DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA

    • arct "DOWÓD' NIELOGICZNY I BEŁKOTLIWY 03.02.02, 19:10
      I to ty belkoczesz o tzw. mocy zbioru. Zbior ma tylko liczebnosc (ilosc
      elementow), moc ma czlowiek, czy silnik. To, ze matematycy (Cantor at al.)
      bredza uzywajac "naukowych" (naukAwych) symboli i terminow wcale NIE oznacza,
      ze maja racje! Bo jak w fizyce pokaze sie nieskonczonosci, to znaczy, ze cos
      jest NIE tak, i zaraz uzywa sie tzw. renormalizacji aby te nieskonczonosci
      wyeliminowac! Ja za duzo studiowalem matematyke, aby sie nabrac na te tricki!

      A: Moc to to samo co liczebnośc zbioru (uogólniona przez Cantora na zbiory o
      liczebności wiekszej niz zbiór liczb naturalnych), i w tym terminie nie ma nic
      nienaukowego po prostu tak ta wielkośc została nazwana, mozna było ja nazwac
      np. dzwonkiem albo różą.
      K: To czemu Cantor nawal je moca? Bo byl on pod wplywem judeochrzescijanskiej
      filozofii, jako zyd (wl. Chazar) mieszkajacy w Niemczech. Przeniosl on swe
      religijno-filozoficzne wyobrazenia "mocy" boskiej na matematyke, i w ten
      sposob niezle zamacil w glowach....

      Kagan!!! Bo się posikam ze śmiechu!!!! Nie mam pojęcia jak Cantor nazwał po
      swojemu „moc zbioru” lecz zapewniam Cie że nie ma to nic wspólnego z
      jakąkolwiek mocą, Boską, ludzką czy mechaniczną. Moc jest wyrazem oznaczającym
      miarę zbioru i możemy tak ja precyzyjnie nazywać „miara zbioru” a słowo „moc”
      możemy zastąpić np. „różą” „ścierką” czy jak tam sobie ustalimy...
      Widzę że za chwile zaczniesz nam wmawiać że potęgowanie (np. podnoszenie do
      kwadratu) NIE ISTNIEJE ponieważ wymyślili je judeochrześcijańscy Żydzi
      opierając się na potędze Boga zawartej w Talmudzie. Kagan, błagam Cię nie pij
      tyle!!!


      A: W nauce w tym matematyce pojęcie racji nie jest stosowane,
      albo cos mozna udowodnic (lub udowodnić rzecz przeciwną) albo nie. Stąd spory
      w nauce są rozstrzygane w sposób bardzo prosty - przez dowód w matematyce i
      doświadczenie w fizyce i podobnie we wszelkich naukach pokrewnych.
      K: Czyzby? Wiesz co to jest RACJOnalne myslenie? Co to jest np.
      hipoteza RACJOnalnych oczekiwan (w ekonomii)???

      Ekonomia nie jest nauka ścisłą to raz, dwa – matematyka maja znacznie wyższe
      rygory budowania hipotez i wnioskowania niż „racjonalizm”, inaczej – argumenty
      mogą być racjonalne ale nie musza być naukowe, wszystkie naukowe są racjonalne
      a Twoje nie są ani naukowe ani racjonalne. Inaczej – są nieracjonalne, bez-
      rozumne.

      A:... co do fizyki i nieskończoności to sie mylisz. Nieskończoność jako
      pojecie wystepuje w wielu dziedzinach fizyki i odnosi sie do różnych
      wielkości, poruszając się np w ramach teorii względności mówimy o
      nieskończoności czasu, przestrzeni ale specjalnie nie odnosimy tych POJĘĆ do
      rzeczywistości rozumiejąc ograniczenia naszego przyjętego MODELU
      matematycznego.
      K: Znow: zyd (Chazar) Einstein stwotzyl obie teorii wzglednosci, tez przenoszac
      do fizyki swoj judeochrzescijanski swiatopoglad. Dzis wiemy, ze wszechswiat
      NIE jest nieskonczony, ze mial on swoj poczatek i bedzie mial koniec
      (albo jako tzw. BIG CRUNCH, albo tzw. smierc termiczna - IIgie prawo
      termodynamiki sie klania). Za czasow mlodego (tworczego) Einsteina jeszcze
      myslano, ze swiat jest nieskonczony, ale od tego czasu nauka zrobila
      duze postepy! I Einstein tez wpadl w slepy zaulek przez swe wierzenia
      religijne (Bog NIE gra w kosci) - odrzucil on bowiem mechanike kwantowa,
      jako opierajaca sie na teorii prawdopodobienstwa... No coz, Einstein byl
      zydem, i to zydostwo oraz wiara w boga go mocno ograniczalo...

      A jednak Kaganowi na złość teoria względności Einsteina jest bardzo dobrze
      potwierdzona a żadna z „teorii” Kagana nie. „W tamtych czasach Kagan stał na
      krawędzi szaleństwa a obecnie uczynił duuuży krok naprzód!!!”

      A: Kagan, mnie nie nabierzesz, matematyki to nie studiowałeś na pewno.
      K: Widzisz, ja ja widac lepiej studiowalem niz ty, bo znalazlem w niej
      mnostwo luk i niedorzecznosci...

      Tylko Ci się tak wydaje, nie masz wiedzy nawet z pierwszego roku studiów. Chyba
      że z jakis egzotycznych typu np. entomologia. Mnie nie oszukasz. Sadze jednak
      że nie masz żadnych.

      A: Przedstawiony przez kagana "dowód" "logiczny" nie jest ani dowodem ani na
      dodatek nie jest logiczny. Skupie sie tylko na pierwszej części - dlaczego
      w ogóle nie jest dowodem. Otóż wychodząc z atrybutów Boskości Kaganowi wydaje
      sie, że znalazł w nich wewnetrzną sprzeczność. Zauważmy że sprzecznośc ta nie
      może nie dotyczyc w zadnym stopniu (i pewnie wcale nie dotyczy) samego
      obiektu - czyli Boga a jedynie WYOBRAZEN Kagana o Nim i to w dodatku
      wyobrazen zle rozumianych, dowolnie interpretowanych raz na gruncie
      matematyki ktorej Kagan nie zna, raz na gruncie fizyki, ktorej Kagan nie
      zna, raz na gruncie elektrotechniki (czy cos pominalem?).
      K: Jak na razie, przeprowadziles, koles, atak ad personam na Kagana, a
      zadnego jego twierdzenia NIE obaliles!
      A: Mój dowód polega na tym: nie rozumiesz podstawowych pojęć z zakresu fizyki i
      matematyki tylko wydaje Ci sie że rozumiesz, "twierdzenia" które podajesz
      oparłeś na błędnych przesłankach.
      K: Znow: argumentum ad personam!

      Piszesz co myślisz a nie myślisz co piszesz. Powtórzę więc jeszcze raz i
      powoli:
      „Wszelkie wywody Kagana są oparte na niezrozumieniu pojęć z zakresu pierwszych
      lat studiów w dziedzinie nauk ścisłych” Nie są to w żadnym stopniu „dowody” na
      cokolwiek poza NIEWIEDZĄ ich autora.
      Z taka „wiedzą” na zajęciach nie zaliczyłbyś nawet pierwszego kolokwium z
      podstaw fizyki.

      A: Oto przykład - łamigłówka: Bóg może być zarówno nieskończony jak i
      skończony, jak również być poza skończonościa i nieskończonością, jak to
      mówia "czymś trzecim". Czy potraficie to zrozumieć?
      K: NIE! To jest po prostu NIELOGICZNE! A NIE moze byc jednoczesnie B
      I NIE B! Typowe nielogicznie brednie! Rzecz (proces) moze byc tylko
      skonczona(y) w czasoprzestrzeni! Skonczony jest nasz wszechswiat, skonczony
      jest jego wiek, skonczona jest liczba jego elementow. A ze NIC NIE moze byc
      wieksze niz wszechswiat (dla nas, NIC poza nim NIE istnieje), to tzw.
      nieskonczonosc jest pustym pojeciem i zbednym bytem, wiec ciach go brzytwa
      Occama! A juz zupelnym belkotem jest A jest B i NIE B! A moze byc albo B,
      ALBO NIE B, ale NIGDY jednoczesnie I B, I NIE B! To jest elementarna logika!
      Tertium non datur! Czy ty kiedys w zyciu napisales program komputerowy
      (procedure) typu :
      IF A THEN BEGIN ... (instrukcje) END
      ELSE
      BEGIN ... (instrukcje) END;
      Gdzie A jest warunkiem, np. ZAROBEK ) 10000.
      Pewnie NIGDY!

      A: Teoretycznie nie musi byc wcale skończony. To raz.
      K: Ale JEST skonczony. My NIE mowimy o hipotetycznych wszechswiatach
      (np. takich, gdzie Vmin=c), ale o naszym, REALNYM wszechswiecie!

      Ustalmy jedno – o realnym wszechświecie to Ty nic nie wiesz, bo i skąd.

      A: Piszesz że rzecz nie może byc nieskończona (cokolwiek pod tym pojeciem
      rozumiesz) podobnie proces. I tu cie mam po raz kolejny. A co jeśli Bóg nie
      jest ani rzecza ani procesem?
      K: Istnieja realnie tylko procesy, procesy zachodzace powoli wydaja nam sie
      byc "rzeczami" (np. gory, domy). Poza procesami NIC realnie nie istnieje.
      Te nieistniejace i niepotrzebne byty ucinamy w nauce brzytwa Occama!

      Kaganie, znów ktoś wprowadził Cię w błąd!!! Implicite definiujesz zupełnie nie
      mając ku temu prawa poza własnym przekonaniem że Bóg jest procesem. A jeśli nie
      jest to co?
      Po drugie brzytwa Ockhama była dobrym narzędziem „naukowym” ale w
      średniowieczu! Dziś możemy się tylko śmiać z tych, którzy powołują się
      w „naukowej” dyskusji na b.O.
      Dziś jest to dowód nie na elokwencję ale na nieuctwo.
      Poza tym nie pisz „niepotrzebne byty ucinamy w nauce” bo to sugeruje jakbyś
      miał cos wspólnego z nauką.


      A: Nie rozumiesz? Powiem jeszcze inaczej - to że cos nie mieści Ci sie w głowie
      nie znaczy ze jest błędne albo nie istnieje. Możesz po prostu nie mieć
      • arct Re: "DOWOD" NIELOGICZNY i BEŁKOTLIWY....cz 2 03.02.02, 19:12
        To co nie zmiesciło się powyżej.


        A: Nie rozumiesz? Powiem jeszcze inaczej - to że cos nie mieści Ci sie w głowie
        nie znaczy ze jest błędne albo nie istnieje. Możesz po prostu nie mieć o tym
        pojęcia...
        K: Znow argumentum ad personam... A tobie sie NIE misci w glowie, ze np.
        teoria mnogosci Cantora to stek bredni, na dodatek nielogicznych i polanych
        sosem z Talmudu...

        Jedno ma tyle do drugiego co piernik do wiatraka...

        A:.. i zyc w błędzie. Wierzyć że masz rację a tymczasem prawda jest inna.
        K: Ja w NIC NIE wierze, ja tylko przyjmuje pewne hipotezy za sprawdzone...

        Przyjmujesz bezpodstawnie. Nie potrafisz odróżnić spekulacji od potwierdzonych
        dowodami (sprawdzonych) teorii np. względności Einsteina.


        A: Co do informatyki to jest jedynie pewna technologia, podobnie jak kiedys
        liczydło nic więcej.
        K: Ja NIE przedstawilem technologiii, a tylko zapis algorytmu w tzw.
        pseudokodzie, niezaleznym zarowno od danego komputera (hardware) jak i
        jezyka programowania (software). Jak tego NIE rozumiesz, to sie NIE
        kompromituj na tym forum... I pamietaj, ze zmiany ilosciowe (np.
        szybsze procesory) prowadza do zmian jakosciowych (elementy sztucznej
        inteligencji). Liczydlo bylo bezmyslne, niektore programy czy sieci
        neuronowe wykazuja juz nawet obecnie jakby slady inteligencji...

        Możesz liczyć na to, że ilość mocy procesora zamieni Ci się kiedyś w
        inteligencję, nawet sztuczną, ale zapewniam Cię że to płonne nadzieje!



        A: Podobne "dowody" to jednak tylko zonglerka pojęciami, może mająca jakąś
        wartość jako ćwiczenie intelektualne za którym idzie ćwiczenie erystyczne.
        K: A wiec jednak.

        I znów nie zrozumiałeś. Powtórzę jeszcze raz i jak zwykle
        powoli: „Podobne „dowody” Kagana to jednak tylko żonglerka pojęciami bez
        większej wartości, ba jakiejkolwiek, wartości merytorycznej.”

        Kaganie wracaj do szkoły!!!
        • Gość: Kagan (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 13:00
          arct napisał(a):
          To co nie zmiesciło się powyżej.
          A: Nie rozumiesz? Powiem jeszcze inaczej - to że cos nie mieści Ci sie w
          głowie nie znaczy ze jest błędne albo nie istnieje. Możesz po prostu nie
          mieć o tym pojęcia...
          K: Znow argumentum ad personam... A tobie sie NIE miesci w glowie, ze np.
          teoria mnogosci Cantora to stek bredni, na dodatek nielogicznych i polanych
          sosem z Talmudu...

          Jedno ma tyle do drugiego co piernik do wiatraka...
          K: A czytales jego zyciorys? Wiesz jak on skonczyl?

          A:.. i zyc w błędzie. Wierzyć że masz rację a tymczasem prawda jest inna.
          K: Ja w NIC NIE wierze, ja tylko przyjmuje pewne hipotezy za sprawdzone...

          A: Przyjmujesz bezpodstawnie. Nie potrafisz odróżnić spekulacji od
          potwierdzonych dowodami (sprawdzonych) teorii np. względności Einsteina.
          K: Ta teoria tez ma slabe punkty, i na pewno bedzie zastapina, w bliskiej
          raczej niz dalekiej przyszlosci, teoria bardziej ogolna...

          A: Co do informatyki to jest jedynie pewna technologia, podobnie jak kiedys
          liczydło nic więcej.
          K: Ja NIE przedstawilem technologiii, a tylko zapis algorytmu w tzw.
          pseudokodzie, niezaleznym zarowno od danego komputera (hardware) jak i
          jezyka programowania (software). Jak tego NIE rozumiesz, to sie NIE
          kompromituj na tym forum... I pamietaj, ze zmiany ilosciowe (np.
          szybsze procesory) prowadza do zmian jakosciowych (elementy sztucznej
          inteligencji). Liczydlo bylo bezmyslne, niektore programy czy sieci
          neuronowe wykazuja juz nawet obecnie jakby slady inteligencji...
          A: Możesz liczyć na to, że ilość mocy procesora zamieni Ci się kiedyś w
          inteligencję, nawet sztuczną, ale zapewniam Cię że to płonne nadzieje!
          K: Znow uzyles argumentum ad personam! WSTYD!

          A: Podobne "dowody" to jednak tylko zonglerka pojęciami, może mająca jakąś
          wartość jako ćwiczenie intelektualne za którym idzie ćwiczenie erystyczne.
          K: A wiec jednak...
          A: I znów nie zrozumiałeś. Powtórzę jeszcze raz i jak zwykle
          powoli: „Podobne „dowody” Kagana to jednak tylko żonglerka pojęciami bez
          większej wartości, ba jakiejkolwiek, wartości merytorycznej.”
          K: Podobnie jak tzw. "teoria mnogosci" Cantora...

          A: Kaganie wracaj do szkoły!!!
          K: A ty do przedszkola!
      • Gość: Kagan (1) IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 13:18
        K: To ty belkoczesz o tzw. mocy zbioru. Zbior ma tylko liczebnosc (ilosc
        elementow), moc ma czlowiek, czy silnik. To, ze matematycy (Cantor at al.)
        bredza uzywajac "naukowych" (naukAwych) symboli i terminow wcale NIE oznacza,
        ze maja racje! Bo jak w fizyce pokaza sie nieskonczonosci, to znaczy, ze cos
        jest NIE tak, i zaraz uzywa sie tzw. renormalizacji aby te nieskonczonosci
        wyeliminowac! Ja za duzo studiowalem matematyke, aby sie nabrac na te tricki!

        A: Moc to to samo co liczebnośc zbioru (uogólniona przez Cantora na zbiory o
        liczebności wiekszej niz zbiór liczb naturalnych), i w tym terminie nie ma nic
        nienaukowego po prostu tak ta wielkośc została nazwana, mozna było ja nazwac
        np. dzwonkiem albo różą.
        K: To czemu Cantor nawal je moca? Bo byl on pod wplywem judeochrzescijanskiej
        filozofii, jako zyd (wl. Chazar) mieszkajacy w Niemczech. Przeniosl on swe
        religijno-filozoficzne wyobrazenia "mocy" boskiej na matematyke, i w ten
        sposob niezle zamacil w glowach....

        A: Kagan!!! Bo się posikam ze śmiechu!!!! Nie mam pojęcia jak Cantor nazwał
        po swojemu „moc zbioru” lecz zapewniam Cie że nie ma to nic wspólnego
        z jakąkolwiek mocą, Boską, ludzką czy mechaniczną. Moc jest wyrazem oznaczającym
        miarę zbioru i możemy tak ja precyzyjnie nazywać „miara zbioru” a słowo „moc”
        możemy zastąpić np. „różą” „ścierką” czy jak tam sobie ustalimy...
        K: A czy wiesz, ze jezuici uzywali "teorie" Cantora jako tzw. dowod na
        istnienie tzw. Boga? Wiec te konotacje sa NIE przypadkowe...
        I skad sie wzial np. ALEF, jak NIE z Talmudu/Zoharu?

        A: Widzę że za chwile zaczniesz nam wmawiać że potęgowanie (np. podnoszenie
        do kwadratu) NIE ISTNIEJE ponieważ wymyślili je judeochrześcijańscy Żydzi
        opierając się na potędze Boga zawartej w Talmudzie. Kagan, błagam Cię nie pij
        tyle!!!
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

        A: W nauce w tym matematyce pojęcie racji nie jest stosowane,
        albo cos mozna udowodnic (lub udowodnić rzecz przeciwną) albo nie. Stąd spory
        w nauce są rozstrzygane w sposób bardzo prosty - przez dowód w matematyce i
        doświadczenie w fizyce i podobnie we wszelkich naukach pokrewnych.
        K: Czyzby? Wiesz co to jest RACJOnalne myslenie? Co to jest np.
        hipoteza RACJOnalnych oczekiwan (w ekonomii)???
        A: Ekonomia nie jest nauka ścisłą to raz, dwa – matematyka maja znacznie
        wyższe rygory budowania hipotez i wnioskowania niż „racjonalizm”, inaczej
        – argumenty mogą być racjonalne ale nie musza być naukowe, wszystkie naukowe
        są racjonalne a Twoje nie są ani naukowe ani racjonalne.
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

        A: Inaczej – są nieracjonalne, bez-rozumne.
        K: Jak ty!

        A:... co do fizyki i nieskończoności to sie mylisz. Nieskończoność jako
        pojecie wystepuje w wielu dziedzinach fizyki i odnosi sie do różnych
        wielkości, poruszając się np w ramach teorii względności mówimy o
        nieskończoności czasu, przestrzeni ale specjalnie nie odnosimy tych POJĘĆ do
        rzeczywistości rozumiejąc ograniczenia naszego przyjętego MODELU
        matematycznego.
        K: Juz ci tlumaczylem, ze:
        1. Einstein dawno zauwazyl, ze szas NIE istnieje poza przestrzenia i
        vice versa.
        2. Nasz wszechswiat ma )i to znany) limit i w czasie, i przestrzeni
        (czasoprzestrzeni), wiec w fizyce nieskonczonosc=blad!

        K: Znow: zyd (Chazar) Einstein stwotzyl obie teorii wzglednosci, tez
        przenoszac do fizyki swoj judeochrzescijanski swiatopoglad. Dzis wiemy, ze
        wszechswiat NIE jest nieskonczony, ze mial on swoj poczatek i bedzie mial
        koniec (albo jako tzw. BIG CRUNCH, albo tzw. smierc termiczna - IIgie prawo
        termodynamiki sie klania). Za czasow mlodego (tworczego) Einsteina jeszcze
        myslano, ze swiat jest nieskonczony, ale od tego czasu nauka zrobila
        duze postepy! I Einstein tez wpadl w slepy zaulek przez swe wierzenia
        religijne (Bog NIE gra w kosci) - odrzucil on bowiem mechanike kwantowa,
        jako opierajaca sie na teorii prawdopodobienstwa... No coz, Einstein byl
        zydem, i to zydostwo oraz wiara w boga go mocno ograniczalo...

        A: A jednak Kaganowi na złość teoria względności Einsteina jest bardzo
        dobrze potwierdzona a żadna z „teorii” Kagana nie. „W tamtych czasach Kagan
        stał na krawędzi szaleństwa a obecnie uczynił duuuży krok naprzód!!!”
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

        A: Kagan, mnie nie nabierzesz, matematyki to nie studiowałeś na pewno.
        K: Widzisz, ja ja widac lepiej studiowalem niz ty, bo znalazlem w niej
        mnostwo luk i niedorzecznosci...
        A: Tylko Ci się tak wydaje, nie masz wiedzy nawet z pierwszego roku studiów.
        Chyba że z jakis egzotycznych typu np. entomologia. Mnie nie oszukasz.
        Sadze jednak że nie masz żadnych.
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

        A: Przedstawiony przez kagana "dowód" "logiczny" nie jest ani dowodem ani na
        dodatek nie jest logiczny. Skupie sie tylko na pierwszej części - dlaczego
        w ogóle nie jest dowodem. Otóż wychodząc z atrybutów Boskości Kaganowi wydaje
        sie, że znalazł w nich wewnetrzną sprzeczność. Zauważmy że sprzecznośc ta nie
        może nie dotyczyc w zadnym stopniu (i pewnie wcale nie dotyczy) samego
        obiektu - czyli Boga a jedynie WYOBRAZEN Kagana o Nim i to w dodatku
        wyobrazen zle rozumianych, dowolnie interpretowanych raz na gruncie
        matematyki ktorej Kagan nie zna, raz na gruncie fizyki, ktorej Kagan nie
        zna, raz na gruncie elektrotechniki (czy cos pominalem?).
        K: Jak na razie, przeprowadziles, koles, atak ad personam na Kagana, a
        zadnego jego twierdzenia NIE obaliles!
        A: Mój dowód polega na tym: nie rozumiesz podstawowych pojęć z zakresu fizyki i
        matematyki tylko wydaje Ci sie że rozumiesz, "twierdzenia" które podajesz
        oparłeś na błędnych przesłankach.
        K: Znow: argumentum ad personam!
        A: Piszesz co myślisz a nie myślisz co piszesz. Powtórzę więc jeszcze raz i
        powoli: „Wszelkie wywody Kagana są oparte na niezrozumieniu pojęć z zakresu
        pierwszych lat studiów w dziedzinie nauk ścisłych” Nie są to w żadnym
        stopniu „dowody” na cokolwiek poza NIEWIEDZĄ ich autora.
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD! Nie dales ZADNEGO konkretnego doowodu,
        ze ja sie myle, jeno krtykujesz mnie ad personam, z braku argumentow
        merytorycznych.

        A: Z taka „wiedzą” na zajęciach nie zaliczyłbyś nawet pierwszego kolokwium z
        podstaw fizyki.
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

        A: Oto przykład - łamigłówka: Bóg może być zarówno nieskończony jak i
        skończony, jak również być poza skończonościa i nieskończonością, jak to
        mówia "czymś trzecim". Czy potraficie to zrozumieć?
        K: NIE! To jest po prostu NIELOGICZNE! A NIE moze byc jednoczesnie B
        I NIE B! Typowe nielogicznie brednie! Rzecz (proces) moze byc tylko
        skonczona(y) w czasoprzestrzeni! Skonczony jest nasz wszechswiat, skonczony
        jest jego wiek, skonczona jest liczba jego elementow. A ze NIC NIE moze byc
        wieksze niz wszechswiat (dla nas, NIC poza nim NIE istnieje), to tzw.
        nieskonczonosc jest pustym pojeciem i zbednym bytem, wiec ciach go brzytwa
        Occama! A juz zupelnym belkotem jest A jest B i NIE B! A moze byc albo B,
        ALBO NIE B, ale NIGDY jednoczesnie I B, I NIE B! To jest elementarna logika!
        Tertium non datur! Czy ty kiedys w zyciu napisales program komputerowy
        (procedure) typu:
        IF A THEN BEGIN ... (instrukcje) END
        ELSE
        BEGIN ... (instrukcje) END;
        Gdzie A jest warunkiem, np. ZAROBEK ) 10000.
        Pewnie NIGDY!
        (NO ANSWER FROM "A")

        A: Teoretycznie nie musi byc wcale skończony. To raz.
        K: Ale JEST skonczony. My NIE mowimy o hipotetycznych wszechswiatach
        (np. takich, gdzie Vmin=c), ale o naszym, REALNYM wszechswiecie!
        A: Ustalmy jedno – o realnym wszechświecie to Ty nic nie wiesz, bo i skąd.
        K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

        A: Piszesz że rzecz nie może byc nieskończona (cokolwiek pod tym pojeciem
        rozumiesz) podobnie proces. I tu cie mam po raz kolejny. A co jeśli Bóg nie
        jest ani rzecza ani procesem?
        K: Istnieja realnie tylko procesy, procesy
        • Gość: Kagan (1a) IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 13:20
          A: Oto przykład - łamigłówka: Bóg może być zarówno nieskończony jak i
          skończony, jak również być poza skończonościa i nieskończonością, jak to
          mówia "czymś trzecim". Czy potraficie to zrozumieć?
          K: NIE! To jest po prostu NIELOGICZNE! A NIE moze byc jednoczesnie B
          I NIE B! Typowe nielogicznie brednie! Rzecz (proces) moze byc tylko
          skonczona(y) w czasoprzestrzeni! Skonczony jest nasz wszechswiat, skonczony
          jest jego wiek, skonczona jest liczba jego elementow. A ze NIC NIE moze byc
          wieksze niz wszechswiat (dla nas, NIC poza nim NIE istnieje), to tzw.
          nieskonczonosc jest pustym pojeciem i zbednym bytem, wiec ciach go brzytwa
          Occama! A juz zupelnym belkotem jest A jest B i NIE B! A moze byc albo B,
          ALBO NIE B, ale NIGDY jednoczesnie I B, I NIE B! To jest elementarna logika!
          Tertium non datur! Czy ty kiedys w zyciu napisales program komputerowy
          (procedure) typu:
          IF A THEN BEGIN ... (instrukcje) END
          ELSE
          BEGIN ... (instrukcje) END;
          Gdzie A jest warunkiem, np. ZAROBEK ) 10000.
          Pewnie NIGDY!
          (NO ANSWER FROM "A")

          A: Teoretycznie nie musi byc wcale skończony. To raz.
          K: Ale JEST skonczony. My NIE mowimy o hipotetycznych wszechswiatach
          (np. takich, gdzie Vmin=c), ale o naszym, REALNYM wszechswiecie!
          A: Ustalmy jedno – o realnym wszechświecie to Ty nic nie wiesz, bo i skąd.
          K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

          A: Piszesz że rzecz nie może byc nieskończona (cokolwiek pod tym pojeciem
          rozumiesz) podobnie proces. I tu cie mam po raz kolejny. A co jeśli Bóg nie
          jest ani rzecza ani procesem?
          K: Istnieja realnie tylko procesy, procesy zachodzace powoli wydaja nam sie
          byc "rzeczami" (np. gory, domy). Poza procesami NIC realnie nie istnieje.
          Te nieistniejace i niepotrzebne byty ucinamy w nauce brzytwa Occama!

          A: Kaganie, znów ktoś wprowadził Cię w błąd!!! Implicite definiujesz zupełnie
          nie mając ku temu prawa poza własnym przekonaniem że Bóg jest procesem. A
          jeśli nie jest to co?
          K: Jego po prostu NIE ma realnie! To wynik malfunkcjonowania twego
          chorego umyslu!

          A: Po drugie brzytwa Ockhama była dobrym narzędziem „naukowym” ale w
          średniowieczu! Dziś możemy się tylko śmiać z tych, którzy powołują się
          w „naukowej” dyskusji na b.O.
          K: Czyzby? Ona jest wciaz w uzyciu! A wiem, czemu jej NIE lubisz, bo
          twoj "bog" to wlasnie klasyczny przyklad bytu zbednego...

          A: Dziś jest to dowód nie na elokwencję ale na nieuctwo.
          K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

          A: Poza tym nie pisz „niepotrzebne byty ucinamy w nauce” bo to sugeruje
          jakbyś miał cos wspólnego z nauką.
          K: Znow argumentum ad personam! WSTYD!

          WIECEJ NA ARGUMENTY AD PERSONAM N I E ODPOWIADAM!
          Kagan
    • arct "Dowód" Kagana jest nielogiczny i bełkotliwy cz.3 03.02.02, 19:32
      Kagan: Na początku była tzw. singularity (rządząca się swymi prawami),
      która wybuchła (eksplodowala, jako iz byla z definicji niestabilna)
      i z której powstał nasz wszechswiat i jego prawa czy reguły...


      To tylko niesprawdzone teorie, co wiecej nieweryfikowalne i na razie nic nie
      wskazuje ze kiedykolwiek będą (nie istnieje rozstrzygający ekspertyment,
      jedynie pewne poszlaki)...

      Kagan:A ta singularity mogla powstac niejako ex nihilo (z "niczego")jako skutek
      fluktuacji tzw. funkcji prawdopodobienstwa.
      I ta "funkcja prawdopodobienstwa" jest wlasnie praprzyczyna wszystkiego.

      Zupełnie nie rozumiesz czym jest funkcja, cóz dopiero mówic o funkcji
      prawdopodobieństwa.
      Funkcja jest odwzorowaniem rozmaitości w zbiór liczb, w fizyce funkcja jest
      interpretowana jako przyrząd pomiarowy działjący na rozmaitości określajacej
      stany i odwzorowujacy ją w zbiór liczb. Mozna wiec mówić o fluktuacji wartości
      bo nawet nie stanów. Stąd "fluktuacje funkcji" nie sa praprzyczyną niczego... a
      pojęcie "fluktuacji funkcji prawdopodobieństwa jest ni mniej nie wiecej tylko
      pseudonaukowym bełkotem. Kłania sie podręcznik do podstaw analizy matematycznej.

      Kagan: Jest ona niejako "kreatorem" wszystkiego, ale NIE jest Bogiem w waszym
      (religiantow) zrozumieniu, bo NIE ma ona osobowosci, choc ma takie
      atrybuty jak de facto wszechobecnosc i wszechmoc (ograniczone tylko
      rozmiarem naszego wszechswiata i prawami fizyki).

      Funkcja jako pojecie abstrakcyjne nie jest kreatorem niczego w sensie
      fizykalnym, jedynie może kreowac inne kategorie abstrakcyjne np zbiory funkcji.
      Reszta (wszechobecność funkcji, bez-osobowość) to bełkot.


      Kagan: A NIE widze sesu
      personifikowac bezrozumna funkcje (rozkladu) prawdopodobienstwa, bo ona
      NIE ma tzw. personality, czyli osobowosci.

      Cały powyzszy wywód Kagana wogóle nie ma sensu. Przyczyna ta co zazwyczaj -
      brak podstawowej wiedzy z matematyki i fizyki, poczynając od pierwszego roku...

      Kaganie, zanim zaczniesz coś mówić skończ może jakieś studia.
      • Gość: Kagan (3) IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 12:53
        arct napisał(a):

        K: Na początku była tzw. singularity (rządząca się swymi prawami),
        która wybuchła (eksplodowala, jako iz byla z definicji niestabilna)
        i z której powstał nasz wszechswiat i jego prawa czy reguły...

        To tylko niesprawdzone teorie, co wiecej nieweryfikowalne i na razie nic
        nie wskazuje ze kiedykolwiek będą (nie istnieje rozstrzygający ekspertyment,
        jedynie pewne poszlaki)...
        K: NIE poszlaki, a DOWODY (np. promieniowanie szczatkowe)...

        K: A ta singularity mogla powstac niejako ex nihilo (z "niczego")jako
        skutek fluktuacji tzw. funkcji prawdopodobienstwa.
        I ta "funkcja prawdopodobienstwa" jest wlasnie praprzyczyna wszystkiego.

        Zupełnie nie rozumiesz czym jest funkcja, cóz dopiero mówic o funkcji
        prawdopodobieństwa.
        K: Znow atak ad personam, bo NIE masz argumentum ad meritum...

        Funkcja jest odwzorowaniem rozmaitości w zbiór liczb, w fizyce funkcja jest
        interpretowana jako przyrząd pomiarowy działjący na rozmaitości określajacej
        stany i odwzorowujacy ją w zbiór liczb. Mozna wiec mówić o fluktuacji wartości
        bo nawet nie stanów. Stąd "fluktuacje funkcji" nie sa praprzyczyną niczego...
        a pojęcie "fluktuacji funkcji prawdopodobieństwa jest ni mniej nie wiecej
        tylko pseudonaukowym bełkotem. Kłania sie podręcznik do podstaw analizy
        matematycznej.
        K: Jak NIE rozumiesz mych skrotow myslowych, to idz na kurs poprawy IQ...

        K: Jest ona niejako "kreatorem" wszystkiego, ale NIE jest Bogiem w waszym
        (religiantow) zrozumieniu, bo NIE ma ona osobowosci, choc ma takie
        atrybuty jak de facto wszechobecnosc i wszechmoc (ograniczone tylko
        rozmiarem naszego wszechswiata i prawami fizyki).

        Funkcja jako pojecie abstrakcyjne nie jest kreatorem niczego w sensie
        fizykalnym, jedynie może kreowac inne kategorie abstrakcyjne np zbiory funkcji.
        Reszta (wszechobecność funkcji, bez-osobowość) to bełkot.
        K: Znow NIE nadazasz za ma mysla... A szkoda!

        K: A NIE widze sesu personifikowac bezrozumna funkcje (rozkladu)
        prawdopodobienstwa, bo ona NIE ma tzw. personality, czyli osobowosci.

        Cały powyzszy wywód Kagana wogóle nie ma sensu. Przyczyna ta co zazwyczaj -
        brak podstawowej wiedzy z matematyki i fizyki, poczynając od pierwszego roku...
        K: Typowy argumentum ad personam, jak NIE staje argumentow ad meritum...

        Kaganie, zanim zaczniesz coś mówić skończ może jakieś studia.
        K: To bez studiow NIE wolno mi zabierac glosu?
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
        • Gość: Maya Re: (3)Do blednych...czy aby"rycerzy"? IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.02.02, 14:22
          Nie rozposcieraj skrzydel czasu cienia,
          Za wczesnie,
          Wiedz o tym...ten moment
          Nie ma zapomnienia
          ****************
          OD NIEBYTU,
          OD DUSZ MARTWYCH,
          OD MALIGNY BREDZACEGO SWIATA...
          ......UCHOWAJ MNIE BOZE
          I MOJE KOCHANIE....
          NA STRUNACH
          DZWIEKU SWIATLA
          SZUKAM ODGADNIEN,
          BILETOW WSTEPNYCH,
          DO KRAIN WEDROWEK BEZKRESNYCH.
          DO NUTY TWEJ WIECZNEJ.

          DLATEGO

          OD ZLA W OKU,
          OD ODRAZY SERC PRZEKLETYCH,
          OD BELKOTU...
          ZBUNTOWANYCH KAMIENI.
          OD HISTERII NONSENSU TEJ PLANETY...
          ......UCHOWAJ NAS BOZE
          MNIE I MOJE KOCHANIE....
          DO MOMENTU...AZ SIE JEDNYM STANIEM.
          DO BLOGOSCI JASNEJ,
          DO MILOSCI WIECZNEJ
          ....JA I MOJE KOCHANIE...

          ******************

          GDZIEZ GLUPCY
          NIENASYCENI
          LOGICZNA BEZROZUMNOSCIA
          STOICKIM CYNIZMEM,
          MARMURU USMIECHEM,
          SFABRYKOWANYM MYSLENIEM....
          ....STOJE - PRZED SOBA MAM NIEBOSKLON,
          ZABIERZ NA DROGE CO SAM ZECHCESZ,
          LUB MNIE DLONIA OSLON.
          ....STOJE PRZEDE MNA DROGA KRETA,
          CZY W ZAULKACH ODPOCZAC MI MOZNA,
          KROPLA LZY PRZEMYC POT SKRONI?
          ...JESTEM - CZY ZNAJDZIESZ?
          SZUKAJ MEGO SWIATLA,
          LUB MNIE SERCEM ZOBACZ.

          W HARFIE TWEGO DZWONU
          JEST TA PIESN ZGUBIONA.

          ***************

          • Gość: Kagan Przyklad wypowiedzi chaotycznej IP: *.vic.bigpond.net.au 05.02.02, 11:29
            Gość portalu: Maya napisał(a):
            > Nie rozposcieraj skrzydel czasu cienia,
            > Za wczesnie,
            > Wiedz o tym...ten moment
            > Nie ma zapomnienia
            ****************
            > OD NIEBYTU,
            > OD DUSZ MARTWYCH,
            > OD MALIGNY BREDZACEGO SWIATA...
            > ......UCHOWAJ MNIE BOZE
            > I MOJE KOCHANIE....
            > NA STRUNACH
            > DZWIEKU SWIATLA
            > SZUKAM ODGADNIEN,
            > BILETOW WSTEPNYCH,
            > DO KRAIN WEDROWEK BEZKRESNYCH.
            > DO NUTY TWEJ WIECZNEJ.
            >
            > DLATEGO
            >
            > OD ZLA W OKU,
            > OD ODRAZY SERC PRZEKLETYCH,
            > OD BELKOTU...
            > ZBUNTOWANYCH KAMIENI.
            > OD HISTERII NONSENSU TEJ PLANETY...
            > ......UCHOWAJ NAS BOZE
            > MNIE I MOJE KOCHANIE....
            > DO MOMENTU...AZ SIE JEDNYM STANIEM.
            > DO BLOGOSCI JASNEJ,
            > DO MILOSCI WIECZNEJ
            > ....JA I MOJE KOCHANIE...
            ******************
            >
            > GDZIEZ GLUPCY
            > NIENASYCENI
            > LOGICZNA BEZROZUMNOSCIA
            > STOICKIM CYNIZMEM,
            > MARMURU USMIECHEM,
            > SFABRYKOWANYM MYSLENIEM....
            > ....STOJE - PRZED SOBA MAM NIEBOSKLON,
            > ZABIERZ NA DROGE CO SAM ZECHCESZ,
            > LUB MNIE DLONIA OSLON.
            > ....STOJE PRZEDE MNA DROGA KRETA,
            > CZY W ZAULKACH ODPOCZAC MI MOZNA,
            > KROPLA LZY PRZEMYC POT SKRONI?
            > ...JESTEM - CZY ZNAJDZIESZ?
            > SZUKAJ MEGO SWIATLA,
            > LUB MNIE SERCEM ZOBACZ.
            >
            > W HARFIE TWEGO DZWONU
            > JEST TA PIESN ZGUBIONA.
            ***************
            Patrz tez "Przyklad wypowiedzi chaotycznej" w:
            Maurycy Bronsztajn, WSTEP DO PSYCHIATRII KLINICZNEJ, Lodz 1948 str. 219.
            Kagan


    • arct Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 04.02.02, 13:30
      Leszku, dziękuje Ci ze wprowadziłes mnie w swietny humor Twoimi postami,
      postaram sie Ci odpowiedzieć wieczorem, a w miedzyczasie sugeruje abys zajrzał
      tu
      www.kletokracja.pl

      Masz talent polemiczny ale za mało argumentów i wiedzy o religii katolickiej.
      Zwróć uwage w szczególności na Karlheinza Deschnera, jest on najwybitniejszym
      krytykiem kościoła. Wykonał olbrzymia pracę. Szczególnie warta polecenia jest
      jego "Kryminalna historia chrzescijaństwa", pełna faktów i napisana
      błyskotliwie.

      Jest juz polskie wydanie, goraco Ci polecam. Może tez znajdziesz cos Deschnera
      w Internecie. Z pewnościa małe fragmenty w witrynie wydawnictwa "Ureus" jakos
      tak się nazywają, sprawdzę.

      Pozdrawiam, dawno sie tak nie usmiałem, dzieki!
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 13:39
        arct napisał(a):
        Leszku, dziękuje Ci ze wprowadziłes mnie w swietny humor Twoimi postami,
        postaram sie Ci odpowiedzieć wieczorem, a w miedzyczasie sugeruje abys zajrzał
        tu www.kletokracja.pl

        Masz talent polemiczny ale za mało argumentów i wiedzy o religii katolickiej.
        Zwróć uwage w szczególności na Karlheinza Deschnera, jest on najwybitniejszym
        krytykiem kościoła. Wykonał olbrzymia pracę. Szczególnie warta polecenia jest
        jego "Kryminalna historia chrzescijaństwa", pełna faktów i napisana
        błyskotliwie.
        K: ZNAM (choc NIE w calosci, z chronicznego braku czasu)...

        Jest juz polskie wydanie, goraco Ci polecam. Może tez znajdziesz cos Deschnera
        w Internecie. Z pewnościa małe fragmenty w witrynie wydawnictwa "Ureus" jakos
        tak się nazywają, sprawdzę.

        Pozdrawiam, dawno sie tak nie usmiałem, dzieki!
        K: Tez dzieki!
    • arct Hehe 04.02.02, 13:35
      Sorry, miało być
      www.klerokratia.pl
      • Gość: Kagan Re: Hehe IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 13:37
        arct napisał(a):

        > Sorry, miało być
        > www.klerokratia.pl

        K: I tak NIE mam NA TO czasu!
        SORRY!
        • Gość: Maya Re: Hehe ...Do blednych...czy aby "rycerzy"? IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.02.02, 14:29
          Nie rozposcieraj skrzydel czasu cienia,
          Za wczesnie,
          Wiedz o tym...ten moment
          Nie ma zapomnienia
          ****************
          OD NIEBYTU,
          OD DUSZ MARTWYCH,
          OD MALIGNY BREDZACEGO SWIATA...
          ......UCHOWAJ MNIE BOZE
          I MOJE KOCHANIE....
          NA STRUNACH
          DZWIEKU SWIATLA
          SZUKAM ODGADNIEN,
          BILETOW WSTEPNYCH,
          DO KRAIN WEDROWEK BEZKRESNYCH.
          DO NUTY TWEJ WIECZNEJ.

          DLATEGO

          OD ZLA W OKU,
          OD ODRAZY SERC PRZEKLETYCH,
          OD BELKOTU...
          ZBUNTOWANYCH KAMIENI.
          OD HISTERII NONSENSU TEJ PLANETY...
          ......UCHOWAJ NAS BOZE
          MNIE I MOJE KOCHANIE....
          DO MOMENTU...AZ SIE JEDNYM STANIEM.
          DO BLOGOSCI JASNEJ,
          DO MILOSCI WIECZNEJ
          ....JA I MOJE KOCHANIE...

          ******************

          GDZIEZ GLUPCY
          NIENASYCENI
          LOGICZNA BEZROZUMNOSCIA
          STOICKIM CYNIZMEM,
          MARMURU USMIECHEM,
          SFABRYKOWANYM MYSLENIEM....
          ....STOJE - PRZED SOBA MAM NIEBOSKLON,
          ZABIERZ NA DROGE CO SAM ZECHCESZ,
          LUB MNIE DLONIA OSLON.
          ....STOJE PRZEDE MNA DROGA KRETA,
          CZY W ZAULKACH ODPOCZAC MI MOZNA,
          KROPLA LZY PRZEMYC POT SKRONI?
          ...JESTEM - CZY ZNAJDZIESZ?
          SZUKAJ MEGO SWIATLA,
          LUB MNIE SERCEM ZOBACZ.

          W HARFIE TWEGO DZWONU
          JEST TA PIESN ZGUBIONA.

          ***************

          • Gość: Kagan Re: Hehe ...Do blednych...czy aby IP: *.vic.bigpond.net.au 05.02.02, 11:27
            Patrz: "przyklad wypowiedzi chaotycznej" w:
            Maurycy Bronsztajn, WSTEP DO PSYCHIATRII KLINICZNEJ, Lodz 1948 str. 219.
            Kagan

            Gość portalu: Maya napisał(a):
            > Nie rozposcieraj skrzydel czasu cienia,
            > Za wczesnie,
            > Wiedz o tym...ten moment
            > Nie ma zapomnienia
            > ****************
            > OD NIEBYTU,
            > OD DUSZ MARTWYCH,
            > OD MALIGNY BREDZACEGO SWIATA...
            > ......UCHOWAJ MNIE BOZE
            > I MOJE KOCHANIE....
            > NA STRUNACH
            > DZWIEKU SWIATLA
            > SZUKAM ODGADNIEN,
            > BILETOW WSTEPNYCH,
            > DO KRAIN WEDROWEK BEZKRESNYCH.
            > DO NUTY TWEJ WIECZNEJ.
            >
            > DLATEGO
            >
            > OD ZLA W OKU,
            > OD ODRAZY SERC PRZEKLETYCH,
            > OD BELKOTU...
            > ZBUNTOWANYCH KAMIENI.
            > OD HISTERII NONSENSU TEJ PLANETY...
            > ......UCHOWAJ NAS BOZE
            > MNIE I MOJE KOCHANIE....
            > DO MOMENTU...AZ SIE JEDNYM STANIEM.
            > DO BLOGOSCI JASNEJ,
            > DO MILOSCI WIECZNEJ
            > ....JA I MOJE KOCHANIE...
            >
            > ******************
            >
            > GDZIEZ GLUPCY
            > NIENASYCENI
            > LOGICZNA BEZROZUMNOSCIA
            > STOICKIM CYNIZMEM,
            > MARMURU USMIECHEM,
            > SFABRYKOWANYM MYSLENIEM....
            > ....STOJE - PRZED SOBA MAM NIEBOSKLON,
            > ZABIERZ NA DROGE CO SAM ZECHCESZ,
            > LUB MNIE DLONIA OSLON.
            > ....STOJE PRZEDE MNA DROGA KRETA,
            > CZY W ZAULKACH ODPOCZAC MI MOZNA,
            > KROPLA LZY PRZEMYC POT SKRONI?
            > ...JESTEM - CZY ZNAJDZIESZ?
            > SZUKAJ MEGO SWIATLA,
            > LUB MNIE SERCEM ZOBACZ.
            >
            > W HARFIE TWEGO DZWONU
            > JEST TA PIESN ZGUBIONA.
            > ***************


          • Gość: amat Re: Do MAYA'i IP: 217.11.129.* 05.02.02, 11:36
            Nie należy rzucać pereł wieprzom, prawda?
            Pozdrawiam

            AMAT
            • Gość: Maya Re: Dla Amata IP: *.nsw.bigpond.net.au 05.02.02, 13:04
              Dziekuje za madre zdanie.

              No wlasnie, co ze sztuka?
              Muzyka, to chyba najwieksze osiagniecie ludzkosci,
              jezyk porozumiewawczy z Bogiem.
              Ktos kto nie rozumie muzyki...a raczej nie czuje,
              jest czlowiekiem "ubogim"...jego swiadomosc jest uspiona
              lub ...slon mu nadepnal.
              Poezja jest muzyka slowa.

              Pozdrawiam cie Amat.

            • Gość: Kagan Nie należy rzucać pereł wieprzom... IP: *.vic.bigpond.net.au 05.02.02, 13:14
              ... gdy sie malo perel...

              Gość portalu: amat napisał(a):

              > Nie należy rzucać pereł wieprzom, prawda?
              > Pozdrawiam
              >
              > AMAT


              • Gość: Maya Do Leszka K. IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.02.02, 01:32
                Drogi kolego z Australii.
                Z cala pewnoscia wierzysz w jedno
                Nieskonczonosc twego upierdliwego stylu.
                Tematu na jaki mnie chcesz "zaczepic", nie podejme.
                Poniewaz nie jestes na to przygotowany....aby odkrywac przed toba "karty"
                z "ksiegi wiadomosci" do ktorej sam nie dotarles.
                Musisz sam zglebic prawde istnienia.
                Ta zabawa na forum ci bardzo odpowiada, bo jestes bardzo samotny.

                Czlowiek jest wolna silna istota rozumna, ktora wybiera.
                To czlowiek czlowiekowi...urzadza pieklo na ziemi.
                Co do ludzi tzw.wierzacych, a niech sobie wierza i wyobrazaja Boga jak chca.
                dlaczego to ci tak przeszkadza?
                Czesto...szczegolnie gdy nie cytujesz innych autorow...twe wypowiedzi, pytania
                sa bardzo dziecinne...Twoj styl, zlosliwosci swiadcza o twoim zgorzknieniu.
                Serce to nie tylko pompa....a orgazm ma wiele wspolnego z miloscia.
                O ktorej to... tak niewiele wiesz.

                Sprzecznosci w twych wypowiedziach az nadto.
                Dlaczego nie mozesz pojac iz Bog istnieje i poczuc go/
                Poniewaz jestes na niego zamkniety...w swej bardzo duzej proznosci,
                nietolerancyjnosci....zarozumialstwie i paru jeszcze brzydkich cechach.
                Nie "kroj Boga przy pomocy naukowych narzedzi"...bo do niczego cie to nie
                doprowadzi.
                Jesli tak bardzo ubolewasz nad losem pokrzywdzonych i cerpiacych to dlaczego
                wysmiewasz a wlasciwie szydzisz z ludzi chorych, czyli cierpiacych...
                przeciez to nie na poziomie(?!)
                Zamiast siedziec przy klawiaturze przez caly twoj wolny czas, a masz go
                wiele...zrob cos dla biednych, cierpiacych ludzi...no chyba, ze wspolczucie
                dla nich, to BLEF...tylko po to stosowany..aby zmylic naiwnych rozmowcow.
                ..ktorymi "sie karmisz".

                Bylbys zaskoczony, bo perel duzo wiecej niz myslisz...ale rzeczywiscie
                nie dla....no ale w dyskusji nie o to chyba chodzi(przynajmniej mnie)
                aby sie przescigac swymi talentami, wywyzszac, pogardzac maluczkimi..
                ...I LECHTAC SWOJA PROZNOSC I PYCHE....tak wiec nie wierze w twoje
                wspolczucie dla swiata zewnetrznego.

                Wracam do swych zajec.
                Bye!





                --------------------------------------------------------------------------------


                • pius01 Re: Do Leszka K. 06.02.02, 01:49
                  Gość portalu: Maya napisał(a):

                  > Drogi kolego z Australii.
                  > Z cala pewnoscia wierzysz w jedno
                  > Nieskonczonosc twego upierdliwego stylu.
                  > Tematu na jaki mnie chcesz "zaczepic", nie podejme.
                  > Poniewaz nie jestes na to przygotowany....aby odkrywac przed toba "karty"
                  > z "ksiegi wiadomosci" do ktorej sam nie dotarles.
                  > Musisz sam zglebic prawde istnienia.
                  > Ta zabawa na forum ci bardzo odpowiada, bo jestes bardzo samotny.

                  Kagan nikogo nie ma w Australi, to zwariowal z tej samotnosci!

                  > Czlowiek jest wolna silna istota rozumna, ktora wybiera.
                  > To czlowiek czlowiekowi...urzadza pieklo na ziemi.
                  > Co do ludzi tzw.wierzacych, a niech sobie wierza i wyobrazaja Boga jak chca.
                  > dlaczego to ci tak przeszkadza?
                  > Czesto...szczegolnie gdy nie cytujesz innych autorow...twe wypowiedzi, pytania
                  > sa bardzo dziecinne...Twoj styl, zlosliwosci swiadcza o twoim zgorzknieniu.
                  > Serce to nie tylko pompa....a orgazm ma wiele wspolnego z miloscia.
                  > O ktorej to... tak niewiele wiesz.
                  Kagan w ogole nic nie wie, jemu sue tylko wydaje, ze wie!
                  >
                  > Sprzecznosci w twych wypowiedziach az nadto.
                  > Dlaczego nie mozesz pojac iz Bog istnieje i poczuc go/
                  > Poniewaz jestes na niego zamkniety...w swej bardzo duzej proznosci,
                  > nietolerancyjnosci....zarozumialstwie i paru jeszcze brzydkich cechach.
                  > Nie "kroj Boga przy pomocy naukowych narzedzi"...bo do niczego cie to nie
                  > doprowadzi.
                  Kagan to zwierze, niezdolne do pojecia istoty Pana Boga!

                  > Jesli tak bardzo ubolewasz nad losem pokrzywdzonych i cerpiacych to dlaczego
                  > wysmiewasz a wlasciwie szydzisz z ludzi chorych, czyli cierpiacych...
                  > przeciez to nie na poziomie(?!)
                  Na poziomie zalosnym, czyli kagana!

                  > Zamiast siedziec przy klawiaturze przez caly twoj wolny czas, a masz go
                  > wiele...zrob cos dla biednych, cierpiacych ludzi...no chyba, ze wspolczucie
                  > dla nich, to BLEF...tylko po to stosowany..aby zmylic naiwnych rozmowcow.
                  > ..ktorymi "sie karmisz".
                  kagan potrafi tylko szkodzic i szydzic, bo to ateistyczna gnida!

                  > Bylbys zaskoczony, bo perel duzo wiecej niz myslisz...ale rzeczywiscie
                  > nie dla....no ale w dyskusji nie o to chyba chodzi(przynajmniej mnie)
                  > aby sie przescigac swymi talentami, wywyzszac, pogardzac maluczkimi..
                  > ...I LECHTAC SWOJA PROZNOSC I PYCHE....tak wiec nie wierze w twoje
                  > wspolczucie dla swiata zewnetrznego.
                  Kagan jak kazdy ateista jest falszywy!

                  > Wracam do swych zajec.
                  > Bye!
                  Ja tez
                  Hej!
                  • Gość: Kagan Re: Do Leszka K. IP: *.arts.monash.edu.au 11.02.02, 09:23
                    pius01 napisał(a):

                    > Gość portalu: Maya napisał(a):
                    >
                    > > Drogi kolego z Australii.
                    > > Z cala pewnoscia wierzysz w jedno
                    > > Nieskonczonosc twego upierdliwego stylu.
                    > > Tematu na jaki mnie chcesz "zaczepic", nie podejme.
                    > > Poniewaz nie jestes na to przygotowany....aby odkrywac przed toba "karty"
                    > > z "ksiegi wiadomosci" do ktorej sam nie dotarles.
                    > > Musisz sam zglebic prawde istnienia.
                    > > Ta zabawa na forum ci bardzo odpowiada, bo jestes bardzo samotny.
                    >
                    > Kagan nikogo nie ma w Australi, to zwariowal z tej samotnosci!
                    >
                    > > Czlowiek jest wolna silna istota rozumna, ktora wybiera.
                    > > To czlowiek czlowiekowi...urzadza pieklo na ziemi.
                    > > Co do ludzi tzw.wierzacych, a niech sobie wierza i wyobrazaja Boga jak chc
                    > a.
                    > > dlaczego to ci tak przeszkadza?
                    > > Czesto...szczegolnie gdy nie cytujesz innych autorow...twe wypowiedzi, pyt
                    > ania
                    > > sa bardzo dziecinne...Twoj styl, zlosliwosci swiadcza o twoim zgorzknieniu
                    > .
                    > > Serce to nie tylko pompa....a orgazm ma wiele wspolnego z miloscia.
                    > > O ktorej to... tak niewiele wiesz.
                    > Kagan w ogole nic nie wie, jemu sue tylko wydaje, ze wie!
                    > >
                    > > Sprzecznosci w twych wypowiedziach az nadto.
                    > > Dlaczego nie mozesz pojac iz Bog istnieje i poczuc go/
                    > > Poniewaz jestes na niego zamkniety...w swej bardzo duzej proznosci,
                    > > nietolerancyjnosci....zarozumialstwie i paru jeszcze brzydkich cechach.
                    > > Nie "kroj Boga przy pomocy naukowych narzedzi"...bo do niczego cie to nie
                    > > doprowadzi.
                    > Kagan to zwierze, niezdolne do pojecia istoty Pana Boga!
                    >
                    > > Jesli tak bardzo ubolewasz nad losem pokrzywdzonych i cerpiacych to dlacze
                    > go
                    > > wysmiewasz a wlasciwie szydzisz z ludzi chorych, czyli cierpiacych...
                    > > przeciez to nie na poziomie(?!)
                    > Na poziomie zalosnym, czyli kagana!
                    >
                    > > Zamiast siedziec przy klawiaturze przez caly twoj wolny czas, a masz go
                    > > wiele...zrob cos dla biednych, cierpiacych ludzi...no chyba, ze wspolczuci
                    > e
                    > > dla nich, to BLEF...tylko po to stosowany..aby zmylic naiwnych rozmowcow.
                    > > ..ktorymi "sie karmisz".
                    > kagan potrafi tylko szkodzic i szydzic, bo to ateistyczna gnida!
                    >
                    > > Bylbys zaskoczony, bo perel duzo wiecej niz myslisz...ale rzeczywiscie
                    > > nie dla....no ale w dyskusji nie o to chyba chodzi(przynajmniej mnie)
                    > > aby sie przescigac swymi talentami, wywyzszac, pogardzac maluczkimi..
                    > > ...I LECHTAC SWOJA PROZNOSC I PYCHE....tak wiec nie wierze w twoje
                    > > wspolczucie dla swiata zewnetrznego.
                    > Kagan jak kazdy ateista jest falszywy!
                    >
                    > > Wracam do swych zajec.
                    > > Bye!
                    > Ja tez
                    > Hej!

                    Piusa juz zabanowali... Czyzby kolej na...
                    ???
    • kwojtyla DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE BOGA 06.02.02, 06:32
      Gość portalu: KAGAN napisał(a):

      Jak wiadomo, Bog jest NIESKONCZONOSCIA (nieskonczenie wielki,
      nieskonczenie madry, nieskonczenie potezny czy nawet
      nieskonczenie dobry).
      OS: TAK!
      Juz udowodnilem (p. watek o wierze jako produkcie chorych umyslow), ze te
      atrybuty sa wewnetrznie sprzeczne, wiec takowy Bog NIE
      moze istniec, albo istnieje poza logika, ale wtedy WSZYSTKO jest mozliwe,
      i nasz wszechswiat to wyjatek, gdzie z kaprysu panskiego obowiazuja jakies
      tam prawa fizyki czy reguly logiki, ale o tzw. naturze boskiej NIC nie
      mozemy wtedy powiedziec, bo jest ona niejako poza logika (wniosek:
      natychmiast zamknac wydzialy teologii).
      OS: Ja wiem iecej od Kagana o Naturze Boskiej i zapewniam was, owieczki
      moje mile, jako Namiestnik Chryatusa, ze Bog istnieje i ma sie dobrze!

      Ale wrocmy do glownego tematu!
      Uwazam, ze tzw. nieskonczonosc NIE istnieje! Po prostu mamy dwa rodzaje
      nieskonczonosci: dodatnia (+) i ujemna (-), czyli ze sie one obie
      wzajemnie znosza, i zostaje tylko zero (0)!
      OS: Ty jestes zero, Kagan!

      I nie mowcie, ze mamy np. materie i antymaterie, i jakos te oba rodzaje
      materii koegzystuja! Bo one koegzystuja tylko dla tego, ze materii
      i antymaterii jest SKONCZONA ilosc, i w zwiazku z tym moga byc
      one oddzielone od siebie proznia. A nieskonczonosc (dodatnia jak
      i ujemna) jest WSZEDZIE, czyli ze musza sie natychmiast zetknac
      ze soba i anihilowac, zostawiajac absolutne zero (absolutna
      proznie, czyli NIC). Wniosek: nieskonczonosc NIE moze istniec!
      OS: Istnieje, bo twa glupota jest wlasnie nieskonczona, Kaganie!

      Nawet w matematyce uwaza sie, ze np. wynik dzielenia przez zero
      (np. 1/0 czyli odwrotnosc zera) to NIE jest nieskonczonosc, ale
      liczba BAAARDZO wielka (dazaca do nieskonczonosci, ale NIGDY jej
      NIE osiagajaca, bo przeciez owej nieskonczonosci po prostu
      NIE ma). Od dawna tez wiemy, ze np. nasz swiat (wszechswiat)
      jest OGRANICZONY w czasie i przestrzeni, ze liczba np. atomow
      w tym uniwersum, jak tez liczba okreslajaca czas jego trwania,
      chocby w mikrosekundach, jest tez SKONCZONA!
      OS: Ale nieskonczony jest Pan Nasz, Jezus Chrystus!
      I Maryja Matka Jego!

      NIE ma wiec ani w rzeczywistosci fizycznej, ani tez w czystej matematyce
      nieskonczonosci, bowiem nieskonczonosc to pojecie wewnetrznie sprzeczne.
      Zreszta zapytajcie fizykow: jak sie pojawia w ich rownaniach nieskonczonosc,
      to znaczy, ze cos w ich teoriach (hipotezach) szwankuje...
      OS: Fizyka jest mniej wazna niz metafizyka, Kaganie!

      Tyle, ze jak dotad, NIE maja oni odwagi przyznac, ze nieskonczonosc
      NIE istnieje, bo jest ona im wygodna (bez niej sporo teorii moglo
      by sie zawalic, i trzeba by pooddawac te Noble)...
      Pozdrawiam!
      P.S. Wesolych Swiat!

      OS: Dziekuje!
      I Bog jednak istnieje!
      OS
      • Gość: Kagan ciekawe, czy... IP: *.arts.monash.edu.au 11.02.02, 08:00
        ... kwojtyle tez zabanowali...
    • Gość: Głazik Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.hq.formus.pl 11.02.02, 10:14
      Wszystko bardzo ładnie a teraz odpowiedz sobie na pytanie czy może istnieć
      przestrzenna figura geometryczna składająca się tylko z jednej płaszczyzny i
      jednej krawędzi. Jeżeli uważasz że nie (bo była by ona nieskończona - a
      nieskończoności jak piszesz nie ma) to zapraszam do podstawówki na lekcje
      matematyki na lekcję o właściwościach figury zwanej Pętlą Mobiusa. Polecam -
      może zmienisz zdanie na temat nieskończoności.
      • szechter Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 12.02.02, 02:55
        Gość portalu: Głazik napisał(a):

        > Wszystko bardzo ładnie a teraz odpowiedz sobie na pytanie czy może istnieć
        > przestrzenna figura geometryczna składająca się tylko z jednej płaszczyzny i
        > jednej krawędzi. Jeżeli uważasz że nie (bo była by ona nieskończona - a
        > nieskończoności jak piszesz nie ma) to zapraszam do podstawówki na lekcje
        > matematyki na lekcję o właściwościach figury zwanej Pętlą Mobiusa. Polecam -
        > może zmienisz zdanie na temat nieskończoności.

        Koles! Petla Mobiusa ma OGRANICZONY obszar (powierzchnie), dokladnie
        2*W*L, gdzie W=szerokosc, a L=dlugosc!
        Mozna ja zamknac w prostopadloscianie o scisle okreslonej objetosci! Podobnie
        kula NIE ma ani poczatku ani konca,
        a lema scisle okreslona powierzchnie (konkretna wielokrotnosc liczby pi,
        w zaleznosci od jej promienia).
        Szechter za kagana
    • Gość: ??????? Re: Oddasz życie w obronie swojej teorii? IP: 212.160.90.* 11.02.02, 10:42
      Myslę, że to prowokacja, że doskonale wiesz. Problemów wiary nie da się rozwiązywać logiką.
      Wystarczy spojrzeć na minione 2000 lat. WIększość z OGROMNEJ liczby męczenników
      Chrześcijaństwa zgodziła się dobrowolnie na okropną śmierć w nieludzkich katuszach. I wcale tego
      nie chcieli w odróżnieniu od dzisiejszych kamikadze islamskich. Nie chcieli i mogli tego uniknąć, a mimo to...
      • szechter Re: Oddasz życie w obronie swojej teorii? 12.02.02, 02:51
        Gość portalu: ??????? napisał(a):

        > Myslę, że to prowokacja, że doskonale wiesz. Problemów wiary nie da się rozwiąz
        > ywać logiką.
        > Wystarczy spojrzeć na minione 2000 lat. WIększość z OGROMNEJ liczby męczenników
        > Chrześcijaństwa zgodziła się dobrowolnie na okropną śmierć w nieludzkich katusz
        > ach. I wcale tego
        > nie chcieli w odróżnieniu od dzisiejszych kamikadze islamskich. Nie chcieli i m
        > ogli tego uniknąć, a mimo to...

        To byli ludzie chorzy psychicznie... Dla nich wiec smierc nie byla
        straszna, bo stracili oni instynkt samozachowawczy...

    • Gość: ,,, Re: To nie mądrość, to ohydna pycha! IP: 212.160.90.* 11.02.02, 10:50
      To jakby stąnąć przed miliardami ludzi wierzących różnych
      wyznań i wywalić im: WY DURNIE!!!!!!!!!!!!!!
      • szechter Re: To nie mądrość, to ohydna pycha! 12.02.02, 02:44
        Gość portalu: ,,, napisał(a):

        > To jakby stąnąć przed miliardami ludzi wierzących różnych
        > wyznań i wywalić im: WY DURNIE!!!!!!!!!!!!!!

        Bo to durnie! Nawet Karol Wojtyla daje mi sie manipulowac...
        A. Michnik (Szechter)
        • Gość: Kagan Re: To nie mądrość, to ohydna pycha! IP: *.lib.monash.edu.au 12.02.02, 05:04
          szechter napisał(a):

          > Gość portalu: ,,, napisał(a):
          >
          > > To jakby stąnąć przed miliardami ludzi wierzących różnych
          > > wyznań i wywalić im: WY DURNIE!!!!!!!!!!!!!!
          >
          To sie nazywa ODWAGA CYWILNA!
    • przyjaciel1 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 12.02.02, 10:33
      ucz sie dalej fizyki
    • Gość: Jerzy Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 00:33
      Drogi Kaganie,
      Jak myslisz,
      czy maszyna może powstać przez przypadek? A może potrzebny jest konstruktor?
      Jak myslisz, czy ktos taki jak Kagan powstał przez przypadek, jako twó
      bezmyślenj i ślepej ewolucji?

      Kaganie, wprawdzie zioniesz nienawiością do Boga, ale jesteś dowodem na jego
      istnienie. Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowodzą, że za
      tym wszytskim stoi genialny konstruktor.

      Jerzy
      • Gość: Beny Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: 213.68.127.* 14.02.02, 09:29
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):
        J:
        > Drogi Kaganie,
        > Jak myslisz,
        > czy maszyna może powstać przez przypadek? A może potrzebny jest konstruktor?
        > Jak myslisz, czy ktos taki jak Kagan powstał przez przypadek, jako twó
        > bezmyślenj i ślepej ewolucji?
        > Kaganie, wprawdzie zioniesz nienawiością do Boga, ale jesteś dowodem na jego
        > istnienie. Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowodzą, że za
        > tym wszytskim stoi genialny konstruktor.

        B: Tak i tym konstruktorem byla natura, postrzegana przez wielu (i nie odbieram
        im prawa do tego) jako Bog(owie). To byla Natura ktora Kagan niestety rznie w
        pupe ile sie da zabierajac sie do oceny co jest z nia zgodne a co nie.
        Natura nie jest ani slepa ani bezmyslna. Po prostu przystawianie do niej ludzkich
        cech jest tak samo bezsensowne jak proby oceny postepkow ich Boga(ow).
        Nie nam i wam maluczkim wpychac paluszki w te tryby. I tak po smiesznie krotkim i
        skonczonym czasie pamiec o was zaginie. Jedynie elementy z ktorych sie skladacie
        natura wykorzysta do bodowy albo desktrukcji czegos tam.

        Pozdr.
        Beny
        • przyjaciel1 Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA 14.02.02, 09:39
          Gość portalu: Beny napisał(a):

          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          > J:
          > > Drogi Kaganie,
          > > Jak myslisz,
          > > czy maszyna może powstać przez przypadek? A może potrzebny jest konstrukto
          > r?
          > > Jak myslisz, czy ktos taki jak Kagan powstał przez przypadek, jako twó
          > > bezmyślenj i ślepej ewolucji?
          > > Kaganie, wprawdzie zioniesz nienawiością do Boga, ale jesteś dowodem na je
          > go
          > > istnienie. Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowodzą, ż
          > e za
          > > tym wszytskim stoi genialny konstruktor.
          >
          > B: Tak i tym konstruktorem byla natura, postrzegana przez wielu (i nie odbieram
          >
          > im prawa do tego) jako Bog(owie). To byla Natura ktora Kagan niestety rznie w
          > pupe ile sie da zabierajac sie do oceny co jest z nia zgodne a co nie.
          > Natura nie jest ani slepa ani bezmyslna. Po prostu przystawianie do niej ludzki
          > ch
          > cech jest tak samo bezsensowne jak proby oceny postepkow ich Boga(ow).
          > Nie nam i wam maluczkim wpychac paluszki w te tryby. I tak po smiesznie krotkim
          > i
          > skonczonym czasie pamiec o was zaginie. Jedynie elementy z ktorych sie skladaci
          > e
          > natura wykorzysta do bodowy albo desktrukcji czegos tam.
          >
          > Pozdr.
          > Beny

          pozdrowienia D.
        • Gość: Jerzy Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 16:03
          Gość portalu: Beny napisał(a):

          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          > J:
          > > Drogi Kaganie,
          > > Jak myslisz,
          > > czy maszyna może powstać przez przypadek? A może potrzebny jest konstrukto
          > r?
          > > Jak myslisz, czy ktos taki jak Kagan powstał przez przypadek, jako twó
          > > bezmyślenj i ślepej ewolucji?
          > > Kaganie, wprawdzie zioniesz nienawiością do Boga, ale jesteś dowodem na je
          > go
          > > istnienie. Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowodzą, ż
          > e za
          > > tym wszytskim stoi genialny konstruktor.
          >
          > B: Tak i tym konstruktorem byla natura, postrzegana przez wielu (i nie odbieram
          >
          > im prawa do tego) jako Bog(owie). To byla Natura ktora Kagan niestety rznie w
          > pupe ile sie da zabierajac sie do oceny co jest z nia zgodne a co nie.
          > Natura nie jest ani slepa ani bezmyslna. Po prostu przystawianie do niej ludzki
          > ch
          > cech jest tak samo bezsensowne jak proby oceny postepkow ich Boga(ow).
          > Nie nam i wam maluczkim wpychac paluszki w te tryby. I tak po smiesznie krotkim
          > i
          > skonczonym czasie pamiec o was zaginie. Jedynie elementy z ktorych sie skladaci
          > e
          > natura wykorzysta do bodowy albo desktrukcji czegos tam.
          >
          > Pozdr.
          > Beny

          Jestem pod wrażeniem twojej wiary w Naturę.
          Czy książka może napisać się sama?
          Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły się same?

          Pozdrawiam

          Jerzy

          • Gość: lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 01:31
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Czy książka może napisać się sama?
            > Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły się same?

            Wyznaję taką teorię:
            Jeśli człowiek jest w stanie coś wymyśleć, rzecz, zjawisko sytuację, to prędzej
            czy póżniej, ta rzecz, zjawisko lub sytuacja, stanie się rzeczywistością.

            Sam człowiek będzie dążył do zrealizowania tego pomysłu.

            lisa2
            • przyjaciel1 Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA 15.02.02, 09:26
              Gość portalu: lisa2 napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Czy książka może napisać się sama?
              > > Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły się sam
              > e?
              >
              > Wyznaję taką teorię:
              > Jeśli człowiek jest w stanie coś wymyśleć, rzecz, zjawisko sytuację, to prędzej
              >
              > czy póżniej, ta rzecz, zjawisko lub sytuacja, stanie się rzeczywistością.
              >
              > Sam człowiek będzie dążył do zrealizowania tego pomysłu.
              >
              > lisa2

              to też jest argument.
            • Gość: Jerzy Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 09:36
              Gość portalu: lisa2 napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Czy książka może napisać się sama?
              > > Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły się sam
              > e?
              >
              > Wyznaję taką teorię:
              > Jeśli człowiek jest w stanie coś wymyśleć, rzecz, zjawisko sytuację, to prędzej
              >
              > czy póżniej, ta rzecz, zjawisko lub sytuacja, stanie się rzeczywistością.
              >
              > Sam człowiek będzie dążył do zrealizowania tego pomysłu.
              >
              > lisa2

              Witaj Lisa2,
              Ten 'pomysł, o którym piszesz, to sprawa inteligencji czy jej braku?

              Jerzy

              • Gość: lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 15:11
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Witaj Lisa2,
                > Ten 'pomysł, o którym piszesz, to sprawa inteligencji czy jej braku?
                >
                > Jerzy


                A jak myślisz patrząc na płaską główkę? [ : > ?
          • przyjaciel1 Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA 15.02.02, 09:20
            to jest argument.
          • przyjaciel1 Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA 15.02.02, 09:24
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Gość portalu: Beny napisał(a):
            >
            . Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowod
            > zą, ż
            > > e za
            > > > tym wszytskim stoi genialny konstruktor.
            > >
            > > > Pozdr.
            > > Beny
            >
            > Jestem pod wrażeniem twojej wiary w Naturę.
            > Czy książka może napisać się sama?
            > Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły się same?
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > Jerzy napisał>
            >

            to są argumenty.
            • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA ISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 15.02.02, 10:46
              przyjaciel1 napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Beny napisał(a):
              > >
              > . Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowodzą, że za
              tym wszytskim stoi genialny konstruktor.
              K: Genialny? Zartujesz chyba! Uszy, ktore gluchna, nerki, ktore
              zawodza watroba, co nie wytrzymuje kilkunastu lat picia alkoholu,
              mozg, co wariuje, zawodzi nawet papieza...
              Za tym wszystkim stoi slepa a przypadkowa EWOLUCJA!
              Genialny konstruktor by takiej fuszerki NIGDY NIE wypuscil z warsztatu
              (laboratorium)...
              > > >
              > > > > Pozdr.
              > > > Beny
              > >
              > > Jestem pod wrażeniem twojej wiary w Naturę.
              > > Czy książka może napisać się sama?
              K: TAK! Czytales Swifta "Przygody Gulliwera"?
              > > Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły się
              same?
              K: TAK! W procesie prob i bledow, ktory trwal miliony lat...
              > >
              > > Pozdrawiam
              > >
              > > Jerzy napisał>
              > >
              >
              > to są argumenty.
              K: A co powiesz na moje?

              • Gość: Beny Do Kagana, Jerzego IP: 212.244.167.* 18.02.02, 12:17
                > > . Twoje oczym uszy, nerki, wątroba, ... nawet tój mózg dowodzą, że za
                > tym wszytskim stoi genialny konstruktor.
                > K: Genialny? Zartujesz chyba! Uszy, ktore gluchna, nerki, ktore
                > zawodza watroba, co nie wytrzymuje kilkunastu lat picia alkoholu,
                > mozg, co wariuje, zawodzi nawet papieza...
                > Za tym wszystkim stoi slepa a przypadkowa EWOLUCJA!
                > Genialny konstruktor by takiej fuszerki NIGDY NIE wypuscil z warsztatu
                > (laboratorium)...

                Zapomniales dodac w dodatku nie jestes odporny na HIV (zart)

                A moze jestesmy tylko prototypami. I za jakies dwa kolejne wrzechswiaty bedziesz
                mogl chlac do oporu !


                > > > Jestem pod wrażeniem twojej wiary w Naturę.
                > > > Czy książka może napisać się sama?
                > K: TAK! Czytales Swifta "Przygody Gulliwera"?
                > > > Czy instrukcje na życie zawarte w DNA każdej formy życia utworzyły si
                > ę
                > same?
                > K: TAK! W procesie prob i bledow, ktory trwal miliony lat...

                Jerzy:
                A jaka jest roznica w wiare w Nature od wiary w boga(ow). Ty nazywasz swojego
                boga Jahwe, Chrystus, Machomet, czy jak kolwiek a ja natura. Twoj bog spisal byc
                moze dziesiec przykazan, a moj te przykazania przekazuje w sposob naturalny nie
                stosujesz sie (np. pijesz i ruchasz ponad miare jak Kagan) i umierasz.
                Smierc dla mnie jest dostateczna kara, za wystapienia przeciw naturze.

                Pozdr.
                Beny
                • Gość: Jerzy Re: Do Beny'ego - co to jest Natura? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 14:13
                  Gość portalu: Beny napisał(a):


                  >
                  > Jerzy:
                  > A jaka jest roznica w wiare w Nature od wiary w boga(ow). Ty nazywasz swojego
                  > boga Jahwe, Chrystus, Machomet, czy jak kolwiek a ja natura. Twoj bog spisal by
                  > c
                  > moze dziesiec przykazan, a moj te przykazania przekazuje w sposob naturalny nie
                  >
                  > stosujesz sie (np. pijesz i ruchasz ponad miare jak Kagan) i umierasz.
                  > Smierc dla mnie jest dostateczna kara, za wystapienia przeciw naturze.
                  >
                  > Pozdr.
                  > Beny

                  Chodzi mi o to, że za całym stworzeniem stoi superinteligencja, która wprawiła
                  wszystko w ruch w sposób przemyślany i zaplanowany. Dowodem tego jesteś zarówno
                  ty jak i Kagan.
                  Natura - co to jest właściwie Natura?
                  Co rozumiesz przez naturę? Pierwszą przyczynę, czy juz skutek?

                  Jerzy


                  • Gość: Kagan Re: Do Beny'ego - co to jest Natura? IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 03:36
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    Gość portalu: Beny napisał(a):
                    Jerzy:
                    A jaka jest roznica w wiare w Nature od wiary w boga(ow). Ty nazywasz
                    swojego boga Jahwe, Chrystus, Machomet, czy jak kolwiek a ja natura.
                    Twoj bog spisal byc moze dziesiec przykazan, a moj te przykazania przekazuje
                    w sposob naturalny nie stosujesz sie (np. pijesz i ruchasz ponad miare
                    jak Kagan) i umierasz.
                    K: Kagan is alive and well!

                    Smierc dla mnie jest dostateczna kara, za wystapienia przeciw naturze.
                    K: Kagan jest za natura i przeciwko zboczeniom!

                    > Chodzi mi o to, że za całym stworzeniem stoi superinteligencja, która wprawiła
                    > wszystko w ruch w sposób przemyślany i zaplanowany. Dowodem tego jesteś zarówno
                    > ty jak i Kagan.
                    K: Nic NIE jest przemyslane ani zaplanowane w skali makro! Dowod to np.
                    te straszne chorobska! Czy wiesz, ze u sporej ilosci ludzi wykrywa sie
                    resztki blizniakow, ktore nie przezyly do porodu. U jednego ponad 20
                    letniego Wietnamczyka wykryto prawie calego brata w brzuchu (p. WPROST)...
                    Czy to sie zgadza z istnieniem nieomylnego, superinteligentnego kreatora?!
                    A rak, a choroby psychiczne, a zboczenia seksualne? Tez Jehowa je stworzyl
                    w 6 dni, i juz 7go byl tak zadowolony, ze sobie wzial wolne?

                    > Natura - co to jest właściwie Natura?
                    > Co rozumiesz przez naturę? Pierwszą przyczynę, czy juz skutek?
                    K: I przyczyne, i skutek! Wszechswiat powstal jako fluktuakcja funkcji
                    prawdopodobienstwa i musi zginac smiercia termiczna (drugie prawo
                    termodynamiki), o ile nie dojdzie wczesniej do tzw. big crunch...
                    Taka jest niestety prawda, ze powstlismy jako kaprys praw natury,
                    i wynik nierozumnej ewolucji, ktora tworzac naz zrobila mnostwo bledow,
                    stworzyla tez pasozyty, nowotwory, chorobska typu AIDS itp. itd.
                    Gdybysmy byli stworzeni przez wszechpotezna superinteligencje,
                    to ten swiat musialby byc diametralnie rozny... Wlasnie ulomnosci
                    i niedoskonalosci nas samych (rzekomo stworzonych na "obraz i podobienstwo"
                    tzw. Boga) najlepiej swiadcza, ze Boga NIE MA, NIE BYLO i najprawdopodobniej
                    nigdy NIE BEDZIE! Sorry, bo wolalbym, gdyby On byl, i stworzyl lepszy
                    swiat...
                    Kagan
    • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.ains.net.au 15.02.02, 00:52
      Dziekuje za 200 postow na tym watku!
      Kagan
    • Gość: lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 01:11
      Gość portalu: KAGAN napisał(a):

      > Jak wiadomo, Bog jest NIESKONCZONOSCIA (nieskonczenie wielki,
      > nieskonczenie madry, nieskonczenie potezny czy nawet
      > nieskonczenie dobry).
      ...
      > Uwazam, ze tzw. nieskonczonosc NIE istnieje! Po prostu mamy dwa rodzaje
      > nieskonczonosci: dodatnia (+) i ujemna (-), czyli ze sie one obie
      > wzajemnie znosza, i zostaje tylko zero (0)!
      ...
      > ...Wniosek: nieskonczonosc NIE moze istniec!
      > Nawet w matematyce uwaza sie, ze np. wynik dzielenia przez zero
      > (np. 1/0 czyli odwrotnosc zera) to NIE jest nieskonczonosc, ale
      > liczba BAAARDZO wielka (dazaca do nieskonczonosci, ale NIGDY jej
      > NIE osiagajaca, bo przeciez owej nieskonczonosci po prostu
      > NIE ma). ...

      Niestety nie zgadzam się z twoimi poglądami na NIESKOŃCZONOŚĆ.
      "Bóg jest NIESKOŃCZONOŚCIĄ" - to dogmat.

      NIESKOŃCZONOŚĆ w każdym innym sensie, matematycznym, fizycznym czyli naukowym
      jest pojęciem jednoznacznym. Jako pojęcie opisuje dążenie do GRANICY, której
      aktualna wiedza nie jest w stanie osiągnąć ani zdefiniować.

      Wychądząc z powyższego wywodu, twoja wypowiedź:

      "mamy dwa rodzaje nieskonczonosci: dodatnia (+) i ujemna (-), czyli ze sie one
      obie wzajemnie znosza, i zostaje tylko zero (0)!"

      wskazuje na ISTNIEJĄCE i ODOWODNIONE ograniczenie, jakim jest - w najprostszym
      przypadku sfera o określonych granicach. A takiej granicy we współczesnej nauce
      nikt nie jest w stanie udowodnić. Są tylko hipotezy, mniej lub bardziej
      potwierdzane przez badania naukowe. Każda z nich ma słabe punkty.

      Jeśli bierzesz pod uwagę kartezjański układ współrzędnych to (+) i (-) wskazują
      kierunki, a nie same granice. A to tylko dwa wymiary.

      Jeśli jednak przyjąć możliwość istnienia więcej niż 4 wymiarów, przyjmując CZAS
      jako 4-ty wymiar, to praktycznie nie da się tego udowodnić w chwili obecnej. Lecz
      z punktu widzenia matematyki, to wymiarów możemy mieć NIESKOŃCZENIE wiele.

      Im dalej fizycy i matematycy pracują i odkrywają coraz to nowsze warianty
      powstania Wszechświata, im bardziej są w stanie nam, laikom, wyjaśnić w sposób
      dla nas zrozumiały, tym bardziej taka teoria staje się powszechnie akceptowalna i
      uznana za RZECZYWISTOŚĆ. Dopóki nie znajdzie się dowód przeciwny.

      > ... Od dawna tez wiemy, ze np. nasz swiat (wszechswiat)
      > jest OGRANICZONY w czasie i przestrzeni, ze liczba np. atomow
      > w tym uniwersum, jak tez liczba okreslajaca czas jego trwania,
      > chocby w mikrosekundach, jest tez SKONCZONA!

      Właśnie! "w tym uniwersum" - bo nikt jeszcze nie udowodnił, że jest tylko jedno,
      skończone uniwersum. Są tylko przypuszczenia, hipotezy - ale nie dowód.

      Co do czasu: Możemy tylko przypuszczać, że czas jest skończony, ale tylko z
      naszego punktu widzenia, który może ulec zmianie, przesunąć ganice poznawalności
      czasu i mimo skończoności naszego uniwersum, CZAS, w którym ono istnieje jest
      niezwiązany i nie jest przypisany tylko do niego.

      Jaśniej: Nie ma dowodu, że istnienie czasu jest ściśle związane z naszym
      UNIWERSUM. Jeśli istnieją także inne, to CZAS - w naszym rozumieniu - BĘDZIE
      OBEJMOWAŁ również i inne UNIWERSA.

      Chyba, że CZASEM nazwiemy tylko zjawisko zachodzących zmian w określonej i
      ograniczonej przestrzeni WSZECHUNIWERSUM. Inne uniwersa będą zmienne w innych
      granicach i INNYM CZASIE. A tak nazwane inne czasy nie będą posiadały cech
      naszego czasu.

      Lecz to już nie będzie WSZECHCZAS tylko czas NASZEGO UNIWERSUM.

      Nasza definicja czasu jest jednoznaczna. CZAS JEST WSZECHOBECNY I OBEJMUJE
      WSZYSTKIE ZMIANY ZJAWISK JAKIE ZACHODZĄ WSZĘDZIE, a więc jeśli istnieją
      jednocześnie jeszcze inne UNIWERSA, poza naszym, jeszcze nie udowodnione i nie
      odkryte, to definicja naszego czasu powinna je również obejmować.

      A więc jeśli coś się zdarzyło w jakimś momencie w naszym UNIWERSUM, to możemy
      znaleźć różnicę w czasie i odnieść ją do jakiegoś określonego zdarzenia w innym
      UNIWERSUM.

      > NIE ma wiec ani w rzeczywistosci fizycznej, ani tez w czystej matematyce
      > nieskonczonosci, bowiem nieskonczonosc to pojecie wewnetrznie sprzeczne.

      Gdzie ta sprzeczność?
      Jeśli nieskończoność jest pojęciem to fizycznie nie istnieje.
      Jeśli jest zjawiskiem to istnieje i podlega udowodnieniu.

      > Zreszta zapytajcie fizykow: jak sie pojawia w ich rownaniach nieskonczonosc,
      > to znaczy, ze cos w ich teoriach (hipotezach) szwankuje...

      No właśnie, zapytaj się fizyków, jak określają czas, jak określają
      nieskończoność, jakie założenia i kryteria biorą pod uwagę, do rozwiązywania
      swoich teorii i obliczeń, by móc udowodnić swoje teorie w praktyce.

      To właśnie te założenia i kryteria ograniczają nasze zrozumienie istoty czasu,
      nieskończoności i Boga.

      > Tyle, ze jak dotad, NIE maja oni odwagi przyznac, ze nieskonczonosc
      > NIE istnieje, bo jest ona im wygodna (bez niej sporo teorii moglo
      > by sie zawalic, i trzeba by pooddawac te Noble)...

      Właśnie dlatego nie mogą ostatecznie podać rozwiązania. Ograniczają ich zawsze
      ZAŁOŻENIA I KRYTERIA.

      Ponieważ każdą dotychczasową teorię można podważyć podając inne kryteria i inne
      założenia, równie znaczące.

      Co do Nobli, to otrzymują je ludzie, a nie Bóg, a ludzie są omylni. Tak ci, co
      dają, jak i ci, co otrzymują te nagrody.

      A co do Boga.
      Co stałoby się, gdyby istniał?
      Co stałoby się, gdyby był tylko elementem nic nie znaczącym we WSZECHUNIWERSUM?
      Co stałoby się, gdyby takich jak ON, było więcej?
      Czy szukalibyśmy następnego, WYŻSZEGO BOGA?
      Załóżmy, że Bogiem, który stworzył Ziemię i ludzi, jest właśnie taka ISTOTA,
      jedna z wielu?
      To jak będziemy nazywać TEGO, który stworzył JEGO i JEMU PODOBNYCH? Czy oni będą
      posiadać WYŻSZEGO STWÓRCĘ?
      Jak zmieni się nasza religia?
      Jak będziemy wyglądać MY SAMI, znając już OSTATECZNĄ ODPOWIEDŹ NA ISTNIENIE
      NASZEGO BOGA.
      A co się stanie gdy dowiemy się, że BÓG JEST TYLKO MAŁYM TRYBIKIEM W WIELKIEJ
      MACHINIE STWORZENIA?
      Czy natura ludzka, nie zacznie się buntować przeciw dotychczasowym dogmatom,
      dotyczasowym postępowaniu?
      Czy życie po śmierci, Niebo, Piekło, Czyściec, nie zostaną zrozumiane jako inne
      światy, jedne z wielu?

      A może jesteśmy tylko na tym świecie, ograniczonym sferą, po której zjawiska
      fizyczne przesuwają punkty świetlne, dające obraz Słońca, innych gwiazd, planet,
      plamki, brud, pył kosmiczny. Wszystkie wystrzeliwane w tamtym kierunku pojazdy są
      przechwytywane przez tą sferę i prędzej czy później znikają z niej, bo jakieś
      krasnoludki za każdym raze ją zmywają własnymi ściereczkami, aż całkowicie znikną
      z obrazu sfery.

      Wtedy Amerykańska telewizja pokaże nam animowane filmy, jak to jakaś sonda
      powinna wyglądać tam, w przestrzeni, po kilkudziesięciu latach od wystrzelenia.
      A my, bezkrytycznie przyjmiemy to za pewnik.

      A gdy po jakimś czasie, krasnoludki się zdenerwują, i zaczną nam odrzucać tymi
      wszystkimi śmieciami, które im tam wysłaliśmy. Najpierw odrzucą Sputnika potem
      może Łunochod i LEM, może jakiś HUBLE spadnie na nas. Wszystko będzie zależało od
      ich złośliwości.

      lisa2
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 09:01
        Jak donosi "Biophysical Journal" (Nr. 52 of 2002 pp. 253-255)
        amerykanscy uczeni zrekonstruowali wlasnie Arke Przymierza,
        na podstawie tekstow z Qmran i rysunkow znalezionych przez
        izraelskich archeologow podczas niezupelnie legalnych
        wykopalisk w Jerozolimie, pod tzw. Sciana Placzu.
        Arka Przymierza okazala sie urzadzeniem sluzacym do komunikacji
        z istota (oryginalnie "entity") zwana Jahweh (YHVH), niegdys
        uwazana za Boga starozytnych Izraelitow.
        Juz pierwsza proba uruchomienia Arki okazala sie udana,
        i nad ARKA ukazal sie holograficzny obraz brodatego mezczyzny
        w sile wieku, ktory gromkim glosem oznajmil po starohebrajsku, iz:
        1. "Jestem kim jestem".
        2. Jest On Istota (Entity) zwana przez starozytnych Hebrajczykow YHVH,
        ale NIE zyczy on sobie byc nazywany po imieniu.
        3. Nie zyczy On tez sobie, aby mu zaklocano sposob badz przez uzywanie tejze
        Arki, a takze przez loty kosmiczne dalej niz na niskie orbity wokolziemskie.
        4. Nie chce miec On NIC wspolnego z jakakolwiek religia wyznawana na ziemi,
        poza religiami typu Sierotkoizmu Kagana, to jest nieekspansywnymi,
        tolerancyjnymi i racjonalnymi.
        5. Szczegolnie potepil Jana Pawla II za mieszanie sie nie do swoich spraw,
        ksziezy pedofilow za naduzywanie stanowisk i w ogole kler: za chciwosc,
        nieuczciwosc i zaklamanie.
        6. Potepil tez prezydenta USA za uzywanie religii do swoich waskich,
        egoistycznych celow.
        7. Potepil ostro zboczenia seksualne, a szczegolnie tzw. "gay lobby" za
        szczegolnie wredny egoizm i narazanie calych spoleczenstw na AIDS.
        8. Potepil kare smierci a takze instytucje kapelana wojskowego.
        9. Potepil dziki kapitalizm, szczegolnie w amerykanskim wydaniu.
        10. Zagrozil, ze jesli Arka zostanie jeszcze raz uruchomiona, to
        bedzie musial cofnac ludzkosc do epoki kamienia lupanego.
        W zwiazku z powyzszym uczeni, ktorzy teze Arke zrekonstruowali
        (Dr. Aleph, Prof. Bett i Doc. Gamow), rozebrali ja na czesci,
        ktore zostaly dokladnie sproszkowane, dokumentacje spalili,
        a sami udali sie w nieznanym kierunku.
        Ostatnio widziano ich jadacych w strone gory Synaj. Slady opon
        urywaja sie nagle tuz pod szczytem, ich Toyota Landcruiser tez
        tajemniczo zniknela, i jedyny slad to nieco zwiekszone promieniowanie
        kosmiczne w rejonie tejze Gory Synaj.
        Kagan
        • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 09:24
          Dziekuje za 210 postow...
          Kolejny kaganowy watek w pierwszej 10ce!
        • Gość: lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.02.02, 11:32
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Jak donosi "Biophysical Journal" (Nr. 52 of 2002 pp. 253-255) ...

          Nie zdzierżę tego.
          Jak ten człowiek manipuluje. Toć już w Obrazie "W poszukiwaniu zaginionej Arki"
          pokazano czym jest Arka i co się z nią stało". I kto w tym brał udział.

          Ponadto, Panie KAGAN, dlaczego Pan tak manipuluje, toć tematem głównym,
          jest "Dowód logiczny na NIEISTNIENIE tzw. Boga". A więc czymajmy się tzw.
          Te,matu głównego.

          Jak na razie Sz. Pan, nie udowodniłeś na łamach tej dyskusji nic innego, jak
          tylko swą ignorancję w sprawach świeckich, a więc tych, które są związane z tzw.
          NIEISTNIEJĄCYM Bogiem. Otóż brak logiki centralnej powodują, że sterowanie tym
          tematem jest przerywane czkawką dowodów i wybranyc z kontekstu numerów
          kolejnych poostów. Ale jednak gdy spojrzy się na to z Punkktu widzenia tzw.
          Nieistniejącego Boga, to jednak szeroki pogląd na Pańską teorię, zaczyna się
          zawężać li tylko do numerowania i przedłużania wątku.

          Gdyby jednak...
          ... zamienić ilość na jakość, a długość na pieniądze, to wierszówka powinna być
          jak najbardziej płatna bez powtórzeń i ad rem.

          No? Jak tam członkowie elit intelektualno-retorycznych?
          Zaczniecie ad rem, czy mam was oddać w szpony JOWP. Prof. Galby?

          Z poważaniem

          lisa2
          • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 13:26
            Gość portalu: lisa2 napisał(a):
            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            Jak donosi "Biophysical Journal" (Nr. 52 of 2002 pp. 253-255) ...
            >
            > Nie zdzierżę tego.
            > Jak ten człowiek manipuluje. Toć już w Obrazie "W poszukiwaniu zaginionej
            > Arki" pokazano czym jest Arka i co się z nią stało". I kto w tym brał udział.
            >
            > Ponadto, Panie KAGAN, dlaczego Pan tak manipuluje, toć tematem głównym,
            > jest "Dowód logiczny na NIEISTNIENIE tzw. Boga". A więc czymajmy się tzw.
            > Tematu głównego.
            >
            > Jak na razie Sz. Pan, nie udowodniłeś na łamach tej dyskusji nic innego, jak
            > tylko swą ignorancję w sprawach świeckich, a więc tych, które są związane z
            > tzw. NIEISTNIEJĄCYM Bogiem. Otóż brak logiki centralnej powodują, że
            > sterowanie tym tematem jest przerywane czkawką dowodów i wybranyc z
            > kontekstu numerów kolejnych poostów. Ale jednak gdy spojrzy się na to z
            > Punkktu widzenia tzw. Nieistniejącego Boga, to jednak szeroki pogląd na
            > Pańską teorię, zaczyna się zawężać li tylko do numerowania i przedłużania
            > wątku.
            K: To stary jak swiat chwyt propagandowy!
            1. powtarzac swa opinie za do znudzenia, bo wtedy bedzie uznana za
            ortodoksyjna.
            2. podtrzymywac dyskusje przez siebie zaczeta, aby "moje bylo na wierzchu"...

            > Gdyby jednak...
            > ... zamienić ilość na jakość, a długość na pieniądze, to wierszówka powinna być
            > jak najbardziej płatna bez powtórzeń i ad rem.
            K: Ja to robie dla idei, NIE dla mamony...

            > No? Jak tam członkowie elit intelektualno-retorycznych?
            > Zaczniecie ad rem, czy mam was oddać w szpony JOWP. Prof. Galby?
            > Z poważaniem
            > lisa2

            K: Z perpspektywy kontekstualnej empiriokrytycyzmu katolickiego, korelacja
            statystyczna pomiedzy czestotliwoscia frekwencji gnostycznej nie calkiem
            usprawiedliwia na poziomie nieufnosci 10 elektronowoltow na sek. na
            chocby czesciowe odrzucenie a posteriori naszej hipotezy niezerowej istnienia
            niewirtualnego istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum funkcjonalnym.
            Kagan
            • lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.02.02, 18:44
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > K: Z perpspektywy kontekstualnej empiriokrytycyzmu katolickiego, korelacja
              > statystyczna pomiedzy czestotliwoscia frekwencji gnostycznej nie calkiem
              > usprawiedliwia na poziomie nieufnosci 10 elektronowoltow na sek. na
              > chocby czesciowe odrzucenie a posteriori naszej hipotezy niezerowej istnienia
              > niewirtualnego istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum funkcjonalnym.
              > Kagan

              [ : <<
              • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 07:00
                lisa2 napisał(a):

                Gość portalu: Kagan napisał(a):
                K: Z perpspektywy kontekstualnej empiriokrytycyzmu katolickiego, korelacja
                statystyczna pomiedzy czestotliwoscia frekwencji gnostycznej nie calkiem
                usprawiedliwia na poziomie nieufnosci 10 elektronowoltow na sek. na
                chocby czesciowe odrzucenie a posteriori naszej hipotezy niezerowej
                istnienia niewirtualnego istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum
                funkcjonalnym.
                Kagan

                Czyli, ze ja mam racje, i jedynie Sierotka Marysia
                Prawdziwym Bogiem Jest!
                Kagan
                • lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 17.02.02, 13:54
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > lisa2 napisał(a):
                  >
                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > K: Z perpspektywy kontekstualnej empiriokrytycyzmu katolickiego, korelacja
                  > statystyczna pomiedzy czestotliwoscia frekwencji gnostycznej nie calkiem
                  > usprawiedliwia na poziomie nieufnosci 10 elektronowoltow na sek. na
                  > chocby czesciowe odrzucenie a posteriori naszej hipotezy niezerowej
                  > istnienia niewirtualnego istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum
                  > funkcjonalnym.
                  > Kagan
                  >
                  > Czyli, ze ja mam racje, i jedynie Sierotka Marysia
                  > Prawdziwym Bogiem Jest!
                  > Kagan

                  [ : <<

                  Chodziło mi o to, że mi szczęka opadła, bo nie zrozumiałam ni w ząb o co
                  chodziło, moja płaska główka tak wyrażonych myśli nie objęła mym tak płaskim
                  rozumkiem i chciałabym, prosiłabym o jaśniejsze ze mną wyrażanie myśli.

                  lisa2
                  • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 20.02.02, 07:12
                    lisa2 napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > > lisa2 napisał(a):
                    > >
                    > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    > > K: Z perpspektywy kontekstualnej empiriokrytycyzmu katolickiego, korelacja
                    > > statystyczna pomiedzy czestotliwoscia frekwencji gnostycznej nie calkiem
                    > > usprawiedliwia na poziomie nieufnosci 10 elektronowoltow na sek. na
                    > > chocby czesciowe odrzucenie a posteriori naszej hipotezy niezerowej
                    > > istnienia niewirtualnego istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum
                    > > funkcjonalnym.
                    > > Kagan
                    > >
                    > > Czyli, ze ja mam racje, i jedynie Sierotka Marysia
                    > > Prawdziwym Bogiem Jest!
                    > > Kagan
                    >
                    > [ : <<
                    >
                    > Chodziło mi o to, że mi szczęka opadła, bo nie zrozumiałam ni w ząb o co
                    > chodziło, moja płaska główka tak wyrażonych myśli nie objęła mym tak płaskim
                    > rozumkiem i chciałabym, prosiłabym o jaśniejsze ze mną wyrażanie myśli.
                    >
                    > lisa2
                    K: Sorry, przeciez to byl jeno ZART! Jak pisze o Sierotce prostym jezykiem, to katole
                    maja mnie za przyglupa, wiec im przywalilem transcendentna macierza korelacji
                    z niezerowym wyznacznikiem, i na wszelki wypadek, juz lezacych, zasypalem nieliniowymi
                    rozwnaniami rozniczkowymi...
                    Kagan
                • lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 17.02.02, 14:00
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  słowa i poję cia mi nie zrozumiałe dla mnie:

                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > kontekstualnej
                  > empiriokrytycyzmu
                  > empiriokrytycyzmu katolickiego
                  > korelacja
                  > korelacja statystyczna
                  > gnostycznej
                  > frekwencji gnostycznej
                  > a posteriori
                  > istoty spirytualnej
                  > continuum
                  > continuum funkcjonalnym
                  > istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum funkcjonalnym

                  > Kagan

                  > Czyli, ze ja mam racje, i jedynie Sierotka Marysia
                  > Prawdziwym Bogiem Jest!
                  > Kagan

                  Jak może mieć rację osoba, która rozmawia językiem niezrozumiałym dla osoby z
                  płaską główką?

                  [ : ) ?

                  lisa2
                  • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 20.02.02, 07:08
                    lisa2 napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > słowa i poję cia mi nie zrozumiałe dla mnie:
                    >
                    > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    > > kontekstualnej
                    > > empiriokrytycyzmu
                    > > empiriokrytycyzmu katolickiego
                    > > korelacja
                    > > korelacja statystyczna
                    > > gnostycznej
                    > > frekwencji gnostycznej
                    > > a posteriori
                    > > istoty spirytualnej
                    > > continuum
                    > > continuum funkcjonalnym
                    > > istoty spirytualnej w einsteinowskim continuum funkcjonalnym
                    >
                    > > Kagan
                    >
                    > > Czyli, ze ja mam racje, i jedynie Sierotka Marysia
                    > > Prawdziwym Bogiem Jest!
                    > > Kagan
                    >
                    > Jak może mieć rację osoba, która rozmawia językiem niezrozumiałym dla osoby z
                    > płaską główką?
                    >
                    K: jajoglowy ma zawsze wiecej rozumu niz plaskoglowy...
                    O bezmozgowcach w oogole NIE wspominam...
                    > [ : ) ?
                    >
                    > lisa2


    • laki88888 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.02.02, 23:08
      Kagan ma swojego Boga. Jest nim Logika (proszę zwrócić uwagę na duże L). Ja też
      mam swojego Boga. Jest nim Bóg. Ten zresztą, który stoi za „tym całym klerem”
      zwalczanym przez Kagana. (Swoją drogą, ciekawe, czy niewierzący a la Kagan
      czynią tylko dobro?, zresztą nieważne) Sprawa jest prosta: Kagan, twierdzi, to
      co twierdzi, ponieważ wierzy w to, co twierdzi. Kagan posługując się logiką
      (proszę zwrócić na małe l) wierzy w Logikę i dlatego stara się logicznie
      przekonywać do tego, co logicznie twierdzi i w co wierzy. Fundamentem całego
      przedstawianego tu światopoglądu Kagana jest więc wiara i logika (lepiej: wiara
      w Logikę). Dzięki niej, jego twierdzenia mogą wydawać się logiczne i można w
      nie wierzyć, ale tylko pod warunkiem, iż wierzy się w Logikę, która wyklucza
      ślepą (a innej przecież nie ma) wiarę. Ja wierzę w Boga. Kagan wierzy w Logikę.
      Kagan wierzy w Logikę ponieważ to wydaje mu się jedynym logicznym wyjściem, a
      że wierzy w Logikę, to nie ma innego wyjścia jak tak czynić, czyli wierzyć w
      Logikę, bo Kagan wierzy.... itd. Ja wierzę w Boga i uważam to za logiczne. Ale
      Kagan WIERZY w Logikę. Tak samo ja wiarę w Boga uważam za LOGICZNĄ. Kagan
      wierzy w Logikę, ja „ulogiczniam” wiarę. Idąc dalej, można stwierdzić, iż tak
      naprawdę oboje jesteśmy podobni i oba nasze światopoglądy opierają się na tych
      samych fundamentach: wierze i logice, Bogu i Logice. Zapewne Kagan chcą
      zdyskredytować sens mojego wywodu będzie mógł zarzucić mi, iż ja, wierząc w
      Boga działam nielogicznie (i tu poda wszelakie argumenty natury matematyczno-
      fizyczno-przyrodniczej), ja natomiast będę mógł w replice odpowiedzieć mu, iż
      zarzuty te formułuje on w oparciu o swoją wiarę w Logikę, a przecież wiara jest
      nielogiczna, itp. Reasumując, można stwierdzić, iż zarówno z jego punktu
      widzenia, jak i z mojego, pomimo, iż opieramy się na tych samych dwóch skrajnie
      się wykluczających fundamentach (wiara i logika, idealizm i realizm...) oboje w
      swoich oczach jesteśmy nieprzekonujący i oboje uważamy, że mamy rację. Oboje
      żyjemy w tym samym świecie i obaj mamy ten sam rozum, tyle tylko, iż
      dokonaliśmy innych wyborów.


      Laki88888@poczta.onet.pl
      Laki88888@poczta.gazeta.pl
      • Gość: lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 01:11
        I u Was obu Kagana i laki88888... wg. mnie nie ma krzty mojej, babskiej logiki,
        gdyż, jako że Logika Kagana i logika laki88888 są równoważne wierze, a nie
        mojej logice, tak więc obie, obce mojej logiki są nielogiczne. UFF.

        A tak serio. Jeśli wiarą Kagana jest Logika, a twoją wiara w Boga, to jeśli
        przyjąć (założenie), że wiara jest DOGMATEM, obaj jesteście w błędzie. Gdyż
        Dogmat was obu jest tylko dla was. Więc w co tak naprawdę wierzycie?

        Bo ja wierzę w to co widzę i w to co mnie przekonuje. I dlatego, im jestem
        starsza, coraz trudniej jest mnie przekonać na zmianę moich dotychczasowych
        doświadczeń i poglądów.
        Boli gdy się sparzę, ale jeśli nie będę odczuwała bólu, to tylko fizyczne
        zmiany na ciele, będa dowodem, że jest to niebezpieczne.

        Czyli moim dogmatem jest wiara w prawdziwość doświadczenia, które udowadnia
        przyjęte wcześniej założenia.

        Np. Pan prestidigitator, tak żongluje kartami, że ja widzę tylko te, które on
        chce, bym widziała, i mimo że widzę to co on chce, bym widziała, to jednk ja
        nie wierzę w to co on mówi. Nie ma tu sprzeczności, ponieważ wcześniej uczyłam
        się w szkole praw fizyki, i zdaję sobie sprawę z wykorzystywania ich w trakcie
        takiego żonglowania. Np. bardzo szybki ruch ręką, którego oko nie jest w stanie
        zarejestrować i przekazać do mózgu.

        Lub zniknięcie całego pociągu na oczach pana Davida Copperfielda. Gdybym tego
        nie widziała to bym nie uwierzyła. I tak jest, nie widziałam tego. Ale wierzę w
        to, że osoby tam siedzące, rzeczywiście tego pociągu nie widziały. Ostatecznie
        można dobrać osoby ślepe.

        A jeszcze inny przykład. Gdyby p. Kagan, zamiast niewiary w tzw. Boga wierzył
        święcie w nie jego istnienie, to jednak jego wiara byłaby wiarą w Boga. Tylkko
        inaczej przez niego wyobrażanego. A jeśli nawet nie wyobrażanego to jednak
        tylko podświadomie.

        A teraz zapraszam wszystkich do nowego mojego Tematu:

        Czy człowiekowi potrzebna jest WIARA?

        lisa2
        • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 06:33
          Transcedentnie ekstrapolujac metajezykowa definicje Boga, stwierdzamy a priori, ze caeteris
          paribus, ateistyczny Weltanschauung jest parabolicznie adekwatny do drugiej pochodnej macierzy
          ekwiwalencji w domenie liczb zespolonych. Inaczej mowiac, wiara w Boga innego niz Sierotka
          Marysia to wynik niewlasciwego funkcjonowania niektorych gruczolow...
          Kagan, Philosophiae Doctor
          • lisa2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 17.02.02, 13:19
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Transcedentnie ...

            Już to pierwsze słowo jest dla mnie niezrozumiałe, a więc trudność ze wzajemnym
            porozumiewaniu się, uniemożliwia nam wzajemny kontakt na tych łamach.

            a...

            > Kagan, Philosophiae Doctor

            jest już dla mnie obraźliwe. Świadczy to o tym, że człowiek o tak wysokim
            wykształceniu, zamiast w dalszym ciągu, na łamach FORUM, pozostać anonimowym,
            świeci mi w ślepia swoim łacińskim wykształceniem.

            Ja, niestety, równie uczciwie, jak większość występujących na Forum, chcę
            rozmawiać z obcymi i znanymi mi ludźmi, ANONIMOWO, a nick osoby podpisującej się
            jako KAGAN usiłuje zaimponować i błysnąć swą erudycją, słabej istocie jaką jestem
            ja, Kobieta, anonimowa Matka Polka, która już swoje przeżyła i swoje wie, i która
            chce pozostać w dalszym ciągu anonimową. Owszem, nie mówię, że KAGAN używał w
            stosunku do mnie słów wulgarnych, czy ogólnie przyjętych jako obraźliwe, Ale jak
            rozumieć wypowiedź KAGANA, gdy ja posługuję się tylko głupią, babską LOGIKĄ, i
            tylko taka rozmowa, uczciwie prowadzona, pokazująca słabe punkty moich
            wypowiedzi, w celu dokształcenia swojej inteligencji i znajomości zasad
            panujących w mojej głowie.

            A jak już zrozumiem, to chciałabym błysnąć, i porozmawiać z kimś jeszcze wyżej
            postawionym niż jakiś tam "Philosophiae Doctor", może to być, taki np.: "...",
            albo "...". No, nie będę przebierała.

            A więc, czekam na uczciwą dyskusję, która wskaże moje słabe punkty w moim
            rozumowaniu, i wskaże, na bazie dzisiejszej wiedzy ogólnej, drogę do prawdy, bez
            jakichkolwiek złych ntencji.

            z poważaniem
            lisa2
            • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 18.02.02, 12:07
              lisa2 napisał(a):

              > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              >
              > > Transcedentnie ...
              >
              > Już to pierwsze słowo jest dla mnie niezrozumiałe, a więc trudność ze wzajemnym
              > porozumiewaniu się, uniemożliwia nam wzajemny kontakt na tych łamach.

              K: Ucz sie dziecko, ucz, a moze wresczie zrozumiesz Kagana...

              > a...
              >
              > > Kagan, Philosophiae Doctor
              >
              > jest już dla mnie obraźliwe. Świadczy to o tym, że człowiek o tak wysokim
              > wykształceniu, zamiast w dalszym ciągu, na łamach FORUM, pozostać anonimowym,
              > świeci mi w ślepia swoim łacińskim wykształceniem.
              K: Win rodzicow moich, ze mie tego jezyka uczyli...
              >
              > Ja, niestety, równie uczciwie, jak większość występujących na Forum, chcę
              > rozmawiać z obcymi i znanymi mi ludźmi, ANONIMOWO, a nick osoby podpisującej się
              > jako KAGAN usiłuje zaimponować i błysnąć swą erudycją, słabej istocie jaką jestem
              > ja, Kobieta, anonimowa Matka Polka, która już swoje przeżyła i swoje wie, i która
              > chce pozostać w dalszym ciągu anonimową. Owszem, nie mówię, że KAGAN używał w
              > stosunku do mnie słów wulgarnych, czy ogólnie przyjętych jako obraźliwe, Ale jak
              > rozumieć wypowiedź KAGANA, gdy ja posługuję się tylko głupią, babską LOGIKĄ, i
              > tylko taka rozmowa, uczciwie prowadzona, pokazująca słabe punkty moich
              > wypowiedzi, w celu dokształcenia swojej inteligencji i znajomości zasad
              > panujących w mojej głowie.
              >
              > A jak już zrozumiem, to chciałabym błysnąć, i porozmawiać z kimś jeszcze wyżej
              > postawionym niż jakiś tam "Philosophiae Doctor", może to być, taki np.: "...",
              > albo "...". No, nie będę przebierała.
              >
              > A więc, czekam na uczciwą dyskusję, która wskaże moje słabe punkty w moim
              > rozumowaniu, i wskaże, na bazie dzisiejszej wiedzy ogólnej, drogę do prawdy, bez
              > jakichkolwiek złych ntencji.

              > z poważaniem
              > lisa2
              K: Idz na forum "wysokie obcasy" jak ci filozofia nie mila...
              Kagan, Ostubaf.

              • Gość: Leszek Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.ists.pl 19.02.02, 06:07
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > lisa2 napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                > >
                > > > Transcedentnie ...
                > >
                > > Już to pierwsze słowo jest dla mnie niezrozumiałe, a więc trudność ze wzaj
                > emnym
                > > porozumiewaniu się, uniemożliwia nam wzajemny kontakt na tych łamach.
                >
                > K: Ucz sie dziecko, ucz, a moze wresczie zrozumiesz Kagana...
                >
                > > a...
                > >
                > > > Kagan, Philosophiae Doctor
                > >
                > > jest już dla mnie obraźliwe. Świadczy to o tym, że człowiek o tak wysokim
                > > wykształceniu, zamiast w dalszym ciągu, na łamach FORUM, pozostać anonimo
                > wym,
                > > świeci mi w ślepia swoim łacińskim wykształceniem.
                > K: Win rodzicow moich, ze mie tego jezyka uczyli...
                > >
                > > Ja, niestety, równie uczciwie, jak większość występujących na Forum, chcę
                > > rozmawiać z obcymi i znanymi mi ludźmi, ANONIMOWO, a nick osoby podpisując
                > ej się
                > > jako KAGAN usiłuje zaimponować i błysnąć swą erudycją, słabej istocie jaką
                > jestem
                > > ja, Kobieta, anonimowa Matka Polka, która już swoje przeżyła i swoje wie,
                > i która
                > > chce pozostać w dalszym ciągu anonimową. Owszem, nie mówię, że KAGAN używ
                > ał w
                > > stosunku do mnie słów wulgarnych, czy ogólnie przyjętych jako obraźliwe, A
                > le jak
                > > rozumieć wypowiedź KAGANA, gdy ja posługuję się tylko głupią, babską LOGIK
                > Ą, i
                > > tylko taka rozmowa, uczciwie prowadzona, pokazująca słabe punkty moich
                > > wypowiedzi, w celu dokształcenia swojej inteligencji i znajomości zasad
                > > panujących w mojej głowie.
                > >
                > > A jak już zrozumiem, to chciałabym błysnąć, i porozmawiać z kimś jeszcze w
                > yżej
                > > postawionym niż jakiś tam "Philosophiae Doctor", może to być, taki np.: ".
                > ..",
                > > albo "...". No, nie będę przebierała.
                > >
                > > A więc, czekam na uczciwą dyskusję, która wskaże moje słabe punkty w moim
                > > rozumowaniu, i wskaże, na bazie dzisiejszej wiedzy ogólnej, drogę do prawd
                > y, bez
                > > jakichkolwiek złych ntencji.
                >
                > > z poważaniem
                > > lisa2
                > K: Idz na forum "wysokie obcasy" jak ci filozofia nie mila...
                > Kagan, Ostubaf.
                >

                Oj "myślicielu". Trochę poskrobać, a wiechcie z cholew wyłażą
                • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 19.02.02, 13:19
                  Gość portalu: Leszek napisał(a):

                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  >
                  > > lisa2 napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Transcedentnie ...
                  > > >
                  > > > Już to pierwsze słowo jest dla mnie niezrozumiałe, a więc trudność ze wzajemnym
                  > > > porozumiewaniu się, uniemożliwia nam wzajemny kontakt na tych łamach .
                  > >
                  > > K: Ucz sie dziecko, ucz, a moze wresczie zrozumiesz Kagana...
                  > >
                  > > > a...
                  > > >
                  > > > > Kagan, Philosophiae Doctor
                  > > >
                  > > > jest już dla mnie obraźliwe. Świadczy to o tym, że człowiek o tak wysokim
                  > > > wykształceniu, zamiast w dalszym ciągu, na łamach FORUM, pozostać anonimowym,
                  > > > świeci mi w ślepia swoim łacińskim wykształceniem.
                  > > K: Wina rodzicow moich, ze mie tego jezyka uczyli...
                  > > >
                  > > > Ja, niestety, równie uczciwie, jak większość występujących na Forum, chcę
                  > > > rozmawiać z obcymi i znanymi mi ludźmi, ANONIMOWO, a nick osoby podpisującej się
                  > > > jako KAGAN usiłuje zaimponować i błysnąć swą erudycją, słabej istocie jaką
                  > > jestem ja, Kobieta, anonimowa Matka Polka, która już swoje przeżyła i swoje wie,
                  > > i która chce pozostać w dalszym ciągu anonimową. Owszem, nie mówię, że KAGAN
                  > używał w stosunku do mnie słów wulgarnych, czy ogólnie przyjętych jako obraźliwe, A le jak
                  > > > rozumieć wypowiedź KAGANA, gdy ja posługuję się tylko głupią, babską
                  > LOGIKĄ, i tylko taka rozmowa, uczciwie prowadzona, pokazująca słabe punkty moich
                  > > > wypowiedzi, w celu dokształcenia swojej inteligencji i znajomości zasad
                  > > > panujących w mojej głowie.
                  > > >
                  > > > A jak już zrozumiem, to chciałabym błysnąć, i porozmawiać z kimś jeszcze wyżej
                  > > > postawionym niż jakiś tam "Philosophiae Doctor", może to być, taki np
                  > .: ".
                  > > ..",
                  > > > albo "...". No, nie będę przebierała.
                  > > >
                  > > > A więc, czekam na uczciwą dyskusję, która wskaże moje słabe punkty w moim
                  > > > rozumowaniu, i wskaże, na bazie dzisiejszej wiedzy ogólnej, drogę do prawdy, bez
                  > > > jakichkolwiek złych ntencji.
                  > >
                  > > > z poważaniem
                  > > > lisa2
                  > > K: Idz na forum "wysokie obcasy" jak ci filozofia nie mila...
                  > > Kagan, Ostubaf.
                  > >
                  >
                  > Oj "myślicielu". Trochę poskrobać, a wiechcie z cholew wyłażą
                  K: Wiechcie? Meine lieber Herr Leszek! Odkad to wyzsi oficerowie SS mieli slome w butach?
                  Z Krasnoarmiejcami nas pomyliles...
                  Kagan, Ostubaf (Podpulkownik SS)

      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 06:57
        laki88888 napisa³(a):

        Kagan ma swojego Boga. Jest nim Logika (proszê zwróciæ uwagê na du¿e L).
        K: Kagana Bogiem jest Sierotka Marysia, zwana tez Metalogicus Superior.

        Ja te¿ mam swojego Boga. Jest nim Bóg. Ten zreszt¹, który stoi za „tym ca³ym
        klerem”
        zwalczanym przez Kagana. (Swoj¹ drog¹, ciekawe, czy niewierz¹cy a la Kagan
        czyni¹ tylko dobro?, zreszt¹ niewa¿ne) Sprawa jest prosta: Kagan, twierdzi, to
        co twierdzi, poniewa¿ wierzy w to, co twierdzi. Kagan pos³uguj¹c siê logik¹
        (proszê zwróciæ na ma³e l) wierzy w Logikê i dlatego stara siê logicznie
        przekonywaæ do tego, co logicznie twierdzi i w co wierzy. Fundamentem ca³ego
        przedstawianego tu œwiatopogl¹du Kagana jest wiêc wiara i logika (lepiej: wiara
        w Logikê). Dziêki niej, jego twierdzenia mog¹ wydawaæ siê logiczne i mo¿na w
        nie wierzyæ, ale tylko pod warunkiem, i¿ wierzy siê w Logikê, która wyklucza
        œlep¹ (a innej przecie¿ nie ma) wiarê. Ja wierzê w Boga. Kagan wierzy w Logikê.
        K: Kagan wierzy w Sierotke Marysie! A oto i dowod:
        Abstrachujac konglomerat metafizyczny stalej Plancka (h=6.62618*1o^-34
        Julosekund),
        otrzymujemy kwantowy efekt tunelowania Jehowy. Jednakze zakladajac, za
        NowymTestamentem,
        niepokalane poczecie Jeszu, transformujemy cewka Tesli parametry nieoznaczone,
        stad zakladajac

        rownowartosc masy i energii (E=m*c^2), otrzymujemy nieoznaczone singularity
        Boltzmnna'a, zgodnie z

        trzecim prawem termodynamiki. Renormalizujac to singularity aby sie pozbyc
        nieskonczonosci, po lewej

        stronie rownania znika nam Jehowa, a po prawej wciaz pozostaje Jeszu jako
        pierwsza pochodna Miriam.
        Rozwiazujac to nieliniowe rownanie rozniczkowe metoda Monte Carlo wychodzi nam
        na poziomie ufnosci

        2.5%, ze tylko Sierotka Marysia Bogiem Prawdziwym JEST!

        > Kagan wierzy w Logikê poniewa¿ to wydaje mu siê jedynym logicznym wyjœciem, a
        > ¿e wierzy w Logikê, to nie ma innego wyjœcia jak tak czyniæ, czyli wierzyæ w
        > Logikê, bo Kagan wierzy.... itd. Ja wierzê w Boga i uwa¿am to za logiczne.
        Ale
        > Kagan WIERZY w Logikê. Tak samo ja wiarê w Boga uwa¿am za LOGICZN¥. Kagan
        > wierzy w Logikê, ja „ulogiczniam” wiarê. Id¹c dalej, mo¿na stwierdziæ, i¿ tak
        > naprawdê oboje jesteœmy podobni i oba nasze œwiatopogl¹dy opieraj¹ siê na
        tych
        > samych fundamentach: wierze i logice, Bogu i Logice. Zapewne Kagan chc¹
        > zdyskredytowaæ sens mojego wywodu bêdzie móg³ zarzuciæ mi, i¿ ja, wierz¹c w
        > Boga dzia³am nielogicznie (i tu poda wszelakie argumenty natury matematyczno-
        > fizyczno-przyrodniczej), ja natomiast bêdê móg³ w replice odpowiedzieæ mu, i¿
        > zarzuty te formu³uje on w oparciu o swoj¹ wiarê w Logikê, a przecie¿ wiara
        jest
        > nielogiczna, itp. Reasumuj¹c, mo¿na stwierdziæ, i¿ zarówno z jego punktu
        > widzenia, jak i z mojego, pomimo, i¿ opieramy siê na tych samych dwóch
        skrajnie
        > siê wykluczaj¹cych fundamentach (wiara i logika, idealizm i realizm...) oboje
        w
        > swoich oczach jesteœmy nieprzekonuj¹cy i oboje uwa¿amy, ¿e mamy racjê. Oboje
        > ¿yjemy w tym samym œwiecie i obaj mamy ten sam rozum, tyle tylko, i¿
        > dokonaliœmy innych wyborów.

        > Laki88888@poczta.onet.pl
        > Laki88888@poczta.gazeta.pl
        K: A ja ci tylko napisze proste rownanie:
        FI n(x)=An * sin (n*pi*x/L)
        Stad tzw. wave function of a particle incident zapada sie, jesli zalozymy za
        toba,
        ze wiara w Boga innego niz Sierotka Marysia jest logiczna!
        Albowiem (p')'<p i (p<q)<(g'<p') - Kotarbinski, Logika dla prawnikow (1961) s.
        74 i 75.
        Szczegoly z pelnym dowodem w Kagan & Kaganoff "Solution of the linearised Kagan
        equation
        for collisionless deities evolving in external domains of arbitrary spatial and
        termporal dimensions"
        Journal of Nuclear Physics vol. 23 pp. 2439-45.
        ljkel2@netscape.net
        • laki88888 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 17.02.02, 17:39
          Ojcze nasz, który jesteś w Niebie.... Módlmy się za Kagana


          Podobnie jak Ty możesz mi prezentować wszelakie swoje lub nieswoje naukowe (czy
          pseudonaukowe) wywody, opierające się na Logice, tak sam ja mogę np. pomodlić
          się (co czynię u góry) o Twoje nawrócenie, opierając się na Wierze.

          Bawiąc się jednak w te naukowe i filozoficzne poszukiwania i dysputy, proszę
          Cię Kaganie, odpowiedz mi na taki zarzut:

          "Twoje udowadnianie nieistnienia Boga oparłeś na udowodnieniu, iż nie istnieje
          nieskończoność, a Bóg jest przecież nieskończonością więc z tego wynika iż nie
          istnieje. Powiedz zatem jak powstał świat?
          Są dwie, najogólniej patrząc, możliwości:
          1. Świat nie powstał, bo zawsze istniał
          2. Swiat powstał bo go ktoś stworzył, ale przedtem jako tako go nie było

          Odp. 1 musisz odrzucić bo wg Cibie nie ma nieskończoności.


          Odp. 2
          Powstanie te mogło być np. w formie Wielkiego Wybuchu, w formie stworzenia
          przez jakiegoklowik innego Boga itp. ale wtedy moim bogiem, moim absolutem,
          zostaje właśnie ten Wielki Bum czy Bóg. Może twoim Bogiem jest Wielki Wybuch.
          Zrozum, że póki nie udowodnisz LOGICZNIE jak powstał świat, to normalnością
          będzie WIARA w Boga, czymkolwiek on ma być. To że dla kogoś jest nim Sierotka
          Marysia czy Miś Yooggi świadczy tylko o poziomie jego życia duchowego
          (nielogicznego tak jak miłość, czy nienawiść). Czekam
          • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 18.02.02, 12:04
            laki88888 napisal(a):

            > Ojcze nasz, który jestes w Niebie.... Módlmy sie za Kagana
            K: Pamietaj Exodus 20:7!

            > Podobnie jak Ty mozesz mi prezentowac wszelakie swoje lub nieswoje naukowe (czy
            > pseudonaukowe) wywody, opierajace sie na Logice, tak sam ja moge np. pomodlic
            > sie (co czynie u góry) o Twoje nawrócenie, opierajac sie na Wierze.
            K: Bycie glupim to jescze NIE przestepstwo, na razie jest to ci dozwolone!

            > Bawiac sie jednak w te naukowe i filozoficzne poszukiwania i dysputy, prosze
            > Cie Kaganie, odpowiedz mi na taki zarzut:
            > "Twoje udowadnianie nieistnienia Boga oparles na udowodnieniu, iz nie istnieje
            > nieskonczonosc, a Bóg jest przeciez nieskonczonoscia wiec z tego wynika iz nie
            > istnieje. Powiedz zatem jak powstal swiat?
            > Sa dwie, najogólniej patrzac, mozliwosci:
            > 1. Swiat nie powstal, bo zawsze istnial
            > 2. Swiat powstal bo go ktos stworzyl, ale przedtem jako tako go nie bylo

            K: Jest jeszcze trzecia mozliwosc, ze swiat powstal 'sam z siebie'...

            > Odp. 1 musisz odrzucic bo wg Cibie nie ma nieskonczonosci.
            > Odp. 2
            > Powstanie te moglo byc np. w formie Wielkiego Wybuchu, w formie stworzenia
            > przez jakiegoklowik innego Boga itp. ale wtedy moim bogiem, moim absolutem,
            > zostaje wlasnie ten Wielki Bum czy Bóg. Moze twoim Bogiem jest Wielki Wybuch.
            > Zrozum, ze póki nie udowodnisz LOGICZNIE jak powstal swiat, to normalnoscia
            > bedzie WIARA w Boga, czymkolwiek on ma byc. To ze dla kogos jest nim Sierotka
            > Marysia czy Mis Yooggi swiadczy tylko o poziomie jego zycia duchowego
            > (nielogicznego tak jak milosc, czy nienawisc). Czekam
            K: 1. Wykaz mi, czemu wiara w Sierotke Marysie miala by byc gorsza niz
            wiara w zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?
            Czyzby takie fakty, jak:
            A. Polskosc Marysi.
            B. Jej zenska plec.
            C. Fakt, ze NIE jest ona Bogiem ani okrutnym, ani msciwym.
            Przemawialy na jej niekorzysc?
            2. Poczytaj ksiazki z zakresu kosmologii i kosmogonii oraz dowiedz sie, co
            to jest takiego prawdopodobienstwo, a szczegolnie tzw. wavefunction, to moze zrozumiesz, ze nasz
            wszechswiat mogl powstac niejako ex nihilo, sam z siebie,
            jako wynik fluktuakcji kwantowej w skali mikro, z efektami w skali makro,
            a wiec bez potrzeby interwencji ze strony tzw. boga...
            Kagan

            • laki88888 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 18.02.02, 21:46
              Cieszę się z Twojego ostatniego listu, jak widać powoli posuwamy się do przodu.
              Na mój zarzut:

              „> "Twoje udowadnianie nieistnienia Boga oparles na udowodnieniu, iz nie
              istnieje
              > nieskonczonosc, a Bóg jest przeciez nieskonczonoscia wiec z tego wynika iz
              nie
              > istnieje. Powiedz zatem jak powstal swiat?
              > Sa dwie, najogólniej patrzac, mozliwosci:
              > 1. Swiat nie powstal, bo zawsze istnial
              > 2. Swiat powstal bo go ktos stworzyl, ale przedtem jako tako go nie bylo”


              Odpowiedziałeś:

              K: Jest jeszcze trzecia mozliwosc, ze swiat powstal 'sam z siebie'...

              Uważasz więc, że istnieje „MOŻLIWOŚĆ”, a nie, że stwierdzasz fakt, to postęp.

              Drugą część mojego poprzedniego listu, gdzie starałem się analizować Twój
              stosunek do przedstawionego problemu początku świata, o treści:

              > Odp. 1 musisz odrzucic bo wg Cibie nie ma nieskonczonosci.
              > Odp. 2
              > Powstanie te moglo byc np. w formie Wielkiego Wybuchu, w formie stworzenia
              > przez jakiegoklowik innego Boga itp. ale wtedy moim bogiem, moim absolutem,
              > zostaje wlasnie ten Wielki Bum czy Bóg. Moze twoim Bogiem jest Wielki Wybuch.

              Zostawiasz, jako tako, bez komentarza, przypominając znów o trzeciej
              MOŻLIWOŚCI, w treści:

              „ wszechswiat mogl powstac niejako ex nihilo, sam z siebie,
              jako wynik fluktuakcji kwantowej w skali mikro, z efektami w skali makro,
              a wiec bez potrzeby interwencji ze strony tzw. boga...”

              Mam jednak pewien problem. Twoje stanowisko jest niestety nielogiczne, co
              znając już co nieco Twój światopogląd, nie powinno Ci się zdarzać. Otóż moje
              stwierdzenia o dwóch możliwościach powstania świata odpierasz, mówiąc, że
              istnieje trzecia MOŻLIWOŚĆ. Jaka MOŻLIWOŚĆ? przecież jeżeli odrzucasz dwie
              pozostałe (1 bo nie ma nieskończoności, 2 bo nie ma Boga ani Mu Podobnych) to
              zostaje tylko trzecia. Przecież jeśli te dwie odpadają to pisz nie
              że: „wszechświat MÓGŁ powstać niejako ex nihilo, sam z siebie, jako
              wynik „fluktuakcji” ( NIE POWINNO BYĆ PRZYPADKIEM „FLUKTUACJI”, bez „K”, proszę
              pana?) kwantowej w skali mikro, z efektami w skali makro, a więc bez potrzeby
              interwencji ze strony tzw. boga...” Zauważ, że piszesz MÓGŁ POWSTAĆ a nie
              POWSTAŁ. Uważam jednak, iż było to tylko z Twojej strony niedopatrzeniem, nie
              chciałeś mnie głupiutkiego stawiać przed faktem dokonanym, ja jednak o tym Ci
              przypominam. Zaraz, zaraz, toż to ja maluczki jestem teraz
              świadkiem „wiekopomnego” odkrycia. Jeżeli Pan Kagan faktycznie odrzuca obie
              przedstawione przeze mnie możliwości, to zostaje nam tylko ta jedna, tak
              pięknie zresztą przez Ciebie opisana (tylko gdyby nie to „k”...). Boże! (może
              to nie najlepsze określenie) dzięki Tobie świat wreszcie dowie się całej (i
              jedynej) prawdy o powstaniu wszechświata! Ależ Ty jesteś Wielki, Kaganie, chyba
              faktycznie pójdę zaraz czytać zadaną mi przez Ciebie literaturę! Dobra, koniec
              tej ironii. Dlatego proszę Cię o przedstawienia mi Twojego nowego LOGICZNEGO
              (lubisz to słowo) stanowiska w sprawie powstania wszechświata. Albo są trzy (na
              razie tyle pojawia się w naszej dyskusji) MOŻLIWOŚCI i Ty to przyjmujesz (czyli
              uważasz, że są to możliwości, z których jak na razie żadnej logicznie nie da
              się wykluczyć, a więc jak na razie NIE MA LOGICZNEGO DOWODU NA NIEISTNIENI TZW.
              BOGA – te „tzw.” mogłeś sobie odpuścić, mnie osobiści ten ton wyższości i
              narzucania nie obraża, ale innych może tak... ) albo przyjmujesz, że WŁAŚNIE
              DOKONAŁEŚ WSPANIAŁEGO ODKRYCIA DOT. POCZĄTKÓW WSZECHŚWIATA I JUTRZEJSZA CAŁA
              GAZETA WYBORCZA POWINNA BYĆ POŚIĘCONA TWOJEJ OSOBIE. Oba wyjścia są dosyć
              ciekawe.

              Aha, za zaproponowanie lektury dziękuję, ale na razie nie mam czasu na czytanie
              książek o kosmologii i kosmogonii, kiedy zgłębię te tematy poinformuję Cię
              natychmiast, będziemy mogli sobie podyskutować o czarnych dziurach, wodzie na
              Marsie, itp. (zresztą sprawy bardzo ciekawe), obecnie jednak w tej dyskusji
              przewaga wiedzy kosmicznej będzie po Twojej stronie. Och, teraz kiedy Ci tak
              schlebiam, muszę serdecznie podziękować Ci za ciepłe słowa (cytat: K: Bycie
              glupim to jescze NIE przestepstwo, na razie jest to ci dozwolone!). Uwielbiam
              dobre poczucie humoru, te dyskretne zwracanie uwagi kontr dyskutantowi,
              budowanie odpowiednich figur gramatycznych mających delikatnie pokazać mu brak
              zrozumienia dla jego argumentów przy użyciu wyszukanych słów („głupim”, jak Ty
              na to wpadłeś?). Bo np. jeżeli ktoś próbuje popisać się powtarzając jakieś
              pięknie naukowo brzmiące regułki, wiesz o co mi chodzi, jakieś pisanie, dajmy
              na to, o „fluktuacji (upieram się przy wersji bez „k”) kwantowej w skali mikro,
              z efektami w skali makro” to my tego Kagan nie lubimy, prawda? Lepiej
              powiedzieć, że „bycie głupim to nie przestępstwo i na razie jest to ci
              dozwolone”, zaraz brzmi naturalniej i przynajmniej pokazuje prawdziwy poziom
              piszącego, a nie ukrywa się za fluktuacją w skali makro. Dziękuję Kagan, chcę
              tego więcej.

              K: 1. Wykaz mi, czemu wiara w Sierotke Marysie miala by byc gorsza niz
              wiara w zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?
              Czyzby takie fakty, jak:
              A. Polskosc Marysi.
              B. Jej zenska plec.
              C. Fakt, ze NIE jest ona BOGIEM ani okrutnym, ani msciwym.
              Przemawialy na jej niekorzysc?

              Patrząc na punkt „C.” Rozumiem, że pełna wersja pytania powinna brzmieć: „Wykaz
              mi, czemu wiara w BOGA-Sierotke Marysie miala by byc gorsza niz
              wiara w zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?” Bo jeśli
              spytałbyś mnie o wiarę w Sierotkę Marysię jako taką, czyli o tą zwykłą Sierotkę
              Marysię, która świata nie stworzyła i nie jest nieskończenie dobra i mądra, to
              szczerze mówiąc uznałbym, iż taka wiara nie ma żadnych podstaw zarówno
              logicznych jak i duchowych. Ale nie zabraniałbym Ci wierzyć, Twoja sprawa.
              Natomiast jeśli ktoś o zdrowych zmysłach (pojęcie to oczywiście dosyć względne)
              chciałby wierzyć w Boga Sierotkę Marysię, a więc uważałbym, że to Sierotka
              Marysia stoi ponad wszystkim, że to Ona stworzyła świat i miałby ku temu jakieś
              powody – to proszę bardzo. Jeśli dla kogoś argumentem jest jej polskość, płeć i
              wymienione cechy (Mój Bóg też nie jest okrutny i mściwy, polski nie jest bo
              jest DLA WSZYSTKICH i wszystkie swoje dzieci kocha tak samo, płeć? Człowiek ma
              płeć) i to dla niego jest dowodem na to, że to ona jest Stworzycielem to OK. A
              o co Ci chodzi z tym „zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?”
              Proszę o wyjaśnienia.


              I to by było tyle jeśli chodzi o odpowiedź na Twój List.
              Mam jednakże jeszcze kilka pytań:
              1. Jak uważasz, co Cię spotka po śmierci (możliwość z Niebem i piekłem raczej
              chyba odpada)? Chyba, że uważasz, że umieranie nie jest logiczne i po prostu je
              odrzucasz (bo np. w naturze nic nie ginie, a natura kieruje się przecież
              logiką ;))
              2. Czy wierzysz w istnienie tzw. uczuć (wiesz, jakieś tam takie miłości,
              przyjaźnie, nienawiści i inne takie wymysły). To chyba nie jest logiczne, jeśli
              np. ktoś dla kogoś jest gotowy się zabić
              3. A tak w ogóle, to pytanie może dużo wyjaśnić, czy uważasz, że wszystko ma
              swoje logiczne uzasadnieni, które, prędzej czy później, zostanie odkryte?
              Odpowiedź na te pytania może nam wiele pomóc w dalszej dyskusji.

              dzięki


              Laki88888
              PS. Na forum Kraj są dwa moje nowe wątki: „List do ateistów” i • Logiczne,
              wyważone i zdecydowane NIE aborcji. Polecam ;)

              • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 19.02.02, 13:11
                laki88888 napisał(a):

                ) Cieszę się z Twojego ostatniego listu, jak widać powoli posuwamy się do przodu.
                ) Na mój zarzut:
                ) "Twoje udowadnianie nieistnienia Boga oparles na udowodnieniu, iz nie
                ) istnieje nieskonczonosc, a Bóg jest przeciez nieskonczonoscia wiec z tego wynika iz
                ) nie istnieje. Powiedz zatem jak powstal swiat?
                ) ) Sa dwie, najogólniej patrzac, mozliwosci:
                ) ) 1. Swiat nie powstal, bo zawsze istnial
                ) ) 2. Swiat powstal bo go ktos stworzyl, ale przedtem jako tako go nie bylo?

                ) Odpowiedziałeś:
                K: Jest jeszcze trzecia mozliwosc, ze swiat powstal 'sam z siebie'...

                ) Uważasz więc, że istnieje �MOŻLIWOŚĆ�, a nie, że stwierdzasz fakt, to postęp.
                K: Nie lap mnie za slowka! Ta "trzecia mozliwosc" jest po prostu najbardziej prawdopodobna!
                Widzisz, wspolczesna nauka NIE operuje juz, tak ja ty i znakomita wielkosc laikow sadzi,
                pojeciami "musi", "na pewno", "bez watpliwosci" itp. Operuje zas pojeciem prawdopodobienstwa...

                ) Drugą część mojego poprzedniego listu, gdzie starałem się analizować Twój
                ) stosunek do przedstawionego problemu początku świata, o treści:
                ) ) Odp. 1 musisz odrzucic bo wg Cibie nie ma nieskonczonosci.
                ) ) Odp. 2 Powstanie te moglo byc np. w formie Wielkiego Wybuchu, w formie stworzenia
                ) ) przez jakiegoklowik innego Boga itp. ale wtedy moim bogiem, moim absolutem ,
                ) ) zostaje wlasnie ten Wielki Bum czy Bóg. Moze twoim Bogiem jest Wielki Wybuch.

                ) Zostawiasz, jako tako, bez komentarza, przypominając znów o trzeciej
                ) MOŻLIWOŚCI, w treści:
                ) � wszechswiat mogl powstac niejako ex nihilo, sam z siebie,
                ) jako wynik fluktuakcji kwantowej w skali mikro, z efektami w skali makro,
                ) a wiec bez potrzeby interwencji ze strony tzw. boga...�
                )
                ) Mam jednak pewien problem. Twoje stanowisko jest niestety nielogiczne, co
                ) znając już co nieco Twój światopogląd, nie powinno Ci się zdarzać. Otóż moje
                ) stwierdzenia o dwóch możliwościach powstania świata odpierasz, mówiąc, że
                ) istnieje trzecia MOŻLIWOŚĆ. Jaka MOŻLIWOŚĆ? przecież jeżeli odrzucasz dwie
                ) pozostałe (1 bo nie ma nieskończoności, 2 bo nie ma Boga ani Mu Podobnych) to
                ) zostaje tylko trzecia. Przecież jeśli te dwie odpadają to pisz nie
                ) że: �wszechświat MÓGŁ powstać niejako ex nihilo, sam z siebie, jako
                ) wynik �fluktuakcji� ( NIE POWINNO BYĆ PRZYPADKIEM �FLUKTUACJI
                ) �, bez �K�, proszę
                ) pana?) kwantowej w skali mikro, z efektami w skali makro, a więc bez potrzeby
                ) interwencji ze strony tzw. boga...� Zauważ, że piszesz MÓGŁ POWSTAĆ a nie
                ) POWSTAŁ. Uważam jednak, iż było to tylko z Twojej strony niedopatrzeniem, nie
                ) chciałeś mnie głupiutkiego stawiać przed faktem dokonanym, ja jednak o tym Ci
                ) przypominam. Zaraz, zaraz, toż to ja maluczki jestem teraz
                ) świadkiem �wiekopomnego� odkrycia. Jeżeli Pan Kagan faktycznie odrzuca obie
                ) przedstawione przeze mnie możliwości, to zostaje nam tylko ta jedna, tak
                ) pięknie zresztą przez Ciebie opisana (tylko gdyby nie to �k�...). Boże! (może
                ) to nie najlepsze określenie) dzięki Tobie świat wreszcie dowie się całej (i
                ) jedynej) prawdy o powstaniu wszechświata! Ależ Ty jesteś Wielki, Kaganie, chyba
                ) faktycznie pójdę zaraz czytać zadaną mi przez Ciebie literaturę! Dobra, koniec
                ) tej ironii. Dlatego proszę Cię o przedstawienia mi Twojego nowego LOGICZNEGO
                ) (lubisz to słowo) stanowiska w sprawie powstania wszechświata. Albo są trzy (na
                ) razie tyle pojawia się w naszej dyskusji) MOŻLIWOŚCI i Ty to przyjmujesz (czyli
                ) uważasz, że są to możliwości, z których jak na razie żadnej logicznie nie da
                ) się wykluczyć, a więc jak na razie NIE MA LOGICZNEGO DOWODU NA NIEISTNIENI TZW.
                ) BOGA � te �tzw.� mogłeś sobie odpuścić, mnie osobiści ten ton wyższości i
                ) narzucania nie obraża, ale innych może tak... ) albo przyjmujesz, że WŁAŚNIE
                ) DOKONAŁEŚ WSPANIAŁEGO ODKRYCIA DOT. POCZĄTKÓW WSZECHŚWIATA I JUTRZEJSZA CAŁA
                ) GAZETA WYBORCZA POWINNA BYĆ POŚIĘCONA TWOJEJ OSOBIE. Oba wyjścia są dosyć
                ) ciekawe.
                K: ALE CIE PISANIE NAPADLO! Nic nie rozumiesz ze wspolczesnej nauki, bo teoria
                prawdopodobienstwa jest ci obca! Ale sie NIE martw! Einstein tez jej NIE rozumial, a dostal
                nawet Nobla... A ja tej teorii kosmogonicznej (niestety) NIE wymyslilem, to sa fakty (teorie) znane od
                conajmniej 10 lat. Tyle, ze glownie w literaturze naukowej w j. angielskim... Sorry, ze cie rozczarowalem,
                ale az tak wielki to ja jescze NIE jestem...

                ) Aha, za zaproponowanie lektury dziękuję, ale na razie nie mam czasu na czytanie
                ) książek o kosmologii i kosmogonii, kiedy zgłębię te tematy poinformuję Cię
                ) natychmiast, będziemy mogli sobie podyskutować o czarnych dziurach, wodzie na
                ) Marsie, itp. (zresztą sprawy bardzo ciekawe), obecnie jednak w tej dyskusji
                ) przewaga wiedzy kosmicznej będzie po Twojej stronie.
                K: Kosmogonia to jest nauka o powstaniu kosmosu, mylisz ja wyraznie z kosmologia...
                Mialbys u mnie trudnosci z zaliczeniem...

                ) Och, teraz kiedy Ci tak schlebiam, muszę serdecznie podziękować Ci za ciepłe słowa (cytat: K: Bycie
                ) glupim to jescze NIE przestepstwo, na razie jest to ci dozwolone!). Uwielbiam
                ) dobre poczucie humoru, te dyskretne zwracanie uwagi kontr dyskutantowi,
                ) budowanie odpowiednich figur gramatycznych mających delikatnie pokazać mu brak
                ) zrozumienia dla jego argumentów przy użyciu wyszukanych słów (�głupimR
                ) 21;, jak Ty
                ) na to wpadłeś?). Bo np. jeżeli ktoś próbuje popisać się powtarzając jakieś
                ) pięknie naukowo brzmiące regułki, wiesz o co mi chodzi, jakieś pisanie, dajmy
                ) na to, o �fluktuacji (upieram się przy wersji bez �k�) kwantowej w skali mikro,
                ) z efektami w skali makro� to my tego Kagan nie lubimy, prawda? Lepiej
                ) powiedzieć, że �bycie głupim to nie przestępstwo i na razie jest to ci
                ) dozwolone�, zaraz brzmi naturalniej i przynajmniej pokazuje prawdziwy poziom
                ) piszącego, a nie ukrywa się za fluktuacją w skali makro. Dziękuję Kagan, chcę
                ) tego więcej.
                K: Nie czepiaj sie literowek, NIE mam czasu na dokladne sprawadzanie stylu czy ortografii!
                To jest forum, a nie wypracowanie szkolne!
                )
                ) K: 1. Wykaz mi, czemu wiara w Sierotke Marysie miala by byc gorsza niz
                ) wiara w zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?
                ) Czyzby takie fakty, jak:
                ) A. Polskosc Marysi.
                ) B. Jej zenska plec.
                ) C. Fakt, ze NIE jest ona BOGIEM ani okrutnym, ani msciwym.
                ) Przemawialy na jej niekorzysc?
                )
                ) Patrząc na punkt �C.� Rozumiem, że pełna wersja pytania powinna brz
                ) mieć: �Wykaz mi, czemu wiara w BOGA-Sierotke Marysie miala by byc gorsza niz
                ) wiara w zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?� Bo jeśli
                ) spytałbyś mnie o wiarę w Sierotkę Marysię jako taką, czyli o tą zwykłą Sierotkę
                ) Marysię, która świata nie stworzyła i nie jest nieskończenie dobra i mądra, to
                ) szczerze mówiąc uznałbym, iż taka wiara nie ma żadnych podstaw zarówno
                ) logicznych jak i duchowych. Ale nie zabraniałbym Ci wierzyć, Twoja sprawa.
                ) Natomiast jeśli ktoś o zdrowych zmysłach (pojęcie to oczywiście dosyć względne)
                ) chciałby wierzyć w Boga Sierotkę Marysię, a więc uważałbym, że to Sierotka
                ) Marysia stoi ponad wszystkim, że to Ona stworzyła świat i miałby ku temu jakieś
                ) powody � to proszę bardzo. Jeśli dla kogoś argumentem jest jej polskość,
                ) płeć i wymienione cechy (Mój Bóg też nie jest okrutny i mściwy, polski nie jest bo
                ) jest DLA WSZYSTKICH i wszystkie swoje dzieci kocha tak samo, płeć? Człowiek ma
                ) płeć) i to dla niego jest dowodem na to, że to ona jest Stworzycielem to OK. A
                ) o co Ci chodzi z tym �zydowskiego bozka Jahweh, czy tez wrecz w zydka Jeszu?�
                ) Proszę o wyjaśnienia.
                K: Po prostu dowiedz mi logicznie, czemu wiara w zydowskiego bozka miala by byc lepsza niz
                wiara w nasza rodzima Sierotke! Czemu Sierotka nie moze byc omnikreatorem, a jakis tam nieslubny
                bekart (pardon za NIE PP wyrazy) z Betlejem moze...

                ) I to by było tyle jeśli chodzi o odpowiedź na Twój List.
                ) Mam jednakże jeszcze kilka pytań:
                ) 1. Jak uważasz, co Cię sp
              • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 19.02.02, 13:14
                CD:
                I to by było tyle jeśli chodzi o odpowiedź na Twój List.
                > Mam jednakże jeszcze kilka pytań:
                > 1. Jak uważasz, co Cię spotka po śmierci (możliwość z Niebem i piekłem raczej
                > chyba odpada)? Chyba, że uważasz, że umieranie nie jest logiczne i po prostu je
                > odrzucasz (bo np. w naturze nic nie ginie, a natura kieruje się przecież
                > logiką ;))
                K: Tego NIKT nie wie... Zobaczymy po smierci.... Moze wedrowka dusz?
                > 2. Czy wierzysz w istnienie tzw. uczuć (wiesz, jakieś tam takie miłości,
                > przyjaźnie, nienawiści i inne takie wymysły). To chyba nie jest logiczne, jeśli
                > np. ktoś dla kogoś jest gotowy się zabić
                K: Uczucia to zludy, zapaytaj Biskupa Berkeleya...
                > 3. A tak w ogóle, to pytanie może dużo wyjaśnić, czy uważasz, że wszystko ma
                > swoje logiczne uzasadnieni, które, prędzej czy później, zostanie odkryte?
                > Odpowiedź na te pytania może nam wiele pomóc w dalszej dyskusji.
                K: NIE! Ale, jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do prawdy...



    • Gość: hegemon Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.chello.pl 18.02.02, 23:15
      Twoją pustą banie można zmierzyć, opisać, a nawet sklonować, ale czy możesz to
      zrobić ze swoimi choćby najbardziej bluźnierczymi myślami ?
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 19.02.02, 12:51
        Gość portalu: hegemon napisał(a):

        > Twoją pustą banie można zmierzyć, opisać, a nawet sklonować, ale czy możesz to
        > zrobić ze swoimi choćby najbardziej bluźnierczymi myślami ?

        Nisko upadles, znow te argumenty ad personam...
        Idziesz wiec pokutowac na watek o poziomie polskich katolikow....
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 22.02.02, 08:38
        Gość portalu: hegemon napisał(a):

        > Twoją pustą banie można zmierzyć, opisać, a nawet sklonować, ale czy możesz to
        > zrobić ze swoimi choćby najbardziej bluźnierczymi myślami ?
        Twojej NIE warto ani mierzyc, ani opisywac ani tez klonowac!
        A moje mysli, to moja prywatna sprawa, Ojcze Wielki Inkwizytorze!
    • laki88888 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 20.02.02, 19:20
      Na początku: bardzo żałuję, iż na moją dosyć obszerną i poruszającą wiele
      wątków wypowiedź odpowiadasz tak lakonicznie i wyrywkowo. Wiem, wiem, ilość nie
      znaczy jakość, ale pozwalasz mi powoli odczuwać satysfakcję z faktu, iż moja
      argumentacja jest po prostu silniejsza. Przepraszam również, że odpowiadam
      później, ale tak po prostu wyszło.

      Pozwolę sobie zacytować Cię sprzed kilkudziesięciu dni (proszę zwróć uwagę na
      wyrazy, które wyróżniłem pisząc je WIELKIMI literami):
      „A poniewaz w naszym wszechswiecie NIE JEST MOŻLIWE przekroczenie szybkosci
      swiatla, wiec nawet najszybszy superkomputer BĘDZIE MIAŁ z definicji
      ograniczoną szybkosc...” ( co ciekawe cytat ten jest z 24 XII, kiedy to
      szczególnie mocno emanowałeś negatywną energią, inni myśleli wtedy o czymś
      innym...)
      „Pojecie nieskonczonosci BYŁO NIEWĄTPLIWIE pomocne na pewnym etapie rozwoju
      nauki, ale obecnie traci przyslowowa myszka, bo przeciez WIEMY, ze ani nasz
      wszechswiat NIE JEST wieczny, ani tez NIE JEST nieskonczony...” – z 27 grudnia

      Troszkę to nie pasuje do ostatniego Twojego stwierdzenia:” Widzisz, wspolczesna
      nauka NIE operuje juz, tak ja ty i znakomita wielkosc laikow sadzi,
      pojeciami "musi", "na pewno", "bez watpliwosci" itp. Operuje zas pojeciem
      prawdopodobienstwa...”
      No i jeszcze tytuł całego wątku: ”Dowód logiczny na nieistnienie tzw. Boga”.
      A więc o czym my tu w końcu dyskutujemy: o możliwościach, o hipotezach, o
      prawdopodobieństwie czy o faktach, niezbitych dowodach zamykających dany temat,
      na podst. których można pisać „tzw.” o Bogu?
      ”K: Nie lap mnie za slowka! Ta "trzecia mozliwosc" jest po prostu najbardziej
      prawdopodobna!” – a to jest już najlepsze. Trzecia możliwość jest „najbardziej
      prawdopodobna”. Wielki (nie taki wielki, przepraszam) Kagan mówi o
      możliwościach. Gdzie ten ton z początku grudnia (pozwoliłem sobie przeczytać
      wszystkie teksty z tegoż wielgaśnego wątku, lubię być przygotowany do dyskusji,
      nawet jeśli nie uczestniczyłem w niej od początku) o tym, że jest tak i tak i
      basta, dyskutujmy ale jest tak jak ja twierdzę. Nie ma. Uważam to za mój
      maluczki sukcesik. Faktycznie:” , jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do
      prawdy... „ Zgadzam się i cieszę się. A wracając do tego „łapania za słówka”,
      wydaje mi się, iż to moje „łapanie” jest naturalną odpowiedzią na to Twoje
      zamiłowanie do prezentowania naszpikowanych fachowymi nazwami regułek i
      twierdzeń (tak z ciekawości czego Ty uczysz?, jeśli można spytać).

      Ale żeby nie przedłużać zajmę się pytaniem:
      „K: Po prostu dowiedz mi logicznie, czemu wiara w zydowskiego bozka miala by
      byc lepsza niz
      wiara w nasza rodzima Sierotke! Czemu Sierotka nie moze byc omnikreatorem, a
      jakis tam nieslubny
      bekart (pardon za NIE PP wyrazy) z Betlejem moze...”

      Są dwa pytania. Pierwsze: czy Bóg istnieje. Drugie: Kim (Czym) On jest i po
      prostu jak Go zrozumieć. Aby przejść do drugiego należy twierdząco odpowiedzieć
      na pierwsze.
      A więc przedstawię Ci mój tok rozumowania: Świat jest tak skomplikowany i nie
      dający się poznać do końca (sam to chyba zresztą potwierdzasz: „3. A tak w
      ogóle, to pytanie może dużo wyjaśnić, czy uważasz, że wszystko ma swoje
      logiczne uzasadnieni, które, prędzej czy później, zostanie odkryte? Odpowiedź
      na te pytania może nam wiele pomóc w dalszej dyskusji.
      K: NIE! Ale, jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do prawdy... „) iż
      naturalnym wyjściem jest uznać, iż nigdy nie dojdzie do sytuacji iż człowiek
      będzie mógł logicznie wszystko sobie wytłumaczyć (skąd się wziął on i
      wszechświat i po co, dlaczego umieramy itp.), że wszystko będzie mu pasowało
      itp. Najlepszym wyjściem jest przyjęcie iż istnieje COŚ co nad wszystkim tym
      stoi, jakby tego nie nazwać. Oczywiście jednocześnie dalej dąży się do
      rozwiązania tych zagadek. Bo jeśli się uważa, że nie można wszystkiego
      logicznie wytłumaczyć, a jednocześnie całkowicie neguje się istnienie takiego
      CZEGOŚ jak Bóg, uważając, iż jednak nadal jedynym co należy robić to dążyć do
      ich rozwiązywania, to efekt takiego myślenia może być tylko jeden: „Jesteśmy
      głupi i głupi będziemy a świat jest szalony”. Pewnie powiesz, iż przyjęcie iż
      Bóg istnieje jest oznaką lenistwa, dla mnie jest to jednak wyjście naturalne. A
      wracając do „nieślubnego bękarta”, czyli do pytania jakie należy sobie postawić
      dopiero po stwierdzeniu, że Bóg istnieje, to odpowiem, iż jest to już całkiem
      inna bajka. Ja, jako chrześcijanin rzymskokatolicki, nikomu nie zabraniam
      wierzyć w Allacha, czy w cokolwiek innego (Sierotka Marysia). To czy ktoś
      wierzy w tego czy tego Boga, czy po prostu uważa, iż wierzy w Boga i nic dalej
      z tym nie robi to jego decyzja. I nie obrażaj mojego Boga!


      Pozdrawiam, więcej postaram się napisać wkrótce :)

      PS. Oglądasz może igrzyska? Ciepła Australia jest wyżej w klasyfikacji
      medalowej niż zimna Polska Adama Małysza!!!










      • Gość: AndrzejM Re: TO NIE JEST DOWÓD LOGICZNY IP: *.pl 22.02.02, 01:08
        Kaganie
        Jest taki zabawny przykład "dowodu", który można opowiedzieć np. tak:
        Mały Jasio chwali się Pani nauczycielce:
        - pse pani, a ja umiem już logicznie udowodnić, że złotówka (albo dolar) i
        dozorca to jest to samo!"
        - ?? Jak tego Jasiu niby dowieść zamierzasz?
        - No to niech pani słucha:
        "Złotówka to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to ziemia,
        ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca. No więc
        złotówka to dozorca, no nie?"

        Jest także anegdota o żyrafie i chłopie. Taka:
        „Chłopu pokazano zdjęcia i opisano żyrafę. Słuchał z zainteresowaniem, ale
        potem uśmiechnął się i powiedział: ’No tak, fajno stwora.... ale takich
        zwierząt ni mo!’”.
        W tej anegdotce ‘domyślny” proces wnioskowania jest taki: ’takich zwierząt nie
        ma, bo ich nie widziałem ani nie widział mój tata i sąsiad’.. Tak mówi chłopu
        JEGO zdrowy rozsądek w oparciu o doświadczenie życiowe jego, sąsiadów, pokoleń
        przodków... Chłop nie musi wiedzieć, że jego wniosek oparty jest na poprawnym i
        często trafnym wnioskowaniu przez indukcję z przesłanek przy użyciu relacji
        prawdopodobieństwa., takie zaś wnioski mogą być bardzo trafne i użyteczne,
        tyle, że nie są to dowody, lecz wnioski , które mogą być zawodne.

        Przykład Jasia to przykład błędu wynikającego z błędnego wnioskowania
        dedukcyjnego – nieuprawnione użycie „stosunku wynikania” bez uprzedniego
        ścisłego zdefiniowania pojęć „pieniądz”, ‘forsa”, „grunt” itd. Czyli to Jasio
        popełnia błąd.
        W przypadku żyrafy zastosowano poprawne wnioskowanie indukcyjne, błędny
        wniosek jest natomiast błędem samej metody. Błędu wbrew pozorom nie popełnia
        tu chłop – to zastosowana tu użyteczna metoda wnioskowania indukcyjnego ‘jest
        winna’.

        Błędne wnioskowania dedukcyjne daje wynik przypadkowy, poprawne wnioskowanie
        indukcyjne (nie mówię tu o indukcji zupełnej!) daje wynik niepewny.

        Jako tego wątku fundator – w grudniu 2001 – na samym wstępie zastosowałeś
        metodę dedukcyjną popełniając ewidentnie ‘błąd Jasia’ (Kaganie, nie obrażaj
        się, ten Jaś występuje jako postać pozytywna w tysiącach dowcipów, często to
        tropiciel absurdów. Więc nie pisz np. ‘...ad personam...WSTYD’. Masz takie
        makro w edytorze? To nudne, a forum nie jest od obrażania się nawzajem, tylko
        od pogadania sobie w miarę przyjaźnie i na luzie. Dla mnie co najmniej).
        To oczywiste, ale na wszelki wypadek przypomnę, że pojęcie ‘nieskończoność’ w
        nauce ma nie mniej niż trzy znaczenia i jeszcze wiele emocjonalnych znaczeń w
        języku potocznym. Należy też zdefiniować ‘wszechobecność’, ‘wszechmoc’ i resztę
        i wtedy dopiero przystąpić (jak by się ktoś uparł) do dedukowania.
        Niezależnie od tego na samym wstępie popełniłeś takie „prowokacyjne” błędy
        (odejmowanie nieskończoności, co miało być dowodem itd.) . A wynika z tego
        tylko tyle, co z odejmowania liczby kartofli od liczby wschodów słońca.
        Ponieważ takich błędów nie popełnia przeciętny uczestnik forum – osoba umiejąca
        posługiwać się w pewnym co najmniej zakresie Siecią – indukcyjnie
        wywnioskowałem na podstawie twego pierwszego postu, że prowokujesz dyskusję, i
        fajnie!
        No i udało Ci się – gratuluję – wątek żyje już parę miesięcy a dyskusja jest
        zajadła – tyle, że nie na temat zawarty w tytule wątku.
        Dało się o dziwo w tę dyskusję chyba wciągnąć nawet paru profesjonalnych
        naukowców, ale dyskutuje się wnioskach indukcyjnych , nie o tytułowym dowodzie.
        Zaciekłość, język, używane inwektywy w dalszej części dyskusji nakazują mi
        jednak wątpić, czy Ty naprawdę tylko prowokowałeś!
        Może wyrażałeś rzeczywiście nie tylko swe poglądy na istotę sporu, ale i
        prezentowałeś tok rzeczywistego rozumowania? Nie mogę jakoś w to uwierzyć.
        Zdecydowana większość czynnych naukowców z dziedziny nauk przyrodniczych w tego
        typu dyskusjach uczestniczy jedynie niejako „prywatnie”, aby nie angażować i
        nie narażać na szwank powagi swej ukochanej dziedziny w jałowych dociekaniach.
        A dociekania są jałowe o tyle, że nie jest możliwe (jeszcze?) ustalenie
        wniosków zdecydowanie pewniejszych od tych z przypowieści o chłopie i żyrafie,
        gdzie wprawdzie chłop ”indukował” poprawnie, ale miał za mało przesłanek.
        Ludzka wiedza jest ciągle jeszcze zbyt dziurawa, aby wyciągać ‘indukcyjnie’
        wystarczająco pewne wnioski na temat istnienia czy nieistnienia Boga (albo jak
        wolisz ‘tzw. Boga’, ‘tak zwany’ Kaganie).
        Wprawdzie Sokratesa nazwałeś w jednym ze swych postów bałwanem (za ‘wiem, że
        nic nie wiem’) i wprawdzie od jego czasów to i owo się zmieniło, ale na razie
        takie indukcyjne dowody na nieistnienie Boga mogą być wystarczająco
        przekonywujące właśnie tylko „prywatnie”, i subiektywnie. (Dla mnie są PRAWIE
        wystarczające, to nie wyznanie wiary, tylko uwaga trochę na boku. Pogardliwe
        uwagi na temat katolików, klechów, żydków itd. nudzą mnie a czasem brzydzą).
        Tego nie zmieni a vista teoria superstrun, 10 czy 11 wymiarów itd. To jest
        wdzięczny temat do dyskusji, ale nie w tym wątku i nie na tym forum. I nie na
        poziomie popularno – naukowym, bo to nie jest dziedzina, którą się da
        popularyzować. Próby popularyzacji sieją zamęt w głowach Jasiów i powinny być
        na indeksie (he, he)., może Kaganie jako znawca (zakładam, coś muszę założyć,
        żeby nie mieć poczucia straty czasu na pisaninę) tej teorii zgodzisz się z tym?
        Ty Kaganie to oczywiście wiesz, ale na ewentualny użytek niektórych innych
        zainteresowanych w tym wątku dodam, że teoria superstrun jak dotąd nie stała
        się paradygmatem nauki. Ma wielu entuzjastów, rozwijających ją
        twórców, „zwolenników bezinteresownych’ (chyba Ty, Kaganie?) i co najważniejsze
        w praktyce uniwersytetów – jest modna.
        Ale prócz Briana Greene’a (jeden z twórców) jest też (jeden z wielu) dla
        przykładu Peter Wait (z tego samego co Green’e uniwersytetu) – sceptyk
        To by było na tyle, jak to się mówi.
        Dałem się nabrać samemu sobie na za długie pisanie i zrobiło się późno. .

        Pozdrowienia

        AndrzejM



        • Gość: Kagan Re: TO NIE JEST DOWÓD LOGICZNY IP: *.arts.monash.edu.au 22.02.02, 08:18
          Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

          ) Kaganie
          ) Jest taki zabawny przykład "dowodu", który można opowiedzieć np. tak:
          ) Mały Jasio chwali się Pani nauczycielce:
          ) - pse pani, a ja umiem już logicznie udowodnić, że złotówka (albo dolar) i
          ) dozorca to jest to samo!"
          ) - ?? Jak tego Jasiu niby dowieść zamierzasz?
          ) - No to niech pani słucha:
          ) "Złotówka to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to ziemia,
          ) ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca. No więc
          ) złotówka to dozorca, no nie?"
          K: Ja NIE stawiam zanku tozsamosci miedzy forsa a gruntem...
          Ja tylko stwierdzam:
          1. Nieskonczonosci NIE ma.
          2. Bog jest nieskonczony.
          ERGO: Boga NIE ma!
          Czyli: A is FALSE, B is A, ERGO B is FALSE!

          ) Jest także anegdota o żyrafie i chłopie. Taka:
          ) �Chłopu pokazano zdjęcia i opisano żyrafę. Słuchał z zainteresowaniem, ale
          ) potem uśmiechnął się i powiedział: �No tak, fajno stwora.... ale takich
          ) zwierząt ni mo!��.
          ) W tej anegdotce �domyślny� proces wnioskowania jest taki: �takich zwierząt nie
          ) ma, bo ich nie widziałem ani nie widział mój tata i sąsiad�.. Tak mówi chłopu
          ) JEGO zdrowy rozsądek w oparciu o doświadczenie życiowe jego, sąsiadów, pokoleń
          ) przodków... Chłop nie musi wiedzieć, że jego wniosek oparty jest na poprawnym i
          ) często trafnym wnioskowaniu przez indukcję z przesłanek przy użyciu relacji
          ) prawdopodobieństwa., takie zaś wnioski mogą być bardzo trafne i użyteczne,
          ) tyle, że nie są to dowody, lecz wnioski , które mogą być zawodne.

          ) Przykład Jasia to przykład błędu wynikającego z błędnego wnioskowania
          ) dedukcyjnego � nieuprawnione użycie �stosunku wynikania� bez
          ) uprzedniego ścisłego zdefiniowania pojęć �pieniądz�, �forsa�, ?
          ) 2;grunt� itd. Czyli to Jasio popełnia błąd.
          ) W przypadku żyrafy zastosowano poprawne wnioskowanie indukcyjne, błędny
          ) wniosek jest natomiast błędem samej metody. Błędu wbrew pozorom nie popełnia
          ) tu chłop � to zastosowana tu użyteczna metoda wnioskowania indukcyjnego jest winna�.
          )
          ) Błędne wnioskowania dedukcyjne daje wynik przypadkowy, poprawne wnioskowanie
          ) indukcyjne (nie mówię tu o indukcji zupełnej!) daje wynik niepewny.
          )
          ) Jako tego wątku fundator � w grudniu 2001 � na samym wstępie zastosowałeś
          ) metodę dedukcyjną popełniając ewidentnie �błąd Jasia� (Kaganie, nie
          ) obrażaj się, ten Jaś występuje jako postać pozytywna w tysiącach dowcipów, często to
          ) tropiciel absurdów. Więc nie pisz np. �...ad personam...WSTYD�. Masz takie
          ) makro w edytorze? To nudne, a forum nie jest od obrażania się nawzajem, tylko
          ) od pogadania sobie w miarę przyjaźnie i na luzie. Dla mnie co najmniej).
          ) To oczywiste, ale na wszelki wypadek przypomnę, że pojęcie �nieskończoność� w
          ) nauce ma nie mniej niż trzy znaczenia i jeszcze wiele emocjonalnych znaczeń w
          ) języku potocznym. Należy też zdefiniować �wszechobecność�, �wszechmoc� i resztę
          ) i wtedy dopiero przystąpić (jak by się ktoś uparł) do dedukowania.
          ) Niezależnie od tego na samym wstępie popełniłeś takie �prowokacyjne�

          K: Prosze bardzo: uscislam moj dowod:
          Nieskonczonosc to jest taka ilosc czegokolwiek, ze wieksza ilosc nie istnieje, np. oznaczmy
          nieskonczonosc przez N (odpowiednik poziomej osemki), a wiec N+1=N i N+n=N (gdzie n jest dowolna
          liczba rzeczywista). Oczywiscie, w swiecie realnym liczba "N" NIE istnieje, bowiem swiat ten jest
          skonczony w czasie i przestrzeni (niezaleznie, czy ma ona 3 czy 11 wymiarow przestrzennych).
          Tak wiec:
          1. Nieskonczonosci NIE ma.
          2. Bog jest (podobno) nieskonczony.
          ERGO: Boga NIE ma!
          Czyli: A is FALSE, B is A, ERGO B is FALSE!

          ) ; błędy (odejmowanie nieskończoności, co miało być dowodem itd.) . A wynika z tego
          ) tylko tyle, co z odejmowania liczby kartofli od liczby wschodów słońca.
          K: To ty sie mylisz! Ja odejmowalem nieskonczonosc negatywna od pozytywnej, czyli
          jakblka od jablek (albo brak jablek od jablek), czyli te sama jakosc!

          ) Ponieważ takich błędów nie popełnia przeciętny uczestnik forum � osoba umiejąca
          ) posługiwać się w pewnym co najmniej zakresie Siecią � indukcyjnie
          ) wywnioskowałem na podstawie twego pierwszego postu, że prowokujesz dyskusję, i
          ) fajnie!
          K: Dyskusje prowokowalem, ale bledu NIE popelnilem!
          ) No i udało Ci się � gratuluję � wątek żyje już parę miesięcy a dyskusja jest
          ) zajadła � tyle, że nie na temat zawarty w tytule wątku.
          ) Dało się o dziwo w tę dyskusję chyba wciągnąć nawet paru profesjonalnych
          ) naukowców, ale dyskutuje się wnioskach indukcyjnych , nie o tytułowym dowodzie.
          ) Zaciekłość, język, używane inwektywy w dalszej części dyskusji nakazują mi
          ) jednak wątpić, czy Ty naprawdę tylko prowokowałeś!
          K: Podtrzymuje dyskusje! pamietaj, ze Poincare twoerdzil, ze nieskonczonosc to uluda,
          a czas jest cykliczny! Ja wole Poincare od Cantora, bo rzowoj nauki potwierdza teorie
          wielkiego Francuza, a nie rosyjsko-niemieckiego Chazara, co umarl w azylu dla
          oblakanych (nieskonczonosci tak sie biednemu cantorowi zaczely mnozyc jak kroliki,
          ze mozg jego NIE wytrzymal).

          ) Może wyrażałeś rzeczywiście nie tylko swe poglądy na istotę sporu, ale i
          ) prezentowałeś tok rzeczywistego rozumowania? Nie mogę jakoś w to uwierzyć.
          ) Zdecydowana większość czynnych naukowców z dziedziny nauk przyrodniczych w tego
          ) typu dyskusjach uczestniczy jedynie niejako �prywatnie�, aby nie angażować i
          ) nie narażać na szwank powagi swej ukochanej dziedziny w jałowych dociekaniach.
          ) A dociekania są jałowe o tyle, że nie jest możliwe (jeszcze?) ustalenie
          ) wniosków zdecydowanie pewniejszych od tych z przypowieści o chłopie i żyrafie,
          ) gdzie wprawdzie chłop �indukował� poprawnie, ale miał za mało przesłanek.
          ) Ludzka wiedza jest ciągle jeszcze zbyt dziurawa, aby wyciągać �indukcyjnie�
          ) wystarczająco pewne wnioski na temat istnienia czy nieistnienia Boga (albo jak
          ) wolisz �tzw. Boga�, �tak zwany� Kaganie).
          ) Wprawdzie Sokratesa nazwałeś w jednym ze swych postów bałwanem (za �wiem,
          ) że nic nie wiem�) i wprawdzie od jego czasów to i owo się zmieniło, ale na razie
          ) takie indukcyjne dowody na nieistnienie Boga mogą być wystarczająco
          ) przekonywujące właśnie tylko �prywatnie�, i subiektywnie. (Dla mnie są PRAWIE
          ) wystarczające, to nie wyznanie wiary, tylko uwaga trochę na boku. Pogardliwe
          ) uwagi na temat katolików, klechów, żydków itd. nudzą mnie a czasem brzydzą).
          K: Gdyby oni sie NIE narzucali ze swoimi religiami, to bym ich tolerowal. Ale dzis znow mnie
          chialy najsc Jehowy czy inni Adwentysci...

          ) Tego nie zmieni a vista teoria superstrun, 10 czy 11 wymiarów itd. To jest
          ) wdzięczny temat do dyskusji, ale nie w tym wątku i nie na tym forum. I nie na
          ) poziomie popularno � naukowym, bo to nie jest dziedzina, którą się da
          ) popularyzować. Próby popularyzacji sieją zamęt w głowach Jasiów i powinny być
          ) na indeksie (he, he)., może Kaganie jako znawca (zakładam, coś muszę założyć,
          ) żeby nie mieć poczucia straty czasu na pisaninę) tej teorii zgodzisz się z tym?
          ) Ty Kaganie to oczywiście wiesz, ale na ewentualny użytek niektórych innych
          ) zainteresowanych w tym wątku dodam, że teoria superstrun jak dotąd nie stała
          ) się paradygmatem nauki. Ma wielu entuzjastów, rozwijających ją
          ) twórców, �zwolenników bezinteresownych� (chyba Ty, Kaganie?) i co najważniejsze
          ) w praktyce uniwersytetów � jest modna.
          K: Bo wiele tlumaczy, np. nature korpuskularno-falowa fotonu itp. Dopoki nie poznalem teorii
          superstrun, uwazalem te podwojna nature swiatla za mocno podejrzana, a teraz ja wreszcie
          rozumiem. Po prostu teoria superstrun sprawdzila sie w praktyce, i to jest jej sila!
          ) Ale prócz Briana Greene�a (jeden z twórców) jest też (jeden z wielu) dla
          ) przykładu Peter Wait (z tego samego co Green�e uniwersytetu) � sceptyk
          ) To by było na tyle, jak to się mówi.
          ) Dałem się nabrać samemu sobie na za długie pisanie i zrobiło się późno.
          ) Pozdrowienia
          K: Nawzajem! U mnie 18:15, musze zaraz wyjsc z uniwerku...
          PS: Jestem soc
          • Gość: AndrzejM Re: TO NIE JEST DOWÓD LOGICZNY IP: *.pl 22.02.02, 10:03
            U mnie 18:15, musze zaraz wyjsc z uniwerku...
            NAPISAŁEŚ, Kaganie:
            > PS: Jestem soc
            Wybacz ignorancję, nie wiem co to "soc" i dręczę się, bo stąd nie wiem, kim ja
            jestem w tym zbiorze, do którego należą elementy typu "soc". Może też "soc", a
            może nie, może nie ma mnie wcale. Pytam PRAWIE poważnie, odpowiedz.
            A do dyskuscji o żyrafach może jeszcze wrócę, jeżeli pozwolisz, Wielki Fundatorze
            Nieoczekiwanie Ciekawego Wątku (WFNCW). Mówię "nieoczekiwanie" bo od długiego już
            czasu na dyskusje na temat istnienia czy nieistnienia tak czy inaczej nazywanego
            Boga uważam (może niesłusznie) za infantylne w środowisku o jakim takim
            przygotowaniu mat/fiz. A tu mnie cholera wciągnęło! Dlatego jestem pełen uznania
            dla Twych talentów tworzenia "zaczynu", o WFNCW.
            Ale w tej chwili jest późny ranek, zbliża się 10:00 u mnie i muszę się zająć
            zarabianiem na chleb. Odpowiedz na pytania o soc!
            Pozdrawiam

            AndrzejM

            • Gość: Kagan Re: TO NIE JEST DOWÓD LOGICZNY IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 01:18
              K: U mnie 18:15, musze zaraz wyjsc z uniwerku...
              NAPISAŁEŚ, Kaganie:
              PS: Jestem soc
              Wybacz ignorancję, nie wiem co to "soc" i dręczę się, bo stąd nie wiem, kim ja
              jestem w tym zbiorze, do którego należą elementy typu "soc". Może też "soc", a
              może nie, może nie ma mnie wcale. Pytam PRAWIE poważnie, odpowiedz.
              K: Patrz moj wczesniejszy post, ktory jest pewnie na dole listy...
              Taka adasiowa logika na tym forum...

              > A do dyskuscji o żyrafach może jeszcze wrócę, jeżeli pozwolisz,
              > Wielki Fundatorze Nieoczekiwanie Ciekawego Wątku (WFNCW).
              > Mówię "nieoczekiwanie" bo od długiego już czasu na dyskusje na temat
              > istnienia czy nieistnienia tak czy inaczej nazywanego Boga uważam (może
              > niesłusznie) za infantylne w środowisku o jakim takim przygotowaniu
              > mat/fiz. A tu mnie cholera wciągnęło! Dlatego jestem pełen uznania
              > dla Twych talentów tworzenia "zaczynu", o WFNCW.
              K: Jak widzisz, choc NIE jestem ani fizykiem (ledwo inzynier elektryk)
              ani matematykiem (tez wiedza ledwo inzyniersko-ekonometryczno-statystyczna),
              ale jakos wciagnalem osoby o scislych umyslach do tej dyskusji...
              Dziekuje za udzial! I jeszcze jedno; dobrze, ze sie wlasciwie NIKT
              ze mna NIE zgadza, bo inaczej nasza dyskusja by przypominala tzw.
              dyskusje na zjazdach nieboszczki PZPR. A przeciez NIE o to nam tu
              chodzi! Oprocz tego, "unlike" (Cholera, jak to jest po polsku?)
              religianci, ja NIKOGO NIE mam zamiaru "nawracac" na ateizm czy
              agnoscytyzm. To musi byc wybor swiadomy, racjonalny i logiczny, a NIE
              oparty na zwierzecych impulsach, zwanych "cudownym nawroceniem"...

              > Ale w tej chwili jest późny ranek, zbliża się 10:00 u mnie i muszę się zająć
              > zarabianiem na chleb. Odpowiedz na pytania o soc!
              K: Odp. na wczesniejszym (chronologicznie) poscie...
              > Pozdrawiam - MUTUAL!
        • Gość: Kagan TO JEST DOWÓD LOGICZNY IP: *.arts.monash.edu.au 22.02.02, 08:25
          ) Kaganie Jest taki zabawny przykład "dowodu", który można opowiedzieć np. tak:
          ) Mały Jasio chwali się Pani nauczycielce:
          ) - pse pani, a ja umiem już logicznie udowodnić, że złotówka (albo dolar) i
          ) dozorca to jest to samo!"
          ) - ?? Jak tego Jasiu niby dowieść zamierzasz?
          ) - No to niech pani słucha:
          ) "Złotówka to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to ziemia,
          ) ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca. No więc
          ) złotówka to dozorca, no nie?"
          K: Ja NIE stawiam zanku tozsamosci miedzy forsa a gruntem...
          Ja tylko stwierdzam:
          1. Nieskonczonosci NIE ma.
          2. Bog jest nieskonczony.
          ERGO: Boga NIE ma!
          Czyli: A is FALSE, B is A, ERGO B is FALSE!

          ) Jest także anegdota o żyrafie i chłopie. Taka:
          ) �Chłopu pokazano zdjęcia i opisano żyrafę. Słuchał z zainteresowaniem, ale
          ) potem uśmiechnął się i powiedział: �No tak, fajno stwora.... ale takich
          ) zwierząt ni mo!��.
          ) W tej anegdotce �domyślny� proces wnioskowania jest taki: �takich zwierząt nie
          ) ma, bo ich nie widziałem ani nie widział mój tata i sąsiad�.. Tak mówi chłopu
          ) JEGO zdrowy rozsądek w oparciu o doświadczenie życiowe jego, sąsiadów, pokoleń
          ) przodków... Chłop nie musi wiedzieć, że jego wniosek oparty jest na poprawnym i
          ) często trafnym wnioskowaniu przez indukcję z przesłanek przy użyciu relacji
          ) prawdopodobieństwa., takie zaś wnioski mogą być bardzo trafne i użyteczne,
          ) tyle, że nie są to dowody, lecz wnioski , które mogą być zawodne.

          ) Przykład Jasia to przykład błędu wynikającego z błędnego wnioskowania
          ) dedukcyjnego � nieuprawnione użycie �stosunku wynikania� bez
          ) uprzedniego ścisłego zdefiniowania pojęć �pieniądz�, �forsa�, ?
          ) 2;grunt� itd. Czyli to Jasio popełnia błąd.
          ) W przypadku żyrafy zastosowano poprawne wnioskowanie indukcyjne, błędny
          ) wniosek jest natomiast błędem samej metody. Błędu wbrew pozorom nie popełnia
          ) tu chłop � to zastosowana tu użyteczna metoda wnioskowania indukcyjnego jest winna�.
          )
          ) Błędne wnioskowania dedukcyjne daje wynik przypadkowy, poprawne wnioskowanie
          ) indukcyjne (nie mówię tu o indukcji zupełnej!) daje wynik niepewny.
          ) Jako tego wątku fundator � w grudniu 2001 � na samym wstępie zastosowałeś
          ) metodę dedukcyjną popełniając ewidentnie �błąd Jasia� (Kaganie, nie
          ) obrażaj się, ten Jaś występuje jako postać pozytywna w tysiącach dowcipów, często to
          ) tropiciel absurdów. Więc nie pisz np. �...ad personam...WSTYD�. Masz takie
          ) makro w edytorze? To nudne, a forum nie jest od obrażania się nawzajem, tylko
          ) od pogadania sobie w miarę przyjaźnie i na luzie. Dla mnie co najmniej).
          ) To oczywiste, ale na wszelki wypadek przypomnę, że pojęcie �nieskończoność� w
          ) nauce ma nie mniej niż trzy znaczenia i jeszcze wiele emocjonalnych znaczeń w
          ) języku potocznym. Należy też zdefiniować �wszechobecność�, �wszechmoc� i resztę
          ) i wtedy dopiero przystąpić (jak by się ktoś uparł) do dedukowania.
          ) Niezależnie od tego na samym wstępie popełniłeś takie �prowokacyjne�

          K: Prosze bardzo: uscislam moj dowod:
          Nieskonczonosc to jest taka ilosc czegokolwiek, ze wieksza ilosc nie istnieje, np. oznaczmy
          nieskonczonosc przez N (odpowiednik poziomej osemki), a wiec N+1=N i N+n=N (gdzie n jest
          dowolna
          liczba rzeczywista). Oczywiscie, w swiecie realnym liczba "N" NIE istnieje, bowiem swiat ten jest
          skonczony w czasie i przestrzeni (niezaleznie, czy ma ona 3 czy 11 wymiarow przestrzennych).
          Tak wiec:
          1. Nieskonczonosci NIE ma.
          2. Bog jest (podobno) nieskonczony.
          ERGO: Boga NIE ma!
          Czyli: A is FALSE, B is A, ERGO B is FALSE!

          ) ; błędy (odejmowanie nieskończoności, co miało być dowodem itd.) . A wynika z tego
          ) tylko tyle, co z odejmowania liczby kartofli od liczby wschodów słońca.
          K: To ty sie mylisz! Ja odejmowalem nieskonczonosc negatywna od pozytywnej, czyli
          jakblka od jablek (albo brak jablek od jablek), czyli te sama jakosc!

          ) Ponieważ takich błędów nie popełnia przeciętny uczestnik forum � osoba umiejąca
          ) posługiwać się w pewnym co najmniej zakresie Siecią � indukcyjnie
          ) wywnioskowałem na podstawie twego pierwszego postu, że prowokujesz dyskusję, i fajnie!
          K: Dyskusje prowokowalem, ale bledu NIE popelnilem!
          ) No i udało Ci się � gratuluję � wątek żyje już parę miesięcy a dyskusja jest
          ) zajadła � tyle, że nie na temat zawarty w tytule wątku.
          ) Dało się o dziwo w tę dyskusję chyba wciągnąć nawet paru profesjonalnych
          ) naukowców, ale dyskutuje się wnioskach indukcyjnych , nie o tytułowym dowodzie.
          ) Zaciekłość, język, używane inwektywy w dalszej części dyskusji nakazują mi
          ) jednak wątpić, czy Ty naprawdę tylko prowokowałeś!
          K: Podtrzymuje dyskusje! pamietaj, ze Poincare twoerdzil, ze nieskonczonosc to uluda,
          a czas jest cykliczny! Ja wole Poincare od Cantora, bo rzowoj nauki potwierdza teorie
          wielkiego Francuza, a nie rosyjsko-niemieckiego Chazara, co umarl w azylu dla
          oblakanych (nieskonczonosci tak sie biednemu cantorowi zaczely mnozyc jak kroliki,
          ze mozg jego NIE wytrzymal).

          ) Może wyrażałeś rzeczywiście nie tylko swe poglądy na istotę sporu, ale i
          ) prezentowałeś tok rzeczywistego rozumowania? Nie mogę jakoś w to uwierzyć.
          ) Zdecydowana większość czynnych naukowców z dziedziny nauk przyrodniczych w tego
          ) typu dyskusjach uczestniczy jedynie niejako �prywatnie�, aby nie angażować i
          ) nie narażać na szwank powagi swej ukochanej dziedziny w jałowych dociekaniach.
          ) A dociekania są jałowe o tyle, że nie jest możliwe (jeszcze?) ustalenie
          ) wniosków zdecydowanie pewniejszych od tych z przypowieści o chłopie i żyrafie,
          ) gdzie wprawdzie chłop �indukował� poprawnie, ale miał za mało przesłanek.
          ) Ludzka wiedza jest ciągle jeszcze zbyt dziurawa, aby wyciągać �indukcyjnie�
          ) wystarczająco pewne wnioski na temat istnienia czy nieistnienia Boga (albo jak
          ) wolisz �tzw. Boga�, �tak zwany� Kaganie).
          ) Wprawdzie Sokratesa nazwałeś w jednym ze swych postów bałwanem (za �wiem,
          ) że nic nie wiem�) i wprawdzie od jego czasów to i owo się zmieniło, ale na razie
          ) takie indukcyjne dowody na nieistnienie Boga mogą być wystarczająco
          ) przekonywujące właśnie tylko �prywatnie�, i subiektywnie. (Dla mnie są PRAWIE
          ) wystarczające, to nie wyznanie wiary, tylko uwaga trochę na boku. Pogardliwe
          ) uwagi na temat katolików, klechów, żydków itd. nudzą mnie a czasem brzydzą).
          K: Gdyby oni sie NIE narzucali ze swoimi religiami, to bym ich tolerowal. Ale dzis znow mnie
          chialy najsc Jehowy czy inni Adwentysci...

          ) Tego nie zmieni a vista teoria superstrun, 10 czy 11 wymiarów itd. To jest
          ) wdzięczny temat do dyskusji, ale nie w tym wątku i nie na tym forum. I nie na
          ) poziomie popularno � naukowym, bo to nie jest dziedzina, którą się da
          ) popularyzować. Próby popularyzacji sieją zamęt w głowach Jasiów i powinny być
          ) na indeksie (he, he)., może Kaganie jako znawca (zakładam, coś muszę założyć,
          ) żeby nie mieć poczucia straty czasu na pisaninę) tej teorii zgodzisz się z tym?
          ) Ty Kaganie to oczywiście wiesz, ale na ewentualny użytek niektórych innych
          ) zainteresowanych w tym wątku dodam, że teoria superstrun jak dotąd nie stała
          ) się paradygmatem nauki. Ma wielu entuzjastów, rozwijających ją
          ) twórców, �zwolenników bezinteresownych� (chyba Ty, Kaganie?) i co najważniejsze
          ) w praktyce uniwersytetów � jest modna.
          K: Bo wiele tlumaczy, np. nature korpuskularno-falowa fotonu itp. Dopoki nie poznalem teorii
          superstrun, uwazalem te podwojna nature swiatla za mocno podejrzana, a teraz ja wreszcie
          rozumiem. Po prostu teoria superstrun sprawdzila sie w praktyce, i to jest jej sila!
          ) Ale prócz Briana Greene�a (jeden z twórców) jest też (jeden z wielu) dla
          ) przykładu Peter Wait (z tego samego co Green�e uniwersytetu) � sceptyk
          ) To by było na tyle, jak to się mówi.
          ) Dałem się nabrać samemu sobie na za długie pisanie i zrobiło się późno.
          ) Pozdrowienia
          K: Nawzajem! U mnie 18:15, musze zaraz wyjsc z uniwerku...
          PS: Jestem socjologiem i ekonomista, a NIE fizykiem, choc mam
          • Gość: AndrzejM Re: WYJASNIŁO SIĘ Z SOC, ALE... IP: *.pl 22.02.02, 10:44
            Napisałeś na końcu w kolejnym poscie
            > PS: Jestem socjologiem i ekonomista, a NIE fizykiem, choc mam


            Wyjaśniło się z soc(bałem się, że może socjalista albo co gorszego) (może coś w
            moim PC -cie zagremliło), ale co masz....?

            Jeszcze raz pozdrawiam
            AndrzejM


            • lisa2 Do AndrzejM 22.02.02, 15:28
              Do Andrzeja M

              Proszę o analizę logiczną i naukowe podejście w sposób popularny (na niskim
              poziomie i poparty prostymi przykładami) do mojej próby obalenia logicznego
              fałszywości założeń w głównym temacie wątku.
              Mój tekst napisany: lisa2 15-02-2002 01:11

              Z poważaniem

              lisa2 [ : >
              • Gość: Kagan Re: Do AndrzejM IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 05:11
                lisa2 napisał(a):

                > Do Andrzeja M
                >
                > Proszę o analizę logiczną i naukowe podejście w sposób popularny (na niskim
                > poziomie i poparty prostymi przykładami) do mojej próby obalenia logicznego
                > fałszywości założeń w głównym temacie wątku.
                > Mój tekst napisany: lisa2 15-02-2002 01:11
                >
                > Z poważaniem
                >
                > lisa2 [ : >
                LISA! Znasz THE SIMPSONS? Tam LISA jest najinteligentniejsza ze
                wszystkich i najlepiej wyksztalcona!
                Kagan
              • Gość: AndrzejM Re: Do LISY2 IP: *.pl 23.02.02, 21:41
                lisa2 napisał(a):

                > Do Andrzeja M
                >
                > Proszę o analizę logiczną i naukowe podejście w sposób popularny (na niskim
                > poziomie i poparty prostymi przykładami) do mojej próby obalenia logicznego
                > fałszywości założeń w głównym temacie wątku.
                > Mój tekst napisany: lisa2 15-02-2002 01:11

                LISO, twój tekst o którym wyżej bardzo mi się podobał! Jeżeli nie jesteś mat/fiz
                to gratuluję precyzji i szerokości myślenia. Tylko z tymi nieskończonościami
                traktowanymi nie jako słowa potoczne miejscami (ale nie wszędzie) trochę
                pokręciłas.
                Jeżeli już mówimy o logice, ona implikuje precyzję wyrażania się - w Twoim
                tekscie powyżej należy chyba zastąpić co najmniej słowa "obalenia logicznego"
                słowami "uzasadnienia logicznego", prawda?
                Co do podejscia "na niskim poziomie" i "prostych przykładów - to proste ujęcie
                wymaga wysokiego poziomu zrozumienia tego, o czym się mówi. Bełkot jest
                najczęściej skomplikowany po to, aby ukryć miałkość treści, albo jest wynikiem
                bałaganu na strychu. Mówię oczywiście o względnej prostocie.
                Piszę o tym dlatego, że nie jestem profesjonalnym Matematykiem, Fizykiem.
                Logikiem i proste ujęcie czegokolwiek w tych dziedzinach sprawia mi pewną
                trudność, a uczciwe spełnienie Twojego życzenia wymaga odpowiedzialności za
                słowo. A może "trochę CAŁKIEM" nas nabierasz i jesteś Profesorem Filozofii i Nauk
                Pokrewnych?
                Dlatego napiszę za parę dni - po namyśle a także dlatego, że ostatnio mam bardzo
                mało czasu.

                Serecznie pozdrawiam

                AndrzejM
                • lisa2 Re: Do Andrzeja M (2) 24.02.02, 19:12
                  Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                  > lisa2 napisał(a):

                  > > Do Andrzeja M
                  > >
                  > > Proszę o analizę logiczną i naukowe podejście w sposób popularny (na niski
                  > m
                  > > poziomie i poparty prostymi przykładami) do mojej próby obalenia logiczneg
                  > o
                  > > fałszywości założeń w głównym temacie wątku.
                  > > Mój tekst napisany: lisa2 15-02-2002 01:11

                  Przepraszam!
                  Tu chodzi o mój tekst z 17-02-2002 godz. 01:11 a nie z 15-02 - bo takiego nie
                  było

                  Moja pomyłka!

                  > LISO, twój tekst o którym wyżej bardzo mi się podobał! Jeżeli nie jesteś mat/fi
                  > z
                  > to gratuluję precyzji i szerokości myślenia. Tylko z tymi nieskończonościami
                  > traktowanymi nie jako słowa potoczne miejscami (ale nie wszędzie) trochę
                  > pokręciłas.
                  > Jeżeli już mówimy o logice, ona implikuje precyzję wyrażania się - w Twoim
                  > tekscie powyżej należy chyba zastąpić co najmniej słowa "obalenia logicznego"
                  > słowami "uzasadnienia logicznego", prawda?

                  Chodziło mi o Obalenie "Dowodu Logicznego" za pomocą rozumowania logicznego,
                  czyli takie logiczne wyjaśnienie, które wykaże, że główny temat wątku "Dowód
                  Logiczny..." wcale nie jest dowodem Logicznym. Jest ewentualnie sofistyką.

                  Ja nie chcę używać sofistycznej metody przekonywania do swoich racji.
                  Chcę uczciwe dowody logiczne - jeśli da się to udowodnić.

                  > Co do podejscia "na niskim poziomie" i "prostych przykładów - to proste ujęcie
                  > wymaga wysokiego poziomu zrozumienia tego, o czym się mówi.

                  Niestety, mam średnie wykształcenie techniczne, i z logiką u mnie jest nie zawsze
                  dobrze, a to z braku wszechstronnej wiedzy, a przede wszystkim wyciągania
                  prawidłowych wniosków z trudnych dla mnie argumentów. Uff...

                  > ...Bełkot jest
                  > najczęściej skomplikowany po to, aby ukryć miałkość treści, albo jest wynikiem
                  > bałaganu na strychu.

                  No cóż, moja płaska główka [ : >> jest naprawdę płaska i na strychu dotąd
                  niewielle się zmieściło. Zażywam w związku z tym odpowiednie leki, które mają mi
                  trochę rozmiękczyć sztywną część mojej czapeczki i poszerzyć zawartość znajdującą
                  się pod nią. [ : >?>

                  > Mówię oczywiście o względnej prostocie.
                  > Piszę o tym dlatego, że nie jestem profesjonalnym Matematykiem, Fizykiem.
                  > Logikiem i proste ujęcie czegokolwiek w tych dziedzinach sprawia mi pewną
                  > trudność, a uczciwe spełnienie Twojego życzenia wymaga odpowiedzialności za
                  > słowo.

                  Zapewniam cię jeszcze raz, że to co piszę, jest rzeczywistym sposobem mojego
                  myślenia, bez żadnych ukrytych mniej lub bardziej podtekstów.

                  > A może "trochę CAŁKIEM" nas nabierasz i jesteś Profesorem Filozofii i Nauk
                  > Pokrewnych?

                  jw.

                  Zastanów się i rzeczywiście wyjaśnij, co tu jest prawdziwym i logicznym
                  wyjaśnieniem, a co tylko naginaniem różnych znanych i nieznanych argumentów,
                  które poprzez swą niezrozumiałość mąci tylko w takich główkach jak moja.

                  Serdecznie dziękuję za próbę.

                  lisa2
            • Gość: Kagan Re: WYJASNIŁO SIĘ Z SOC, ALE... IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 01:08
              Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

              > Napisałeś na końcu w kolejnym poscie
              > > PS: Jestem socjologiem i ekonomista, a NIE fizykiem, choc mam

              > Wyjaśniło się z soc(bałem się, że może socjalista albo co gorszego)
              (może coś w moim PC -cie zagremliło), ale co masz....?
              >
              > Jeszcze raz pozdrawiam
              > AndrzejM
              K: To NIE twoj komputer zawinil, ale adasiowy serwer, co ucina
              posty, nie wysyla potwierdzen i sie po prostu "zawiesza" ("freeze")...
              A ja jestem nie dosc ze agnostykiem, to tez i socjaldemokrata...
              HORROR!
              Kagan z pozdr.


              • Gość: AndrzejM Re: WYJASNIŁO SIĘ Z SOC, ALE... IP: *.pl 23.02.02, 11:14

                > A ja jestem nie dosc ze agnostykiem, to tez i socjaldemokrata...
                > HORROR!
                > Kagan z pozdr.
                > Kagania, nie boję się (HORRoR!)agnostyków ani socjaldemokratów.
                (zdefiniuj "socjaldemokrata" - może ja też nim jestem a może TAKIEGO jak
                zdefiniujesz właśnie się się jednak "boję").

                > Ja jestem stwór eklektyczny, nie lubię ("boję się") dogmatyków i fanatyków.
                Fizykiem ani matematykiem od Fizyki i Matematyki przez duże F i M też nie jestem
                ani nie mam solidnego przygotowania w tych dziedzinach - jakiegoś dorobku.
                Natomiast całe zawodowe życie spędzam na zastosowaniach mat/fiz, tyle że poruszam
                się tam w dośc ograniczonych rejonach mat/fiz i rejonach zastosowań.
                Do Twego wątku - mam na uwadze tylko sprawy formalnej poprawnośąci tytułowego
                dowodu - jeszcze wróce, co przyniesie conajmniej zwiększenie ilości postów w
                wątku.
                Ale nie wiem kiedy - akurat zwaliło mi się na głowę wiele spraw.

                Pozdrawiam
                AndrzejM

                • Gość: Kagan Re: WYJASNIŁO SIĘ Z SOC, ALE... IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 12:07
                  Gość portalu: AndrzejM napisał(a):
                  K: A ja jestem nie dosc ze agnostykiem, to tez i socjaldemokrata...
                  HORROR!
                  Kagan z pozdr.

                  > Kagania, nie boję się (HORRoR!)agnostyków ani socjaldemokratów.
                  > (zdefiniuj "socjaldemokrata" - może ja też nim jestem a może TAKIEGO jak
                  > zdefiniujesz właśnie się się jednak "boję").
                  >
                  > > Ja jestem stwór eklektyczny, nie lubię ("boję się") dogmatyków i fanatyków
                  > .
                  > Fizykiem ani matematykiem od Fizyki i Matematyki przez duże F i M też nie
                  > jestem
                  > ani nie mam solidnego przygotowania w tych dziedzinach - jakiegoś dorobku.
                  > Natomiast całe zawodowe życie spędzam na zastosowaniach mat/fiz, tyle że
                  > poruszam się tam w dośc ograniczonych rejonach mat/fiz i rejonach zastosowań.
                  > Do Twego wątku - mam na uwadze tylko sprawy formalnej poprawnośąci tytułowego
                  > dowodu - jeszcze wróce, co przyniesie conajmniej zwiększenie ilości postów w
                  > wątku.
                  > Ale nie wiem kiedy - akurat zwaliło mi się na głowę wiele spraw.
                  > Pozdrawiam
                  > AndrzejM

                  K: Ja definiuje 'socjaledmokrate' jako umiarkowanego socjaliste
                  (czyli takiego, co odrzuca rewolucje, chyba ze syf jest taki
                  jak teraz w Argentynie czy niedlugo bedzie w Polsce).
                  Mam nadzieje, ze znajdziesz czas na odpowiedz...
                  Kagan

      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 22.02.02, 08:36
        laki88888 napisał(a):

        > Na początku: bardzo żałuję, iż na moją dosyć obszerną i poruszającą wiele
        > wątków wypowiedź odpowiadasz tak lakonicznie i wyrywkowo. Wiem, wiem, ilość nie
        > znaczy jakość, ale pozwalasz mi powoli odczuwać satysfakcję z faktu, iż moja
        > argumentacja jest po prostu silniejsza. Przepraszam również, że odpowiadam
        > później, ale tak po prostu wyszło.
        >
        > Pozwolę sobie zacytować Cię sprzed kilkudziesięciu dni (proszę zwróć uwagę na
        > wyrazy, które wyróżniłem pisząc je WIELKIMI literami):
        > �A poniewaz w naszym wszechswiecie NIE JEST MOŻLIWE przekroczenie szybkosci
        > swiatla, wiec nawet najszybszy superkomputer BĘDZIE MIAŁ z definicji
        > ograniczoną szybkosc...� ( co ciekawe cytat ten jest z 24 XII, kiedy to
        > szczególnie mocno emanowałeś negatywną energią, inni myśleli wtedy o czymś innym...)
        > �Pojecie nieskonczonosci BYŁO NIEWĄTPLIWIE pomocne na pewnym etapie rozwoju
        > nauki, ale obecnie traci przyslowowa myszka, bo przeciez WIEMY, ze ani nasz
        > wszechswiat NIE JEST wieczny, ani tez NIE JEST nieskonczony...� � z 27 grudnia
        >
        > Troszkę to nie pasuje do ostatniego Twojego stwierdzenia:� Widzisz, wspolczesna
        > nauka NIE operuje juz, tak ja ty i znakomita wielkosc laikow sadzi,
        > pojeciami "musi", "na pewno", "bez watpliwosci" itp. Operuje zas pojeciem
        > prawdopodobienstwa...�
        K: mylisz dwie rozne jakosci: rozmiar i wiek swiata z prawami rzadzacymi nim i jego
        budowa w skali mikro! A skala mikro rzadzi sie innymi prawami niz skala makro. To jest na poczatku
        kazdego dobrego akademickiego podrecznika fizyki!
        > No i jeszcze tytuł całego wątku: �Dowód logiczny na nieistnienie tzw. Boga�.
        > A więc o czym my tu w końcu dyskutujemy: o możliwościach, o hipotezach, o
        > prawdopodobieństwie czy o faktach, niezbitych dowodach zamykających dany temat,
        > na podst. których można pisać �tzw.� o Bogu?
        > �K: Nie lap mnie za slowka! Ta "trzecia mozliwosc" jest po prostu najbardziej
        > prawdopodobna!� � a to jest już najlepsze. Trzecia możliwość jest najbardziej
        > prawdopodobna�. Wielki (nie taki wielki, przepraszam) Kagan mówi o
        > możliwościach. Gdzie ten ton z początku grudnia (pozwoliłem sobie przeczytać
        > wszystkie teksty z tegoż wielgaśnego wątku, lubię być przygotowany do dyskusji,
        > nawet jeśli nie uczestniczyłem w niej od początku) o tym, że jest tak i tak i
        > basta, dyskutujmy ale jest tak jak ja twierdzę. Nie ma. Uważam to za mój
        > maluczki sukcesik. Faktycznie:� , jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do
        > prawdy... � Zgadzam się i cieszę się. A wracając do tego �łapania za słówka�,
        > wydaje mi się, iż to moje �łapanie� jest naturalną odpowiedzią na to Twoje
        > zamiłowanie do prezentowania naszpikowanych fachowymi nazwami regułek i
        > twierdzeń (tak z ciekawości czego Ty uczysz?, jeśli można spytać).
        K: Juz pisalem, ze ekonomii i socjologii (jestem taki multidyscyplinarny)...
        >
        > Ale żeby nie przedłużać zajmę się pytaniem:
        > �K: Po prostu dowiedz mi logicznie, czemu wiara w zydowskiego bozka mialaby
        > byc lepsza niz wiara w nasza rodzima Sierotke! Czemu Sierotka nie moze byc omnikreatorem, a
        > jakis tam nieslubny bekart (pardon za NIE PP wyrazy) z Betlejem moze...�
        >
        > Są dwa pytania. Pierwsze: czy Bóg istnieje. Drugie: Kim (Czym) On jest i po
        > prostu jak Go zrozumieć. Aby przejść do drugiego należy twierdząco odpowiedzieć
        > na pierwsze.
        K: Ja sie NIE zajmuje natura nieistniejacego boga, ale wyobrazeniami o nim. Tak jak mozemy
        dyskutowac nature Kmicica czy Wokulskiego, ktorzy tez realnie nigdy NIE istnieli, tak samo mozemy
        dyskutowac nature NIE istniejacych zydowskich bozkow Jeszu czy Jahweh...
        a
        > A więc przedstawię Ci mój tok rozumowania: Świat jest tak skomplikowany i nie
        > dający się poznać do końca (sam to chyba zresztą potwierdzasz: �3. A tak w
        > ogóle, to pytanie może dużo wyjaśnić, czy uważasz, że wszystko ma swoje
        > logiczne uzasadnieni, które, prędzej czy później, zostanie odkryte? Odpowiedź
        > na te pytania może nam wiele pomóc w dalszej dyskusji.
        > K: NIE! Ale, jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do prawdy... �) iż
        > naturalnym wyjściem jest uznać, iż nigdy nie dojdzie do sytuacji iż człowiek
        > będzie mógł logicznie wszystko sobie wytłumaczyć (skąd się wziął on i
        > wszechświat i po co, dlaczego umieramy itp.), że wszystko będzie mu pasowało
        > itp. Najlepszym wyjściem jest przyjęcie iż istnieje COŚ co nad wszystkim tym
        > stoi, jakby tego nie nazwać. Oczywiście jednocześnie dalej dąży się do
        > rozwiązania tych zagadek. Bo jeśli się uważa, że nie można wszystkiego
        > logicznie wytłumaczyć, a jednocześnie całkowicie neguje się istnienie takiego
        > CZEGOŚ jak Bóg, uważając, iż jednak nadal jedynym co należy robić to dążyć do
        > ich rozwiązywania, to efekt takiego myślenia może być tylko jeden: �Jeste
        > śmy głupi i głupi będziemy a świat jest szalony�. Pewnie powiesz, iż przyjęcie iż
        > Bóg istnieje jest oznaką lenistwa, dla mnie jest to jednak wyjście naturalne.
        K: Sam przyznjesz wiec, ze powolywanie niepotrzebnych, acz wygodnych bytow
        jest oznaka lenistwa, czy tez, lepiej, ucieczki ze swiata realnego. Wierzacy przypominaja tu bardzo
        schizofrenikow i narkomanow...

        > A wracając do �nieślubnego bękarta�, czyli do pytania jakie należy sobie postawić
        > dopiero po stwierdzeniu, że Bóg istnieje, to odpowiem, iż jest to już całkiem
        > inna bajka. Ja, jako chrześcijanin rzymskokatolicki, nikomu nie zabraniam
        > wierzyć w Allacha, czy w cokolwiek innego (Sierotka Marysia). To czy ktoś
        > wierzy w tego czy tego Boga, czy po prostu uważa, iż wierzy w Boga i nic dalej
        > z tym nie robi to jego decyzja. I nie obrażaj mojego Boga!
        K: A ty NIE obrazaj mojego, chocby ON (Ona) nawet i NIE istnial!
        Dla mnie np. krzyze na budynkach to obraza dla Sierotki, stad tak atakuje te wasze zydowskie bozki...
        >
        > Pozdrawiam, więcej postaram się napisać wkrótce :)
        K: Nawzajem, jak sie zupelnie NIE obraziles...
        >
        > PS. Oglądasz może igrzyska? Ciepła Australia jest wyżej w klasyfikacji
        > medalowej niż zimna Polska Adama Małysza!!!
        K: To raczej zboczenie, bo jeden medal fuksem i niesprawiedliwie, a drugi w
        cyrkowej, niepowaznej konkurencji...
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 01:40
        laki88888 napisał(a):
        (CUT-POWTORZENIE)
        > Pozwolę sobie zacytować Cię sprzed kilkudziesięciu dni (proszę zwróć uwagę na
        > wyrazy, które wyróżniłem pisząc je WIELKIMI literami):
        > „A poniewaz w naszym wszechswiecie NIE JEST MOŻLIWE przekroczenie szybkosci
        > swiatla, wiec nawet najszybszy superkomputer BĘDZIE MIAŁ z definicji
        > ograniczoną szybkosc...” ( co ciekawe cytat ten jest z 24 XII, kiedy to
        > szczególnie mocno emanowałeś negatywną energią, inni myśleli wtedy o czymś
        > innym...)
        K: 24 grudnia to dzien bliski tzw. zimowego przesilenia, i NIC wiecej...
        Z niewiadomych powodow przyjeto go za dzien urodzenia pewnego nieslubnego
        zydka. Dla Polakow dzien ten NIE powinien miec wiec zadnego specjalnego
        znaczenia...

        > „Pojecie nieskonczonosci BYŁO NIEWĄTPLIWIE pomocne na pewnym etapie rozwoju
        > nauki, ale obecnie traci przyslowowa myszka, bo przeciez WIEMY, ze ani nasz
        > wszechswiat NIE JEST wieczny, ani tez NIE JEST nieskonczony...” – z
        > 27 grudnia
        >
        > Troszkę to nie pasuje do ostatniego Twojego stwierdzenia:” Widzisz, wspolczesna
        > nauka NIE operuje juz, tak ja ty i znakomita wielkosc laikow sadzi,
        > pojeciami "musi", "na pewno", "bez watpliwosci" itp. Operuje zas pojeciem
        > prawdopodobienstwa...”
        K: No i co ztego? Pomyliles zjawiska w skali makro (w duzej mierze
        zdeterminowanymi, chocby prawami termodynamiki), ze zjawiskami w skali mikro
        (niezdeterminowanymi, losowymi). I cytujesz mnie bardzo wyrywkowo...

        > No i jeszcze tytuł całego wątku: ”Dowód logiczny na nieistnienie tzw. Boga”.
        > A więc o czym my tu w końcu dyskutujemy: o możliwościach, o hipotezach, o
        > prawdopodobieństwie czy o faktach, niezbitych dowodach zamykających dany temat,
        > na podst. których można pisać „tzw.” o Bogu?
        K: Mowimy w skali makro o dowodzie scisle logicznym, pamietajac, ze
        w skali mikro rzadza nieco inne prawa...

        > ”K: Nie lap mnie za slowka! Ta "trzecia mozliwosc" jest po prostu najbardziej
        > prawdopodobna!” – a to jest już najlepsze. Trzecia możliwość jest najbardziej
        > prawdopodobna. Wielki (nie taki wielki, przepraszam) Kagan mówi o
        > możliwościach. Gdzie ten ton z początku grudnia (pozwoliłem sobie przeczytać
        > wszystkie teksty z tegoż wielgaśnego wątku, lubię być przygotowany do dyskusji,
        > nawet jeśli nie uczestniczyłem w niej od początku) o tym, że jest tak i tak i
        > basta, dyskutujmy ale jest tak jak ja twierdzę. Nie ma. Uważam to za mój
        > maluczki sukcesik.
        K: Tylko nierozumni religianci sa w 100% pewni swej wiary. Ludzie rozumni
        zawsze maja watpliwosci...

        > Faktycznie:” , jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do
        > prawdy... „ Zgadzam się i cieszę się. A wracając do tego „łapania z
        > a słówka”,
        > wydaje mi się, iż to moje „łapanie” jest naturalną odpowiedzią na to Twoje
        > zamiłowanie do prezentowania naszpikowanych fachowymi nazwami regułek i
        > twierdzeń (tak z ciekawości czego Ty uczysz?, jeśli można spytać).
        K: Czego ucze napisalem juz na tym watku... I wcale NIE uzywam trudnego
        jezyka (czasem tylko zartem, jak mi wmawiaja naiwnosc i niewiedze)...

        > Ale żeby nie przedłużać zajmę się pytaniem:
        > „K: Po prostu dowiedz mi logicznie, czemu wiara w zydowskiego bozka miala
        > by byc lepsza niz
        > wiara w nasza rodzima Sierotke! Czemu Sierotka nie moze byc omnikreatorem, a
        > jakis tam nieslubny bekart (pardon za NIE PP wyrazy) z Betlejem moze...”
        >
        > Są dwa pytania. Pierwsze: czy Bóg istnieje. Drugie: Kim (Czym) On jest i po
        > prostu jak Go zrozumieć. Aby przejść do drugiego należy twierdząco odpowiedzieć
        > na pierwsze.
        K: Juz ci tlumaczylem, ze NIE! Ani Wokulski, ani Kmicic ralnie nigdy NIE
        istnieli, niemniej napisano o nich setki dysertacji magisterskich,
        doktorskich czy tez nawet i habilitacyjnych...

        > A więc przedstawię Ci mój tok rozumowania: Świat jest tak skomplikowany i nie
        > dający się poznać do końca (sam to chyba zresztą potwierdzasz: „3. A tak w
        > ogóle, to pytanie może dużo wyjaśnić, czy uważasz, że wszystko ma swoje
        > logiczne uzasadnieni, które, prędzej czy później, zostanie odkryte? Odpowiedź
        > na te pytania może nam wiele pomóc w dalszej dyskusji.
        > K: NIE! Ale, jak dobrze pojdzie, bedziemy sie zblizac do prawdy...

        > naturalnym wyjściem jest uznać, iż nigdy nie dojdzie do sytuacji iż człowiek
        > będzie mógł logicznie wszystko sobie wytłumaczyć (skąd się wziął on i
        > wszechświat i po co, dlaczego umieramy itp.), że wszystko będzie mu pasowało
        > itp. Najlepszym wyjściem jest przyjęcie iż istnieje COŚ co nad wszystkim tym
        > stoi, jakby tego nie nazwać.
        K: To jest umyslowe lenistwo; zakladamy, ze na poczatku zdarzyl sie
        cud, i sprawa z glowy... A pozniej mamy takich Wojtylow mamroczacych pod
        nosem rozne glupoty...

        > Oczywiście jednocześnie dalej dąży się do
        > rozwiązania tych zagadek. Bo jeśli się uważa, że nie można wszystkiego
        > logicznie wytłumaczyć, a jednocześnie całkowicie neguje się istnienie takiego
        > CZEGOŚ jak Bóg, uważając, iż jednak nadal jedynym co należy robić to dążyć do
        > ich rozwiązywania, to efekt takiego myślenia może być tylko jeden: „Jeste
        > śmy głupi i głupi będziemy a świat jest szalony”. Pewnie powiesz, iż przyjęcie
        > iż Bóg istnieje jest oznaką lenistwa, dla mnie jest to jednak wyjście
        > naturalne.
        K: Bo jestes, jak znakomita wiekszosc religiantow, z natury leniwy...
        To wyjasnia, czemu tak mocno wierzaca Polska jest taka biedna i brudna...

        > A wracając do „nieślubnego bękarta”, czyli do pytania jakie należy
        > sobie postawić dopiero po stwierdzeniu, że Bóg istnieje, to odpowiem, iż jest
        > to już całkiem
        > inna bajka. Ja, jako chrześcijanin rzymskokatolicki, nikomu nie zabraniam
        > wierzyć w Allacha, czy w cokolwiek innego (Sierotka Marysia).
        K: To jestes zlym chrzescijaninem, bo nie nawracasz "pogan". Przeciez
        twoj guru z Wadowic (obecnie w Watykanie) ci ciagle nakazuje krzewienie
        jego wiary!
        > To czy ktoś wierzy w tego czy tego Boga, czy po prostu uważa, iż wierzy
        > w Boga i nic dalej z tym nie robi to jego decyzja. I nie obrażaj mojego Boga!
        K: Ale ty obrazales Sierotke! Poza tym, jesli ten twoj Bog jest naprawde
        taki potezny, to czemu sie sam NIE obron, i czemu NIE obroni jego
        wyznawcow? Widzisz, jego NIE ma, wiec musza go bronic tacy jak ty...
        Sierotki Jehowy... ZAL MI WAS!
        > Pozdrawiam, więcej postaram się napisać wkrótce :)
        K: Czekam...:)
        > PS. Oglądasz może igrzyska? Ciepła Australia jest wyżej w klasyfikacji
        > medalowej niż zimna Polska Adama Małysza!!!
        K: Pisalem juz, ze medale sie kupuje, a NIE wygrywa...
        Najlepiej to widac na przykladzie pary kanadyjskiej...
        Malysz tez dostal tylko srebro, bo rynek niemiecki wiekszy niz polski...
        Kagan
    • przyjaciel1 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 22.02.02, 11:00
      proponuję zamknąć ten wątek. 244 dotychczasowych wypowiedzi niczego nie
      udowodniły.
      postawiona teza jest nie do udowodnienia li tylko rozumem!!!
      tu potrzeba WIARY!!!
      odnośnik: BIBLIA
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 01:05
        przyjaciel1 napisał(a):

        > proponuję zamknąć ten wątek. 244 dotychczasowych wypowiedzi niczego nie
        > udowodniły.
        K: Proponuje zamknac "przyjaciela" w zakrystii, do osobistego uzytku
        ksiedza proboszcza...
        > postawiona teza jest nie do udowodnienia li tylko rozumem!!!
        > tu potrzeba WIARY!!!
        K: Jak ci rozumu NIE starcza, to sie NIE pchaj na forum dla ludzi
        rozumnych, a poloz sie krzyzem w kosciele i modl, az cie ten
        twoj zydek Jeszu z koszerna mamusia Miriam i Ojcem Chrzestnym Jehowa
        wezma do siebie na wieczne utrzymanie...
        • Gość: @3 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 09:22
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > przyjaciel1 napisał(a):
          >
          > > proponuję zamknąć ten wątek. 244 dotychczasowych wypowiedzi niczego nie
          > > udowodniły.
          > K: Proponuje zamknac "przyjaciela" w zakrystii, do osobistego uzytku
          > ksiedza proboszcza...
          > > postawiona teza jest nie do udowodnienia li tylko rozumem!!!
          > > tu potrzeba WIARY!!!
          > K: Jak ci rozumu NIE starcza, to sie NIE pchaj na forum dla ludzi
          > rozumnych, a poloz sie krzyzem w kosciele i modl, az cie ten
          > twoj zydek Jeszu z koszerna mamusia Miriam i Ojcem Chrzestnym Jehowa
          > wezma do siebie na wieczne utrzymanie...

          rzeczywiście rozumu mi nie starcza. mam go tyle, ile te 3 małpki w nicku.
    • Gość: Kagan Dziekuje za 250 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 01:43
      • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 250 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 03:19
        Gość portalu: Kagan napisał(a):
        DZIEKUJE!
        • Gość: Kagan Dziekuje za 255 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 04:03
          • Gość: rd 118 Z NICH JEST TWOICH!!!!!! IP: *.server.ntl.com 23.02.02, 04:55
            Wiec czy to naprawde taki sukces ze tyle jest postow w TWOIM watku?
            • Gość: Kagan Re: 118 Z NICH JEST TWOICH!!!!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 05:09
              Gość portalu: rd napisał(a):

              > Wiec czy to naprawde taki sukces ze tyle jest postow w TWOIM watku?

              Gratuluje dokladnosci w liczeniu!
              NIE sprawdzilem, ale i tak wychodzi na 107 odzewow (Twoj 108-my).
              Kagan
              PS: Wiekszosc watkow pada dobrze przed setka...
              A "reklama jest dzwignia handlu"...
              • Gość: Kagan Re: 118 Z NICH JEST TWOICH!!!!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 12:02
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Gość portalu: rd napisał(a):
                >
                > > Wiec czy to naprawde taki sukces ze tyle jest postow w TWOIM watku?
                >
                > Gratuluje dokladnosci w liczeniu!
                > NIE sprawdzilem, ale i tak wychodzi na 107 odzewow (Twoj 108-my).
                > Kagan
                > PS: Wiekszosc watkow pada dobrze przed setka...
                > A "reklama jest dzwignia handlu"...

          • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 270 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 01:54
            • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 275 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 13:55
              • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 280 postow! IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 07:51
                • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 285 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.02, 11:12
                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 290 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.02, 11:28
                    • Gość: Kagan Dziekuje za 300 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 02:58
                      Zadka to okazja!
                      • Gość: Kagan Dziekuje za 305 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 14:20
                        • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 310 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 06:06
                          jeszcze raz DZIEKUJE!


                          • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 315 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 06:18
                            • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 325 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 09:08
                              • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 330 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 01:52
                                • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 335 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 03:59
                                  Prawie wszystkim, t.j. z wyjatkiem tych klamcow,
                                  podajacych sie za 'licealistow'...
                                  Sa bowiem pewne granice przyzwoitosci w dyskusji...
                                  Ucinajac odpowiedz latwo mozna zrobic "wariata" z oponenta.
                                  Ale takie klamstwo ma krotkie nogi!
                                  Kagan
                                  • Gość: Kagan Dziekuje za 345 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 08:47
                                    Prawie wszystkim, t.j. z wyjatkiem tych klamcow,
                                    podajacych sie za 'licealistow'...
                                    Sa bowiem pewne granice przyzwoitosci w dyskusji...
                                    Ucinajac odpowiedz latwo mozna zrobic "wariata" z oponenta.
                                    Ale takie klamstwo ma krotkie nogi!
                                    Kagan
                                    • Gość: Aussie Gratuluje Kaganowi 350 postow! IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 01.03.02, 00:38
                                      Tak trzymac!
                                      • Gość: Kagan Dziekuje za 365 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 10:07
                                        • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 370 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 10:33
                                          • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 375 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 11:40
                                            • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 380 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 03.03.02, 03:07
                                              • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 385 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 01:36
                                                • Gość: Kagan Dziekuje za 390 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 02:25
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 395 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 12:23
                                                  • Gość: KAGAN DZIEKUJE ZA 400 POSTOW !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 12:35
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 410 POSTOW !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 07.03.02, 15:43
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 4210 POSTOW !!! IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 08.03.02, 01:24
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 420 POSTOW !!! ERRATA! IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 08.03.02, 01:25
                                                    Oczywiscie powinno byc 420. Czasem komputer jest za szybki...
                                                  • Gość: Kagan DZIEKUJE ZA 425 POSTOW IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 08.03.02, 01:43
                                                    Jak na razie, rekord tego Forum...
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 435 POSTOW IP: *.lib.latrobe.edu.au 09.03.02, 04:51
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 440 POSTOW! IP: *.lib.latrobe.edu.au 09.03.02, 04:51
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 445 POSTOW! IP: *.vic.bigpond.net.au 09.03.02, 09:10
                                                  • Gość: Kagan PRZEKROCZYLISMY 450 POSTOW! IP: *.vic.bigpond.net.au 10.03.02, 04:56
                                                    Po raz pierwszy w historii forum KRAJ.
                                                    Goni nas "to co piekne", ale jest to watek pelen plagiatow,
                                                    wiec powinien byc usuniety z tego forum!
                                                    Kagan
                                                  • Gość: Kagan DZIEKUJE ZA 455 POSTOW! IP: *.vic.bigpond.net.au 10.03.02, 13:24
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 465 POSTOW! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.03.02, 02:50
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 470 POSTOW! IP: *.arts.monash.edu.au 11.03.02, 07:14
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 480 POSTOW! IP: *.arts.monash.edu.au 12.03.02, 10:01
                                                  • Gość: Kagan Re: DZIEKUJE ZA 495 POSTOW! IP: *.arts.monash.edu.au 12.03.02, 10:02
                                                  • Gość: Kagan PRZEKROCZYLISMY "MAGICZNE" 500! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.03.02, 01:44
                                                    Dziekuje!
                                                  • Gość: Kagan Dziekuje za 515 postow!Re: PRZEKROCZYLISMY IP: *.vic.bigpond.net.au 13.03.02, 06:47
                                                  • Gość: Kagan Dziekuje za 520 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 14.03.02, 07:18
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 525 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 14.03.02, 13:18
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 530 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 15.03.02, 05:40
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 540 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 15.03.02, 05:51
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 545 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 15.03.02, 09:26
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 550 postow! IP: *.arts.monash.edu.au 15.03.02, 09:30
                                                    Kolejna "okragla" liczba... :)
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 590 postow! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.03.02, 09:33
                                                  • Gość: Kagan Dziekuje za 600 postow!!! IP: *.arts.monash.edu.au 28.03.02, 07:49
                                                    Po raz pierwszy w historii forum KRAJ przekroczylismy te "magiczna" granice 600!
                                                  • Gość: Kagan Dziekuje za 610 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 29.03.02, 03:12
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 615 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 31.03.02, 04:50
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 625 postow!!! IP: *.arts.monash.edu.au 04.04.02, 07:34
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 635 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 05.04.02, 15:02
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 645 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 08.04.02, 14:45
                                                  • Gość: Kagan.au Re: Dziekuje za 650 postow!!! IP: *.arts.monash.edu.au 19.04.02, 10:02
                                                  • Gość: Kagan.au Re: Dziekuje za 655 postow!!! IP: *.arts.monash.edu.au 19.04.02, 10:19
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 665 postow!!! IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 26.04.02, 09:13
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 680 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 31.05.02, 08:26
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 685 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 01.06.02, 08:33
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 690 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:30
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 695 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:36
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 699 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:40
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 670 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:35
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 660 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:32
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 640 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:38
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 630 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:31
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 620 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:37
                                                  • Gość: Kagan Dziekuje za 700 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 11.07.02, 16:47
                                                    DZIEKUJE! :)
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 705 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.07.02, 04:08
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 710 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.07.02, 05:02
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 715 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 12.07.02, 15:06
                                                    Gość portalu: Kagan napisał(a):


                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 720 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.09.02, 11:14
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 730 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.09.02, 02:20
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 740 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.09.02, 10:19
                                                  • Gość: Kagan Re: Dziekuje za 750 postow!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 22.10.02, 13:05
    • arct 118 Z NICH TO BEŁKOT IDIOTY 23.02.02, 22:06
      Kagan od dawna żeruje na nieswiadomości najczęściej wykształconych ludzi
      próbujących tłumaczyć bałwanowi i nieukowi najbardziej oczywiste błędy w
      jego "rozumowaniu" które z rozumem, dowodzeniem, nauka i logiką nie ma
      absolutnie nic wspólnego.

      Taka jest Polska - bałwan i nieuk może tu grac rolę "autorytetu naukowego" i
      tak zwanego "humanisty" a sekunduje mu nieświadoma niczego młodzież.

      Dziwie sie ludziom z tytułami naukowymi że nie potrafią przejrzec od razu
      argumentacji godnej pacjenta poradni zdrowia psychicznego.

      Ja równiez wziąłem kilka postów wyżej udział w dyskusji ale na swoje
      usprawiedliwienie chce powiedzieć że myślałem że jest to żart Kagana i
      prowokacyjna kpina.

      Jednak to nie żart - idiota ciągnie swoje bełkotliwe wywody miesiącami bez
      ustanku i bez opamietania. Jest to niestety jawny przykład zaburzeń umysłowych
      i pseudo naukowego oszołomstwa.
      • Gość: Kagan Do arcta! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 00:19
        arct napisał(a):
        > Kagan od dawna żeruje na nieswiadomości najczęściej wykształconych ludzi
        > próbujących tłumaczyć bałwanowi i nieukowi najbardziej oczywiste błędy w
        > jego "rozumowaniu" które z rozumem, dowodzeniem, nauka i logiką nie ma
        > absolutnie nic wspólnego.
        K: Daj dowody merytoryczne, zamiast argumentow ad personam, ktorych
        uzycie przez ciebie dowodzi tylko, ze to jednak ja mam racje!
        >
        > Taka jest Polska - bałwan i nieuk może tu grac rolę "autorytetu naukowego" i
        > tak zwanego "humanisty" a sekunduje mu nieświadoma niczego młodzież.
        K: Znow atak ad personam...

        > Dziwie sie ludziom z tytułami naukowymi że nie potrafią przejrzec od razu
        > argumentacji godnej pacjenta poradni zdrowia psychicznego.
        K: I znow atak ad personam, brak jakielkolwiek argumentacji ad meritum...

        > Ja równiez wziąłem kilka postów wyżej udział w dyskusji ale na swoje
        > usprawiedliwienie chce powiedzieć że myślałem że jest to żart Kagana i
        > prowokacyjna kpina.
        K: Bo to bylo pol zartem, pol serio! Take it easy, mate!
        >
        > Jednak to nie żart - idiota ciągnie swoje bełkotliwe wywody miesiącami bez
        > ustanku i bez opamietania. Jest to niestety jawny przykład zaburzeń umysłowych
        > i pseudo naukowego oszołomstwa.
        K: Znow atak ad personam, dowodzacy, ze arct ma problemy ze
        zdrowiem psychicznym...

    • Gość: drNieuk Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 22:22
      Trzeba, niestety, jeszcze wziac pod uwage mozliwosc, ze gdzieindziej panuje
      inna niz ziemska matematyka czy fizyka.
      Dlatego nie da sie na razie Twoich tez obronic.
      Pozdrawiam
      drNieuk
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 00:15
        Gość portalu: drNieuk napisał(a):

        > Trzeba, niestety, jeszcze wziac pod uwage mozliwosc, ze gdzieindziej panuje
        > inna niz ziemska matematyka czy fizyka.
        > Dlatego nie da sie na razie Twoich tez obronic.
        > Pozdrawiam
        > drNieuk

        My mowimy o naszym wszechswiecie. Oczywiscie, sa mozliwe wszechswiaty,
        gdzie np. najmniejsza dopuszczalna szybkoscia jest szybkosc swiatla,
        ale my do nich NIE mamy dostepu...
        Kagan

        • Gość: drNieuk Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 00:26
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: drNieuk napisał(a):
          >
          > > Trzeba, niestety, jeszcze wziac pod uwage mozliwosc, ze gdzieindziej panuj
          > e
          > > inna niz ziemska matematyka czy fizyka.
          > > Dlatego nie da sie na razie Twoich tez obronic.
          > > Pozdrawiam
          > > drNieuk
          >
          > My mowimy o naszym wszechswiecie. Oczywiscie, sa mozliwe wszechswiaty,
          > gdzie np. najmniejsza dopuszczalna szybkoscia jest szybkosc swiatla,
          > ale my do nich NIE mamy dostepu...
          > Kagan
          >
          A widzisz: może jednak Ktoś z tamtego potencjalnego Wszechświata ma dostęp do
          naszego?
          I kim wtedy jest?
          Może być każdym albo "tylko" Bogiem.
          Pozdrawiam
          Jurek, nie-Marek
          • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 00:29
            Gość portalu: drNieuk napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: drNieuk napisał(a):
            > >
            Trzeba, niestety, jeszcze wziac pod uwage mozliwosc, ze gdzieindziej
            panuje inna niz ziemska matematyka czy fizyka.
            Dlatego nie da sie na razie Twoich tez obronic.
            Pozdrawiam
            drNieuk
            > >
            > > My mowimy o naszym wszechswiecie. Oczywiscie, sa mozliwe wszechswiaty,
            > > gdzie np. najmniejsza dopuszczalna szybkoscia jest szybkosc swiatla,
            > > ale my do nich NIE mamy dostepu...
            > > Kagan
            > >
            > A widzisz: może jednak Ktoś z tamtego potencjalnego Wszechświata ma dostęp do
            > naszego?
            > I kim wtedy jest?
            > Może być każdym albo "tylko" Bogiem.
            > Pozdrawiam
            > Jurek, nie-Marek
            K: NIE moze miec, bo to by naruszalo prawa natury!
            Zapytaj sie fizyka, astronoma czy kosmologa, on (ona) ci to wyjasni!
            W skrocie: nastapilo by zderzenie roznych praw fizyki, co moglo by
            "rozwalic" te oba wszechswiaty...
            Kagan
            • Gość: Kagan Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 01:53
              Jest nim sam Abp Poznanski i fakt, ze mu to tak dlugo uchodzilo...
              Kagan
              • kaszper Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 24.02.02, 02:05
                Nie mieszaj w to Boga on i tak jest zajety innymi sprawami, to tylko jego
                zastepcy zajmuja sie "tym".tzn. czyszczeniem kominow
                • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 12:36
                  kaszper napisał(a):

                  > Nie mieszaj w to Boga on i tak jest zajety innymi sprawami, to tylko jego
                  > zastepcy zajmuja sie "tym".tzn. czyszczeniem kominow
                  K: Czyzby ten twoj bog NIE byl wszechwiedzacy, wszechobecny
                  i wszechpotezny? Czyzby byl czymkolwiek ograniczony?
                  Czyzby mu czasu albo sil NIE starczalo? Marny to bog...
                  Szkoda czasu na niego, lepiej wypic szklaneczke dobrego whisky...
                  Albo porobic to, czego klechom katolickim NIE wolno...
                  Kagan

                  • kaszper Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 24.02.02, 12:44
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):


                    > Co do dobrej whisky i popychania masz pelna racje, podpisuje sie pod tym. A z
                    tego, ze Bog nie zajmuje sie takimi sprawami tylko sie ciesz, gdyby uzyl swojej
                    wszechmocy to by ci cala butelke whisky sam wypil a i popychac bys nie mial kogo,
                    bo Bog by sie sam tym zajal (wszechmoc po lacinie to OMNIPOTENCJA). Widzisz, jaki
                    on jest OK, a Ty sie z tego powodu wku....sz. Be Happy of it.

                    • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 13:53
                      kaszper napisał(a):

                      > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                      (...)
                      > Co do dobrej whisky i popychania masz pelna racje, podpisuje sie pod tym.
                      > A z tego, ze Bog nie zajmuje sie takimi sprawami tylko sie ciesz, gdyby
                      > uzyl swojej wszechmocy to by ci cala butelke whisky sam wypil a i popychac
                      > bys nie mial kogo,
                      K: EEtam! Boga stac na cudowna zamiane beczki wody na beczke przedniej
                      whisky! Marny to bylby Bog, gdyby sie na Teacher'sa skusil (ledwo AUD 25 za
                      flaszke)... Jego stac na lepsze, conajmniej AUD 50 za flaszke, bo on nie
                      placi GST ani cla...

                      > bo Bog by sie sam tym zajal (wszechmoc po lacinie to OMNIPOTENCJA). Widzisz,
                      > jaki on jest OK, a Ty sie z tego powodu wku....sz. Be Happy of it.
                      K: O ile wiem to Bogowie pili nektar...


                      • kaszper Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 24.02.02, 19:15
                        Przeciez wtedy whisky nie bylo, i to bogowie greccy nektary pili, nasz
                        potrzebuje cos mocniejszego, i nie musi placic, bo wszystko jest jego.
                        • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 05:41
                          kaszper napisał(a):

                          > Przeciez wtedy whisky nie bylo, i to bogowie greccy nektary pili, nasz
                          > potrzebuje cos mocniejszego, i nie musi placic, bo wszystko jest jego.

                          Whisky ani whiskey moze nie bylo, ale byl na pewno koniak, winiak i brandy...
                          A Nasi Slowianscy Bogowie pili wodke!
                          Kagan
                          • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 07:50
                            Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa,
                            to dnia nastepnego zaboli cie dupa.
                            Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy,
                            i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy!
                            Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza,
                            i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza!
                            Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem,
                            wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz!
                            Posadka koscielna dla ciebie niepewna,
                            pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac!
                            Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow,
                            z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru...
                            Kagan



                            • Gość: parent Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.intertele.pl 25.02.02, 09:19
                              Dobry Kaganie,

                              Nic nie wskórasz przy pomocy logicznych wywodów. Logika odnosi się do takich
                              bytów, jak sądy (zdania). Bada ich prawdziwość, fałszywość, relacje wynikania
                              itp. Przy pomocy logiki można co najwyżej stwiedzić, czy sądy na temat Boga są
                              prawdziwe lub fałszywe. Nie można natomist przy pomocy logiki nic orzec o
                              istnieniu lub nieistnieniu Boga.

                              Życze powodzenia.
                              • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.02, 11:24
                                Gość portalu: parent napisał(a):

                                > Dobry Kaganie,
                                > Nic nie wskórasz przy pomocy logicznych wywodów. Logika odnosi się do takich
                                > bytów, jak sądy (zdania). Bada ich prawdziwość, fałszywość, relacje wynikania
                                > itp. Przy pomocy logiki można co najwyżej stwiedzić, czy sądy na temat Boga są
                                > prawdziwe lub fałszywe. Nie można natomist przy pomocy logiki nic orzec o
                                > istnieniu lub nieistnieniu Boga.
                                K: Ja sama logika tego NIE dowodza, ja tylko napisalem, ze moj dowod jest
                                LOGICZNY, czyli zgodny z zasadami logiki... Inaczej, ze me sady na temat
                                nieistnienia tzw. boga sa logiczne...
                                Pozdr.
                                Kagan
                                > Życze powodzenia.
                                Dziekuje!
                              • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 14:19
                                Gość portalu: parent napisał(a):

                                > Dobry Kaganie,
                                >
                                > Nic nie wskórasz przy pomocy logicznych wywodów. Logika odnosi się do takich
                                > bytów, jak sądy (zdania). Bada ich prawdziwość, fałszywość, relacje wynikania
                                > itp. Przy pomocy logiki można co najwyżej stwiedzić, czy sądy na temat Boga są
                                > prawdziwe lub fałszywe. Nie można natomist przy pomocy logiki nic orzec o
                                > istnieniu lub nieistnieniu Boga.
                                >
                                > Życze powodzenia.
                                K: Chyba ci juz odpowiedzialem, ze logika to tylko narzedzie.
                                Ja zas moj dowod opieram na faktach, ktore logicznie interpretuje...
                                Kagan
                            • Gość: @3 Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 09:25
                              Gość portalu: Kagan napisał(a):

                              > Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa,
                              > to dnia nastepnego zaboli cie dupa.
                              > Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy,
                              > i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy!
                              > Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza,
                              > i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza!
                              > Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem,
                              > wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz!
                              > Posadka koscielna dla ciebie niepewna,
                              > pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac!
                              > Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow,
                              > z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru...
                              > Kagan
                              >
                              >
                              >

                              nie zaproszę cię jako gościa do mojego domu.
                              • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.02, 11:21
                                Gość portalu: @3 napisał(a):

                                Gość portalu: Kagan napisał(a):
                                > > Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa,
                                > > to dnia nastepnego zaboli cie dupa.
                                > > Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy,
                                > > i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy!
                                > > Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza,
                                > > i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza!
                                > > Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem,
                                > > wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz!
                                > > Posadka koscielna dla ciebie niepewna,
                                > > pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac!
                                > > Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow,
                                > > z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru...
                                > > Kagan

                                > nie zaproszę cię jako gościa do mojego domu.
                                K: Znow te przesady, ze poeta to niewlasciwy malzonek dla mieszczanskiej
                                corki... A ja jestem tylko part time poet, jak biskup Krasicki...
                            • Gość: @3 Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 09:31
                              proponuje ci Kaganie udać się na konsultacje do Dr.KrisK'a
                              • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.02, 11:19
                                Gość portalu: @3 napisał(a):
                                proponuje ci Kaganie udać się na konsultacje do Dr.KrisK'a

                                "Z dzienniczka Dr. KrisK, MD"
                                Bedac mlodym psychiatra, zglosila sie do mnie pewnego dnia rodzina Izraelitow.
                                - Puk, puk!
                                - Prosze wejsc!
                                Do gabinetu wszedl sedziwy, ale doskonale trzymajacy sie, brodaty a potezny
                                senior rodu, jego mloda zona i syn, a nad nimi polatywal olbrzymi golab,
                                jak sie pozniej dowiedzialem z gatunku pigeonous gigantus. Ojciec mial
                                wyraznie semickie rysy, o rysach matki i syna niewiele moglem powiedziec,
                                albowiem mieli twarze owiazane bandazami (jak sie pozniej dowiedzialem
                                przechodzili oni szereg skomplikowanych operacji plastycznych, majacych im
                                nadac 100% aryjski wyglad).
                                - Co Panstwu dolega?
                                - Nie Panstwu, ale Panu, jako iz jestesmy JEDNA Istota Plci Meskiej nazywajaca
                                sie Mr. El Shaddai, tyle ze w trzech osobach, rzekl z godnoscia najstarszy.
                                - Czterech, krzyknela kobieta, jestescie wszyscy male shovinist pigs!
                                - Nieprawda, odezwal sie golab, ktory byl usiadl na mym filing cabinet, ja
                                jestem bezplciowy, rozmnazam sie, jak kazdy pigeonus gigantus, przez
                                paczkowanie!
                                - Panie doktorze, rzekl najstarszy, prosze na nia nie zwracac uwagi, ona
                                konieczne chce byc jedna z nas, ale nasza religia nie pozwala kobiecie byc
                                jednym z mezczyznami czy osobami bezplciowymi.
                                - No dobrze, odpowiedzialem, wyleczeniem przesadow religijnych zajmiemy sie
                                pozniej, po przeprowadzeniu wywiadu srodowiskowego. Powiedzcie Panstwo, to
                                jest, pardon me, niech mi Pan powie, co dolega Istocie El Szadaj, jesli wolno
                                mi spolszczyc nawisko szanownego Pacjenta...
                                - Nie mam nic przeciwko temu, rzekl najstarszy. Jestem bowiem znany pod wieloma
                                nazwiskami, moze mnie Pan Doktor tytulowac po prostu Elohim.
                                - A wiec co Panu, Panie Elohim dolega?
                                - Mamy dwa problemy: pierwszy z naszym golebiem, ktory tak naprawde nie jest
                                golebiem, ale duchem mego praprapradziadka nazwiskiem Moses. Narazil sie on byl
                                dawno temu bozkowi Jahweh, i za to zostal zamieniony w olbrzymiego,
                                bezplciowego golebia. Jako dewiantowi seksualnemu jest mu trudno zyc w
                                spoleczenstwie skladajacym sie zasadniczo z dwoch plci...
                                - Rozumiem, juz wzywam The Ghostbusters, ktorzy pomoga mi go wyleczyc.
                                Chwycilem za "komorke", nacisnalem na kombinacje *#G i wyslalem szybkiego SMSa.
                                Za niecale 5 minut uslyszalem syrene, i do mego gabinetu wpadli The
                                Ghostbusters. Rozumielismy sie bez slow. Skierowali ejektory metaplazmy na
                                golebia, ktory najpierw sie rozdwoil na samca i samiczke, po czym przyjaly one
                                bezkstzaltne postacie duchow, i czesc meska zlaczyla sie z protoplasta rodu, a
                                czesc zenska z kobieta (ktora, jak sie okazalo pozniej, miala na imie Miriam).
                                - Ile sie nalezy, spytalem szefa Ghostbuster'ow.
                                - Dopiszemy do rachunku, dzisiaj mamy zreszta promocje, wiec bedzie 10% znizki.
                                Do widzenia, bo mamy kilka innych waznych prac do wykonania!
                                - Szalom! Wykrzyknal za nimi mlodzieniec w bandazu na twarzy.
                                - No dobrze, powiedzialem do Elohim'a, kiedy The Ghostbusters odjechali na
                                syrenie, sprawa golebia zalatwiona, co dalej?
                                - Jak pan doktor widzi, moja zona Miriam powila mi syna, ktorego nazwalismy
                                Jeszu. Problem w tym, iz przywidzialo sie jej, ze poczeta byla nie przeze
                                mnie, ale przez tego juz nieistniejacego golebia...
                                - No problem! Krzyknalem. Przeprowadzimy badnia DNA, i wykazemy panskiej
                                malzonce, kto jest tak naprawde ojcem jej syna.
                                Szybko pobralem probki sliny od Elohim'a, Miriam i Jeszu. Jak sie latwo
                                domyslec, ich DNA bylo identyczne. Co wiecej, Jeszu okazal sie byc klonem
                                Elohim'a (bylo to zrozumiale, jako iz nawet 21 lat temu, czyli w roku urodzenia
                                Jeszu, ojciec jego byl juz dawno nieplodny, tak wiec Jeszu byl tzw. dzieckiem z
                                probowki, klonem swego ojca).
                                - Dziekuje bardzo Panie Doktorze! Rzekl protoplasta rodu, nie ma to jak
                                niezbite, obiektywne naukowe dowody! Malzonka ma nie bedzie dluzej negowac mego
                                ojcostwa Jeszu, za co jestem Panu Doktorowi doglebnie wdzieczny.
                                - Nie musi byc Pan wdzieczny, wystarczy, ze pozwoli mi Pan obciazyc panski
                                rachunek skromna suma tysiaca Euro plus VAT. I spodzieam sie kolejnych wizyt, w
                                ktorych wyperswaduje Panstwu, ze nie jestescie jedna istota, a zwyczajna,
                                trzyosobowa rodzina...
                                Tak sie zakonczyl moj kolejny dzien pracy w klinice "Szczesliwe Jutro".
                                DrKrisK, MD
                              • Gość: u-t-b. Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 192.168.1.* 25.02.02, 11:19
                                "Kagan w jakim piśmie "satanistycznym "drukujesz SWOJE {POEMATY}.......
                                • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.02, 11:27
                                  Gość portalu: u-t-b. napisał(a):

                                  > "Kagan w jakim piśmie "satanistycznym "drukujesz SWOJE {POEMATY}.......

                                  Na razie zadnym... A znasz jakies gotowe ze mna wspolpracowac?
                                  Heil Lucipher!
                                  • laki88888 Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 25.02.02, 21:23
                                    Kagan, poczytaj mój wątek o Integracji (Dramat w 1 akcie), bo chyba tylko na
                                    Ciebie mogę liczyć
                                    :)
                                    Z góry dziękuję,
                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 02:56
                                      laki88888 napisał(a):

                                      > Kagan, poczytaj mój wątek o Integracji (Dramat w 1 akcie), bo chyba tylko na
                                      > Ciebie mogę liczyć
                                      > :)
                                      > Z góry dziękuję,
                                      > Pozdrawiam
                                      Przyslij mi link!


                                      • laki88888 Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 26.02.02, 20:22
                                        Ostatnio napisałeś wspaniały utwór litweracki na którymś z wątków, więc
                                        postanowiłem też zabłysnąć....

                                        To jest Twoje:
                                        Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa,
                                        to dnia nastepnego zaboli cie dupa.
                                        Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy,
                                        i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy!
                                        Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza,
                                        i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza!
                                        Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem,
                                        wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz!
                                        Posadka koscielna dla ciebie niepewna,
                                        pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac!
                                        Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow,
                                        z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru...
                                        Kagan

                                        A to moje:
                                        Oby to się nie sprawdziło...


                                        Gdy jesteś człowiekiem i spotkasz Kagana,
                                        To będzie Ci cenna przyjemność zadana,
                                        Bo Kagan twarz Twoją starannie opluje,
                                        A jak mu odpiszesz... To się dyskutuje!!!

                                        Jak zechcesz to Kagan dowody przywlecze
                                        (A Ty się, głupi, męcz czytajże człowiecze...).
                                        Jak zechcesz to Kagan wszystko wytłumaczy,
                                        (Czy ktoś w Australii za brednie karać raczy?).
                                        Jak zechcesz to Kagan nawet zacytuje,
                                        (Ciekawe gdzie w prasę się zaopatruje?)

                                        Gdy jesteś człowiekiem i spotkasz Kagana,
                                        A z ust per Kagana właśnie cieknie piana,
                                        To wiedz Ty mój miły drogi przyjacielu,
                                        Piany rzeka spłynie na więcej niż wielu.

                                        Tak więc na dzień dobry w Kościół Kagan splunie
                                        (wtedy ślin tu więcej niźli sił w piorunie).
                                        Następne w kolejce są lesby i geje
                                        (ależ wtedy tutaj średniowieczem wieje...).
                                        Na koniec zaś Kagan w historię się zgłębia
                                        (być może Go własna za bardzo przygnębia?).

                                        Na koniec rzecz przykra, lecz poruszyć trzeba,
                                        Nasz miły Kaganek nie pójdzie do Nieba....
                                        :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :(((





                                • Gość: Kagan Re: Kolejny DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 14:17
                                  Gość portalu: u-t-b. napisał(a):

                                  > "Kagan w jakim piśmie "satanistycznym "drukujesz SWOJE {POEMATY}.......

                                  Znasz jakies, ktore mozesz mi polecic?
    • arct DOWOD NIELOGICZNY NA NIEISTNIENIE BOGA 25.02.02, 14:31
      Kaganku!

      Pzreczytałem twoją odpowiedź na mój bardzo niegrzeczny post. I ona zupełnie
      mnie rozbroiła...

      I dlatego powiem Ci coś po przyjacielsku i od serca. Nie rozumien dlaczego nie
      chcesz przyjąc do wiadomsci dowodów i argumentów podawanych tu przez kolejnych
      ludzi z tytułami naukowymi, którzy na fizyce i matematyce zęby zjedli.

      Jeśli dziesięciu po kolei specjalistów mówi Ci że mylisz się, zle stosujesz
      pojęcia, nie rozumiesz rozdźwięku pomiędzy teoria (np superstrun) a praktyka
      (brak dowodów na jej potwierdzenie) to znaczy że powinieneś sie co najmniej
      zastanowić ponieważ dziesięć takich samych opinii to juz nie przypadek.

      Jeśli wszyscy po kolei którzy studiowali teorię zbiorów stanowiąca PODSTAWĘ
      matematyki mówią Ci że jej nie rozumiesz to cos w tym musi być. Cóż dopiero
      znacznie bardziej zaawansowana teoria strun porzucona zreszta właśnie po części
      z powodu trudności matematycznych.

      Jeśli kilku po kolei specjalistów i ludzi z pewnościa Ci życzliwych wskazuje że
      popełniasz błędy logiczne w rozumowaniu to coś w tym musi być.

      Zastanów sie prosze nad tym co napisałem jak również nad tym że nie rozumiejac
      najwyraxniej naszych argumentów sprowadzasz dyskusja na kwestie pochodzenia
      Einsteina, Plancka czy Borna. Pzreciez to nie ma nic do rzeczy. Ich teorie sa
      dobrze potwierdzone eksperymentalnie a że wystepuje w nich pojęcie
      nieskończoności to jest to tylko skrót myslowy i przybliżenie a nie koronny
      dowód na to że teorie nie maja sensu. Fizycy są bardzo praktyczni i stosuja
      cgwyt "przejście do nieskończoności" po to by np przetestowac zachowanie sie
      modelu - czy model ma sens czy np nie wyjdzie coś łamiącego zasady juz poznane -
      np zachowania energii etc.

      Zastanów sie: jesli dziesięciu niezależnych i zyczliwych Ci ludzi spotkanych
      kolejno na ulicy mówi Ci że jesteś brudny na twarzy to po prostu idx sie
      przejrzeć w lustrze.


      Pozdrawiam.

      eM.

      • Gość: t Logiczny dowód na to ze Kagan się myli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 15:27
        Ten wątek śledziłem tylko do pewnego momentu, nie znam więc całego jej
        przebiegu i byc może wyważam otwarte drzwi, ale rzecz całą można rozstrzygnąc
        przy pomocy prostego sylogizmu:
        Przesłanka 1: Twierdzenie, że przy pomocy logiki mozna dowieść istnienia lub
        nieistnienia Boga jest nieprawdziwe
        Przesłanka 2: Kagan twierdzi, że przy pomocy logiki można dowieść nieistnienia
        Boga
        Wniosek: Kagan się myli
        To wszystko. Reszta jest biciem piany.
        • Gość: Kagan Re: Logiczny dowód na to ze Kagan się myli IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 02:38
          Gość portalu: t napisał(a):
          Ten wątek śledziłem tylko do pewnego momentu, nie znam więc całego jej
          przebiegu i byc może wyważam otwarte drzwi, ale rzecz całą można rozstrzygnąc
          przy pomocy prostego sylogizmu:
          Przesłanka 1: Twierdzenie, że przy pomocy logiki mozna dowieść istnienia
          lub nieistnienia Boga jest nieprawdziwe
          K: A to CZEMU?
          Przesłanka 2: Kagan twierdzi, że przy pomocy logiki można dowieść nieistnienia
          Boga
          Wniosek: Kagan się myli
          To wszystko. Reszta jest biciem piany.
          K: Wychodzac z blednej przeslanki otrzymujesz bledny wniosek!
          To sie nazywa GIGO (Garbage IN, Garbage OUT)...
          Kagan
          • Gość: t No właśnie..... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.02, 16:04

            > Przesłanka 1: Twierdzenie, że przy pomocy logiki mozna dowieść istnienia
            > lub nieistnienia Boga jest nieprawdziwe
            > K: A to CZEMU?
            > Przesłanka 2: Kagan twierdzi, że przy pomocy logiki można dowieść nieistnienia
            > Boga
            > Wniosek: Kagan się myli
            > To wszystko. Reszta jest biciem piany.
            > K: Wychodzac z blednej przeslanki otrzymujesz bledny wniosek!
            > To sie nazywa GIGO (Garbage IN, Garbage OUT)...
            > Kagan
            Otóż to Kaganie. Właśnie tak jest. Ale skoro o tym wiesz, to czemu pytasz,
            dlaczego twierdzenie, że przy pomocy logiki można dowieść istnienia lub nie
            istnienia Boga jest nieprawdziwe? Przecież sam odpowiedziałes sobie na to
            pytanie: rozumowanie logiczne nie musi być prawdziwe. Jesli przyjmiemy błedną
            przesłankę to nawet przy poprawnym logicznie rozumowaniu otrzymamy błędny
            wniosek. Czy potrafisz dowieść, że przesłanki twojego rozumowania są prawdziwe?
            (i nie pytaj, czy ja potrafię dowieść że są fałszywe. Ja nie muszę tego robić, bo
            to nie ja twierdzę że mam dowód na cokolwiek.)Czy nie jest czasem tak, że u
            podstaw twoich przesłanek leży założenie (to jeden z pseudonimów wiary), a nie
            pewność?

            • Gość: Kagan Re: No właśnie..... IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 08:11
              Gość portalu: t napisał(a):

              >
              > > Przesłanka 1: Twierdzenie, że przy pomocy logiki mozna dowieść istnienia
              > > lub nieistnienia Boga jest nieprawdziwe
              > > K: A to CZEMU?
              > > Przesłanka 2: Kagan twierdzi, że przy pomocy logiki można dowieść
              > > nieistnienia Boga
              > > Wniosek: Kagan się myli
              > > To wszystko. Reszta jest biciem piany.
              > > K: Wychodzac z blednej przeslanki otrzymujesz bledny wniosek!
              > > To sie nazywa GIGO (Garbage IN, Garbage OUT)...
              > > Kagan
              > Otóż to Kaganie. Właśnie tak jest. Ale skoro o tym wiesz, to czemu pytasz,
              > dlaczego twierdzenie, że przy pomocy logiki można dowieść istnienia lub nie
              > istnienia Boga jest nieprawdziwe? Przecież sam odpowiedziałes sobie na to
              > pytanie: rozumowanie logiczne nie musi być prawdziwe. Jesli przyjmiemy błedną
              > przesłankę to nawet przy poprawnym logicznie rozumowaniu otrzymamy błędny
              > wniosek. Czy potrafisz dowieść, że przesłanki twojego rozumowania są prawdziwe?
              > (i nie pytaj, czy ja potrafię dowieść że są fałszywe. Ja nie muszę tego robić,
              > bo
              > to nie ja twierdzę że mam dowód na cokolwiek.)Czy nie jest czasem tak, że u
              > podstaw twoich przesłanek leży założenie (to jeden z pseudonimów wiary), a nie
              > pewność?

              K: Widzisz, ja moje zalozenia opieram na wynikach setek tysiecy, jak nie
              milionow eksperymentow, ktore dowiodly, ze nasz wszechswiat jest
              skonczony w czasie i przestrzeni... Sa to wiec zalozenia czysto empiryczne,
              indukcyjne, a wiec niedogmatyczne, bo sie moga zmienic, jak sie pojawia
              nowe fakty...
              Kagan
              • Gość: t Otóż to! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 18:28

                > K: Widzisz, ja moje zalozenia opieram na wynikach setek tysiecy, jak nie
                > milionow eksperymentow, ktore dowiodly, ze nasz wszechswiat jest
                > skonczony w czasie i przestrzeni... Sa to wiec zalozenia czysto empiryczne,
                > indukcyjne, a wiec niedogmatyczne, bo sie moga zmienic, jak sie pojawia
                > nowe fakty...
                > Kagan
                I tu trafiłeś w sedno. Dowodząc prawdziwości swoich przesłanek opierasz się na
                rozumowaniu indukcyjnym, a jest ono jeszcze bardziej niedoskonałe niż dedukcyjne.
                W przypadku dedukcji mamy przynajmniej pewność, że wynik będzie prawdziwy jesli
                przesłanki sa prawdziwe, a samo rozumowanie przeprowadzone poprawnie, tymczasem w
                przypadku indukcji nic takiego nie zachodzi. Prawdziwość przesłanek i poprawność
                rozumowania nie gwarantuje tu wcale prawdziwości wniosku (jak to sam ładnie
                ująłeś - Twoje założenia są "niedogmatyczne" i mogą się zmienić). Opierając się
                na indukcji możesz więc stwierdzić co najwyżej: "nie ma dziś naukowych dowodów
                istnienia Boga" (z czym nikt się tu chyba nie spierał).
                • Gość: Kagan Re: Otóż to! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 08:45
                  Gość portalu: t napisał(a):

                  >
                  > > K: Widzisz, ja moje zalozenia opieram na wynikach setek tysiecy, jak nie
                  > > milionow eksperymentow, ktore dowiodly, ze nasz wszechswiat jest
                  > > skonczony w czasie i przestrzeni... Sa to wiec zalozenia czysto empiryczne
                  > ,
                  > > indukcyjne, a wiec niedogmatyczne, bo sie moga zmienic, jak sie pojawia
                  > > nowe fakty...
                  > > Kagan
                  > I tu trafiłeś w sedno. Dowodząc prawdziwości swoich przesłanek opierasz się na
                  > rozumowaniu indukcyjnym, a jest ono jeszcze bardziej niedoskonałe niż dedukcyjn
                  > e.
                  K: Dowod o wyzszosci dedukcji nad indukcja ma dokladnie taka sama
                  wartosc naukowa jak dowod o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami
                  Wielkiej Nocy! A tak na serio, to dedukcja prowadzi do dogmatyzmu. Indukcja
                  nie jest doskonala, ale nie jest tak skostniala jak dedukcja...
                  > W przypadku dedukcji mamy przynajmniej pewność, że wynik będzie prawdziwy jesli
                  > przesłanki sa prawdziwe, a samo rozumowanie przeprowadzone poprawnie, tymczasem
                  > w
                  > przypadku indukcji nic takiego nie zachodzi. Prawdziwość przesłanek i poprawnoś
                  > ć
                  > rozumowania nie gwarantuje tu wcale prawdziwości wniosku (jak to sam ładnie
                  > ująłeś - Twoje założenia są "niedogmatyczne" i mogą się zmienić).
                  K: Skad wiesz, ze przeslanki sa prwadziwe? Jaki test zastosujesz?
                  Dedukcja to jest udowadnianie, ze maslo jest maslane, bo sklada sie,
                  zgodnie z zalozeniami, z masla...

                  > Opierając się na indukcji możesz więc stwierdzić co najwyżej: "nie ma dziś
                  naukowych dowodów istnienia Boga" (z czym nikt się tu chyba nie spierał).
                  K: Ja dokladnie TO twierdze! Nie bylo i nie ma... czy beda? tego NIKT
                  nie wie, ale prawdziwa nauka NIE zajmuje sie przewidywaniem przyszlosci...
                  Moze tylko stwierdzic, co bylo i jest...
                  Kagan
                  • Gość: t Masz rację i dlatego wychodzi na moje... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.02, 13:56

                    > K: Dowod o wyzszosci dedukcji nad indukcja ma dokladnie taka sama
                    > wartosc naukowa jak dowod o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami
                    > Wielkiej Nocy! A tak na serio, to dedukcja prowadzi do dogmatyzmu. Indukcja
                    > nie jest doskonala, ale nie jest tak skostniala jak dedukcja...
                    Nie mam zamiaru dowodzić wyższości dedukcji nad indukcją czy odwrotnie. Zupełnie
                    nie o to tu chodzi. Wskazuję tylko na ułomność obydwu typów rozumowania -
                    dedukcji i indukcji. Zgodziliśmy się, że żaden z nich nie gwarantuje prawdziwości
                    wniosku. Ale skoro indukcję uznajesz za "niedoskonałą" a dedukcję za "skostniałą"
                    to czy nie jest prawdziwą moja przesłanka, że przy pomocy logiki nie można
                    udowodnić istnienia lub nieistnienia Boga, a co najwyżej można podpierać nimi
                    swoje przekonania bez możliwości dowiedzenia, że są obiektywnie prawdziwe?
                    Zwracam uwagę, że jesli przesłanaka ta jest prawdziwa, to prawdziwy staje się
                    wniosek mojego rozumowania, czyli przedstawiając swój dowód - mylisz się.

                    > K: Skad wiesz, ze przeslanki sa prwadziwe? Jaki test zastosujesz?
                    > Dedukcja to jest udowadnianie, ze maslo jest maslane, bo sklada sie,
                    > zgodnie z zalozeniami, z masla...
                    No właśnie. Masz rację - ale uderza to też w twój "dowód". Logicznie nie można
                    dowieść prawdziwości tego rodzaju przesłanek o jakich mówisz w swoim dowodzie -
                    ale o tym już mówiłem.
                    > K: Ja dokladnie TO twierdze! Nie bylo i nie ma... czy beda? tego NIKT
                    > nie wie, ale prawdziwa nauka NIE zajmuje sie przewidywaniem przyszlosci...
                    > Moze tylko stwierdzic, co bylo i jest...
                    Ale skoro tak - to skąd ten spór? Nie czytałem całego wątku - ma już obiętość
                    ksiązki, ale wydawało mi się, że spór wywołało twierdzenie, że "dowiodłeś"
                    naukowo nieistnienia Boga.

                    • Gość: Kagan Re: Masz rację i dlatego wychodzi na moje... IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 12:29
                      K: Dowod o wyzszosci dedukcji nad indukcja ma dokladnie taka sama
                      wartosc naukowa jak dowod o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami
                      Wielkiej Nocy! A tak na serio, to dedukcja prowadzi do dogmatyzmu.
                      Indukcja nie jest doskonala, ale nie jest tak skostniala jak dedukcja...
                      T: Nie mam zamiaru dowodzić wyższości dedukcji nad indukcją czy odwrotnie.
                      Zupełnie nie o to tu chodzi. Wskazuję tylko na ułomność obydwu typów
                      rozumowania - dedukcji i indukcji. Zgodziliśmy się, że żaden z nich nie
                      gwarantuje prawdziwości wniosku. Ale skoro indukcję uznajesz za
                      "niedoskonałą" a dedukcję za "skostniałą" to czy nie jest prawdziwą moja
                      przesłanka, że przy pomocy logiki nie można udowodnić istnienia lub
                      nieistnienia Boga, a co najwyżej można podpierać nimi swoje przekonania bez
                      możliwości dowiedzenia, że są obiektywnie prawdziwe?
                      K: Sama logika NIE mozna NIC udowodnic poza formulami czysto
                      matematycznymi, ale stosujac logiczne metody mozna wiele udowodnic!
                      T: Zwracam uwagę, że jesli przesłanaka ta jest prawdziwa, to prawdziwy staje
                      się wniosek mojego rozumowania, czyli przedstawiając swój dowód -
                      mylisz się.
                      K: Skad wiesz, ze przeslanki sa prawdziwe? Jaki test zastosujesz?
                      Dedukcja to jest udowadnianie, ze maslo jest maslane, bo sklada sie,
                      zgodnie z zalozeniami, z masla...
                      T: No właśnie. Masz rację - ale uderza to też w twój "dowód".
                      Logicznie nie można dowieść prawdziwości tego rodzaju przesłanek o
                      jakich mówisz w swoim dowodzie - ale o tym już mówiłem.
                      K: Ja dokladnie TO twierdze! Nie bylo i nie ma... czy beda? tego NIKT
                      nie wie, ale prawdziwa nauka NIE zajmuje sie przewidywaniem przyszlosci...
                      Moze tylko stwierdzic, co bylo i jest...
                      T: Ale skoro tak - to skąd ten spór? Nie czytałem całego wątku - ma już
                      obiętość ksiązki, ale wydawało mi się, że spór wywołało twierdzenie,
                      że "dowiodłeś" naukowo nieistnienia Boga.
                      K: To byla tylko taka prowokacja intelektualna!
                      Aby zmusic Rodakow do myslenia!
      • Gość: Kagan DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 02:54
        arct napisał(a):
        Kaganku!
        K: Dla kogo "Kaganek", dla tego Kaganek! Dla Ciebie JWP Kagan, PhD!

        Przeczytałem twoją odpowiedź na mój bardzo niegrzeczny post.
        I ona zupełnie mnie rozbroiła...
        I dlatego powiem Ci coś po przyjacielsku i od serca.
        Nie rozumien dlaczego nie chcesz przyjąc do wiadomsci dowodów i argumentów
        podawanych tu przez kolejnych ludzi z tytułami naukowymi, którzy na fizyce i
        matematyce zęby zjedli.
        K: Bo oni te zeby zjedli, zamiast jesc pozywienie... Od osob
        postepujacych nieracjonalnie NIE przyjmuje zadnych uwag!

        Jeśli dziesięciu po kolei specjalistów mówi Ci że mylisz się, zle stosujesz
        pojęcia, nie rozumiesz rozdźwięku pomiędzy teoria (np superstrun) a praktyka
        (brak dowodów na jej potwierdzenie) to znaczy że powinieneś sie co najmniej
        zastanowić ponieważ dziesięć takich samych opinii to juz nie przypadek.
        K: Moge ci przedstawic sto opini potwierdzajacych me tezy!
        Opinie na tym forum nie sa reprezentatywne, kazdy naukowiec warty tego
        tytulu ci to powie! My tu sobie dyskutujemy, a nie tworzymy nowa
        ortodoksje! To jest forum, a nie uniwersytet, stad ja tu uzyam prostego
        jezyka! I co wiecej, pisza tu glownie Polacy, a wiec katolicy, stad
        nalezy sie spodziewac opinii przeciwnych mym tezom!

        Jeśli wszyscy po kolei którzy studiowali teorię zbiorów stanowiąca PODSTAWĘ
        matematyki mówią Ci że jej nie rozumiesz to cos w tym musi być. Cóż dopiero
        znacznie bardziej zaawansowana teoria strun porzucona zreszta właśnie po
        części z powodu trudności matematycznych.
        K: Koles! "Teoria" zbiorow nieskonczonych doprowadzila Cantora do azylu
        dla umyslowo chorych! Teoria superstrun jest zas, jaki dotychczas, najlepiej
        pasujaca do rzeczywistosci. A jak kto ma trudnosci z matematyka, to niech
        sie nie bierze za fizyke teoretyczna! Teoria superstrun pozwala
        przynajmniej uniknac tzw. renormalizacji, a to jest wrecz kolosalny
        postep w porownaniu do dziedzictwa po Einsteinie...

        Jeśli kilku po kolei specjalistów i ludzi z pewnościa Ci życzliwych wskazuje
        że popełniasz błędy logiczne w rozumowaniu to coś w tym musi być.
        K: Oni mysla nielogicznie, bo szukaja w fizycznym wszechswiecie
        sladow interwencji boskiej. A to ich dyskwalifikuje juz na starcie....
        Takich 'autorytetow' ja NIE slucham...

        Zastanów sie prosze nad tym co napisałem jak również nad tym że nie
        rozumiejac najwyraxniej naszych argumentów sprowadzasz dyskusja na kwestie
        pochodzenia Einsteina, Plancka czy Borna. Pzreciez to nie ma nic do rzeczy.
        Ich teorie sa dobrze potwierdzone eksperymentalnie a że wystepuje w nich
        pojęcie nieskończoności to jest to tylko skrót myslowy i przybliżenie a
        nie koronny dowód na to że teorie nie maja sensu.
        K: Nie znasz nauki, nie wiesz wiec, ze pocgodzenie etniczne Einsteina,
        a szczegolnie jego religia, uniemozliwila mu zrozuminie fizyki kwantowej,
        przez co wyrzadzil on olbrzymie szkody w nauce. Jego teoria wzglednosci
        byla plagiatem, bo caly aparat matenmatyczny stworzyl Herman Minkowski,
        a nie Einstein!

        Fizycy są bardzo praktyczni i stosuja chwyt "przejście do nieskończoności"
        po to by np przetestowac zachowanie sie modelu - czy model ma sens czy np
        nie wyjdzie coś łamiącego zasady juz poznane - np zachowania energii etc.
        K: Jest to bardzo nieuczciwy i nienaukowy chwyt....

        Zastanów sie: jesli dziesięciu niezależnych i zyczliwych Ci ludzi spotkanych
        kolejno na ulicy mówi Ci że jesteś brudny na twarzy to po prostu idz sie
        przejrzeć w lustrze.
        K: A co jesli tych 10 jest wlascicielami lazni albo sklepow z mydlem?

        Pozdrawiam.
        eM.
        K: Mutual!

        • amator1 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 26.02.02, 11:20
          nie posłuchałeś mojej rady.
          radzę po raz drugi.
          udaj się na konsultacje do Dr.KrisK.
          może coś poradzi na trudności z zasypianiem.
          • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 13:27
            amator1 napisał(a):

            > nie posłuchałeś mojej rady.
            > radzę po raz drugi.
            > udaj się na konsultacje do Dr.KrisK.
            > może coś poradzi na trudności z zasypianiem.
            "Z dzienniczka Dr. KrisK, MD"
            Bedac mlodym psychiatra, zglosila sie do mnie pewnego dnia rodzina Izraelitow.
            - Puk, puk!
            - Prosze wejsc!
            Do gabinetu wszedl sedziwy, ale doskonale trzymajacy sie, brodaty a potezny
            senior rodu,
            jego mloda zona i syn, a nad nimi polatywal olbrzymi golab, jak sie pozniej
            dowiedzialem z gatunku pigeonous gigantus. Ojciec mial wyraznie semickie rysy,
            o rysach matki i syna niewiele moglem powiedziec, albowiem mieli twarze
            owiazane bandazami (jak sie pozniej dowiedzialem przechodzili oni szereg
            skomplikowanych operacji plastycznych, majacych im nadac 100% aryjski wyglad).
            - Co Panstwu dolega?
            - Nie Panstwu, ale Panu, jako iz jestesmy JEDNA Istota Plci Meskiej nazywajaca
            sie Mr. El Shaddai, tyle ze w trzech osobach, rzekl z godnoscia najstarszy.
            - Czterech, krzyknela kobieta, jestescie wszyscy male shovinist pigs!
            - Nieprawda, odezwal sie golab, ktory byl usiadl na mym filing cabinet, ja
            jestem bezplciowy, rozmnazam sie, jak kazdy pigeonus gigantus, przez
            paczkowanie!
            - Panie doktorze, rzekl najstarszy, prosze na nia nie zwracac uwagi, ona
            konieczne chce byc jedna z nas, ale nasza religia nie pozwala kobiecie byc
            jednym z mezczyznami czy osobami bezplciowymi.
            - No dobrze, odpowiedzialem, wyleczeniem przesadow religijnych zajmiemy sie
            pozniej, po przeprowadzeniu wywiadu srodowiskowego. Powiedzcie Panstwo, to
            jest, pardon me, niech mi Pan powie, co dolega Istocie El Szadaj, jesli wolno
            mi spolszczyc nawisko szanownego Pacjenta...
            - Nie mam nic przeciwko temu, rzekl najstarszy. Jestem bowiem znany pod
            wieloma
            nazwiskami, moze mnie Pan Doktor tytulowac po prostu Elohim.
            - A wiec co Panu, Panie Elohim dolega?
            - Mamy dwa problemy: pierwszy z naszym golebiem, ktory tak naprawde nie jest
            golebiem, ale duchem mego praprapradziadka nazwiskiem Moses. Narazil sie on
            byl
            dawno temu bozkowi Jahweh, i za to zostal zamieniony w olbrzymiego,
            bezplciowego golebia. Jako dewiantowi seksualnemu jest mu trudno zyc w
            spoleczenstwie skladajacym sie zasadniczo z dwoch plci...
            - Rozumiem, juz wzywam The Ghostbusters, ktorzy pomoga mi go wyleczyc.
            Chwycilem za "komorke", nacisnalem na kombinacje *#G i wyslalem szybkiego
            SMSa.
            Za niecale 5 minut uslyszalem syrene, i do mego gabinetu wpadli The
            Ghostbusters. Rozumielismy sie bez slow. Skierowali ejektory metaplazmy na
            golebia, ktory najpierw sie rozdwoil na samca i samiczke, po czym przyjaly one
            bezkstzaltne postacie duchow, i czesc meska zlaczyla sie z protoplasta rodu, a
            czesc zenska z kobieta (ktora, jak sie okazalo pozniej, miala na imie Miriam).
            - Ile sie nalezy, spytalem szefa Ghostbuster'ow.
            - Dopiszemy do rachunku, dzisiaj mamy zreszta promocje, wiec bedzie 10%
            znizki.
            Do widzenia,
            bo mamy kilka innych waznych prac do wykonania!
            - Szalom! Wykrzyknal za nimi mlodzieniec w bandazu na twarzy.
            - No dobrze, powiedzialem do Elohim'a, kiedy The Ghostbusters odjechali na
            syrenie, sprawa golebia zalatwiona, co dalej?
            - Jak pan doktor widzi, moja zona Miriam powila mi syna, ktorego nazwalismy
            Jeszu.
            Problem w tym, iz przywidzialo sie jej, ze poczeta byla nie przeze mnie, ale
            przez tego juz nieistniejacego golebia...
            - No problem! Krzyknalem. Przeprowadzimy badnia DNA, i wykazemy panskiej
            malzonce, kto jest tak naprawde ojcem jej syna.
            Szybko pobralem probki sliny od Elohim'a, Miriam i Jeszu. Jak sie latwo
            domyslec, ich DNA bylo identyczne. Co wiecej, Jeszu okazal sie byc klonem
            Elohim'a (bylo to zrozumiale, jako iz nawet 21 lat temu, czyli w roku
            urodzenia
            Jeszu, ojciec jego byl juz dawno nieplodny, tak wiec Jeszu byl tzw. dzieckiem
            z
            probowki, klonem swego ojca).
            - Dziekuje bardzo Panie Doktorze! Rzekl protoplasta rodu, nie ma to jak
            niezbite, obiektywne naukowe dowody! Malzonka ma nie bedzie dluzej negowac
            mego
            ojcostwa Jeszu, za co jestem Panu Doktorowi doglebnie wdzieczny.
            - Nie musi byc Pan wdzieczny, wystarczy, ze pozwoli mi Pan obciazyc panski
            rachunek skromna suma tysiaca Euro plus VAT. I spodzieam sie kolejnych wizyt,
            w
            ktorych wyperswaduje Panstwu, ze nie jestescie jedna istota, a zwyczajna,
            trzyosobowa rodzina...
            Tak sie zakonczyl moj kolejny dzien pracy w klinice "Szczesliwe Jutro".
            DrKrisK, MD

            • laki88888 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 26.02.02, 20:27
              Kaganie, ostatnio napisałeś wspaniały utwór litweracki na którymś z wątków,
              więc
              postanowiłem też zabłysnąć....

              To jest Twoje:
              Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa,
              to dnia nastepnego zaboli cie dupa.
              Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy,
              i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy!
              Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza,
              i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza!
              Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem,
              wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz!
              Posadka koscielna dla ciebie niepewna,
              pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac!
              Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow,
              z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru...
              Kagan

              A to moje:
              Oby to się nie sprawdziło...


              Gdy jesteś człowiekiem i spotkasz Kagana,
              To będzie Ci cenna przyjemność zadana,
              Bo Kagan twarz Twoją starannie opluje,
              A jak mu odpiszesz... To się dyskutuje!!!

              Jak zechcesz to Kagan dowody przywlecze
              (A Ty się, głupi, męcz czytajże człowiecze...).
              Jak zechcesz to Kagan wszystko wytłumaczy,
              (Czy ktoś w Australii za brednie karać raczy?).
              Jak zechcesz to Kagan nawet zacytuje,
              (Ciekawe gdzie w prasę się zaopatruje?)

              Gdy jesteś człowiekiem i spotkasz Kagana,
              A z ust per Kagana właśnie cieknie piana,
              To wiedz Ty mój miły drogi przyjacielu,
              Piany rzeka spłynie na więcej niż wielu.

              Tak więc na dzień dobry w Kościół Kagan splunie
              (wtedy ślin tu więcej niźli sił w piorunie).
              Następne w kolejce są lesby i geje
              (ależ wtedy tutaj średniowieczem wieje...).
              Na koniec zaś Kagan w historię się zgłębia
              (być może Go własna za bardzo przygnębia?).

              Na koniec rzecz przykra, lecz poruszyć trzeba,
              Nasz miły Kaganek nie pójdzie do Nieba....
              :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :((( :(((


              Jeśli chodzi o mój tekst o Integracji, to jest na tym forum pod
              tytułem "Integracja, czyli największy dramat POLSKI"

              • Gość: Logik Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.02, 20:35
                Kim jest kagan?Oto jest pytanie.Kim-zaduzo,czym-tak samo,niechaj juz kaganem
                zostanie..............
                • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 06:09
                  Gość portalu: Logik napisał(a):

                  > Kim jest kagan?Oto jest pytanie.Kim-zaduzo,czym-tak
                  samo,niechaj juz kaganem
                  > zostanie..............

                  Dyskusja jest o Bogu, a NIE o Kaganie...
              • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 06:17
                laki88888 napisał(a):

                > Kaganie, ostatnio napisałeś wspaniały utwór litweracki
                na którymś z wątków,
                > więc
                > postanowiłem też zabłysnąć....
                >
                > To jest Twoje:
                > Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa,
                > to dnia nastepnego zaboli cie dupa.
                > Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy,
                > i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy!
                > Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza,
                > i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza!
                > Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem,
                > wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz!
                > Posadka koscielna dla ciebie niepewna,
                > pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac!
                > Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow,
                > z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru...
                > Kagan
                >
                > A to moje:
                > Oby to się nie sprawdziło...
                >
                >
                > Gdy jesteś człowiekiem i spotkasz Kagana,
                > To będzie Ci cenna przyjemność zadana,
                > Bo Kagan twarz Twoją starannie opluje,
                > A jak mu odpiszesz... To się dyskutuje!!!

                K: Kagan wcale nie jest plujka,
                choc se robi podsmiechujki!

                > Jak zechcesz to Kagan dowody przywlecze
                > (A Ty się, głupi, męcz czytajże człowiecze...).
                > Jak zechcesz to Kagan wszystko wytłumaczy,
                > (Czy ktoś w Australii za brednie karać raczy?).
                > Jak zechcesz to Kagan nawet zacytuje,
                > (Ciekawe gdzie w prasę się zaopatruje?)

                K: U Kagana forsy sporo,
                wiec przynosza mu ja pora,
                ranna, nocna oraz dzienna,
                i niemalze wrecz codziennie...

                > Gdy jesteś człowiekiem i spotkasz Kagana,
                > A z ust per Kagana właśnie cieknie piana,
                > To wiedz Ty mój miły drogi przyjacielu,
                > Piany rzeka spłynie na więcej niż wielu.

                K: Kaganowi piana cieknie?
                Niech to "laki" znowu rzeknie,
                a do sadu go podamy,
                wygrac sprawy mu NIE damy!

                > Tak więc na dzień dobry w Kościół Kagan splunie
                > (wtedy ślin tu więcej niźli sił w piorunie).
                > Następne w kolejce są lesby i geje
                > (ależ wtedy tutaj średniowieczem wieje...).
                > Na koniec zaś Kagan w historię się zgłębia
                > (być może Go własna za bardzo przygnębia?).
                K: Mylisz srednowiecze,
                z wiekami ciemnymi,
                czasami smutnymi,
                i malo znanymi...

                > Na koniec rzecz przykra, lecz poruszyć trzeba,
                > Nasz miły Kaganek nie pójdzie do Nieba....
                K: W niebie nudy na pudy,
                same uludy i zludy!
                Kagan woli pieklo,
                bo tako sie rzeklo,
                ze diabelskie on nasienie,
                ksieza jego pozywieniem...
                >
                > Jeśli chodzi o mój tekst o Integracji, to jest na tym
                forum pod
                > tytułem "Integracja, czyli największy dramat POLSKI"
                K: daj link!


                • amator1 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 27.02.02, 07:30
                  odpowiedź- poważnie!
                  Jeśli się chcę udowodnić, że Boga nie ma, bierze się odpowiedzialność za
                  drugiego człowieka.
                  Po przyjęciu do świadomości dowodów logicznych na nieistnienie Boga w kim wtedy
                  człowiek ma pokładać nadzieję?
                  z pozdrowieniami.
                  • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 08:22
                    amator1 napisał(a):

                    > odpowiedź- poważnie!
                    > Jeśli się chcę udowodnić, że Boga nie ma, bierze się odpowiedzialność za
                    > drugiego człowieka.
                    > Po przyjęciu do świadomości dowodów logicznych na nieistnienie Boga w kim wtedy
                    >
                    > człowiek ma pokładać nadzieję?
                    > z pozdrowieniami.

                    W samym sobie! Wiem, ze to NIE jest latwe, ale wiara wiedzie na manowce
                    (p. Paetz, ksiadz "uzdrawiacz' z Dukli, O. Rydzyk, Ks. Jankowski
                    itp. itd.).
                    Kagan
    • fleshless Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 26.02.02, 21:16
      A umiesz przedstawić dowód logiczny na temat: Jak to sie dzieje że kupka
      cząstek elementarnych tworzy wysoce zorganizowany organizm w dodatku
      wytwarzając świadomość. Co jest początkiem tego wszystkiego? Wielki Wybych?
      Nie neguję twojego dowodu. Ale jeszcze nie urodził się taki co wszystko wie
      na pewno i w sposób bezsprzeczny. Sam sobie przyznałeś rację, tylko czy
      człowiek jest na pewno tym który sądzi o prawdzie. A jeśli grnice ludzkiego
      poznania są skończone? Nawet twój wywód oparty jest na pewnych założeniach -
      aksjomatach, których prawdziwośc jest stwierdzona atorytatywnie. Być może
      któryś z nich zostanie obalony i co wtedy? Inna sprawa, że człowiek z racji
      swej niedoskonałości i małości rozumuje uproszczeniami inaczej rzeczywistość
      byłaby dla niego w ogóle niezrozumiała, nieczytelna. I tak np. nieskończoność
      jest pojęciem niejako modelowym (uproszczonym), pewnym wytworem wyobrażni
      mądrych ludzi którzy potrzebowali takiego pojęcia po to by niwelować
      niedokładności ludzkiego poznania. (nie znam się na fizyce - niestety nie umiem
      wyjaśnić tego na przykładzie :))
      Po za tym istnienie lub nie istnienie Boga nie jest problemem tylko
      katolików czy ludzi wierzących w ogóle. Człowiekowi dane jest poznawać zmysłami
      tylko świat materialny a i to w sposób niedoskonały.
      Co do wiary: jest ona zjawiskiem raczej kulturowym niż przyrodniczym i jest
      również częścią tego co nazywamy kulturą. Albo jak kto woli jednym z wielu
      zjawisk. Mówisz że religia to wymyśł ludzi głupich, ale jednak wielu madrych
      ludzi jednak religijność praktykuje.
      Nie wiem jakie masz poglądy na temat wolności, ale weż pod uwagę to, że nie
      ma przymusu zdawania na wydział teologiczny, ani jakikolwiek inny. Jeśli ci się
      nie podoba nie musisz tam iść. A jeżli uważasz że masz prawo mieć swoje poglądy
      i swoje życie w które nikt ni może ingerować to powinieneś dać takie samo prawo
      innym. To byłoby logiczne.

      P.S. Nie polemizuję z Tobą na zasadzie katolik - antykatolik czy wierzący -
      niewierzący. Nie twierdzę również że Bóg istnieje czy nie. Uważam że dowód
      który przedstawiłeś jest nie przekonujący, zbyt jednopłaszczyznowy i wydaje mi
      się, trochę dyktowany emocjami. Nie jest zadaniem człowieka mieć absolutną
      rację, której nikt nie zaprzecza bo to jest raczej niemożliwe. Jesteśmy tylko
      ludźmi i wszytko co możemy zrobić to snuć przypuszczenia. :)
      • Gość: Aussie Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.ains.net.au 27.02.02, 02:07
        fleshless napisał(a):
        > A umiesz przedstawić dowód logiczny na temat: Jak to sie dzieje że kupka
        > cząstek elementarnych tworzy wysoce zorganizowany organizm w dodatku
        > wytwarzając świadomość. Co jest początkiem tego wszystkiego? Wielki Wybych?

        A: Pamietaj, ze to zajelo miliony lat! Zaczelo sie od kwarkow, ktore sie
        polaczyly w protony i neutrony, te z elektromami utworzyly atomy, atomy sie
        polaczyly w czasteczki, czasteczki w bardziej zlozone czasteczki, az wreszcie
        powstaly wirusy, bakterie itp. Slyszales o reakcji Bielolusow-Zabotynski?
        To jest model powstania zycia (oczywiscie w uproszczeniu). A swiadomosc maja tez
        ssaki, np. psy, koty, malpy... Wieli wybuch to tylko powstanie naszego
        wszechswiata, ktory najprawdopodobniej nie jest ani pierwszy, ani ostatni, ani
        tez jedyny...Mysle, ze Kagan ci to lepiej wytlumaczy...

        > Nie neguję twojego dowodu. Ale jeszcze nie urodził się taki co wszystko wie
        > na pewno i w sposób bezsprzeczny. Sam sobie przyznałeś rację, tylko czy
        > człowiek jest na pewno tym który sądzi o prawdzie. A jeśli grnice ludzkiego
        > poznania są skończone?
        A: Oczywiscie, ze sa (np. prawami natury)... Dowodze przeciez, ze
        niewskonczoniosc realnie NIE istnieje, to tylko taki abstrakcyjny model
        matematyczny, kompletnie bezuzyteczny w peraktyce... Tyle, ze nam do tych
        granic poznania jest jeszcze bardzo daleko, wiec praktycznie sie nimi NIE
        przejmujemy, tak jak bariera swietlna jest nieistotna na ziemii, bo i tak
        granica jest 8km/s (szybciej jadac wylatuje sie na orbite)...


        > Nawet twój wywód oparty jest na pewnych założeniach -
        > aksjomatach, których prawdziwośc jest stwierdzona atorytatywnie. Być może
        > któryś z nich zostanie obalony i co wtedy? Inna sprawa, że człowiek z racji
        > swej niedoskonałości i małości rozumuje uproszczeniami inaczej rzeczywistość
        > byłaby dla niego w ogóle niezrozumiała, nieczytelna. I tak np. nieskończoność
        > jest pojęciem niejako modelowym (uproszczonym), pewnym wytworem wyobrażni
        > mądrych ludzi którzy potrzebowali takiego pojęcia po to by niwelować
        > niedokładności ludzkiego poznania. (nie znam się na fizyce - niestety nie umiem
        > wyjaśnić tego na przykładzie :))
        A: Szkoda!

        > Po za tym istnienie lub nie istnienie Boga nie jest problemem tylko
        > katolików czy ludzi wierzących w ogóle. Człowiekowi dane jest poznawać zmysłami
        > tylko świat materialny a i to w sposób niedoskonały.
        > Co do wiary: jest ona zjawiskiem raczej kulturowym niż przyrodniczym i jest
        > również częścią tego co nazywamy kulturą. Albo jak kto woli jednym z wielu
        > zjawisk. Mówisz że religia to wymyśł ludzi głupich, ale jednak wielu madrych
        > ludzi jednak religijność praktykuje.
        A: I placi za to wysoka cene, np. Einstein, ktoremu religia tam zaciemnila
        umysl, ze odrzucil a priori mechanike kwantowa... A jak bylby np. agnostykiem,
        to moze by stworzyl te GUT (Grand Unified Theory)! Byl na dobrej drodze
        (zrozumial nature grawitacji), ale jego religia nie pozwolila mu na
        pojscie dalej, ze szkoda dla wszystkich...
        > Nie wiem jakie masz poglądy na temat wolności, ale weż pod uwagę to, że nie
        ma przymusu zdawania na wydział teologiczny, ani jakikolwiek inny. Jeśli ci się
        > nie podoba nie musisz tam iść. A jeżli uważasz że masz prawo mieć swoje poglądy
        > i swoje życie w które nikt ni może ingerować to powinieneś dać takie samo prawo
        > innym. To byłoby logiczne.
        A: Kaganowi chodzilo chyba raczej o finasowanie pseudonauki przez wszystkich
        podatnikow, w tym tez niekatolikow!
        > P.S. Nie polemizuję z Tobą na zasadzie katolik - antykatolik czy wierzący -
        > niewierzący. Nie twierdzę również że Bóg istnieje czy nie. Uważam że dowód
        > który przedstawiłeś jest nie przekonujący, zbyt jednopłaszczyznowy i wydaje mi
        > się, trochę dyktowany emocjami. Nie jest zadaniem człowieka mieć absolutną
        > rację, której nikt nie zaprzecza bo to jest raczej niemożliwe. Jesteśmy tylko
        > ludźmi i wszytko co możemy zrobić to snuć przypuszczenia. :)
        A: Kagan, jak mysle, przedtawil jeden z mozliwych dowodow, i rozumie, ze traktowal
        to raczej jako zaproszenie do dyskusji.
        Aussie
        • kolargol Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 27.02.02, 08:17
          Kagan widze ze jestes nieprzemakalny.
          • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 08:20
            kolargol napisał(a):

            > Kagan widze ze jestes nieprzemakalny.

            Ano "jestem kim jestem"...
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 08:23
        Aussie ci odpowiedzial za mnie. Jak chcesz wiecej, to daj znac!
        • Gość: Liceum PROŚBA DO JWP KAGANA OD LICEALISTÓW IP: 217.11.129.* 27.02.02, 08:41
          JWP Kaganie,
          Satysfakcja z ilości postów w tym wątku, jaką wyrażasz ostatnio, może zwiększy
          się jeszcze, jeżeli dowiesz się, że w naszym renomowanym warszawskim liceum
          jest on (ten wątek) swego rodzaju pomocą naukową. Znalazł go nasz nauczyciel
          logiki i propedeutyki filozofii i jest często (ten wątek, nie nauczyciel)
          przywoływany jako przykład krańcowo źle na jakikolwiek temat prowadzonej
          dyskusji.
          Ale "Pan" nie zezwala nam w temacie wątku zabierać głosu na forum, twierdząc
          nieco chyba żartobliwie, że nam to może pomieszać do reszty w naszych
          głowach...i że wątek żadnego tematu tak naprawdę nie ma, a już na pewno nie w
          dziedzinie logiki czy filozofii.
          Ale pokazaliśmy pewne wypowiedzi Twoje i dyskutantów naszemu „Panu” od fizyki
          (ukończona uniwersytecka fizyka, ale twierdzi, że Fizykiem to on nie jest, bo
          Fizyk to ktoś, kto Fizykę uprawia, a on uprawia rzadko z powodzeniem tylko
          nasze łby). Wzbraniał się, ale w końcu coś tam w tym wątku przeczytał (znając
          go sądzimy, że dużo) i powiedział parę słów (ciekawie bardzo) na temat teorii
          superstrun i potrzebnego tu aparatu matematycznego. I powiedział, że załozyciel
          wątku Kagan (abstrahując całkowicie od wątku takiej czy innej Wiary, nasz fizyk
          z nami na te tematy nie chciał rozmawiać) jako socjolog i ekonomista może jest
          geniuszem matematycznym, ale prawdopodobniejszym jest, że nie. Tak powiedział i
          dodał, że metodą prostą przez niego stosowaną jest w takim przypadku zadanie
          geniuszowi jakiegoś prostego pytania, na które istnieje prosta i jednoznaczna
          odpowiedź.
          W TYM przypadku nie z historii nauki, etnicznego pochodzenia jej twórców itp.
          tylko zwyczajnego zadanka typu ‘ośli mostek’.
          Zadanka „Pan” nie chciał nam dać na tacy, sam je wybrałem, (pamiętając, że
          kończyłeś technikum) mimo żem jest zamiłowany humanista (tylko, że tępactwa w
          tzw. naukach ścisłych nie uważam za dowód uzdolnień w jakichkolwiek innych
          dziedzinach)

          A oto to zadanie – pytanie:
          1.Jest kondensator o pojemności C naładowany ładunkiem Q do różnicy potencjałów
          U równej oczywiście Q dzielone przez C. Zawarta energia jest tu E1 równe
          oczywiście C mnożone przez kwadrat U i dzielone przez 2.
          2. Jest drugi identyczny kondensator o takiej samej pojemności C ale ładunku i
          różnicy potencjałów zero.
          3. Łączymy te dwa kondensatory równolegle. Powstaje kondensator o pojemności 2
          razy C, mający ładunek Q i różnicę potencjałów U2 równą Q dzielone przez C
          dzielone przez dwa.
          4. Energia zawarta w takim „sumarycznym kondensatorze” jest E2 równe
          oczywiście C mnożone przez kwadrat U dzielone przez cztery.
          5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1.
          6. Pytanie; gdzie się podziała połowa energii? Czy to znaleźliśmy w tym akurat
          przypadku błąd w prawie jej zachowania?

          Mamy prośbę:
          a)Odpowiedz na powyższe pytanie w jednym, no góra w dwóch niedługich zdaniach.
          b)Jeżeli nie wiesz i nie masz akurat się kogo zapytać, przyznaj to i zapytaj
          się nas.
          c) Jeżeli nie chcesz odpowiadać, napisz że takimi głupstwami się nie zajmujesz.

          Pozdrowienia

          Licealista w imieniu licealistów

          • Gość: Kagan Re: PROŚBA DO JWP KAGANA OD LICEALISTÓW IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 09:06
            Gość portalu: Liceum napisał(a):
            > JWP Kaganie,
            > Satysfakcja z ilości postów w tym wątku, jaką wyrażasz ostatnio, może zwiększy
            > się jeszcze, jeżeli dowiesz się, że w naszym renomowanym warszawskim liceum
            > jest on (ten wątek) swego rodzaju pomocą naukową. Znalazł go nasz nauczyciel
            > logiki i propedeutyki filozofii i jest często (ten wątek, nie nauczyciel)
            > przywoływany jako przykład krańcowo źle na jakikolwiek temat prowadzonej
            > dyskusji.
            K: Pewnie wasz nauczyciel skonczyl KUL... Nie podoba mu sie, ze sie
            tu "wiare swieta" szarga!
            > Ale "Pan" nie zezwala nam w temacie wątku zabierać głosu na forum, twierdząc
            > nieco chyba żartobliwie, że nam to może pomieszać do reszty w naszych
            > głowach...i że wątek żadnego tematu tak naprawdę nie ma, a już na pewno nie w
            > dziedzinie logiki czy filozofii.
            K: A wy sie go tak boicie, ze tylko ty jeden sie wylamales. Pwenie cie za to
            wyrzuca ze szkoly, i bedziesz musial emigrowac do Australii...
            No coz, za trudny ten watek na jego poziom, stad wam zabrania...
            > Ale pokazaliśmy pewne wypowiedzi Twoje i dyskutantów naszemu „Panu”
            > od fizyki
            > (ukończona uniwersytecka fizyka, ale twierdzi, że Fizykiem to on nie jest, bo
            > Fizyk to ktoś, kto Fizykę uprawia, a on uprawia rzadko z powodzeniem tylko
            > nasze łby). Wzbraniał się, ale w końcu coś tam w tym wątku przeczytał (znając
            > go sądzimy, że dużo) i powiedział parę słów (ciekawie bardzo) na temat teorii
            > superstrun i potrzebnego tu aparatu matematycznego. I powiedział, że załozyciel
            > wątku Kagan (abstrahując całkowicie od wątku takiej czy innej Wiary, nasz fizyk
            > z nami na te tematy nie chciał rozmawiać) jako socjolog i ekonomista może jest
            > geniuszem matematycznym, ale prawdopodobniejszym jest, że nie. Tak powiedział i
            > dodał, że metodą prostą przez niego stosowaną jest w takim przypadku zadanie
            > geniuszowi jakiegoś prostego pytania, na które istnieje prosta i jednoznaczna
            > odpowiedź.
            K: W realnym swiecie NIE ma prostych i jednoznacznych pytan... Twoj
            "fizyk" zyje w nierealnym swiecie mocno uproszczonych modeli. Oprocz tego twoi
            nauczyciele NIE rozumieja o co chodzi na forum - po prostu o dobra zabawe, cos w
            rodzaju intelektualnego party... A oni od razu na 100% na serio...
            Klasowki by zadawali, testy robili itp. itd. Ale nadete sztywniaki...
            Zal mi ich, ze nie maja nic luzu i nie znaja sie na zartach...

            > W TYM przypadku nie z historii nauki, etnicznego pochodzenia jej twórców itp.
            > tylko zwyczajnego zadanka typu ‘ośli mostek’.
            > Zadanka „Pan” nie chciał nam dać na tacy, sam je wybrałem, (pamięta
            > jąc, że
            > kończyłeś technikum) mimo żem jest zamiłowany humanista (tylko, że tępactwa w
            > tzw. naukach ścisłych nie uważam za dowód uzdolnień w jakichkolwiek innych
            > dziedzinach)
            >
            > A oto to zadanie – pytanie:
            K: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada klasowka ponad 30
            lat po ukonczeniu technikum!
            > 1.Jest kondensator o pojemności C naładowany ładunkiem Q do różnicy potencjałów
            > U równej oczywiście Q dzielone przez C. Zawarta energia jest tu E1 równe
            > oczywiście C mnożone przez kwadrat U i dzielone przez 2.
            > 2. Jest drugi identyczny kondensator o takiej samej pojemności C ale ładunku i
            > różnicy potencjałów zero.
            > 3. Łączymy te dwa kondensatory równolegle. Powstaje kondensator o pojemności 2
            > razy C, mający ładunek Q i różnicę potencjałów U2 równą Q dzielone przez C
            > dzielone przez dwa.
            > 4. Energia zawarta w takim „sumarycznym kondensatorze” jest E2 równe
            > oczywiście C mnożone przez kwadrat U dzielone przez cztery.
            > 5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1. (??? - tell me WHY?)
            > 6. Pytanie; gdzie się podziała połowa energii? Czy to znaleźliśmy w tym akurat
            > przypadku błąd w prawie jej zachowania?
            K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
            kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
            rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
            tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu,
            po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
            polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
            Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
            uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
            najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2
            czy E mnozone przez 2.
            Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
            tych wzorow, co dowodzi, ze:
            1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
            2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami).
            3. Ja nie lubie takich zagadek...

            > Mamy prośbę:
            > a)Odpowiedz na powyższe pytanie w jednym, no góra w dwóch niedługich zdaniach.
            > b)Jeżeli nie wiesz i nie masz akurat się kogo zapytać, przyznaj to i zapytaj
            > się nas.
            > c) Jeżeli nie chcesz odpowiadać, napisz że takimi głupstwami się nie zajmujesz
            > .
            > Pozdrowienia
            > Licealista w imieniu licealistów
            K: To jest forum, a nie klasowka z fizyki. Jak tego NIE rozumiecie, to
            nie zabierajcie mi czasu... Ale wam odpowiedzialem, tyle, ze po raz pierwszy
            i ostatni!
            Kagan


            • Gość: Liceum KAGAN OBLAŁ KLASÓWKĘ IP: 217.11.129.* 27.02.02, 09:40
              Licealista pisał.....
              .........
              > > 5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1.

              Tu Kagan napisał:
              (??? - tell me WHY?).

              Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZKOŁY
              ZAODOWEJ. 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - never return
              here!!You even do not understand the question - far to answering it!!
              Nawet nie rozumiesz pytania - jak możesz na nie odpowiadać!!

              I nie popisuj się angielskim. To śmieszne!!

              I jesteś bardzo żle wychowany. Luz to nie znaczy ignorancja ani brak podstaw
              kindersztuby. WSTYD!!!. Czy my za 30 lat też tak skończymy? SMUTNE!!

              > K: To jest forum, a nie klasowka z fizyki. Jak tego NIE rozumiecie, to
              > nie zabierajcie mi czasu... Ale wam odpowiedzialem, tyle, ze po raz pierwszy
              > i ostatni!


              NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE. Bez
              dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia

              Licealiści
              >
              >

              • Gość: WIDZ Re: KAGAN OBLAŁ KLASÓWKĘ, BRAWO LICEUM IP: *.pl 27.02.02, 17:17

                >
                > NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE. Bez
                > dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia
                >
                > Licealiści
                > >
                > >Brawo licealiści! Nareszcie ktoś w prosty i widoczny gołym okiem dla każdego
                sposób sprowadził Kagana do parteru - czyli do intelektualnego zera! Pulbek, Arct
                i inni robili to zbyt mądrze, to było strzelanie z armaty do wróbla!!
                > Cześć, gratuluję

                WIDZ

                • Gość: Kagan Re: KAGAN OBLAŁ KLASÓWKĘ, BRAWO LICEUM IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 00:46
                  Gość portalu: WIDZ napisał(a):
                  > > NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE. Bez
                  > > dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia
                  > >
                  > > Licealiści
                  > > >
                  > > >Brawo licealiści! Nareszcie ktoś w prosty i widoczny gołym okiem dla każdego
                  > sposób sprowadził Kagana do parteru - czyli do intelektualnego zera! Pulbek, Arct
                  > i inni robili to zbyt mądrze, to było strzelanie z armaty do wróbla!!
                  > > Cześć, gratuluję
                  NIE MASZ CZEGO GRATULOWAC, BO JA PRAWIDLOWO ODPOWIEDZIALEM NA TO PYTANIE,
                  tyle, ze ty go NIE zrozumiales i nie przeczytales mej odpowiedzi! Uwierzyles tylko na slowo
                  prowokatorom z "liceum", NIE czytajac mej odpowiedzi!
                  WSTYD!
                  Oto szczegoly nieudanej prowokacji:
                  Gosc portalu: Liceum napisal(a):
                  > Licealista pisal.....
                  > > 5.Jest oczywiscie E2 równe polowie E1.
                  > Tu Kagan napisal:
                  > (??? - tell me WHY?).
                  K: poniewaz E2 moze byc E z subskryptem 2 i E mnozone przez 2,
                  i E do potegi drugiej...

                  > Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZKOLY
                  > ZAODOWEJ (sic). 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - never > return here!!You
                  even do not understand the question - far to answering it!!
                  > Nawet nie rozumiesz pytania - jak mozesz na nie odpowiadac!!
                  K: Wyszlo szydlo z worka: zaden "licealista" a oszolom z USA, bo tylko tam sa
                  te "elementary schools"... Przed przeczytaniem mej odpowiedzi zarzuca mi
                  klamliwie, ze NIE rozumiem pytania!

                  K: Nie przeczytales calosci, patrz klamco i oszucie na ten link:
                  www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305
                  Tam wyraznie napisalem: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada klasowka ponad 30,
                  lat po ukonczeniu technikum!
                  Po czym odpowiedzialem:
                  K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
                  kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
                  rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
                  tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu,
                  po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
                  polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
                  Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
                  uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
                  najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2
                  czy E mnozone przez 2.
                  Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
                  tych wzorow, co dowodzi, ze:
                  1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
                  2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami).
                  3. Ja nie lubie takich zagadek...

                  > I nie popisuj sie angielskim. To smieszne!!
                  K: Moze i smieszne, ale was kompromituje wyciagnie cytatow "out of
                  context", a przede wszystkim ORDYNARNE KLAMANIE, bo kazdy moze
                  zobaczyc ma POPRAWNA odpowiedz pod adresem:
                  www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305

                  > NIE ODPOWIEDZIALES. OBLALES ZENUJACO.BRAK ZIELONEGO POJECIA O FIZYCE. Bez
                  > dalszych wniosków. Z wyrazami wspólczucia
                  > Licealisci
                  NIE "LICEALISCI" ale KLAMCY BEZ HONORU, ot po PROSTU KATOLE-MUGOLE!
                  Jak smiecie tak ordynarnie klamac? Obrazacie uczestnikow tego Forum!
                  Kagan


                  • Gość: Kagan KAGAN NIE OBLAŁ, WSTYD LICEUM! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 03:56
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Gość portalu: WIDZ napisał(a):
                    > > > NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE.
                    > Bez
                    > > > dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia
                    > > >
                    > > > Licealiści
                    > > > >
                    > > > >Brawo licealiści! Nareszcie ktoś w prosty i widoczny gołym okiem
                    > dla każdego
                    > > sposób sprowadził Kagana do parteru - czyli do intelektualnego zera! Pulbe
                    > k, Arct
                    > > i inni robili to zbyt mądrze, to było strzelanie z armaty do wróbla!!
                    > > > Cześć, gratuluję
                    > NIE MASZ CZEGO GRATULOWAC, BO JA PRAWIDLOWO ODPOWIEDZIALEM NA TO PYTANIE,
                    > tyle, ze ty go NIE zrozumiales i nie przeczytales mej odpowiedzi! Uwierzyles t
                    > ylko na slowo
                    > prowokatorom z "liceum", NIE czytajac mej odpowiedzi!
                    > WSTYD!
                    > Oto szczegoly nieudanej prowokacji:
                    > Gosc portalu: Liceum napisal(a):
                    > > Licealista pisal.....
                    > > > 5.Jest oczywiscie E2 równe polowie E1.
                    > > Tu Kagan napisal:
                    > > (??? - tell me WHY?).
                    > K: poniewaz E2 moze byc E z subskryptem 2 i E mnozone przez 2,
                    > i E do potegi drugiej...
                    >
                    > > Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZ
                    > KOLY
                    > > ZAODOWEJ (sic). 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - n
                    > ever > return here!!You
                    > even do not understand the question - far to answering it!!
                    > > Nawet nie rozumiesz pytania - jak mozesz na nie odpowiadac!!
                    > K: Wyszlo szydlo z worka: zaden "licealista" a oszolom z USA, bo tylko tam sa
                    > te "elementary schools"... Przed przeczytaniem mej odpowiedzi zarzuca mi
                    > klamliwie, ze NIE rozumiem pytania!
                    >
                    > K: Nie przeczytales calosci, patrz klamco i oszucie na ten link:
                    > <a href="www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&ai
                    > d=1243305">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=124
                    > 3305</a>
                    > Tam wyraznie napisalem: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada
                    > klasowka ponad 30,
                    > lat po ukonczeniu technikum!
                    > Po czym odpowiedzialem:
                    > K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
                    > kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
                    > rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
                    >
                    > tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prost
                    > u,
                    > po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
                    > polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
                    > Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
                    > uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
                    > najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem
                    > 2
                    > czy E mnozone przez 2.
                    > Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
                    > tych wzorow, co dowodzi, ze:
                    > 1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
                    > 2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami)
                    > .
                    > 3. Ja nie lubie takich zagadek...
                    >
                    > > I nie popisuj sie angielskim. To smieszne!!
                    > K: Moze i smieszne, ale was kompromituje wyciagnie cytatow "out of
                    > context", a przede wszystkim ORDYNARNE KLAMANIE, bo kazdy moze
                    > zobaczyc ma POPRAWNA odpowiedz pod adresem:
                    > <a href="www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&ai
                    > d=1243305">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=124
                    > 3305</a>
                    >
                    > > NIE ODPOWIEDZIALES. OBLALES ZENUJACO.BRAK ZIELONEGO POJECIA O FIZYCE. Bez
                    > > dalszych wniosków. Z wyrazami wspólczucia
                    > > Licealisci
                    > NIE "LICEALISCI" ale KLAMCY BEZ HONORU, ot po PROSTU KATOLE-MUGOLE!
                    > Jak smiecie tak ordynarnie klamac? Obrazacie uczestnikow tego Forum!
                    > Kagan
              • Gość: Kagan Klamstwa "licealistow" IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 00:40
                Gość portalu: Liceum napisał(a):
                > Licealista pisał.....
                > > 5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1.
                > Tu Kagan napisał:
                > (??? - tell me WHY?).
                K: poniewaz E2 moze byc E z subskryptem 2 i E mnozone przez 2,
                i E do potegi drugiej...

                > Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZKOŁY
                > ZAODOWEJ (sic). 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - never
                > return here!!You even do not understand the question - far to answering it!!
                > Nawet nie rozumiesz pytania - jak możesz na nie odpowiadać!!
                K: Wyszlo szydlo z worka: zaden "licealista" a oszolom z USA, bo tylko tam sa
                te "elementary schools"... Przed przeczytaniem mej odpowiedzi zarzuca mi
                klamliwie, ze NIE rozumiem pytania!

                K: Nie przeczytales calosci, patrz klamco i oszucie na ten link:
                www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305
                Tam wyraznie napisalem: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada
                klasowka ponad 30, lat po ukonczeniu technikum!
                Po czym odpowiedzialem:
                K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
                kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
                rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
                tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu,
                po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
                polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
                Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
                uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
                najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2
                czy E mnozone przez 2.
                Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
                tych wzorow, co dowodzi, ze:
                1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
                2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami).
                3. Ja nie lubie takich zagadek...

                > I nie popisuj się angielskim. To śmieszne!!
                K: Moze i smieszne, ale was kompromituje wyciagnie cytatow "out of
                context", a przede wszystkim ORDYNARNE KLAMANIE, bo kazdy moze
                zobaczyc ma POPRAWNA odpowiedz pod adresem:
                www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305

                > NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ. OBLAŁEŚ ŻENUJĄCO.BRAK ZIELONEGO POJĘCIA O FIZYCE. Bez
                > dalszych wniosków. Z wyrazami współczucia
                > Licealiści
                NIE "LICEALISCI" ale KLAMCY BEZ HONORU, ot po PROSTU KATOLE-MUGOLE!
                Jak smiecie tak ordynarnie klamac? Obrazacie uczestnikow tego Forum!
                Kagan
                • Gość: Kagan Klamstwa ... IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 00:58
                  Gosc portalu: Liceum napisal(a):
                  > Licealista pisal.....
                  > > 5.Jest oczywiscie E2 równe polowie E1.
                  > Tu Kagan napisal:
                  > (??? - tell me WHY?).
                  K: poniewaz E2 moze byc E z subskryptem 2 i E mnozone przez 2,
                  i E do potegi drugiej...

                  > Licealista: O RANY. TRZYMAJCIE MNIE, TO JEST MNIEJ NIZ ELEMENTARZ DLA SZKOLY
                  > ZAODOWEJ (sic). 'GONNA TELL YOU - keep clear off any elementary school - never > return
                  here!!You even do not understand the question - far to answering it!!
                  > Nawet nie rozumiesz pytania - jak mozesz na nie odpowiadac!!
                  K: Wyszlo szydlo z worka: zaden "licealista" a oszolom z USA, bo tylko tam sa
                  te "elementary schools"... Przed przeczytaniem mej odpowiedzi zarzuca mi
                  klamliwie, ze NIE rozumiem pytania!

                  K: Nie przeczytales calosci, patrz klamco i oszucie na ten link:
                  www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305
                  Tam wyraznie napisalem: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada klasowka ponad
                  30, lat po ukonczeniu technikum!
                  Po czym odpowiedzialem:
                  K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
                  kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
                  rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
                  tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu,
                  po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
                  polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
                  Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
                  uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
                  najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2
                  czy E mnozone przez 2.
                  Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
                  tych wzorow, co dowodzi, ze:
                  1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
                  2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami).
                  3. Ja nie lubie takich zagadek...

                  > I nie popisuj sie angielskim. To smieszne!!
                  K: Moze i smieszne, ale was kompromituje wyciagnie cytatow "out of
                  context", a przede wszystkim ORDYNARNE KLAMANIE, bo kazdy moze
                  zobaczyc ma POPRAWNA odpowiedz pod adresem:
                  www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305

                  > NIE ODPOWIEDZIALES. OBLALES ZENUJACO.BRAK ZIELONEGO POJECIA O FIZYCE. Bez
                  > dalszych wniosków. Z wyrazami wspólczucia
                  > Licealisci
                  NIE "LICEALISCI" ale KLAMCY BEZ HONORU, ot po PROSTU KATOLE-MUGOLE!
                  Jak smiecie tak ordynarnie klamac? Obrazacie uczestnikow tego Forum!
                  Kagan
                  • Gość: Kagan Do "arcta" IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 02:11
                    Kagan (K): Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc
                    dobrze wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt
                    dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki, wizje
                    "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania mozgu, ktory
                    niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow, w wyniku czego mamy
                    iluzje "jednosci z calym swiatem".
                    Oczywiscie, osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi
                    granicy miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc, ze
                    gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel...
                    Niestety, religia to:
                    - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna.
                    - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie zbiorowa
                    histeria.

                    Arct (A)> Niestety jest to tylko jedna z teorii, blad autora tekstu polega
                    na uogólnieniu klasy szczególnych przypadków na calosc zagadnienia.
                    K: W nauce uogolnia sie z poszczegolnych przypadkow. To sie nazywa indukcja...

                    A: Poza tym nie bierze pod uwage, ze rzeczywiscie w takich stanach moze miec
                    kontakt z Bogiem (dobry naukowiec powinien wziac taka ewentualnosc pod
                    uwage).
                    K: Jak naukowiec zaczyna brac po uwage "kontakt z bogiem", to przestaje
                    byc naukowcem, z zostaje tepym religiantem...

                    A: Przedstawiona argumentacja nie jest rozstrzygajaca i zawiera podstawowe
                    bledy.
                    K: Mianowicie jakie? Jestes typowym katolem-mugolem, wypowiadasz
                    opinie, ktore NIE maja zadnych empirycznych podstaw, np. twierdzisz,
                    ze tzw. bog istnieje, ale NIE masz NA TO ani fragmentu empirycznego
                    dowodu...
                    A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem, to co
                    robia ci szarlatani na wydzialach teologii? Do roboty ich, autostrady
                    budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie opiekowac!
                    A: Swiete slowa.

                    K: A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody"
                    sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings), inne
                    modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic, jak ktos liznal nieco wyzszej
                    matematyki (np. wielowymiarowe tablice pozwalaja zrozumiec model swiata
                    10, czy 11 wymiarowego). Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma
                    sie nieco przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie
                    przestrzennej).
                    A: Opisane teorie i zjawiska fizyczne maja sie nijak do calosci watku.
                    Niektóre pojecia mozna zrozumiec innych raczej nie chyba ze pod pojeciem
                    "rozumienia" rozumie sie sens matematyczny jaki za nimi stoi. Np pojec
                    fizyki kwantowej nie da sie zrozumiec przy pomocy aparatu w jaki wyposazyla
                    nas przyroda - umyslu, doswiadczen i pojec opartych o makroskale, wielkie
                    w porównaniu z atomowymi i subatomowymi ddleglosci. W swiecie subatomowym
                    "rzeczywistosc" wyglada zupelnie inaczej.
                    K: Nie mozna sobie wyobrazic elektronu, ale mozna soebie wyobrazic pole
                    elektromagnetyczne czy tez przeplyw pradu elektrycznego. To NIE moja wina,
                    ze masz tak marnie rozwinieta wyobraznie, ze wszystko bierzesz doslownie...
                    Ty pewnie wciaz wierzysz, ze starszy facet z broda stworzyl swiat w 6 dni...
                    Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.:
                    A: Bóg nie koniecznie jest idea. Powinienes napisac "Idea Boga jest
                    wewnetrznie sprzeczna poniewaz"
                    K: Bog jest duchem, a wiec jeno idea, bo NIE jest materialny! Jest on:
                    1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo.
                    Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo?
                    Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem!
                    A: Nie bierzesz pod uwage ze pojecia dobra i zla moga nie miec
                    zastosowania do Boskosci.
                    K: Czyzby? poczytaj katechizm: tam jest wyraznie powiedzine, ze
                    Bog jest samym dobrem! Czyzbys byl heretykiem? :)
                    A: Moze bowiem byc i tym i tym albo prosciej - z naszego punktu widzenia
                    istnieje podzial na "dobro" i "zlo" ale tylko dlatego, ze nie widzimy i
                    nie rozumiemy cal³osci.
                    K: Herezja manichejska! Slyszales o niej?

                    K: (Bog jest) 2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od
                    siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest od niego
                    potezniejszy.
                    A: To tylko sztuczka slowna i zonglerka pojeciam wszechpoteznosci.
                    Nieporozumienie polega na tym, ze nadajesz obiektowi cechy, których sam
                    nie posiada.
                    K: Znow herezja! Zaprzeczasz wszechpotedze boskiej!

                    A: Mozna rzoumiec wszechpotege jako mozliwosc stworzenia wszystkiego poza
                    samym soba (to nie jest do konca dobra definicja) albo odwolac sie do
                    rzeczywistosci i wskazac nieadekwatnosc stosowanych pojec do jej opisu
                    - patrz uwagi odnosnie swiata subatomowego, tu mamy do czynienia z
                    "drugim koncem skali".
                    K: Wedlug ciebie "wszechpotega nie oznacza wszechpotegi"... To jest dopiero
                    wrecz karkolomna zonglerka slowami! Albo jest ktos (cos) wszechpotezne,
                    albo NIE jest. Tertium non datur! Popatrz na moj watek o logicznym dowodzie
                    na nieistnienie tzw. boga! Zaplatales sie w nieskonczonosci, skonczysz
                    wiec jak biedny Cantor...

                    K: 3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby
                    on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony,
                    wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia...
                    A: Moz¿e jednak mial w tym jakis cel, który nie zostal wyrazony w tym
                    jednym zdaniu wyrwanym z kontekstu? Blad generalizacji i uproszczenia.
                    K: Jaka "generalizacja", jakie "uproszczenie"? Pytam sie raz jeszcze,
                    po co komus, kto jest absolutnym idealem, ma wszystko i jest wszystkim, cos
                    wiecej, a szczegolnie marnawy swiat zaludniony glownie nieciekawymi mugolami?

                    K: 4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie
                    materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on niejako
                    eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy znal on z gory i to
                    dokladnie wynik tegoz eksperymentu? Eksperymenty przeprowadzaja tylko
                    ograniczeni ludzcy uczeni, bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa
                    prawdziwe! Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo
                    jest on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa! ITP. ITD.
                    A: Moze jego celem wcale nie bylo zdobycie dodatkowej wiedzy o swiecie czy
                    sobie? Co wtedy? Falszywe przeslanki.
                    K: A jaki inny cel mialby on? Stworzyl nas dla kaprysu, albo niechcacy?
                    Bog NIE ma kaprysow, nic nie robi "niechcacy"...
                    Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"), jedynego,
                    wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem, a
                    jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna!

                    A: Idea byc moze tak, ale dla ciebie, bo czytam kilka razy to zdanie i nie
                    znajduje w nim sprzecznosci o której wspominasz. Powyzej pokazalem Ci
                    podstawowe bledy które popelniles przy wnioskowaniu.To raz.
                    K: Zadnych bledow NIE popelnilem, za to ty kupe...
                    A: Dwa - konsekwentnie nie potrafisz odróznic bytów od ich opisu.
                    K: Byt nieistniejacy (np. tzw. bog) jest tylko opisem tegoz bytu...

                    A:Jasniej - nawet jesli znajdziesz jak to nazywasz "sprzecznosc" pomiedzy
                    Twoimi wyobrazeniami i pojeciami, to nie jest powiedziane ze w jakikoleiek
                    sposób odnosza sie one do rzeczywistosci (oczywiscie ze sie nie
                    odnosza z powodu bledów)
                    K: W rzeczywistosci twego "boga" po prostu NIE ma! Nie moze miec on bowiem
                    na raz tych wszystkich atrybutow... Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi
                    sie on inna logika. Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna,
                    nawet ze On istnieje!
                    A: Niekoniecznie - po prostu ja na razie twoja "logika" jest zbyt uboga
                    (w sensie zakresu pojeciowego i zrozumienia tego o czym mówisz) abys
                    mogl powiedziec cokolwiek majacego szanse byc prawda o istnieniu badz nie.
                    K: Ja sie logiki (filozoficznej) uczylem z podrecznika Kotarbinskiego.
                    Rozumiem, ze poniewaz nie byl on katolikiem, wiec wszystko co pisal,
                    to w/g ciebie nieprawda...
                    • Gość: Kagan Do liceum i arcta! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 06:21
                      Czekam na przeprosiny (liceum) i odp. (arct).
                      Kagan
                      • Gość: LICEUM WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA KAGANA IP: 217.11.129.* 28.02.02, 07:26
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > Czekam na przeprosiny (liceum) i odp. (arct).
                        > Kagan

                        Liceum: Proszę Pana, my NAPRAWDĘ nie chcieliśmy panu zrobić krzywdy!! Proszę
                        łyknąć 2 pastylki Valium i porozmawiać z kimś przyjaźnie, ma Pan chyba znajomych,
                        przyjaciół?
                        Przejdzie Panu po paru godzinach, proszę nam wierzyć. Jeszcze raz WYRAZY
                        WSPÓŁCZUCIA

                        LICEUM

                        • Gość: LICEUM DO WSZYSTKICH, WSZYSTKICH, WSZYSTKICH.... IP: 217.11.129.* 28.02.02, 07:33
                          LICEUM do wszystkich, wszystkich, wszystkich.....

                          Na skutek nieodpowiedzialnego postu LICEUM sympatyczny KAGAN chyba "wyskoczył z
                          szyn" co może być dla Niego groźne dosłownie i bez przenośni. Może ktoś zna
                          sposób dyskretnego udzielenia tam "down under" potrzebnej pomocy lekarskiej? A
                          dodatkowo - on jeszcze zapcha serwer i cierpliwośc forumowiczów powtarznymi w
                          kółko tymi samymi popstami o róznych tytułach. RAAAAAtunku dla KAGANA.

                          Ogólne CZESC - CZUWAJ
                          LICEUM
                          • kolargol Re: DO WSZYSTKICH, WSZYSTKICH, WSZYSTKICH.... 28.02.02, 08:01
                            Z Kaganem nie tak latwo. Nigdy nie przyzna sie do porazki. Nawet jesli ktos
                            udowodni mu ze 2+2=4 bedzie twierdzil inaczej. Juz pisalem o tym wczesniej ze
                            on dziala na zasadzie "zesram sie a nie dam sie".
                            • Gość: LICEUM Re: DO WSZYSTKICH I DO KOLARGOLA SZCZEGÓLNIE IP: 217.11.129.* 28.02.02, 08:12
                              kolargol napisał(a):

                              > Z Kaganem nie tak latwo. Nigdy nie przyzna sie do porazki. Nawet jesli ktos
                              > udowodni mu ze 2+2=4 bedzie twierdzil inaczej. Juz pisalem o tym wczesniej ze
                              > on dziala na zasadzie "zesram sie a nie dam sie".

                              LICEUM:
                              Też tak sądzimy - ale nie w tym w tej chwili rzecz,pal diabli dyskusję i jakieś
                              tam dziecinne "ośle mostki" o kondensatorach - my martwimy się, nie chcieliśmy Mu
                              zrobić krzywdy. Gdzie takiego drugiego by potem można było znaleźć? Ale
                              pocieszyłeś nas, rozumiemy , że Twoim Kolargolu zdaniem nic Mu nie będzie? Jest
                              teflonowy jak patelnia?

                              Dziękujemy,pozdrawiamy

                              LICEUM

                            • Gość: Kagan Re: DO WSZYSTKICH, WSZYSTKICH, WSZYSTKICH.... IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 08:26
                              kolargol napisał(a):

                              > Z Kaganem nie tak latwo. Nigdy nie przyzna sie do porazki. Nawet jesli ktos
                              > udowodni mu ze 2+2=4 bedzie twierdzil inaczej. Juz pisalem o tym wczesniej ze
                              > on dziala na zasadzie "zesram sie a nie dam sie".

                              Kolargol, 2+2 nie zawsze jest 4, zapytaj sie o to matematykow...
                              (Podpowiem, ze to jest prawda tylko w naszym wszechswiecie,
                              gdzie Vmax=C).
                              Myslalem, ze przynajmniej przeczytasz ma odpowiedz tej szuji "liceum"
                              do konca. A tak, to wiedzie, ze ty tez nie masz ani odrobiny honoru...
                              Szkoda, bo myslalem, ze masz poczucie humoru i sprawiedliwosci...
                              Kagan

                          • Gość: Kagan Re: DO WSZYSTKICH, WSZYSTKICH, WSZYSTKICH.... IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 08:30
                            Gość portalu: LICEUM napisał(a):

                            > LICEUM do wszystkich, wszystkich, wszystkich.....
                            >
                            > Na skutek nieodpowiedzialnego postu LICEUM sympatyczny KAGAN chyba "wyskoczył z
                            >
                            > szyn" co może być dla Niego groźne dosłownie i bez przenośni. Może ktoś zna
                            > sposób dyskretnego udzielenia tam "down under" potrzebnej pomocy lekarskiej? A
                            > dodatkowo - on jeszcze zapcha serwer i cierpliwośc forumowiczów powtarznymi w
                            > kółko tymi samymi popstami o róznych tytułach. RAAAAAtunku dla KAGANA.
                            >
                            > Ogólne CZESC - CZUWAJ
                            > LICEUM

                            Zamknij sie szujo, bo narozrabiales, i kazdy teraz widzi twe bezczelne
                            klamstwa! Jak masz odrobine honoru, to zacytuj ma pelna odpowiedz
                            na twe pytanie. Ale wiem, ze jako katol-mugol NIE jestes w stanie ani
                            fizycznie ani umyslowo tego zrobic, wiec gnij w swym zasranym, kaltolicko-
                            mugolskim grajdolku...
                            Kagan
                        • Gość: Kagan Ostania wiadomosc dla 'liceum" IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 08:21
                          Gość portalu: LICEUM napisał(a):

                          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                          >
                          > > Czekam na przeprosiny (liceum) i odp. (arct).
                          > > Kagan
                          >
                          > Liceum: Proszę Pana, my NAPRAWDĘ nie chcieliśmy panu zrobić krzywdy!! Proszę
                          > łyknąć 2 pastylki Valium i porozmawiać z kimś przyjaźnie, ma Pan chyba znajomyc
                          > h,
                          > przyjaciół?
                          > Przejdzie Panu po paru godzinach, proszę nam wierzyć. Jeszcze raz WYRAZY
                          > WSPÓŁCZUCIA
                          >
                          > LICEUM
                          Jestes typowa katolicka swinia, bez odrobiny honoru!
                          Nie masz ani drobinki odwagi cywilnej aby sie przyznac do bledu,
                          i do klamstwa, dokladnie jak Paetz.
                          Pamietaj Exodus 20:16 (znany katolom jako tzw. VIII przykazanie)...
                          Wiecej z takimi typami jak ty NIE bede wiec prowadzil dyskusji.
                          Jestes bowiem jak Paetz, jak ten ksiadz pedofil z Dukli, jak tysiace
                          innych zboczonych katolickich klechow, z oberszefem z Watykanu na czele.
                          Bez pozdrowien i bez wyrazow szacunku.
                          Kagan

                          • Gość: LICEUM Re: Ostania wiadomosc OD LICEUM IP: 217.11.129.* 28.02.02, 08:48
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            ..............................................................jak tysiace
                            > innych zboczonych katolickich klechow, z oberszefem z Watykanu na czele.
                            > Bez pozdrowien i bez wyrazow szacunku.
                            > Kagan
                            >
                            Widzi Pan, to może brzmi zabawnie, ale my naprawdę jesteśmy "renomowane liceum" i
                            karczemnych metod "dyskusji" nie zamierzamy naśladować. Bo jeszcze by nam "weszło
                            w krew". No i Pan jest już chyba szczęśliwym rencistą, ma pan dużo czasu, my nie.

                            A niezależnie od karczemnegojęzyka - jesteśmy przekonani, że dyskusje sa ciekawe
                            z osobami mającymi albo IQ powyżej 110 albo (paradoksalnie0 poniżej 75. Osobniki
                            mające IQ w okolicach 95 nie są dyskutantami wartymi zachodu.

                            Koniec dyskusji, bez odbioru

                            LICEUM

                            • Gość: Kagan Do wszystkich! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 12:48
                              Oswiadczam, ze z takimi bezczelnymi klamcami jak "liceum"
                              wiecej nie bede dyskutowac, bo i po co?
                              Ja napisze, ze czerwone jest czerwone, a oni powiedza,
                              ze nie zrozumialem pytania, bo zapytalem sie o odcien...
                              Kagan
                              • Gość: Kagan "liceum" zamilklo... IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.02, 14:08
                                Mieli forumowiczow za idiotow, ale sie przeliczyli, wiec uciekli
                                jak zlodzieje z miejsca przestepstwa, i tyle ich widziano...
                                Kagan
                              • Gość: WIDZ KAGAN ELEGANCKO OSMIESZONY IP: *.zabki.net.pl / 10.2.3.* 28.02.02, 18:52
                                Trudno uwierzyć, ale Kaganie chyba istotnie nie zdajesz sobie sprawy, że
                                ośmieszyłeś się totalnie. Liceum zadało Ci proste pytanie, ogólnie znany 'osli
                                mostek;'. Mogłeś nie odpowiadać, byli fair i proponowali to. Wolałeś sie
                                madrzyc i byłeś niegrzeczny. Madrząc sie wykazałeś zupełny brak znajomości
                                podstaw elementarnej fizyki - Ty, aspirujący do rozmów o teorii superstrun i
                                aparacie matematycznym do tego potrzebnym. Więc zostałeś elegancko (jak na
                                standardy tego watku ustanawiane przez Ciebie) wykpiony. Reagujesz agresją i -
                                tego słowa nie da sie uniknąć - chamstwem rozgadanym i napuszonym. Ale balonik
                                jest już przekłuty.

                                Tym którzy nie sledzili tego fragmentu (Kagan i tak nie zrozumie i zacznie
                                bełkotać o katolikach i pedale biskupie) przypominam, że LICEUM grzecznie
                                zadało Kaganowi proste pytanie, co sie dzieje z energia w czasie łaczenia
                                równolegle dwóch identycznych (dla uproszczenia) kondenstorów, z których jeden
                                tylko jest naładowany. Poprawna odpowiedz jest oczywiście taka, że połowa tej
                                energii jest rozpraszana w postaci ciepła i promieniowania elektromagnetycznego
                                w procesie wyrównywania potencjałów i związanego z tym przepływu prądu. Ile
                                promieniowaniw a ile ciepła - to zależy od sposobu łączenia (rezystancja
                                połączenia). Tak uczą w szkółce - to jest typowy przykład, żadne
                                tam "zagadnienie". Tabliczka mnożenia.

                                Dowidzenia wszystkim - do wątku Kagana ja już nie zamierzam zaglądać.

                                WIDZ
                                • Gość: Aussie Re: KAGAN ELEGANCKO OSMIESZONY IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 01.03.02, 00:34
                                  Gość portalu: WIDZ napisał(a):

                                  > Trudno uwierzyć, ale Kaganie chyba istotnie nie zdajesz sobie sprawy, że
                                  > ośmieszyłeś się totalnie. Liceum zadało Ci proste pytanie, ogólnie znany 'osli
                                  > mostek;'. Mogłeś nie odpowiadać, byli fair i proponowali to. Wolałeś sie
                                  > madrzyc i byłeś niegrzeczny. Madrząc sie wykazałeś zupełny brak znajomości
                                  > podstaw elementarnej fizyki - Ty, aspirujący do rozmów o teorii superstrun i
                                  > aparacie matematycznym do tego potrzebnym. Więc zostałeś elegancko (jak na
                                  > standardy tego watku ustanawiane przez Ciebie) wykpiony. Reagujesz agresją i -
                                  > tego słowa nie da sie uniknąć - chamstwem rozgadanym i napuszonym. Ale balonik
                                  > jest już przekłuty.
                                  A: O ile rozumiem, to Kagan prawidlowo odpoiwiedzial, ze enrgia sie nie bierze z
                                  niczego, patrz
                                  www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305
                                  "K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
                                  kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
                                  rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
                                  tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu,
                                  po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
                                  polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
                                  Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
                                  uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
                                  najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem 2
                                  czy E mnozone przez 2.
                                  Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
                                  tych wzorow, co dowodzi, ze:
                                  1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
                                  2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami).
                                  3. Ja nie lubie takich zagadek..."

                                  > Tym którzy nie sledzili tego fragmentu (Kagan i tak nie zrozumie i zacznie
                                  > bełkotać o katolikach i pedale biskupie) przypominam, że LICEUM grzecznie
                                  > zadało Kaganowi proste pytanie, co sie dzieje z energia w czasie łaczenia
                                  > równolegle dwóch identycznych (dla uproszczenia) kondenstorów, z których jeden
                                  > tylko jest naładowany. Poprawna odpowiedz jest oczywiście taka, że połowa tej
                                  > energii jest rozpraszana w postaci ciepła i promieniowania elektromagnetycznego
                                  > w procesie wyrównywania potencjałów i związanego z tym przepływu prądu. Ile
                                  > promieniowaniw a ile ciepła - to zależy od sposobu łączenia (rezystancja
                                  > połączenia). Tak uczą w szkółce - to jest typowy przykład, żadne
                                  > tam "zagadnienie". Tabliczka mnożenia.
                                  A: Bzdura: Energia sie rozplywa do dwoch kondensatorow, po polowie!
                                  Oczywiscie, sa pewne straty, ale znikome (chyba, ze przewody sa bardzo
                                  marnej jakosci), ale brednie o tym, ze traci sie na tym POLOWE
                                  energii sa bredzeniem chorego rozumu. To jest jak rozlewanie wina z butelki
                                  do kieliszkow: awsze sie troche rozleje, troche wyparuje, ale nikt
                                  zdrow na umysle nie powie, ze pol buteki sie zmarnuje!

                                  > Dowidzenia wszystkim - do wątku Kagana ja już nie zamierzam zaglądać.
                                  > WIDZ
                                  A: Nie musisz, idz sie poduczyc! Slyszales o oscylujacym obwodzie (cewka
                                  i kondensator). Jak opor przewodnikow jest maly, to taki uklad funkcjonuje
                                  dosc dlugo (teoretycznie, jak uzyjemy superprzewodnikow, to powinien
                                  dzialac do konca swiata, ktory nadejdzie szybciej niz myslicie)...
                                  Aussie
                                • Gość: Pijar KAGAN NIE DAL SIE ZAMACAC IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.03.02, 02:01
                                  A WIDZ zachowuje sie jak uczestnik PEEP SHOW z udzialem (hanba!)licealistow.
                                  Pytanie do Kagana bylo celowo zle sformulowane, sugerujac, ze w wyniku laczenia
                                  kondensatorow POLOWA energii (nie jedna trzecia, nie jedna siodma, ale akurat
                                  polowa) znika. Dla zmylenia podawalo tez jakies niepotrzebne wzory. Kagan
                                  pewnie zbagatelizowal to malo interesujace pytanie ze szkolnej lawy, ale tez
                                  nie udzielil blednej odpowiedzi. Czy WIDZOWI i licealistom trzeba tlumaczyc ten
                                  elementarny fakt, ze oblana czy zaliczona klasowka w szkole, nie jest
                                  miernikiem inteligencji ani nawet wiedzy ucznia? Jedni oblewali klasowki
                                  (Einstein), inni zaliczali celujaco (Wojtyla, Lenin) i co z tego. Klasowki to
                                  przede wszystkim proba budowania wlasnego autorytetu przez nauczyciela i
                                  wytypowania tych u ktorych tego autorytetu nie zbuduje chocby nie wiem jak sie
                                  staral. Za moich czasow w PRL, uczen inteligentny staral sie oddac kartke
                                  klasowkowa (bez przykladania specjalnej dbalosci o jakosc odpowiedzi) jak
                                  najszybciej, zeby zdazyc jeszcze bezpiecznie zajarac papierosa w kiblu, zanim
                                  wejdzie tam pod pozorem dbalosci o zdrowie ucznia nauczyciel zeby sobie
                                  bezkarnie zamacac.
                                  Pijar
                                  • Gość: Kagan Re: KAGAN NIE DAL SIE ZAMACAC IP: *.vic.bigpond.net.au 01.03.02, 09:04
                                    Gość portalu: Pijar napisał(a):

                                    A WIDZ zachowuje sie jak uczestnik PEEP SHOW z udzialem (hanba!)
                                    licealistow. Pytanie do Kagana bylo celowo zle sformulowane, sugerujac,
                                    ze w wyniku laczenia kondensatorow POLOWA energii (nie jedna trzecia,
                                    nie jedna siodma, ale akurat polowa) znika. Dla zmylenia podawalo tez jakies
                                    niepotrzebne wzory.
                                    K: Ja sie tymi wzorami w ogole nie przejmowalem. Napisalem po prostu, ze
                                    ladunek z naladowanego kondensatora rozlozy sie pomiedzy oba kondensatory.
                                    Straty zlekcewazylem, bo szacowalem je jako nieistotne, i trudne do
                                    wyliczenia, bo zalezne od jakosci przewodnika i polaczen. Ale na pewno NIE
                                    jest praktycznie mozliwe, ze POLOWA ladunku (energii) zniknie, do tego
                                    musialy by byc bardzo marne kondensatory (pracowalem kiedys w fce
                                    kondensatorow na Sluzewcu, ale nawet tam za Gomulki robili lepsze) i bardzo
                                    marny obwod... Ale wiedzac, ze w praktyce NIGDY nie mamy takich "okraglych"
                                    liczb, po prostu NIE dyskutowalem na ten temat...

                                    Kagan pewnie zbagatelizowal to malo interesujace pytanie ze szkolnej lawy,
                                    ale tez nie udzielil blednej odpowiedzi. Czy WIDZOWI i licealistom trzeba
                                    tlumaczyc ten elementarny fakt, ze oblana czy zaliczona klasowka w szkole,
                                    nie jest miernikiem inteligencji ani nawet wiedzy ucznia? Jedni oblewali
                                    klasowki (Einstein), inni zaliczali celujaco (Wojtyla, Lenin) i co z tego.
                                    Klasowki to przede wszystkim proba budowania wlasnego autorytetu przez
                                    nauczyciela i wytypowania tych u ktorych tego autorytetu nie zbuduje chocby
                                    nie wiem jak sie staral. Za moich czasow w PRL, uczen inteligentny staral
                                    sie oddac kartke klasowkowa (bez przykladania specjalnej dbalosci o jakosc
                                    odpowiedzi) jak najszybciej, zeby zdazyc jeszcze bezpiecznie zajarac
                                    papierosa w kiblu, zanim wejdzie tam pod pozorem dbalosci o zdrowie ucznia
                                    nauczyciel zeby sobie bezkarnie zamacac.
                                    Pijar
                                    PS: kagan odpowiedzial na
                                    www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=739729&aid=1243305
                                    "K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
                                    kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
                                    rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
                                    tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prostu,
                                    po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
                                    polowie."
                                    Jeszcze raz powtarzam, ze ew. starty energii sa nieuniknine, ale niesistotne
                                    w powyzszej "zagadce", bo:
                                    1. Niewielkie w stosunku do energii zmagazynowanej w kondensatorze,
                                    czyli praktycznie zerowe, a nie 1/2 energii!.
                                    2. Trudne do oszacowania (zaleza glownie od jakosci drutu i polaczen).
                                    Anyway, zaluje, sie dalem wciagnac w glupia dyskusje zupelnie NIE na temat, z
                                    osobnikami z gruntu nieuczciwymi (mowa o "liceum", "widzu" i "kolargolu"),
                                    z ktorymi ucinam wszelkie kontakty...
                                    Kagan

                                    • Gość: Kagan KAGAN NIE DAL SIE ZAMACAC! Summary! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 02:23
                                      W skrocie: moi adwerszarze twierdza, ze laczac kondensatory tracimy
                                      DOKLADNIE polowe energii, bo energia zawarta w kondensatorze jest
                                      rzekomo "proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost proporcjonalna do
                                      jego pojemności".
                                      A przeciez energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu
                                      elektrycznym tegoz kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu
                                      ladunku Q w kulombach, a odwrotnie proporcjonalna do jego pojemnosci C w
                                      faradach, w/g formuly: Ue = 1/2 * (Q^2/C),
                                      gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie a "^" potegowanie!
                                      Nie mam zamiaru dluzej dyskutowac z ignorantami udajacymi expertow!
                                      Kagan
                                      • f116 Re: JAKIE TAM "SUMMARY". SMIESZNE BANIALUKI. 06.03.02, 11:34
                                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                        > W skrocie: moi adwerszarze twierdza, ze laczac kondensatory tracimy
                                        > DOKLADNIE polowe energii, bo energia zawarta w kondensatorze jest
                                        > rzekomo "proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost proporcjonalna do
                                        > jego pojemności".
                                        > A przeciez energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu
                                        > elektrycznym tegoz kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu
                                        > ladunku Q w kulombach, a odwrotnie proporcjonalna do jego pojemnosci C w
                                        > faradach, w/g formuly: Ue = 1/2 * (Q^2/C),
                                        > gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie a "^" potegowanie!
                                        > Nie mam zamiaru dluzej dyskutowac z ignorantami udajacymi expertow!
                                        > Kagan

                                        Kagan, czy ty aby kontaktujesz i kumasz najprostrze rzeczy? ten niby "twoj"
                                        wzorek to jest dobry i równie dobrze mozna go zapisać ze Ue=1/2*(napięcie)^2 *C
                                        bo kazdy wałęsa wie, że w kondensatorze napięcie to ładunek dzielony przez
                                        pojemność. A jak sie kondensatory łączy to jest przepływ prądu i obowiązuje prawo
                                        zachowania ładunku, nie energii? naprawdę o tym nie słyszałeś? i skończyłeś
                                        technikum?! Chyba lekcje spędzałeś głownie jarając w kiblu i tatulo mature kupił
                                        a potem synuś karierę u kangurów robi. Nie truj tylko, koleś, że jesteś
                                        akademikiem. Nawet tam gdzie chodzą łbem w dół to nie jest aż takie łatwe,
                                        przynajmniej mam nadzieję, bo inaczej by kangury wyprzedziły Australijczyków w
                                        ewolucji.

                                        Wiesz kto to jest specjalista? To ktoś, kto wie wszystko o niczym. A dyletant?
                                        Ktoś kto wie nic o wszystkim. To takie smieszne powiedzonko, wyjaśniam ,żebyś
                                        zrozumiał. Bo z czytania twoich postow niezliczonych wynika tezecia częśc takiego
                                        powiedzenia: Kagan to ktoś, komu się udało nie wiedzieć niczego o niczym

                                        Cześć, i pomyśl trochę zanim się zaczniesz mądrzyć na jakiś konkretny temat. Już
                                        lepiej zajmij się tymi biskupami pedałami, tam zdaje sie jesteś oblatany bardziej.


                                        F116 - UCZEŃ TECHNIKUM

                                        • Gość: Kagan Kagan ma i tak racje! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 11:50
                                          f116 napisał(a):

                                          Gość portalu: Kagan napisał(a):
                                          W skrocie: moi adwerszarze twierdza, ze laczac kondensatory tracimy
                                          DOKLADNIE polowe energii, bo energia zawarta w kondensatorze jest
                                          rzekomo "proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost proporcjonalna do
                                          jego pojemności".
                                          A przeciez energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu
                                          elektrycznym tegoz kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu
                                          ladunku Q w kulombach, a odwrotnie proporcjonalna do jego pojemnosci C w
                                          faradach, w/g formuly: Ue = 1/2 * (Q^2/C),
                                          gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie a "^" potegowanie!
                                          Nie mam zamiaru dluzej dyskutowac z ignorantami udajacymi expertow!
                                          Kagan

                                          Kagan, czy ty aby kontaktujesz i kumasz najprostrze rzeczy?
                                          ten niby "twoj" wzorek to jest dobry i równie dobrze mozna go zapisać
                                          ze Ue=1/2*(napięcie)^2 *C bo kazdy wałęsa wie, że w kondensatorze
                                          napięcie to ładunek dzielony przez pojemność.
                                          K: Nieprawda: Ladunek (Q) jest iloczynem napiecia i pojemnosci, (Q=V*C),
                                          ale GLUPOTA jest definiowac napiecie jako iloraz ladunku i pojemnosci!
                                          Widzisz, nie kazde formalne przeksztalcenie ma sens fizyczny, choc by
                                          bylo matematycznie poprawne! I to jest wasz BLAD!

                                          F: A jak sie kondensatory łączy to jest przepływ prądu i obowiązuje
                                          prawo zachowania ładunku, nie energii? naprawdę o tym nie słyszałeś? i
                                          skończyłeś technikum?! Chyba lekcje spędzałeś głownie jarając w kiblu
                                          i tatulo mature kupił a potem synuś karierę u kangurów robi.
                                          Nie truj tylko, koleś, że jesteś akademikiem. Nawet tam gdzie chodzą
                                          łbem w dół to nie jest aż takie łatwe, przynajmniej mam nadzieję,
                                          bo inaczej by kangury wyprzedziły Australijczyków w ewolucji.
                                          K: Prawo zachowania energi obowiazuje wszedzie! Energia NIE ginie!
                                          Widac, jaki glab z ciebie!

                                          F: Wiesz kto to jest specjalista? To ktoś, kto wie wszystko o niczym.
                                          A dyletant? Ktoś kto wie nic o wszystkim. To takie smieszne powiedzonko,
                                          wyjaśniam ,żebyś zrozumiał. Bo z czytania twoich postow niezliczonych wynika
                                          tezecia częśc takiego powiedzenia: Kagan to ktoś, komu się udało nie
                                          wiedzieć niczego o niczym Cześć, i pomyśl trochę zanim się zaczniesz mądrzyć
                                          na jakiś konkretny temat. Już lepiej zajmij się tymi biskupami pedałami,
                                          tam zdaje sie jesteś oblatany bardziej. F116 - UCZEŃ TECHNIKUM
                                          K: Sam jestes dyletant do kwadratu, cytuje ciebie jeszcze raz:
                                          "...jak sie kondensatory łączy to jest przepływ prądu i obowiązuje
                                          prawo zachowania ładunku, nie energii"...
                                          To wystarczy, abys NIGDY NIE dostal dyplomu!
                                          Kagan, PhD (Monash University)
            • Gość: Aussie Re: PROŚBA DO JWP KAGANA OD LICEALISTÓW IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 01.03.02, 00:56
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Gość portalu: Liceum napisał(a):
              > > JWP Kaganie,
              > > Satysfakcja z ilości postów w tym wątku, jaką wyrażasz ostatnio, może zwię
              > kszy
              > > się jeszcze, jeżeli dowiesz się, że w naszym renomowanym warszawskim liceu
              > m
              > > jest on (ten wątek) swego rodzaju pomocą naukową. Znalazł go nasz nauczyci
              > el
              > > logiki i propedeutyki filozofii i jest często (ten wątek, nie nauczyciel)
              > > przywoływany jako przykład krańcowo źle na jakikolwiek temat prowadzonej
              > > dyskusji.
              > K: Pewnie wasz nauczyciel skonczyl KUL... Nie podoba mu sie, ze sie
              > tu "wiare swieta" szarga!
              > > Ale "Pan" nie zezwala nam w temacie wątku zabierać głosu na forum, twierdz
              > ąc
              > > nieco chyba żartobliwie, że nam to może pomieszać do reszty w naszych
              > > głowach...i że wątek żadnego tematu tak naprawdę nie ma, a już na pewno ni
              > e w
              > > dziedzinie logiki czy filozofii.
              > K: A wy sie go tak boicie, ze tylko ty jeden sie wylamales. Pwenie cie za to
              > wyrzuca ze szkoly, i bedziesz musial emigrowac do Australii...
              > No coz, za trudny ten watek na jego poziom, stad wam zabrania...
              > > Ale pokazaliśmy pewne wypowiedzi Twoje i dyskutantów naszemu „Panu&#
              > 8221;
              > > od fizyki
              > > (ukończona uniwersytecka fizyka, ale twierdzi, że Fizykiem to on nie jest,
              > bo
              > > Fizyk to ktoś, kto Fizykę uprawia, a on uprawia rzadko z powodzeniem tylko
              >
              > > nasze łby). Wzbraniał się, ale w końcu coś tam w tym wątku przeczytał (zna
              > jąc
              > > go sądzimy, że dużo) i powiedział parę słów (ciekawie bardzo) na temat teo
              > rii
              > > superstrun i potrzebnego tu aparatu matematycznego. I powiedział, że załoz
              > yciel
              > > wątku Kagan (abstrahując całkowicie od wątku takiej czy innej Wiary, nasz
              > fizyk
              > > z nami na te tematy nie chciał rozmawiać) jako socjolog i ekonomista może
              > jest
              > > geniuszem matematycznym, ale prawdopodobniejszym jest, że nie. Tak powiedz
              > iał i
              > > dodał, że metodą prostą przez niego stosowaną jest w takim przypadku zada
              > nie
              > > geniuszowi jakiegoś prostego pytania, na które istnieje prosta i jednoznac
              > zna
              > > odpowiedź.
              > K: W realnym swiecie NIE ma prostych i jednoznacznych pytan... Twoj
              > "fizyk" zyje w nierealnym swiecie mocno uproszczonych modeli. Oprocz tego twoi
              > nauczyciele NIE rozumieja o co chodzi na forum - po prostu o dobra zabawe, cos
              > w
              > rodzaju intelektualnego party... A oni od razu na 100% na serio...
              > Klasowki by zadawali, testy robili itp. itd. Ale nadete sztywniaki...
              > Zal mi ich, ze nie maja nic luzu i nie znaja sie na zartach...
              >
              > > W TYM przypadku nie z historii nauki, etnicznego pochodzenia jej twórców
              > itp.
              > > tylko zwyczajnego zadanka typu ‘ośli mostek’.
              > > Zadanka „Pan” nie chciał nam dać na tacy, sam je wybrałem, (pa
              > mięta
              > > jąc, że
              > > kończyłeś technikum) mimo żem jest zamiłowany humanista (tylko, że tępactw
              > a w
              > > tzw. naukach ścisłych nie uważam za dowód uzdolnień w jakichkolwiek innych
              >
              > > dziedzinach)
              > >
              > > A oto to zadanie – pytanie:
              > K: Najpierw powinienes sie mnie zapytac, czy mi odpowiada klasowka ponad 30
              > lat po ukonczeniu technikum!
              > > 1.Jest kondensator o pojemności C naładowany ładunkiem Q do różnicy potenc
              > jałów
              > > U równej oczywiście Q dzielone przez C. Zawarta energia jest tu E1 równe
              > > oczywiście C mnożone przez kwadrat U i dzielone przez 2.
              > > 2. Jest drugi identyczny kondensator o takiej samej pojemności C ale ładun
              > ku i
              > > różnicy potencjałów zero.
              > > 3. Łączymy te dwa kondensatory równolegle. Powstaje kondensator o pojemnoś
              > ci 2
              > > razy C, mający ładunek Q i różnicę potencjałów U2 równą Q dzielone przez C
              >
              > > dzielone przez dwa.
              > > 4. Energia zawarta w takim „sumarycznym kondensatorze” jest E
              > 2 równe
              > > oczywiście C mnożone przez kwadrat U dzielone przez cztery.
              > > 5.Jest oczywiście E2 równe połowie E1. (??? - tell me WHY?)
              > > 6. Pytanie; gdzie się podziała połowa energii? Czy to znaleźliśmy w tym ak
              > urat
              > > przypadku błąd w prawie jej zachowania?
              > K: Energia sie nigdzie nie podziala, bo to jest niemozliwe. Wiadomo, ze dwa
              > kondensatory odpowiednio,polaczone, maja pojemnosc (potencjalna, NIE aktualna)
              > rowna sumie ich jednostkowych pojemnosci, wiec niejako moga przechowac dwa razy
              >
              > tyle energii. Ale jak tylko jedne z nich mial ladunek, a drugi nie, to po prost
              > u,
              > po polaczeniu, beda one mialy one razem ten sam ladunek, tyle ze kazdy po jego
              > polowie. Od laczenia kondesatorow ladunku w nich nie przybedzie! Tylko
              > Balcerowicz czy Belka wierza w takie cuda, ze manipulujac finansami
              > uzdrowi sie realna gospodarke... A gdybym byl zlosliwy, to napislabym tak:
              > najpierw zdefiniuj mi, co rozumiesz przez "E2": E do kwadratu, E z subskryptem
              > 2
              > czy E mnozone przez 2.
              > Ja technikum konczylem w roku 1968, i od tego czasu NIE potrzebowalem
              > tych wzorow, co dowodzi, ze:
              > 1. Nie sa one potrzebne 99.9% populacji.
              > 2. Marnujecie czas na ich nauke (chyba, ze chcecie byc inzynierami-elektrykami)
              > .
              > 3. Ja nie lubie takich zagadek...
              >
              > > Mamy prośbę:
              > > a)Odpowiedz na powyższe pytanie w jednym, no góra w dwóch niedługich zdani
              > ach.
              > > b)Jeżeli nie wiesz i nie masz akurat się kogo zapytać, przyznaj to i zapyt
              > aj
              > > się nas.
              > > c) Jeżeli nie chcesz odpowiadać, napisz że takimi głupstwami się nie zajm
              > ujesz
              > > .
              > > Pozdrowienia
              > > Licealista w imieniu licealistów
              > K: To jest forum, a nie klasowka z fizyki. Jak tego NIE rozumiecie, to
              > nie zabierajcie mi czasu... Ale wam odpowiedzialem, tyle, ze po raz pierwszy
              > i ostatni!
              > Kagan
              >
              >

    • Gość: Damian Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.pcz.czest.pl 28.02.02, 14:47
      Czytales kiedys ksiazki Newtona? Slawnego fizyka, matematyka i filozofa. Chyba
      nie, bo gdybys czytal to nie twierdzilbys takich sprzecznosci jakie nasuwasz w
      artykule. Jesli nie bardzo sie znasz na zasadach logiki to lepiej odloz ta
      lekture komus kto sie na tym zna, a co najwazniejsze nie probuj przekreslac
      dowodu, jaki popelnila tak wybitna osoba jak Newton !!!
      • Gość: Aussie Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.013.dsl.mel.iprimus.net.au 01.03.02, 00:37
        Gość portalu: Damian napisał(a):

        > Czytales kiedys ksiazki Newtona? Slawnego fizyka, matematyka i filozofa. Chyba
        > nie, bo gdybys czytal to nie twierdzilbys takich sprzecznosci jakie nasuwasz w
        >
        > artykule. Jesli nie bardzo sie znasz na zasadach logiki to lepiej odloz ta
        > lekture komus kto sie na tym zna, a co najwazniejsze nie probuj przekreslac
        > dowodu, jaki popelnila tak wybitna osoba jak Newton !!!
        O jakich ksiazkach mowisz? O "Principiach"?
        I ile wiem, to Newton stracil druga polowe zycia nad studiami z zakresu ST, i do
        niczego nie doszedl...
        Aussie


    • d_nutka Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 01.03.02, 08:42
      czy policzyłeś, oprucz ilości postów, ile formatek A3 zajmują wypowiedzi w tym
      wątku? Może ich liczba dojdzie do nieskończoności.
      • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 01.03.02, 08:45
        d_nutka napisał(a):

        > czy policzyłeś, oprucz ilości postów, ile formatek A3 zajmują wypowiedzi w tym
        > wątku? Może ich liczba dojdzie do nieskończoności.

        Co to jest takiego "oprucz"?
        • d_nutka Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 01.03.02, 10:00
          słuszne pytanie. odp.znaczy tyle co oprócz
          • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 01.03.02, 10:12
            d_nutka napisał(a):

            > słuszne pytanie. odp.znaczy tyle co oprócz

            Pisz z sensem, albo wcale...
            • Gość: fizyk Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.dyn.optonline.net 01.03.02, 20:08

              Kagan to analfabeta matematyczno-fizyczny!

              • Gość: ethanol Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 151.112.27.* 01.03.02, 20:18
                ty kagan tez moglbys pisac z sensem albo wcale
                ale obawiam sie, ze przy tych ktyteriach nie pojawil by sie ani jeden twoj post
                na tym forum debilku
                • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 10:01
                  Gość portalu: ethanol napisał(a):

                  > ty kagan tez moglbys pisac z sensem albo wcale
                  > ale obawiam sie, ze przy tych ktyteriach nie pojawil by sie ani jeden twoj post
                  >
                  > na tym forum debilku

                  Etanol! Nudny jestes z tymi ciaglymi atakami ad personam!
                  Jak nie masz nic do powiedzenia, to nie zabieraj innym czasu!
              • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 10:04
                Gość portalu: fizyk napisał(a):

                >
                > Kagan to analfabeta matematyczno-fizyczny!
                >
                Kolejny tchorzliwy atak ad personam!
                Taki z ciebie fizyk, jak ze mnie Dziewica Orleanska!
                Kagan


                • Gość: fizyk Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.dyn.optonline.net 03.03.02, 20:30
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Gość portalu: fizyk napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > Kagan to analfabeta matematyczno-fizyczny!
                  > >
                  > Kolejny tchorzliwy atak ad personam!
                  > Taki z ciebie fizyk, jak ze mnie Dziewica Orleanska!
                  > Kagan
                  >
                  >

                  Fizyka to moja profesja;a nie mam zwyczaju dyskutowac
                  o sprawach zawodowych na takich forach.
                  Niestety, ale spotykalem w tym zawodzie ludzi myslacych
                  podobnie do ciebie i majacych podobna wiedze;
                  Okreslam ich jako maniakow; znajduja sie oni gdzies pomiedzy
                  fizyka szkoly sredniej a metafizyka 1 roku filozofii.


                  • Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 02:20
                    Gość portalu: fizyk napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: fizyk napisał(a):
                    > >
                    > > >
                    > > > Kagan to analfabeta matematyczno-fizyczny!
                    > > >
                    > > Kolejny tchorzliwy atak ad personam!
                    > > Taki z ciebie fizyk, jak ze mnie Dziewica Orleanska!
                    > > Kagan
                    > >
                    > >
                    >
                    > Fizyka to moja profesja;a nie mam zwyczaju dyskutowac
                    > o sprawach zawodowych na takich forach.
                    > Niestety, ale spotykalem w tym zawodzie ludzi myslacych
                    > podobnie do ciebie i majacych podobna wiedze;
                    > Okreslam ich jako maniakow; znajduja sie oni gdzies pomiedzy
                    > fizyka szkoly sredniej a metafizyka 1 roku filozofii.

                    Jak z ciebie fizyk, to powinienes wiedzoiec, ze:
                    Liceum i inni mpi antagonisci napisali takie oto bzdury:
                    Laczac kondensatory tracimy polowe energii, bo energia zawarta w
                    kondensatorze jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost
                    proporcjonalna do jego pojemności.
                    A przeciez energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu
                    elektrycznym tegoz kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu
                    ladunku Q w kulombach, a odwrotnie proporcjonalna do jego pojemnosci C w
                    faradach, w/g formuly: Ue=1/2 * (Q^2/C),
                    gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie a "^" potegowanie!
                    Nie mam zamiaru dluzej dyskutowac z ignorantami udajacymi expertow!
                    Kagan
                    • f116 FIZYKA DLA PRZEDSZKOLA, NIE DLA FIZYKA 06.03.02, 13:02

                      >
                      > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                      > >
                      > > > Gość portalu: fizyk napisał(a):
                      > > >
                      > > > >
                      > > > > Kagan to analfabeta matematyczno-fizyczny!
                      > > > >
                      > > > Kolejny tchorzliwy atak ad personam!
                      > > > Taki z ciebie fizyk, jak ze mnie Dziewica Orleanska!
                      > > > Kagan
                      > > >
                      > > >
                      > >
                      > > Fizyka to moja profesja;a nie mam zwyczaju dyskutowac
                      > > o sprawach zawodowych na takich forach.
                      > > Niestety, ale spotykalem w tym zawodzie ludzi myslacych
                      > > podobnie do ciebie i majacych podobna wiedze;
                      > > Okreslam ich jako maniakow; znajduja sie oni gdzies pomiedzy
                      > > fizyka szkoly sredniej a metafizyka 1 roku filozofii.
                      >


                      > Jak z ciebie fizyk, to powinienes wiedzoiec, ze:
                      > Liceum i inni mpi antagonisci napisali takie oto bzdury:
                      > Laczac kondensatory tracimy polowe energii, bo energia zawarta w
                      > kondensatorze jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost
                      > proporcjonalna do jego pojemności.
                      > A przeciez energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu
                      > elektrycznym tegoz kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu
                      > ladunku Q w kulombach, a odwrotnie proporcjonalna do jego pojemnosci C w
                      > faradach, w/g formuly: Ue=1/2 * (Q^2/C),
                      > gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie a "^" potegowanie!
                      > Nie mam zamiaru dluzej dyskutowac z ignorantami udajacymi expertow!
                      > Kagan

                      F116 do Kagana
                      Fizyk ci napewno nie bedzie odpowiadał, bo to poziom przedszkola fizycznego a on
                      nie wyglada na przedszkolankę.
                      Kagan, czy ty aby kontaktujesz i kumasz najprostrze rzeczy? ten niby "twoj"
                      wzorek to jest dobry i równie dobrze mozna go zapisać ze Ue=1/2*(napięcie)^2 *C
                      bo kazdy wałęsa wie, że w kondensatorze napięcie to ładunek dzielony przez
                      pojemność. A jak sie kondensatory łączy to jest przepływ prądu i obowiązuje prawo
                      zachowania ładunku, nie energii? naprawdę o tym nie słyszałeś? i skończyłeś
                      technikum?! Chyba lekcje spędzałeś głownie jarając w kiblu i tatulo mature kupił
                      a potem synuś karierę u kangurów robi. Nie truj tylko, koleś, że jesteś
                      akademikiem. Nawet tam gdzie chodzą łbem w dół to nie jest aż takie łatwe,
                      przynajmniej mam nadzieję, bo inaczej by kangury wyprzedziły Australijczyków w
                      ewolucji.

                      Wiesz kto to jest specjalista? To ktoś, kto wie wszystko o niczym. A dyletant?
                      Ktoś kto wie nic o wszystkim. To takie smieszne powiedzonko, wyjaśniam ,żebyś
                      zrozumiał. Bo z czytania twoich postow niezliczonych wynika trzecia częśc takiego
                      powiedzenia: Kagan to ktoś, komu się udało nie wiedzieć niczego o niczym

                      Cześć, i pomyśl trochę zanim się zaczniesz mądrzyć na jakiś konkretny temat. Już
                      lepiej zajmij się tymi biskupami pedałami, tam zdaje sie jesteś oblatany bardziej.


                      F116 - UCZEŃ TECHNIKUM



                      • Gość: Kagan Re: FIZYKA DLA PRZEDSZKOLA, NIE DLA FIZYKA IP: 202.138.192.* 07.03.02, 01:30
                        f116 napisał(a):

                        >
                        > >
                        > > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                        > > >
                        > > > > Gość portalu: fizyk napisał(a):
                        > > > >
                        > > > > >
                        > > > > > Kagan to analfabeta matematyczno-fizyczny!
                        > > > > >
                        > > > > Kolejny tchorzliwy atak ad personam!
                        > > > > Taki z ciebie fizyk, jak ze mnie Dziewica Orleanska!
                        > > > > Kagan
                        > > > >
                        > > > >
                        > > >
                        > > > Fizyka to moja profesja;a nie mam zwyczaju dyskutowac
                        > > > o sprawach zawodowych na takich forach.
                        > > > Niestety, ale spotykalem w tym zawodzie ludzi myslacych
                        > > > podobnie do ciebie i majacych podobna wiedze;
                        > > > Okreslam ich jako maniakow; znajduja sie oni gdzies pomiedzy
                        > > > fizyka szkoly sredniej a metafizyka 1 roku filozofii.
                        > >
                        >
                        >
                        > > Jak z ciebie fizyk, to powinienes wiedzoiec, ze:
                        > > Liceum i inni mpi antagonisci napisali takie oto bzdury:
                        > > Laczac kondensatory tracimy polowe energii, bo energia zawarta w
                        > > kondensatorze jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost
                        > > proporcjonalna do jego pojemności.
                        > > A przeciez energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu
                        > > elektrycznym tegoz kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu
                        > > ladunku Q w kulombach, a odwrotnie proporcjonalna do jego pojemnosci C w
                        > > faradach, w/g formuly: Ue=1/2 * (Q^2/C),
                        > > gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie a "^" potegowanie!
                        > > Nie mam zamiaru dluzej dyskutowac z ignorantami udajacymi expertow!
                        > > Kagan
                        >
                        > F116 do Kagana
                        > Fizyk ci napewno nie bedzie odpowiadał, bo to poziom przedszkola fizycznego a o
                        > n
                        > nie wyglada na przedszkolankę.
                        > Kagan, czy ty aby kontaktujesz i kumasz najprostrze rzeczy? ten niby "twoj"
                        > wzorek to jest dobry i równie dobrze mozna go zapisać ze Ue=1/2*(napięcie)^2 *C
                        >
                        > bo kazdy wałęsa wie, że w kondensatorze napięcie to ładunek dzielony przez
                        > pojemność. A jak sie kondensatory łączy to jest przepływ prądu i obowiązuje pra
                        > wo
                        > zachowania ładunku, nie energii? naprawdę o tym nie słyszałeś? i skończyłeś
                        > technikum?! Chyba lekcje spędzałeś głownie jarając w kiblu i tatulo mature kupi
                        > ł
                        > a potem synuś karierę u kangurów robi. Nie truj tylko, koleś, że jesteś
                        > akademikiem. Nawet tam gdzie chodzą łbem w dół to nie jest aż takie łatwe,
                        > przynajmniej mam nadzieję, bo inaczej by kangury wyprzedziły Australijczyków w
                        > ewolucji.
                        >
                        > Wiesz kto to jest specjalista? To ktoś, kto wie wszystko o niczym. A dyletant?
                        > Ktoś kto wie nic o wszystkim. To takie smieszne powiedzonko, wyjaśniam ,żebyś
                        > zrozumiał. Bo z czytania twoich postow niezliczonych wynika trzecia częśc takie
                        > go
                        > powiedzenia: Kagan to ktoś, komu się udało nie wiedzieć niczego o niczym
                        >
                        > Cześć, i pomyśl trochę zanim się zaczniesz mądrzyć na jakiś konkretny temat. Ju
                        > ż
                        > lepiej zajmij się tymi biskupami pedałami, tam zdaje sie jesteś oblatany bardzi
                        > ej.
                        >
                        >
                        > F116 - UCZEŃ TECHNIKUM
                        >
                        K: NIE prosilem o atak ad personam, ale o odp. na konkretne pytanie!

                    • Gość: Bog ty chyba nie jestes agnostykiem IP: *.in-addr.btopenworld.com 05.04.02, 14:24
                      Kaganku "wyrafinowany" oto co znaczy agnostycyzm (gnoza to 'poznanie', a
                      wiec "a"-gnoza, to 'brak mozliwosci poznania'). Jezeli mi jednak nie wierzysz
                      (ty w ogole nie wierzysz w to, ze istnieje) to masz tutaj tekst z encyklopedii:
                      "AGNOSTYCYZM [gr.], filoz.: 1) każda doktryna wykluczająca możliwość poznania
                      absolutu, ograniczająca możliwości poznawcze człowieka do zjawisk zmysłowych;
                      termin wprowadzony 1869 przez Th.H. Huxleya;2) kierunek negujący lub
                      ograniczający możliwość poznania rzeczywistości; a. głosili m.in. D. Hume i I.
                      Kant".
                      Tekst pochodzi z Encyklopedii PWN w trzech tomach
                      Tak wiec sam mi powiedz jak to z Toba jest, jako agnostyk uwazasz, ze nie
                      mozna poznac absolutu, a nawet w pewnym stopniu i rzeczywistosci, a
                      jednoczesnie twierdzisz, ze potrafisz UDOWOWODNIC, ze mnie nie ma. Agnostycy
                      olewaja takie sprawy jak absolut, bo twierdza, ze nie ma sensu gadac o czyms,
                      na temat czego i tak nie maja pojecia (co moze jest calkiem sluszne). Poza tym
                      nie ma nic wyrafinowanego w tym, ze sie nie wierzy w cos czego sie nie
                      widzialo. Przeciwnie wyrafinowanym jest czlowiek, ktory twierdzi, ze cos jest
                      absurdem, ale mimo to WIERZY!
        • andrzejmat Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 03.03.02, 10:01
          Do Kagana od AndrzejaM.
          Obiecalem w poscie 23-02 11:14 że wroce do dyskusji. Robie to niechętnie, bo w
          ciągu paru ostatnich dni dyskusjs zdecydowanie obniżyła i tak kliepski już
          poziom.
          Podkreslam,że ja nie dyskutuje o istnieniun czy nie istnieniu Boga, tylko na
          temat wrtości Twego przedstawionego na forum "logicznego dowodu".
          Nie miałem czasu, a chciałewm sdię trochę jednak zastanowić przed odpowiedzią,
          staram się bowiem zawsze sznować a co najminiej czytać i przemyśleć argumenty
          partnera dyskusji, z szacunku do swego własnego czasu. Forum jest "na luzie",
          ale jakieś minimum intelektualnej dyscypliny trzeba zachować. Ze względu na ten
          ostatni spadek nie ma sensu tak znowu bardzo sie nadymać
          A więc:
          1. Stwierdzenie A jest B; B nie istnieje; zatem A nie istnieje - jet oczywiście
          słuszną tautologią logiczną.
          2.Ale przesłanki A jest B oraz b nie istnieje nie są udowodnionymi aksjomatami,
          to tylko Twoje zdanie.

          3. Starasz sie dowięc słuszności tych przesłanek, podpierającd się swoją
          szeroka wiedzą. Piszesz duzo i najczęściej mętnie. na mądre i sensowne repliki
          profesjonalistów odpowiadasz bełkotem. Ale tego nie widać gołym okiek z punktu
          widzenia innych uczesników dyskusji, bełkotpseudonaukowy jest jak siatka
          maskująca.
          4. Chłopaki z LICEUM dokonuja operacji "król jest nagi" pokazując Twoja
          ignorancję w sprawach, które sa przedmiotem dyskuscji - czyli w sprawach wiedzy
          o relnym świecie fizycznym.
          5. Reagujesz agresja i chamstwem
          6 AUSSIE i jeszcze chyba z jeden dyskutant, to też ty. kadzisz samemu
          sobie .Schizofrenia!!

          TO BY BYŁO NA TYLE.

          • Gość: Aussie Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.its.rmit.edu.au 04.03.02, 01:38
            andrzejmat napisał(a):

            > Do Kagana od AndrzejaM.
            > Obiecalem w poscie 23-02 11:14 że wroce do dyskusji. Robie to niechętnie, bo w
            > ciągu paru ostatnich dni dyskusjs zdecydowanie obniżyła i tak kliepski już
            > poziom.
            A: To glownie wina oponentow Kagana, ktorzy atakuja go "ad personam"
            i zadaja mylace a bezsensowne i zle sformulowane pytania...

            > Podkreslam,że ja nie dyskutuje o istnieniun czy nie istnieniu Boga, tylko na
            > temat wrtości Twego przedstawionego na forum "logicznego dowodu".
            > Nie miałem czasu, a chciałewm sdię trochę jednak zastanowić przed odpowiedzią,
            > staram się bowiem zawsze sznować a co najminiej czytać i przemyśleć argumenty
            > partnera dyskusji, z szacunku do swego własnego czasu. Forum jest "na luzie",
            > ale jakieś minimum intelektualnej dyscypliny trzeba zachować. Ze względu na ten
            > ostatni spadek nie ma sensu tak znowu bardzo sie nadymać
            A: Kagan sie specjalnie nie nadyma, za to jego adwersarze...
            > A więc:
            > 1. Stwierdzenie A jest B; B nie istnieje; zatem A nie istnieje - jet oczywiście
            > słuszną tautologią logiczną.
            > 2.Ale przesłanki A jest B oraz b nie istnieje nie są udowodnionymi aksjomatami,
            A: Goedel udowodnil, ze system calkowiecie logiczny jest niemozliwy
            (na 100% w arytmetyce, na 99.99% w innych dzialach nauk scislych)...
            Zawsze sie przyjmuje pewne aksjomaty, tyle ze kagan przyjak aksjomaty oparte
            na naukowej indukcji, a jego oponenci wydedukowali je z aksjomatow
            religijnych, wiec nienaukowych...
            Kagan jest otwarty na zmiany, jego opnenci to katolicki beton...

            (K?) to tylko Twoje zdanie.
            > 3. Starasz sie dowięc słuszności tych przesłanek, podpierającd się swoją
            > szeroka wiedzą. Piszesz duzo i najczęściej mętnie. na mądre i sensowne repliki
            > profesjonalistów odpowiadasz bełkotem. Ale tego nie widać gołym okiek z punktu
            > widzenia innych uczesników dyskusji, bełkotpseudonaukowy jest jak siatka
            > maskująca.
            A: Moim skromnym zdaniem to belkocza adwersarze kagana, klasyczny
            przyklad to nieslawne "liceum"...

            > 4. Chłopaki z LICEUM dokonuja operacji "król jest nagi" pokazując Twoja
            > ignorancję w sprawach, które sa przedmiotem dyskuscji - czyli w sprawach wiedzy
            > o relnym świecie fizycznym.
            A: Oni zadali idiotyczne pytanie, sugerujace utrate dokladnie 50% energii w wyniku
            laczenia kondensatorow. Na dodatek nie przeczytali mej odp. do konca,
            i wydali przedwczsny wyrok...
            > 5. Reagujesz agresja i chamstwem
            A: A jak nawiesz ataki na kagana (p, watek o poziomie polskich katolikow?)
            > 6 AUSSIE i jeszcze chyba z jeden dyskutant, to też ty. kadzisz samemu
            > sobie .Schizofrenia!!
            A: udowodnij to stwierdzenie!
            Aussie


            • Gość: andrzejmat TAK SIĘ SAMEMU KAGANOWI WYDAJE!!! IP: 217.11.129.* 05.03.02, 13:16
              Kaganie (Aussie?)
              Po pierwsze przepraszam za przesadną ilość literówek w poprzenim moim poście,
              pisałem pośpiesznie na laptopie, korzystając z chwil " wolnego" czasu w korkach
              ulicznych - Warszawa to zaczyna być horror komunikacyjny.
              Po drugie przyznaję, że nie potrafię przeprowdzić dowodu logicznego tożsamości
              Kagan = Aussie.
              Ale do rzeczy.
              1. W tytuowym dla tego wątku dowodzie przesłanka "A jest B" nie jest
              dowiedziona żadnym, nawet idukcyjnym rozumowaniem. To jest stwierdzenie może
              i efektowne jako ładny zwrot retoryczny w podniosłej dyskuscji, albo może MOŻE
              paść z ambony - w tym drugim przypadku to tylko moje wyczucie a nie katolicki,
              muzułmański, czy jakikolwiek inny religijny punkt widzenia - ja Ksiąg nie
              studiuję. W rozpatrywanym zdaniu "A jest B" nie jest zdefiniowane ani "A" ani -
              co paradoksalnie ważniejsze - nie jest zdefiniowane także "B". A to "B" może
              występować w róznych kontekstach. Jego definicja - a nawet istnienie zależy
              własnie od kontekstu. Zatem zdanie "A jest B" to jest sąd (wiara) Kagana na ten
              temat. Ja nie zamierzam dyskutować, czy jest to sąd słuszny, czy niesłuszny. Ja
              tylko uważam,że nie może być on przyjęty jako przesłanka - aksjomat
              rozumowania mieniącego się dowodem logicznym wg zasad sformalizowanej logiki.
              Nawet logiki rozmytej czy wielowartościowej, jak by sie juz ktoś uparł. To
              znaczy - może być to zdanie przyjete za przesłankę ale z wynikiem takim, jak w
              tej anegdocie o złotówce i dozorcy...
              2. Przesłanka "B nie istnieje" jest nie do przyjęcia, bo nie zdefiniowano
              znaczenia "B". To pojęcie występuje w kilku znaczeniach (pomijając wyrażenia
              potoczne). Według aktualnych poglądów matematyków ISTNIEJE w trzech
              kontekstach. Tu moge się mylić, nie mam pod reką potrzebnej literatury, może to
              jest dwa lub cztery. Ja MATEMATYKIEM, jak Ci już pisałem ,nie jestem.

              3.Te moje powyższe wywody mogłyby być niczym w porównaniu z autorytetem i
              wiedzą Kagana. Czemu nie. Pisałeś już, że Sokrates (wiem, że nic nie wiem) to
              bałwan, Einstein też miał ciasne spojrzenie na rzeczywistość. Teoria
              superstrun - ta teoria wszystkiego (naukowe rożdżkarstwo? Nie, nie, przepraszam
              Twórców) - pozwala Kaganowi wyrwać się z pęt nakładanych na światłe nawet
              umysły w szkole. Krótko mówiąc, mogłeś sobie , na tym forum w każdym razie,
              powiedzieć, że ja wiem lepiej i to co wiedza inni nie jest ważne, chyba,że
              uzasadnia moje akurat poglądy. NAWET WTEDY TWÓJ DOWÓD NIE STAŁ BY SIĘ
              JEDNAK "DOWODEM LOGICZNYM" LECZ ZWYCZAJNIE TWOIM ZDANIEM NA TEN AKURAT TEMAT.
              KAŻDY MA PRAWO MIEĆ ZDANIE, ALE ZDANIA JEDNYCH MAJĄ WIEKSZY "CIĘŻAR GATUNKOWY"
              NIŻ ZDANIA INNYCH.

              3. No i tu miało miejsce zabawne wydarzenie. LICEUM zadało proste pytanie, niby
              nie na temat, niby dziecinne, no a przedtem dyskusja nosiła niby pozory powagi.
              Ale pytanie jest po pierwsze ogólnie dobrze znane, poprawna odpowiedż też, po
              drugie było poprawnie i dokładnie sformułowane. Po trzecie LICEUM grzecznie
              zaproponowało, że możesz uznać, iz jest poniżej Twego poziomu i nie odpowiadać.

              4.Odpowiedziałeś. To musiało być dla chłopaków (a może i dziewczyn!)
              zaskoczenie - takie poplątanie z pomieszaniem i do tego buńczuczna niegrzeczna
              pewnośc swej "racji".I TO U OSOBY PRERORUJĄCEJ O APARACIE MATEMATYCZNYM
              POTRZEBNYM TEORII SUPESTRUN!!!
              To nie jest warte tej pisaniny, ale wyjaśniam: energia zawarta w kondensatorze
              jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost proporcjonalna do jego
              pojemności. Ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej pojemności - to
              dwa razy mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia (bo 1/2 do kwadratu to
              1/4; 1/4 razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE 50 % energi początkowej. To nie
              jest żadne tam przybliżenie czy empiria - to są wręcz aksjomaty podstaw nauki o
              elektryczności, ostatnia klasa szkoły podstawowej lub pierwsza gimnazjum ,nie
              pamietam.
              LICEUM nie pytało, CZY tylko GDZIE ta energia się podziała - jest to bowiem
              pouczający przykład procesu nieodwracalnego ze strata energii - energia jest
              rozpraszana w procesie łączenia kondensatorów w sposób podobny (i analogiczne
              opisany matematycznia) jak przy mechanicznym zderzeniu niesprężystym lub nie
              całkiem spręzystym. Nie ma co tu dłużej nad tym dyskutować, można to znaleźc w
              podręczniku elemetarnej fizyki.
              TWOJEJ CAŁKOWICIE BŁEDNEJ ODPOWIEDZI TOWARZYSZYŁY DZIWACZNE ARGUMENTY O 99.9%
              POPULACJI ITP ITD.
              I NAZYWANIE POTEM CHŁOPAKÓW SZUJAMI, KŁAMCAMI, KATOLAMI. ONI ZACHOWALI SIE
              ZUPEŁNIE POPRAWNIE, MIMO WYKAZANEJ INTELIGENTNIE DUŻEJ ZŁOŚLIWOŚCI.
              Całe powyższe zajscie pozornie jest nie na temat.
              No, może jednak bardziej na temat jak poruszane przez Ciebie, Kaganie w innych
              miejscach rózne ciekawostki z życia erotycznego kleru.

              Bo w ten sposób, wykazując swą niekompetencję w sprawach elementarnych,
              odebrałeś wiarygodnośc swym "dowodom indukcyjnym" opartym na swej"wiedzy" o
              świecie realnym.
              Gdybym był wojującym religiantem dowolnej maści, np. ulubionym Twoim chłopcem
              do bicia czyli katolem mugolem - to bym się ucieszył, że oto znalazł się
              jeszcze jeden "dyskutant" i okazał się "talmudystą na odwrót", dyskutującym ilu
              sie diabłów mieści na końcu szpilki, ale nie umiejącym obliczć pola powierzchni
              stożka (szpilki).
              Ale nie jestem. I jestem zwyczjnie zły, że dałem się wciągnąć w durną
              pseudodyskusję. Nikomu sie nie przyznam.....

              Życzę wyostrzenia narzędzi, dowcipu. Radzę zmienic nick. Serio.

              Pozdrowienia
              AndrzejM
              • Gość: Kagan Do "andrzejmat" IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 02:14
                Gość portalu: andrzejmat napisał(a):

                Kaganie (Aussie?)
                Po pierwsze przepraszam za przesadną ilość literówek w poprzenim moim
                poście, pisałem pośpiesznie na laptopie, korzystając z chwil " wolnego"
                czasu w korkach ulicznych - Warszawa to zaczyna być horror komunikacyjny.
                K: To sa skutki, jak sie produkuje samochody a NIE buduje drog.
                Glupie polaczki powtarzaja bledy USA sprzed 50 i wiecej lat...
                Czyzbys mial "wireless Internet"?

                Po drugie przyznaję, że nie potrafię przeprowdzić dowodu logicznego
                tożsamości Kagan = Aussie.
                K: Bo to jest praktycznie niemozliwe...

                Ale do rzeczy.
                1. W tytuowym dla tego wątku dowodzie przesłanka "A jest B" nie jest
                dowiedziona żadnym, nawet idukcyjnym rozumowaniem. To jest stwierdzenie
                może i efektowne jako ładny zwrot retoryczny w podniosłej dyskuscji,
                albo może MOŻE paść z ambony - w tym drugim przypadku to tylko moje wyczucie
                a nie katolicki, muzułmański, czy jakikolwiek inny religijny punkt widzenia
                - ja Ksiąg nie studiuję. W rozpatrywanym zdaniu "A jest B" nie jest
                zdefiniowane ani "A" ani - co paradoksalnie ważniejsze - nie jest
                zdefiniowane także "B".
                K: W definicje to sie bawil ex-prezydent USA przed sadem...

                A to "B" może występować w róznych kontekstach. Jego definicja - a nawet
                istnienie zależy własnie od kontekstu. Zatem zdanie "A jest B" to jest sąd
                (wiara) Kagana na ten temat. Ja nie zamierzam dyskutować, czy jest to sąd
                słuszny, czy niesłuszny.
                K: To nie byla wiara, to byla indukcja, chcesz, czy nie chcesz!

                Ja tylko uważam,że nie może być on przyjęty jako przesłanka - aksjomat
                rozumowania mieniącego się dowodem logicznym wg zasad sformalizowanej logiki.
                K: Godel dawno temu dowiodl, ze system calkowicie logiczny jest
                niemozliwy, zycie jest zreszta bardziej skomlikowane niz modele
                uzywane przez naukowcow!

                Nawet logiki rozmytej czy wielowartościowej, jak by sie juz ktoś uparł. To
                znaczy - może być to zdanie przyjete za przesłankę ale z wynikiem takim,
                jak w tej anegdocie o złotówce i dozorcy...
                2. Przesłanka "B nie istnieje" jest nie do przyjęcia, bo nie zdefiniowano
                znaczenia "B". To pojęcie występuje w kilku znaczeniach (pomijając wyrażenia
                potoczne). Według aktualnych poglądów matematyków ISTNIEJE w trzech
                kontekstach. Tu moge się mylić, nie mam pod reką potrzebnej literatury,
                może to jest dwa lub cztery. Ja MATEMATYKIEM, jak Ci już pisałem ,nie jestem.
                K: Ja tez NIE, wiec duskutujmy lepiej o tym, na czym sie znamy...

                3.Te moje powyższe wywody mogłyby być niczym w porównaniu z autorytetem i
                wiedzą Kagana. Czemu nie. Pisałeś już, że Sokrates (wiem, że nic nie wiem)
                to bałwan, Einstein też miał ciasne spojrzenie na rzeczywistość. Teoria
                superstrun - ta teoria wszystkiego (naukowe rożdżkarstwo? Nie, nie,
                przepraszam Twórców) - pozwala Kaganowi wyrwać się z pęt nakładanych na
                światłe nawet umysły w szkole.
                K: Teoria supestrun to kolejny model, kolejne przyblizenie.
                Ja ja sobie cenie, bo pozwolila mi wresczie zrozumiec dualistyczny
                charakter fotonow czy elektronow... Ale jak ktos stworzy lepsza teorie,
                inkorporujaca supestruny i "cos jeszcze" (tak jak teoria grawitacji
                Einsteina zinkorporowala teorie grawitacji Newtona), to pewnie zmienie swe
                poglady...

                Krótko mówiąc, mogłeś sobie , na tym forum w każdym razie,
                powiedzieć, że ja wiem lepiej i to co wiedza inni nie jest ważne, chyba,że
                uzasadnia moje akurat poglądy. NAWET WTEDY TWÓJ DOWÓD NIE STAŁ BY SIĘ
                JEDNAK "DOWODEM LOGICZNYM" LECZ ZWYCZAJNIE TWOIM ZDANIEM NA TEN AKURAT TEMAT.
                K: Wchodzimy tu w definiowanie, co jest dowodem logicznym, a co nie!
                Pamietaj o Goedlu!

                KAŻDY MA PRAWO MIEĆ ZDANIE, ALE ZDANIA JEDNYCH MAJĄ WIEKSZY
                "CIĘŻAR GATUNKOWY" NIŻ ZDANIA INNYCH.
                K: To NIE jest naukowe stwierdzenie, to jest wyznanie wiary!

                3. No i tu miało miejsce zabawne wydarzenie. LICEUM zadało proste pytanie,
                niby nie na temat, niby dziecinne, no a przedtem dyskusja nosiła niby pozory
                powagi. Ale pytanie jest po pierwsze ogólnie dobrze znane, poprawna odpowiedż
                też, po drugie było poprawnie i dokładnie sformułowane.
                K: NIE! Bylo one niepoprawnie sformulowane, ja je zrozumialem, ze energia sie
                ppojawia znikad! Oni twierdza, ze dokladnie jej polowa sie rozprasza, ale
                wiadomo, z empirii, ze to jest bzdura!

                Po trzecie LICEUM grzecznie zaproponowało, że możesz uznać, iz jest poniżej
                Twego poziomu i nie odpowiadać.
                4.Odpowiedziałeś. To musiało być dla chłopaków (a może i dziewczyn!)
                zaskoczenie - takie poplątanie z pomieszaniem i do tego buńczuczna
                niegrzeczna pewnośc swej "racji".I TO U OSOBY PRERORUJĄCEJ O APARACIE
                MATEMATYCZNYM POTRZEBNYM TEORII SUPESTRUN!!!
                K: Aparat matematyczny zawodzi, jak przeslanki sa nielogiczne!

                To nie jest warte tej pisaniny, ale wyjaśniam: energia zawarta w
                kondensatorze jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost
                proporcjonalna do jego pojemności.
                STOP: Energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu elektrycznym
                kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu ladunku Q w kulombach,
                a odwrotnie proporcjonalna do pojemnosci C w faradach, w/g
                formuly: Ue=1/2 * (Q^2/C), gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie
                a "^" potegowanie!

                Ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej pojemności - to dwa razy
                mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia (bo 1/2 do kwadratu to 1/4; 1/4
                razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE 50 % energi początkowej. To nie jest żadne
                tam przybliżenie czy empiria - to są wręcz aksjomaty podstaw nauki o
                elektryczności, ostatnia klasa szkoły podstawowej lub pierwsza gimnazjum ,nie
                pamietam.
                K: Chyba w PRLu, bo ja sprawdzilem w Britannice, i NIC takiego NIE
                znalazlem, za to znalzlem formule Ue=1/2 * (Q^2/C)!
                Nigdy tez NIE jest dokladnie, jak we wzorach, bo NIGDY nie mozesz dokladnie
                zmierzyc np. napiecia (sam akt pomiaru je zmienia)!

                LICEUM nie pytało, CZY tylko GDZIE ta energia się podziała - jest to bowiem
                pouczający przykład procesu nieodwracalnego ze strata energii - energia jest
                rozpraszana w procesie łączenia kondensatorów w sposób podobny (i analogiczne
                opisany matematycznia) jak przy mechanicznym zderzeniu niesprężystym lub nie
                całkiem spręzystym. Nie ma co tu dłużej nad tym dyskutować, można to znaleźc
                w podręczniku elemetarnej fizyki.
                K: Bzdura z ta strata 50% energii! Sa rozne rodzaje energii, energia jest
                tez masa razy szybkosc swiatla do kwadratu (E=mc^2). Czy ona tez sie
                "rozprasza" przy laczeniu kondensatorow?

                TWOJEJ CAŁKOWICIE BŁEDNEJ ODPOWIEDZI TOWARZYSZYŁY DZIWACZNE ARGUMENTY O 99.9%
                POPULACJI ITP ITD.
                K: Moja odp. byla w 100% poprawna, patrz Macropaedia (15th ed.) vo. 6 p. 852,
                artykul "Energy"...

                I NAZYWANIE POTEM CHŁOPAKÓW SZUJAMI, KŁAMCAMI, KATOLAMI. ONI ZACHOWALI SIE
                ZUPEŁNIE POPRAWNIE, MIMO WYKAZANEJ INTELIGENTNIE DUŻEJ ZŁOŚLIWOŚCI.
                K: Mialem racje, podali bledne formuly, zle zdefiniowali problem i nazwali
                mnie pozniej oszustem i dylentatem, na zasadzie "lapaj zlodzieja"!

                Całe powyższe zajscie pozornie jest nie na temat.
                No, może jednak bardziej na temat jak poruszane przez Ciebie, Kaganie w
                innych miejscach rózne ciekawostki z życia erotycznego kleru.
                K: Nie zmieniaj tematu!

                Bo w ten sposób, wykazując swą niekompetencję w sprawach elementarnych,
                odebrałeś wiarygodnośc swym "dowodom indukcyjnym" opartym na swej"wiedzy" o
                świecie realnym.
                K: Jaka niekomptencje? To ty i "liceum' jestescie niekompetentnymi
                dyletantami, produkujacymi bledne wzory "z kapelusza"...

                Gdybym był wojującym religiantem dowolnej maści, np. ulubionym Twoim chłopcem
                do bicia czyli katolem mugolem - to bym się ucieszył, że oto znalazł się
                jeszcze jeden "dyskutant" i okazał się "talmudystą na odwrót", dyskutującym
                ilu sie diabłów mieści na końcu szpilki, ale nie umiejącym obliczć pola
                powierzchni stożka (szpilki).
                K: Jak uzwalby PRLowskich podrecznikow, to calkiem mozliwe...

                Ale nie jestem. I jestem zwyczjnie zły, że dałem się wciągnąć w durną
                pseudodyskusję. Nikomu sie nie przyznam.....
                K:
                • andrzejmat Re: DO KAGANA 06.03.02, 09:20
                  Gość portalu: andrzejmat napisał(a):

                  Kaganie (Aussie?)
                  Po pierwsze przepraszam za przesadną ilość literówek w poprzenim moim
                  poście, pisałem pośpiesznie na laptopie, korzystając z chwil " wolnego"
                  czasu w korkach ulicznych - Warszawa to zaczyna być horror komunikacyjny.
                  Kagan: To sa skutki, jak sie produkuje samochody a NIE buduje drog.
                  GŁUPIE POLACZKI powtarzaja bledy USA sprzed 50 i wiecej lat...

                  Andrzejmat: Gratuluję taktu. Czy takim językiem posługuje się socjologia
                  australijska?

                  Ale do rzeczy, to jest odpowiedż na poprzedni Twój post.
                  ............ miało miejsce zabawne wydarzenie. LICEUM zadało proste pytanie,
                  niby nie na temat, niby dziecinne, no a przedtem dyskusja nosiła niby pozory
                  powagi. Ale pytanie jest po pierwsze ogólnie dobrze znane, poprawna odpowiedż
                  też, po drugie było poprawnie i dokładnie sformułowane.

                  Kagan: NIE! Bylo one niepoprawnie sformulowane, ja je zrozumialem, ze
                  energia sie ppojawia znikad! Oni twierdza, ze dokladnie jej polowa sie
                  rozprasza, ale wiadomo, z empirii, ze to jest bzdura!

                  Andrzejmat:
                  To nie jest warte tej pisaniny, ale wyjaśniam: energia zawarta w
                  kondensatorze jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost
                  proporcjonalna do jego pojemności.

                  Kagan: STOP: Energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu elektrycznym
                  kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu ladunku Q w kulombach,
                  a odwrotnie proporcjonalna do pojemnosci C w faradach, w/g
                  formuly: Ue=1/2 * (Q^2/C), gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie
                  a "^" potegowanie!

                  Andrzejmat:
                  Kaganie, zlituj się nad sobą i przypadkowymi czytelnikami tego wątku, bo ja
                  sobie sam jestem winien wdając się w taką "dyskusję". Ale trudno, wyjasniam Ci,
                  że wzorek Ue=1/2 * (Q^2/C) przekształca się łatwo w Ue=1/2*V^2*C przez
                  podstawienie (wiesz , jak się to robi? Tak samo w Australii jak w Europie a
                  nawet w PRL'u) Q/C=V, gdzie "V" to napięcie między okładkami kondensatora
                  Ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej pojemności - to dwa razy
                  mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia (bo 1/2 do kwadratu to 1/4; 1/4
                  razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE 50 % energii początkowej. To nie jest
                  żadne tam przybliżenie czy empiria - to są wręcz aksjomaty podstaw nauki o
                  elektryczności, ostatnia klasa szkoły podstawowej lub pierwsza gimnazjum ,nie
                  pamietam.

                  Kagan: Chyba w PRLu, bo ja sprawdzilem w Britannice, i NIC takiego NIE
                  znalazlem, za to znalzlem formule Ue=1/2 * (Q^2/C)!
                  Nigdy tez NIE jest dokladnie, jak we wzorach, bo NIGDY nie mozesz dokladnie
                  zmierzyc np. napiecia (sam akt pomiaru je zmienia)!


                  Andrzejmat: Mogę tylko wyrazić współczucie
                  LICEUM nie pytało, CZY tylko GDZIE ta energia się podziała - jest to bowiem
                  pouczający przykład procesu nieodwracalnego ze strata energii - energia jest
                  rozpraszana w procesie łączenia kondensatorów w sposób podobny (i analogiczne
                  opisany matematycznie) jak przy mechanicznym zderzeniu niesprężystym lub nie
                  całkiem spręzystym. Nie ma co tu dłużej nad tym dyskutować, można to znaleźć
                  w podręczniku elementarnej fizyki.

                  Kagan: Bzdura z ta strata 50% energii! Sa rozne rodzaje energii, energia
                  jesttez masa razy szybkosc swiatla do kwadratu (E=mc^2). Czy ona tez sie
                  "rozprasza" przy laczeniu kondensatorow?

                  Andrzejmat:

                  TWOJEJ CAŁKOWICIE BŁEDNEJ ODPOWIEDZI TOWARZYSZYŁY DZIWACZNE ARGUMENTY O 99.9%
                  POPULACJI ITP ITD.
                  I NAZYWANIE POTEM CHŁOPAKÓW SZUJAMI, KŁAMCAMI, KATOLAMI. ONI ZACHOWALI SIE
                  ZUPEŁNIE POPRAWNIE, MIMO WYKAZANEJ INTELIGENTNIE DUŻEJ ZŁOŚLIWOŚCI.

                  Kagan: Mialem racje, podali bledne formuly, zle zdefiniowali problem i nazwali
                  mnie pozniej oszustem i dylentatem, na zasadzie "lapaj zlodzieja"!
                  Kagan: Moja odp. byla w 100% poprawna, patrz Macropaedia (15th ed.) vo. 6 p.
                  852,
                  artykul "Energy"...

                  Andrzejmat: Znowu wyrazy współczucia
                  Całe powyższe zajscie pozornie jest nie na temat.
                  No, może jednak bardziej na temat jak poruszane przez Ciebie, Kaganie w
                  innych miejscach rózne ciekawostki z życia erotycznego kleru.
                  Bo w ten sposób, wykazując swą niekompetencję w sprawach elementarnych,
                  odebrałeś wiarygodnośc swym "dowodom indukcyjnym" opartym na swej"wiedzy" o
                  świecie realnym.

                  Kagan: Jaka niekomptencje? To ty i "liceum' jestescie niekompetentnymi
                  dyletantami, produkujacymi bledne wzory "z kapelusza"...

                  Andrzejmat: Współczuję.
                  Gdybym był wojującym religiantem dowolnej maści, np. ulubionym Twoim chłopcem
                  do bicia czyli katolem mugolem - to bym się ucieszył, że oto znalazł się
                  jeszcze jeden "dyskutant" i okazał się "talmudystą na odwrót", dyskutującym
                  ilu sie diabłów mieści na końcu szpilki, ale nie umiejącym obliczć pola
                  powierzchni stożka (szpilki).
                  Kagan: Jak uzwalby PRLowskich podrecznikow, to calkiem mozliwe...

                  Andrzejmat:
                  Ale nie jestem. I jestem zwyczajnie zły, że dałem się wciągnąć w durną
                  pseudodyskusję. Nikomu sie nie przyznam.....

                  Jeszcze raz na koniec wyrazy współczucia. Kaganie, radzę: naostrz sobie
                  narzędzia , dowcip, trochę jednak czasem wykraczaj dalej jak dotąd w las
                  wiedzy, przynajmniej na jego skraj - i koniecznie zmień swój nick, bo ten już
                  się zużył...

                  Andrzejmat

                  • Gość: Kagan Re: DO KAGANA IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 11:01
                    A: Po pierwsze przepraszam za przesadną ilość literówek w poprzenim moim
                    poście, pisałem pośpiesznie na laptopie, korzystając z chwil "wolnego"
                    czasu w korkach ulicznych - Warszawa to zaczyna być horror komunikacyjny.
                    K: To sa skutki, jak sie produkuje samochody a NIE buduje drog.
                    GŁUPIE POLACZKI powtarzaja bledy USA sprzed 50 i wiecej lat...
                    Andrzejmat: Gratuluję taktu. Czy takim językiem posługuje się socjologia
                    australijska?
                    K: To jest FORUM, a nie publikacja naukowa! Sam widzisz, jakie glupie sa
                    polaczki: nasprowadzali i namontowali samochodow, a o drogach NIE
                    pomysleli. Typowo polskie... Hitler budowal jednoczesnie i drogi, i
                    samochody... Mussolini tez!

                    Ale do rzeczy, to jest odpowiedż na poprzedni Twój post.
                    ... miało miejsce zabawne wydarzenie. LICEUM zadało proste pytanie,
                    niby nie na temat, niby dziecinne, no a przedtem dyskusja nosiła niby pozory
                    powagi. Ale pytanie jest po pierwsze ogólnie dobrze znane, poprawna odpowiedż
                    też, po drugie było poprawnie i dokładnie sformułowane.
                    K: Juz ci pisalem, ze bylo sformulowanie chaotycznie, nieprecyzyjnie i
                    mylnie! Powtarzam: Bylo one niepoprawnie sformulowane, ja je zrozumialem,
                    ze energia sie ppojawia znikad! Oni twierdza pozniej, ze dokladnie jej
                    polowa sie rozprasza, ale wiadomo, z empirii, ze to jest bzdura!
                    Andrzejmat: To nie jest warte tej pisaniny, ale wyjaśniam: energia zawarta w
                    kondensatorze jest proporcjonalna do kwadratu napięcia i wprost proporcjonalna
                    do jego pojemności.
                    K: Bzdura: Energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu elektrycznym
                    kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu ladunku Q w kulombach,
                    a odwrotnie proporcjonalna do pojemnosci C w faradach, w/g formuly:
                    Ue = 1/2 * (Q^2/C), gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie
                    a "^" potegowanie! I jaka jest roznica miedzy byciem "proporcjonalnym"
                    i "wprost proporcjonalnym"? NIE potaraficie nawet jasno sformulowac swych
                    mysli, a udajecie znawcow...
                    Andrzejmat: Kaganie, zlituj się nad sobą i przypadkowymi czytelnikami tego
                    wątku, bo ja sobie sam jestem winien wdając się w taką "dyskusję".
                    Ale trudno, wyjasniam Ci, że wzorek Ue=1/2 * (Q^2/C) przekształca się
                    łatwo w Ue=1/2*V^2*C przez podstawienie (wiesz , jak się to robi?
                    K: Pokaz jak, NIE wyciagaj krolika z kapelusza!
                    A: Tak samo w Australii jak w Europie a nawet w PRL'u Q/C=V, gdzie "V" to
                    napięcie między okładkami kondensatora.
                    K: OK, ale tu mamy energie jako funkcje napiecia i pojemnosci.
                    Ladunek po prostu zniknal z rownania!
                    A: Ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej pojemności
                    - to dwa razy mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia
                    (bo 1/2 do kwadratu to 1/4; 1/4 razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE
                    50 % energii początkowej. To nie jest żadne tam przybliżenie czy empiria -
                    to są wręcz aksjomaty podstaw nauki o elektryczności, ostatnia klasa szkoły
                    podstawowej lub pierwsza gimnazjum ,nie pamietam.
                    K: Mozesz sobie robic rozne przekstalcenia, co NIE znaczy, ze to jest zgodne
                    z doswiadczeniami! Nie wyjasniles przejscia z jednej formuly do drugiej.
                    One sa bowiem niezalezne, bo jedna to energia jako funkcja ladunku i
                    pojemnosci, druga zas to energia jako funkcja pojemnosci i napiecia!
                    Napiecie w pierwszej formule NIE wystepuje! I pamietaj, ze w drugiej formule
                    nie ma ladunku! NIE wyjasniles, podobnie jak "liceum" (moze jestescie tym
                    samym), skad "ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej
                    pojemności to dwa razy mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia"!
                    I jeszcze jedno: jesli polaczymy naladowany kondensator i cewke w obwod
                    zamkniety, to sie na przemian kondensator bedzie wyladowywal a
                    cewka ladowac itd. Jedyne starty energii beda na skutek oporu przewodnika...
                    I NIE beda one 50% w jednym cyklu, chyba, ze przez przypadek uzyty bedzie
                    bardzo marny przewodnik!
                    Nigdy tez NIE jest dokladnie, jak we wzorach, bo NIGDY nie mozesz dokladnie
                    zmierzyc np. napiecia (sam akt pomiaru je zmienia)!

                    Andrzejmat: Mogę tylko wyrazić współczucie LICEUM nie pytało, CZY tylko
                    GDZIE ta energia się podziała - jest to bowiem pouczający przykład procesu
                    nieodwracalnego ze strata energii - energia jest rozpraszana w procesie
                    łączenia kondensatorów w sposób podobny (i analogiczne opisany matematycznie)
                    jak przy mechanicznym zderzeniu niesprężystym lub nie całkiem spręzystym.
                    Nie ma co tu dłużej nad tym dyskutować, można to znaleźć w podręczniku
                    elementarnej fizyki.
                    K: Energia sie zawsze rozprasza, ale straty 50% przy laczeniu kondensatorow?
                    Marny zart, oparty na bezsensownej zonglerce wzorami...
                    Bzdura z ta strata 50% energii! Sa rozne rodzaje energii, energia
                    jest tez masa razy szybkosc swiatla do kwadratu (E=mc^2). Czy ona tez sie
                    "rozprasza" przy laczeniu kondensatorow?
                    K: NA TO pytanie NIE odpowiedziales, "ekspercie"!

                    Kagan: Mialem racje, podali bledne formuly, zle zdefiniowali problem i
                    nazwali mnie pozniej oszustem i dylentatem, na zasadzie "lapaj zlodzieja"!

                    Andrzejmat: Znowu wyrazy współczucia
                    K: Znow atakujesz ad personam, jak zabraklo ci argumentow merytorycznych!

                    A: Całe powyższe zajscie pozornie jest nie na temat.
                    No, może jednak bardziej na temat jak poruszane przez Ciebie, Kaganie w
                    innych miejscach rózne ciekawostki z życia erotycznego kleru.
                    Bo w ten sposób, wykazując swą niekompetencję w sprawach elementarnych,
                    odebrałeś wiarygodnośc swym "dowodom indukcyjnym" opartym na swej"wiedzy" o
                    świecie realnym.
                    Kagan: Jaka niekomptencje? To ty i "liceum' jestescie niekompetentnymi
                    dyletantami, produkujacymi bledne wzory "z kapelusza" i wyciagajacy mylne
                    wnioski z formalnej zonglerki wzorami...
                    Andrzejmat: Współczuję.
                    K: Znow atakujesz ad personam! WSTYD!
                    A: Gdybym był wojującym religiantem dowolnej maści, np. ulubionym Twoim
                    chłopcem do bicia czyli katolem mugolem - to bym się ucieszył, że oto znalazł
                    się jeszcze jeden "dyskutant" i okazał się "talmudystą na odwrót",
                    dyskutującym ilu sie diabłów mieści na końcu szpilki, ale nie umiejącym
                    obliczć pola powierzchni stożka (szpilki).
                    K: Szpilka NIE jest stozkiem!
                    Kagan: Jak uzywalby PRLowskich podrecznikow, to calkiem mozliwe...
                    Andrzejmat: Ale nie jestem. I jestem zwyczajnie zły, że dałem się wciągnąć
                    w durną pseudodyskusję. Nikomu sie nie przyznam.....
                    Jeszcze raz na koniec wyrazy współczucia. Kaganie, radzę: naostrz sobie
                    narzędzia , dowcip, trochę jednak czasem wykraczaj dalej jak dotąd w las
                    wiedzy, przynajmniej na jego skraj - i koniecznie zmień swój nick, bo ten już
                    się zużył...
                    K: Nikt cie o porady tu NIE pytal... Skompromitowales sie, udajac
                    "matematyka" i zonglujac wzorami... Pokazales, ze NIE potrafisz myslec
                    logicznie, jedyne co ci wychodzi, to komplikowanie prostych spraw!
                    Kagan
                    • Gość: Kagan 3 pytania do "andrzejmata" IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 12:20
                      NIE musisz odpowiadac, ale jakbys zechcial, to czekam...
                      1. Energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu elektrycznym
                      kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu ladunku Q w kulombach,
                      a odwrotnie proporcjonalna do pojemnosci C w faradach, w/g formuly:
                      Ue = 1/2 * (Q^2/C), gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie
                      a "^" potegowanie.
                      Wzor Ue = 1/2 * (Q^2/C) przekształca się w Ue = 1/2*V^2*C,
                      jako ze Q/C=V, gdzie "V" to napięcie między okładkami kondensatora.
                      PYTANIE I: Jak sie maja powyzsze wzory do innego znanego wzoru,
                      zgodnie z ktorym E=m*c^2, gdzie E=energia w eV, m masa w kg i c
                      szybkosc swiatla w m/s. Oczywiscie, jesli masa jest mierzona
                      w tzw. "unified atomic units" czyli ev/c^2, to mamy
                      E=(1u) * c^2, gdzie "1u"= 1 unified atomic mass unit (931.5 Mev/c^2).
                      2. Twierdzisz, ze ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej
                      pojemności to dwa razy mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia
                      bo 1/2 do kwadratu to 1/4; 1/4 razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE
                      50 % energii początkowej.
                      PYTANIE II: Zgadzam sie, ze (1/2)^2 = 1/4 i ze (1/4) * 2 = 2/4 =1/2.
                      Ale jaki ma to zwiazek z energia zawarta w kondensatorze?

                      3. Twierdzisz, ze kondensator o dwa razy wiekszej pojemnosci ma
                      dwa razy mniej energii.
                      PYTANIE III: Jak mozna doswiadczalnie zmierzyc te "stracona" energie,
                      jak mozna doswiadczalnie stwierdzic, na jaka energie sie ona zamienia
                      (zakladam, ze jak "znika" z kondensatora, to transformuje sie w inny rodzaj
                      energii).
                      Czekajacy na twa ewentualna odpowiedz,
                      Kagan
                      • andrzejmat Re: 3 odpowiedzi 06.03.02, 14:17
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > NIE musisz odpowiadac, ale jakbys zechcial, to czekam...
                        > 1. Energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu elektrycznym
                        > kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu ladunku Q w kulombach,
                        > a odwrotnie proporcjonalna do pojemnosci C w faradach, w/g formuly:
                        > Ue = 1/2 * (Q^2/C), gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie
                        > a "^" potegowanie.
                        > Wzor Ue = 1/2 * (Q^2/C) przekształca się w Ue = 1/2*V^2*C,
                        > jako ze Q/C=V, gdzie "V" to napięcie między okładkami kondensatora.
                        > PYTANIE I: Jak sie maja powyzsze wzory do innego znanego wzoru,
                        > zgodnie z ktorym E=m*c^2, gdzie E=energia w eV, m masa w kg i c
                        > szybkosc swiatla w m/s. Oczywiscie, jesli masa jest mierzona
                        > w tzw. "unified atomic units" czyli ev/c^2, to mamy
                        > E=(1u) * c^2, gdzie "1u"= 1 unified atomic mass unit (931.5 Mev/c^2).
                        >
                        Andrzejmat; te wzory nie mają bezpośredniego związku; einsteinowskie E=m*c^2
                        stwierdza równoważnośc masy i energii stosowany być może tam, gdzie w wyniku
                        anihilacji masy wydziela się równoważna energia. To daleko od poczciwego
                        kondensatora w suszarce do włosów. To są po prostu inne modele innych światów i
                        ich opisy matematyczne.

                        2. Twierdzisz, ze ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej
                        > pojemności to dwa razy mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia
                        > bo 1/2 do kwadratu to 1/4; 1/4 razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE
                        > 50 % energii początkowej.
                        > PYTANIE II: Zgadzam sie, ze (1/2)^2 = 1/4 i ze (1/4) * 2 = 2/4 =1/2.
                        > Ale jaki ma to zwiazek z energia zawarta w kondensatorze?
                        > Andrzejmat:
                        1.Kondensator naładowany ma energię Ue=1/2(Q^2/C); identyczny drugi kondensator
                        nie jest naładowany (takie założenie) i ma Ue'=0
                        2.Po połączeniu równoległym następuje przepływ prądu, przy braku indukcyjności
                        połączenia a istnieniu jakiejś skończonej rezystancji przepływ opisać można
                        równaniem różniczkowym pierwszego stopnia. Rozwiązanie tego równania opisuje
                        przepływ prądu w czasie i ma jeden pierwiastek rzeczywisty ujemny, prąd zanika po
                        czasie nieskończenie długim. Całka (prąd)^2 * (rezystancja)* dt w granicach od
                        zera do nieskończoności wyniesie 1/4*(Q^2/C). (to jest te 50%) Nie będe tu
                        całkował, ale sprawa jest równie elementarna jak reszta.
                        Przy istnieniu indukcyjności połaczenia przebieg przepływu prądu w czsie może
                        mieć (przy dużej indukcyjności) charakter oscylacyjny, opisywany równaniem r.
                        drugiego stopnia, ale sprawa w dalszym ciągu jest rachunkowo elementarna. Po
                        pewnej ilości cykli nastepuje wyrównanie ładunków i napięć.
                        3. A po takim osiąganym tak czy owak wyrównaniu mamy kondensator o pojemności 2*C
                        i ładunku Q - takim jak na początku był w tym naładowanym.
                        No i mamy w tym kondensatorze energie wyrażana wzorem Ue''= 1/2*(Q/2*C). Jak
                        podzielimy Ue' przez Ue'', to mając ma uwadze zasady działania na ułamkch
                        otrzymamy Ue'/Ue'' = 2. czyli że na początku energia była dwukrotnie większa.
                        Ta energia nie zginęła, poprostu na rezystancji połączenia wydzieliło sie ciepło,
                        które uprzednio obliczaliśmy całkując te funkcje przepływu prądu. To całkowanie
                        ma zresztacel dydaktyczny, widomo jaki bedzie wynik bo znany jest stan końcowy i
                        końcowa energia. tylko droga (oscylacje, brak oscylacji) może byc rózna. Dla
                        porządku dodam, że jeżeli indukcyjność będzie odpowiednia i dołaczymy odpowiednio
                        antenę, to układ taki stanie się na krótko nadajnikiem fal elektromagnetycznych i
                        częśc energi będzie rozproszona ta drogą. Ale nie zmieni to ani o jote końcowego
                        bilansu - w kondensatorach (tzn w tym jednym sumarycznym)> pozostanie równo 50%
                        energii początkowej , oznaczonej na wstepie Ue'.
                        3. Twierdzisz, ze kondensator o dwa razy wiekszej pojemnosci ma
                        > dwa razy mniej energii.
                        > PYTANIE III: Jak mozna doswiadczalnie zmierzyc te "stracona" energie,
                        > jak mozna doswiadczalnie stwierdzic, na jaka energie sie ona zamienia
                        > (zakladam, ze jak "znika" z kondensatora, to transformuje sie w inny rodzaj
                        > energii).
                        Andrzejmat: tak, zamienia się w energię cieplną. Można to zademonstrować uczniom
                        za pomocą kalorymetru. Ale raczej to mało ciekawe doświadczenie, szkoda czasu.
                        są ciekawsze doświadczenia, nawet w PRL- owskiej i postPRL-owskiej szkółce.
                        Dla porządku: gdyby jednak w specjalnie dobranych warunkach przepływ między
                        kondensatorami prądu wystąpiła emisja fal elektromagnetycznych, to ta częśc
                        energi też może byc zmierzona doświadczalnie.
                        >

                        Czekajacy na twa ewentualna odpowiedz,
                        > Kagan

                        Mam wrażenie, że starałem sie jak tylko mogłem odpowiedzieć drobiazgowo na twoje
                        pytania. Ale już nie mam siły na więcej... to naprawde banalny temacik...

                        Czekam, że przyznasz co najmniej, że się starałem, wykazałem maksimum dobrej
                        woli.

                        Andrzejmat
                        • Gość: Kagan Re: 3 odpowiedzi IP: 202.138.192.* 07.03.02, 01:28
                          andrzejmat napisał(a):

                          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                          >
                          > > NIE musisz odpowiadac, ale jakbys zechcial, to czekam...
                          > > 1. Energia kondensatora w joulach (Ue), zawarta w polu elektrycznym
                          > > kondensatora jest WPROST proporcjonalna do kwadratu ladunku Q w kulombach,
                          > > a odwrotnie proporcjonalna do pojemnosci C w faradach, w/g formuly:
                          > > Ue = 1/2 * (Q^2/C), gdzie "*" oznacza mnozenie, "/" dzielenie
                          > > a "^" potegowanie.
                          > > Wzor Ue = 1/2 * (Q^2/C) przekształca się w Ue = 1/2*V^2*C,
                          > > jako ze Q/C=V, gdzie "V" to napięcie między okładkami kondensatora.
                          > > PYTANIE I: Jak sie maja powyzsze wzory do innego znanego wzoru,
                          > > zgodnie z ktorym E=m*c^2, gdzie E=energia w eV, m masa w kg i c
                          > > szybkosc swiatla w m/s. Oczywiscie, jesli masa jest mierzona
                          > > w tzw. "unified atomic units" czyli ev/c^2, to mamy
                          > > E=(1u) * c^2, gdzie "1u"= 1 unified atomic mass unit (931.5 Mev/c^2).
                          > >
                          > Andrzejmat; te wzory nie mają bezpośredniego związku; einsteinowskie E=m*c^2
                          > stwierdza równoważnośc masy i energii stosowany być może tam, gdzie w wyniku
                          > anihilacji masy wydziela się równoważna energia. To daleko od poczciwego
                          > kondensatora w suszarce do włosów. To są po prostu inne modele innych światów i
                          > ich opisy matematyczne.
                          K: NIE odpowiedziales na pytanie! Pytalem sie w kontekscie naszej dyskusji
                          na temat rzekomego "znikania" energii z kondensatora. A nawiasem: suszarka NIE
                          magazynuje energii w kondensatorze...

                          > 2. Twierdzisz, ze ten sam ładunek w kondensatorze o dwa razy wiekszej
                          > > pojemności to dwa razy mniejsze napięcie i dwa razy mniejsza energia
                          > > bo 1/2 do kwadratu to 1/4; 1/4 razy 2 to 1/2). Czyli jest DOKŁADNIE
                          > > 50 % energii początkowej.
                          > > PYTANIE II: Zgadzam sie, ze (1/2)^2 = 1/4 i ze (1/4) * 2 = 2/4 =1/2.
                          > > Ale jaki ma to zwiazek z energia zawarta w kondensatorze?
                          > > Andrzejmat:
                          > 1.Kondensator naładowany ma energię Ue=1/2(Q^2/C); identyczny drugi kondensator
                          > nie jest naładowany (takie założenie) i ma Ue'=0
                          > 2.Po połączeniu równoległym następuje przepływ prądu, przy braku indukcyjności
                          > połączenia
                          K: kazdy przewodnik ma w praktyce jakas indukcyjnosc, bo wytwarza pole
                          magnetyczne!
                          ... a istnieniu jakiejś skończonej rezystancji przepływ opisać można
                          > równaniem różniczkowym pierwszego stopnia. Rozwiązanie tego równania opisuje
                          > przepływ prądu w czasie i ma jeden pierwiastek rzeczywisty ujemny, prąd zanika
                          > po czasie nieskończenie długim. Całka (prąd)^2 * (rezystancja)* dt w granicach
                          od zera do nieskończoności wyniesie 1/4*(Q^2/C). (to jest te 50%) Nie będe tu
                          całkował, ale sprawa jest równie elementarna jak reszta.
                          K: czemu NIE! I czemu liczysz do nieskonczonosci, wiesz, ze jej nie ma
                          w praktyce!
                          > Przy istnieniu indukcyjności połaczenia przebieg przepływu prądu w czsie może
                          > mieć (przy dużej indukcyjności) charakter oscylacyjny, opisywany równaniem r.
                          > drugiego stopnia, ale sprawa w dalszym ciągu jest rachunkowo elementarna. Po
                          > pewnej ilości cykli nastepuje wyrównanie ładunków i napięć.
                          K: A co z cieplem wytwarzanym przez indukcyjnosc?
                          > 3. A po takim osiąganym tak czy owak wyrównaniu mamy kondensator o pojemności 2
                          > *C
                          > i ładunku Q - takim jak na początku był w tym naładowanym.
                          > No i mamy w tym kondensatorze energie wyrażana wzorem Ue''= 1/2*(Q/2*C). Jak
                          > podzielimy Ue' przez Ue'', to mając ma uwadze zasady działania na ułamkch
                          > otrzymamy Ue'/Ue'' = 2. czyli że na początku energia była dwukrotnie większa.
                          > Ta energia nie zginęła, poprostu na rezystancji połączenia wydzieliło sie ciepł
                          > o, które uprzednio obliczaliśmy całkując te funkcje przepływu prądu. To
                          całkowanie ma zresztacel dydaktyczny, widomo jaki bedzie wynik bo znany jest stan
                          końcowy i końcowa energia. tylko droga (oscylacje, brak oscylacji) może byc
                          rózna.
                          K: Ilosc ciepla wydzielonego na "rezystancji" jest zalezna od oporu przewodnika,
                          im lepszy przewodnik, tym mniejsze cieplo.
                          A co, jesli uzywamy superprzewodnika o minimalnej rezystancji?

                          Dla porządku dodam, że jeżeli indukcyjność będzie odpowiednia i dołaczymy
                          odpowiednio antenę, to układ taki stanie się na krótko nadajnikiem fal
                          elektromagnetycznych i
                          częśc energi będzie rozproszona ta drogą.
                          K: Nie musisz dodawac anteny. Sam przewodnik jest tu antena!

                          Ale nie zmieni to ani o jote końcowego bilansu - w kondensatorach (tzn w tym
                          jednym sumarycznym)> pozostanie równo 50% energii początkowej , oznaczonej na
                          wstepie Ue'.
                          K: jak widzisz, NIE zostanie, bo ty przyjmujesz nierealistyczne zalozenia,
                          a pomijasz np. mozliwosc uzycia superprzewodnika!

                          3. Twierdzisz, ze kondensator o dwa razy wiekszej pojemnosci ma
                          > > dwa razy mniej energii.
                          > > PYTANIE III: Jak mozna doswiadczalnie zmierzyc te "stracona" energie,
                          > > jak mozna doswiadczalnie stwierdzic, na jaka energie sie ona zamienia
                          > > (zakladam, ze jak "znika" z kondensatora, to transformuje sie w inny rodzaj
                          > > energii).
                          > Andrzejmat: tak, zamienia się w energię cieplną. Można to zademonstrować ucznio
                          > m
                          > za pomocą kalorymetru. Ale raczej to mało ciekawe doświadczenie, szkoda czasu.
                          K: Opisz je dokladniej, moze jest ono ciekawe!
                          >
                          > są ciekawsze doświadczenia, nawet w PRL- owskiej i postPRL-owskiej szkółce.
                          > Dla porządku: gdyby jednak w specjalnie dobranych warunkach przepływ między
                          > kondensatorami prądu wystąpiła emisja fal elektromagnetycznych, to ta częśc
                          > energi też może byc zmierzona doświadczalnie.
                          K: jak? chyab musialbys jednoczesnie mierzyc energie w postaci fal
                          elektromagnetycznych (musialbys uzyc np. klatki Faradaya) i energie cieplna.
                          Wydaje mi sie, ze jest to praktycznie niemozliwe...

                          Mam wrażenie, że starałem sie jak tylko mogłem odpowiedzieć drobiazgowo na twoje
                          pytania. Ale już nie mam siły na więcej... to naprawde banalny temacik...
                          K: Sprobuj odp. NIE uzywajac calek i rozniczek, abys byl lepiej zrozumiany!
                          I jeszcze jedno: ladunek to amperosekundy (amperogodziny). Jesli ladunek
                          jest ten sam, to jak np. dwa kondensatory zawierajace ten sam ladunek
                          moga miec rozna energie?
                          > Czekam, że przyznasz co najmniej, że się starałem, wykazałem maksimum dobrej
                          > woli.
                          K: NIE za bardzo, bo uzyles calek i rozniczek, i nie do konca wyjasniles
                          mechanizm, ktory powoduje, ze DOKLADNIE 50% energii ma sie rozproszyc!
                          Chodzi tu o mechanizm fizyczny, a nie formuly matematyczne!
                          Kagan

                          > Andrzejmat

                          • Gość: Kagan Do "andrzejmat'a" 3 pytania (poprawka) IP: *.vic.bigpond.net.au 07.03.02, 05:26
                            Wracam do pytania o energii, na ktore NIE odpowiedziales poprawnie!
                            Daruje ci uzycie "calculus'a" w poprzedniej odpowiedzi, wiec
                            sformuluje pytania inaczej, aby nie bylo zadnych watpliwosci,
                            o co mi chodzi. I prosze bez tzw. wyzszej matematyki, bo dla
                            przecietnego uzytkownika tego Forum nawet rownanie roznicowe to
                            czarna magia, a co dopiero rozniczkowe...
                            Zreszta, jak wiadomo, wiekszosc rownan rozniczkowych nie da sie dokladnie
                            rozwiazac, stosujemy tylko przyblizenia, metpdy numeryczne, wiec nigdy NIE
                            mamy dokladnie 50% ale tylko okolo 50%...
                            Jeszcze raz:
                            I. Wezmy naladowany kondensator, o danej pojemnosci, umieszczony
                            w poruszajacym sie pociagu czy samochodzie (albo nawet samolocie) na pewnej
                            wysokosci nad poziomem morza. Taki kondensator ma energie:
                            1. Potencjalna (poniewaz jest ponad poziomem morza)
                            2. Kinetyczna (jest w ruchu)
                            3. Elektryczna (wl. elektromagnetyczna, bo jest naladowany).
                            4. Chemiczna (mozna go np. spalic, wydzielajac cieplo)
                            5. Rownowazna masie (E=m*c^2)
                            Teraz zamieniamy mase na energie. Jest to teoretycznie mozliwe, wiec
                            czemu nie? Powinnismy otrzymac rownowartosc m*c^2.
                            Pytanie: co sie wtedy dzieje z pozostalymi rodzajami energii
                            'zawartymi' w kondensatorze? Czy ona 'znika' (bo kondensator znika,
                            zamienia sie caly w energie), czy tez jest 'dodana' do energii m*c^2?
                            Zauwaz, ze jesli jest to kondensator o sporej masie, to jego energia np.
                            kinetyczna moze byc tez spora...
                            II. Co sie dzieje, jesli te twoje kondensatory polaczymy idealnym
                            drutem, bez rezystancji, bez indukcyjnosci, drutem, ktory idealnie
                            przewodzi strumien elektronow, nie wytwarzajac ani ciepla, ani
                            promieniowania elektromagnetycznego (w fizyce uzywa sie np. 'idealne'
                            gazy, czy 'idealna proznie', wiec czemu nie 'idealny' przewodnik).
                            Pytanie: czy wtedy tez energia "cudownie" ubedzie z tego ukladu
                            dwoch kondensatorow? Przeciez NIE bedzie zadnych strat zwiaznych z
                            oporem przewodnika czy jego indukcyjnoscia (bedzie to przewodnik
                            o dlugosci zera, np. polaczenie bedzie przez mini wormhole, ktora,
                            jak wiadomo, ma dlugosc zerowa).
                            III. Wyjasnij mechanizm fizyczny (NIE matematyczny), jak ta energia
                            "ubywa" z kondensatora i przemienia sie w inne rodzaje energii.
                            Powtarzam: NIE abstrakcyjnymi wzorami, ale wyjasnij mechanizm fizyczny
                            (fizykochemiczny) tej 'cudownej' przemiany energii, na poziomie makro
                            i mikro.
                            Kagan, z nadzieja, ze pytania tym razem byly sformulowane jasno
                            i jednoznacznie! Oczywiscie, NIE musisz odpowiadac. Obiecuje, ze
                            bez zlosliwosci napisze tylko, ze na me pytania odpowiedzi NIE dostalem...
                            K.
                            • andrzejmat Re: Obietnica odpowiedzi na "3 pytania" 07.03.02, 10:19
                              Kaganie, Twoje ostatnie posty wzbudziły we mnie tzw. mieszane uczucia - że
                              walczę z wiatrakami, albo tonę w "nieskończonej nieistniejącej nieokręśloności"
                              itp. Żartuję oczywiście. To tylko forum, czyli dobrowolna zabawa, czasem także
                              intelektualna. Albo próba cierpliwości. Więc w końcu zwyciężyło uczucie
                              szczerego rozbawienia. A Twoje pytania w PEWIEN sposób są dla mnie bardzo
                              POUCZAJĄCE.
                              Dlatego odpowiem na nie. "Wireless" internet kosztuje, a ja ostatnio pół zycia
                              spędzam w samochodzie - dlatego , chcąc odpowiedzieć drobiazgowo, w stylu
                              liczenia diabłów na końcu szpilki, zrobię to dopiero będąc w domu - czyli
                              pewnie dopiero w piątek albo sobotę..

                              Pozdrowienia

                              AndrzejM
                              • Gość: Kagan Re: Obietnica odpowiedzi na IP: *.vic.bigpond.net.au 07.03.02, 10:45
                                andrzejmat napisał(a):
                                Kaganie, Twoje ostatnie posty wzbudziły we mnie tzw. mieszane uczucia - że
                                walczę z wiatrakami, albo tonę w "nieskończonej nieistniejącej nieokręśloności"
                                K: No coz, nieskonczonosc, jak wiadomo, nie istnieje, wiec to co doswiadczasz, to tylko
                                uluda , "apteczne zludzenie ludzkiego oka", jak to byl mawial Wiech!

                                Żartuję oczywiście. To tylko forum, czyli dobrowolna zabawa, czasem także
                                intelektualna. Albo próba cierpliwości. Więc w końcu zwyciężyło uczucie
                                szczerego rozbawienia.
                                K: Prawidlowo!

                                A Twoje pytania w PEWIEN sposób są dla mnie bardzo POUCZAJĄCE.
                                Dlatego odpowiem na nie. "Wireless" internet kosztuje, a ja ostatnio pół zycia
                                spędzam w samochodzie - dlatego , chcąc odpowiedzieć drobiazgowo, w stylu
                                liczenia diabłów na końcu szpilki, zrobię to dopiero będąc w domu - czyli
                                pewnie dopiero w piątek albo sobotę..
                                K: OK! Ja nigdy NIE uzywalem "wireless Internet", w pracy mam dosc szybkie polaczenie
                                poprzez LAN, w domu przez kabel telewizyjny, dosc szybkie, tyle ze moj domowy
                                komputer to zabytek (IBM PC 330-P100 z oryginalnym Pentium I), jedyna zmiana to nowy CD ROM 48X
                                i pare kart, ale power supply, motherboard etc. "Real McCoy")...
                                Poczekam ile chcesz, tylko prosze, bez calek i rozniczek (ja to rozumie, oczywiscie w pewnym
                                zakresie, ale obawiam sie, ze dla 90% forumowiczow rownania rozniczkowe to cos z
                                Harrego Pottera czy Lord of Rings. Ja bym teraz chyba najprostszego nie roziwazal, no moze
                                cos takiego na poziomie pochodnej od y=x^2)...
                                Myslalem tez sporo o tej energii (E=m*c^2 i np. E=1/2 * m * v^2).
                                O ile pamietam, to E=Eo + Ek, gdzie E0=energia spoczynkowa i Ek=energia kinetyczna, i ze
                                E=m*c^2 (calkowita energia) , ale to, zdaje sie, odnosi sie tylko do czastek elementarnych.
                                Rozumiem tez, ze we wspolczsnej fizyce mamy zasade zachowania masy i energii, ale jak to jest w
                                swiecie makro? Oprocz tego pamietam, ze np. masa baterii (akumulatora) zmniejsza sie, jak sie ona
                                (on) rozladowywuje (oczywiscie o miligramy)...Wynika z rego, ze kondensator tez powinien tracic
                                na masie, jak sie rozladowywuje...
                                Znow sie rozpisalem, ale naprawde, NIE w celu zamacenia. Liceum sprowokowalo dyskusje na temat
                                zagadek, i teraz ponosimy tego konsekwencje!
                                Kagan

                                > Pozdrowienia
                                >
                                > AndrzejM

                              • f116 Re: WAZELINA 09.03.02, 00:40
                                "Andrzejmat" wygląda na faceta co nawet by mógłnawet wałęsie pomagać z tym
                                srubokrętem żarówki wkręcac - no bo wie co to koncensator i energia - ale z
                                uniżną grzecznością przekonuje ciągle o tym że 2+2=4 faceta,który obraża
                                wszystkich kolejnym uczestników forum a jest analfabetą fizycznym i
                                matematycznym, no ale jest podobno Austrlijczykiem. Posmaruj się andrzejmacie
                                wazeliną, może chcesz, żeby ten kangur zainwestował w twoją firemkę? nazywająvc
                                cie glupim polaczkiem? Chyba jestes z tej samej gliny co on. Obrzydliwe.
                                • Gość: Kagan Re: WAZELINA IP: *.vic.bigpond.net.au 09.03.02, 01:19
                                  f116 napisał(a):
                                  "Andrzejmat" wygląda na faceta co nawet by mógłnawet wałęsie pomagać z
                                  tym srubokrętem żarówki wkręcac - no bo wie co to koncensator (SIC)
                                  i energia - ale z uniżną grzecznością przekonuje ciągle o tym że 2+2=4
                                  faceta, który obraża wszystkich kolejnym uczestników forum a jest analfabetą
                                  fizycznym i matematycznym, no ale jest podobno Austrlijczykiem. (SIC)
                                  K: Wcale NIE jest takie oczywiste ze 2+2=4. Dawniej myslano, ze
                                  A*B=B*A, a dzis wiemy, ze NIE zawsze! Jak NIE wiesz dlaczego, to sie mnie
                                  zapytaj, a ja ci dam precyzyjna odpowiedz!

                                  > Posmaruj się andrzejmacie wazeliną, może chcesz, żeby ten kangur
                                  zainwestował w twoją firemkę? nazywająvc cie glupim polaczkiem?
                                  K: Jego takim NIE nazwalem, tylko tych decydentow, co to sprowadzali
                                  samochody, a NIE budowali drog! Nieco uczciwosci!

                                  > Chyba jestes z tej samej gliny co on. Obrzydliwe.
                                  K: Co mianowicie? Nasza dyskusja na temat fizyki?
                                  • andrzejmat Re: WAZELINA i F116 11.03.02, 14:39
                                    Kolego f116, ja sie na forum bawię!!
                                    nie mam kompleksów, także narodowosciowych, Pigmej, Polak, Zyd, Australijczyk
                                    (byle nie australopitekus, he, he) to w takiej zabawie nie ma znaczenia - dla
                                    mnie zreszta też generalnie nie ma znaczenia po za tą zabawą...
                                    Firemki nie mam, inwestycji nie potrzebuję...
                                    Dyskutuje (jezeli to mozna nazwac dyskusja) z Kaganem, bo akurat sie znalazl
                                    temat do dyskusji, ktory podrzucilo Liceum ale my nieopatrznie podjelismy...
                                    Nie dyskutuje z Pulbekiem, Stefanem, Arct'em - bo po pierwsze o czym jeżeli
                                    mają raczej zblizone poglady, a po drugie do dyskusji z nimi na tematy, które
                                    tu były przez nich przedstawiane to ja jestem za cienki Bolek...To są
                                    zawodowcy - jak sadze.
                                    A Tobie radze - nie nadymaj się "patriotycznie" bo patriotyzm nie na tym
                                    polega, od sluchania Maciarewicza i jego bandy mnie mdli. Wiecej luzu!!
                                    Zyczę udanego zaliczenia roku
                                    Pozdrawiam
                                    Andrzejmat
                                    • f116 Re: WAZELINA i F116 i andrzejmat 11.03.02, 15:22
                                      andrzejmat napisał(a):

                                      > Kolego f116, ja sie na forum bawię!!
                                      > > Andrzejmat

                                      Przrepraszam, masz racje. ale w dyskutowaniu jestes dobry, pokazalem (wydruk)
                                      mojemu wykladowcy fizyki i ryczal ze smiechu jak bawol, a wazy 120 kilo i leb tez
                                      ma nie od parady, cześć
                                      F116.

                                      • f116 Re: WAZELINA i F116 i andrzejmat dodatek 11.03.02, 22:17
                                        Andrzejmatie chcialem dodac ze moj fizyk ma dobry dom w dobrej dzielnicy
                                        Warszawy i dobry (szwedzki) samochod za patenty z pogranicza fizyki
                                        i 'applications" i dlatego dla takiego mlodego jeszcze (18) cynika jak ja jest
                                        autorytetem. pamietasz .andrzejmat. taka piosenke antyludowa: "patrzaj
                                        szwagier, leci mysza, ulzyj sobie, kopnij noja.... cos tam... marne takie, ani
                                        nie da sie wydoic, ani do granka wlozyc..." no wiec uniejetnosci mojego fizyka
                                        i jego tak zwana wiedze udalo mu sie wydoic, wiec chyba jest cos warta, i jego
                                        opinia tez. Ale ja mowie ogolnie, w sprawie kondenstorow i sprawch nawet troche
                                        (powiedzmy 10 razy ) bardziej skomplikownych to ja jego opinii juz nie
                                        potrzebuje, moze tez bede mial patenty i dom bo jestem optymista, nie tylko
                                        cynikiem. Ale mi imponujesz tyle ze jestes frajer ze wypisujesz takie epistoly
                                        za darmo uczysz kangura calkiem jak woluntariusz w Afryce ale sie zarazilem i
                                        tez zaczynam cos tu gledzic to musi byc epidemia., czesc

                                        f116
                                        • f116 Re: WAZELINA i F116 i andrzejmat dodatek 11.03.02, 22:32
                                          Andrzejmacie chcialem dodac ze pamietam temat tego watku - ja sam ku zgorszeniu
                                          moich ciotek dewotek( bo mama jest w porzadku i ojciec tez)jestem jakas tam
                                          odmiana agnostyka, ale to o czym przypomniales (wiem ze nic nie wiem) to ja
                                          zawsze pamietalem od dawna przedtem jeszcze. i wkurza mnie jak tacy jak ten
                                          twoj kagan do dyskusji chyba filozoficznej mieszaja nauke a co gorsza fizyke a
                                          potem sie okazuje, ze maja o niej takie pojecie, jak ja o muzyce chinskiej. bo
                                          potem klechy smieja sie z "niedowiarkow" ze sa prymitywni i kagan dostarcza im
                                          argumentow.
                                          czesc - f116
                                          • Gość: Kagan Re: WAZELINA i F116 i andrzejmat dodatek IP: *.arts.monash.edu.au 12.03.02, 09:46
                                            f116 napisał(a):

                                            > Andrzejmacie chcialem dodac ze pamietam temat tego watku - ja sam ku zgorszeniu
                                            > moich ciotek dewotek( bo mama jest w porzadku i ojciec tez)jestem jakas tam
                                            > odmiana agnostyka, ale to o czym przypomniales (wiem ze nic nie wiem) to ja
                                            > zawsze pamietalem od dawna przedtem jeszcze. i wkurza mnie jak tacy jak ten
                                            > twoj kagan do dyskusji chyba filozoficznej mieszaja nauke a co gorsza fizyke a
                                            > potem sie okazuje, ze maja o niej takie pojecie, jak ja o muzyce chinskiej. bo
                                            > potem klechy smieja sie z "niedowiarkow" ze sa prymitywni i kagan dostarcza im
                                            > argumentow.
                                            > czesc - f116
                                            K: To juz chyba bylo...
                                        • Gość: Kagan Re: WAZELINA i F116 i andrzejmat dodatek IP: *.arts.monash.edu.au 12.03.02, 09:53
                                          f116 napisał(a):
                                          > Andrzejmatie chcialem dodac ze moj fizyk ma dobry dom w dobrej dzielnicy
                                          > Warszawy i dobry (szwedzki) samochod za patenty z pogranicza fizyki
                                          > i 'applications" i dlatego dla takiego mlodego jeszcze (18) cynika jak ja jest
                                          > autorytetem. pamietasz .andrzejmat. taka piosenke antyludowa: "patrzaj
                                          > szwagier, leci mysza, ulzyj sobie, kopnij noja.... cos tam... marne takie, ani
                                          > nie da sie wydoic, ani do granka wlozyc..." no wiec uniejetnosci mojego fizyka
                                          > i jego tak zwana wiedze udalo mu sie wydoic, wiec chyba jest cos warta, i jego
                                          > opinia tez. Ale ja mowie ogolnie, w sprawie kondenstorow i sprawch nawet troche
                                          > (powiedzmy 10 razy ) bardziej skomplikownych to ja jego opinii juz nie
                                          > potrzebuje, moze tez bede mial patenty i dom bo jestem optymista, nie tylko
                                          > cynikiem. Ale mi imponujesz tyle ze jestes frajer ze wypisujesz takie epistoly
                                          > za darmo uczysz kangura calkiem jak woluntariusz w Afryce ale sie zarazilem i
                                          > tez zaczynam cos tu gledzic to musi byc epidemia., czesc
                                          K: Edison byl nieukiem, ale czlekiem pozbawionym skrupulow, wiec wykorzystywal armie
                                          laborantow i zrobil z siebie (za pomoca reklamy) geniusza. Tesla z kolei byl
                                          prawdziwym geniuszem, ale marnym biznesmenem, wiec sie nigdy majatku
                                          NIE dorobil. A patent dostac nie sztuka! Kupujesz wynalazek od kogos, kogo albo nie
                                          stac na oplaty patentowe, albo nie wie, jak sie starac o patent, i go patentujesz.
                                          Ja sam nie potrafisz, to wynajmujesz specjaliste od patentow...
                                          Nie myl patentow i dobrego samochodu (nota bene ja NIE mam patentow, ale mam lepsza gablote
                                          niz twoj "fizyk", najlepsze maja zreszta prawnicy i kurwy), z wiedza...
                                          Kagan
                                      • Gość: Kagan Re: WAZELINA i F116 i andrzejmat IP: *.arts.monash.edu.au 12.03.02, 09:56
                                        andrzejmat napisał(a): > Kolego f116, ja sie na forum bawię!!
                                        Andrzejmat

                                        Przrepraszam, masz racje. ale w dyskutowaniu jestes dobry, pokazalem (wydruk)
                                        mojemu wykladowcy fizyki i ryczal ze smiechu jak bawol, a wazy 120 kilo i leb t ez
                                        ma nie od parady, cześć
                                        F116.
                                        K: Ryczal z z zalu, ze nie rozumie, o czym tam mowa, i ze strachu, ze uczniowie
                                        (studenci) moga zaczac myslec, i wtedy bedzie musial isc na zielona trawke...
                                    • Gość: Kagan Re: WAZELINA i F116 IP: *.arts.monash.edu.au 12.03.02, 09:59
                                      andrzejmat napisał(a):

                                      > Kolego f116, ja sie na forum bawię!!
                                      > nie mam kompleksów, także narodowosciowych, Pigmej, Polak, Zyd, Australijczyk
                                      > (byle nie australopitekus, he, he) to w takiej zabawie nie ma znaczenia - dla
                                      > mnie zreszta też generalnie nie ma znaczenia po za tą zabawą...
                                      > Firemki nie mam, inwestycji nie potrzebuję...
                                      > Dyskutuje (jezeli to mozna nazwac dyskusja) z Kaganem, bo akurat sie znalazl
                                      > temat do dyskusji, ktory podrzucilo Liceum ale my nieopatrznie podjelismy...
                                      > Nie dyskutuje z Pulbekiem, Stefanem, Arct'em - bo po pierwsze o czym jeżeli
                                      > mają raczej zblizone poglady, a po drugie do dyskusji z nimi na tematy, które
                                      > tu były przez nich przedstawiane to ja jestem za cienki Bolek...To są
                                      > zawodowcy - jak sadze.
                                      > A Tobie radze - nie nadymaj się "patriotycznie" bo patriotyzm nie na tym
                                      > polega, od sluchania Maciarewicza i jego bandy mnie mdli. Wiecej luzu!!
                                      > Zyczę udanego zaliczenia roku
                                      > Pozdrawiam
                                      > Andrzejmat

                                      K: Ja tez zycze wiecej luzu naszemu mysliwcowi (F=Fighter). Mam nadzieje, ze NIE bierzesz tej dyskusji
                                      zbyt powaznie...
      • Gość: ja Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.03, 20:14
        d_nutka napisał(a):

        > czy policzyłeś, oprucz ilości postów, ile formatek A3 zajmują wypowiedzi w
        tym
        > wątku? Może ich liczba dojdzie do nieskończoności.
    • andrzejg W. BOGA 02.03.02, 10:12
      • andrzejg I jak?Jest czy nie ma? 02.03.02, 10:14
        Po tylu postach i wypowiedziach światłych forumiczów , może juz coś wiadomo na
        ten temat?
        • Gość: Kagan Jego NIMA! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 10:31
          andrzejg napisał(a):
          > Po tylu postach i wypowiedziach światłych forumiczów , może juz coś wiadomo na
          > ten temat?
          Ano, wicie, nima Boga! Bo jak by Lun byl, to wicie, to Lun by juz dawno
          zabral glos, i kazden jeden zostalby przekonany o tem, ze Lun jezd!
          A ze go nima, to same widzita ludziska, ze go nima!
          Kagan (lopatologicznie, moze tym stylem dotre "pd strzechy")...:)
      • Gość: Kagan Re: W. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 10:32
        andrzejg napisał(a):
        K: ???
        • tatam Re: W. BOGA 02.03.02, 10:41
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > andrzejg napisał(a):
          > K: ???

          nic , samo poszło

          • Gość: Kagan Re: W. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 11:04
            tatam napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > andrzejg napisał(a):
            > > K: ???
            >
            > nic , samo poszło
            czyzby tatam=andrzejg????
            >

            • tatam Re: W. BOGA 02.03.02, 11:12
              on chciał pewnie napisać 'w.mordę'
              Widać brakło odwagi

              TaTam
              • Gość: Kagan Re: W. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.03.02, 11:39
                tatam napisał(a):

                > on chciał pewnie napisać 'w.mordę'
                > Widać brakło odwagi
                >
                > TaTam

                Pewnie Bog zainterweniowal...

                • Gość: AU Re: W. BOGA IP: *.dialup.optusnet.com.au 02.03.02, 15:38
                  KAGAN,CHCIALBYM CI DODAC WIARY,CHOC JESTES NIEWIADRAGODNY,OKARZ SKRUCHE A
                  SKRUSZEJESZ WCZESNIEJ.
                  • Gość: Kagan Grzechy katolikow i ich konsekwencje! IP: *.vic.bigpond.net.au 10.03.02, 04:53
                    Gość portalu: AU napisał(a):

                    > KAGAN,CHCIALBYM CI DODAC WIARY,CHOC JESTES NIEWIADRAGODNY,OKARZ SKRUCHE A
                    > SKRUSZEJESZ WCZESNIEJ.

                    K: Niewarygodny jest tylko kler katolicki, bo oni klamia zawodowo!
                    I pamietaj, ze kazdy katolik pojdzie do piekla, jako balwochwalca!
                    Poczytaj Exodus 20:3-6, to sie dowiesz jaki ciezki grzech popelnia
                    prawie codziennie KAZDY katolik, z papiezem na czele!
                    Kagan
      • Gość: Kagan Re: W. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 07.03.02, 15:36
        ????
        • Gość: AndrzejG Re: W. BOGA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 20:04
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > ????

          W czym rzecz?

          • Gość: Kagan Re: W. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 09.03.02, 01:21
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > ????
            >
            > W czym rzecz?
            K: jakis zagubiony post...

            >

            • Gość: AndrzejG Re: W. BOGA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 04:08
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              > >
              > > > ????
              > >
              > > W czym rzecz?
              > K: jakis zagubiony post...
              >
              > >
              >

              Winni się tłumaczą.Niech to W. zostanie do swobodnej interpretacji

              Andrzej
              • Gość: Kagan Re: W. BOGA IP: *.vic.bigpond.net.au 09.03.02, 09:06
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                > > >
                > > > > ????
                > > >
                > > > W czym rzecz?
                > > K: jakis zagubiony post...
                > >
                > > >
                > >
                >
                > Winni się tłumaczą.Niech to W. zostanie do swobodnej interpretacji
                > Andrzej
                K: Ja sie NIE tlumacze, tylko ciesze, ze Cie spotkalem na tym Forum!

    • Gość: AU KAGAN,TOC TY CHYBA ZZA BOGA... IP: *.dialup.optusnet.com.au 02.03.02, 15:33
      TY MORDECZKO SYMPATYCZNA,UWIELBIAM TWOJE PIASTECZKI ZACISKANE (OPROCZ PASA)
      • Gość: Kagan Re: KAGAN,TOC TY CHYBA ZZA BOGA... IP: *.vic.bigpond.net.au 03.03.02, 03:06
        Gość portalu: AU napisał(a):

        > TY MORDECZKO SYMPATYCZNA,UWIELBIAM TWOJE PIASTECZKI ZACISKANE (OPROCZ PASA)

        ???
        Z jakiego stanu ty pisujesz?
        • Gość: au Re: KAGAN,TOC TY CHYBA ZZA BOGA... IP: *.dialup.optusnet.com.au 03.03.02, 12:00
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: AU napisał(a):
          >
          > > TY MORDECZKO SYMPATYCZNA,UWIELBIAM TWOJE PIASTECZKI ZACISKANE (OPROCZ PASA
          > )
          >
          > ???
          > Z jakiego stanu ty pisujesz?

          au: stalego...(ciekly i gazowy dla innych nacji)
          • Gość: Aussie Re: KAGAN,TOC TY CHYBA ZZA BOGA... IP: *.its.rmit.edu.au 04.03.02, 01:29
            Gość portalu: au napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: AU napisał(a):
            > >
            > > > TY MORDECZKO SYMPATYCZNA,UWIELBIAM TWOJE PIASTECZKI ZACISKANE
            (OPROCZ
            > PASA
            > > )
            > >
            > > ???
            > > Z jakiego stanu ty pisujesz?
            >
            > au: stalego...(ciekly i gazowy dla innych nacji)
            A: Gdzie jest ten stan staly? Kagan pisuje glownie z Victorii, a ty?
            Z NSW?
            • Gość: Kagan Re: KAGAN,TOC TY CHYBA ZZA BOGA... IP: *.vic.bigpond.net.au 06.03.02, 12:31
              Gość portalu: Aussie napisał(a):

              > Gość portalu: au napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: AU napisał(a):
              > > >
              > > > > TY MORDECZKO SYMPATYCZNA,UWIELBIAM TWOJE PIASTECZKI ZACISKANE
              > (OPROCZ
              > > PASA
              > > > )
              > > >
              > > > ???
              > > > Z jakiego stanu ty pisujesz?
              > >
              > > au: stalego...(ciekly i gazowy dla innych nacji)
              > A: Gdzie jest ten stan staly? Kagan pisuje glownie z Victorii, a ty?
              > Z NSW?
              K: I co, NO ANSWER?
Pełna wersja