Panie Zaremba!

10.12.07, 20:00
Pewne oznaki wskazują na to, że jest Pan blisko z dużym pałacem. Mam na myśli
to, że pani Jakubiak (jeszcze będąc przy prezydencie) powiedziała w TVN24
cytując Pana: "Piotrek powiedział..." oraz fakt, że często opisuje Pan ten
pałac i jego "mieszkańców" i zna personalne stosunki a przede wszystkim
obyczaje, nastroje i niedomagania pana prezydenta.

Kilka razy analizował Pan poczynania głównego mieszkańca dużego pałacu i oto
czego się dowiedzieliśmy (wtorek 3 lipca 2007) - garść cytatów:
www.dziennik.pl/opinie/article38593/Lech_swoje_krzywdy_wybaczy_zawsze_Jarka_nigdy.html

"To niewątpliwie on zaczął robić dobry użytek z orderów, nadając je ludziom
zasłużonym,(...). Ale oto wręcza odznaczenie znanej intelektualistce. Stoją
blisko siebie, a wówczas pani profesor słyszy: Ale tych bezeceństw, które
wypisujesz o moim bracie i o mnie, nigdy ci nie wybaczę."

"Tak ich widzi prywatny znajomy: – Bracia starają się nieustannie coś sobie
nawzajem wynagrodzić. Lech Jarosławowi to, że on ma żonę, dom, konto i
samochód, a brat nie ma nawet prawa jazdy i mieszka z matką. (...) Jarosław
Lechowi to, że zawsze w tym duecie przewodził, czego sam Lech zresztą nie ukrywa."

"Nie uzyskał rangi bezstronnego ojca narodu – co mogłoby zapewnić korzyści
premierowi uwikłanemu w tysiące wojen. Nie uzyskał z różnych powodów, także
dlatego że obaj bracia są w stałej wojnie z mediami, z różnymi środowiskami,
nie zawsze z własnego wyboru. Ale i dlatego, że nie potrafi i nie chce."

"Nie jest prawdą, że Lech Kaczyński jest prezydentem nic nieznaczącym,(...)
Przeciwnie, odgrywa wielką rolę, tylko że nie taką jak zwykle prezydent.
Wpływa przede wszystkim na politykę kadrową. Jarosław rzadko oponuje."

"To Jarosław tworzy Porozumienie Centrum i – poza przypadkiem ministrowania w
rządzie Buzka – trochę organizuje karierę brata. Dobrą pointą jest cytowany
setki razy raport w noc po wyborach prezydenckich: „Panie prezesie, melduję
wykonanie zadania”."

"Polityk lewicy Tomasz Nałęcz wykazał się kiedyś błyskotliwą uwagą: – Gdyby
nie siła osobowości Jarosława Kaczyńskiego, jego brat byłby dziś profesorem na
gdańskim uniwersytecie, może z ładną opozycyjną kartą z czasów komunizmu, ale
bez udziału w czynnej polityce. (...)coś jest w uwadze Nałęcza."

"W swoim mieszkanku zajmowanym z żoną przyjmuje nielegalną bibułę od legendy
gdańskiej opozycji Bogdana Borusewicza, ale po jego wyjściu wita dla odmiany
kolegów z uczelni stroniących od ryzyka, czasem członków PZPR. Jego
zaangażowanie jest mniejsze niż brata, a na sugestie szefa, że może stracić
pracę na uczelni, zawiesza chwilowo swoje nielegalne wykłady dla robotników."

"Jak opowiada ówczesny działacz Ruchu Młodej Polski Arkadiusz Rybicki, gdy
inni zbawiali świat, on raczył współwięźniów wykładami o... NRD-owskim prawie
pracy. Sumienny, rzeczowy, nieco belferski, czasem nudny."

"Specjaliści od marketingu załamywali ręce, że nie umie się ładnie uśmiechać,
że źle się ubiera. Ze wstrętem odmawiał rozmów z dziennikarzami kolorowych
pism, a gdy współpracownik doradzał mu pokazywanie się na zdjęciach z własnym
psem, zdenerwował się nie na żarty: to narazi biedne zwierzę na stres! Ale
Lech Kaczyński utrafił w swój czas, został w 2005 roku prezydentem państwa. I
zaczęły się kłopoty."

"Rzecz w tym, że Lech Kaczyński traktuje swoje otoczenie nie jak menedżer, ale
stary działacz antypeerelowskiej opozycji, który decyzje, a czasem brak
decyzji, wypracowuje w toku wielogodzinnych pogawędek przy herbacie. Co
więcej, nerwowego, skłonnego do stresów i zwątpień prezydenta ktoś musi
pocieszyć, podtrzymać na duchu, wysłuchać. Stąd tak duża rola kobiet (...).
Podobnie było w warszawskim magistracie. Niekiedy podstawowym zadaniem
prezydenckich ministrów jest psychoterapia."

"Chyba najgorszą rzeczą, jaką wypomina się dziś jego ekipie, jest to, że nie
potrafi powiedzieć swojemu szefowi: popraw coś, zmień się. Bardziej już
utwierdzają go, choć pewnie to krzywdzące uogólnienie, w starych nawykach,
obawach, urazach. Raczej zgodzą się, gdy nie zechce udzielać kolejnego
wywiadu, niż zmobilizują, aby się przemógł. Raczej przytakną zbyt ostremu
wystąpieniu, niż podpowiedzą ostrożność."

"Jest w tym człowieku szczególny niepokój. Wyczuwa się go podczas rozmowy, gdy
nerwowo chodzi po pokoju. (...) Niepokój szybko zmienia się w nerwowość.
Oczywiście i wcześniej bywał mieszaniną impulsywności i profesorskiego
przekonania o powadze własnej osoby. Ale dziś te cechy się nasiliły. – Proszę
tak do mnie nie mówić, mówi pan do prezydenta – słyszeli od niego jakże liczni
dziennikarze. Podobny tekst usłyszał przewodnik w izraelskim Yad Vashem, który
uraził czymś Kaczyńskiego. Liderom Platformy Obywatelskiej oznajmił jeszcze
bardziej dobitnie podczas jednego z kilku nieudanych spotkań: W tym budynku
(czyli w Pałacu Prezydenckim) mój poprzednik wprowadził taki zwyczaj, że
goście mówią, kiedy ja pozwolę. Ja prezydent!"

"Ale Polska nie zna Lecha Kaczyńskiego z opowieści jego współpracowników:
wyluzowanego, ciekawego świata, czasem autoironicznego. Zna nadmiernie
poważną, często zaciętą lub zasępioną twarz, którą pokazuje im w mediach. I
zna mocne, nieproporcjonalne do zdarzeń reakcje. Gdy pojawił się problem
wykreślenia kilku nazwisk z raportu o WSI, prezydent zaatakował na zapas
marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, którego skądinąd poważa i lubi, jako
potencjalnego kłamcę. Gdy prezydent poszedł rozmawiać ze środowiskami
akademickimi, to zamiast złagodzić debatę, zaczął od mocnego uderzenia: ktoś,
kto atakuje lustrację, nie jest inteligentem. Dalsza rozmowa nie miała już
sensu.Tę huśtawkę nastrojów ludzie dobrze go znający tłumaczą różnie."

"Ma stałe poczucie przebywania na barykadzie. To dlatego dziennikarza
londyńskiego „Timesa” chcącego rozmawiać o gospodarce uraczył długą litanią
win Platformy i dlatego robił to samo przy okazji wielu publicznych wystąpień.
Przy czym – ważne zastrzeżenie – w tej wojnie mniej już chodzi o godność jego
prezydentury. Najbardziej o obronę brata. Polityk prawicy wspomina
charakterystyczne zdanie prezydenta: – Swoje krzywdy wybaczę zawsze. Jarka –
nigdy."

"To zresztą prowadzi nas chyba do największej słabości tej prezydentury. Jest
nią wepchnięcie się w rolę, której akurat Polacy – widać to po popularności
Kwaśniewskiego – od prezydenta wyraźnie nie oczekują. Rolę wiecznego
wojownika. Ta rola niszczy jego samego. PiS-owcy snują już wizję Lecha
Kaczyńskiego przy kolejnym parlamencie. Chłoszczącego najbardziej
prawdopodobną koalicję PO – lewica wetami i groźnymi orędziami. Jeśli tak się
stanie, zszarpie mu to nerwy do końca."

"Ale Lech Kaczyński złożył swą tożsamość na ołtarzu walki u boku brata."

"Wpływa głównie na sprawy personalne. Nie ma istotniejszej zmiany w
PiS-owskiej ekipie, w której Pałac Prezydencki nie maczałby palców.
Prezydent od początku niepokoił się, że to Kazimierz Marcinkiewicz, a nie jego
brat został premierem. I los Marcinkiewicza został przesądzony,(...) Minister
obrony Radek Sikorski nie podobał się Kaczyńskiemu. Czasem chodziło o linię –
prezydent obstawał przy szybkiej likwidacji WSI, Sikorski miał wątpliwości.
Czasem były to starcia prestiżowe – szef MON mianował zastępcę szefa Sztabu
Generalnego bez konsultacji z głową państwa, do czego formalnie miał prawo,
ale Kaczyński uznał to za naruszenie jego pozycji zwierzchnika sił zbrojnych.
– Poza tym lordowski Radek drażnił Kaczyńskiego, który lubi, gdy młodsi od
niego słuchają na baczność (...)
Pałac od początku boczył się na Bronisława Wildsteina jako szefa publicznej
telewizji. (...)Ale podrażnienie prezydenta opowieściami, że nie pokazują go
dobrze w telewizji, mogło przeważyć szalę.
Nawet Ludwik Dorn ̵
    • basia.basia cd. 10.12.07, 20:30
      "Najmniej znanym polem dokonań Lecha Kaczyńskiego są spółki Skarbu Państwa.
      Poprzez ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego, kolegę obu Kaczyńskich ze
      studiów, prezydent rozdaje tam posady jak rękawiczki. (...). Dziś uważa, że jako
      prezydent ma prawo sam wtrącać się do wszystkiego, choć jego poprzednikowi
      politycy prawicy - w tym PiS - zarzucali, że bezprawnie "rozprowadzał" wraz z
      premierem Millerem radę nadzorczą Orlenu."

      A teraz analiza z ostatnich dni (8.12.07):
      www.dziennik.pl/opinie/article93498/Najwiekszy_wrog_Lecha_Kaczynskiego.html

      i znowu cytaty:

      "Nie ma dziś dla Jarosława Kaczyńskiego bardziej istotnego celu niż zapewnienie
      bratu reelekcji."

      "Przypomnijmy, jak gorąco oponował, gdy w 2005 roku lider PiS nie chciał przyjąć
      posady premiera po to, aby mu ułatwić walkę o prezydenturę. I zauważmy, jakim
      szokiem - jak twierdzą bliscy mu ludzie - nieudawanym, zareagował na porażkę PiS
      przed kilkoma tygodniami."

      "Fikcję „prezydentury wszystkich Polaków” zachować będzie coraz trudniej. Widać
      to nie tylko po łatwości, z jaką Lech Kaczyński przyjął rolę reprezentanta obozu
      IV RP i mało kogo więcej, ale też po bezwzględności, z jaką PO przystąpiła do
      podważania jego wielu tradycyjnych uprawnień, nie mówiąc o tradycyjnym
      respekcie. Nie tak traktowali politycy AWS Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy
      recenzował ich działalność albo rozpychał się w dziedzinie polityki zagranicznej."

      "Nawet jeśli recenzowanie rządu potraktować wyłącznie jako zabieg PR-owski - a
      przecież będzie ono dotyczyć nadal i takich skomplikowanych kwestii jak polityka
      zagraniczna - potrzebny jest do niego sprawny zespół. A budowanie go wokół
      siebie nie było do tej pory mocną stroną obecnego szefa państwa.

      Radosław Sikorski mówił niedawno cierpko o pałacu prezydenckim jako PiS-owskim
      rządzie na wychodźstwie."

      "Jedynym prawdziwym politykiem u boku prezydenta jest Michał Kamiński
      przeniesiony tam zresztą jeszcze w czasach, gdy pałac nie był przekształcany w
      oblężoną twierdzę. Czy gdyby Lech Kaczyński rozumiał powagę sytuacji, zrobiłby
      szefową kancelarii Annę Fotygę, niekomunikatywną, skrajnie niepopularną w
      świecie mediów, a nade wszystkim niezdolną do skupienia wokół siebie - pokazał
      to przykład MSZ - trwałego teamu. Fotyga przyszła do kancelarii nie dlatego, że
      była najlepszym kandydatem na ciężkie czasy, a dlatego, że obiecano jej tę
      posadę na grubo przed wyborami, za wierność.

      Można docenić symboliczny wymiar zainstalowania w gronie sekretarzy stanu
      konserwatywnego myśliciela Ryszarda Legutki, ale przecież prezydentowi potrzeba
      przede wszystkim ekspertów od różnych sfer rzeczywistości.(...) Ale cała
      ławeczka jest więcej niż krótka. Tylko z powodu słabego zaplecza kadrowego
      PiS-owskiego obozu? Czy także w następstwie wiary, że politykę da się uprawiać
      jako czysty PR. Że wystarczy kilka sztuczek przygotowanych przez ministra
      Kamińskiego do spółki z doradzającym z doskoku Adamem Bielanem."

      "W czasach rządów PiS prezydencki dwór był scenerią, a często źródłem
      gorączkowych, głównie personalnych rozgrywek. To tu wykuwały się intrygi
      zmierzające do eliminacji tak różnych ludzi jak Marcinkiewicz, Wildstein czy Dorn."

      "Pałac, który ma być ostatnim schronieniem albo - jak kto woli - wysuniętym
      przyczułkiem, może się okazać czynnikiem destabilizacji całego PiS-owskiego
      obozu. Także ze względu na cechy osobowości samego prezydenta. Wczoraj był, jak
      kiedyś napisałem, wielkim, za to nie zawsze szczęśliwym kadrowym. Dziś zaznacza
      swój udział w PiS-owskiej polityce własnymi urazami wobec Pawła Zalewskiego czy
      Ludwika Dorna w prasowych wywiadach. A jutro?

      Bo największym wrogiem Lecha Kaczyńskiego może się okazać on sam. Człowiek zbyt
      nerwowy, aby czytać systematycznie gazety i oglądać telewizyjne "Wiadomości", o
      których treści dowiaduje się od równie nerwowych współpracowników (teraz dobija
      do nich wybitnie humorzasta Fotyga). Polityk oscylujący nieustannie między
      niepotrzebną miękkością a eksplozjami emocji."

      "Można śmiać się z dziennikarzy, którzy atakowali prezydenta za to, że nie
      klaskał Tuskowi podczas inauguracji parlamentu. Ale przy takim nastawieniu
      mediów cierpliwość i ciepły styl bycia jest tym bardziej pożądanym towarem.
      Zwłaszcza że irytacja, z jaką jakikolwiek polityk przyjmuje demokratyczne
      werdykty, podoba się dziś mało komu."

      "I z tego wynika druga konkluzja. Pasja z jaką i Tusk, i Kaczyńscy
      podporządkowują właśnie walce o urząd prezydencki swoje inne plany i kalkulacje,
      to symptom niedojrzałości polskiej polityki. Jeśli najważniejszym celem staje
      się urząd pozbawiony realnej władzy poza władzą recenzowania i przeszkadzania,
      bez większej odpowiedzialności, ta polityka wręcz nie może być zdrowa. Nie da
      się zaprzeczyć, że Lech Kaczyński jest człowiekiem jak najbardziej serio,
      uczciwym i szczerym polskim patriotą. A jednak bardzo możliwe, że uczestniczy w
      teatrze, podobnie zresztą jak Donald Tusk.

      Pytanie, czy to prezydenckie ambicje Kaczyńskiego wspierają PiS, czy interesy
      PiS są podporządkowane tym jego ambicjom, traci w tym kontekście na znaczeniu.
      Sam Lech Kaczyński może tego nawet nie wiedzieć. A brata o to akurat chyba nie
      spyta, bo byłoby to pytanie kłopotliwe."

      Zmierzam do konkluzji a ta zawiera się w zdaniu:

      "Niekiedy podstawowym zadaniem prezydenckich ministrów jest psychoterapia."

      Pan o tym wszystkim wiedział kiedy obserwowaliśmy kampanię prezydencką 2 lata
      temu ale my nie! Czy Pan, że uprawia Pan rzetelne dziennikarstwo?


      • piglowacki Re: cd. 10.12.07, 20:45

        To już czytałem.

      • doc.holliday Re: cd. 11.12.07, 00:19

        > Czy Pan, że uprawia Pan rzetelne dziennikarstwo?

        Pytanie chyba retoryczne.

        Czyż Zaremba nie jest jednym z tych dziennikarzy którzy podniesli
        wrazk na Michnika, i czasem wyja do dziś, ze był zbyt blisko
        władzy co dziennikarzowi nie przystoi?
        A Lisicki, a Sakiewicz nie wyli wtedy, a teraz buźki w ciup,
        i jak na prawdziwych katolików przystało udają niewiniątka.?
    • piglowacki Re: Panie Zaremba! 10.12.07, 20:44

      Nie mam czasu pisać więc krótko.

      Tekst bardzo ciekawy! (jakoś go przegapiłem). Choć niewiele znaczącego się o
      pRezydencie dowiedziałem. Od dawna wiem, że to ta niedorajda / ten zgnębiony w
      czasach życia płodowego, jak to często u bliźniaków bywa.

      No i trochę Zaręba Mamrotka PODRASOWAŁ !!!

      ;-)))

      = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

      „Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już
      przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego
      konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową
      hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej
      zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.”
      - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)
      • haen1950 Kleptuś bajduś, módl się za nami. 10.12.07, 21:10
        Zimny, cyniczny i wyrachowany drań. Wsadzić za nic kogoś do
        więzienia to dla niego jak herbatkę wypić. Zgrywa się, sukinsyn, na
        dobrotliwego papcia.
      • cet3 tekst dlugi ale czy ciekawy... Watpie 11.12.07, 00:27
        co mozna napisac ciekawego o nieciekawych ludziach ?
    • basia.basia To jest bardzo nie w porządku! 10.12.07, 21:38
      Dopiero w lipcu i grudniu br. dowiedziałam się (a ze mną ci, którzy czytali te 2
      artykuły), że Lech jest pod wpływem brata do tego stopnia, że prezydenturę
      podporządkował polityce PiS. Co więcej jest osobą nerwową, ulegającą wpływom
      różnych paniuś oraz Kamińskiego, których głównym zadaniem jest utrzymywanie go w
      jakim takim nastroju a w tym celu najpierw zapodają mu jakie straszne rzeczy
      wypisują o nim różni wraży dziennikarze a potem parzą mu ziółka i zapewniają, że
      jest najwspanialszy na świecie. Pali jednego papierosa za drugim, wstaje późno,
      je za dużo, popija do późnej nocy, ma jakieś gastryczne kłopoty (pewnie wrzody i
      kto wie co jeszcze), łatwo wpada w złość albo w depresję, kierują nim emocje,
      ... no, do kitu jest!

      Czy wiedząc to wszystko wybralibyśmy go na prezydenta? Czy chcielibyśmy, żeby
      nas reprezentował niezrównoważony, zakompleksiony, niezdrowy, złośliwy, mściwy i
      uzależniony chorobliwie od brata facet? Na dodatek sam jego wygląd nie wzbudza
      sympatii i szacunku - cedzi słowa przez zęby, jak się uśmiechnie z rzadka to
      demonstruje żółte od nikotyny zęby. Odpowiadając na pytania mówi często bez
      zastanowienia i obraża rozmówcę denerwująco przy tym mamrocząc. Demonstruje na
      każdym kroku, że najważniejszą dla niego sprawą jest lansowanie i (bezkrytyczne)
      popieranie brata i jego partii choć w ustach pełno ma wzniosłych słów o
      patriotyzmie i troski o dobrą pozycję Polski w świecie.

      Wkrótce po wyborach wyszło na jaw, że demonstracje rodzinnej szczęśliwości były
      oszustwem, bo córka już wtedy się rozwodziła
      a zapewnienia, że brat nie będzie premierem były tylko sztuczką mającą zwieść
      wyborców. Obaj bracia są klasycznym przykładem na nepotyzm, co jest chore i
      niedopuszczalne w demokratycznym kraju.
      Sam Zaremba pisze teraz, że wszystko jest podporządkowane reelekcji Lecha a więc
      cała machina partyjna tylko temu celowi służy.
      Rację ma Sikorski mówiąc, że odtąd będziemy mieć w dużym pałacu prezydenta oraz
      rząd na wygnaniu. Horror!
      • michal00 [...] 10.12.07, 23:53
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • masuma Co ty tu porównujesz? 11.12.07, 00:10
          Czy nie widzisz swej śmieszności,
          prezydencki żołnierzu forumowy?
          • michal00 jak ci sie podoba postawa premiera z wehrmachtu? 11.12.07, 00:27
            Moim zdaniem przedstawione fakty stawiaja go w bardzo zlym swietle.
            To nie sa jakies subiektywne oceny, ale konkretny zarzut, bardzo
            kompromitujacy. Nie sadzisz, ze opinia publiczna powinna byc o tym
            poinformowana?
            • doc.holliday Wypie..PiSowski wieprzu obfajdany gównami! 11.12.07, 00:30
              michal00 napisał:

              > Moim zdaniem przedstawione fakty stawiaja go w bardzo zlym swietle.

              • michal00 Re: Wypie..PiSowski wieprzu obfajdany gównami! 11.12.07, 00:41
                I jakie bogate slownictwo.od razu mozna poznac wyksztalconego
                wyborce platformy z duzego miasta. :-)

                Niestety, fakty nie przemawiaja na korzysc pana Donaldu Tusku. Chyba
                bym sie spalil ze wstydu glosujac na tak marna kreature!
                • doc.holliday Re: Wypie..PiSowski wieprzu obfajdany gównami! 11.12.07, 00:47
                  michal00 napisał:

                  > I jakie bogate slownictwo.od razu mozna poznac wyksztalconego
                  > wyborce platformy z duzego miasta. :-)
                  Własnie!
                  Wy faszyści znacie tylko wehramacht, Goebbels, układ,
                  "polityka transakcyjana"
            • akkj Re: jak ci sie podoba postawa premiera z wehrmac 11.12.07, 00:47
              michal00 napisał:

              > Moim zdaniem przedstawione fakty stawiaja go w bardzo zlym
              swietle.
              > To nie sa jakies subiektywne oceny, ale konkretny zarzut, bardzo
              > kompromitujacy. Nie sadzisz, ze opinia publiczna powinna byc o tym
              > poinformowana?

              Myj dalej gnido kible za kilka dolarków i nie wtrtącaj sie do
              polskich spraw.
              Jetseś odrażajacymn gnojem.
        • michal00 powtorze jeszcze raz 11.12.07, 01:31
          w moim poprzednim poscie przytoczylem tekst mowiacy o potraktowaniu
          pewnej kobiety z Podhala przez Donalda Tuska i jego ekipe. Ta pani
          miala spor z miejscowym poslem PO Gutem-Mostowym i poskarzyla sie
          osobiscie Tuskowi podczas jego wizyty na Podhalu przekazujac mu
          dokumenty dotyczace sprawy. Tusk pokwitowal przyjecie dokumentow i
          mial zajac sie sprawa. Po kilku dniach do uszczesliwionej takim
          obrotem sprawy kobiety przyszedl miejscowy mieszkaniec i oddal jej
          teczke z dokumentami mowiac, ze znalazl je na smietniku. Tusk po
          prostu ta teczke wyrzucil do smieci. Kobieta potem pisala do wladz
          PO rozmaite skargi, lecz zawsze byla splawiana. W koncu zdecydowala
          sie na ujawnienie sprawy prasie.

          Ta historia pokazuje prawdziwa twarz Tuska jako czlowieka do szpiku
          kosci obludnego, zawsze stojacego stronie swoich kolegow i
          postepujacego niezwykle niegodziwie i nieuczciwie wobec prostych
          ludzi, ktorzy mu zaufali.

          Sprawa zostala opisana w NIE w artykule "Donald trafia do kosza".

          Jezeli piszemy o mniej lub bardziej trafnych OCENACH charakteru i
          motywacji prezydenta Kaczynskiego tak jak czyni to baasia.basia i
          czynimy komus zarzut, ze nie pisano o tym dostatecznie wczesnie, to
          warto sie przy okazji zastanowic, czy nie jest rzecza znacznie
          gorsza ukrywanie przez przybocznych obecnego premiera i inne osoby
          znajace sprawe FAKTOW swiadczacych o jego niegodziwosci. Koniec
          koncow ocena czyjegos dzialania nie musi byc obiektywna i zalezy od
          oceniajacego, a fakt jest faktem.



          Czy nie jest wam, wyborcom PO, teraz wstyd, ze glosowaliscie na tego
          czlowieka? Czy uwazacie, ze w porzadku bylo przemilczanie tej
          historii?

          ps. Cenzorom dziekuje za wyciecie poprzedniego posta. dzieki temu
          moglem bardziej rozwinac temat.

          • leszek.sopot a jeśli 11.12.07, 22:31
            Jeśli charakterystyka Lecha Kaczyńskiego jest prawdziwa i twoja
            dotycząca Tuska, to czyż nie świadczy to o tym, że do władzy we
            wszystkich partiach doszli mali ludzie otoczeni dworem usłużnych
            sługusów?
            Zapewniam ciebie, że Tusk nie był i nie jest zawsze obłudny. Od
            czasu do czasu - tak. LK - od kiedy go pamiętam sprawiał wrażenie,
            że coś mu lezy na wątrobie, ale i tak w stosunku do swojego brata to
            obraz szczerości i sprawiedliwości. Gdyby Lech nie miał brata to
            byłby z niego całkiem fajny prezydent. Teraz gdy obstawia go
            grubasek od Pinocheta nieustannie sprawia takie wrażenie, które
            celnie podsumowała basia. Grubaska z pałacu trza jak najszybciej
            wywalić, to istna trucizna nieuczciwości, gry, haków, propagandy i
            łgarstwa.
            • michal00 Re: a jeśli 11.12.07, 22:58
              > Jeśli charakterystyka Lecha Kaczyńskiego jest prawdziwa i twoja
              > dotycząca Tuska, to czyż nie świadczy to o tym, że do władzy we
              > wszystkich partiach doszli mali ludzie otoczeni dworem usłużnych
              > sługusów

              Nie nazwalbym Kaczynskiego malym czlowiekiem. Wydaje mi sie tez, ze
              wplyw brata na Lecha jest przeceniany. Zauwaz, ze to Jaroslaw godzil
              sie wlasciwie na wszystkie rekomendacje personalne brata (niekiedy
              fatalnie na tym wychodzac - patrz Kaczmarek). Jak w tej sytucji
              mozna mowic, ze jest to facet bez wplywu we wszystkim sluchajacy
              brata? To, co przedstawila Basia, to sa mniej lub bardziej trafne
              OPINIE I OCENY roznych ludzi niekoniecznie dobrze Lecha znajacych i
              dobrze mu zyczacych. Nie ma tam nic za co prezydent musialby sie
              wstydzic. Oczywiscie jezeli ktos przychodzi, tak jak Basia, z
              zamiarem obcharkania Lecha pod pozorem listu do Zaremby, to moze
              sobie z tych cytatow dowolne wnioski wyciagnac. Jesli chodzi o
              jakosc kadr, to rzeczywiscie mozna miec do nich zastrzezenia, ale
              musisz pamietac, ze wybierac mozna tylko z tego co jest. Na temat
              Michala Kaminskiego zdania wyrobionego nie mam poza tym, ze dosc
              zrecznie porusza sie w mediach.

              Natomiast jesli chodzi o Tuska, to ta historia nie tylko jego oblude
              pokazuje. Widzimy tez jego stosunek do "zwyklego czlowieka", ktorym
              Donek z upodobaniem morde sobie wyciera gadajac w TV majac go
              gleboko w tylku. Widzimy, ze do smieci zapewne bez czytania wyrzuca
              skargi na swoich kolesi. Coz tam znaczy jakas babina! Interesy
              Andrzeja, Tomka, Slawka sie licza. Nie wyobrazam sobie, zeby
              Kaczynski najpierw udawal troske, obiecywal zajac sie sprawa, by w
              chwile pozniej do smieci wyrzucic dokumenty biedaka, ktoremu
              zainteresowanie sprawa obiecywal. Nie sadzisz, ze to podlosc?
              • leszek.sopot Re: a jeśli 12.12.07, 11:40
                Swoim czasem pisałem o niegodnych zachowaniach Tuska i jego dworu.
                Nie chce mi się już. Myślę, że równie wiele mógłbym napisac o
                niegodnych, brudnych i nieuczciwych zachowaniach dworu Kaczyńskiego.
                Wokół Lecha i Jartka tak wiele mętnych postaci się skupiło na
                początku lat 90., że szkoda gadać. Dwór Tuska i Kaczyńskich kierował
                się ta samą polityką - po trupach do celu, wbrew moralności i etyce,
                prawdzie i uczciwości. Wszystko podporządkowane filozofii
                podwórkowych gangów. I jedny i drudzy dbali tylko o swoich.
      • cet3 niech sie poda do dymisji ten niedolega 11.12.07, 00:31
      • leniwa_lady Re: To jest bardzo nie w porządku! 11.12.07, 02:51
        że Lech jest pod wpływem brata do tego stopnia, że prezydenturę
        > podporządkował polityce PiS. Co więcej jest osobą nerwową,
        ulegającą wpływom
        > różnych paniuś oraz Kamińskiego, których głównym zadaniem jest
        utrzymywanie go
        > w
        > jakim takim nastroju a w tym celu najpierw zapodają mu jakie
        straszne rzeczy
        > wypisują o nim różni wraży dziennikarze a potem parzą mu ziółka i
        zapewniają, ż
        > e
        > jest najwspanialszy na świecie. Pali jednego papierosa za drugim,
        wstaje późno,
        > je za dużo, popija do późnej nocy, ma jakieś gastryczne kłopoty
        (pewnie wrzody
        > i
        > kto wie co jeszcze), łatwo wpada w złość albo w depresję, kierują
        nim emocje,
        > ... no, do kitu jest!


        Basiu - miastu Warszawie Kaczyński dał sie poznac przez te trzy
        lata prezydentury w ratuszu. Tak, że to co pisze Zaremba
        to tajemnica poliszynela od kilku dobrych lat
        i dlatego K. mial u nas duzo gorsze wyniki w wyborach 2005 roku
        bo ludzie juz go znali i go nie chcieli (nawet na Żoliborzu wypadł
        słabo)
        nie poradził sobie zupełnie z prezydentura miasta a miał być
        prezydentem Polski?
        Trzy lata rządów Lecha w Warszawie to zmarnowane lata (zreszta
        czwarty rok jego komisarzy również)- takie zostawił zaniedbania.
        Też sie otaczał kobietami które niewiele umiały, zamiast grubego
        Kamińskiego miał grubego Urbanskiego, a jego nerwowość nie raz można
        był zobaczyć. Np. z tą, Bogu winną, pielęgniarką w szpitalu, która
        obsobaczył i kazał wyrzucic z pracy bo mu grzecznie zwróciła uwagę,
        że trzeba na lekarza chwilke poczekać,; albo słynne "spieprzaj
        pan/spieprzaj dziadu"
        Szybko dał sie Warszawiakom poznac ze złej strony, szczególnie tym
        mieszkańcom z dziada pradziada zasiedziałym w miescie gdy
        podpierając się dekretem Bieruta zaczął tysiące ludzi ciągac po
        sądach i straszyć zabraniem gruntów które jeszcze przed wojna były
        ich własnościa. Nawet komuchy tych ludzi nie wyrzucały tak
        ordynarnie i bezczelnie z ich parceli.
        Taki Kaczyński był w Warszawie i taki jest Polsce
        Z kaczki - stanowisko prezydenta RP - orła nie zrobi a człowiek mały
        (duchem) i ograniczony na stare lata nie będzie Człowiekem I
        Prezydentem! Nie ma nasza Polska szczęścia do prezydentów, niestety.
        Pozdrawiam
        ll
        • kum.z.antalowki O, właśnie i stąd nauka na przyszłość 11.12.07, 03:39
          Trzeba sie dobrze zastanowić na kogo sie głosuje, żeby się nie ośmieszyć głupim
          wyborem, nie zmarnować swych demokratycznych uprawnień i pochopnym wstawieniem
          krzyżyka przy niewłaściwym nazwisku nie przysporzyć wstydu, i zmartwień rodakom.

          leniwa_lady napisała:

          /.../
          > Basiu - miastu Warszawie Kaczyński dał sie poznac przez te trzy
          > lata prezydentury w ratuszu. Tak, że to co pisze Zaremba
          > to tajemnica poliszynela od kilku dobrych lat
          > i dlatego K. mial u nas duzo gorsze wyniki w wyborach 2005 roku
          > bo ludzie juz go znali i go nie chcieli (nawet na Żoliborzu wypadł
          > słabo)
          > nie poradził sobie zupełnie z prezydentura miasta a miał być
          > prezydentem Polski?
          > Trzy lata rządów Lecha w Warszawie to zmarnowane lata (zreszta
          > czwarty rok jego komisarzy również)- takie zostawił zaniedbania.
          > Też sie otaczał kobietami które niewiele umiały, zamiast grubego
          > Kamińskiego miał grubego Urbanskiego, a jego nerwowość nie raz można
          > był zobaczyć. Np. z tą, Bogu winną, pielęgniarką w szpitalu, która
          > obsobaczył i kazał wyrzucic z pracy bo mu grzecznie zwróciła uwagę,
          > że trzeba na lekarza chwilke poczekać,; albo słynne "spieprzaj
          > pan/spieprzaj dziadu"
          > Szybko dał sie Warszawiakom poznac ze złej strony, szczególnie tym
          > mieszkańcom z dziada pradziada zasiedziałym w miescie gdy
          > podpierając się dekretem Bieruta zaczął tysiące ludzi ciągac po
          > sądach i straszyć zabraniem gruntów które jeszcze przed wojna były
          > ich własnościa. Nawet komuchy tych ludzi nie wyrzucały tak
          > ordynarnie i bezczelnie z ich parceli.
          > Taki Kaczyński był w Warszawie i taki jest Polsce
          /.../
        • lepkie.lapki Re: To jest bardzo nie w porządku! 11.12.07, 07:50
          Co po niektórzy wiedzieli co to za ziółko jeszcze przed wyborem na stołeczny
          stolec. Ale nie krzyczcie na mnie, bo nie mam koneksji, nie mam poważania i nikt
          (no, poza bliskimi) nie chciał mnie słuchać.
          • basia.basia Ukrywali przed nami prawdę a Zaremba ... 11.12.07, 14:26
            pisze o tym, co wiedział w 2 lata po wyborach! Ale jestem wkurzona!

            Następnym razem kandydaci powinni nam pokazać świadectwa od lekarzy czy aby są
            zdrowi (również od psychiatrów). Należy ich prześwietlić
            z każdej strony, łącznie z wynikami w nauce tu i tam oraz opinią sąsiadów.
            Przydałoby się też badanie wariografem:)(

            lepkie.lapki napisał:

            > Co po niektórzy wiedzieli co to za ziółko jeszcze przed wyborem na stołeczny
            > stolec. Ale nie krzyczcie na mnie, bo nie mam koneksji, nie mam poważania i nik
            > t
            > (no, poza bliskimi) nie chciał mnie słuchać.
            >
            • piglowacki Re: Ukrywali przed nami prawdę a Zaremba ... 11.12.07, 18:06

              Poza NIELICZNYMI wyjątkami GRYZIPIÓRKI toczą swoją wojnę o mUSKi „ciemnego
              ludu”, a i o światlejszą jego część również (pisałem o tym wielokrotnie).

              I jak obserwuje „ŚWIADOMOŚĆ” społeczną, to im nieźle kreacja MATRIXU wychodzi.

              Z tego co wiem, NA INDOKTRYNACJE odpornych jest TYLKO circa 5% ludu..

              = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

              „Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już
              przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego
              konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową
              hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej
              zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.”
              - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)

            • doc.holliday Re: Ukrywali przed nami prawdę a Zaremba ... 11.12.07, 18:57
              Przecież to było widac od zawsze, ja sie
              ich (Kaczyńskich) uwaznie słuchało.

              Moim zdaniem ten artykuł więcej mówi o Zarembie
              niz o Kaczyńskim.

              "Jest najlepszym prezydentem, jakiego mieliśmy po 1989 roku."

              (....)
              A za chwile:
              "
              Najmniej znanym polem dokonań Lecha Kaczyńskiego są spółki Skarbu Państwa.
              Poprzez ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego, kolegę obu Kaczyńskich ze
              studiów, prezydent rozdaje tam posady jak rękawiczki."

              Noto jak to jest Panie Zaremba?

              Ani słowa ze Jasiński stary PZPR-owiec, ani słowa ze kolega a nie fachowiec, ani
              słowa że "rozdawał posady jak rękawiczki".

              Zapomniał Zaremba, co wypisywał o Kwasniewskim.
              Czyz nie dlatego KWasniewski był zły, bo otaczał się kolegami,
              po części z PZPR-u, oraz ingerował w obsadzenia kilku stanówisk
              w spółkachh Skarby Państwa?

              To co jest "dokoniem" Kaczyńskiego, Kwasniewskimu ten sam Zaremba miał za złe.
          • pulchna.lapka.w.pulpit Re: niektórzy wiedzieli co to za ziółko 11.12.07, 21:14
            Teraz wszyscy wiemy ;-)
    • tanie_jablko_donalda Re: Panie Zaremba! 11.12.07, 22:32
      "Pani od wklejek" szaleje.
    • basia.basia Zaremba znowu siędzisiaj wymądrza 12.12.07, 00:54

      www.dziennik.pl/opinie/article94961/Marcinkiewicz_nie_zwola_stada.html

      "Kazimierz Marcinkiewicz, dawny miękki ZChN-owiec, wypadł poza obręb PiS, a
      dawni unijni prawicowcy Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski są z tej partii
      wypychani. Jan Rokita nie jest już praktycznie w PO, nawet jeśli nie rzucił
      legitymacji. Czy to wystarczy, aby zakładać partię? Takie deklaracje padły
      ostatnio - acz niejasno - z ust Marcinkiewicza.

      Nie wystarczy. Nie tylko dlatego, że partie stały się monopolistami
      zabetonowanymi wielkimi sumami z budżetu państwa."

      Piszesz Zarembo tak jakbyś miał sklerozę a przecież system partyjny mamy w
      Polsce dopiero od 16 lat i nie wiadomo co się jeszcze może wydarzyć. A przy tym
      PiS i PO to bardzo młode partie i np. jak się PiS lepiło to członkowie partii
      wzięli (każdy) 10 tys. zł kredytu na działalność partyjną - dostali się do Sejmu
      i się im zwróciło. Podobnie było z PO, więc pieniądze nie są żadną przeszkodą.

      Gdybanie to miłe zajęcie ale nieco szkodliwe, bo się czytelnikom wodę z mózgu
      robi!
      • paczula8 Re: Zaremba znowu siędzisiaj wymądrza 12.12.07, 01:30
        > Piszesz Zarembo

        Juz widzę, jak red.Zaremba zaglada na forum, zeby przeczytac co
        Basia.basia ma mu do wklejenia, o przepraszam ... do powiedzenia:)
        • michal00 Re: Zaremba znowu siędzisiaj wymądrza 12.12.07, 01:39
          Paczulo, przeciez red. Zaremba jest tylko rekwizytem ulatwiajacym
          wyartykulowanie opinii basi.basi na temat prezydenta Kaczynskiego.
          To widac i slychac i czuc. :-)
          • kum.z.antalowki Cytaty ze Szczygły też sie nadają na rekwizyty 12.12.07, 03:32
            Wczoraj, podczas dyskusji w TVN24 na temat kolizji prezydenckich planów
            politycznej turystyki wyjazdowej z kalendarzem rządowym, ten pan poseł po raz
            kolejny z kamiennym wyrazem twarzy nietaktownie przypominał konstytucyjny wymóg
            gabarytowy odnoszący sie do osoby sprawującej urząd Prezydenta RP:

            "KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
            Rozdział V
            PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

            Art. 126.

            1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem
            Rzeczypospolitej Polskiej ..."

            Poseł Szczygło uchodzi za lojalnego zwolennika b-ci Kaczyńskich, a zwłaszcza
            Lecha. Jeśli to prawda, to czemu zamiast głosić na jego cześć peany - raptem
            przychodzi mu do głowy przypominać akurat ten wymóg konstytucyjny (bycia
            najwyższym), któremu p. Lech Kaczyński w żaden żywy sposób sprostać nie jest w
            stanie?
            • basia.basia Re: Cytaty ze Szczygły też sie nadają na rekwizyt 13.12.07, 00:30
              kum.z.antalowki napisał:

              > Poseł Szczygło uchodzi za lojalnego zwolennika b-ci Kaczyńskich, a zwłaszcza
              > Lecha. Jeśli to prawda, to czemu zamiast głosić na jego cześć peany - raptem
              > przychodzi mu do głowy przypominać akurat ten wymóg konstytucyjny (bycia
              > najwyższym), któremu p. Lech Kaczyński w żaden żywy sposób sprostać nie jest w
              > stanie?

              :)))))))

      • leszek.sopot Basia kup sobie "Młodopolaków" i przeczytaj 12.12.07, 11:42
        Zrozumiesz kim jest, po co Piotruś kadzi i upraszcza, a przede
        wszystkim na jakich układach zarabia.
        • paczula8 Re: Basia kup sobie "Młodopolaków" i przeczytaj 12.12.07, 13:32
          leszek.sopot napisał:

          > Zrozumiesz kim jest, po co Piotruś kadzi i upraszcza, a przede
          > wszystkim na jakich układach zarabia.

          Oj, nieładnie panie Sopot , nieładnie ...
        • basia.basia Re: Basia kup sobie "Młodopolaków" i przeczytaj 13.12.07, 00:31
          leszek.sopot napisał:

          > Zrozumiesz kim jest, po co Piotruś kadzi i upraszcza, a przede
          > wszystkim na jakich układach zarabia.

          A co to są "Młodopolacy"?
Pełna wersja