Przesłanie Pana Cogito

IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 01:50
Przesłanie Pana Cogito


Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź

Zbigniew Herbert
    • Gość: pierwszy sekretarz Brewiarz IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 01:57
      Brewiarz


      Panie
      wiem że dni moje są policzone
      zostało ich niewiele
      Tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek
      którym przykryją mi twarz

      nie zdążę już
      zadośśćuczynić skrzywdzonym
      ani przeprosić tych wszystkich
      którym wyrządziłem zło
      dlatego smutna jest moja dusza

      życie moje
      powinno zatoczyć koło
      zamknąć się jak dobrze skomponowana sonata
      a teraz widzę dokładnie
      nam moment przed codą
      porwane akordy
      źle zestawione kolory i słowa
      jazgot dysonansu
      języki chaosu

      dlaczego
      życie moje
      nie było jak kręgi na wodzie
      obudzonym w nieskończonych głębiach
      początkiem który rośnie
      układa się w słoje stopnie fałdy
      by skonać spokojnie
      u twoich nieodgadnionych kolan

      Zbigniew Herbert
      1998

      • Gość: bratek ? IP: *.biaman.pl 28.07.03, 02:27
        Kolego, co Ty tak "herbertowo" dzisiaj?
        Wiem, probujesz zaklinać rzeczywistość.
        • Gość: pierwszy sekretarz Rocznica IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 10:13
          Zbigniew Herbert
          zmarł 28 lipca 1998
          • Gość: b Re: Rocznica IP: *.biaman.pl 28.07.03, 11:01
            Fajnie, ze wstawiles tu te dwa wiersze. Szkoda, że od razu jakieś bydło się tu
            też podczepia.
            • Gość: pierwszy sekretarz Re: Rocznica IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 11:43
              Dlaczego zakładasz zła wolę lupusa? Wiele osób czuje żal, rozgoryczenie, nawet
              wielką złość na to co wyprawiała Gazeta Wyborcza, gdy grób Herberta był jeszcze
              świeży.
              Nie sądzę jednak by lupus wstawiał te fragmenty, by dokopać Michnikowi. Raczej
              jako przyczynek do refleksji nad tym dlaczego głosniej niż o rocznicy śmierci
              Herberta było na przykład o urodzinach Jaruzelskiego.
              • Gość: b Re: Rocznica IP: *.biaman.pl 28.07.03, 11:46
                Hej!
                nie zakladam jego zlej woli, tylko ją wyrażnie widze. Herbert moim zdaniem
                plótłczasem straszne bzdury, jakies ciezkie kompleksy mu sie wydobywaly na
                wierzch. Wole uczcic jego pamiec lekturą wspanialych wierszy, tak jak Ty to
                czynisz, niz przypominaniem sobie, co on wygadywal na tematy "polityczne".
                • dr.krisk Herbert - człowiek, Herbert - poeta... 28.07.03, 11:54
                  Za Herbertem - człowiekiem nie przepadam. Herberta - poetę szanuję, ale nie
                  czytam, za koturnowy dla mnie.
                  A swoją drogą, szkoda i przykro, że tak prędko został wpisany do Panteonu
                  Twórców Narodowych i ... zapomniany.
                  KrisK
                  • Gość: pierwszy sekretarz Re: Herbert - człowiek, Herbert - poeta... IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 12:16
                    dr.krisk napisał:

                    > Za Herbertem - człowiekiem nie przepadam. Herberta - poetę szanuję, ale nie
                    > czytam, za koturnowy dla mnie.
                    > A swoją drogą, szkoda i przykro, że tak prędko został wpisany do Panteonu
                    > Twórców Narodowych i ... zapomniany.
                    > KrisK


                    Do Panteonu wpisał się sam-swoja twórczością, wypisano go już po śmierci,
                    właśnie za to jakim był człowiekiem-bo był niezmiennym w swych poglądach.
                    • dr.krisk Panteony & Pomniki.. 28.07.03, 12:33
                      Moja uwaga o Panteonie byla złośliwa nieco - osobiście unikam zwiedzania
                      Panteonów, składania hołdów, budowania ołtarzyków Ku Czci oraz naśladowania
                      Autorytetów Moralnych.
                      Co do niezmienności poglądów - tutaj oczywiście masz rację. Herbert nigdy
                      pieszczochem ustroju nie był i tego niektórzy mu nie wybaczą :)
                      Ale niezmiennośc poglądow to nie jedyna cecha określająca człowieka. Herberta
                      szanowałbym znacznie bardziej gdyby nie był taki jadowity w osądach innych
                      ludzi.
                      Dla mnie wzorcem tutaj jest Jan Karski.
                      KrisK
                      • Gość: pierwszy sekretarz A propos jadu IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 12:42
                        Wzbiera przez dziesiątki lat, a potem gdy przychodzi nadzieja także nie
                        znajduje swego ujścia. I co? Bedzie większy czy mniejszy?
                        • dr.krisk Wzbieranie jadu.. 28.07.03, 12:49
                          Problem w tym, że u jednych wzbiera a u innych nie. A ja wolę tych, co im nie
                          wzbiera (i w konsekwencji nie znajduje ujścia).
                          Zresztą nieprzypadkowo użyłem tutaj słowa "jad". Bo "gniew" - to uczucie czasem
                          nawet szlachetne. "Jad" jest mały, złośliwy i jaskrawozielony. Nie lubię..
                          Już wolę "gniew". Duży i mija. "Jad" się jadzi.
                          KrisK Niejadowity
                          • Gość: bratek :) PRZYBYWA NAM DOBRE PIÓRO IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:19
                            dr.krisk napisał:

                            > Problem w tym, że u jednych wzbiera a u innych nie. A ja wolę tych, co im nie
                            > wzbiera (i w konsekwencji nie znajduje ujścia).
                            > Zresztą nieprzypadkowo użyłem tutaj słowa "jad". Bo "gniew" - to uczucie
                            czasem
                            >
                            > nawet szlachetne. "Jad" jest mały, złośliwy i jaskrawozielony. Nie lubię..
                            > Już wolę "gniew". Duży i mija. "Jad" się jadzi.
                            > KrisK Niejadowity
                          • Gość: pierwszy sekretarz Re: Wzbieranie jadu.. IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 13:48
                            dr.krisk napisał:

                            > Problem w tym, że u jednych wzbiera a u innych nie. A ja wolę tych, co im nie
                            > wzbiera (i w konsekwencji nie znajduje ujścia).
                            > Zresztą nieprzypadkowo użyłem tutaj słowa "jad". Bo "gniew" - to uczucie
                            czasem
                            >
                            > nawet szlachetne. "Jad" jest mały, złośliwy i jaskrawozielony. Nie lubię..
                            > Już wolę "gniew". Duży i mija. "Jad" się jadzi.
                            > KrisK Niejadowity



                            A mi nie chodziło o taki jad, którym pluć można. A o taki stłumiony,
                            wewnętrzny. Co po gniewie przychodzi, ale inaczej niż on do buntu nie prowadzi.
                            Trawi radość i ogarnia beznadzieją. I wzbiera a nie mija. Bardziej uzasadniony
                            jest niż gniew. A ci, co go nie mają to konformiści.
                            • Gość: bratek jad to jad IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:10
                              pierwszy sekretarzu, jad to jad, nie nadawajmy nowych znaczeń starym słowom,
                              tylko lepiej ich używajmy.
                              Pozdrawiam,
                              • Gość: pierwszy sekretarz Re: jad to jad IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 14:20
                                Gość portalu: bratek napisał(a):

                                > pierwszy sekretarzu, jad to jad, nie nadawajmy nowych znaczeń starym słowom,
                                > tylko lepiej ich używajmy.
                                > Pozdrawiam,


                                Jad, który truje wewnetrznie-dlaczego ma być równoznaczny z tym, który rani
                                innych?
                                • Gość: wartburg Re: jad to jad IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 14:35
                                  Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

                                  > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                  >
                                  > > pierwszy sekretarzu, jad to jad, nie nadawajmy nowych znaczeń starym słowo
                                  > m,
                                  > > tylko lepiej ich używajmy.
                                  > > Pozdrawiam,
                                  >
                                  >
                                  > Jad, który truje wewnetrznie-dlaczego ma być równoznaczny z tym, który rani
                                  > innych?

                                  Wlasnie dlatego, ze jest jadem. Zatruwa w takim samym stopniu
                                  tego, ktory go tlumi, jak i tych, ktorzy sa nim opluwani. Tu
                                  nie ma zadnych rozroznien. I jeden i drugi jest tak samo
                                  jadowity.

                                  pzdr
                                  • Gość: pierwszy sekretarz Re: jad to jad IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 14:45
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                    > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
                                    >
                                    > > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                    > >
                                    > > > pierwszy sekretarzu, jad to jad, nie nadawajmy nowych znaczeń starym
                                    > słowo
                                    > > m,
                                    > > > tylko lepiej ich używajmy.
                                    > > > Pozdrawiam,
                                    > >
                                    > >
                                    > > Jad, który truje wewnetrznie-dlaczego ma być równoznaczny z tym, który ran
                                    > i
                                    > > innych?
                                    >
                                    > Wlasnie dlatego, ze jest jadem. Zatruwa w takim samym stopniu
                                    > tego, ktory go tlumi, jak i tych, ktorzy sa nim opluwani. Tu
                                    > nie ma zadnych rozroznien. I jeden i drugi jest tak samo
                                    > jadowity.
                                    >
                                    > pzdr


                                    Czy zgorzkniałym czyni człowieka ten sam jad, który innych rani? Nie, ten jest
                                    inny. I zalewa tylko wewnetrznie, drugiej osobie nie czyniąc krzywd.
                                    pzdr
                                    • Gość: kolo.kolo jad to długo i często tłumiony gniew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 16:25
                                      popieram towarzysza.
                • Gość: pierwszy sekretarz Re: Rocznica IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 12:10
                  Jeśli chodzi o poglądy polityczne to bliżej mi jest do Herberta, niż wszystkich
                  tych z którymi właśnie przez te popadł on w konflikt. Chociaż wśród nich było
                  wielu znakomitych ludzi.
                  Przytoczone przez lupusa fragmenty czytałem wcześniej-od dawna już krążą na
                  forum. Ale one bardziej niż do różnic politycznch odnoszą sie do zachowania GW.
                  GW, która-tak mi sie wydaje-w duzym stopniu przyczyniła się do tego, że Herbert
                  jest dzisiaj jakby zapomniany.

                  pzdr
                  • Gość: b Re: Rocznica IP: *.biaman.pl 28.07.03, 12:22
                    Zdaje sobie sprawe z roznic chyba nie do przeskoczenia w interpretowaniu
                    politycznych pogladow Herberta. Na razie dajmy temu spokoj (bo ja mam pilne
                    inne zajecie!!! a i klocic sie z Toba nie chce).
                    Jedna tylko uwaga: czesto mam wrazenie, ze rozni ludzie przeceniaja GW
                    oskarzajac ją o rozne rzeczy, a to o to, ze Jaruzelski zamiast w wiezieniu
                    (moim zdaniem tam jest jego miejsce) to bywa na salonach prezydenckich, a to,
                    ze Herbert jest zapomniany. Mysle, ze ludzie, ktorzy chca wiedziec wiecej,
                    znajduja sciezke czy droge do istoty rzeczy, tyle ze takich jest niewielu. Moze
                    niejsano tlumacze, ale biega mi o to, ze GW naprawde nie odpowiada za to, co
                    Polacy robia, za polskie rzady, za polskie gusta, za konkretne decyzje czy nie-
                    decyzje sądów. Owszem, jakies tam wpływy ma, no ale przecież nie takie, żeby
                    ludzie zapominali o Herbercie. Innymi slowy: jesli ludzie zechca pamietac, to
                    bedą pamiętali. Sęk w tym, i to nie jest wina Wyborczej, że niewielu ludziom
                    się chce.
                    pzdr
                  • dr.krisk Herbert zapomniany.. 28.07.03, 12:23
                    Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

                    >
                    > GW, która-tak mi sie wydaje-w duzym stopniu przyczyniła się do tego, że
                    Herbert
                    >
                    > jest dzisiaj jakby zapomniany.

                    Nie sądzę, aby jakakolwiek gazeta mogła się przyczynić do "zapomnienia
                    Herberta". Po prostu zmieniły się czasy, dziś poeci od etosu nie mają wzięcia.
                    Co innego bigbrothery..
                    Myślę również, że zarzuty wobec GW mocno naciągane. To już nie można pisać
                    krytycznie o poecie? Może zresztą jest mi łatwiej bronić GW, bo kiedyś
                    słuchałem w II PR wywiadu-rzeki z Herbertem... nie chciałbym znaleźć się z Nim
                    na bezludnej wyspie, oj nie.... Tyle jadu w jednym człowieku. Więc pewnie
                    jestem nieobiektywny.
                    KrisK
                    • Gość: pierwszy sekretarz Re: Herbert zapomniany.. IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 12:37
                      dr.krisk napisał:

                      > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > GW, która-tak mi sie wydaje-w duzym stopniu przyczyniła się do tego, że
                      > Herbert
                      > >
                      > > jest dzisiaj jakby zapomniany.
                      >
                      > Nie sądzę, aby jakakolwiek gazeta mogła się przyczynić do "zapomnienia
                      > Herberta". Po prostu zmieniły się czasy, dziś poeci od etosu nie mają
                      wzięcia.
                      > Co innego bigbrothery..
                      > Myślę również, że zarzuty wobec GW mocno naciągane. To już nie można pisać
                      > krytycznie o poecie? Może zresztą jest mi łatwiej bronić GW, bo kiedyś
                      > słuchałem w II PR wywiadu-rzeki z Herbertem... nie chciałbym znaleźć się z
                      Nim
                      > na bezludnej wyspie, oj nie.... Tyle jadu w jednym człowieku. Więc pewnie
                      > jestem nieobiektywny.
                      > KrisK

                      Czy naciagane? Nie chodzi o to jak duży jest udział GW, ale jakiego jest
                      rodzaju. Bo owszem krytykować można każdego, ale już fakt jak sie to robi jest
                      zupełnie inną sprawą.
                      • basia.basia Re: Herbert nie potrzebuje obrony 28.07.03, 12:59
                        Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
                        >
                        > Czy naciagane? Nie chodzi o to jak duży jest udział GW, ale jakiego jest
                        > rodzaju. Bo owszem krytykować można każdego, ale już fakt jak sie to robi
                        jest zupełnie inną sprawą.
                        >

                        Zgadzam się z Tobą t1s.
                        Pamiętam artykuły, które przypomniał lupus. Bardzo mgliście zresztą ale
                        ważniejsze jest to, że wzbudziły we mnie niesmak. To był jeden z tych momentów
                        (bo i potem się to zdarzało - wywiad z Kiszczakiem choćby), kiedy w głowie
                        odzywał mi się alarm.
                        Teraz uważam, że GW uprawia nieuczciwe dziennikarstwo. Długo trwało niestety,
                        żebym się do tego sama przed sobą przyznała, że ktoś taki jak Michnik przestał
                        zasługiwać na zufanie. To jest troszkę tak jak z rodzicami i dzieckiem,
                        w którym się pokłada wielkie nadzieje i bardzo trudno jest się najpierw
                        przyznać a potem pogodzić z tym, że dziecko ma całkiem inny system wartości
                        niż ten, który sami wyznajemy. Gotowi jesteśmy patrzeć przez palce, czasem się
                        nawet zakłamać, ciągle liczymy na to, że może dojrzeje, zmądrzeje itp.
                        Rozgrzeszamy, tłumaczymy, bronimy. Wszystko na nic. Nie da się tak bez końca.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: bratek Herbert nie potrzebuje obrony, zwlaszcza Łysiaka IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:22
                          Baska, a ja sie nie zgadzam i juz :). Pozwol, ze tak sobie zasentencjuje:
                          czesciowe prawdy nie tworza prawdy, tylko mamią. Sentecja jak sentencja, ale
                          oddaje istotę rzeczy. Spadam i na pewno nie bedę sie z Toba kłócił.

                          p.s. Ze też Wartburgowi chcialo sie czytac e wszystkie enuncjacje Wilka
                          Łysiaka. Ja wymieklem w polowie pierwszej, chyba tak jak minder.binder1, ktory
                          zaczyna mi sie coraz bardziej podobać :)
                          • basia.basia Re: Herbert nie potrzebuje obrony, zwlaszcza Łysi 28.07.03, 13:35
                            Gość portalu: bratek napisał(a):

                            > Baska, a ja sie nie zgadzam i juz

                            Wolno Ci. Nie wiem tylko z czym się nie zgadzasz.
                            Zauważ, że ja ani jednym słowem nie odniosłam się
                            "do wkładu własnego" lupusa. Pisałam o sposobie
                            uprawiania dziennikarstwa przez GW pod wodzą AM.
                            To nie jest ten sam Michnik, który kiedyś dał czołówkę
                            " Wasz prezydent nasz premier". Nie tak dawno temu dał
                            za to czołówkę "Niezatapialni", gdzie zabrakło głównego
                            sprawcy zgnilizny państwa.

                            pzdr
                            • Gość: b zwlaszcza Łysi IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:43
                              ja sie nie zgadzam tak ogólnie :), bo ja wiem, ze z tych moich niezgód z Toba
                              zawsze wychodza gorące linki - Ty mnie niejako stymulujesz, że ja taka
                              wojowniczą gębe sobie robię :)

                              nie zgadzam sie z tym, ze pierwszy sekretarz chciał lirycznie uczcic pamiec
                              znakomitego poety, a wlazł na to cham i zaczał denuncjować, używając zresztą
                              starych tekstów i starych argumentów. I dakej już nie ma co argumentować, bo
                              musiałbym przytoczyć odpowiedni wywód Wartburga - tak sie jakoś składa, że
                              czasem sie z nim zgadzam :)



                              > To nie jest ten sam Michnik, który kiedyś dał czołówkę
                              > " Wasz prezydent nasz premier". Nie tak dawno temu dał
                              > za to czołówkę "Niezatapialni", gdzie zabrakło głównego
                              > sprawcy zgnilizny państwa.


                              a to juz zupelnie inna sprawa. Mimo wszystko wolę redaktora Michnika niz
                              reportera Łysiaka. To w ogóle żenujący temat do dyskusji, bo pewne rzeczy są
                              oczywsite, nawet dla młodych ludzi :).
                        • Gość: pierwszy sekretarz Re: Herbert nie potrzebuje obrony IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 13:30
                          basia.basia napisała:

                          > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
                          > >
                          > > Czy naciagane? Nie chodzi o to jak duży jest udział GW, ale jakiego jest
                          > > rodzaju. Bo owszem krytykować można każdego, ale już fakt jak sie to robi
                          > jest zupełnie inną sprawą.
                          > >
                          >
                          > Zgadzam się z Tobą t1s.
                          > Pamiętam artykuły, które przypomniał lupus. Bardzo mgliście zresztą ale
                          > ważniejsze jest to, że wzbudziły we mnie niesmak. To był jeden z tych
                          momentów
                          > (bo i potem się to zdarzało - wywiad z Kiszczakiem choćby), kiedy w głowie
                          > odzywał mi się alarm.
                          > Teraz uważam, że GW uprawia nieuczciwe dziennikarstwo. Długo trwało niestety,
                          > żebym się do tego sama przed sobą przyznała, że ktoś taki jak Michnik
                          przestał
                          > zasługiwać na zufanie. To jest troszkę tak jak z rodzicami i dzieckiem,
                          > w którym się pokłada wielkie nadzieje i bardzo trudno jest się najpierw
                          > przyznać a potem pogodzić z tym, że dziecko ma całkiem inny system wartości
                          > niż ten, który sami wyznajemy. Gotowi jesteśmy patrzeć przez palce, czasem
                          się
                          > nawet zakłamać, ciągle liczymy na to, że może dojrzeje, zmądrzeje itp.
                          > Rozgrzeszamy, tłumaczymy, bronimy. Wszystko na nic. Nie da się tak bez końca.
                          >
                          > Pozdrawiam



                          Tak Basiu, rzeczywiście wygląda to tak, jak w Twoim przykładzie z dzieckiem. U
                          niektórych jednak zawód jest tak duży, że po nim przychodzi coś w rodzaju
                          nienawiści nawet. I dlatego trudno mieć pretensje do lupusa, że przytoczył
                          tekst Łysiaka.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: bratek Re: Herbert nie potrzebuje obrony IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:32
                            > Tak Basiu, rzeczywiście wygląda to tak, jak w Twoim przykładzie z dzieckiem.
                            U
                            > niektórych jednak zawód jest tak duży, że po nim przychodzi coś w rodzaju
                            > nienawiści nawet. I dlatego trudno mieć pretensje do lupusa, że przytoczył
                            > tekst Łysiaka.
                            >
                            > Pozdrawiam

                            Hej! Pierwszy sekretarzu, to byloby nawet zgrabne, gdyby mialo cos wspólnego z
                            rzeczywistością. Kiedy Łysiak Niezłomny był zafascynowany MIchnikiem?? To
                            nieporozumienie.
                            • Gość: pierwszy sekretarz Re: Herbert nie potrzebuje obrony IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 13:49
                              Gość portalu: bratek napisał(a):

                              > > Tak Basiu, rzeczywiście wygląda to tak, jak w Twoim przykładzie z dzieckie
                              > m.
                              > U
                              > > niektórych jednak zawód jest tak duży, że po nim przychodzi coś w rodzaju
                              > > nienawiści nawet. I dlatego trudno mieć pretensje do lupusa, że przytoczył
                              >
                              > > tekst Łysiaka.
                              > >
                              > > Pozdrawiam
                              >
                              > Hej! Pierwszy sekretarzu, to byloby nawet zgrabne, gdyby mialo cos wspólnego
                              z
                              > rzeczywistością. Kiedy Łysiak Niezłomny był zafascynowany MIchnikiem?? To
                              > nieporozumienie.


                              Nie Łysiak, a lupus na przykład-to na niego gromy lecą teraz, nie na Łysiaka.
                              • Gość: wątpiący o ile to prawda IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:55
                                a to lupus był zachwycony Michnikiem? to nie skapowałem.
                                To dobrze o nim świadczy - chociaż to.
                                • Gość: pierwszy sekretarz Re: o ile to prawda IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 14:22
                                  Gość portalu: wątpiący napisał(a):

                                  > a to lupus był zachwycony Michnikiem? to nie skapowałem.
                                  > To dobrze o nim świadczy - chociaż to.


                                  Tak zakładam. A kto go nie był za nim (Michnikiem) gdy walczył z komuną, w
                                  wiezieniu siedział?
                                  • Gość: bratek to mi wygląda na swołocz urbanopodobną IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:27
                                    Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

                                    > Gość portalu: wątpiący napisał(a):
                                    >
                                    > > a to lupus był zachwycony Michnikiem? to nie skapowałem.
                                    > > To dobrze o nim świadczy - chociaż to.
                                    >
                                    >
                                    > Tak zakładam. A kto go nie był za nim (Michnikiem) gdy walczył z komuną, w
                                    > wiezieniu siedział?

                                    np Urban nie był za nim, wręcz przeciwnie, Urban, który posiłkował się
                                    produkowanymi przez SB fałszywkami, a jak ich brakło, to wymyślał z powodzeniem
                                    własne. Pociot po Urbanie jest teraz, niestety, mnóstwo. Niektóre nagle sobie
                                    przypominają, że kiedyś były bohaterskie i miały słuszne poglądy.
                                    • Gość: pierwszy sekretarz Re: to mi wygląda na swołocz urbanopodobną IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 14:34
                                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                                      > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
                                      >
                                      > > Gość portalu: wątpiący napisał(a):
                                      > >
                                      > > > a to lupus był zachwycony Michnikiem? to nie skapowałem.
                                      > > > To dobrze o nim świadczy - chociaż to.
                                      > >
                                      > >
                                      > > Tak zakładam. A kto go nie był za nim (Michnikiem) gdy walczył z komuną, w
                                      >
                                      > > wiezieniu siedział?
                                      >
                                      > np Urban nie był za nim, wręcz przeciwnie, Urban, który posiłkował się
                                      > produkowanymi przez SB fałszywkami, a jak ich brakło, to wymyślał z
                                      powodzeniem
                                      >
                                      > własne. Pociot po Urbanie jest teraz, niestety, mnóstwo. Niektóre nagle sobie
                                      > przypominają, że kiedyś były bohaterskie i miały słuszne poglądy.



                                      Właśnie. Urban nie był za nim. I Urban pije z nim teraz wódkę. A ci, którzy
                                      razem z nim siedzieli w więzieniu lub zwyczajnie w domu trzymali za niego
                                      kciuki, jak myślisz-jak się teraz czują?
                                      pzdr
                                      • Gość: b invention of tradition IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:08

                                        >
                                        >
                                        > Właśnie. Urban nie był za nim. I Urban pije z nim teraz wódkę. A ci, którzy
                                        > razem z nim siedzieli w więzieniu lub zwyczajnie w domu trzymali za niego
                                        > kciuki, jak myślisz-jak się teraz czują?

                                        Czują się pewnie głupio. Ja się czuję. Ale nie cierpię tak bardzo jak Michnik
                                        gdy mu zomowcy zęby wybijali.

                                        Myśle, ze ani lupus, ani Łysiak głupio się nie czuli.

                                        p.s. to tytuł bardzo pouczającej ksiązki. Autor (edytor własciwie) - Eric
                                        Hobsbawm.
                                        • Gość: pierwszy sekretarz Re: invention of tradition IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 15:27
                                          Gość portalu: b napisał(a):

                                          >
                                          > >
                                          > >
                                          > > Właśnie. Urban nie był za nim. I Urban pije z nim teraz wódkę. A ci, którz
                                          > y
                                          > > razem z nim siedzieli w więzieniu lub zwyczajnie w domu trzymali za niego
                                          > > kciuki, jak myślisz-jak się teraz czują?
                                          >
                                          > Czują się pewnie głupio. Ja się czuję. Ale nie cierpię tak bardzo jak Michnik
                                          > gdy mu zomowcy zęby wybijali.
                                          >
                                          > Myśle, ze ani lupus, ani Łysiak głupio się nie czuli.


                                          Tego nie wiem na pewno. I nie chcę osądzać. Bo wiatr wolności pognał ludzi w
                                          różnych kierunkach. Przypomniał mi się Świtoń-i trudno w to uwierzyć-ale on
                                          organizował strajk głodowy w obronie Adama Michnika. Tak-ten Świtoń.


                                          > p.s. to tytuł bardzo pouczającej ksiązki. Autor (edytor własciwie) - Eric
                                          > Hobsbawm.

                                          Książki nie znam niestety.

                                          • Gość: b Re: invention of tradition IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:35
                                            >
                                            >
                                            > Tego nie wiem na pewno. I nie chcę osądzać. Bo wiatr wolności pognał ludzi w
                                            > różnych kierunkach. Przypomniał mi się Świtoń-i trudno w to uwierzyć-ale on
                                            > organizował strajk głodowy w obronie Adama Michnika. Tak-ten Świtoń.

                                            Wiem. To zadziwiające, ale też podsuwa odp na pytanie, dlaczego MIchnik pija z
                                            Urbanem, a nie np. ze Switoniem albo ks. Jankowskim, prawda?
                                            Nie usprawieliwiam go bynajmniej (on to zreszta miałby i tak w nosie), tylko
                                            tak sobie myślę...

                                            >
                                            >
                                            > > p.s. to tytuł bardzo pouczającej ksiązki. Autor (edytor własciwie) - Eric
                                            > > Hobsbawm.
                                            >
                                            > Książki nie znam niestety.

                                            Ale wiesz, o co mi biega, prawda? O .. słuchaj, muszę kończyć.
    • lupus.lupus Re: Przesłanie Pana Cogito 28.07.03, 10:56
      MANIPULATORIADA czyli Profanacja zwłok -tekst Waldemara Łysiaka

      Zbigniew Herbert: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli,
      kłamca, oszust intelektualny".



      " - oni wygrają
      pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
      a kornik napisze twój uładzony życiorys"
      Z. Herbert, "Przesłanie Pana Cogito"

      Opinia Zbigniewa Herberta o Adamie Michniku - że jest manipulatorem,
      człowiekiem złej woli, kłamcą
      i oszustem intelektualnym - nie została przez poetę napisana, tylko
      wypowiedziana, i można ją usłyszeć oglądając film Jerzego Zalewskiego "Obywatel
      poeta". Rzecz wszakże w tym, iż oglądało go dotychczas niewiele osób (tylko
      widownia kolaudacyjna TVP, czyli jurorzy oceniający, tudzież grono uczestników
      dwóch niewielkich publicznych pokazów, plus prywatny krąg ludzi bliskich
      Zalewskiemu), a polska opinia publiczna jest już od prawie roku chroniona przed
      tą antykomunistyczną i antymichnikowską "trucizną" staraniem cenzorów TVP
      wskrzeszających bujne lata PRL-owskich "knebli
      z ulicy Mysiej". Ta cenzuriada dostaje silne wsparcie od gazety Michnika, czego
      dowodem wręcz drastycznym (nawet wobec standardów uprawianych przez Michnika
      notorycznie) stał się wywiad "Gazety Wyborczej" z żoną zmarłego poety (30-XII-
      2000-1-I-2001), w którym wdowa prezentuje Herberta jako człowieka bredzącego
      chorobliwie "bardzo dużo złych rzeczy". Ów głośny już wywiad Katarzyny
      Herbertowej - będący koronnym dowodem słuszności sądu Herberta o Michniku jako
      manipulatorze, kłamcy i szalbierzu intelektualnym kierowanym złą wolą - stanie
      się w przyszłości koronnym "casusem" dla wszystkich uczciwych analiz
      studialnych (historiograficznych, publicystycznych czy akademickich) tyczących
      manipulacji prasowej tudzież intelektualnej. Tym tekstem "Gazeta Wyborcza"
      dokonała rzeczy niemożliwej z pozoru: zeszła niżej dna etycznego, które
      wyznaczyła sobie już dawno jako swój zwyczajny poziom.
      Wśród najohydniejszych kłamstw "Gaduły Wyrodnej" królował dotychczas tekst o
      tym, że Powstańcy Warszawscy (żołnierze AK) programowo mordowali żydowskich
      niedobitków
      z getta warszawskiego. Był to wszakże paszkwil o tyle mniej groźny, że mało kto
      w takie arcyhaniebne pomówienie uwierzył, bo nawet młodzi rodacy (czerpiący
      wiedzę historyczną od ojców i matek) domyślili się, iż "Adaś" uprawia tu
      antypolską i antygojowską szulerkę gwoli jakichś swoich "wyższych celów".
      Tymczasem wywiad z żoną Herberta może być wiarygodny dla ogromnej liczby
      czytelników "GW", bo któż jak nie "pani Katarzyna" znał psyche wielkiego poety,
      któż obcował z nim częściej, któż lepiej wsłuchiwał się w bicie jego serca jak
      nie małżonka? Ten czytelnik nie wie, iż udzielając rzeczonego wywiadu pani
      Herbertowa leczy własne kompleksy, podbechtywana sprytnie przez interlokutora
      (tu kłania się Freud), a tym bardziej nie wie, iż spowiadająca się na
      zamówienie dama zwyczajnie kreuje (by nie powiedzieć: fałszuje) rzeczywistość,
      głównie metodą przemilczania faktów, które negliżują jako nonsensowne jej tezy
      o niepoczytalności Herberta wywołanej "chorobową nicią" co poetę "oplotła"
      (cytuję barwne sformułowania z wywiadu). Pani Herbertowa pomija
      również "wstydliwe" dziś dla niej fakty towarzyskie (o czym za chwilę), by nie
      uczynić wywiadu humorystycznym. Zatem wywiad nie jest komiczny - jest
      tragiczny, przez co rozumiem charakter i poziom jego kluczowych fragmentów,
      tych, dla których w ogóle został zmajstrowany,
      a które mają pośmiertnie ubezwłasnowolnić Herberta jako antymichnikowca i
      antykomunistę, i ubrudzić jego sojuszników
      z kręgu antykomunistycznego. Iluż to już aforystów żartowało sobie, że wdowy po
      wielkich ludziach winno się hinduskim zwyczajem palić na stosach razem z
      ciałami mężów, by nie mogły głupim lub fałszywym słowem kalać pamięci małżonka,
      albo robić z niego "post mortem" durnia bądź wariata!
      U źródeł wywiadu pt. "Pani Herbert" leży wspomniany film pt. "Obywatel poeta",
      gdzie Herbert bez ogródek piętnuje ludzi władających rodzimą kulturą, publiczną
      mentalnością i sceną polityczną, czyli "samych swoich": komunistów,
      postkomunistów, intelektualistów przefarbowanych taktycznie na pozorny
      antykomunizm lub otwarcie lewicujących (także znanych twórców, Miłosza i
      innych), i wiesza psy na Michniku jako na szkodniku moralnym, łajdaku par
      excellence. Kręgi "postępowe" musiały przeciw temu zareagować. Zareagowały
      swoim zwyczajem, czyli cenzurą. Film Zalewskiego uległ cięciom, emisję ciągle
      przesuwano "ad calendas Graecas", wreszcie jednak wyznaczono termin w TVP 2: 28
      lipca 2000. Ale filmu nie wyemitowano wtedy (bo "sami swoi" okazali się znowu
      mocniejsi), został więc "półkownikiem". Pech "samych swoich" polegał tu wszakże
      na tym, iż jeszcze nie wszystkie polskie media są czerwone lub różowe - te
      nieliczne przyzwoite
      wszczęły publiczny bój o "Obywatela poetę" (vide mój artykuł "Po stronie
      prawdy" w "Tygodniku Solidarność" 15-IX-2000). Sprawa nabrała takiego rozgłosu,
      że kilka miesięcy później TVP (borykająca się z ciągłymi zarzutami o
      wskrzeszanie cenzury) wyznaczyła nowy termin emisji filmu: 29 stycznia 2001.
      Czy emisja rzeczywiście nastąpi (i w jakiej formie, z jakimi cięciami
      cenzorskimi) - zobaczymy już za kilka dzionków. Wcześniej zobaczyliśmy
      kontruderzenia wyprzedzające (to termin wojskowy) nowo upieczonego
      antyHerbertowskiego duetu pan Michnik-pani Herbert. Dwa. Z datą 1 stycznia 2001
      ukazał się w gazecie pana Michnika ów obrzydliwy wywiad dezawuujący wielkiego
      poetę. Dzień później - z datą 2 stycznia - TVP otrzymała pismo kancelarii
      adwokackiej reprezentującej panią Herbertową. Pismo informowało TVP 2, że jeśli
      film Zalewskiego zostanie wyemitowany w swej formie pierwotnej (czyli
      oryginalnej) to pani Katarzyna Herbert pozwie telewizję publiczną i PAI (Polską
      Agencję Informacyjną - współproducenta filmu) przed sąd.
      Cóż tak bardzo zabolało wdowę, że wszczęła kroki prawne, grożąc sądem ludziom i
      instytucjom związanym z wyprodukowaniem i z planowaną emisją "Obywatela poety"?
      Michnik i jego kompania postanowili wmówić opinii publicznej, że tak panią
      Herbertową zdegustowały antykomunistyczne i (zwłaszcza) antymichnikowskie
      wypowiedzi Herberta, które serwuje ów film - i temu właśnie służy wywiad w
      noworocznej "GW". Jednak wśród ludzi, którzy już film oglądali, mówi się (i to
      gremialnie, prawie bez wyjątków), że wdowę rozwścieczyło coś zupełnie innego.
      Duże partie długiego jak na dokument (prawie półtoragodzinnego) filmu to wywiad
      z wielką miłością Herberta - z jedyną kobietą, dla której pisał wiersze
      (notabene erotyki), i z którą utrzymywał wieloletni kontakt. Ta pani mówi
      nostalgicznie do kamery o ich miłości, czułości, przyjaźni etc., co dla żony
      być przyjemne nie mogło. Udzielając teraz wywiadu "GW", pani H. napomyka o
      kochankach męża i
      (z widocznym przekąsem) o tym, że dla niej nie pisał wierszy. Lecz pretensjami
      sercowo-łóżkowymi nie dałoby się zamazać wizerunku "Adasia" jako kłamcy,
      manipulatora i wydrwigrosza intelektualnego, więc "Gazeta Wyborcza" musiała
      eksponować wątek zupełnie inny: oto sama wdowa po nieodżałowanym zaświadcza, że
      antysalonowość, antykomunizm i (zwłaszcza) antymichnikowość Herberta były
      przejawem starczej choroby (w domyśle: umysłowej) "Pana Cogito".
      Sformułowana pismem adwokackim konkretna pretensja pani H. wobec filmu to...
      twarz i głos Herberta. Pani H. żąda - pod groźbą trybunału - usunięcia
      z "Obywatela poety" wszystkich fragmentów zawierających twarz i głos Zbigniewa
      Herberta (czyli wszystkich jego wypowiedzi przeciw Michnikowi i komunistom),
      twierdząc, że emitowanie tej twarzy i tego głosu naruszałoby jej prawa, a
      uzasadnia żądanie artykułem 81 Prawa Autorskiego mówiącym o "wizerunku" (vulgo
      twierdzeniem, iż głos jest także częścią "wizerunku", a wszelkie prawa do
      upubliczniania "wizerunku" - całego "wizerunku" poety - może dawać tylko ona).
      Roszczenia te wszakże zostały uznane za bezpodstawne przez
      • lupus.lupus Re: Przesłanie Pana Cogito+ciąg dalszy 28.07.03, 11:00
        Roszczenia te wszakże zostały uznane za bezpodstawne przez prawników
        realizatora filmu (firma "Dr Watkins"), a przez ekspertów renomowanej firmy
        prawniczej "Hogan and Hudson" (do której zwróciła się o ekspertyzę PAI) wręcz
        zmiażdżone. Poinformowana o tym TVP nie ma żadnych podstaw formalnych
        (prawnych), by kolejny raz wstrzymać emisję "Obywatela poety". Jeśli to zrobi -
        przyczyną będą wyłącznie naciski i manipulacje polityczne "samych swoich".
        Stare chrześcijańskie powiedzonko mówi: "Bóg naznaczył pewnych ludzi, by
        walczyli o prawdę i sprawiedliwość". Otwartą wojnę z "samymi swoimi" Herbert
        wszczął
        w 1985 roku. Udzielił wtedy wywiadu J. Trznadlowi (wywiad ten został
        opublikowany jako fragment "Hańby domowej"), nazywając "wyścigiem serwilizmu"
        i "dżumą" prostytucję polskiej inteligencji (także twórczej, czy zwłaszcza
        twórczej)
        wobec stalinizmu i późniejszego "realnego socjalizmu", czyli wobec każdej formy
        komunizmu. Mówił o tym z detalami,
        a puentował tak: "To było małe, głupie, nędzne, zakłamane". Gdyby powiedział,
        że było zbrodnicze - też nie minąłby się
        z prawdą. Albowiem intelektualna elita (gromady wszelakiego rodzaju twórców)
        doby bierutowskiej i gomułkowskiej miała pełną świadomość, że - jak to ujął Z.
        Kubiak - "socjalizm jest uciskaniem społeczeństwa przy użyciu elit
        inteligenckich, które dadzą się do tego zatrudnić". Że będą się łatwo dawały
        zatrudniać - wiedzieli już Lenin (zwał pracujących dlań inteligentów i
        usłużnych twórców "pożytecznymi idiotami") oraz Stalin (zwał ich "tanimi
        kurwami"). Że będą pozbawione serc i sumień - bolszewicy też doskonale
        wiedzieli; G. Nenning tak scharakteryzował własną klasę (lewicującą
        inteligencję): "Bezmyślność, oschłość, zgodne naśmiewanie się z Kościoła,
        a przede wszystkim brak serca i odwagi, by dojrzeć sytuację, w jakiej znajduje
        się naród".
        "Samym swoim" nie zabrakło wszakże czujnego oka i ucha, by dojrzeć sytuację, w
        jakiej znajduje się parciejący system "demokracji ludowej". Znowu Z.
        Kubiak: "Już u schyłku lat 60. pisarze czy intelektualiści wiedzieli, że kryzys
        komunizmu jest nieuchronny, że to się nie rozwija. Rozwijał się tylko
        kapitalizm". W latach 70. zaczęto się więc przebranżawiać na "dysydenckość". L.
        Tyrmand słusznie później zauważy, iż liski przefarbowały się na "antykomunizm"
        wtedy, "kiedy nieszkodliwym krzykiem i niezgadzaniem się można już było w
        Polsce wybornie zarobkować, lepiej niż dotychczasowym służalstwem". O tych
        rodzimych "dysydentach", przemalowanych z wcześniejszych "zasłużonych dla
        krzewienia ustroju", można rzec to samo, co włoska specjalistka, M. Fenelli,
        rzekła roku 1994 o sowieckich "dysydentach": "W opozycji inteligentów wobec
        Kremla było dużo swoistego leninowskiego spektaklu. Wciąż nie do końca
        rozumiem, jak też się wam udawało granie Ťwalczących z reżimem opozycjonistówť
        i jednocześnie deklarowanie: Ťnie jesteśmy wrogami władzy radzieckiejť.
        Domyślam się, że chodziło o branie pieniędzy z obu stron". Pani Fenelli za
        domyślność winna dostać celującą notę.
        Lewacka "dysydenteria" (można mylić z dyzenterią) postkomunistyczna lat 80.
        miała już kilkuletni staż, nie lubiła więc gdy jej wodzom (np. Kuroniowi, eks-
        szefowi bolszewickiego harcerstwa), jej trubadurom (np. Konwickiemu,
        stalinowskiemu stupajce kulturowemu) i jej samej przypominano byłe
        prostytucyjne wysługi i piruety. Dlatego chłoszcząca ich tyrada Herberta
        w "Hańbie domowej" wywołała furię "salonów". Odtąd przepaść między "księciem
        poe-tów" a lewicującą inteligencją "opozycyjną" powiększała się już
        nieubłaganie, by apogeum osiągnąć w latach 90., które celnie streszcza J.
        Galarowicz: "Niegdysiejsi piewcy komunizmu, jego wierni słudzy, ludzie
        skompromitowani - naukowcy, artyści, dziennikarze - stają na czele budowniczych
        nowych czasów, wracają (w przebraniu socjaldemokratów, liberałów,
        europejczyków) na pierwsze strony gazet, gorliwie naród pouczając, radząc mu
        itp. Zdrajcy sugerują, że należą się im
        pomniki. W najwyższej cenie są konwertyci - ludzie, którzy odeszli od
        komunizmu. Prawdziwi patrioci, spychani na margines, są bezradni". Właśnie ta
        bezradność Dobra wobec rozpanoszonego Zła mobilizowała Herberta jako rycerza
        piętnującego nikczemników. A właśnie te jego rycerskie harce przeciwko "samym
        swoim" mobilizowały ich do zadawania mu ciosów. Hersztem wrogów Herberta został
        A. Michnik.
        Michnik był zawsze heroldem wojującej lewicy (komunistów zwał Prometeuszami),
        tej lewicy, o której P. Johnson pisze: "Lewica zawsze jest zdolna do
        popełniania niesprawiedliwości,
        i zawsze gotowa jest tłumić prawdę w imię własnej, wyższej racji". Tak właśnie
        uczynił Michnik już na samym progu III Rzeczy-
        pospolitej, krzykiem broniąc z trybuny sejmowej złodziejskiego majątku PZPR (" -
        Co ja tu słyszę?! Nienawiść!") i gwałtownie się przeciwstawiając
        jakiemukolwiek rozliczeniu zbrodniarzy komunistycznych, czyli torpedując
        sprawiedliwość w jej najoczywistszym, elementarnym wymiarze. Tę
        abolicjonistyczną ideologię rozwinął później do rangi żelaznej doktryny, stając
        się gensekiem całego nadwiślańskiego bloku antylustratorów i
        antydekomunizatorów. Zjednało mu to wielu sympatyków wśród "europejczyków" i
        esbeków (swego czasu cytowano pewnego majora bezpieki, charakteryzowanego przez
        ofiary jako szczególnie bestialski oprawca, który piał na temat Michnika:
        " - Co za wspaniały, mądry człowiek!"). Równocześnie jednak rosły szeregi
        ludzi, których zdumiewała, konsternowała, wreszcie przerażała zapiekłość, z
        jaką Michnik wybiela katów i broni ich przed wszelką odpowiedzialnością, choćby
        tylko moralną.
        Herbert zaczął kontestować tę michnikiadę w tym samym 1990 roku, w którym i ja
        wytoczyłem pierwsze antymichnikowskie działa. Ja na stronicach "Lepszego"
        (gdzie m.in. proponowałem polskiemu społeczeństwu, by obrało sobie Michnika Ubu-
        królem); Herbert pisząc list otwarty do S. Barańczaka (gdzie atakował
        bronionych przez Michnika "samych swoich", grzmiąc: "I to jest ich historyczna
        wina, której, co gorsza, nie potrafią odpokutować choćby skromnym przyznaniem
        się. Przeciwnie, zacierają ślady i chodzą pomiędzy nami jako niewinne ofiary").
        Kilka lat później, gdy torpedujące sprawiedliwość praktyki Michnika (już
        potentata medialnego) szerzyły coraz większe spustoszenie etyczne - Herbert i
        ja coraz mniej przebieraliśmy w słowach. Opublikowałem wiele tekstów
        piętnujących działalność Michnika, prezentując go jako Mefistofelesa
        tumaniącego społeczeństwo i zatruwającego duszę narodu; głównym wśród tych
        tekstów był artykuł o rutynowej kłamliwości "Gazety Wyborczej",
        pt. "Ministerstwo prawdy" ("Tygodnik Solidarność" 20-V-1994). Pisałem m.in.:
        "Czuję do Michnika i jego stachanowszczyzny pogardę i obrzydzenie. Cóż bowiem
        innego jak wstręt można czuć do byłego Ťdysydentať, który kumpluje się z
        Urbanem i Kiszczakiem, chla bruderszaftowe wino z Jaruzelskim i Kwaśniewskim,
        toczy rozpaczliwą walkę przeciw lustracji (a więc przeciw deagenturyzacji
        Rzeczypospolitej), ogłupia i deprawuje Polaków apologią relatywizmu moralnego,
        leseferyzmu, permisywizmu etc., przez całe lata trzyma nad komuną ochronny
        parasol i staje się heroldem-symbolem tej różowej koterii UD-ckiej, co
        doprowadziła Polskę do stanu zawałowego pod względem etycznym?".
        • lupus.lupus Re: Przesłanie Pana Cogito+ciąg dalszy 28.07.03, 11:01
          Herbert był w trudniejszej sytuacji niż ja, gdyż swego czasu przyjaźnił się z
          Michnikiem. Ale Herbert był człowiekiem, dla którego - jak to mówiąc o nim ujął
          J. Trznadel - "prawda była ważniejsza niż względy towarzyskie". Herbert uznał
          (całkowicie słusznie), że Michnik stając po stronie jawnego Zła zdradził swoich
          przyjaciół ("Zawiódł niemal wszystkich swoich przyjaciół!" - to słowa Herberta
          z roku 1994), wykazując owym przeniewierstwem karygodną nielojalność. W lipcu
          1999 roku żona Herberta, udzielając wywiadu miesięcznikowi "Tysol"
          (dodatek "Tygodnika Solidarność"), przypomniała: "Zbyszek nie uznawał
          nielojalności".
          Katalog surowych sądów Herberta o Michniku jest bogaty; kilka
          cytatów: "Wierzyłem w jego intelekt, a także w zwykłą uczciwość - zawiodłem
          się"; "On stacza się po równi pochyłej"; "Cynizm i najpospolitszy
          nihilizm"; "Jest on klasycznym przykładem kariery komunistycznego Dyzmy" itd.,
          itp. Inni dawni przyjaciele bądź znajomi Michnika (np. L. Dymarski) wyrażali
          sądy podobne. L. Kaczyński rzekł: "Niewielu ludzi ma taki udział w szerzeniu
          nienawiści w życiu publicznym jak Adam Michnik". G. Herling-
          Grudziński: "Michnik winien pójść do dobrego psychiatry". R.
          Ziemkiewicz: "Michnik to leninowski Ťpożyteczny idiotať, miotany jakimiś
          zapiekłymi kompleksami i urazami (...) To pajac".
          R. Lazarowicz stwierdził przed paru laty, że Michnik "ma szczególną inklinację
          do otaczania się kanaliami". Fakt, ale Michnika otaczają nie tylko jego esbeccy
          i nomenklaturowi kumple, czy gromada jego pokornych wyrobników (etatowych
          dziennikarzy "GW") - ma on również wielką hordę miłośników wśród "inteligencji"
          (przesiąkniętej lewicowością i fałszywym humanizmem typu "polityczna
          poprawność") i wśród trzeciorzędnych "ludzi pióra", miałkich pismaków, gotowych
          hagiografować swego guru bezwstydnie i bronić go zawzięcie. A. de Saint-Exupéry
          pisał: "Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło - rodzą się prawa robactwa.
          I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać". Taki właśnie mydłek schlastał
          dopiero co "prawem robactwa" moje (w dużej części antymichnikowskie) "Stulecie
          kłamców" na łamach "Nowej Res Publiki" (periodyk M. Króla, Smolara, Jastruna-
          juniora i podobnych), opluwając tę książkę jako
          produkt "antyliberała", "antykomunisty", "ciemnogrodzianina", wroga "grubej
          kreski" itp., a wreszcie nieomal przepraszając "samych swoich", że w ogóle
          pisze o Łysiaku, i kończąc "w nadziei, że to już ostatni tekst, jaki ukazał się
          o twórczości Waldemara Łysiaka" (sic!). Przy tym wszystkim nie ukrywał, że
          broni Michnika, Małachowskiego i Mazowieckiego, krytykowanych przez Łysiaka. W
          drugiej połowie lat 90. Herbert inkasował podobne uszczypliwości lub epitety od
          takich samych lizusków ze sfory michnikowskiej, lecz żeby go doszczętnie
          pognębić gazeta "Adasia" wytoczyła dużo cięższe armaty przeciwko "księciu
          poetów", sugerując m.in. jego bezpieczniackość i niepoczytalność.
          Widząc ogrom Zła zalewającego "wyzwoloną Rzeczpospolitą" - ogrom hańby
          usprawiedliwianej piórami kundli Michnika - i chcąc walczyć przeciwko temu,
          Herbert szukał medialnej platformy dla swej walki. Robił różne próby, by
          wreszcie podjąć decyzję oczywistą - wybrał najprzyzwoitszy i najodważniejszy
          tygodnik antykomunistyczny: "Tygodnik Solidarność", będący zarazem głównym
          medialnym adwersarzem Michnika. Od roku 1994 ukazywały się tam wywiady i teksty
          Herberta budzące wściekłość "GW". Kontruderzenia michnikowców też były ciężkie;
          za największe uchodzi "szlaban", jaki "sami swoi" postawili we wpływowych
          międzynarodowych kręgach dla kandydatury Herberta do literackiej Nagrody Nobla,
          podsuwając "na zamianę" słabszą poetkę, ale "swoją" (ta pani jest faworyzowanym
          rymopisem "GW", obok Miłosza) - jednak tego nie da się udowodnić, bo ten cios
          nie ma formy pisemnej jako dowodu. Dowieść można innych nieprawości Michnika
          wymierzonych w "księcia poetów".
          Szczególnie obrzydliwe chwyty antyHerbertowskie wyprodukowała "Gazeta Wyborcza"
          po śmierci geniusza, w roku 2000, gdy "salony" vel "środowiska" wiedziały już,
          że film
          Zalewskiego da każdemu możność wysłuchania sądu Herberta: " - Michnik jest
          manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny".
          Wiosną roku 2000 (Zalewski kończył właśnie montaż filmu) "GW" publikuje rozmowę
          swoich czołowych amazonek (A. Bikont i J. Szczęsna) z Herlingiem-Grudzińskim, w
          taki sposób żonglując słowami, by Herbert zaczął się jawić czytelnikom jako
          ubecki kapuś.
          W. Wencel nazwie to później "manipulacją", która była "równoznaczna z sugestią
          współpracy poety ze służbami specjalnymi PRL". Podobnie piętnowali wybryk "GW"
          inni spośród nielicznych uczciwych dziennikarzy i publicystów. Sam Herling
          zdążył (tuż przed swą śmiercią) zaprotestować gwałtownie przeciwko
          wykorzystywaniu jego nazwiska do takich brudnych trików. Dwie spryciule, które
          go wmanewrowały w robienie bezpieczniackiej "gęby" Herbertowi - nazwał
          pogardliwie (i może aluzyjnie) "paniami śledczymi".
          Sztuczka z "TW" Herbertem nie wyszła, sięgnięto więc do środka ostatecznego -
          do chorobliwej nieodpowiedzialności za słowo, czyli do dewiacji starzejącego
          się piernika. Już przed paru laty "Gaduła Wyrodna", piórem jednego ze
          swych "strzelców wyborczowych", przezwała Herberta Stevensonowskim wampirem
          Hyde�em, sugerując tym patologiczność jego umysłu. Później (po śmierci
          Herberta) T. Jastrun tłumaczył, że w latach 90. Herbert "dał się użyć" (sic!)
          jako "młot na polskich intelektualistów", czym "przekroczył granice smaku", a
          wszystko to wskutek "okresowych stanów depresji" (klarowna parabola wobec
          znanej medykom "depresji maniakalnej"). Wszelako takie głosy mogły być uznane
          za zwykłe ujadanie wrogów. Gdyby jednak potwierdziła tę diagnozę sama żona -
          można byłoby Herberta lat 1990-1998 osadzić
          w wariatkowie "elegancko". Sięgnięto więc do żony. I ta udzieliła wrogom męża
          rajcującego ich wywiadu!
          Sam fakt, że pani H. podjęła współpracę z "GW", jest rzeczą wstrętną - jest
          policzkiem wymierzonym zmarłemu mężowi przez wdowę - bo "książę poetów"
          zadeklarował publicznie (w liście do S. Remuszki już A.D. 1992), że nigdy nie
          będzie drukował na łamach gazety Michnika. Druga obrzydliwość (jeszcze większa)
          to fakt, iż pani H. postponuje męża dzięki łamom szmaty, która dopiero
          co "złożyła na nieżyjącego Herberta nikczemny donos" (jak to trafnie ujął L.
          Dymarski). Wreszcie trzecia hańba (główna) to ględzenie pani Herbertowej, że
          wskutek nagłej słabości ciała i ducha Herbert gadał przeciwko "Adamowi" i jego
          komilitonom "bardzo dużo złych rzeczy", których wszakże nie myślał, ino tak mu
          się paplało chrobowo pod wpływem złych ludzi ("Stał się bezbronny jak dziecko.
          I różni cwaniacy go za nos wodzili"), więc trzeba te "bardzo niesprawiedliwe
          sądy Zbyszka o ludziach" co rychlej wykreślić z jego życiorysu. Cały ten wywiad
          służy właśnie preparowaniu trupa - przemalowywaniu Herberta zamalowywaniem
          czarną cenzorską farbą jego wieloletniego, bezkompromisowego i absolutnie
          niedwuznacznego politycznego wyboru. Sam fakt urządzenia przez "Gadułę Wyrodną"
          tej manipulacji to wzorcowa wręcz nikczemność l la Michnik. L. Kaczyński już
          parę lat temu zarzucił Michnikowi "wykorzystywanie skrajnie nikczemnych metod".
          Michnik się od tamtej pory nie zmienił - jest to podłość niereformowalna.
          Wywiad przeprowadził stary giermek Michnika, J. Żakowski, ten sam, co niegdyś
          przeprowadził ze swym "capo" książkowy wywiad-rzekę, podczas którego "Adaś"
          zapewnia czytelników: " - Chrystus mnie umiłował". Rozmowa z panią H. też
          wypełniłaby małą książeczkę - wywiad zajął sześć bitych kolumn drobnego druku.
          Żakowski, świadom niebezpieczeństw i świadom roli "zeznań" pani H., prowadzi tę
          długą rozmowę w sposób (trzeba mu to przyznać) bezbłędny. Przybiera pozę i ton,
          które można określić mianem "kreacja na przyjaciółkę" - jest cały czas ciepłym,
          swojskim, współczującym, wręcz tulącym się tros
          • lupus.lupus Re: Przesłanie Pana Cogito+ciąg dalszy 28.07.03, 11:03
            Rozmowa z panią H. też wypełniłaby małą książeczkę - wywiad zajął sześć bitych
            kolumn drobnego druku. Żakowski, świadom niebezpieczeństw i świadom
            roli "zeznań" pani H., prowadzi tę długą rozmowę w sposób (trzeba mu to
            przyznać) bezbłędny. Przybiera pozę i ton, które można określić mianem "kreacja
            na przyjaciółkę" - jest cały czas ciepłym, swojskim, współczującym, wręcz
            tulącym się troskliwie do rozmówczyni zwierzeniobiorcą, pełnym humanitarno-
            humanistycznych wahań i rozterek, nucącym melodię współbrzmiącą, gotowym
            w każdej chwili cofnąć się lub poddać. Już pierwszym pytaniem sygnalizuje swą
            rzekomą słabość, co ma ośmielić panią H., vulgo "przełamać lody": " - Nie
            jestem pewien, czy w ogóle powinniśmy rozmawiać. Boję się tej rozmowy". Spytany
            dlaczego się boi, wyjaśnia: " - Bo bardzo bym nie chciał sprawić Pani
            przykrości ani wydrukować niczego, co sprawiłoby przykrość Pani mężowi, którego
            podziwiam (...) Ale tylko Pani może powiedzieć, kim on był naprawdę".
            No więc mówią sobie "kim on był naprawdę", ale nie tylko on - cała trzecia
            strona wywiadu poświęcona została wybielaniu komunisty Miłosza. Miłosz, w dobie
            stalinowsko-bierutowskiej dyplomata reżimu - w roku 1992 zapewniał: "Nie macie
            pojęcia jaką fascynującą przygodą intelektualną był komunizm". Innym razem
            ocenił tamten etap swego życia per: "Uprawiałem prostytucję", wszelako ze swoją
            lewicowością niezbyt daleko odszedł od "uprawiania", co Herberta gniewało i
            pchało do ataków na kolegę. Duet Żakowski-Herbertowa tak długo wałkuje ów
            problem (problem wojny, którą Miłoszowi wytoczył Herbert zdegustowany "samą
            swoją" postawą Miłosza) - tyloma pokrętnymi pytaniami i odpowiedziami - że w
            końcu człowiek zaczyna myśleć jak amerykański republikanin: "Ile razy jeszcze
            trzeba przeliczyć głosy, żeby wygrał Al Gore?". Ile trzeba gadania, żeby Miłosz
            wyszedł z tej afery bez szwanku, a Herbert z "image�em" maniaka-awanturnika
            czepiającego się bez sensu?
            Użyłem słowa "duet" nieprzypadkowo. Prowadzona umiejętnie pani H. robi z męża
            błazna mającego rozdwojenie jaźni - co innego głoszącego, a co innego
            myślącego. Zresztą jeśli nawet myślał coś złego o "samych swoich", to nie
            powinien był mówić, tak się nie robi, nie wypada, nie uchodzi, "salony" tego
            nie lubią, a fe! Czytamy: "... nie wszystko się mówi, co człowiek czasami
            pomyśli czy poczuje". A "Zbyszek", mający tylko "czasami" takie głupie myśli,
            generalnie przecież myślał coś zupełnie innego, niż mówił. A plótł tak bez
            sensu, bo już był chory. Czytamy: " - Nieraz zachowywał się przecież zupełnie
            inaczej, niż sam by sobie życzył. To go rujnowało". Gdy "obiektywizm" pani H.
            chwilowo słabnie - pan Ż. szybko spieszy z pomocą:
            " - Ale jednak on sam te wszystkie rzeczy, różne straszne rzeczy,
            powiedział...". Gdy zaś "poprawiająca" męża pani H. zdaje się być bliska
            załamania, "wywiadowca" cofa się jak ślimak do swej skorupy (" - Zawsze możemy
            przerwać") lub odgrywa współbolejącą "przyjaciółkę" (" - Nie musi mi Pani
            wszystkiego tłumaczyć. Wiem, że to jest trudna rozmowa, dla Pani
            i dla mnie. I słucham z podziwem, jak Pani potrafi o tym opowiadać").
            Opowiadają więc sobie w tandemie o aberracjach "księcia poetów".
            L. Dymarski, przeczytawszy ów śliski dialog, napisał: "Pani Herbert, jak sądzę,
            nie zdaje sobie sprawy, że mówi o zmarłym Mistrzu źle". Moje wrażenie jest
            zupełnie inne - rozmawiająca z panem Ż. pani H. doskonale zdaje sobie sprawę
            jakie zamówienie realizuje, i robi to świadomie aż nadto. Zgadzam się natomiast
            z kolejnym (lekko kpiarskim) zdaniem Dymarskiego: "Odnosi się wrażenie, że pani
            Katarzyna dzielnie, milcząco, ale źle znosiła Ťopcjęť Herberta, i dopiero
            teraz, po śmierci poety, stara się to naprawić". To samo przypuszcza W.
            Wencel: "Żona poety stara się więc wymazać ostatnie osiem lat życia Herberta ze
            względu na własne kontakty towarzyskie i bardzo widoczne w rozmowie sympatie
            polityczne". Teza jest więc taka: Herbert poślubił kobietę o zupełnie innych
            niż jego własne sympatiach salonowo-politycznych, lecz ona dla dobra ich
            związku tłumiła swoją "opcję", i dopiero wyzwolona zgonem poety mogła dać
            publiczne ujście tym swoim proudeckim, promichnikowskim sympatiom. Jest to
            zapewne prawda, ale nie do końca, bo osławiony dialog z "GW" stanowi ewidentnie
            doraźną transakcję mającą podreperować aktualny status "salonowy" pani H.
            Kluczem był tu główny medialny wróg "Gazety Wyborczej" - "Tygodnik Solidarność".
            Widząc w Michniku lidera, więcej: symbol tej formacji, która hańbi i deprawuje
            III Rzeczpospolitą - Herbert, jak już wspomniałem, od roku 1994 związał się
            mocno z "Tysolem". Mocno, znaczy: właściwie monopolistycznie, gdy idzie o walkę
            polityczno-etyczno-kulturową. A z kim innym miał się wiązać? Z "Najwyższym
            Czasem", którego sternik,
            J. Korwin-Mikke, wyraża wobec gen. Jaruzelskiego szacunek równy "braterstwu"
            między Michnikiem a "Jaruzelem"? (K. Herbertowa: "Zbyszek Jaruzelskiego po
            prostu nienawidził. Uważał, że jest to człowiek, który spodlił Polskę. A
            ŤGazetať Jaruzelskiego broniła. To stworzyło przepaść między Adamem a Zbyszkiem
            zanim jeszcze ostatecznie wróciliśmy do Polski"). Lub może miał się wiązać
            z "Gazetą Polską", której szef, P. Wierzbicki, dziś już otwartym tekstem pieje
            hymny pochwalne pod adresem Michnika jako "oryginalnego politycznego
            wizjonera"? (notabene wiceszefowa "GP", niegdyś publikująca u Kwaśniewskiego,
            dziś publikuje
            u Michnika). Pragnąc zachować czyste sumienie - Herbert nie mógł wybrać innej
            gazety jak "Tygodnik Solidarność". "Tysol" stał się dla "księcia poetów"
            platformą publicystycznej krucjaty. Czas odwetu przyszedł teraz, gdy "Gadule
            Wyrodnej" udało się skaptować wdowę Herbertową.
            Prawie cała ostatnia kolumna wywiadu pana Ż. z panią H. poświęcona jest
            rozstrzeliwaniu naczelnego redaktora "Tygodnika Solidarność", Andrzeja
            Gelberga, i samego "Tysola"; cytuję fragmenty: " - Zbyszek powiedział: ŤNie mam
            gdzie drukować, to będę tu drukowałť (...) I wtedy nagle znalazł się w
            środowisku, z którym nigdy nic go nie łączyło (...) Znalazł się w świecie, do
            którego przecież nigdy nie należał. Już nad tym nie panował (...) Stał się
            bezbronny jak dziecko. I różni cwaniacy za nos go wodzili (...) Oni po prostu
            próbują sobie Herberta przywłaszczyć (...) A ja marzę o jednym: żeby postać
            Zbyszka nareszcie przestała być używana do robienia taniej polityki przez
            ludzi, którzy w ostatnich latach życia zaczęli go oklejać". I tak dalej, i tym
            podobnie. Muzyka dla uszu Michnika. Jest czymś szczególnie paskudnym wobec
            czytelników - jest zwyczajnym robieniem durnia z czytelnika "GW" - gdy pani H.
            w jednym miejscu nieopatrznie przyznaje, iż "Zbyszek" sam zwrócił się
            do "Tysola", bo "chciał walczyć z komunistami, których nienawidził", a trochę
            dalej pani ta zapewnia gorąco, że środowisko antykomunistów było mu duchowo
            obce, było "światem, do którego nigdy nie należał" i "z którym nigdy nic go nie
            łączyło", zaś antykomuniści-antymich-
            nikowcy to "cwaniacy", co "za nos go wodzili" i "przywłaszczali sobie" nieomal
            wbrew jego woli! Ten szokujący przyjaciół Herberta słowotok, szpikowany
            krzywdzącymi wtrętami typu "Gelbergowi to bardzo dogadzało" - ma wręcz upiorny
            charakter, przeczy bowiem logice, rzeczywistości, faktom, i głęboko obraża
            Zbigniewa Herberta (antykomunistę ze stażem kilkudziesięcioletnim, i
            antymichnikowca ze stażem ponad dziesięcioletnim!). Będąc profanacją jego
            pamięci - jest profanacją świeżych jeszcze zwłok "księcia poetów".
            Sformułowanie "upiorny charakter" to ciężkie sformułowanie, winienem je tedy
            godziwie (bardziej szczegółowo) uzasadnić. Pani H., udzielając "GW" wywiadu
            (wywiadu w sumie antymężowskiego), nicuje prawdę nie tylko wielokrotnie, ale i
            dubeltowo - tym, co mówi, i tym, czego nie mówi, co wstydliwie pomija. Mówi, że
            Herbert został przez antykomunistów-antymichnikowców właściwie zgwałcowny
            ("oklejony", "przywłaszczony"
            • lupus.lupus Re: Przesłanie Pana Cogito+ciąg dalszy 28.07.03, 11:05
              Ten szokujący przyjaciół Herberta słowotok, szpikowany krzywdzącymi wtrętami
              typu "Gelbergowi to bardzo dogadzało" - ma wręcz upiorny charakter, przeczy
              bowiem logice, rzeczywistości, faktom, i głęboko obraża Zbigniewa Herberta
              (antykomunistę ze stażem kilkudziesięcioletnim, i antymichnikowca ze stażem
              ponad dziesięcioletnim!). Będąc profanacją jego pamięci - jest profanacją
              świeżych jeszcze zwłok "księcia poetów".
              Sformułowanie "upiorny charakter" to ciężkie sformułowanie, winienem je tedy
              godziwie (bardziej szczegółowo) uzasadnić. Pani H., udzielając "GW" wywiadu
              (wywiadu w sumie antymężowskiego), nicuje prawdę nie tylko wielokrotnie, ale i
              dubeltowo - tym, co mówi, i tym, czego nie mówi, co wstydliwie pomija. Mówi, że
              Herbert został przez antykomunistów-antymichnikowców właściwie zgwałcowny
              ("oklejony", "przywłaszczony" etc.), bo był już "bezbronny jak dziecko".
              Przeczy to drodze życiowej Zbigniewa Herberta, przeczy jego wieloletniej walce
              piórem, przeczy jego czystej duszy, przeczy jego świadomym wyborom - brzmi
              równie nonsensownie jak brzmiałoby twierdzenie, że moderniści siłą lub
              podstępem zmusili Picassa do opozycji wobec realizmu iluzyjnego.
              J. Trznadel: "Cała ta, wyrażona przez żonę poety, rewizja poglądu Herberta jest
              według mnie nie tylko nieprawdziwa, ale i szczególnie małoduszna". Nadto pani
              H. sugeruje bezwłasnowolność mentalną (chorobową) poety w ostatnich latach
              życia, co - gdybyśmy w to uwierzyli - zmuszałoby do przypuszczeń, że jego
              wspaniałe rymy i eseje z tych lat pisały za niego jakieś krasnoludki lub
              inni "murzyni".
              Ciekawe jest również to, co pani H. przed panem Ż. ukryła. Ponieważ zgodnie z
              oczekiwaniem piętnowała ile wlezie naczelnego redaktora "Tysola" i całe
              środowisko "Tygodnika Solidarność" jako "cwaniaków", którzy poetę "za nos
              wodzili" - niezręcznie jej było wspominać, że na pogrzebie Herberta redaktor
              Gelberg (antykomunista od zawsze i antymichnikowiec od dziesięciu lat) był
              bodajże jedynym człowiekiem, któremu padła w ramiona, by wyszlochać swój ból.
              Wcześniej, gdy znany antybolszewik, prezydent Kwaśniewski, wyraził chęć (tuż po
              zgonie "mistrza") udekorowania antykomunisty Herberta - zapytana o zgodę
              małżonka zwróciła się z prośbą o radę do Andrzeja Gelberga i rady tej (nie
              przyjmować!) usłuchała (pewnie była wtedy także "bezbronna jak dziecko").
              Równie niezręczne byłoby wspominanie jak bardzo była wniebowzięta, gdy pierwszą
              rocznicę śmierci "księcia poetów" "Tysol" uczcił wspaniałym koncertem na jego
              cześć (rymy Herberta śpiewali Niemen, Szczepanik i Gintrowski) - odtwarzano
              wówczas z taśmy magnetofonowej głos poety, a pani H. wyrażała swą serdeczną
              wdzięczność ludziom, którzy według jej nowej (dzisiejszej) wersji
              rzeczywistości robili "tanią politykę" kosztem Herberta. A już najbardziej
              niezręczne byłoby ujawnianie "przyjaciółce" (gazecie Michnika), że w maju 1999
              roku pani H. sama poprosiła "Tygodnik Solidarność", by przeprowadził z nią
              wywiad (wywiad pt. "Mój Zbyszek", bardzo obszerny, kilkukolumnowy, ukazał się
              na łamach "Tysola" dwuodcinkowo - w czerwcu i lipcu 99). Tak ją "opletli" ci
              niegodziwi "cwaniacy"! Dzięki Bogu, dzięki "Adasiowi", którego "Chrystus
              umiłował", i dzięki panu redaktorowi Żakowskiemu, którego "Adaś" namaścił -
              oprzytomniała.
              Dzisiejsza radykalna zmiana frontu przez wdowę po Herbercie jest demonstracją
              pragmatyzmu. Pani H. zauważyła, że antykomuniści i antymichnikowcy są nad Wisłą
              w odwrocie, że to nie "Tysol", lecz "Gazeta Wyborcza" modeluje opinię publiczną
              i daje przepustki do salonów, żłobów i laurów - cóż więc mogła zrobić? Wykonała
              spektakularną woltę (tym łatwiejszą, gdy zgodną z wewnętrzną "opcją"
              pierwotną), gwiżdżąc na to, że mąż się w grobie przewraca. Gwizdał na to
              również red. Żakowski, wbrew swym zapewnieniom, iż nie chciałby "wydrukować
              niczego, co sprawiłoby przykrość Pani mężowi, którego podziwiam". Wydrukował
              stek "insynuacji" o Herbercie, czyniąc z geniusza marionetkę ubezwłasnowalnianą
              przez chorobę i przez wrogów bossa pana Ż. Ciekawy hołd dla człowieka, którego
              się podziwia.
              "Sami swoi" - przy całej ich potędze medialnej (opiniotwórczej), dzięki której
              zawładnęli Polską - mają jednak bolesny kłopot: nie zdołali skompletować
              stuprocentowo swej sfory, brakuje im paru "wielkich nazwisk". Rzecz
              charakterystyczna - wszystkie "wielkie nazwiska" wysługujące się im lub
              sprzyjające im to "umoczeńcy" - umoczeni w stalinizm, marksizm i lewactwo.
              Miłosz i Konwicki pracowali dla czerwonego reżimu, Mrożek wzywał do "czujności
              pisarza (...) na podstawie marksistowskiego światopoglądu", Kapuściński wyrażał
              jedno życzenie: "Chciałbym całym sobą, jako członek Partii, służyć
              nieśmiertelnej idei Stalina", Szymborska pluła na religię, reklamując Lenina
              jako "Adama nowego człowieczeństwa", a Lem pluł na zachodni system "rządzenia
              terrorem", tłumacząc, iż "całkowicie odmiennie jest w społeczeństwie budującym
              socjalizm" itd., itp. Natomiast "wielkie nazwiska" nie umoczone - pozostawały
              oporne wobec "salonu" monopolizowanego przez "samych swoich". Dochodziło tu
              zresztą do bulwersujących "qui pro quo", choćby wtedy, gdy L. Tyrmand ujawnił
              swoje antysalonowe poglądy ("zoologiczny antykomunizm"), suchej nitki nie
              zostawiając na "elicie". Taki sam numer wyciął im S. Kisielewski ("Kisiel"),
              uważany przez "samych swoich" za swojaka - rzetelnym "Dziennikiem"
              skopał "salon" bez litości i bez respektu, wywołując chóralny skowyt "elity
              kulturalnej". Również Herberta "salon" uważał za swojego, a tu "Zbyszek" zaczął
              się im wymykać w latach 80., by w 90. rżnąć ich już po faryzejskich mordach
              gołą pięścią. Herling-Grudziński także pokazał im zgięty łokieć, nie szczędząc
              słów bardzo krytycznych, czasami wręcz obelżywych. To bolało, gdyż było klęską
              prestiżową tout court. O mnie nie ma co mówić - zawsze toczyłem wojnę przeciwko
              tej bandzie szumowin intelektualnych i politycznych łotrów, a kłopot ze mną
              wciąż polega na tym, że wszystkie edycje moich książek biją rekordy sprzedaży,
              zaś ta najbardziej antymichnikowska - "Stulecie kłamców" - ma już wprost
              astronomiczny nakład (od prawie roku nie schodzi z list bestsellerów). Prblem -
              co z tym zrobić?
              Jedyna metoda kontrowania żywego - oczerniać. Jedyna sensowna metoda przeciwko
              zmarłemu - neutralizować procesem reinterpretacji jego poglądów. Zabieg
              wydawałoby się niewykonalny, lecz przy pomocy żony taka akrobacja jest do
              pomyślenia. I do zagrania. Co właśnie uczyniono z Herbertem na łamach "GW". C.
              Michalski: "Herberta nie sposób zniszczyć, więc się go dosyć agresywnie
              reinterpretuje". Fakt - niszczyć (obmową, kłamstwem, błotem rzucanym przez
              renegatów) można takich ludzi jak sędzia S. Nizieński, jeden z
              najszlachetniejszych i najdzielniejszych rodaków (ów "sprawiedliwy w Sodomie"
              procedurami prawnymi eliminuje esbeckie szczury, deratyzując kraj). Ze zmarłym
              poetą takie chwyty nie są możliwe, lecz można spróbować - wbrew faktom -
              wytworzyć fałszywą mitologię, wchłaniając go do szeregu swojej formacji "post
              mortem". Historia zna wiele przypadków "zapisywania trupa do partii". Czy
              szykowana (jak słyszałem) piórami "pań śledczych" Michnika (Bikont i Szczęsnej)
              książka o Herbercie będzie kolejnym etapem megamanipulacji?
              Przestrzegam: "korniki" (vide motto), nie kontynuujcie tego procederu, bo
              dzięki ludziom takim jak ja i dzięki współczesnej technice (taśma magnetofonu)
              Herbert będzie wam wciąż zza grobu powtarzał swój definitywny sąd o waszym
              idolu rodem z piekła: " - Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej
              woli, kłamca, oszust intelektualny".
              • Gość: wartburg psychopata Lupus IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 12:58
                Nie wiem, kim jest Lupus. Podejrzewam, ze jest dziennikarzem
                zwiazanym z "Tysolem". Zbyt dlugo mieszkam jednak poza
                krajem, aby miec jasnosc w tej sprawie. Jego wskazowki
                dotyczace siebie samego, np. ze jest autorem megabestselleru
                "Stulecie klamcow", nic mi nie mowia. Poddaje sie. Ich gebe auf.
                Miedzy nami mowiac ksiazka o takim tytule nie mogla nie zostac,
                bestsellerem, tak wiec sorry, ale informacja ta nie robi na mnie
                wrazenia. Ze takie tytuly dobrze sie sprzedaja, wie kazdy, tylko
                czy cos z tego wynika?

                W enuncjacjach Lupusa najbardziej zirytowal mnie ich ton
                chelpliwy. Ja tez mam duzo do zarzucenia Michnikowi i zawsze
                z wielkim wzruszeniem czytalem Herberta. Dlatego wlasnie
                ogarnia mnie niesmak, kiedy widze, jak Lupus uczynil z niego
                cos w rodzaju lancy. Niczym swiety Jerzy chce przekluc nia
                na wylot ziejacego ogniem Michnika.

                Wspina sie po Herbercie jak po schodach, aby potem stojac juz
                na najwyzszym stopniu z gory opluwac innych i dowodzic swojej
                jedynej racji. Lupus jest szarlatanem. Co do tego nie mam
                cienia watpliwosci. To on jest zaslepiony i zieje ogniem
                nienawisci. To wlasnie jego czytajac Herbert musialby
                przewracac sie w grobie.

                Lupus jak kazdy rasowy wilk chce stanac na czele stada. Do tego
                potrzebny mu Herbert. Wlasnie Herbertem, ktorego nigdy uwaznie
                nie przeczytal i z ktorego nic nie zrozumial, chce zagrzewac
                swoich wsopltowarzyszy do swietej wojny. Opluwa wdowe po poecie,
                ktora oskarzyla jego i jego wyjace stado o zawlaszczenie
                Herberta. A coz on innego robi? Przez cala dlugosc tego
                psychopatycznego artykulu wymachuje Herbertem jak maczuga.

                W jednej sprawie zgadzam sie z nim. Film Zalewskiego
                powinien byc jak najszybciej pokazany w telewizji. Lezy to
                nawiasem mowiac takze w interesie Michnika, ktory powinien
                zaufac zdrowemu rozsadkowi opinii publicznej. Bo z sytuacji,
                jaka sie wokol tej sprawy wytworzyla teraz, najwieksze
                korzysci czerpie psychopata Lupus.
                • Gość: Ayran Re: psychopata Lupus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 13:07
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Nie wiem, kim jest Lupus. Podejrzewam, ze jest dziennikarzem
                  > zwiazanym z "Tysolem". Zbyt dlugo mieszkam jednak poza
                  > krajem, aby miec jasnosc w tej sprawie. Jego wskazowki
                  > dotyczace siebie samego, np. ze jest autorem megabestselleru
                  > "Stulecie klamcow", nic mi nie mowia. Poddaje sie. Ich gebe auf.

                  Mogę pomóc, jakkolwiek przeztekst samego lupusa.lupusa przebić się nie jestem w
                  stanie, stąd nie wiem, kiedy tak napisał.

                  strony.wp.pl/wp/wyspywirtualne/stulecie.htm

                  > Lupus jak kazdy rasowy wilk chce stanac na czele stada. Do tego
                  > potrzebny mu Herbert. Wlasnie Herbertem, ktorego nigdy uwaznie
                  > nie przeczytal i z ktorego nic nie zrozumial, chce zagrzewac
                  > swoich wsopltowarzyszy do swietej wojny. Opluwa wdowe po poecie,
                  > ktora oskarzyla jego i jego wyjace stado o zawlaszczenie
                  > Herberta. A coz on innego robi? Przez cala dlugosc tego
                  > psychopatycznego artykulu wymachuje Herbertem jak maczuga.
                  >
                  > W jednej sprawie zgadzam sie z nim. Film Zalewskiego
                  > powinien byc jak najszybciej pokazany w telewizji. Lezy to
                  > nawiasem mowiac takze w interesie Michnika, ktory powinien
                  > zaufac zdrowemu rozsadkowi opinii publicznej. Bo z sytuacji,
                  > jaka sie wokol tej sprawy wytworzyla teraz, najwieksze
                  > korzysci czerpie psychopata Lupus.


                  Ay.
                  • Gość: bratek szkoda czasu IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:17
                    Moj Boze, Łysiak!
                    Panowie, z dala! Najpierw wycieruszka komuchow, potem zdeklarowany
                    antykomunista (gdy juz bylo bezpiecznie).
                    Swoja droga kiedys popelnil ksiazeczke "Asfaltowy saloon" i tam wywiadowal
                    pewnego indianskiego wieznia. To jest, prosze panstwa, kretyn (Lysiak, nie
                    wiezien).
                    Waste of time.
                  • Gość: wartburg Re: psychopata Lupus IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 13:24
                    Dziekuje. Ten Lysiak kiedys tak dobrze sie zapowiadal i tak
                    marnie konczy. Zreszta nie mam prawa sie tak wypowiadac, nie
                    czytalem tymch ksiazek, ale juz po tytulach rozpoznac mozna
                    grafomana. I te zapowiedzi z okladek o tych "fundamentach
                    przeniewierstwa, szalbierstwa, oszczerstwa w naszych czasach
                    spotegowanych dzieki globalnym srodkom technicznym". I ten
                    XX wiek na okladce, ktory jakos tak uklada sie w gwiazde
                    Dawida... Dziekuje, nie bede sobie zawracal glowy. Az zly
                    jestem, ze tyle czasu poswiecilem na polemike z idiota.

                    • Gość: bratek mam inne zdanie IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:30
                      No no, Wartburg, zaraz dostaniesz po głowie od naszej Basi. Za kolejne
                      inwektywy. Wiesz, ze ten czlowiek napisal chyba 50-tomowe dzielo o "historii
                      sztuki". On sie, qurwa, zna na wszystkim!
                      Kiedys czytalem jeden czy dwa jego artykuly w prasie, juz po 1989 roku.
                      Myslalem sobie wtedy: "to naprawde musi byc kanalia". No i prosze: nie zmienił
                      sie. (juz nic wiecej nie pize, bo Baśka będzie zła, ze tak sobie używam, a my
                      przecież z tego samego miasta, Krakowa, no to nie wypada)
                      • dr.krisk Pepeg z Gumy, Nieślubny Syn Wodza Azteków.. 28.07.03, 13:35
                        .. czyli Łysiak. Nie chcę się rozpisywać o łysiakopisarstwie, ale uważam że
                        przytaczanie opinii Łysiaka o Herbercie to chichot losu und historii.
                        Łysiaki som wieczne.
                        Herberty niestety nie.
                        KrisK
                        • Gość: bratek Re: Pepeg z Gumy, Nieślubny Syn Wodza Azteków.. IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:39
                          dr.krisk napisał:

                          > Łysiaki som wieczne.
                          > Herberty niestety nie.


                          Nieprawda. Na szczescie jest dokładnie odwrotnie. Łysiak może jeszcze zaczernic
                          sto tysiecy kartek papieru i to wszystko bedzie mozna wyrzucic do kosza, gdy
                          sie przeczyta jeden wiersz Herberta.
                          • dr.krisk Re: Pepeg z Gumy, Nieślubny Syn Wodza Azteków.. 28.07.03, 13:44
                            Masz rację, ale.. Łysiaki powielają się w postępie niemalże wykładniczym, a
                            Herberty nie. Obawiam się także, iż ci pierwsi zadepczą tych drugich.
                            Obym sie mylił, ale nie sądzę.
                            KrisK Sceptyczny
                            • Gość: b Re: Pepeg z Gumy IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:51
                              dr.krisk napisał:

                              > Masz rację, ale.. Łysiaki powielają się w postępie niemalże wykładniczym, a
                              > Herberty nie.

                              cokolwiek znaczy słowo "wykładniczy", to przyznaję Ci rację - czytam z
                              kontekstu.

                              Obawiam się także, iż ci pierwsi zadepczą tych drugich.


                              No tak, ale ważne jest kto pamięta i jak pamięta. Za 10-20 lat Niezłomni
                              Prawicowcy nie bedę już pamietac Herberta, dla nich klasykiem będzie może
                              Łysiak własnie. I cóż z tego? To będzie ich smutny problem.
                              Ci, do których naprawdę trafiał Herbert, nie zapomną go i przez sto lat.
                              Tak myślę. Trochę patetycznie, więc może czas wdać się w jakąś pyskówkę z
                              jakimś oszołomem a la Łysiak. To mnie skutecznie leczy z uderzania w wysokie
                              tony.
                              • dr.krisk Re: Pepeg z Gumy 28.07.03, 13:56
                                A fakt. Czasem trzeba potarmosić jakiegoś głuptaska łysiakopodobnego: dla
                                sprawności umysłowej i zabawy. Dziwi mnie jednak spora popularność tego
                                hochsztaplera (czy "hochsztapler" to po polsku "specjalista od wysokiego
                                układania"?). Sam znam kilku co najmniej Wiernych Wyznawców. Dziwne..
                                A tak w ogóle ciekawy nam się wątek zrobił.
                                KrisK
                                • lupus.lupus Re: Pepeg z Gumy 28.07.03, 14:16
                                  dr.krisk napisał:

                                  > A fakt. Czasem trzeba potarmosić jakiegoś głuptaska łysiakopodobnego: dla
                                  > sprawności umysłowej i zabawy. Dziwi mnie jednak spora popularność tego
                                  > hochsztaplera (czy "hochsztapler" to po polsku "specjalista od wysokiego
                                  > układania"?). Sam znam kilku co najmniej Wiernych Wyznawców. Dziwne..
                                  > A tak w ogóle ciekawy nam się wątek zrobił.
                                  > KrisK

                                  Widzę Krisk,że wracasz do starej zabawy obrażania i ośmieszania swoich
                                  rozmówców. "Głuptasek", "głupotek", "przeczytaj choć jedną książkę" ( to z
                                  wcześniejszych dyskusji)...tak KrisK rozmawia ze swoimi oponentami.
                                  W kiepskim stylu KrisK.
                                  • Gość: bratek Pepeg z Gumy IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:19
                                    lupus.lupus napisał:

                                    > dr.krisk napisał:
                                    >
                                    > > A fakt. Czasem trzeba potarmosić jakiegoś głuptaska łysiakopodobnego: dla
                                    > > sprawności umysłowej i zabawy. Dziwi mnie jednak spora popularność tego
                                    > > hochsztaplera (czy "hochsztapler" to po polsku "specjalista od wysokiego
                                    > > układania"?). Sam znam kilku co najmniej Wiernych Wyznawców. Dziwne..
                                    > > A tak w ogóle ciekawy nam się wątek zrobił.
                                    > > KrisK
                                    >
                                    > Widzę Krisk,że wracasz do starej zabawy obrażania i ośmieszania swoich
                                    > rozmówców. "Głuptasek", "głupotek", "przeczytaj choć jedną książkę" ( to z
                                    > wcześniejszych dyskusji)...tak KrisK rozmawia ze swoimi oponentami.
                                    > W kiepskim stylu KrisK.

                                    Zgadzam się. Ja tam wolę Pepega z Gumy.
                                  • dr.krisk No i macie - obraził się! 28.07.03, 22:46
                                    lupus.lupus napisał:

                                    >
                                    > Widzę Krisk,że wracasz do starej zabawy obrażania i ośmieszania swoich
                                    > rozmówców. "Głuptasek", "głupotek", "przeczytaj choć jedną książkę" ( to z
                                    > wcześniejszych dyskusji)...tak KrisK rozmawia ze swoimi oponentami.
                                    > W kiepskim stylu KrisK.

                                    Oj Wilku Podwójny, wszystko bierzesz do siebie... Toż ja o wzmiankowanym
                                    Łysiaku piszę i twórcach do niego podobnych, a nie o tobie! No chyba że lupus i
                                    Łysiak to ta sama osoba.. no to trudno.
                                    A określenie "głuptasek" wydaje mi się złośliwoniewinne. Każdy z nas, nie
                                    wyłaczając mnie, pisze czasem (a ja nawet często) rozmaite mniej lub bardziej
                                    głupie rzeczy. Na przykład Herbert felietony w Tysolu .. Na przykład Szymborska
                                    ody na cześć...
                                    Tak ten świat jest zbudowany, więc proszę się odbzdyczyć i odpisać złośliwym
                                    limerykiem, a nie strofować starego KrisKa że styl ma kiepski. No ma, i co z
                                    tego?
                                    Pozdrawiam.
                                    KrisK
                                    • lupus.lupus Re: No i macie - obraził się! 29.07.03, 14:35
                                      dr.krisk napisał:

                                      . Każdy z nas, nie
                                      > wyłaczając mnie, pisze czasem (a ja nawet często) rozmaite mniej lub bardziej
                                      > głupie rzeczy. Na przykład Herbert felietony w Tysolu .. Na przykład
                                      Szymborska ody na cześć...
                                      > Tak ten świat jest zbudowany, więc proszę się odbzdyczyć i odpisać złośliwym
                                      > limerykiem, a nie strofować starego KrisKa że styl ma kiepski.



                                      Raz KrisK nocą,uginając się pod beczką "Starki"
                                      rozgrzebywał luposowego sumienia zakamarki
                                      wywnioskował: "Pokroju Wilka ludzie są podli i mali!"
                                      nie zauważył,że sam
                                      Herberta z Szymborską na jednej wadze umieścił szali
                      • Gość: wartburg Lysiak IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 13:50
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        > No no, Wartburg, zaraz dostaniesz po głowie od naszej Basi. Za kolejne
                        > inwektywy. Wiesz, ze ten czlowiek napisal chyba 50-tomowe dzielo o "historii
                        > sztuki". On sie, qurwa, zna na wszystkim!
                        > Kiedys czytalem jeden czy dwa jego artykuly w prasie, juz po 1989 roku.
                        > Myslalem sobie wtedy: "to naprawde musi byc kanalia". No i prosze: nie
                        zmienił
                        > sie. (juz nic wiecej nie pize, bo Baśka będzie zła, ze tak sobie używam, a my
                        > przecież z tego samego miasta, Krakowa, no to nie wypada)

                        Z Lysiakiem taki epizod mi sie przypomina. Przyjaciolka
                        mojego ojca (starsza juz wiekiem osoba, romanistka) wyszla
                        za maz za historyka, profesora Sorbony - z tego, co wiem
                        jednego z liczacych sie specjalistow od wojen
                        napoleonskich. Francuz ow, ceniony w swiecie napoleonolog
                        pracowal wlasnie nad swoim pomnikowym dzielem o l'empereur
                        Buonaparte, kiedy ktorys z Polakow licznie odwiedzajacych
                        jego paryskie mieszkanie wpadl na pomysl, zeby zrewanzowac
                        sie za goscine Lysiakiem i jego "Empirowym Pasjansem".
                        Nawet dwa pierwsze rozdzialy przetlumaczono korzystajac z
                        pomocy przyjaciolki mojego ojca na francuski. Kiedy sie
                        o tym dowiedzialem, zlapalem sie za glowe. I slusznie.
                        Po tym incydencie wszystkich glowy bolaly. W tej ksiazce
                        prawie nic sie nie zgadzalo...

                        pozdrawiam
                • basia.basia Re: psychopata Lupus 28.07.03, 13:22
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  >
                  > Wspina sie po Herbercie jak po schodach, aby potem stojac juz
                  > na najwyzszym stopniu z gory opluwac innych i dowodzic swojej
                  > jedynej racji. Lupus jest szarlatanem. Co do tego nie mam
                  > cienia watpliwosci. To on jest zaslepiony i zieje ogniem
                  > nienawisci. To wlasnie jego czytajac Herbert musialby
                  > przewracac sie w grobie.
                  >
                  Och, Wartburgu. Jak łatwo przychodzą Ci oskarżenia.
                  Sam przyznałeś, że nie wiesz kim jest lupus, więc nic
                  o nim nie wiesz. A to co wiesz pochodzi tylko z tego wątku.
                  Bartek podobnie:

                  "Szkoda, że od razu jakieś bydło się tu też podczepia."

                  Jego tłumaczy młodzieńcza zapalczywość i niedojrzałość
                  w pochopnym sądzeniu ludzi. Choć zdaje mi się, że to marne
                  wytłumaczenie. Dla minie trudne jest do strawienia obrażanie ludzi,
                  kiedy się nie musi. Zawsze tam gdzie można powiedzieć zwyczajne
                  "mam inne zdanie" lub "nie zgadzam się" zastępowanie spokojnej
                  wymiany zdań inwektywami, pogardą, lekceważeniem źle mi się kojarzy.


                  • Gość: b naiwna Basia IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:27
                    > Bartek podobnie:
                    >
                    > "Szkoda, że od razu jakieś bydło się tu też podczepia."
                    >
                    > Jego tłumaczy młodzieńcza zapalczywość i niedojrzałość
                    > w pochopnym sądzeniu ludzi. Choć zdaje mi się, że to marne
                    > wytłumaczenie.

                    owszem, marne. na szczęscie nieprawdziwe (bo taki młody nie jestem :).

                    Dla minie trudne jest do strawienia obrażanie ludzi,
                    > kiedy się nie musi.

                    dla mnie też, zwlaszcza gdy, jak słusznie ujął to Wartburg, wspinają sie po
                    plecach lepszych od siebie, by to czynić.

                    Zawsze tam gdzie można powiedzieć zwyczajne
                    > "mam inne zdanie" lub "nie zgadzam się"

                    Basiu, mam inne zdanie na ten temat. Gdy ktoś bełkocze, nie mówię: "ja mam inne
                    zdanie", tylko mówię: "bełkoczesz". Gdy ktos używa ubeckich technik w
                    argumentowaniu, nie odpowiadam: "Owszem, tak, Twój sąd jest równie uprawniony
                    co mój", bo bym musiał być schizolem. Więc znowu mówię: "bełkoczesz" albo
                    odwracam sie na pięcie i idę sobie.

                    zastępowanie spokojnej
                    > wymiany zdań inwektywami, pogardą, lekceważeniem źle mi się kojarzy.


                    Mnie też. Strasznie tego nie lubię, prawie tak jak ubeckiej propagandy.
                    • basia.basia Bardzo dziękuję 28.07.03, 13:41
                      Gość portalu: b napisał(a):

                      > > Bartek podobnie:
                      > >
                      > > "Szkoda, że od razu jakieś bydło się tu też podczepia."
                      > >
                      > > Jego tłumaczy młodzieńcza zapalczywość i niedojrzałość
                      > > w pochopnym sądzeniu ludzi. Choć zdaje mi się, że to marne
                      > > wytłumaczenie.
                      >
                      > owszem, marne. na szczęscie nieprawdziwe (bo taki młody nie jestem :).
                      >
                      > Dla minie trudne jest do strawienia obrażanie ludzi,
                      > > kiedy się nie musi.
                      >
                      > dla mnie też, zwlaszcza gdy, jak słusznie ujął to Wartburg, wspinają sie po
                      > plecach lepszych od siebie, by to czynić.
                      >
                      > Zawsze tam gdzie można powiedzieć zwyczajne
                      > > "mam inne zdanie" lub "nie zgadzam się"
                      >
                      > Basiu, mam inne zdanie na ten temat. Gdy ktoś bełkocze, nie mówię: "ja mam
                      inne
                      >
                      > zdanie", tylko mówię: "bełkoczesz". Gdy ktos używa ubeckich technik w
                      > argumentowaniu, nie odpowiadam: "Owszem, tak, Twój sąd jest równie
                      uprawniony
                      > co mój", bo bym musiał być schizolem. Więc znowu mówię: "bełkoczesz" albo
                      > odwracam sie na pięcie i idę sobie.
                      >
                      > zastępowanie spokojnej
                      > > wymiany zdań inwektywami, pogardą, lekceważeniem źle mi się kojarzy.
                      >
                      >
                      > Mnie też. Strasznie tego nie lubię, prawie tak jak ubeckiej propagandy.
                      • Gość: b Re: Bardzo dziękuję IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:46
                        No i znowu narobiłem sobie bigosu - to już recydywa chyba. Ale jeśli zwrócisz
                        uwagę na moje argumenty, to może przyznasz, że trochę w tym wypadku miałem
                        racji?
                        Bo mnie po prostu złoszczą pewne zjawiska, a do nich należy "Waldemar Łysiak -
                        Ostatni Sprawiedliwy" i jeżeli jego prowokacje stają się przyczyną dyskusji na
                        temat moralności i uczciwości Michnika tudzież wielkości Herberta, to trudno
                        zdzierżyć. A jeśli się staja przyczyną kłotni między nami, to w ogóle dupa.
                        • basia.basia Re: Bardzo dziękuję 28.07.03, 13:54
                          Gość portalu: b napisał(a):

                          > No i znowu narobiłem sobie bigosu - to już recydywa chyba. Ale jeśli
                          zwrócisz
                          > uwagę na moje argumenty, to może przyznasz, że trochę w tym wypadku miałem
                          > racji?
                          > Bo mnie po prostu złoszczą pewne zjawiska, a do nich należy "Waldemar
                          Łysiak -
                          > Ostatni Sprawiedliwy" i jeżeli jego prowokacje stają się przyczyną dyskusji
                          na
                          > temat moralności i uczciwości Michnika tudzież wielkości Herberta, to trudno
                          > zdzierżyć. A jeśli się staja przyczyną kłotni między nami, to w ogóle dupa.

                          Bratek,
                          Pomijając wszystko inne - temat zasadniczy i poboczny, personalia,
                          przekonania itd. - odpowiedz mi uczciwie na następujące pytanie.
                          Gdybym się teraz dopiero pojawiła na forum i nie wiedziałbyś o mnie nic,
                          to co byś napisał pod wszystkimi moimi postami?
                          Od odpowiedzi na to pytanie wiele zależy.


                          • Gość: bratek spowiedź pokutnika IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:03

                            > Gdybym się teraz dopiero pojawiła na forum i nie wiedziałbyś o mnie nic,
                            > to co byś napisał pod wszystkimi moimi postami?

                            w pierwszym wejsciu w tym wątku napisałaś:

                            "Zgadzam się z Tobą t1s.
                            Pamiętam artykuły, które przypomniał lupus. Bardzo mgliście zresztą ale
                            ważniejsze jest to, że wzbudziły we mnie niesmak. To był jeden z tych momentów
                            (bo i potem się to zdarzało - wywiad z Kiszczakiem choćby), kiedy w głowie
                            odzywał mi się alarm.
                            Teraz uważam, że GW uprawia nieuczciwe dziennikarstwo. Długo trwało niestety,
                            żebym się do tego sama przed sobą przyznała, że ktoś taki jak Michnik przestał
                            zasługiwać na zufanie. To jest troszkę tak jak z rodzicami i dzieckiem,
                            w którym się pokłada wielkie nadzieje i bardzo trudno jest się najpierw
                            przyznać a potem pogodzić z tym, że dziecko ma całkiem inny system wartości
                            niż ten, który sami wyznajemy. Gotowi jesteśmy patrzeć przez palce, czasem się
                            nawet zakłamać, ciągle liczymy na to, że może dojrzeje, zmądrzeje itp.
                            Rozgrzeszamy, tłumaczymy, bronimy. Wszystko na nic. Nie da się tak bez końca."


                            Napisalbym uprzejmie, bo zauwazylbym, ze choc autor błądzi (:-)*), to da się go
                            jeszcze naprowadzić na właściwe tory. I zacząłbym mu cierpliwie tłumaczyć.
                            Zauważ np, ze wczoraj wyslalem chyba z 10 posłow do niejakiego "pytaka"
                            uprzejmie z nim rozmawiając i starając sie wskazac pewne nieciągłości w jego,
                            że tak powiem, logice. Cały czas bylem uprzejmy, mimo że z czasem on na to
                            coraz mniej zasługiwał. Gdy w końcu nie mógł wytłumaczyć sie z absurdalności
                            swoich twierdzeń (i tego, jak do nich dopchodził), zaczął byc zwykłym chamem.
                            Byłem grzeczny i cierpliwy. No to przecież w wypadku Twojego posta jakże
                            mógłbym być niegrzeczny??? Przecież nie ma porównania między Tobą a "pytakiem".

                            Ale w twoim pytaniu kryje sie pewna sugestia dla mnie groźna: czy ty, bratek ,
                            zawsze jestes taki agresywny i nie umiesz z ludzmi rozmawiac?
                            Ja oczywiscie nie umiem na to pytanie odpowiedziec obiektywnie, ale szczerze
                            przyznają, ze bywam porywczy i że czasem złoszczą mnie pewne rzeczy okrutnie.
                            Wtedy mogę albo w mordę przywalić, albo z braku mordy do przywalenia, napisać
                            coś straszliwego i okrutnego :)








                            * - mam nadzieje, że Ty trochę lubisz moje dowcipasy, bo ja tam staram sie
                            wkładać - pod płaszczykiem ironii - dużo sympatii dla Ciebie.

                      • Gość: bratek Wartburgu! HELP !!! IP: *.biaman.pl 28.07.03, 13:48
                        :) Powiedzże coś, wytłumacz naszej Basi, że ja mam rację, bo ja sie zaczynam
                        czuć osamotniony, a ona mysli, że ja na nią krzyczę.
                        • Gość: wartbug with a little help of my friends IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 14:02
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          > :) Powiedzże coś, wytłumacz naszej Basi, że ja mam rację, bo ja sie zaczynam
                          > czuć osamotniony, a ona mysli, że ja na nią krzyczę.

                          Nie czuj sie osamotniony. Ja po Twojej stronie stoje. Zreszta
                          czytales, co do tej pory napisalem na ten temat. Jezeli to nie
                          Lupus jest autorem tych bredni, tylko Lysiak, to tym gorzej dla
                          Lupusa, po podpisal je swoim nickiem.

                          A Basie zdaje sie znowu cos ugryzlo, na co ani ja ani Ty nie
                          mamy zadnego wplywu. Czasami az przkro mi sie robi z powodu
                          tych ciaglych zaklocen na linii...

                          pozdrawiam
                          • lupus.lupus Re: with a little help of my friends 28.07.03, 14:05
                            Gość portalu: wartbug napisał(a):

                            > Gość portalu: bratek napisał(a):
                            >
                            > > :) Powiedzże coś, wytłumacz naszej Basi, że ja mam rację, bo ja sie zaczyn
                            > am
                            > > czuć osamotniony, a ona mysli, że ja na nią krzyczę.
                            >
                            > Nie czuj sie osamotniony. Ja po Twojej stronie stoje. Zreszta
                            > czytales, co do tej pory napisalem na ten temat. Jezeli to nie
                            > Lupus jest autorem tych bredni, tylko Lysiak, to tym gorzej dla
                            > Lupusa, po podpisal je swoim nickiem.
                            >
                            Bełkot.Podpisałem: Tekst Waldemara Łysiaka.Radzę zaopatrzyć się w nowe szkła
                            kontaktowe.
                            • Gość: bratek co racja, to racja IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:08

                              > >
                              > Bełkot.Podpisałem: Tekst Waldemara Łysiaka.Radzę zaopatrzyć się w nowe szkła
                              > kontaktowe.

                              Fakt. Bełkot. Bełkot schizofreniczny w dodatku.
                    • lupus.lupus Re: naiwna Basia 28.07.03, 14:24
                      Gość portalu: b napisał(a):


                      >
                      > Basiu, mam inne zdanie na ten temat. Gdy ktoś bełkocze, nie mówię: "ja mam
                      inne
                      >
                      > zdanie", tylko mówię: "bełkoczesz". Gdy ktos używa ubeckich technik w
                      > argumentowaniu, nie odpowiadam: "Owszem, tak, Twój sąd jest równie uprawniony
                      > co mój", bo bym musiał być schizolem. Więc znowu mówię: "bełkoczesz" albo
                      > odwracam sie na pięcie i idę sobie.
                      >
                      > zastępowanie spokojnej
                      > > wymiany zdań inwektywami, pogardą, lekceważeniem źle mi się kojarzy.
                      >
                      >
                      > Mnie też. Strasznie tego nie lubię, prawie tak jak ubeckiej propagandy.

                      Jesteś przezabawny z tą ubecką propagandą.Nie używaj pojęć ,kórych jeszcze do
                      końca nie rozmiesz.. O ubeckiej propagandzie będą mówili dopiero w 5 klasie.
                      Nie wychodź więc przed program.My wiemy,że ty już wiesz.
                      Jakie w tym wątku widzisz ubeckie techniki?
                      • Gość: bratek waste of time IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:30
                        Nie używaj pojęć ,kórych jeszcze do
                        > końca nie rozmiesz.. O ubeckiej propagandzie będą mówili dopiero w 5 klasie.

                        Przyjdę. Daj cynk (to pojęcie na pewno rozumiesz), kiedy będziesz prowadził
                        wykład (wspomnienia praktyka, czy tak?).


                        > Jakie w tym wątku widzisz ubeckie techniki?

                        Wróc do tekstów, którymi zasypałeś i zanieczysciłeś ten wątek.
                        • lupus.lupus Re: waste of time 28.07.03, 15:11
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          > Nie używaj pojęć ,kórych jeszcze do
                          > > końca nie rozmiesz.. O ubeckiej propagandzie będą mówili dopiero w 5 klas
                          > ie.
                          >
                          > Przyjdę. Daj cynk (to pojęcie na pewno rozumiesz), kiedy będziesz prowadził
                          > wykład (wspomnienia praktyka, czy tak?).

                          Rzucanie na prawo i lewo etykietek w stylu: "ubeckie tecniki" obraża pamięć
                          ludzi ,którzy rzeczywiście poznali je na własnej skórze.Więcej umiaru.



                          > > Jakie w tym wątku widzisz ubeckie techniki?
                          >
                          > Wróc do tekstów, którymi zasypałeś i zanieczysciłeś ten wątek.

                          Nie pozwolę się zaszczekać.Pewnie nie wiesz ale słowo "forum" jest o wiele
                          starsze od intrnetu.Oznaczało miejsce spotkań wolnych i równych obywateli.Każdy
                          z nich mógł wyrazić swoje zdanie.Mam takie samo prawo do zabierania tutaj głosu
                          jak ty albo za przeproszeniem wartburg.
                • lupus.lupus Re: psychopata Lupus 28.07.03, 14:28
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  >
                  > W jednej sprawie zgadzam sie z nim. Film Zalewskiego
                  > powinien byc jak najszybciej pokazany w telewizji. Lezy to
                  > nawiasem mowiac takze w interesie Michnika, ktory powinien
                  > zaufac zdrowemu rozsadkowi opinii publicznej. Bo z sytuacji,
                  > jaka sie wokol tej sprawy wytworzyla teraz, najwieksze
                  > korzysci czerpie psychopata Lupus.

                  Używanie takich inwektyw jak "psychopata" świadczy tylko o poziomie rozmówcy.
                  Nie mam zamiaru i ochoty z tobą polemizować.No wiesz kwestia smaku...
                  • Gość: bratek w kwestii interpunkcji IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:31
                    "No wiesz kwestia smaku..."

                    No wiesz, tu gdzieś przydałby się przecinek.
    • lupus.lupus moja odpowiedz 28.07.03, 13:57
      W Utyce
      obywatele
      nie chcą się bronić

      w mieście wybuchła epidemia
      instynktu samozachowawczego

      świątynię wolności
      zamieniono na pchli targ

      senat obraduje nad tym
      jak nie być senatem

      obywatele
      nie chcą się bronić
      uczęszczają na przyspieszone kursy
      padania na kolana

      biernie czekają na wroga
      piszą wiernopoddańcze mowy
      zakopują złoto

      szyją nowe sztandary
      niewinnie białe
      uczą dzieci kłamać

      otworzyli bramy
      przez które wchodzi teraz
      kolumna piasku

      poza tym jak zwykle
      handel i kopulacja


      Pan Cogito
      chciałby stanąć
      na wysokości sytuacji

      to znaczy
      spojrzeć losowi
      prosto w oczy

      jak Katon Młodszy
      patrz Żywoty

      nie ma jednak
      miecza
      ani okazji
      żeby wysłać rodzinę za morze

      czeka zatem jak inni
      chodzi po bezsennym pokoju

      wbrew radom stoików
      chciałby mieć ciało z diamentu
      i skrzydła

      patrzy przez okno
      jak słońce Republiki
      ma się ku zachodowi

      pozostało mu niewiele
      właściwie tylko
      wybór pozycji
      w której chce umrzeć
      wybór gestu
      wybór ostatniego słowa

      dlatego nie kładzie się
      do łóżka
      aby uniknąć
      uduszenia we śnie

      chciałby do końca
      stać na wysokości sytuacji

      los patrzy mu w oczy
      w miejsce gdzie była
      jego głowa


      • Gość: bratek do permanentnego cytologa IP: *.biaman.pl 28.07.03, 14:07
        No i brawo! już stałeś sie Herbertem, takim troszkę mniejszym, ale to nie
        szkodzi.
        Zawsze lepiej poczytać Poetę niż ubeckie enuncjacje. Dzięki.
        • Gość: kolokolo Re: do permanentnego cytologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 15:06
          bratek, czytasz Gazetę?
    • basia.basia PARANOJA - do its, Wartburga i Bratka 28.07.03, 15:19
      Ten wątek przekroczył granice zdrowego rozsądku! Czy tego nie widzicie?

      1. Pierwszy sekretarz przypomniał nam rocznicę śmierci Herberta.
      2. Lupus wstawił artykuł Łysiaka.
      3. Bartek nazwał Lupusa "bydłem" - chyba za to, że wstawił (założył pewnie,
      że autorem lest Lupus)ten artykuł.
      4. T1s zwrócił uwagę Bratkowi na intencję Lupusa (domniemaną).
      5. Wartburg nazwał Lupusa psychopatą.
      6. Ja oberwałam za to, że się zgodziłam z T1s, co do brzydkiej roli GW
      w sprawie Herberta i Herlinga-Grudzińskiego ( tu pamiętam, że Monika
      Olejnik wyraziła ubolewanie z powodu niezręczności popełnionych w trakcie
      tego wywiadu z nim).
      7. Miałam nieszczęście napisać Wartburgowi, że pochopnie ocenia Lupusa.
      Podobnie jak Bratek.
      No i przeczytałam, że znowu mam muchy w nosie.
      8. Teraz zeszliśmy do fechtowania się na temat "jadu" i wytykania literówek
      (jakże ja dbam teraz, żeby mi się palce nie omsknął - niczego tu
      człowiekowi nie wybaczą).
      9. Co do tego jadu trawiącego od wewnątrz, to sądzę,że miała to być próba
      tłumaczenia braku powściągliwości Herberta w czasie wywiadu radiowego.
      Ten jad przypisał Herbertowi T1s - on jak ta matka usiłował usprawiedliwić
      swego ulubieńca - też oberwał (od Wartburga). A może to Herbert oberwał
      tym razem?
      10.Próbując zrozumieć to wszystko co wyprawiacie i usiłując hamować Wasze
      wpadanie w błędne koło oberwałam sama. Wartburg to mnie nawet skreślił.
      11.Nie podoba mi się postawa AM w ostatnich czasach. Zgadzam się tutaj
      z Herbertem, Herlingiem-Grudzińskim i abp Życińskim.
      Dowiedziałam się, że jestem naiwna, kłótliwa i w ogóle nieznośna.

      KTO MI POWIE O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI? O CO WAM CHODZI?


      ps
      Czy ja mam się skumplować z tymi, w których polu zainteresowania jest
      pewien statek z Holandii, gotowanie, hafty itp.
      To też mi chcecie powiedzieć?
      • Gość: kolokolo Re: PARANOJA - do its, Wartburga i Bratka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 15:24
        basia.basia napisała:

        > Ten wątek przekroczył granice zdrowego rozsądku! Czy tego nie widzicie?
        >
        > 1. Pierwszy sekretarz przypomniał nam rocznicę śmierci Herberta.
        > 2. Lupus wstawił artykuł Łysiaka.
        > 3. Bartek nazwał Lupusa "bydłem" - chyba za to, że wstawił (założył pewnie,
        > że autorem lest Lupus)ten artykuł.
        > 4. T1s zwrócił uwagę Bratkowi na intencję Lupusa (domniemaną).
        > 5. Wartburg nazwał Lupusa psychopatą.
        > 6. Ja oberwałam za to, że się zgodziłam z T1s, co do brzydkiej roli GW
        > w sprawie Herberta i Herlinga-Grudzińskiego ( tu pamiętam, że Monika
        > Olejnik wyraziła ubolewanie z powodu niezręczności popełnionych w trakcie
        > tego wywiadu z nim).
        > 7. Miałam nieszczęście napisać Wartburgowi, że pochopnie ocenia Lupusa.
        > Podobnie jak Bratek.
        > No i przeczytałam, że znowu mam muchy w nosie.
        > 8. Teraz zeszliśmy do fechtowania się na temat "jadu" i wytykania literówek
        > (jakże ja dbam teraz, żeby mi się palce nie omsknął - niczego tu
        > człowiekowi nie wybaczą).
        > 9. Co do tego jadu trawiącego od wewnątrz, to sądzę,że miała to być próba
        > tłumaczenia braku powściągliwości Herberta w czasie wywiadu radiowego.
        > Ten jad przypisał Herbertowi T1s - on jak ta matka usiłował usprawiedliwić
        > swego ulubieńca - też oberwał (od Wartburga). A może to Herbert oberwał
        > tym razem?
        > 10.Próbując zrozumieć to wszystko co wyprawiacie i usiłując hamować Wasze
        > wpadanie w błędne koło oberwałam sama. Wartburg to mnie nawet skreślił.
        > 11.Nie podoba mi się postawa AM w ostatnich czasach. Zgadzam się tutaj
        > z Herbertem, Herlingiem-Grudzińskim i abp Życińskim.
        > Dowiedziałam się, że jestem naiwna, kłótliwa i w ogóle nieznośna.
        >
        > KTO MI POWIE O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI? O CO WAM CHODZI?
        >
        >
        > ps
        > Czy ja mam się skumplować z tymi, w których polu zainteresowania jest
        > pewien statek z Holandii, gotowanie, hafty itp.
        > To też mi chcecie powiedzieć?
        >
        moje pełne poparcie, szczególnie pkt. 1, 6, 11
        • Gość: bratek no to zgoda IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:43
          Gość portalu: kolokolo napisał(a):

          > basia.basia napisała:
          >
          > > Ten wątek przekroczył granice zdrowego rozsądku! Czy tego nie widzicie?
          > >
          > > 1. Pierwszy sekretarz przypomniał nam rocznicę śmierci Herberta.
          > > 2. Lupus wstawił artykuł Łysiaka.
          > > 3. Bartek nazwał Lupusa "bydłem" - chyba za to, że wstawił (założył pewnie
          > ,
          > > że autorem lest Lupus)ten artykuł.
          > > 4. T1s zwrócił uwagę Bratkowi na intencję Lupusa (domniemaną).
          > > 5. Wartburg nazwał Lupusa psychopatą.
          > > 6. Ja oberwałam za to, że się zgodziłam z T1s, co do brzydkiej roli GW
          > > w sprawie Herberta i Herlinga-Grudzińskiego ( tu pamiętam, że Monika
          > > Olejnik wyraziła ubolewanie z powodu niezręczności popełnionych w trakc
          > ie
          > > tego wywiadu z nim).
          > > 7. Miałam nieszczęście napisać Wartburgowi, że pochopnie ocenia Lupusa.
          > > Podobnie jak Bratek.
          > > No i przeczytałam, że znowu mam muchy w nosie.
          > > 8. Teraz zeszliśmy do fechtowania się na temat "jadu" i wytykania literówe
          > k
          > > (jakże ja dbam teraz, żeby mi się palce nie omsknął - niczego tu
          > > człowiekowi nie wybaczą).
          > > 9. Co do tego jadu trawiącego od wewnątrz, to sądzę,że miała to być próba
          >
          > > tłumaczenia braku powściągliwości Herberta w czasie wywiadu radiowego.
          > > Ten jad przypisał Herbertowi T1s - on jak ta matka usiłował usprawiedli
          > wić
          > > swego ulubieńca - też oberwał (od Wartburga). A może to Herbert oberwał
          >
          > > tym razem?
          > > 10.Próbując zrozumieć to wszystko co wyprawiacie i usiłując hamować Wasze
          > > wpadanie w błędne koło oberwałam sama. Wartburg to mnie nawet skreślił.
          > > 11.Nie podoba mi się postawa AM w ostatnich czasach. Zgadzam się tutaj
          > > z Herbertem, Herlingiem-Grudzińskim i abp Życińskim.
          > > Dowiedziałam się, że jestem naiwna, kłótliwa i w ogóle nieznośna.
          > >
          > > KTO MI POWIE O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI? O CO WAM CHODZI?
          > >
          > >
          > > ps
          > > Czy ja mam się skumplować z tymi, w których polu zainteresowania jest
          > > pewien statek z Holandii, gotowanie, hafty itp.
          > > To też mi chcecie powiedzieć?
          > >
          > moje pełne poparcie, szczególnie pkt. 1, 6, 11

          Ciesze sie, ze pierszy sekretarz sie zgadza. Ja tez, zwlaszcza w punktach 3 i 5.
          • Gość: b Re: no to zgoda IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:44
            z tego wszystkiego to juz nie weim , kto z kim i dlaczego. Ale zgoda
            • Gość: kolo.kolo Re: no to zgoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 15:47
              w rzeczy samej, nie dużo wiesz, ale jeżeli jesteś tego świadom nie daleko Ci do
              doskonałości. ;))
              pozdr
              • Gość: bratek spełnienie IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:49
                Gość portalu: kolo.kolo napisał(a):

                > w rzeczy samej, nie dużo wiesz,
                to twoja opinia, ja tak nie napisałem.

                ale jeżeli jesteś tego świadom nie daleko Ci do
                >
                > doskonałości. ;))
                > pozdr

                ale zeby Ci zrobić przyjemność, zakonotowuję w swojej pamięci ksywę "kolo.kolo"
                i teraz niech drżą przede mną wrogowie!

                • Gość: kolo.kolo Re: spełnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 16:01
                  mało zgrabne, moja ksywa jest efemeryczna, podobnie jak twoje możliwości
                  erudyczne.Nie martw się,poodobnie jak wielu, tez mam z tym kłopot. ;))
                  • Gość: bratek zmartwienie IP: *.biaman.pl 28.07.03, 16:03
                    Gość portalu: kolo.kolo napisał(a):

                    > mało zgrabne, moja ksywa jest efemeryczna, podobnie jak twoje możliwości
                    > erudyczne.Nie martw się,poodobnie jak wielu, tez mam z tym kłopot. ;))

                    Martwie sie, bo nie wiem, co to "erudyczne". W slowniku nie znalazlem.
                    • Gość: kolo.kolo Re: zmartwienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 16:11
                      I to jest twój kłopot ! Czy masz może wśród przodków Prusaka ? ;)))
                  • Gość: kolo.kolo Zbyt narwany,. zbyt młody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 16:30
                    nadmieniam,że do tej opinii skłoniła mnie lektura wielu twoich tekstów a nie
                    powyższego.Moze teraz będzie jaśniej, co oznacza wyraz eudyczne.Nie sądziłeś
                    chyba, że oceniam cię po ostatnim "poście" (;))
                    • Gość: bratek i co Ty na to, Baśka? IP: *.biaman.pl 29.07.03, 09:41
                      Gość portalu: kolo.kolo napisał(a):

                      > nadmieniam,że do tej opinii skłoniła mnie lektura wielu twoich tekstów a nie
                      > powyższego.Moze teraz będzie jaśniej, co oznacza wyraz eudyczne.Nie sądziłeś
                      > chyba, że oceniam cię po ostatnim "poście" (;))

                      Chlopie, daj sobie spokoj z czytaniem wielu moich postow. Sa inne, ciekawsze
                      rzeczy do robienia. Moze zajmij sie krytyka literacką profesjonalnie? Twoje (a
                      raczej powtarzane za innymi) celne i poparte rzetelną argumentacją uwagi na
                      pewno bedą sie podobac.

                      P.S. Baska, widzisz, co narobilas? Ktoś Ci nawet uwierzył.
                      • basia.basia Re: i co Ty na to, Baśka? 29.07.03, 11:10
                        Gość portalu: bratek napisał(a):
                        >
                        > P.S. Baska, widzisz, co narobilas? Ktoś Ci nawet uwierzył.

                        Niezły mam z Tobą ubaw. Na przemian ogarnia mnie raz wściekłość a raz
                        rozbawienie. Jesteś strasznie zadziorny i zapalczywy. Często "walisz na
                        oślep" i bez zastanowienia. Czsami reagujesz ostro, bo się gubisz w tym kto
                        komu na co i jak odpowiedział i niewinni muszą się tłumaczyć, że nie są
                        wielblądami! Jesteś tu od niedawna i zdarza Ci się zaczepiać tych, którzy są
                        tu nieco dłużej i znają się już dobrze ( i lubią). Czasem przychodzą na
                        odsiecz przyjaciołom przeciw Twoim strzałom z procy (czasem z armaty).
                        Jak byś się trochę zastanowił to byś może nie wrzucał do jednego worka
                        wszystkich na podstawie pojedynczych postów albo tego co Ci się wydało,
                        że ktoś miał na myśli.
                        Np. z tym "erudycznym" Twoim stylem. Czy pamiętasz "cyganeryjny" charakter
                        wunderbara? I komu się tak bardzo podobał?
                        Ciebie jak do muru przyprzeć to się przecinków czepiasz albo neologizmów.
                        Sama mam pewne zasługi na tym polu - słowotwórczym: lewizna (lewica),
                        czarzastopodobność, czarzastość ( knajackość w wyższych sferach KRRT) itp.
                        Nie jestem pewna do czego kolo.kolo pił/a z tym Prusakiem. Czyżby do pewnej
                        właściwości prusakolepu?
                        Ale widzę, że kolo.kolo ma taką samą słabość do "kwiatuszka" jak ja.
                        Obserwujemy Cię pilnie z macierzyńską troską.

                        pzdr
                        B.
                        • Gość: ann Re: i co Ty na to, Baśka? IP: kennex:* / 10.0.3.* 30.07.03, 08:48
                          basia.basia napisała:


                          >
                          > Niezły mam z Tobą ubaw. Na przemian ogarnia mnie raz wściekłość a raz
                          > rozbawienie. Jesteś strasznie zadziorny i zapalczywy. Często "walisz na
                          > oślep" i bez zastanowienia. Czsami reagujesz ostro, bo się gubisz w tym kto
                          > komu na co i jak odpowiedział i niewinni muszą się tłumaczyć, że nie są
                          > wielblądami! Jesteś tu od niedawna i zdarza Ci się zaczepiać tych, którzy są
                          > tu nieco dłużej i znają się już dobrze ( i lubią).
                          > Obserwujemy Cię pilnie z macierzyńską troską.

                          Basiu.Dlaczego karmisz takiego trolla jak bratek? Od kiedy chamstwo nazywa się
                          zapalczywością a brak kultury zadziornością? Na jeden z moich postów bratek
                          odpisał:

                          "Głupia krowo!Moge tylko na ciebie splunac i zagonic do obory! Won!"

                          Do lupusa odnosił się w podobny sposób.I Ty rozmawiasz z takimi ludzmi? I
                          jeszcze otaczasz ich macierzyńską troską?
                          Zawsze czytałam Twoje posty Basiu z dużą uwagą.Teraz chyba przestanę to robić.
                          Takie uwagi tylko go dowartościowują.
                        • Gość: b Re: i co Ty na to, Baśka? IP: *.biaman.pl 30.07.03, 10:59
                          basia.basia napisała:

                          > Gość portalu: bratek napisał(a):
                          > >
                          > > P.S. Baska, widzisz, co narobilas? Ktoś Ci nawet uwierzył.
                          >
                          > Niezły mam z Tobą ubaw. Na przemian ogarnia mnie raz wściekłość a raz
                          > rozbawienie. Jesteś strasznie zadziorny i zapalczywy. Często "walisz na
                          > oślep" i bez zastanowienia. Czsami reagujesz ostro, bo się gubisz w tym kto
                          > komu na co i jak odpowiedział i niewinni muszą się tłumaczyć, że nie są
                          > wielblądami! Jesteś tu od niedawna i zdarza Ci się zaczepiać tych, którzy są
                          > tu nieco dłużej i znają się już dobrze ( i lubią). Czasem przychodzą na
                          > odsiecz przyjaciołom przeciw Twoim strzałom z procy (czasem z armaty).
                          > Jak byś się trochę zastanowił to byś może nie wrzucał do jednego worka
                          > wszystkich na podstawie pojedynczych postów albo tego co Ci się wydało,
                          > że ktoś miał na myśli.
                          > Np. z tym "erudycznym" Twoim stylem. Czy pamiętasz "cyganeryjny" charakter
                          > wunderbara? I komu się tak bardzo podobał?
                          > Ciebie jak do muru przyprzeć to się przecinków czepiasz albo neologizmów.
                          > Sama mam pewne zasługi na tym polu - słowotwórczym: lewizna (lewica),
                          > czarzastopodobność, czarzastość ( knajackość w wyższych sferach KRRT) itp.
                          > Nie jestem pewna do czego kolo.kolo pił/a z tym Prusakiem. Czyżby do pewnej
                          > właściwości prusakolepu?
                          > Ale widzę, że kolo.kolo ma taką samą słabość do "kwiatuszka" jak ja.
                          > Obserwujemy Cię pilnie z macierzyńską troską.
                          >
                          > pzdr
                          > B.


                          Basiu, w moim przekonaniu mylisz sie w 100 procentach, jezeli chodzi o Twoje
                          rozeznanie sytuacji. Szkoda. Nie odpowiadasz na posty osob, ktore obrzucaja
                          blotem Milosza i Szymborska, ale gdy ja na to ostro reauguje, robisz sie
                          dziwnie pojednawcza i "wyrozumiala" dla mnie. Mam tego dosc.
                          • basia.basia DO BRATKA 30.07.03, 17:28
                            Gość portalu: b napisał(a):
                            >
                            > Basiu, w moim przekonaniu mylisz sie w 100 procentach, jezeli chodzi o Twoje
                            > rozeznanie sytuacji. Szkoda. Nie odpowiadasz na posty osob, ktore obrzucaja
                            > blotem Milosza i Szymborska, ale gdy ja na to ostro reauguje, robisz sie
                            > dziwnie pojednawcza i "wyrozumiala" dla mnie. Mam tego dosc.
                            >

                            W odpowiedzi zacytuję samą siebie. Ale teraz ten tekst odnieś do siebie.

                            ********************************************************************************
                            Teraz uważam, że GW uprawia nieuczciwe dziennikarstwo. Długo trwało niestety,
                            żebym się do tego sama przed sobą przyznała, że ktoś taki jak Michnik przestał
                            zasługiwać na zufanie. To jest troszkę tak jak z rodzicami i dzieckiem,
                            w którym się pokłada wielkie nadzieje i bardzo trudno jest się najpierw
                            przyznać a potem pogodzić z tym, że dziecko ma całkiem inny system wartości
                            niż ten, który sami wyznajemy. Gotowi jesteśmy patrzeć przez palce, czasem się
                            nawet zakłamać, ciągle liczymy na to, że może dojrzeje, zmądrzeje itp.
                            Rozgrzeszamy, tłumaczymy, bronimy. Wszystko na nic. Nie da się tak bez końca.
                            ********************************************************************************

                            Prosiłam, żebyś uczciwie odpowiedział mi na pewne pytanie. Nie zrobiłeś tego.
                            W swoim zacietrzewieniu niczego nie zauważyłeś z tego co Ci podtykano pod oczy
                            z nadzieją, że się ockniesz. Pomyliłam się. Gdyby Herbert ożył i powiedział Ci
                            co myśli o Twoim postępowaniu i jemu powiedziałbyś "won", wyszydził, zwyzywał
                            od ubeków, wydrwił literówki i brak przecinków. Wszystko to dla Twojej
                            stuprocentowej racji, która jest dla Ciebie w tym wszystkim najważniejsza.

                            To jest dla mnie wielki zawód. Jest mi bardzo przykro.
                            Wyświadczysz mi wielką uprzejmość nie odpowiadając na ten post.

                            Bye
                            B.
                      • Gość: kolo.kolo Re: i co Ty na to, Baśka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:46
                        Znowu bełkoczesz, mówię o wielu, bo dużo ich produkujesz. Nie skupiam się
                        specjalnie na twoich produktach,ale przecież nie sposób ich ominąć, hehe
                        • Gość: kolo.kolo Re: i co Ty na to, Baśka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:58
                          to było do towarzysza bratka oczywiście
                          pozdro
        • gabrielacasey Nie tylko w ostatnich: od paru lat (sic!) sie 28.07.03, 15:57
          zastanawiam, DLACZEGO AM nienawidzil Herberta? To, co stalo sie w swoim czasie
          z manipulacjami Wybiorczej min. wokol filmu o Herbercie, nie tylko zasluguje
          na pomste do nieba, ale i kaze myslec o jakis personalnych ansach AM. Pytanie:
          jakich?
          • Gość: bratek Re: Nie tylko w ostatnich: od paru lat (sic!) sie IP: *.biaman.pl 28.07.03, 16:01
            gabrielacasey napisała:

            > zastanawiam, DLACZEGO AM nienawidzil Herberta? To, co stalo sie w swoim
            czasie
            > z manipulacjami Wybiorczej min. wokol filmu o Herbercie, nie tylko zasluguje
            > na pomste do nieba, ale i kaze myslec o jakis personalnych ansach AM.
            Pytanie:
            > jakich?

            On mu zazdroscil slawy i bycia antykomunistą. A takze dobrych wierszy.
            Taka michnikowa paskuda.
            • gabrielacasey Ujadanie na Wielkosc? "Po polskiemu"? Ja mysle, 28.07.03, 16:08
              ze zapewne i cos wiecej. Moze strach...
              • Gość: b zgoda IP: *.biaman.pl 28.07.03, 16:36
                gabrielacasey napisała:

                > ze zapewne i cos wiecej. Moze strach...

                zapewne i to. ale jednak chyba najbardziej mu tych wierszy zazdrościł. A i
                urodziwej żony może.
                Nie po polskiemu, ale po michnikowemu, a to znacznie gorzej.
      • Gość: pierwszy sekretarz Re: PARANOJA - do its, Wartburga i Bratka IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 15:36
        basia.basia napisała:

        > Ten wątek przekroczył granice zdrowego rozsądku! Czy tego nie widzicie?
        >
        > 1. Pierwszy sekretarz przypomniał nam rocznicę śmierci Herberta.
        > 2. Lupus wstawił artykuł Łysiaka.
        > 3. Bartek nazwał Lupusa "bydłem" - chyba za to, że wstawił (założył pewnie,
        > że autorem lest Lupus)ten artykuł.
        > 4. T1s zwrócił uwagę Bratkowi na intencję Lupusa (domniemaną).
        > 5. Wartburg nazwał Lupusa psychopatą.
        > 6. Ja oberwałam za to, że się zgodziłam z T1s, co do brzydkiej roli GW
        > w sprawie Herberta i Herlinga-Grudzińskiego ( tu pamiętam, że Monika
        > Olejnik wyraziła ubolewanie z powodu niezręczności popełnionych w trakcie
        > tego wywiadu z nim).
        > 7. Miałam nieszczęście napisać Wartburgowi, że pochopnie ocenia Lupusa.
        > Podobnie jak Bratek.
        > No i przeczytałam, że znowu mam muchy w nosie.
        > 8. Teraz zeszliśmy do fechtowania się na temat "jadu" i wytykania literówek
        > (jakże ja dbam teraz, żeby mi się palce nie omsknął - niczego tu
        > człowiekowi nie wybaczą).
        > 9. Co do tego jadu trawiącego od wewnątrz, to sądzę,że miała to być próba
        > tłumaczenia braku powściągliwości Herberta w czasie wywiadu radiowego.
        > Ten jad przypisał Herbertowi T1s - on jak ta matka usiłował usprawiedliwić
        > swego ulubieńca - też oberwał (od Wartburga). A może to Herbert oberwał
        > tym razem?
        > 10.Próbując zrozumieć to wszystko co wyprawiacie i usiłując hamować Wasze
        > wpadanie w błędne koło oberwałam sama. Wartburg to mnie nawet skreślił.
        > 11.Nie podoba mi się postawa AM w ostatnich czasach. Zgadzam się tutaj
        > z Herbertem, Herlingiem-Grudzińskim i abp Życińskim.
        > Dowiedziałam się, że jestem naiwna, kłótliwa i w ogóle nieznośna.
        >
        > KTO MI POWIE O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI? O CO WAM CHODZI?


        Troche to poszło za daleko. To fakt. Może dlatego, że Herbert był nie tylko
        Poetą ale i Człowiekiem?


        > ps
        > Czy ja mam się skumplować z tymi, w których polu zainteresowania jest
        > pewien statek z Holandii, gotowanie, hafty itp.
        > To też mi chcecie powiedzieć?




        Pzdr.
      • Gość: b Re: PARANOJA - do its, Wartburga i Bratka IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:42
        basia.basia napisała:

        > Ten wątek przekroczył granice zdrowego rozsądku! Czy tego nie widzicie?
        >
        > 1. Pierwszy sekretarz przypomniał nam rocznicę śmierci Herberta.
        > 2. Lupus wstawił artykuł Łysiaka.
        > 3. Bartek nazwał Lupusa "bydłem" - chyba za to, że wstawił (założył pewnie,
        > że autorem lest Lupus)ten artykuł.

        BASIU, ON GO NIE WSTAWIŁ MIMOWOLNIE, WIERZ MI!

        > 4. T1s zwrócił uwagę Bratkowi na intencję Lupusa (domniemaną).

        "DOMNIEMANA" - TRZEBA DUŻO DOBREJ WOLI, ŻEBY TAK TO NAZWAĆ.

        > 5. Wartburg nazwał Lupusa psychopatą.

        BYŁY PEWNE PRZESŁANKI.

        > 7. Miałam nieszczęście napisać Wartburgowi, że pochopnie ocenia Lupusa.
        > Podobnie jak Bratek.
        > No i przeczytałam, że znowu mam muchy w nosie.

        NO WŁAŚNIE, JAK ZADRZESZ Z WARTBURGIEM, TO TAK JAKBYŚ ZADARŁA Z BRATKIEM :)


        > 8. Teraz zeszliśmy do fechtowania się na temat "jadu" i wytykania literówek
        > (jakże ja dbam teraz, żeby mi się palce nie omsknął - niczego tu
        > człowiekowi nie wybaczą).

        CHLOPIE, ILE JA ROBIĘ LITERÓWEK! AŻ DZIW, ŻE MI TEGO JESZCZE NIE WYTYKAJĄ.


        > 9. Co do tego jadu trawiącego od wewnątrz, to sądzę,że miała to być próba
        > tłumaczenia braku powściągliwości Herberta w czasie wywiadu radiowego.
        > Ten jad przypisał Herbertowi T1s - on jak ta matka usiłował usprawiedliwić
        > swego ulubieńca - też oberwał (od Wartburga). A może to Herbert oberwał
        > tym razem?

        NA TO JESTEM ZA GŁUPI, MUSIAŁBYM NA LEŻANKĘ...

        > 10.Próbując zrozumieć to wszystko co wyprawiacie i usiłując hamować Wasze
        > wpadanie w błędne koło oberwałam sama. Wartburg to mnie nawet skreślił.

        NIE OBERWAŁAŚ, W KAŻDYM RAZIE NIE MOCNO :) . WATRBURG CIE N IE SKRESLIŁ - SŁOWO!

        > 11.Nie podoba mi się postawa AM w ostatnich czasach. Zgadzam się tutaj
        > z Herbertem, Herlingiem-Grudzińskim i abp Życińskim.
        > Dowiedziałam się, że jestem naiwna, kłótliwa i w ogóle nieznośna.

        KŁÓTLIWA TO ZUPEŁNIE FAJNIE, I LIKE IT. TAKIE SĄ PRZECIEŻ KOBIETY :) :) :) ;)

        > KTO MI POWIE O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI? O CO WAM CHODZI?

        CHODZI O ZASADY, TO, CO HERBERT NAZYWA KWESTIĄ SMAKU. jak ktoś podpuszcza
        sięgając po ubeckie metody, to nawet straszliwe nazwanie go psychopatą jest
        dopuszczalne.


        > Czy ja mam się skumplować z tymi, w których polu zainteresowania jest
        > pewien statek z Holandii, gotowanie, hafty itp.
        > To też mi chcecie powiedzieć?

        Basiu, ja nie rozumiem. Oni przecież jeszcze bardziej agresywni niż ja. Nie
        wytrzymalabyś z nimi zbyt długo.

        • lupus.lupus Re: PARANOJA - do its, Wartburga i Bratka 28.07.03, 15:51
          Gość portalu: b napisał(a):


          >
          > > 5. Wartburg nazwał Lupusa psychopatą.
          >
          > BYŁY PEWNE PRZESŁANKI.
          >

          >
          > CHODZI O ZASADY, TO, CO HERBERT NAZYWA KWESTIĄ SMAKU. jak ktoś podpuszcza
          > sięgając po ubeckie metody, to nawet straszliwe nazwanie go psychopatą jest
          > dopuszczalne.
          >
          >
          Zauważyłem, że obrażanie innych uczestników forum przychodzi niektórym bardzo
          łatwo.To chyba to całkowite poczucie anonimowości i bezkarności.Bez komentarza.
          Jeszcze raz ,ze względu na pamięć ofiar UB,przestrzegam przed zbyt czestym
          powtarzaniem argumentów typu: "ubeckie metody".
    • lupus.lupus ciszej nad tym grobem 28.07.03, 15:32
      Zbigniew Herbert (1924-1998) R.I.P.

      Tyle wystarczy...

      "cmentarze rosną maleje liczba obrońców
      ale obrona trwa i będzie trwała do końca "

      Pozdrawiam Basiu :)
      • Gość: bratek az padnie ostatni wilk IP: *.biaman.pl 28.07.03, 15:47
        tu można by jeszcze przywołać Kaczmarskiego i "Obławę". A i "Ogniem i mieczem",
        czemu nie?

        Swoją drogą to prawda, że to UB najlepiej znało literaturę drugiego obiegu, bo
        konfiskując oficerowie zabierali ukradkiem do domu, żeby dowiedzieć się, jaki
        świat jest naprawdę. Ciekawe, czy trafiłeś też na "Zniewolony umysł"?





        lupus.lupus napisał:

        > Zbigniew Herbert (1924-1998) R.I.P.
        >
        > Tyle wystarczy...
        >
        > "cmentarze rosną maleje liczba obrońców
        > ale obrona trwa i będzie trwała do końca "
        >
        > Pozdrawiam Basiu :)
        • gabrielacasey Czy uwazasz to za arcydzielo calkiem dobrego poety 28.07.03, 16:02
          Choc ja Herberta wole.
          • Gość: bratek bardzo lubie Herberta, nie wole go od Milosza IP: *.biaman.pl 28.07.03, 16:06
            Nie przesadzaj z pochwalami. To taki sobie wierszokleta, a Nobla dostal, bo to
            bylo przeciw komunie. (Choc dlaczego w takim razie Herbert nie dostał, jemu też
            mogliby "przeciw komunie"?)
            Do czego to doszło? Kłocąc sie o smak, zaczynam sprawiac wrazenie, że nie lubie
            Herberta... znowu wesze ubecki spisek.
            • lupus.lupus ubecki syndrom 29.07.03, 11:18
              Gość portalu: bratek napisał(a):


              >
              > znowu wesze ubecki spisek.

              w innym miejscu:

              >Tobie się wszystko ... ubeku.



              Może to jakiś syndrom.Choć całkiem możliwe,że to zwykły kompleks.bratek nie
              może wstąpić do UB z prostego powodu-rozwiązano go już dość dawno.A do ABW
              przyjąć go nie chcą.Trzeba mieć ukończone 25 lat i mieć dyplom wyższej uczelni
              w kieszeni.A tyle się nasłuchał w dzieciństwie.O praszczurze,który katował
              księży w Barcelonie w 1936 roku,o dziadziusiu,który rozstrzeliwał "faszystów" z
              NSZ w 1948 roku, o tatusiu co kierownikował w IV Departamencie.Babacia
              przerywała wówczas te wspomnienia gwałtownie: "Nie rozmawiajcie o Firmie przy
              jedzeniu" I tak bratek wpadł w syndrom i nabawił się kompleksu.Widzi wszędzie
              ubeków.
              Biedaczek...
        • basia.basia Ciszej nad tym grobem ........... 28.07.03, 16:29
          Gość portalu: bratek napisał(a):

          > >
          > > Tyle wystarczy...
          > >

          To dobra rada i ja sie zastosuję.

          Pozdrawiam

          ps
          Już wszystko wiem.
          Nie będę się więcej Ciebie "czepiać".
          Inaczej groziłoby mi natarcie Wartburga.
          Do Was to lepiej z miodem, jak widzę.
          Wtedy to nawet tęsknotę objawiasz.



          • Gość: b o miodzie i tęsknocie IP: *.biaman.pl 28.07.03, 16:34
            basia.basia napisała:

            > Gość portalu: bratek napisał(a):
            >
            > > >
            > > > Tyle wystarczy...
            > > >
            >
            > To dobra rada i ja sie zastosuję.
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > ps
            > Już wszystko wiem.
            > Nie będę się więcej Ciebie "czepiać".
            > Inaczej groziłoby mi natarcie Wartburga.
            > Do Was to lepiej z miodem, jak widzę.
            > Wtedy to nawet tęsknotę objawiasz.
            >
            EXACTLY. Ja lubię, gdy mądrzy ludzie się ze mną zgadzają i czasem muszę wołać o
            pomoc, żeby inni mądrzy ludzie wytłumaczyli tym pierwszym mądrym ludziom, że to
            jest DOKŁADNIE TAK, jak ja piszę :)))
        • Gość: wartburg Do Basi IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 17:32
          Gość portalu: bratek napisał(a):

          > tu można by jeszcze przywołać Kaczmarskiego i "Obławę". A i "Ogniem i
          mieczem",
          >
          > czemu nie?
          >
          > Swoją drogą to prawda, że to UB najlepiej znało literaturę drugiego obiegu,
          bo
          > konfiskując oficerowie zabierali ukradkiem do domu, żeby dowiedzieć się, jaki
          > świat jest naprawdę. Ciekawe, czy trafiłeś też na "Zniewolony umysł"?
          >
          >
          >
          >
          >
          > lupus.lupus napisał:
          >
          > > Zbigniew Herbert (1924-1998) R.I.P.
          > >
          > > Tyle wystarczy...
          > >
          > > "cmentarze rosną maleje liczba obrońców
          > > ale obrona trwa i będzie trwała do końca "
          > >
          > > Pozdrawiam Basiu :)


          Basiu, moze tylko jedna uwaga do wyjasnien Bratka, pod ktorymi sie
          podpisuje obiema rekami. On mnie juz tak dobrze zna, ze moze za
          mnie pisac :) Moglby byc znakomitym adwokatem. A poza tym i tak
          wie, ze bede tego samego zdania:)

          Otoz juz w pierwszym ataku, ktory przypuscilas na mnie i na
          ktory w moim pojeciu nie zasluzylem, uzylas argumentu o GW
          i Michniku. Argument ten zreszta trafil mi do przekonania,
          bo jak wiesz (pisalem o tym wielokrotnie, takze w poscie "Lupus
          psychotata"), ja tez mam Gazecie wiele do zarzucenia. Twoje
          porownanie do milosci rodzicielskiej, ktora z poczatku gotowa
          jest wszystko wybaczac i na wszystko oczy zamykac, uwazam
          nawiasem mowiac za swietna metafore. Trafilas w dziesiatke.
          Nie mozna myslec tworczo bez emocji, a takie emocje jak
          rozczarowanie rodzica czesto decyduja o naszych postawach.
          Definiuja nasz ostateczny sposob widzenia spraw.

          Ale uwazam tez, ze Twoje rozczarowanie Michnikiem, ktore
          podzielam, nie moze byc punktem oceny wszystkiego. To ze
          z coraz wieksza nieufnoscia sledzisz manipulacje Gazety,
          w zaden sposob nie moze usprawiedliwiac zgody na grafomanie
          w wykonaniu Lysiaka. Wiedzialem, ze wytaczam ciezka artylerie.
          Ale uczynilem to z pelna swiadomoscia, po uwaznym przeczytaniu
          tych bredni. I robilem to nie tyle w obronie Michnika, ile
          aby ratowac siebie samego przed ich zalewem. Zdanie Bratka o
          niemoznosci kulturalnej polemiki z belkotem uwazam z najlepsze
          w dzsiejszej debacie. I Bratek i ja reagowalismy jedynie
          na intelektualny smietnik Lysiaka. Ten facet nie rozni sie
          od znanych Ci z tego forum oszolomow.

          Zdawalem sobie sprawe, ze moge urazic Lupusa, tym bardziej, ze
          poczatkowo bralem go za autora tych tyrad. Ale uznalem, ze
          wlasnie dlatego na to zasluzyl. Teraz nie zaluje, ze posunalem
          sie w mojej reakcji tak daleko. Jego wypowiedzi swiadcza chyba
          dobitnie, ze byla sluszna. Jest to czytelnik Lysiaka. To tez
          nalezaloby uznac za wyzwisko.

          Jesli zas chodzi o uwagi o jadzie, to ani przez chwilie nie
          mialem na mysli Herberta. Zaintrygowala mnie b. gleboka uwaga
          dr. kriska o gniewie i jadzie. Lubie rozwazac na takie tematy -
          czy jad, ktory dlawimy w sobie, jest mniej szkodliwy od tego,
          ktorym opluwamy innych. Pierwszy Sekretarz mnie nie przekonal.
          Podobnie jak dr. krisk nie moge doszukac sie w jadzie niczego
          pozytywnego. Zawsze jest szkodliwy, tak jak nienawisc, ktora
          w kazdym swoim przejawie jest zlem. Mysle nawet, ze ten jad
          dlawiony nie rozni sie od wypluwanego takze i z tego powodu,
          ze w koncu zawsze sie nim pluje, nawet jesli sie to robi po
          cichu zatruwajac najblizszych.

          Ale nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby napadac na Pierwszego
          Sekretarza, ktorego szanuje. Chcialem tylko wypowiedziec
          moje zdanie na temat, ktory wydal mi sie godny uwagi. Jestem
          pewien, ze nie poczul sie obrazony.

          I na koniec Basiu powtarzam za Bratkiem, ze nadal bardzo Cie
          lubie i cenie. Widac potrzeba nam nieco wiecej czasu, zeby
          przestac sie obrazac z byle powodu i potem przepraszac.

          Pozdrawiam
          • basia.basia Wartburgu ! 28.07.03, 20:39
            Cieszę się, że się odezwałeś. Może uda nam się wreszcie
            wyjaśnić nasze nieporozumienia.A bardzo mi na tym zależy.
            Sądzę, że ciągle chodzi o to samo i nie mogę tego pojąć.
            Tego, że opatrznie sobie tłumaczysz to co zdarza mi się
            napisać na tematy, które nas obchodzą. Podobnie jest z tym
            co teraz napisałeś.

            > To ze
            > z coraz wieksza nieufnoscia sledzisz manipulacje Gazety,
            > w zaden sposob nie moze usprawiedliwiac zgody na grafomanie
            > w wykonaniu Lysiaka.

            Ja się W OGÓLE nie wypowiadałam na temat Łysiaka! Czytałam jego
            "Muzeum wyobraźni" (chyba taki tytuł)dawno temu - nic z tego nie
            pamiętam. Znam tylko obiegową opinię o Łysiaku, że jest to takie
            pseudonaukowe, popularne pisarstwo i nawet nie mogłam sobie wyrobić
            własnej opinii, bo nie czytuję tego rodzaju rzeczy.
            Na jakiej podstawie imputujesz mi "zgodę na grafomanię w wykonaniu
            Łysiaka"? Gdzieś wynalazł tę zgodę?

            >
            > Zdawalem sobie sprawe, ze moge urazic Lupusa, tym bardziej, ze
            > poczatkowo bralem go za autora tych tyrad.

            Ja się nie przyłączę do Waszych napaści na lupusa. Ale odcięłam
            się od tekstu, który wstawił umieszczając w temacie mojego postu
            "Herbert nie potrzebuje obrony" - zdaje mi się, że to nie bardzo
            ładnie przy okazji rocznicy śmierci cytować tekst zawierający
            tzw. "pranie brudów" - nie wypada. I jeszcze "wkład własny lupusa"
            - to było określenie jego wkładu w obchody rocznicy w tym wątku.
            Widzę, że nie było to czytelne. Może się powinnam udać na jakieś
            wykłady z komunikacji werbalnej? Mówię poważnie.
            To nie pierwszy raz się Tobie lub Bartkowi tłumaczę, że co innego
            miałam na myśli niż Wy zrozumieliście.

            Mój post skierowany był do Towarzysza Pierwszego Sekretarza (t1s)
            i dotyczył fragmentu wypowiedzi dr.Kriska:

            > Myślę również, że zarzuty wobec GW mocno naciągane. <

            O nic więcej nie chodziło.
            Bratek nie zgodził się ze mną ale doprawdy dotąd nie wiem czego
            dotyczyła jego niezgoda. Próbowałam to wyjaśnić ale jeszcze
            bardziej się zaciemniło.

            > Zaintrygowala mnie b. gleboka uwaga
            > dr. kriska o gniewie i jadzie.

            Myślę, że 1ts miał na myśli to, że Herbert zawiedziony srodze
            - zgorzkniał. Tak zrozumiałam jego wywód o jadzie działającym
            do wewnątrz. Być może źle zrozumiałam. Pewnie też to rozumowanie
            1ts trochę było naciągane.
            Coż, nie jesteśmy psychologami. Może nie powinniśmy się wypowiadać
            na temat wpływu negatywnych doświadczeń na psychikę Herberta.
            I mam tu na myśli siebie i t1s. Ty sobie rozważaj ile Ci się podoba.

            >
            > I na koniec Basiu powtarzam za Bratkiem, ze nadal bardzo Cie
            > lubie i cenie. Widac potrzeba nam nieco wiecej czasu, zeby
            > przestac sie obrazac z byle powodu i potem przepraszac.
            >

            To jest "miód lany do mojego ucha" i dziekuję bardzo.
            Ale szczerze przyznam, że czuję lekki niepokój bo wiem, że przeczytałeś
            to, co napisałam do marcee i już się boję, że Ci się coś nie spodobało.
            Ty jesteś szczery "aż do bólu", co widać w tym wątku. Ja programowo
            jestem szczera - uważam, że się nie muszę tutaj ograniczać i nic nie
            chcę udawać. Niechże będzie mi wolno to samo co Tobie bez szukania zaraz
            u mnie obrazy, humorów czy czego tam jeszcze.
            To takie dziwne dla mnie. W tzw. realu nie mam kłopotów w porozumiewaniu
            się z ludźmi, nie zdarzają mi się takie sytuacje jak tutaj.
            Jeżeli zdarza mi się urazić kogoś, to jest to zwykle nieświadome.
            I umiem sobie z tym poradzić.
            Tutaj ciągle się tłumaczę. Nie rozumiem.

            Pozdrawiam
            • basia.basia Wartburgu ! JA CZEKAM! 29.07.03, 11:25
              basia.basia napisała:

              > Cieszę się, że się odezwałeś. Może uda nam się wreszcie
              > wyjaśnić nasze nieporozumienia.A bardzo mi na tym zależy.
              > Sądzę, że ciągle chodzi o to samo i nie mogę tego pojąć.
              > Tego, że opatrznie sobie tłumaczysz to co zdarza mi się
              > napisać na tematy, które nas obchodzą. Podobnie jest z tym
              > co teraz napisałeś.
              >
              > > To ze
              > > z coraz wieksza nieufnoscia sledzisz manipulacje Gazety,
              > > w zaden sposob nie moze usprawiedliwiac zgody na grafomanie
              > > w wykonaniu Lysiaka.
              >
              > Ja się W OGÓLE nie wypowiadałam na temat Łysiaka! Czytałam jego
              > "Muzeum wyobraźni" (chyba taki tytuł)dawno temu - nic z tego nie
              > pamiętam. Znam tylko obiegową opinię o Łysiaku, że jest to takie
              > pseudonaukowe, popularne pisarstwo i nawet nie mogłam sobie wyrobić
              > własnej opinii, bo nie czytuję tego rodzaju rzeczy.
              > Na jakiej podstawie imputujesz mi "zgodę na grafomanię w wykonaniu
              > Łysiaka"? Gdzieś wynalazł tę zgodę?
              >
              > >
              > > Zdawalem sobie sprawe, ze moge urazic Lupusa, tym bardziej, ze
              > > poczatkowo bralem go za autora tych tyrad.
              >
              > Ja się nie przyłączę do Waszych napaści na lupusa. Ale odcięłam
              > się od tekstu, który wstawił umieszczając w temacie mojego postu
              > "Herbert nie potrzebuje obrony" - zdaje mi się, że to nie bardzo
              > ładnie przy okazji rocznicy śmierci cytować tekst zawierający
              > tzw. "pranie brudów" - nie wypada. I jeszcze "wkład własny lupusa"
              > - to było określenie jego wkładu w obchody rocznicy w tym wątku.
              > Widzę, że nie było to czytelne. Może się powinnam udać na jakieś
              > wykłady z komunikacji werbalnej? Mówię poważnie.
              > To nie pierwszy raz się Tobie lub Bartkowi tłumaczę, że co innego
              > miałam na myśli niż Wy zrozumieliście.
              >
              > Mój post skierowany był do Towarzysza Pierwszego Sekretarza (t1s)
              > i dotyczył fragmentu wypowiedzi dr.Kriska:
              >
              > > Myślę również, że zarzuty wobec GW mocno naciągane. <
              >
              > O nic więcej nie chodziło.
              > Bratek nie zgodził się ze mną ale doprawdy dotąd nie wiem czego
              > dotyczyła jego niezgoda. Próbowałam to wyjaśnić ale jeszcze
              > bardziej się zaciemniło.
              >
              > > Zaintrygowala mnie b. gleboka uwaga
              > > dr. kriska o gniewie i jadzie.
              >
              > Myślę, że 1ts miał na myśli to, że Herbert zawiedziony srodze
              > - zgorzkniał. Tak zrozumiałam jego wywód o jadzie działającym
              > do wewnątrz. Być może źle zrozumiałam. Pewnie też to rozumowanie
              > 1ts trochę było naciągane.
              > Coż, nie jesteśmy psychologami. Może nie powinniśmy się wypowiadać
              > na temat wpływu negatywnych doświadczeń na psychikę Herberta.
              > I mam tu na myśli siebie i t1s. Ty sobie rozważaj ile Ci się podoba.
              >
              > >
              > > I na koniec Basiu powtarzam za Bratkiem, ze nadal bardzo Cie
              > > lubie i cenie. Widac potrzeba nam nieco wiecej czasu, zeby
              > > przestac sie obrazac z byle powodu i potem przepraszac.
              > >
              >
              > To jest "miód lany do mojego ucha" i dziekuję bardzo.
              > Ale szczerze przyznam, że czuję lekki niepokój bo wiem, że przeczytałeś
              > to, co napisałam do marcee i już się boję, że Ci się coś nie spodobało.
              > Ty jesteś szczery "aż do bólu", co widać w tym wątku. Ja programowo
              > jestem szczera - uważam, że się nie muszę tutaj ograniczać i nic nie
              > chcę udawać. Niechże będzie mi wolno to samo co Tobie bez szukania zaraz
              > u mnie obrazy, humorów czy czego tam jeszcze.
              > To takie dziwne dla mnie. W tzw. realu nie mam kłopotów w porozumiewaniu
              > się z ludźmi, nie zdarzają mi się takie sytuacje jak tutaj.
              > Jeżeli zdarza mi się urazić kogoś, to jest to zwykle nieświadome.
              > I umiem sobie z tym poradzić.
              > Tutaj ciągle się tłumaczę. Nie rozumiem.
              >
              > Pozdrawiam
            • Gość: wartburg do Basi IP: *.pppool.de 29.07.03, 21:14


              Basiu, przede wszystkim przepraszam, ze odpowiadam dopiero teraz,
              ale musialem zalatwic pare spraw i bylem przez caly dzien off line i
              off Berlin. Przyjechal tutaj ktos z Hamburga, z kim udalem sie na
              objazd paru miejscowosci miedzy Poczdamem i Brandenburgiem. W sumie
              spedzilem b. ciekawy dzien, ale takze meczacy.

              Uwazam, ze wszystkie nieporozumienia przynajmniej w ich zasadniczej
              formie zostaly wyjasnione i chyba nie ma sensu analizowac ich po
              raz kolejny. Wyglada na to, ze niekiedy reagujemy kierujac sie
              odruchami, a czasem tez zbyt nieuwaznie czytajac nasze posty. Ta uwaga
              krytyczna odnosi sie do nas wszystkich. Chociaz z drugiej strony
              jest to wybaczalne. Przeciez nie chodzi nam o to, zeby gnebic sie
              nawzajem, albo cos sobie udawadniac. Chcemy czerpac korzysci z rozmow
              z osobami, ktore szanujemy i od ktorych mozemy sie czegos dowiedziec.
              To chyba jasne. Co do tego, ze wszyscy nawzajem sie szanujemy, nawet
              przez chwile nie mialem cienia watpliwosci. Mam nadzieje, ze Ty tez.

              Czasami zloszcza mnie Twoje proby wyhamowywania naszych emocjonalnych
              wybuchow (moich i Bratka). Uwazam je za wazna forme ekspresji, ktora
              zezwala na zblizenie sie do sedna sprawy. Zawsze chodzi o to, zeby
              zblizyc sie do sedna sprawy. Zakwestionowac utarte szlaki rozumowania
              i lepsze dac rzeczy slowo. Ale z drugiej strony cieszy mnie, ze nad
              tymwszystkim czuwa ktos taki jak Ty, kto dba o dobre obyczaje, bo one
              tez sa wazne, kto wie, czy nie wazniejsze.

              O kwestii dobrych obyczajow mialbym ochote pofilozofowac. Szczegolnie
              w kontekscie niedawnych dyskusji na tym forum, kiedy zarzucilem tu
              niektorym osobom (i nadal podtrzymuje te zarzuty) kolchozowe
              inkklinacje swiatopogladowe.

              Bardzo Ci dziekuje za informacje dotyczace administrowania naszymi
              zbiorami postow. Jeszcze dzisiaj sprobuje wcielic je w zycie, choc
              nie moge powiedziec, zebym czul sie zbyt pewnie...

              pozdrawiam

              w.
          • lupus.lupus Re: Do Basi 29.07.03, 09:28
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            >
            > Zdawalem sobie sprawe, ze moge urazic Lupusa, tym bardziej, ze
            > poczatkowo bralem go za autora tych tyrad. Ale uznalem, ze
            > wlasnie dlatego na to zasluzyl. Teraz nie zaluje, ze posunalem
            > sie w mojej reakcji tak daleko. Jego wypowiedzi swiadcza chyba
            > dobitnie, ze byla sluszna. Jest to czytelnik Lysiaka. To tez
            > nalezaloby uznac za wyzwisko.

            To elementarne Watsonie.Zacytowałem tekst Łysiaka i zostałem automatycznie
            uznany za jego wielbiciela.Genialne w swej prostocie.
            • Gość: bratek o samodzielności myślenia IP: *.biaman.pl 29.07.03, 09:35
              lupus.lupus napisał:

              > Gość portalu: wartburg napisał(a):
              >
              > >
              > > Zdawalem sobie sprawe, ze moge urazic Lupusa, tym bardziej, ze
              > > poczatkowo bralem go za autora tych tyrad. Ale uznalem, ze
              > > wlasnie dlatego na to zasluzyl. Teraz nie zaluje, ze posunalem
              > > sie w mojej reakcji tak daleko. Jego wypowiedzi swiadcza chyba
              > > dobitnie, ze byla sluszna. Jest to czytelnik Lysiaka. To tez
              > > nalezaloby uznac za wyzwisko.
              >
              > To elementarne Watsonie.Zacytowałem tekst Łysiaka i zostałem automatycznie
              > uznany za jego wielbiciela.Genialne w swej prostocie.

              Genialne, w istocie. I celne. Nie pomogło Ci potem nawrócenie i cytowanie
              Herberta.
            • dr.krisk Jeszcze o Pepegu z Gumy... 29.07.03, 09:57
              Drogi Podwójny Wilku! Wyznam szczerze, że cytowanie Łysiakowych dywagacji w
              wątku poświęconym rocznicy śmierci Herberta wydaje mi się małym faux pas. To
              tak (z grubsza), jakby uroczysty koncert z jakiejś okazji patriotycznej
              otwierał zespół Ich Troje.. Kwestia smaku.
              Dlatego tez pisałem, że cytowanie opinii Łysiaka o Herbercie uważam za chichot
              historii.
              KrisK
              • lupus.lupus Re: Jeszcze o Pepegu z Gumy... 29.07.03, 10:13
                dr.krisk napisał:

                > Drogi Podwójny Wilku! Wyznam szczerze, że cytowanie Łysiakowych dywagacji w
                > wątku poświęconym rocznicy śmierci Herberta wydaje mi się małym faux pas. To
                > tak (z grubsza), jakby uroczysty koncert z jakiejś okazji patriotycznej
                > otwierał zespół Ich Troje.. Kwestia smaku.
                > Dlatego tez pisałem, że cytowanie opinii Łysiaka o Herbercie uważam za
                chichot
                > historii.
                > KrisK

                KrisKu
                Dziękuję,że tym razem oszczędziłeś sobie drobnych złośliwości.Wiem ile wysiłku
                to Cię kosztowało.Doceniam to.Nie uważam,że popełniłem faux pas.O rocznicy
                śmierci Herberta pamiętam co roku.Uważam,że nie sposób odzielić postawy
                moralnej Herberta od jego życiorysu i jego twórczości.To jest splecione.Tekst
                Łysiaka został wklejony ze względu na wielki żal jaki czuję po tym jak
                zachowało się środowisko "Gazety Wyborczej" po śmierci Herberta.Uważam,że moje
                postępowanie było i tak mniej perfidne ( w piąta rocznicę śmierci) od
                zachowania Jacka Żakowskiego,który już kilka tygodni po śmierci poety starał
                się zdiagnozować jednostkę chorobową,która toczyła umysł poety.Nie wspomnę o
                przymiotniku "kontrowersyjny" ,który przez jakiś czas poprzedzał nazwisko
                Herberta w tekstach "GW"
      • basia.basia Re: ciszej nad tym grobem 28.07.03, 16:22
        lupus.lupus napisał:

        > Zbigniew Herbert (1924-1998) R.I.P.
        >
        > Tyle wystarczy...
        >
        > "cmentarze rosną maleje liczba obrońców
        > ale obrona trwa i będzie trwała do końca "
        >
        > Pozdrawiam Basiu :)

        Wzajemnie
        B.
        • Gość: sqnk. Herbert wcale nie był krystaliczny ! IP: *.chello.pl 28.07.03, 16:37
          To był kabotyn i pozer. Grudziński go prawidłowo podsumował przed swoją
          śmiercią.
          • Gość: pierwszy sekretarz Zgubiłeś "s" IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 16:42
            • Gość: sqnk. Siedlecka zdarła maskę z twarzy kabotyna ! IP: *.chello.pl 28.07.03, 16:46
              Zbysio H. opowiadał jak to był ranny w Powstaniu Warszawskim jako dziecko.
              Dlatego utykał.

              W rzeczywistości zwalił się po pijaku z roweru juz po tzw. wyzwoleniu.

              Itd. itp..

              Pozbawiony talentu kabotyn, zawistny o powodzenie innych. Totalne "0" !
              • Gość: pierwszy sekretarz Re: Siedlecka zdarła maskę z twarzy kabotyna ! IP: *.acn.waw.pl 28.07.03, 16:51
                Uwielbiam jak ktoś używa określenia "kabotyn".
                To tyle mówi o piszącym.
              • Gość: ann Re: Siedlecka zdarła maskę z twarzy kabotyna ! IP: kennex:* / 10.0.3.* 28.07.03, 16:59
                Gość portalu: sqnk. napisał(a):

                > Zbysio H. opowiadał jak to był ranny w Powstaniu Warszawskim jako dziecko.
                > Dlatego utykał.
                >
                > W rzeczywistości zwalił się po pijaku z roweru juz po tzw. wyzwoleniu.
                >
                > Itd. itp..
                >
                > Pozbawiony talentu kabotyn, zawistny o powodzenie innych. Totalne "0" !

                Oj straszne....
                Lepiej było pisać wiersze o "jutrzence ludzkości-Stalinie" tak jak Szymborska i
                Miłosz?

                itd..itp... powalające

                PS. Poziom tej dyskusji za sparwą bratka i b otarł się o kloakę.
                • Gość: bratek i b jednym głosem IP: *.biaman.pl 28.07.03, 17:41
                  Gość portalu: ann napisał(a):

                  > Gość portalu: sqnk. napisał(a):
                  >
                  > > Zbysio H. opowiadał jak to był ranny w Powstaniu Warszawskim jako dziecko.
                  >
                  > > Dlatego utykał.
                  > >
                  > > W rzeczywistości zwalił się po pijaku z roweru juz po tzw. wyzwoleniu.
                  > >
                  > > Itd. itp..
                  > >
                  > > Pozbawiony talentu kabotyn, zawistny o powodzenie innych. Totalne "0" !
                  >
                  > Oj straszne....
                  > Lepiej było pisać wiersze o "jutrzence ludzkości-Stalinie" tak jak Szymborska
                  i
                  >
                  > Miłosz?
                  >
                  > itd..itp... powalające
                  >
                  > PS. Poziom tej dyskusji za sparwą bratka i b otarł się o kloakę.


                  Głupia krowo! Ktos nawypisywal chamskich bredni o Herbercie i ty zlewasz na
                  mnie te pomyje, wyrzygujac sie przy okazji na Szymborska i Milosza??? Moge
                  tylko na ciebie splunac i zagonic do obory! Won!
                  • Gość: wartburg na pomoc IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 17:51
                    Gość portalu: bratek i b napisał(a):

                    > > Głupia krowo! Ktos nawypisywal chamskich bredni o Herbercie i ty zlewasz
                    na
                    > mnie te pomyje, wyrzygujac sie przy okazji na Szymborska i Milosza??? Moge
                    > tylko na ciebie splunac i zagonic do obory! Won!

                    Bratek, moze Ci pomoc?
                    • Gość: bratek Re: na pomoc IP: *.biaman.pl 28.07.03, 17:55
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      > Gość portalu: bratek i b napisał(a):
                      >
                      > > > Głupia krowo! Ktos nawypisywal chamskich bredni o Herbercie i ty zle
                      > wasz
                      > na
                      > > mnie te pomyje, wyrzygujac sie przy okazji na Szymborska i Milosza??? Mog
                      > e
                      > > tylko na ciebie splunac i zagonic do obory! Won!
                      >
                      > Bratek, moze Ci pomoc?


                      Nie, dzieki, ale mozesz dolaczyc do kolezanki.
                    • Gość: bratek SOOORRRY!!! IP: *.biaman.pl 28.07.03, 17:57
                      Kurcze blade, to Ty Wartburg czy nie??? Pomyslalem, ze ktos sie pod Ciebie
                      podszywa, bo nie bylo tego "de" na koncu. Sooorry!!! Ale to chyba jednak Ty,
                      prawda?
                      • Gość: wartburg jak sobie z tym poradzic? IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 18:06
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        > Kurcze blade, to Ty Wartburg czy nie??? Pomyslalem, ze ktos sie pod Ciebie
                        > podszywa, bo nie bylo tego "de" na koncu. Sooorry!!! Ale to chyba jednak Ty,
                        > prawda?

                        Tak, to ja. Jak do tej pory nikt sie pode mnie nie
                        podszywal. Wlasnie czytalem Basie w "Tylko szczerze Kataryna".
                        Zupelnie nie wiem, jak na to reagowac. Czego bym nie napisal,
                        to ja to jakos "ogranicza". Do kina przeze mnie przestala
                        chodzic. Czuje sie winny. Jak sobie z tym poradzic?

                        pzdr
                        • Gość: b Re: jak sobie z tym poradzic? IP: *.biaman.pl 28.07.03, 18:21

                          > Tak, to ja. Jak do tej pory nikt sie pode mnie nie
                          > podszywal.
                          wiesz co, zaczynam miec jakąś manię przesladowcza. Bo gdy ja zmieniam nicki, to
                          robię to tak, zeby dla wszystkich było czytelne, ze to zawsze ja. No i pewnie
                          nie bede mial klopotu z rozpoznaniem nie Twojego stylu, gdy ktos sie pod Ciebie
                          bedzie podszywal, ale jednak to nie jest mile uczucie, ze mozna sie naciać. A
                          przed chwila to sie wyglupilem. Albo gdyby w przyszlosci mialo sie okazac, ze
                          lubie dwoch wartburgow, a nie jednego...

                          Wlasnie czytalem Basie w "Tylko szczerze Kataryna".
                          > Zupelnie nie wiem, jak na to reagowac. Czego bym nie napisal,
                          > to ja to jakos "ogranicza". Do kina przeze mnie przestala
                          > chodzic. Czuje sie winny. Jak sobie z tym poradzic?

                          Przeczekac. To jest krakuska - one sa troche narwane, a procz tego za bardzo
                          lubią jednoczyc ludzi o nie-dających-się pogodzić opiniach tudziez podejsciach.
                          • Gość: wartburg Re: jak sobie z tym poradzic? IP: *.arcor-ip.net 28.07.03, 18:47

                            Wlasnie rzucilem okiem na front page. Pytak z debilem znowu
                            kroluja. Od gory do dolu tylko oni. Od Mazur az do Tatr...
                            Ty ich jednak b. ladnie podszedles. Ten debil dumny ze swojej
                            ksywki, ze on niby innych debilow ma na uwadze. Jeden wychylony
                            tak na lewo, ze moze rozmawiac tylko z tym, ktory w tak samo
                            wychylil sie w prawo. Jedyna mozliwosc komunikacji.

                            Oni sa b. do siebie podobni. W Niemczech pare razy zdarzalo
                            mi sie spotykac takich lewakow, ktorzy ni z tego ni z owego
                            przechodzili do argumentacji rodem z NSDAP. I nawet nie byli
                            tego swiadomi. Raz siedzialem przy jednym stoliku z komunista
                            i nazista, ktory co prawda sie tego wypieral, ale byl. Kiedy
                            rozmowa zeszla na Stany, okazalo sie, ze we wszystkim sie zgadzaja.

                            Na pewno znasz te historie. Po 1933 najwiekszy doplyw czlonkow
                            do NSDAP byl z KPD. Tak zwane fundamenty swiatopogladowe byly
                            te same. Po 1945 w NRD nie bylo inaczej. Zmienil sie tylko
                            kierunek, ktory dla nich tak naprawde nigdy nie mial znaczenia.
                            Opluwaja sie nawzaje, ale sa tacy sami. Jak pytek z debilem.
                            To jest rzeczywiscie stuff na sztuke teatralna. Ja z tym
                            Mrozkiem wcale nie zartowalem

                            pzdr
                            • Gość: b Rita H. i in. IP: *.biaman.pl 28.07.03, 19:05
                              Coz, ta para... szkoda gadac.
                              Ja pamietam dyskusje z roznymi niezlomnymi prawicowcami, ktorzy, gdy
                              przychodzilo co do czego, w wyborach prezydenvckich glosowali na
                              Kwasniewskiego przeciw Walesie. A gdy zaczynalismy rozmwaiac o Ameryce na
                              przyklad, to okazywalo sie, ze PRL byl istnym rajem, bo dal nam wszystkim
                              wspaniala edukacje, a w USA to sami kretyni. I ze tak naprawde za PRL-u wcale
                              nie bylo zle, bo kazdy mial prace, urlop, te nieszczesna edukacje.. Literatura
                              zakazana? A coz ich to obchodzilo? Tego sie przeciez nie jada.
                              I w tym wszystkim nie bardzo rozumialem, co czyni ich prawicowcami (poza ich
                              wlasnymi deklaracjami) i co odroznia od takich kolesi, co teraz rujnuja ten
                              kraj.

                              No, zajrze na inny watek sprawdzic, czy to na pewno TY :).
                        • basia.basia Re: jak sobie z tym poradzic? 28.07.03, 22:13
                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                          < Wlasnie czytalem Basie w "Tylko szczerze Kataryna".
                          > Zupelnie nie wiem, jak na to reagowac. >

                          Nie reaguj. Potraktuj to jak "babskie ploty"
                          i nie zawracaj sobie tym głowy. Proszę o to.

                          pzdr
                          B.
                  • lupus.lupus Re: jednym głosem 29.07.03, 09:40
                    Gość portalu: bratek i b napisał(a):

                    > Głupia krowo! Ktos nawypisywal chamskich bredni o Herbercie i ty zlewasz na
                    > mnie te pomyje, wyrzygujac sie przy okazji na Szymborska i Milosza??? Moge
                    > tylko na ciebie splunac i zagonic do obory! Won!


                    Bez komentarza.
                    Ann ma rację.Herbert przeszedł wyprostowany przez czasy gdy inni na kolanach
                    prostytuowali się z oprawcami ( tak jak Szymborska i Miłosz i wielu innych
                    późniejszych tzw "opozycjonistów",z Michnikiem włącznie)Bezpiecznie było być
                    opozycjonistą w latach 60.W latach 40 i 50,za czasów Bermana, niewielu stać
                    było na taką odwagę. Nikt tego nie zaszczeka inwektywami i pospolitym chamstwem.
                    • Gość: b i bratek dzielny antykomunisto A.D. 2003 IP: *.biaman.pl 29.07.03, 09:48

                      > Bez komentarza.
                      > Ann ma rację.Herbert przeszedł wyprostowany przez czasy gdy inni na kolanach
                      > prostytuowali się z oprawcami ( tak jak Szymborska i Miłosz i wielu innych
                      > późniejszych tzw "opozycjonistów",z Michnikiem włącznie)Bezpiecznie było być
                      > opozycjonistą w latach 60.W latach 40 i 50,za czasów Bermana, niewielu stać
                      > było na taką odwagę. Nikt tego nie zaszczeka inwektywami i pospolitym
                      chamstwem
                      > .

                      Szcegolnie nie mozna wybaczyc Michnikowi, ze nie walczyl z komuną w latach
                      czterdziestych. Tobie sie wszystko popierdoliło, ubeku.
                      Ty meznie walczyles z komuną, mężniej niż Miłosz? Może nam o tym opowiesz?
                      • lupus.lupus Re: dzielny antykomunisto A.D. 2003 29.07.03, 10:18
                        Gość portalu: b i bratek napisał(a):

                        >

                        >
                        > Szcegolnie nie mozna wybaczyc Michnikowi, ze nie walczyl z komuną w latach
                        > czterdziestych. Tobie sie wszystko popierdoliło, ubeku.
                        > Ty meznie walczyles z komuną, mężniej niż Miłosz? Może nam o tym opowiesz?

                        Uważaj burku bo się zaplączesz w łańcuchu.Nie bądz śmieszny! Michnik urodził
                        się w latach 40.Ile lat miał wtedy Miłosz? Wystarczająco dużo żeby pracować w
                        komunistycznej dyplomacji.
              • Gość: sqnk. Re: Siedlecka zdarła maskę z twarzy kabotyna ! IP: *.chello.pl 28.07.03, 17:02
                Polecam:

                Pan od poezji. O Zbigniewie Herbercie
                Joanna Siedlecka
                Prószyński i s-ka
                ISBN: 8373371753

                Przygody kabotyna, beztalencia i zazdrosnika !!!!
                • basia.basia Siedlecka? 28.07.03, 17:24
                  Gość portalu: sqnk. napisał(a):

                  > Polecam:
                  >
                  > Pan od poezji. O Zbigniewie Herbercie
                  > Joanna Siedlecka
                  > Prószyński i s-ka
                  > ISBN: 8373371753
                  >

                  Czy to nie ta sama osoba, za którą we Wprost napisali
                  o kolaboracji pracownikółw UJ w czasie wojny?
                  I wstrzelili sobie bramkę, bo oparli się na niespecjalnie
                  rzetelnej książce, czego nie byli świadomi.
                  W ten sposób można ubabrać wszystko.
                  • Gość: sqnk. Re: Siedlecka? IP: *.chello.pl 28.07.03, 17:54
                    Jaki "poeta" tacy wyznawcy. Ot oszalałe bydło ... .
                • Gość: jokasty Sam zdzierasz z siebie maske psie myhnika! IP: 212.14.60.* 29.07.03, 11:30
                  Tacy sa najgorsi:
                  Czyta GW
                  Glosuje na SLD
                  A w kazda niedziele spiewa w kosciele - bo nalezy do Oazy...

                  Wstyd!
          • lupus.lupus Re: Herbert wcale nie był krystaliczny ! 29.07.03, 09:47
            Gość portalu: sqnk. napisał(a):

            > To był kabotyn,pozer.

            I pijak.Bo każdy kabotyn i pozer to pijak! (Może byc wersja zamienna ze
            złodziejem)
            • Gość: jokasty Jestes zerem chlopcze... IP: 212.14.60.* 29.07.03, 09:51
              lupus.lupus napisał:

              > Gość portalu: sqnk. napisał(a):
              >
              > > To był kabotyn,pozer.
              >
              > I pijak.Bo każdy kabotyn i pozer to pijak! (Może byc wersja zamienna ze
              > złodziejem)

              Zalosni debile, pieski myhnika... uwierzycie we wszystko co ten zdrajca napisze.
              Nie uszanujecie nawet zmarlych.
              Zal mi was..
              • lupus.lupus Re: Jestes zerem chlopcze... 29.07.03, 10:00
                Gość portalu: jokasty napisał(a):

                > lupus.lupus napisał:
                >
                > > Gość portalu: sqnk. napisał(a):
                > >
                > > > To był kabotyn,pozer.
                > >
                > > I pijak.Bo każdy kabotyn i pozer to pijak! (Może byc wersja zamienna ze
                > > złodziejem)
                >
                > Zalosni debile, pieski myhnika... uwierzycie we wszystko co ten zdrajca
                napisze
                > .
                > Nie uszanujecie nawet zmarlych.
                > Zal mi was..

                :) Teraz ja zostałem uznany za opluwacza Herberta.Jokasty- ja ironizowałem z
                postu skunksa.
                • Gość: jokasty No to przpraszam :) IP: 212.14.60.* 29.07.03, 10:20
                  Nie mam czasu zeby czytac 120 postow. Przepraszam raz jeszcze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja