pogromca_smokow
04.12.07, 23:03
Moher, moherowy beret- określenie odnoszące się do pań w wieku średnim i
starszym, reprezentujących tzw. środowisko Radia Maryja. Mohery charakteryzują
się bezkrytycznym podejściem do tez Ojca Dyrektora, stanowiąc jego zaplecze
elektorskie (a nawet militarne). Szerzej m. (m.b.) oznacza dowolnego
zwolennika Ojca Dyrektora. Określenie m.b. ukute jako obraźliwe, z czasem- na
skutek powszechnego używania, straciło wiele z tego wydźwięku; mimo to jest
uznawane za pejoratywne, naznaczone fanatyzmem, bezmyślnością i tendencją do
ślepego wykonywania poleceń.
Tyle wiedzy encyklopedycznej. Zauważmy, że szerokie środowiska oświeconego
postępu (scharakteryzowane przez premiera Kaczyńskiego jako "szeroki front")
uważa podejście moherowych beretów za podejście zaprzeczające ideom
społeczeństwa demokratycznego i grożące demokracji.
Przyjrzyjmy się, po tym krótkim wstępie, partii obecnie rządzącej. Platforma
Obywatelska uznawana jest przez siły oświeconego postępu za gwaranta (jak
zresztą wynika z nazwy) obywatelskości i stabilności demokracji, w
przeciwieństwie do popieranego przez mohery rządu PiS, kreowanemu na
bolszewicki czy faszystowski.
Platforma wygrała wybory dzięki mobilizacji ludzi młodych, w znacznej mierze-
głosujących po raz pierwszy. Ludzie ci poszli do urn, by zagłosować przeciw
PiS, Rydzykowi, Kaczorom i w ogóle "nieestetycznej" polityce. Wysoka
frekwencja, którą napędzili, jest przedmiotem ogólnego zachwytu, z racji
"rodzenia się społeczeństwa obywatelskiego".
Młodzi wyborcy Platformy, co sprawdziłem metodą pytań ulicznych (ryzykując
czasem integralność własnego ciała) niezbyt, ogólnie biorąc, znają się na
polityce. Mówiąc krótko- nie mają poglądów. Nie wiedzą, czym jest liberalizm
(choć uważają się za liberałów) konserwatyzm (choć nim gardzą- jeśli kojarzą
samo pojęcie) socjalizm (choć doceniają). Hitlera, socjalistę i człowieka
lewicy, uważają za prawicowca. Nie wiedzą, jak powstawały partie naszej sceny
politycznej, nie wiedzą, którzy politycy skąd się wywodzą.
Nie wiedzą przede wszystkim, co którzy politycy głoszą.
Nie wiedzą, bo ich te sprawy nie interesują. Politykę postrzegają co najwyżej
przez pryzmat panów w garniturach, różnice sprowadzając do określenia, którzy
z tych panów są "obleśni" czy "przynoszą wstyd", a którzy "liberalni" i
"antymoherowi". Ci drudzy, rzecz jasna, są dobrzy.
Głos, który oddali w ostatnich wyborach, siłą rzeczy nie mógł więc być
świadomy. Ludzie ci zagłosowali nie na podstawie przekonań czy refleksji, ale
ślepo wierząc w kreowany przez większość mediów obraz naszej sceny
politycznej. Przekonani o tym, że głosując zgodnie z medialnym wskazaniem, są
lepsi od moherów, fajniejsi od zacofanych, węszących spiski zwolenników PiS.
Że patrzą w przyszłość.
Czym w gruncie rzeczy ich podejście różni się od podejścia moherowych beretów,
ślepo wierzących w wizję roztaczaną przez Radio Maryja? Obawiam się, że TVN,
Gazeta Wyborcza i inne TOK FMy wychowały sobie własne mohery. Moherowe kaptury.
Ja, bez bicia przyznam, widzę jedną różnicę między beretami a kapturami-
moherowe berety wierzą, że za przewodem ojca Rydzyka działają dla dobra Polski
i wiary. Moherowe kaptury, prowadzone przez antyrydzykowe media, mają na celu
bycie cool i poprawę własnych warunków bytowych.
Czy to duża różnica, proszę ocenić.