palnick_1
23.12.07, 11:02
Dzięki TVN-owi, który wygrał ostatnie wybory mamy wzorcowego
premiera z Sopotu. Doskonały jest nie tylko on...
Nowa premierowa, tak urocza, że zbrodnią jest jej nie kochać,
przystojny syn i przesympatyczna córka. Wywiadem "Gali" z Małgorzatą
Tusk Platforma zaczyna ofensywę w babskiej prasie. Uwaga, momentami
mocno mdli!
Świąteczna "Gala" poświęca państwu Tuskom aż 10 stron i okładkę. Są
i nowe fotki, pachnące jeszcze photoshopem, i stare, pachnące nudą,
i opisy domowego ciepełka, pachnące banałem. I choć "rodzinne"
wywiady ze znaczącymi politykami w prasie kobiecej były zawsze, to
ten swoją cukierkowatością bije na głowę wszystkie. Już początek
powala:
Siedzimy na kanapie: ja, Małgorzata Tusk i kocica Pempek. W piątek w
ciągu dnia w sopockim domu premiera jest jeszcze cicho. Puchata
kotka patrzy na gości z lekko udawaną obojętnością. W salonie na
półkach stoją setki książek, płyty, bibeloty i pamiątki z Meksyku.
Wieczorem wpada Michał.
Od przytulanek jest Kasia, nazywana przez rodzinę Gigą. W piątek
wróciła do domu po 21, prosto z uczelni. Jest na drugim roku
psychologii w S€WPS w Sopocie. Sumienna, pracowita, na zajęciach
spędza praktycznie cały dzień.
I tak dalej w tym tonie ciągnie się opis przez całą kolumnę. Ale to
wcale nie koniec słodyczy. Wywiad z premierową też przeprowadzano na
kolanach. Roi się w nim od różnych ochów, achów i biadolenia nad
tym, jak to trudno być małżonką szefa rządu i musieć mieszkać w tej
strasznej Warszawie.
Próbka wywiadu:
GALA: Na czym polega zwykłość premiera Polski?
M.T.: Pisze mi SMS-y: "Bardzo cię kocham" (śmiech). Uwielbia biegać.
Jeśli jest w domu, z samego rana zakłada dres, adidasy i biega ponad
godzinę brzegiem morza.
Akcentów humorystycznych jest niewiele, ale za to jeden może zrobić
wrażenie na miłośnikach czarnego humoru:
GALA: Najprzyjemniejsza wspólna podróż?
M.T.: Oboje jesteśmy historykami i uwielbiamy Kretę. (...) Świetnie
się tam czujemy. Donek biega po okolicznych jaskiniach i znajduje
trupy różnych zwierząt, zazwyczaj kóz kri-kri, które słyną z tego,
że chodzą po drzewach.
:-))))
Tak Platforma podlizuje się kobiecemu elektoratowi. Czy skutecznie?
Wielbicielek słodyczy nie brakuje. Idealna, uśmiechnięta, a przy tym
zwyczajna i ludzka rodzina to dobry zabieg marketingowy, zwłaszcza w
okresie przedświątecznym, kiedy wszyscy mamy obowiązek być dla
siebie mili i kiedy ludziom można wcisnąć więcej tandety niż
normalnie.