obseerwator
22.12.07, 09:16
Ma pani rację. Kaczyński mnie usypiał. Spotykaliśmy się, żeby
omówić sprawy rządowe czy jakąś ustawę. 15 minut rozmowy o sprawach
ważnych, a potem on mnie zagadywał. Trzy godziny potrafił opowiadać
o swoim dzieciństwie. O jakimś stryju w Łomżyńskiem, któremu pomagał
w gospodarstwie. Ta nuda usypiała moją czujność. Wysłuchiwałem
opowieści przez grzeczność. Wiedziałem, że facet ma jakiś problem z
osobowością. Tak, uśpił moją czujność. A przecież ja już po taśmach
Begerowej wiedziałem, że przysiągł mi zemstę. Jeszcze wieczorem
przed prowokacją gruntową siedzieliśmy od szóstej do dziewiątej
wieczorem.
www.nie.com.pl/art9952.htm
---------------------------
Robić interesy z Panem Kaczyńskim - czy ktoś jeszcze kiedyś
zaryzykuje ?