Awantura o mandaty poselskie i senatorskie

09.11.07, 21:15
Poseł Karski krzyczy, że Komorowski represjonuje posłów PiS ale...
okazuje się, że sprawa dotyczy całej gromady posłów i senatorów,
i to nie tylko z PiS!

www.tvn24.pl/-1,1527880,wiadomosc.html

Niektórzy wybrańcy nie zdawali sobie sprawy, że albo się jest posłem albo
dyrektorem muzeum (Ołdakowski - PiS), teatru (Borys-Damięcka - PO), marszałkiem
sejmiku (Struzik), szefem oddziału IPN (Terlecki - PiS) itd.

Okazuje się też, że obowiązkiem tych osób (jeśli chciały być posłami lub
senatorami) było dostarczenie dymisji czy innego papieru do dzisiaj, do godziny
24:00, oficjalne ogłoszenie wyników wyborów liczy się od daty wydania Dziennika
Ustaw z tym ogłoszeniem czyli od 26.10.07 r.

I jeszcze raz ustawa:

"Art. 29.

1. Poseł lub senator pozostający w stosunku pracy z pracodawcami innymi, niż
wymienieni w art. 30 ust. 1, otrzymuje urlop bezpłatny, na swój wniosek, na
okres sprawowania mandatu oraz trzech miesięcy po jego wygaśnięciu - bez względu
na rodzaj i okres trwania stosunku pracy. Stosunek pracy zawarty na czas
określony, który ustałby przed terminem zakończenia urlopu bezpłatnego,
przedłuża się do trzech miesięcy po zakończeniu tego urlopu.

2. Pracodawca zatrudniający posła lub senatora, który nie skorzystał z prawa
do urlopu bezpłatnego, jest obowiązany udzielić posłowi lub senatorowi
zwolnienia od pracy w celu wykonywania obowiązków poselskich i senatorskich."

A ci inni (z art. 30) to pracownicy administracji rządowej
i kancelarii prezydenta, i oni powinni być zwolnieni czy urlopowani (urlop
bezpłatny) z urzędu.

Jutro się pewnie dowiemy kto nie dotrzymał terminu albo kto zdecydował się
zrezygnować z mandatu.

W tej całej sytuacji najdziwniejsze jest to, że Ołdakowski był do niedawna posłem
i równocześnie dyrektorem muzeum Powstania Warszawskiego i nikt się nie
zorientował, że prawo jest łamane!
A czuwać nad tym musi marszałek Sejmu (tak mówi ustawa) i to on stwierdza
wygaśnięcie mandatu oraz decyduje o przekazaniu go następnej osobie z listy
danej partii!
Pytam więc co robili niesłychanie praworządni marszałkowie Jurek i Dorn?
    • cebulowa_republika Nie dezinformuj ! 09.11.07, 21:23
      zanim zapytasz pomysl ! Dyr Muzeum Powst. Warszawskiego mial ekspertyzy , wiec
      zaprzestan dezinformacji !
      • basia.basia :))) 09.11.07, 21:29
        cebulowa_republika napisała:

        > zanim zapytasz pomysl ! Dyr Muzeum Powst. Warszawskiego mial ekspertyzy , wiec
        > zaprzestan dezinformacji !

        Niepotrzebne mi ekspertyzy, umiem czytać:)

        "Art. 29.

        1. Poseł lub senator pozostający w stosunku pracy z pracodawcami innymi, niż
        wymienieni w art. 30 ust. 1, otrzymuje urlop bezpłatny, na swój wniosek, na
        okres sprawowania mandatu oraz trzech miesięcy po jego wygaśnięciu - bez względu
        na rodzaj i okres trwania stosunku pracy. Stosunek pracy zawarty na czas
        określony, który ustałby przed terminem zakończenia urlopu bezpłatnego,
        przedłuża się do trzech miesięcy po zakończeniu tego urlopu."

        Pan Ołdakowski chciał zjeść ciastko i mieć ciastko.

        A tak w ogóle to ja nie rozumiem jak poseł, który co 2 tygodnie ma sesję Sejmu
        (od rana do ciemnje nocy czasami) a w międzyczasie pracuje w komisjach sejmowych
        oraz musi prowadzić swoje biuro poselskie może równocześnie być dyrektorem
        muzeum czy teatru albo pracować na pelny etat gdziekolwiek.
        • cebulowa_republika Re: :))) 09.11.07, 21:31
          powiedzialem pomysl zanim cos naklepiesz tak jak Sikorski
        • michal00 Re: :))) 09.11.07, 21:35
          Ten artykul mowi tylko tyle, ze posel moze na swoj wniosek otrzymac
          urlop bezplatny, a nie ze musi przejs na urlop bezplatny. W sejmie
          sa poslowie "zawodowi" i "niezawodowi". Ci drudzy nie otrzymuja
          uposazenia poselskiego.

          A tak w ogóle to ja nie rozumiem jak poseł, który co 2 tygodnie ma
          sesję Sejmu
          > (od rana do ciemnje nocy czasami) a w międzyczasie pracuje w
          komisjach sejmowyc
          > h
          > oraz musi prowadzić swoje biuro poselskie może równocześnie być
          dyrektorem
          > muzeum czy teatru albo pracować na pelny etat gdziekolwiek.

          A rozumiesz jak posel moze pracowac na "pelny etat" jako minister
          albo sekretarz stanu?
        • camille_pissarro Re: :))) 09.11.07, 21:39
          Jedno jest pewne, we wklejaniu jestes najlepsz na FK ;-)))
      • cet3 kiedy ten chciwy jest dyrektorem,a kiedy poslem? 09.11.07, 21:30
        Laczenie takich dwoch stanowisk jest fizycznie niemozliwe, durniu !
        • primasort Re: kiedy ten chciwy jest dyrektorem,a kiedy posl 09.11.07, 21:38
          Czy o Borys-Damięckiej (PO) i Struziku (PSL)powiesz tak samo?
          PS. Nie popieram ich postępowania, jeżeli jest niezgodne z prawem.
          • cet3 a gdzie oni sa urzedasami ? 09.11.07, 21:44
            • primasort Przeczytaj pierwszy post n/t 09.11.07, 21:52
          • basia.basia Struzik wybrał marszałkowanie sejmikowi... 09.11.07, 22:18
            primasort napisała:

            > Czy o Borys-Damięckiej (PO) i Struziku (PSL)powiesz tak samo?
            > PS. Nie popieram ich postępowania, jeżeli jest niezgodne z prawem.

            a pani Borys-Damięcka zastanawiała się i na pewno do północy podejmie decyzję.
            Wiem to od Krzysztofa Leskiego (wyczytałam na jego blogu).
            Tak czy owak ci państwo nie pieniaczą tylko respektują wymogi prawa!
        • 440417mz Re: kiedy ten chciwy jest dyrektorem,a kiedy posl 09.11.07, 22:01
          cet3 napisał:

          > Laczenie takich dwoch stanowisk jest fizycznie niemozliwe, durniu !
          Łączenie jest też inne,bo ojciec tego posła,dyrektor firmy budował,rozbudowuje
          owo muzeum.Rodzinne przedsiębiorstwo które zakorzeniło się nawet w
          Parlamencie.Ale PiSiorski tupet!
      • kum.z.antalowki Miał ekspertyzy? A czarnego na białym nie czytał? 09.11.07, 21:42
        Żądza bycia posłem w kolizji z syndromem przywiązania do stołka
        • cet3 niewiele sie narobi i ma za to z 50 tys.miesieczne 09.11.07, 21:53
          Odpowiedzialnosc zadna. Zyc nie umierac.
      • doc.holliday Ekspertyzy robił ten sam co teczke Kaczyńskiego i 09.11.07, 21:52

        dokumenty do odrolnienie ziemi w Węgorzewie.


        cebulowa_republika napisała:

        > zanim zapytasz pomysl ! Dyr Muzeum Powst. Warszawskiego mial ekspertyzy , wiec
        > zaprzestan dezinformacji !
    • cet3 pajac z PRONu nie zna oczywiscie Konstytucji 09.11.07, 21:26
      a ten Oladkowski za ile etatow chce szmal ?
      • basia.basia pajac to odzywka poniżej krytyki! 09.11.07, 21:32
        cet3 napisał:

        > a ten Oladkowski za ile etatow chce szmal ?

        Jestem przekonana, że pensję brał tylko jedną i wiem, że jest bardzo dobrym
        dyrektorem muzeum! I niech nim dalej będzie.
        • cet3 niech wiec bedzie dyrektorem, nie poslem 09.11.07, 21:41
          Spoleczenstwpo placi kupe szmalu poslom i ma prawo wymagac od nich
          rownie duzej pracy. Nie wyobrazam sobie dobrego dyrektorowania i
          dobrego poslowania jednoczesnie.Dosc placenia szmalu za darmo !
    • michal00 Re: Awantura o mandaty poselskie i senatorskie 09.11.07, 21:28
      To zwykla sciema dla ciemnego ludu. Interpretacja rozszerzajaca
      pojawila sie dopiero teraz. Wczesniej byly ekspertyzy stwierdzajace,
      ze "pracownicy kultury" nie sa pracownikami administracji
      samorzadowej, dlatego nikt ich nie ruszal. O dzialaczach typu
      marszalek sejmiku albo radny bylo wiadomo od dawna, wiec wyciaganie
      ich na rowni z "kulturalnymi" to zwykla tvn-owska sciema majaca
      ukryc rzeczywista intencje zagrania Jamajki. Nie zastanawia cie, kim
      sa autorzy nowych eksperyz i skad pospiech Komorowskiego?
      • cet3 jako posel bierze 25 tys. Ile jako dyrektor ? 09.11.07, 21:35
        Kto go rozlicza z czasu pracy i z jego dzialalnosci ? Zona czy
        kochanka ?
        • michal00 Re: jako posel bierze 25 tys. Ile jako dyrektor ? 09.11.07, 21:36
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=71779239&a=71780298
          • cet3 bycie prtemierem,ministrem i jednoczesnie poslem 09.11.07, 21:49
            to kpina z konstytucji i wypaczanie funkcji sejmu. Tego nie ma chyba
            nigdzie indziej;
      • basia.basia Re: Awantura o mandaty poselskie i senatorskie 09.11.07, 22:07
        michal00 napisał:

        > To zwykla sciema dla ciemnego ludu. Interpretacja rozszerzajaca
        > pojawila sie dopiero teraz. Wczesniej byly ekspertyzy stwierdzajace,
        > ze "pracownicy kultury" nie sa pracownikami administracji
        > samorzadowej, dlatego nikt ich nie ruszal. O dzialaczach typu
        > marszalek sejmiku albo radny bylo wiadomo od dawna, wiec wyciaganie
        > ich na rowni z "kulturalnymi" to zwykla tvn-owska sciema majaca
        > ukryc rzeczywista intencje zagrania Jamajki. Nie zastanawia cie, kim
        > sa autorzy nowych eksperyz i skad pospiech Komorowskiego?

        Ale ja nie rozumiem co ma do rzeczy to, czy ktoś jest samorządowcem czy nie
        itp., bo ustawa mówi o 2 różnych sytuacjach: stanowiskach w administracji
        rządowej oraz w kancelarii prezydenta - to raz a drugie to zatrudnienie
        gdziekolwiek:

        "1. Poseł lub senator pozostający w stosunku pracy z pracodawcami innymi, niż
        wymienieni w art. 30 ust. 1, otrzymuje urlop bezpłatny, na swój wniosek,..."

        Z logicznego punktu widzenia nie jest fizycznie możliwe, żeby być dyrektorem np.
        muzeum (8-godzinny etat) i równocześnie sprawować mandat posła! Jedyna możliwość
        to ta, że poseł będący w takiej sytuacji, będzie się stawiał w Sejmie tylko w
        ostatnim dniu sesji
        i to na czas głosowań! Oczywiście "uprzejmy" marszałek może takiego kogoś
        usprawiedliwić z nieobecności we wszelkich innych obowiązkach sejmowych jak np.
        marszalek Cimoszewicz udzielający 3-miesięcznego urlopu posłowi Millerowi, żeby
        mógł pojechać do USA na płatne wykłady! Czy o takie standardy w życiu publicznym
        nam chodzi?
        • frank_drebin Chwileczke albo gadamy o stanie prawnym albo o fi- 09.11.07, 22:21
          zycznych mozliwosciach.
          1. W przypadku pierwszym sa rozbieznosci nie chce mi sie nawet
          analizowac. Kazdy ma swoje "ekspertyzy" i sie na nie powoluje.
          2. W przypadku drugim nie sadz glodnych kawalkow o "fizycznych
          mozliwosciach". Bo poslem moze zostac kazdy i w tym tez osoba
          pracujaca po 16-cie godzin na dobe, do tego z tzw. ruchomym czasem
          pracy. Zaden akt prawny tego nie wyklucza. Chyba, ze jakis wyklucza
          to zacytuj. Wiec jesli obecny stan prawny jest taki to argument
          o "fizycznej mozliwowsci" sprawowania funkcji posla jest o kant
          potluc. Jest dopuszczone posel zawodowy i niezawodowy. A pretensje
          do obowiazujacego stanu prawnego kieruj a nie kreuj
          swych "interpretacji" o "fizycznych mozliwowsciach".
          P.S.
          Co do fizycznej mozliwosci to i tak akurat ten dyro muzeum ma LEPIEJ
          niz inni potencjalnie niezawodowi poslowie jest z Wawy. Nie traci
          czasu na dojazdy. Co byloby jakby byl ja wiem z Zakopanego ?
          basia.basia napisała:
          > Z logicznego punktu widzenia nie jest fizycznie możliwe, żeby być
          dyrektorem np
          > .
          > muzeum (8-godzinny etat) i równocześnie sprawować mandat posła!
          Jedyna możliwoś
          > ć
          > to ta, że poseł będący w takiej sytuacji, będzie się stawiał w
          Sejmie tylko w
          > ostatnim dniu sesji
          > i to na czas głosowań! Oczywiście "uprzejmy" marszałek może
          takiego kogoś
          > usprawiedliwić z nieobecności we wszelkich innych obowiązkach
          sejmowych jak np.
          > marszalek Cimoszewicz udzielający 3-miesięcznego urlopu posłowi
          Millerowi, żeby
          > mógł pojechać do USA na płatne wykłady! Czy o takie standardy w
          życiu publiczny
          > m
          > nam chodzi?
        • michal00 Re: Awantura o mandaty poselskie i senatorskie 09.11.07, 23:03
          > Ale ja nie rozumiem co ma do rzeczy to, czy ktoś jest
          samorządowcem czy nie
          > itp., bo ustawa mówi o 2 różnych sytuacjach: stanowiskach w
          administracji
          > rządowej oraz w kancelarii prezydenta - to raz a drugie to
          zatrudnienie
          > gdziekolwiek

          To ma do rzeczy, ze jezeli uznajemy kogos za
          pracownika "normalnego", to taki pracownik moze sobie albo dalej
          pracowac i byc poslem (bez uposazenie), albo wziac urlop bezplatny i
          nikt sie w to wtracac nie moze. Natomiast jesli mamy do czynienia z
          pracownikiem samorzadowym, rzadowym itd., to taki delikwent ma wybor
          tylko miedzy rezygnacja z mandatu poselskiego albo urlopem
          bezplatnym (zwolnieniem z pracy). Jamajka znienacka uznal pare osob
          bedacych do tej "zwyklymi" pracownikami za
          pracownikow "samorzadowych" i mowi, ze musza wybierac miedzy
          poslowaniem a praca w samorzadzie (w rozumieniu jamajkowym).

          Proponuje bys sie zastanowila dlaczego mu to teraz przyszlo do lba.

          Jest jeszcze jedna kwestia, a mianowicie prawdopodobne naruszenie
          prawa przez Jamajke. Jezeli przyjmuje on, ze te pare osob to
          pracownicy samorzadowi, to powinien tak czy inaczej oglosic
          wygasniecie mandatow, bo nawet jesli ci ludzie zrezygnuja z pracy,
          to stan jednoczesnego bycia poslem i pracownikiem samorzadowym juz
          wystapil, a to jest podstawa do wygasniecia mandatu. Marszalek
          dajac "ultimatum" do pewnego czasu dziala bez podstawy prawnej, gdyz
          zaden przepis nie przewiduje takiego czasu na zastanowienie.

    • frank_drebin Wyznacznikiem bedzie czy Jamajski swoja kolezanke 09.11.07, 21:28
      partyjna potraktuje jak innych czy nie. Amen.
    • klarek_i W art.30 jest "..w administracji rządowej i 09.11.07, 21:55
      samorządu terytorialnego - z wyjątkiem stosunku pracy z wyboru".
      • basia.basia Tak jest! Tu statut Muzeum! 09.11.07, 22:12
        klarek_i napisał:

        > samorządu terytorialnego - z wyjątkiem stosunku pracy z wyboru".

        Art. 30.

        1. W okresie wykonywania mandatu posłowie i senatorowie nie mogą wykonywać
        pracy na podstawie stosunku pracy: w Kancelarii Sejmu, w Kancelarii Senatu, w
        Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w Biurze Trybunału
        Konstytucyjnego, w Najwyższej Izbie Kontroli, w Biurze Rzecznika Praw
        Obywatelskich, w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, w Biurze Krajowej Rady
        Radiofonii i Telewizji, w Krajowym Biurze Wyborczym, w Państwowej Inspekcji
        Pracy, w administracji rządowej i samorządu terytorialnego - z wyjątkiem
        stosunku pracy z wyboru - oraz nie mogą wykonywać pracy w charakterze sędziego i
        prokuratora, pracownika administracyjnego sądu i prokuratury, a także nie mogą
        pełnić zawodowej służby wojskowej.

        I na dodatek:

        www.1944.pl/index.php?a=site_text&id=1953&se_id=1954
        "§ 2

        1. Organizatorem Muzeum jest m.st. Warszawa.
        2. Muzeum jest samorządową instytucją kultury wpisaną do rejestru
        samorządowych instytucji kultury prowadzonego przez Organizatora i posiada
        Osobowość prawną.
        3. Siedzibą Muzeum jest m.st. Warszawa, a terenem działania obszar
        Rzeczypospolitej Polskiej i zagranica.
        4. Muzeum używa pieczęci okrągłej z godłem Państwa pośrodku i napisem w otoku
        „Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie”.
        5. Ogólny nadzór nad Muzeum sprawuje minister właściwy do spraw kultury i
        ochrony dziedzictwa narodowego, a bezpośredni - Rada m.st. Warszawy, Prezydent
        m.st. Warszawy oraz Rada Powiernicza - w zakresie swych kompetencji.
        6. Organizator zapewnia środki potrzebne do utrzymania i rozwoju Muzeum."

        Pan dyrektorowa Muzeum zatrudnia miastow Warszawa i ono mu płaci!

    • homosovieticus Znowu dałaś plamę bo znowu chciałaś błysnąć 09.11.07, 22:13
      Tyle razy dawałem Ci do zrozumienia,że błysnać możesz jedynie
      klamerką szałowej podwiązki lub srebną koronką.
    • mistrz_ognia PiS mało mnie obchodzi, ale... 09.11.07, 22:18
      Dlaczego nikt z opozycji ówczesnej Ołdakowskiego nie wytropił!!!
      To prawdziwy skandal jest!
    • basia.basia Analiza sytuacji dokonana przez fachowca 20.11.07, 23:13
      czyli profesora prawa, Bogusława Banaszka: www.rp.pl/artykul/4,70409.html

      Niepołączalność mandatu parlamentarnego: problemy z interpretacją
      Bogusław Banaszak 20-11-2007, ostatnia aktualizacja 20-11-2007 07:32

      Przepisy dotyczące niepołączalności są zbyt mało precyzyjne – uważa Bogusław
      Banaszak, profesor prawa na Uniwersytecie Wrocławskim oraz na Europejskim
      Uniwersytecie Viadrina
      źródło: Rzeczpospolita
      +zobacz więcej

      Niepołączalność mandatu parlamentarnego ma spełniać następujące cele:

      - realizację zasady podziału władz w aspekcie personalnym; chodzi tu o
      uniknięcie sytuacji, w której ta sama osoba wykonując mandat parlamentarny,
      równocześnie piastuje funkcje lub stanowiska w jednej z dwóch pozostałych władz
      (dopuszczalne tu są wyjątki, np. art. 103 ust. 1 in fine konstytucji), co stawia
      pod znakiem zapytania rolę, w jakiej występuje w trakcie podejmowania decyzji
      państwowych. Ustrojodawca dając w przyjętych przez siebie rozwiązaniach
      pierwszeństwo nie separacji władz, lecz zasadzie ich współpracy, dopuścił do
      łączenia mandatu z członkostwem w Radzie Ministrów i z piastowaniem stanowiska
      sekretarza stanu w administracji rządowej,

      - spełnienie zasady podziału władz w aspekcie organizacyjnym i funkcjonalnym.
      Podział ten byłby nieskuteczny, gdyby ta sama osoba (grupa osób) mogła piastować
      stanowiska w różnych organach władzy publicznej, spełniając różne funkcje. Wiąże
      się z tym zapewnienie autonomii parlamentu poprzez uniemożliwienie oddziaływania
      nań ze strony organów należących do innych władz,

      - zapewnienie niezależnego sprawowania mandatu parlamentarnego poprzez
      uniemożliwienie nawet pośredniego zinstytucjonalizowanego wpływu na
      parlamentarzystę ze strony innych władz czy nawet podmiotów gospodarczych.

      Wprawdzie ani ustrojodawca, ani ustawodawca nie formułuje tych celów w żadnym
      akcie expressis verbis, są one jednak powszechnie akceptowane w nauce prawa i
      wynikają tak z konstytucji, jak i ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora
      (dalej: ustawa).

      Według konstytucji

      Konstytucja zakazuje przedstawicielom łączyć mandaty w obu izbach (art. 102). W
      art. 103 nie pozwala łączyć mandatu posła (także senatora poprzez art. 108) z
      funkcją prezesa NBP, prezesa NIK, rzecznika praw obywatelskich, rzecznika praw
      dziecka i jego zastępców, członka Rady Polityki Pieniężnej, członka Krajowej
      Rady Radiofonii i Telewizji, ambasadora oraz z zatrudnieniem w Kancelarii Sejmu,
      Kancelarii Senatu, Kancelarii Prezydenta RP lub w administracji rządowej.

      Art. 103 ust. 2 stanowi, że nie może sprawować mandatu poselskiego sędzia,
      prokurator, urzędnik służby cywilnej, żołnierz służby czynnej, funkcjonariusz
      policji i służb ochrony państwa.

      Konstytucja zamiast ogólnie określać, czemu ma służyć zasada incompatibilitas, w
      art. 103 ust. 1 i 2 wylicza funkcje i stanowiska nią objęte. Rozwiązanie takie
      pozostawia ustawodawcy zwykłemu dość duży zakres swobody w unormowaniu tej
      materii, gdyż nie ustanawia ono żadnych zasad ani ram dla regulacji ustawowej.

      Ustrojodawca zdając sobie sprawę, że w postanowieniach konstytucji nie jest w
      stanie w sposób pełny uregulować zagadnienia niepołączalności mandatu
      parlamentarnego, dopuścił w art. 103 ust. 3 określenie w ustawach zwykłych
      przypadków łączenia mandatu z funkcjami publicznymi oraz zakazu jego
      sprawowania. Rozwiązanie to jest racjonalne, zważywszy na dużą dynamikę przemian
      prawnych towarzyszących trwającej od 1989 r. transformacji ustrojowej. Pojawiają
      się nowe, nieznane konstytucji urzędy, funkcje, stanowiska itp., których
      łączenie z mandatem parlamentarnym nie jest wskazane. Zamiast nowelizować ustawę
      zasadniczą, o wiele łatwiej jest wprowadzić odpowiednie postanowienia do ustaw
      zwykłych dotyczących nowo powstających instytucji.

      Brak harmonii

      Wobec tego, że konstytucja nie określiła w sposób pełny sankcji związanych z
      naruszeniem zasady incompatibilitas, zadanie to spoczęło na ustawodawcy.
      Najogólniej rzecz ujmując, ordynacja wyborcza do Sejmu RP i Senatu RP stanowi,
      że wygaśnięcie mandatu posła następuje wskutek zajmowania w dniu wyborów
      stanowiska lub funkcji, których nie można łączyć z mandatem posła. Wygaśnięcie
      mandatu poselskiego nie następuje (art. 177 ust. 3), jeżeli poseł przedstawi
      marszałkowi Sejmu w terminie 14 dni od ogłoszenia przez Państwową Komisję
      Wyborczą wyników wyborów do Sejmu oświadczenie o złożeniu rezygnacji z
      zajmowanego stanowiska lub funkcji objętej zakazem niepołączalności.

      Analiza regulacji konstytucyjnej i unormowań ustawowych pozwala niejednokrotnie
      stwierdzić brak harmonii między tą pierwszą a ustawami. Przykładem może być
      choćby użycie w art. 103 ust. 1 konstytucji ogólnikowego pojęcia funkcji
      „ambasadora”, niepokrywającego się z polską pragmatyką stopni w służbie
      zagranicznej. Z drugiej strony regulacja ta jest niepotrzebna, gdyż w tym samym
      przepisie jest ogólny zakaz łączenia mandatu parlamentarnego z zatrudnieniem w
      administracji rządowej. W niej zaś zatrudnieni są wszyscy pracownicy
      Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

      Istotny mankament

      Dość istotnym minusem wskazanego przepisu konstytucji jest też to, że zawarte w
      nim wyliczenie stanowisk, funkcji i urzędów nie jest precyzyjne i występuje
      niezdefiniowana bliżej kategoria osób zatrudnionych w administracji rządowej.
      Rodzi to konieczność wykładni dokonywanej przez organy stosujące tę normę.
      Przykładem mogą być ustalenia podjęte 6 listopada 1997 r. na wspólnym
      posiedzeniu prezydiów Sejmu i Senatu. Zgodnie z nimi pojęcie „administracji
      rządowej” obejmuje „organy administracji rządowej, urzędy organów administracji
      rządowej oraz jednostki organizacyjne podporządkowane organizacyjnie organom
      administracji rządowej i ich urzędom”. Chodzi tu o naczelne organy administracji
      (Radę Ministrów, premiera, ministrów i komitety spełniające rolę naczelnych
      organów administracji) i podległe im urzędy (Kancelaria RM, ministerstwa, urzędy
      komitetów), centralne organy administracji (np. prezes GUS) oraz podległe im
      urzędy (np. GUS), a także organy tzw. inspekcji specjalnych, dozorów, nadzorów i
      podległy im aparat, agencje rządowe, fundusze państwowe (np. PFRON),
      administrację rządową w terenie.Równocześnie prezydia obu izb parlamentu uznały,
      że zasada niepołączalności mandatu nie dotyczy pracowników zatrudnionych w
      szkołach państwowych, zespołach opieki zdrowotnej, szpitalach itp.

      Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego

      Wspomniana ustawa w art. 30 ust. 1 uzupełnia postanowienia konstytucyjne i
      rozciąga zasadę niepołączalności mandatu m.in. na osoby wykonujące pracę na
      podstawie stosunku pracy w „administracji rządowej i samorządu terytorialnego –
      z wyjątkiem stosunku pracy z wyboru”. Ani konstytucja, ani żadna z ustaw
      rozwijających jej normy nie określa jednak bliżej, co należy rozumieć pod
      pojęciem administracji rządowej lub samorządowej. Nie wdając się w prezentację
      różnych definicji tego terminu w doktrynie prawa administracyjnego, wystarczy
      odwołać się do orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Ujmuje się w nim także, w
      sposób odmienny niż w powołanych ustaleniach prezydiów Sejmu i Senatu, pojęcie
      administracji rządowej.

      Urząd administracji rządowej według TK powinien spełniać równocześnie dwa
      warunki: „wykonywanie zadań mających charakter administracji publicznej oraz
      umiejscowienie w tym segmencie aparatu państwowego, na czele którego stoi rząd”,
      dlatego do kategorii tej zaliczyć należy „urzędy administracji organizacyjnie i
      funkcjonalnie podporządkowane Radzie Ministrów jako całości, prezesowi Rady
      Ministrów, poszczególnym ministrom albo wojewodom (bezpośrednio lub za
      pośrednictwem innych organów podległych organizacyjnie i funkcjonalnie tym
      podmiotom)” (OTK ZU Nr. 4/1999).

      • basia.basia cd. 20.11.07, 23:14
        Takie ujęcie pojęcia urzędu administracji rządowej implikuje określenie przez TK
        „zatrudnienia w administracji rządowej” jako pracy „w charakterze organu
        administracji rządowej lub pracę na rzecz takiego organu związaną z podleganiem
        poleceniom lub zaleceniom tego organu (niezależnie od tego, czy praca taka jest
        wykonywana w ramach stosunku pracy, czy w ramach innych stosunków prawnych)”.
        Równocześnie zdaniem TK „udział w gremiach opiniodawczo-doradczych przy organach
        administracji rządowej służących kontroli społecznej, z którym nie wiąże się
        zależność od tego organu ani udział w wykonywaniu jego kompetencji, nie jest
        zatrudnieniem w administracji, lecz swego rodzaju zinstytucjonalizowaną
        współpracą z tymi organami”.

        TK stwierdza ponadto: „Istotą samorządu terytorialnego jest to, że pewne
        dziedziny spraw, wydzielonych z zakresu władzy państwa, powierza się tym
        wspólnotom do samodzielnego rozwiązywania. Zadania, które przypadają organom
        samorządu, stanowią część zadań administracji publicznej i są realizowane przez
        organy samorządowe podporządkowane wspólnocie i reprezentujące jej interesy”
        (OTK ZU Nr. 1/2000).

        Opierając się na podanym wyżej określeniu administracji rządowej i samorządowej
        oraz stosując ten sam tok rozumowania, można stwierdzić, że wykonywanie pracy w
        administracji samorządowej to praca w charakterze organu administracji
        samorządowej lub praca na rzecz takiego organu związana z podleganiem poleceniom
        lub zaleceniom tego organu.

        Nie tracić z oczu celów

        Dokonując próby subsumcji postanowień dotyczących niepołączalności do
        konkretnych wypadków, nie można tracić z oczu sformułowanych wyżej celów zasady
        incompatibilitas. Uznanie ich za nadrzędne implikuje eliminowanie wszelkich
        sytuacji, w których zagrożone zostałoby właściwe – tzn. wolne od jakichkolwiek
        nacisków ze strony władzy wykonawczej lub sądowniczej – sprawowanie mandatu
        parlamentarnego. Obecna regulacja ustawowa zadania tego nie spełnia. Jest zbyt
        mało precyzyjna.

        Nie można także zapominać, że organy obu izb (marszałkowie, prezydia) dokonali w
        ciągu dziesięciu minionych lat wykładni przepisów dotyczących niepołączalności
        mandatu i trudno bez zmiany regulacji prawnej dokonywać ich nowej interpretacji,
        nawet gdyby w doktrynie pojawiły się nowe argumenty za lub przeciw jakiemuś
        stanowisku.
        Źródło : Rzeczpospolita
Pełna wersja