Grznice wolności słowa?

26.11.07, 00:47
Tak na marginesie sprawy Sakowicza & company z GP vs TVN, nurtuje mnie - mam
nadzieję, że nie tylko mnie - pewien problem;
czy dziennikarz tylko dlatego że uprawia ten zawód, ma prawo - często z
pobudek politycznych - do BEZKARNEGO obrażania, poniżania godności,
publikowania niepotwierdzonych i nieprawdziwych informacji, stawiających kogoś
- najczęściej przeciwnika politycznego - w złym świetle, czyli innymi słowy,
obrzucania kogoś goownwm w nadziei że coś przylgnie?!
Czy poszkodowany przez takiego dziennikarza ma prawa żądać zadośćuczynienia.
Czy sąd może skazać takiego dziennikarza, w zależności od stopnia jego winy,
nawet na więzienie?
Czy jednak dziennikarz powinien pozostać "świętą krową" stojącą ponad prawem?
Ja wiem, że oni wszyscy, niezależnie od politycznej opcji o to walczą i łatwo
nie odpuszczą!
Tylko czy my, powinniśmy się na to zgodzić?!
    • jorge.martinez Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 00:53
      Być może analogia nie jest wybitnie trafna, ale rzecz podobnie ma się, gdy
      któreś z zachodnich mediów opublikuje karykaturę Mahometa albo Jezusa. Zawsze
      się znajdzie grupa takich, którzy protesty wiernych i hierarchów i po prostu
      przyzwoitych ludzi mediów traktują obwołują zamachem na wolność słowa.
      • don.kichote Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:00
        jorge.martinez napisał:

        > Być może analogia nie jest wybitnie trafna,

        Bez urazy, ale analogia jest wybitnie nie trafna, hociaż intencje pojmuję.
        Ale mniejsza o to. Interesuje mnie Twoje zdanie w kluczowej sprawie.
        Czy dziennikarze powinni stać ponad prawem?!
        • jorge.martinez Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:08
          don.kichote napisał:

          > Czy dziennikarze powinni stać ponad prawem?!

          Nie, oczywiście że nie. Jednakże pierwszą instancją reagującą na przekraczanie
          granic przez dziennikarzy powinno być środowisko dziennikarskie. A dopiero w
          dalszej sądy.

          W pierwszej zatem kolejności dziennikarz kłamca i manipulant winien spotkać z
          się z reprymendą, ostracyzmem, banicją ze strony środowiska - w zależności od
          skali przegięcia oraz ewentualnej recydywy.

          Idealistyczne to. Ale jeśli środowisko nie potrafi sobie dać z tym rady, bo
          chociażby nie ma czegoś takiego jak w miarę jednolite środowisko... To może
          warto pozbawić je specjalnych przywilejów?
          • snajper55 Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:55
            jorge.martinez napisał:

            > Nie, oczywiście że nie. Jednakże pierwszą instancją reagującą na
            > przekraczanie granic przez dziennikarzy powinno być środowisko
            > dziennikarskie. A dopiero w dalszej sądy.

            Pierwszą instancją reagującą na przekraczanie granic przez kierowców powinno być
            środowisko kierowców. A dopiero w dalszej sądy.

            > W pierwszej zatem kolejności dziennikarz kłamca i manipulant winien
            > spotkać z się z reprymendą, ostracyzmem, banicją ze strony
            > środowiska - w zależności od skali przegięcia oraz ewentualnej
            > recydywy.

            W pierwszej zatem kolejności kierowca przejeżdżający na czerwonym czy
            przejeżdżający pieszych na pasach winien spotkać się z reprymendą, ostracyzmem,
            banicją za strony środowiska - w zależności od skali przegięcia oraz ewentualnej
            recydywy.

            S.
    • hrabia.mileyski Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:02
      Zawsze sa granice wolności słowa.
      Dziennikarstwo to zdecydowanie "delikatny" zawód, gdzie nie tylko te granice
      powinny być dostrzegane, ale i twardo przestrzegane. Tam, gdzie istnieje przekaz
      publiczny musi tez byc szczególna odpowiedzialność za słowo, gdyż pole rażenia
      kłamliwych i często krzywdzących osądów jest bardzo szerokie. Dlatego jest to
      zawód zaliczany do kategorii zaufania publicznego i posiada reguły, często
      nazywane kodeksem etycznym.
      Zbulwersowała mnie wypowiedź jednego dziennikarza, który upierał sie, ze
      dziennikarzom powinna przysługiwać szczególna ochrona prawna, nawet wtedy, gdy
      przekraczają określone granice. Pomylił widocznie wolność słowa z wolnością od
      odpowiedzialności za słowo. Innymi słowy zaprzeczył, jakoby istniały granice, w
      których wolno mu sie poruszać.
      Z powodów wyżej opisanych ktos, kto wykonuje ten zawód nie może cieszyć sie
      bezkarnościa, lecz wręcz przeciwnie, szczególnie gdy dokonuje takich rzeczy,
      które opisujesz.
      Natomiast nie może być pociągnięty do odpowiedzialności, jeżeli podaje prawdę, a
      nagłaśniając ją komukolwiek się naraża. To mieści się w zasadzie zaufania
      publicznego.
      • don.kichote Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:23
        hrabia.mileyski napisał:

        > Zbulwersowała mnie wypowiedź jednego dziennikarza, który upierał sie, ze
        > dziennikarzom powinna przysługiwać szczególna ochrona prawna, nawet wtedy, gdy
        > przekraczają określone granice.

        O ile zgadzam się z Tobą niemalże w całości, to tu, muszę wnieść sprzeciw:
        to nie dotyczy "jednego dziennikarza" jak to stwierdziłeś, a większości tego
        towarzystwa!


        > Natomiast nie może być pociągnięty do odpowiedzialności, jeżeli podaje prawdę,
        > a
        > nagłaśniając ją komukolwiek się naraża. To mieści się w zasadzie zaufania
        > publicznego.

        Pełna zgoda, pod warunkiem, że prawdę tę w razie konieczności, potrafi przed
        sądem udowodnić!

    • don.kichote Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:16
      ŚCIĄGA:

      Rozdział XXVII

      Przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej


      art. 212
      § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę
      organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub
      właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę
      zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,

      podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

      § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków
      masowego komunikowania,

      podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

      § 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec
      nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel
      społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

      § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia
      prywatnego.
      • hrabia.mileyski Re: Grznice wolności słowa? 26.11.07, 01:22
        Sam widzisz, że tu istnieje wieksza odpowiedzialność, gdyż prawo ustanawia
        surowszą sankcję z ten typ przestepstwa, dokonany za pomocą środków przekazu
        publicznego.
        Ale trzeba udowodnic, ze to było pomówienie.
        O granicy wolności słowa i odpowiedzialności pisałem juz wyżej.
    • veni.vidi.vici1 osoby publiczne sa narazane na pomowienia, 26.11.07, 01:30
      to idzie z terytorium, nawet krolowka angielska o tym wie i nie
      sciga dziennikarzy pomawiajacych ja o rozne bezecenstwa. Nie mniej
      osoba "pomowiona" ma prawo domagac sie od osoby pomawiajacej
      publicznego udowodnienia swych racji.
      • hrabia.mileyski Re: osoby publiczne sa narazane na pomowienia, 26.11.07, 01:39
        dlatego pisałem o specyficznej "delikatności" tego zawodu.

        Osły i slepcy nie powinni być dziennikarzami.
        • don.kichote Re: osoby publiczne sa narazane na pomowienia, 26.11.07, 01:49
          hrabia.mileyski napisał:

          > Osły i slepcy nie powinni być dziennikarzami.

          Ale że są, to powinni odpowiadać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja