Gość: camrut
IP: *.echostar.pl
01.08.03, 22:26
Cóż (...) trudno charakteryzować cala rzesze naszych narodowych ‘wyznawców’
choć czasami sami się wprost o to proszą (...) -trudno też przyjąć, że oto
wszyscy jak jeden mąż, kalka w kalkę gotowi i chętni są podtrzymywać ów
bzdurny stan prawa a raczej bezprawia. Bliższa byłabym twierdzeniu, ze ich
intencje maja wartość ‘zerowa’ w tym względzie - podobnie z reszta jak
wiedza
na temat.
Nasi ‘narodowi’ wyznawcy wyzbyci są z jakiejkolwiek inicjatywy jak i ‘głodu
informacji’ czy prostej ciekawości, skierowanej bądź co bądź w stronę
wydawać
by się mogło – najważniejszych dla nich spraw .
Stan taki nie jest oczywiście zbiegiem okoliczności, czy spadkobiercą
przedziwnego przypadku - a zawdzięczamy go jedynie konsekwentnym zabiegom
kleru, który dążył do zminimalizowania jakiejkolwiek świeckiej działalności
na swoim gruncie, czyniąc z niego prawdziwy bastion swoistej autonomii.
Wierny, sprzężony w całą maszynerię typu daj – podaj pełni w niej jak
najbardziej funkcje przedmiotową sprowadzającą się do pompowania coraz
większej ilości kasy do chorego krwioobiegu. Dodajmy nie dostając nic w
zamian.
Wszelkie twory typu rady parafialne itd., choć potencjalnie mogłyby właśnie
pełnić płaszczyznę dialogu i ukrócić wszechpanoszenie się kk - tak naprawdę
przedłużają macki kościoła ułatwiając miękkie, płynne wciskanie się
ideologii w życie świeckie.
Czego księdzu w sutannie załatwić nie wypada – zrobi to za niego oddany
członek rady inspirowany duchem świętym:) i ‘dobrym’ słowem swojego
kaznodziei – za rzecz jasna - ‘bóg zapłać’ .
Ponieważ do kleru przylgnęło przekonanie o nieomylności – wyprowadzane z
dogmatu o nieomylności papieża i przez co roztropniejszych duchownych
skrapliwie ekstrapolowane na cała brać zakonną – przyjęło się też nie
dyskutować z księdzem, bo ten na mocy powyższego – obdarzony został również
ową przypadłością (...).
Co to wszystko oznacza? Ano tyle:
wierni zawsze przychylali się do zaleceń kk, choć może nie z zapałem, to
jednak skutecznie wykonując polecenia płynące z serca instytucji. Dlaczego?
No
bo jak tu dyskutować, z czymś, co z założenia jest ‘ nieomylne’ nie
narażając
się przy okazji na gniew i niełaskę parafialnego księdza, a może i niełaske
samego boga???
A jak tu występować przeciwko bogu skoro już dawno utonęło się w wierze???
Kościoł nigdy nie wykroczył poza dbanie o swoje interesy, nigdy nie
przechylił się w stronę wiernych, bo realizacja czyiś ‘zachcianek’ kosztuje -
o czym wie on doskonale - w końcu na wilką skale spełnia on swoje.
Nikt nie pyta otumanianych od przedszkola ‘wiernych’ czy chcą łożyc na
kolejne seminarium duchowne, przyczyniając się tym samym do rozrostu
administracji kk, czy wierny chętnie zobaczy kolejnych misjonarzy
pracujących oddanie na rzecz pomnażania swoich czlonkow w kolejnym biednym i
egzotycznym kraju,czy moze z radością
przywita nowy przybytek na 'cześć pana' etc, etc., – po prostu wystarczy
przeczytanie stosownego apelu, stosunkowo wysoko postawionego w hierarchii
koscielnego pryncypala, albo jeszcze lepiej dy apel jest sygnowany pieczęcia
całego ‘sabatu’ – wiadomo im wyżej doszedł tym bardziej ową dolegliwością
niomylności złożony (...)
Demokracja w kk jest jak najbardziej niewskazana - wraz z jej posznowaniem
praw czlowieka. Dociekliwość również. W tym
ciekawosć wiedzy:(.
System hołduje bezrefleksyjnej poddańczości nieprzyzwyczajony do
jakiegokolwiek krytyki - każdą myśl sprzeciwu traktuje jak atak wroga.
Nie ma zatem co spodziewac się jakiejś chęci zmienienia owej konkordatowej
rzeczywistości od środka – inicjatywa po stronie wiernych jest niemożliwa.
Sam
kk o to jak zwykle zadba (...)
z poważaniem
K.R.