uważa bowiem, że inkwizycyjne zapędy polityków PiS
      wobec PO to stały element działania Kaczyńskich. Stało się tak po rozpadzie
      koalicji PO i PiS w Gdańsku lub trudnościach we współpracy obu partii w
      Poznaniu.

      Dodatkowe punkty Paweł Piskorski zebrał po środowej telewizyjnej debacie z
      Lechem Kaczyńskim na temat rządzenia Warszawą. W opinii większości
      działaczy "skazany na pożarcie" Piskorski dyskusję wygrał. - Było to
      zdecydowane zwycięstwo Pawła, a także dobrego stylu uprawiania polityki.
      Okazało się, że wygrał nie ten, kto posługiwał się "kwitami", ale ten, kto
      przedstawił spokojnie swoje racje - mówi warszawiak Bronisław Komorowski,
      członek zarządu PO.

      Co na to Rokita? - Dla współpracy z PiS gotów był poświęcić Piskorskiego, bo
      przekonany jest, że nie wszystkie oskarżenia o istnienie układu warszawskiego
      są gołosłowne. Nie może jednak tego uczynić w obecnej sytuacji, pod dyktando
      Kaczyńskiego - tłumaczy jeden z zaprzyjaźnionych z Rokitą polityków.

      Nie ma też ku temu narzędzi. Bez woli warszawskiej PO - jak zaznacza
      Komorowski - w Warszawie nie dojdzie do żadnych zmian kadrowych, a takiej woli
      ostatnio nie ma.

      Równocześnie nastroje wrogości wobec Lecha Kaczyńskiego ze strony warszawskich
      działaczy PO sięgają zenitu. Ich zdaniem Kaczyński po niedawnym rozpadzie
      koalicji z PO połamie sobie zęby na rządzeniu stolicą, bo będzie je musiał
      sprawować z zupełnie nieobliczalną LPR.

      - My teraz będziemy się przyglądać z boku, zobaczymy, jak sobie Kaczyński
      poradzi. Moim zdaniem szybko zatęskni do PO - twierdzi Komorowski.

      Dla polityków lansujących ten sposób działania wygodniej byłoby, żeby Paweł
      Piskorski pozostał w kraju. Wówczas to on będzie stanowił przeciwwagę dla
      Kaczyńskiego - jako ten prezydent stolicy, który mimo różnych zarzutów jednak
      sporo dla miasta zrobił.

      Również dla Rokity bezpieczniejsze jest nieumieszczenie Piskorskiego na liście
      do Parlamentu Europejskiego. Obawia się on, że lista z Piskorskim od razu
      znalazłaby się pod ostrzałem zarówno ze strony SLD, jak i właśnie PiS.
      Zarzucano by Platformie, że "próbuje zamiatać brudy pod dywan", a jednocześnie
      odejście Piskorskiego do Strasburga byłoby przyznaniem, że PiS miał co do niego
      rację.

      Przyjaciele Piskorskiego twierdzą, że pozostając w kraju, ma on szansę powrócić
      na szczyty polskiej polityki. - Takich powrotów w polskiej polityce było wiele,
      Jan Rokita przykładem - mówi jeden z naszych rozmówców.

    • major.major.major stopnia oficerskiego on nie ma 23.02.04, 10:06
      nie może być uznany za człowieka honoru
      a po cywilu wszystkiego się można spodziewać
      • Gość: Palnick Re: stopnia oficerskiego on nie ma IP: 194.17.229.* 23.02.04, 15:12
        major.major.major napisał:

        > nie może być uznany za człowieka honoru
        > a po cywilu wszystkiego się można spodziewać
        --------------
        Nie bądź żyła! Użycz mu jednego majora a wtedy pod scianę i serią ;)
        Trzeba się trochę poświęcić, żeby zrobić dobry uczynek!
        Pozdr.
    • Gość: Palnick Re: Paweł Piskorski wzór "zaradności" ma czyste r IP: *.stenaline.com 17.05.04, 15:48

      Piskorski obiektem "brudnej kampanii wyborczej"?
      IAR 14:50

      Były prezydent Warszawy, kandydat Platformy Obywatelskiej do Parlamentu
      Europejskiego, Paweł Piskorski oświadczył na specjalnie zwołanej konferencji
      prasowej, że stał się obiektem "brudnej kampanii wyborczej". Dodał, że
      zarzuty przeciwko niemu dotyczące nabycia przezeń trzech mieszkań pod wynajem
      są całkowicie nieuzasadnione.

      Zarzuty wobec Piskorskiego dotyczą kupna przez niego trzech mieszkań pod
      wynajem w firmie Dom Development. Krytycy zarzucają Piskorskiemu nieetycznie
      postępowanie w tej sprawie.

      Piskorski wyraził nadzieję, że prezydent Warszawy Lech Kaczyński zdystansuje
      się od tej sprawy. Według Piskorskiego, ludzie z otoczenia prezydenta
      Kaczyńskiego rozpowszechniają nieprawdziwe informacje. Towarzyszy im
      kampania "Gazety Wyborczej", która - według Piskorskiego - manipuluje
      faktami, stwarzając wrażenie, że jako prezydent Warszawy kierował się innymi
      racjami niż dobro publiczne.

      "Czuję się pokrzywdzony w obrzydliwy sposób" - podkreślił Piskorski.
      Powiedział, że szczególnie złości go to, że sugeruje mu się jakoby robił
      niezupełnie etyczne interesy, a nie ma przeciwko niemu konkretnych zarzutów
      dotyczących łamania prawa

    • Gość: babariba ma on czyste ręce, bo w każdym mieszkaniu ma... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 17.05.04, 15:57
      ...jaccuzi. I dlatego całkiem czysty jest
      • Gość: Palnick A mieszkań u niego siła ;) IP: *.stenaline.com 19.05.04, 06:13
        Mieszkania Piskorskiego

        fus, iwo, paw, czuch 19-05-2004, ostatnia aktualizacja 18-05-2004 20:12

        Paweł Piskorski (PO) jako prezydent Warszawy kupił trzy mieszkania w firmie,
        która dostawała potem korzystne dla siebie decyzje w urzędach, którym szefował.
        Ujawnienie tych faktów wywołało polityczną burzę.

        Piskorski kupił udziały pod trzy mieszkania w 1999 r . w Dom Development. Dwa
        lokale nabył Łukasz Abgarowicz, były wiceszef gminy Centrum i szef rady
        nadzorczej Dom Development. Obaj są dziś posłami PO. Te fakty ujawniliśmy w
        sobotnim i poniedziałkowym wydaniu "Gazety Stołecznej".

        Piskorski zapewnia, że jako prezydent dochował wszelkiej staranności - upewnił
        się, że inwestycja powstaje na gruntach, które nie są własnością gminy.
        Podkreśla, że kupił mieszkania po cenie rynkowej, aby skorzystać z kończącej
        się ulgi podatkowej.

        Sprawa budzi jednak kontrowersje moralne. Dom Development załatwiała zgody na
        inwestycje w samorządowych urzędach podlegających Piskorskiemu i Abgarowiczowi.

        Po wyborach do Sejmu w 2001 r. Piskorski spisał intercyzę i przepisał
        mieszkania przy Bartyckiej na żonę. Nie wykazuje ich w poselskim oświadczeniu
        majątkowym. Podobnie jak Łukasz Abgarowicz.

        Artykuły w "Gazecie Stołecznej " wywołały wściekłość Pawła Piskorskiego.
        Oskarżył nas o udział w "brudnej manipulacji" w związku z jego kandydowaniem do
        europarlamentu (ma pierwsze miejsce na warszawskiej liście PO). Sugerował,
        że "Gazetę" inspirował prezydent Warszawy Lech Kaczyński (PiS). Kaczyński
        nazwał te zarzuty nikczemnymi.

        Lider PO Donald Tusk początkowo mówił, że zdaje sobie sprawę, jak bardzo
        kontrowersyjną postacią stał się Paweł Piskorski. Jednak wczoraj w Siedlcach,
        promując kandydatów PO do europarlamentu, bronił b. prezydenta Warszawy. - To,
        że ktoś ma trzy mieszkania, z całą pewnością nie jest niczym dyskwalifikującym -
        mówił. - "Gazecie Wyborczej" życzyłbym takiej samej dociekliwości przy
        tropieniu transakcji mieszkaniowych działaczy Unii Wolności. I dodał: - Nie mam
        ochoty uczestniczyć w tym spektaklu.

        - Mam nadzieję, że Paweł Piskorski ujawni wszystkie źródła pochodzenia swojego
        majątku - mówił w TVN szef klubu PO Jan Rokita.

        Przypomnijmy, że dzieje fortuny byłego prezydenta Warszawy są wciąż nie do
        końca jasne. Przed spisaniem intercyzy z żoną należał do najmajętniejszych
        polskich polityków. Mówił, że dorobił się, grając na giełdzie i handlując
        antykami. Mimo apelu "Gazety" nie ujawnił jednak rachunków, które by to
        udowodniły.

        - Miałbym tu apel do naszych kolegów z PO - poskromcie tego Piskorskiego -
        mówił wczoraj w radiowej "Trójce" Ludwik Dorn, szef klubu PiS.
      • Gość: Palnick Ponad 50 tys. wspólników wybrało Piskorza do PE !! IP: *.stenaline.com 15.06.04, 16:40
        :(
        • Gość: Jasia Morda w kubeł !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.chello.pl 15.06.04, 16:43
          • Gość: Palnick Re: Morda w kubeł ? Ależ panie Piskorski ...:))) IP: *.stenaline.com 15.06.04, 16:46
            Podpisz się pan choćby Paweł :)))
    • grarza Re: Paweł Piskorski wzór "zaradności" ma czyste r 15.06.04, 16:59
      Gość portalu: Palnick napisał(a):

      > Toż to chłopię w życiu nie pracowało! Od skończenia studiów był tylko posłem
      > i prezydentem. Zawsze państwowe posady.Jak to się stało, że jest człowiekiem
      > bardzo majętnym.

      a wczesniej ministrantem, to moze 'zbieral na tace' i troche mu zostalo...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja