dziejas Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 29.06.04, 21:22 Gość portalu: KAGAN napisał(a): > Uwazam, ze tzw. nieskonczonosc NIE istnieje! Po prostu mamy dwa rodzaje > nieskonczonosci: dodatnia (+) i ujemna (-), czyli ze sie one obie > wzajemnie znosza, i zostaje tylko zero (0)! polecam spacer na lekcje matematyki. jezeli rozwiazaniem nierownosci jest liczba znajdujaca sie w przedziale {-3,3} jest dla ciebie liczba 0 (tylko i wylacznie) polecam polecam polemike z profesorem. > I nie mowcie, ze mamy np. materie i antymaterie, i jakos te oba rodzaje > materii koegzystuja! Bo one koegzystuja tylko dla tego, ze materii > i antymaterii jest SKONCZONA ilosc, i w zwiazku z tym moga byc > one oddzielone od siebie proznia. A nieskonczonosc (dodatnia jak > i ujemna) jest WSZEDZIE, czyli ze musza sie natychmiast zetknac > ze soba i anihilowac, zostawiajac absolutne zero (absolutna > proznie, czyli NIC). punkt '0' jest tylko punktem odniesienia. Wniosek: nieskonczonosc NIE moze istniec! > Nawet w matematyce uwaza sie, ze np. wynik dzielenia przez zero > (np. 1/0 czyli odwrotnosc zera) to NIE jest nieskonczonosc, ale > liczba BAAARDZO wielka (dazaca do nieskonczonosci, ale NIGDY jej > NIE osiagajaca, bo przeciez owej nieskonczonosci po prostu > NIE ma). nie da sie jej obliczyc, a nie ze jej nie ma. Od dawna tez wiemy, ze np. nasz swiat (wszechswiat) > jest OGRANICZONY w czasie i przestrzeni, ze liczba np. atomow > w tym uniwersum, jak tez liczba okreslajaca czas jego trwania, > chocby w mikrosekundach, jest tez SKONCZONA! > NIE ma wiec ani w rzeczywistosci fizycznej, ani tez w czystej matematyce > nieskonczonosci, bowiem nieskonczonosc to pojecie wewnetrznie sprzeczne. > Zreszta zapytajcie fizykow: jak sie pojawia w ich rownaniach nieskonczonosc, > to znaczy, ze cos w ich teoriach (hipotezach) szwankuje... > Tyle, ze jak dotad, NIE maja oni odwagi przyznac, ze nieskonczonosc > NIE istnieje, bo jest ona im wygodna (bez niej sporo teorii moglo > by sie zawalic, i trzeba by pooddawac te Noble)... > Pozdrawiam! > P.S. Wesolych Swiat! hehehe... moze zaprosza cie na jakies sympozjum. wyglosisz tam podobna, rownie logiczna [:)] wypowiedz i na pewno oglosza cie wielkim autorytetem. to, ze nie jestes w stanie czegos zrozumiec, nie znaczy, ze to nie istnieje. a tak na marginesie mozesz mi udowodnic, ze masz rozum? moze mi go np. pokazesz? pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.antlabs.com / 203.117.181.* 01.07.04, 01:57 atakujesz mnie ad personam. i zapominasz, ze matematyka opiera sie na tzw. pewnikach, ktore sa nie do udowodnienia i stad jej slabosc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 11:59 Lecialem samolotem tysiace kilometrow na wysokosci tysiecy metrow, czyli na wysokosci nieba, a ani Boga, ani raju nie widzialem... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 13:36 Meslier: "Religia jest sztuką zajmowania ograniczonych umysłów ludzi tym, czego nie są w stanie zrozumieć.(bogiem) (...) Uprzedzeni przez mniemanie powszechne, iż widmo to jest dla nich bardzo ważną rzeczywistością, ludzie zamiast rozsądnie z jego niezrozumiałości wywnioskować, że są zwolnieni z obowiązku myślenia o nim, dochodzą do wprost przeciwnej konstatacji" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.wev.vic.gov.au 07.07.04, 06:26 Dobre! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.wev.vic.gov.au 07.07.04, 06:27 To istnienie zboczonych ksiezy-mordercow... :( A podobno jest takie przykazanie NIE ZABIJAJ w Dekalogu! Czy ono juz nie dotyczy ksiezy katolickich? I podobno w Starym Testamencie jest tez "oko za oko, zab za zab", a wiec powinno byc i "zycie za zycie"...I co na to zwierzchnik tego klechy, niejaki Karol Wojtyla? Toleruje zbrodniarzy w sutannach? Moze on tez ma podobny wypadek na sumieniu... :( -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JHWT Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 82.160.17.* 16.09.04, 13:22 Nie atakuje Cię ad personam tylko Twoje poglądy - ty zaś udajesz, że deszcz pada i uciekasz od sedna argumentacji poprzednika popłakując (bez powodu). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 07.07.04, 14:16 Znow zostal ci tylko atak ad personam... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.209.* 17.07.04, 10:33 Cenzura znow szaleje na tym watku i wycina posty? Odpowiedz Link Zgłoś
mogiliani God Detector 18.07.04, 23:47 How many times have we heard it said, "Oh, Lord, give me a sign!" Alas, too often the reply is vague and ambiguous: the phone rings at an opportune time, a feather falls from out of the blue, a water stain appears that resembles a religious image. We all want to know if God exists; maybe He just needs a reliable method to let us know He's here. www.yo-god.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: God Detector IP: *.lib.unimelb.edu.au 20.07.04, 04:45 Ja tez mam taki. Zawsze pokazuje 100% obecnosc Boga, i nigdy nie trzeba w nim wymieniac baterii... Life time warranty! :) Made in Vatican! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Link IP: *.lib.unimelb.edu.au 22.07.04, 08:24 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=14327855&a=14340614 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Polakozerca Pawel VI IP: *.vic.gov.au 24.07.04, 07:09 Przyszly papiez Pawel VI, jeszcze za mlodu bedac sekretarzem nuncjusza papieskiego w PL przed wojna nienawidzil Polakow, Polski i Polskiego. Napisal nawet o tym w swych oficjalnych wspomnieniach, o tym jak pisal wciaz podania aby go odwolali z Polski: kraju, ktorego nie cierpial, jako zausznik prohitlerowskiego przyszlego papieza Piusa XII (tego co nawolywal Poalkow aby odstapili Niemcom tzw. korytarz i slowem nie wspomnial o cierpieniach Polakow podczas II WS), a jezyk polski uwazal za ochydny i bzeuzyteczny. I takiego squrvysyna chciano zaprosic do Polski na 1000 panstwa! :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Polakozerca Pawel VI IP: *.lib.unimelb.edu.au 28.07.04, 10:09 Zapraszam tez na forum NAUKA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Polakozerca Pawel VI IP: *.lib.unimelb.edu.au 02.08.04, 11:36 Zgoda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Polakozerca Pawel VI IP: *.lib.unimelb.edu.au 04.08.04, 05:20 I tak lepszy niz Jan Pawel II, dla ktorego zamordowano jego poprzednika, Jana Pawla I... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Bog a Holocaust IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 09.08.04, 05:44 A co Bog na to: Australijski Holocaust tamtejszych Aborygenow byl chyba najokrutniejszym i najbardziej dokladnym w historii ludzkosci. Mianowicie Anglosascy najezdzcy (glownie Anglicy) wybili co do nogi caly narod na sporej wyspie. Mowa tu o Aborygenach z Tasmanii, ktorzy zostali wytepieni co do ostatniego osobnika, juz w XIX wieku... Tak wiec pytajcie sie kazdego napotkanego Australijczyka o ten Holocaust, i czy przypadkiem jego rodzina nie brala w nim udzialu, zanim, podacie sobie rece... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Bog a Holocaust IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.08.04, 09:56 Byl, widzial, a nic nie zrobil? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Bog a Holocaust na Tasmanii IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.08.04, 05:09 Czy Bog byl na Tasmanii w XIX wieku? Przegladajac "Poznaj Swiat" z grudnia 1997 roku natknalem sie na ciekawy artykul o wymordowaniu wszystkich tasmanskich aborygenow przez brytyjskich kolonizatorow. W skrocie: W roku 1830 owczesny brytyjski gubernator Tasmanii (wtedy chyba jeszcze Van Diemen's Land) zmobilizowal 3 tys. zoldakow, tzw. wolnych osadnikow i skazancow (convicts) i rozpoczal polowanie z nagonka na tubylcow (tasmanskich Aborygenow). Jednakze po 7 tygodniach przeczesywania tamtejszego buszu znaleziono i zlapano tylko 1 (slownie jedna) Aborygenke z dzieckiem. Tak wiec Angole uciekli sie do podstepu, i wykorzystaly dzialalnosc naiwnego murarza, niejakiego George Robinsona, ktory staral sie pomoc Aborygenom tasmanskim i mial wiec ich zaufanie. Namowil on tasmanskich tubylcow aby sie przeniesli, dla wlasnego dobra i bezpieczenstwa, na mala ale przyjemna wysepke Marii. Ale jak przyszlo do przewiezienia owych Aborygenow, to zamiast na zyzna wyspe Marii, przewieziono ich na niegoscinna wyspe Flindersa, gdzie byly tylko bagna i nagie skaly i brak pitnej wody. Tak wiec Aborygeni tasmanscy, pozbawieni zywnosci i oszukani szybko wymarli na tej wyspie z wycienczenia fizycznego i psychicznego... Po 20 latach zylo tam tylko (w roku 1856) 16 osob. W roku 1867 zmarla ostania Aborygenka (Tasmanka, ktora kolonizatorzy nazwali Truganini (jest tak ulica w Glenhuntly - wschodnie przedmiescie Melbourne w poblizu zydowskiej dzielnicy Caulfield, gdzie kiedys, t.j. w Glen Huntly, jak sie to teraz pisze, mieszkalem na Maroona Rd.). Jak na ironie, owa biedna kobieta pomagala naiwnemu Robinsonowi... Taka jest prwadziwa historia Australii, o ktorej Anglo-Australijczycy nie chca wiedziec, i ktorej sie nie uczy w szkolach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Bog a Holocaust na Tasmanii IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.08.04, 10:31 Czemu Milosz nie pisal nic o tym Holokauscie? Nie wiedzial? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.08.04, 09:19 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11936540&a=14955395 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 25.08.04, 09:41 W sprawie idiotyzmu chrzescijaństwa. Autor: Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl Data: 02.11.2003 18:55 -------------------------------------------------------------------------------- Powiedzcie jak poslugujac się logiką i doswiadczeniem wyjasnić takie ciekawe zagadnienia jak: 1.Genezę i trwanie grzechu pierworodnego - tego naznaczenia przestępstwem wszystkich nowo narodzonych. Toż przecież rabi Jeszua częściowo zginąl na krzyżupo to, zeby "odkupic" ten grzech. Nie udalo się? Za malo cierpial? 2.Sens śmierci na krzyżu boga zywego w 1/3 calosci - część: "syn bozy". Jak to mozliwe, że dobry "trójjedyny" bóg zamordowal w mękach swoją część po to, żeby przed soba samym odkupić grzechy ludzi? Czy ten wszech-genialny twór nie mógl znaleźć logiczniejszego i bardziel milosiernego sposobu? 3.Rabi Joszua mówil, że przyszedl odnowić Zakon. Jak to mozliwe, że ni z gruchy ni z pietruchy św. Pawel (geniusz marketingowy) a potem sobór nicejski (Turcja) uznal go za część Jahwe? Joszua nic takiego nie mówil! Byl prawowiernym Żydem. 4.Jak to naprawdę bylo ze "zmartwychwstaniem" i dlaczego jest tyle niekonsekwencji w ewangeliach w tej sprawie? To powoduje, ze ta baśń jest tylko baśnią. 5. Jak tlumaczyć masę niekonsekwencji logicznych, co do czasu i miejsca zdarzeńw NT, w tych momentach, kiedy na silę ewangeliści próbuja wykazać spelnianie sie proroctw ST w sprawie mesjasza? Po co potrzebny by ten "certyfikat" rabiemu J.? Dlaczego NT jest w bardzo wielu znaczących miejscach plagiatem staro-testamentowych psalmów? 6. Skad tyle zapozyczeń z religii bliskowschodnich i tradycji greckich w opisach "dzialań" Rabiego J.? 7. Dlaczego żadne inne źródla (poza NT), żródla historyczne nie potwierdzają dokonywanych przez rabiego Joszuę "cudów"? Wyobraźcie sobie, że nagle ktos dzisiaj karmi 5000 ludzi paroma chlebami i butelkami wina, wskrzesza umarlego, leczy slepca i co tam jeszcze chcecie. Toż to bylby head line w każdej stacji!!!Żaden uczciwy historyk nie móglby pominać takich dokonań rabiego J. - gdyby to byla prawda. 8. Skad wywiedziono (b. późno wprowadzony, dla ochrony kasy kosciola) celibat księży? Czyzby bóg oczekiwal kwestionowania celu stworzenia? 9. Kto byl pierwszym papierzem? Jakub czy Kefas? Skąd i jakie sa dowody na pobyt Kefasa w Rzymie? 10. Jak wyjaśnia sie dzieworództwo Miriam? Skąd pomysl o dziewictwie? Wedlug nauki Joszua musialby być w takiej sytuacji kobietą! 11. po co komu i jak uzasadniane jes "wniebowzięcie Miriam". Tego nie ma w NT! Jestem ciekaw odpowiedzi. To wszystko sprawia, że chrześcijaństwo, poczęte przez Pawla w aurze oszustwa i baśniowego bredzenia nie zasluguje na szacunek ludzi myslących. K: ja tez czekam na wyjasnienia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 25.08.04, 12:28 Taki katolicki kraj jak Polska zdobyl tak malo medali, a bezbozne Chiny tak duzo... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.209.* 28.08.04, 10:25 Jesli wierzycie, to jaki macie dowod na istnienie swego Boga? Stawiacie hipoteze "Bog istnieje", wiec powinienniscie miec jakies dowody na jej slusznosc, i to dowody obiektywne, a nie tylko swa irracjonalna wiare, ktora wam wbito do glowy w mlodosci... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.R. Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.ifw-kiel.de 29.08.04, 13:47 Kagan, nie rozumiesz jednej rzeczy. Jezeli ktos wierzy w Boga to nie zamierza udowadniac jego istnienia. Na tym polega wlasnie wiara. Jezel nie potrafisz udowodnic istnienia czegos to zostaje Ci tylko wiara w to istnienie. Jezeli udowodnisz istnienie Boga to skonczy sie wiara - Ty juz bedziesz wiedzial o tym istnieniu. A co do (wybacz) belkotu o tym, ze nieskonczonosc dodatnia i ujemna sie nawzajem kasuja to rzeczywiscie lepiej przypomnij sobie troche matematyki: symbole nieoznaczone, te sprawy... P.S. Zeby nie bylo watpliwosci - laska wiary nie jest mi dana... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz A może dowód logiczny na nieistnienie tzw. Kagana? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 15:31 Tu nawet nie chodzi o zamiar, J.R. Powtórzę, co powiedziałem w innym miejscu: Kagan, nie wygłupiaj się, przecież nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć. Ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć "obiektywnie". Za pomocą ludzkiego narzędzia (logiki) usiłujesz sięgnąć czegoś, co plasuje się ponad człowieczeństwem i ponad logiką. Takie to śmieszne, banalne, powiedziałbym: prymitywnie szympansie (małpy niech mi wybaczą). Najwyższy, śledząc Twój tok rozumowania, odczuwa zapewne niejaki niedosyt, najwyraźniej nie wszystkie egzemplarze Mu wychodzą. No cóż, widocznie każdy musi w coś wierzyć. Dla przykładu, Kagan, Ty wierzysz w logikę. Tyle, że Bóg - jeżeli jest - to bez wątpienia stoi ponad Twoim rozumem (i logiką). A w poruszonej przez Ciebie kwestii "czemu nie warto wierzyć w Boga", też powtórzę: może warto wierzyć w Boga niezależnie od tego, czy On jest, czy Go nie ma? A jeżeli nie ma - może czym prędzej należałoby Go stworzyć? Może nie warto wierzyć w rozum, w logikę, w człowieka, w tym i w Kagana? Moim zdaniem wiara w Boga niesie ze sobą nadzieję, a niewiara tej nadziei w sobie nie ma. Dla jednych tylko tyle, dla innych aż tyle. I zważ, Kagan, że nadzieja nie hańbi. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: A może dowód logiczny na nieistnienie tzw. Ka 29.08.04, 15:42 Gość portalu: Smakosz napisał(a): .... I zważ, Kagan, że > nadzieja nie hańbi. > Pozdrawiam, > Smakosz. ze smakiem logiki oraz tzw. uczuć wyższego rzędu przeczytałam...podsumowanie dla nadziei, która nie hańbi bez względu jak kto ją nazwie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: A może dowód logiczny na nieistnienie tzw. Ka IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.09.04, 13:56 Znow ad personam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Z logiką na ty? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 16:38 Cześć, Kagan. Przepraszam za osobiste pytanie, ale do dla Twego dobra. Jak tam Twoje pośladki? Mięsiste? Pozwól, mam kilka szpileczek do wetknięcia, a przy tej okazji również w tę Twoją tak zwaną logikę. Szpileczka pierwsza. Napisałem: nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć, ponieważ ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć "obiektywnie". Napisałeś: "BLAD! Ty stawiasz hipoteze, ze cos istnieje, a wiec musisz ja udowodnic ponad wszelka watpliwosc i miec kontrargument na kazdy moj argument przeciwko temu istnieniu, musisz bowiem udowodnic to istnienie we wszystkich jego aspektach. Ja zas, aby zanegowac istnienie boga, musze przedstawic TYLKO JEDEN dowod, np. istnienie zla, o od razu obalam twa teze, ze istnieje Bog Wszechmocny a Wszechdobry..." Kagan, litości. Patrzysz, a nie widzisz. Raz: owszem, w tym zdaniu można znaleźć pewną tezę, ale na pewno nie jest to "hipoteza, że coś istnieje". Przeczytaj to zdanie ponownie z łaski swojej. Skoro więc nie postawiłem takiej hipotezy, zatem nie muszę jej udowadniać, tym bardziej "ponad wszelką wątpliwość", nie muszę mieć "kontrargumentu na każdy Twój argument", i tak dalej, i tak dalej. Dwa: nie interesuje mnie, co musisz zrobić, żeby "zanegować istnienie boga", rób co chcesz, nie o tym rozmawiamy. Jeszcze raz, dla przypomnienia: postawiłem tezę, że nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć, ponieważ ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć "obiektywnie". Teraz Ty: wykaż, że teza ta nie jest słuszna. Szpileczka druga. Napisałem: "za pomocą ludzkiego narzędzia (logiki) nie można sięgnąć czegoś, co z założenia plasuje się ponad człowieczeństwem i ponad logiką." Odparłeś: "Nad czlowieczenstwem moze tak, ale jesli ponad logika, to jaki ma sens twa wiara, jak jest nielogiczna z zalozenia, i jesli twoj bog jest nielogiczny, to jaka masz pewnosc, ze wiara w niego cie zbawi? Przeciez on sie logika nie posluguje... Kagan: litości po raz drugi. Ponownie patrzysz i znowu nie widzisz. Trzy: Nie powiedziałem, że wiara jest "nielogiczna z założenia", że "mój bóg jest nielogiczny", skąd Ci się to wzięło? Postawiłem tezę, że Bóg plasuje się PONAD człowieczeństwem i logiką, a nie, że jest a-człowieczy i a-logiczny. Oczywiście rozumiem, że nie potrafisz wyobrazić sobie niewyobrażalnego (jak coś może stać "ponad" logiką?! Hi hi hi... tutaj w rozumieniu najwyraźniej logika Ci przeszkadza), ale to nie dowodzi, że moja hipoteza jest niesłuszna. (Jeżeli coś może stać ponad człowiekiem - wszak na to przystałeś - to równie dobrze może również stać ponad logiką.) Cztery: "Jaką masz pewność, że wiara w niego cię zbawi" - pytasz. A co to ma do rzeczy? Ani słowa o zbawieniu nie wyrzekłem. "Przecież on się logiką nie posługuje" - piszesz. A cholera Go wie, czym się posługuje. Skąd mam to wiedzieć?! Na marginesie: nie mam żadnej pewności, że wiara mnie zbawi. Mam tylko nadzieję. Pamiętasz? Nadzieja nie hańbi. Szpileczka trzecia. Pięć. Ponieważ raczyłeś stwierdzić, że "dowodów na istnienie Boga nie było, nie ma i nie będzie", pozwoliłem sobie wytknąć Ci predylekcje do jasnowidztwa. Zgodziłem się, że dowodów takich "nie było i nie ma", lecz zapytałem: "jakież to meandry owej logiki pozwalają Ci twierdzić, że w przyszłości takich dowodów nie będzie?" Odparłeś: "Sam napisales, ze bog jest ponad i poza logika... Logika zas wyraznie mowi, ze nie mozna przedstawic dowodow na cos, co jest z nia sprzeczne... A wiec?" Co "a więc"? W pętlę wpadłeś? Jeżeli, jak sam utrzymujesz, logika mówi, że nie można przedstawić dowodów na coś, co jest z nią sprzeczne, to nic innego, Kagan, jak to, że posługując się logiką nie można udowodnić ani zaprzeczyć temu, co plasuje się ponad nią. (Wybacz, ale w tym momencie nie mogę się powstrzymać, żeby nie wywalić w Twoją stronę języka.) Sześć. Nie wiem na jakiej podstawie wyrokujesz, że "Bog mial podobno cala wiecznosc, aby dac nam dowody na swe istnienie". Na pewno nie ma to związku z moim postem. Powiem Ci, że póki co nie mam wyrobionego zdania w tym zakresie. Być może przemyślę to w przyszłości. Siedem. Ale tak czy siak, na tej podstawie nie twierdziłbym, że "A wiec powinna ich być dziś nieskończona ilość, a nie ma żadnego..." Ja tam nie wiem, Kagan. I Tobie również zalecałbym więcej pokory. To, że czegoś nie widać, to jeszcze nie dowód, że to coś nie istnieje. Szpileczka czwarta (ostatnia, będzie dość, już wyglądasz jak jeżozwierz). Osiem: coś mi się wydaje, że słyszysz u mnie tylko to, co ewentualnie chciałbyś usłyszeć. Dziewięć: domagasz się ode mnie wskazania dowodów na istnienie Boga, zakładając a priori, że ich brak jest dowodem pozytywnym na Jego nieistnienie. Ech, zdaje się, że ta Twoja logika to na przedszkolnym płocie wisi... Dziesięć. Kagan, tak z ciekawości: bądź tak uprzejmy i z zasobów przebogatej dyskusji na forum przytocz jakiś swój błąd, na którym Cię złapano, albo który sam u siebie zauważyłeś. Możesz to zrobić? Bo aż boję się pomyśleć, że mam do czynienia z nieomylnym dzieciakiem w krótkich spodenkach, usiłującym za pomocą plastikowego wiaderka przelać do wykopanego przez siebie dołku cały ocean. Gdzieś już to chyba widziałem. Jedenaście. O ile będziesz miał ochotę się wybronić, bardzo proszę, żebyś nie bawił się w "wymyśliwanki", czego to ja nie miałem na myśli i czego nie chciałem powiedzieć, albo czego nie powiedziałem (pomyślałem). Czytaj moje słowa literka po literce, składaj to w zdania, i kombinuj, stosując tę swoją furtkę do rozumu (logikę znaczy). Dwanaście: zdrowia życzę, Smakosz. PS. Hi, Kagan, zabawnie wyglądasz. Ale możesz już sobie te szpileczki z d... powyjmować. PPS. Co to znaczy "znowu ad personam"? Hi hi hi... Ja tam w dyskusji zawsze "jestem odrobinkę ad personam". Ciekawiej, jak co nieco iskrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Z logiką na ty? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 03.09.04, 09:54 Znow zamiast odpowiedzi niewybredne ataki ad personam. Jesli twierdzisz, ze Bog istnieje, to musisz miec na to niezbite dowody, na ktore czekam... Reszty nie komentuje, bo to ponizej piziomu ( z tymi szpilkami w doopie)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Czy Kagan to intelektualny asekurant? Może tchórz? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.09.04, 16:38 Nieładnie, Kagan. Czy Ty w ogóle czytujesz posty adwersarzy? Zawiodłeś mnie. Nie podejrzewałem Cię o tchórzostwo intelektualne i nie przypuszczałem, że pójdziesz na tak banalne uniki. Gadane niby masz, a cieniutkiś jak pozbawiona główki zapałka. W dalszym ciągu bezpodstawnie imputujesz mi przekonanie, że Bóg istnieje. Przecież prosiłem, żebyś odnosił się bezpośrednio do tego, co napisałem, a nie zabawiał w „wymyśliwanki”, czego to ja nie miałem na myśli i czego nie chciałem powiedzieć, albo czego nie powiedziałem (napisałem). Nie dałem Ci podstaw do takiego osądu, znaczy: najwyraźniej ponownie logika Ci się "wygła". (Teraz znowu możesz poskarżyć się na „niewybredne ataki ad personam” hi hi hi...). Mimo wszystko... Kagan! Odwagi! Może jednak spróbujesz ustosunkować się merytorycznie do mego postu? Wykaż, że nie miałem słuszności, nie oddawaj pola bez walki, nie wykręcaj się, powalcz! Pozdrawiam bez wycieczek osobistych, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czy Kagan to intelektualny asekurant? Może tc IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 05.09.04, 08:40 Atakuj me poglady, a nie mnie, to wtedy pogadamy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Na temart, Kagan, na temat! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.09.04, 10:58 Kagan! Szczerze: czy Bóg istnieje, czy też nie, pewności nie mam. Powiem Ci jednak, że osobiście staram się nie mieszać Go z własną głupotą. Rozważ rzecz starannie, to nie przyniesie Ci ujmy. Ad rem. 1. Twoim językiem: nieistnienia Boga nie da się udowodnić, stąd "odprawianie guseł w tzw. domach bożych" nie powinno być wstrzymywane, do czasu wyjaśnienia problemu nieistnienia owego Ducha. Hi hi hi... czy w Twoich uszach brzmi to równie odkrywczo? 2. To żart oczywiście i wcale tak rewelacyjnie nie brzmi, ja nie podpisałbym się pod takim sformułowaniem, ponieważ, podobnie jak Twój oryginał, zdanie to opiera się o błąd logiczny. Ten rodzaj błędu nawet jakoś sprytnie się nazywa, ale tego nie pomnę. Spójrz. Piszesz: "istnienia Boga nie da sie udowodnic, stad odprawianie gusel w tzw. domach bozych powinno zostac wstrzymane, do czasu wyjasnienia problemu istnienia owego Ducha...". I uważaj: jeżeli czegoś nie da się udowodnić, to na jakiej podstawie postulujesz, by poczekać "do czasu wyjaśnienia"? Przecież to oczywista sprzeczność. 3. Resume. Piszesz: "Atakuj me poglady, a nie mnie, to wtedy pogadamy...". Typowy wykręt faceta z ikrą (znasz chyba ten dowcip?). Otóż, Kagan, wspominałem już, że dyskusja pozbawiona elementów gry "ad personam" wydaje mi się znacznie uboższa. W końcu nie prowadzę dysput z maszyną, lecz z ludźmi. Wolę, jak iskrzy, a o argumentach merytorycznych nie zapominam. To po pierwsze. Po drugie: nawet jeśli specjalnie w Twojej intencji okiełznałbym wrodzone inklinacje ku przytykom, nie wydaje mi się, byśmy mogli przedmiotowo podyskutować, albowiem najpierw powinieneś wykazać, że w ogóle zależy Ci na rozmowie! Skąd takie stanowisko? Już wyjaśniam. Od pierwszego września masz okazję ustosunkować się merytorycznie do mego postu (Z logiką na ty? Autor: Gość: Smakosz IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl Data: 01.09.2004 16:38), w którym bodaj w dziesięciu punktach wykazałem ewidentne braki w Twoim rozumowaniu. Nic z tego, Ty wymawiasz się "szpilkami w d....". Stąd wnoszę, że po prostu nie chcesz gadać, Ty koniecznie chcesz jedynie mówić. Na forum wielu takich - mówią, choć niewiele mają do powiedzenia, a przy tym na rzeczowej rozmowie absolutnie im nie zależy. Jeśli do tego gatunku należysz, baw się dalej beze mnie. Na pewno znasz takie powiedzenie: "szkoda czasu na pierdoły". Otóż mi szkoda czasu na takiego Kagana. Jeśli zaś erystyka Ci nieobca, przyjmij jej reguły i nie uciekaj, odpowiedz wreszcie na wspomniany post. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Na temart, Kagan, na temat! IP: *.hlc.unimelb.EDU.AU / *.hlc.unimelb.EDU.AU 08.09.04, 08:26 alu: Smakosz napisał(a): Kagan! Szczerze: czy Bóg istnieje, czy też nie, pewności nie mam. Powiem Ci jednak, że osobiście staram się nie mieszać Go z własną głupotą. Rozważ rzecz starannie,to nie przyniesie Ci ujmy. Kagan pisze krotko bo z Imaca co ma klopoty z klawaiatura i procesorem... Ad rem. 1. Twoim językiem: nieistnienia Boga nie da się udowodnić, stąd "odprawianie guseł w tzw. domach bożych" nie powinno być wstrzymywane, do czasu wyjaśnienia problemu nieistnienia owego Ducha. Hi hi hi... czy w Twoich uszach brzmi to równie odkrywczo? Kagan to nie jest ad rem 2. To żart oczywiście i wcale tak rewelacyjnie nie brzmi, ja nie podpisałbym się pod takim sformułowaniem, ponieważ, podobnie jak Twój oryginał, zdanie to opiera się o błąd logiczny. Ten rodzaj błędu nawet jakoś sprytnie się nazywa, ale tego nie pomnę. Spójrz. Piszesz: "istnienia Boga nie da sie udowodnic, stad odprawianie gusel w tzw. domach bozych powinno zostac wstrzymane, do czasu wyjasnienia problemu istnienia owego Ducha...". I uważaj: jeżeli czegoś nie da się udowodnić, to na jakiej podstawie postulujesz, by poczekać "do czasu wyjaśnienia"? Przecież to oczywista sprzeczność. Kagan nie zrozumiales ironii, poniewaz sie nie da udowodnic, wiec wstrzymac trzeba bedzie na zawsze 3. Resume. Piszesz: "Atakuj me poglady, a nie mnie, to wtedy pogadamy...". Typowy wykręt faceta z ikrą (znasz chyba ten dowcip?). Otóż, Kagan, wspominałem już, że dyskusja pozbawiona elementów gry "ad personam" wydaje mi się znacznie uboższa. W końcu nie prowadzę dysput z maszyną, lecz z ludźmi. Wolę, jak iskrzy, a o argumentach merytorycznych nie zapominam. To po pierwsze. Po drugie: nawet jeśli specjalnie w Twojej intencji okiełznałbym wrodzone inklinacje ku przytykom, nie wydaje mi się, byśmy mogli przedmiotowo podyskutować, albowiem najpierw powinieneś wykazać, że w ogóle zależy Ci na rozmowie! Kagan chyba mi zalezy bo odpowiadam Poczytaj co prof Kotarbinski pisal o argumentum ad personam Skąd takie stanowisko? Już wyjaśniam. Od pierwszego września masz okazję ustosunkować się merytorycznie do mego postu (Z logiką na ty? Autor: Gość: Smakosz IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl Data: 01.09.2004 16:38), w którym bodaj w dziesięciu punktach wykazałem ewidentne braki w Twoim rozumowaniu. Nic z tego, Ty wymawiasz się "szpilkami w d....". Stąd wnoszę, że po prostu nie chcesz gadać, Ty koniecznie chcesz jedynie mówić. Na forum wielu takich - mówią, choć niewiele mają do powiedzenia, a przy tym na rzeczowej rozmowie absolutnie im nie zależy Kagan postaram sie odpowiedziec jak znajde funkcjonujacz komputer na tzm uniwerku... Jeśli do tego gatunku należysz, baw się dalej beze mnie. Na pewno znasz takie > powiedzenie: "szkoda czasu na pierdoły". Otóż mi szkoda czasu na takiego Kagana. kagan Znow kolejnz argument ad personam... Nieladnie Jeśli zaś erystyka Ci nieobca, przyjmij jej reguły i nie uciekaj, odpowiedz wreszcie na wspomniany post. Pozdrawiam, Smakosz. Kagan Pierwsza regula erystyki jest unikanie argumentow ad personam... Tez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Na temart, Kagan, na temat! IP: *.hlc.unimelb.EDU.AU / *.hlc.unimelb.EDU.AU 08.09.04, 08:26 alu: Smakosz napisał(a): Kagan! Szczerze: czy Bóg istnieje, czy też nie, pewności nie mam. Powiem Ci jednak, że osobiście staram się nie mieszać Go z własną głupotą. Rozważ rzecz starannie,to nie przyniesie Ci ujmy. Kagan pisze krotko bo z Imaca co ma klopoty z klawaiatura i procesorem... Ad rem. 1. Twoim językiem: nieistnienia Boga nie da się udowodnić, stąd "odprawianie guseł w tzw. domach bożych" nie powinno być wstrzymywane, do czasu wyjaśnienia problemu nieistnienia owego Ducha. Hi hi hi... czy w Twoich uszach brzmi to równie odkrywczo? Kagan to nie jest ad rem 2. To żart oczywiście i wcale tak rewelacyjnie nie brzmi, ja nie podpisałbym się pod takim sformułowaniem, ponieważ, podobnie jak Twój oryginał, zdanie to opiera się o błąd logiczny. Ten rodzaj błędu nawet jakoś sprytnie się nazywa, ale tego nie pomnę. Spójrz. Piszesz: "istnienia Boga nie da sie udowodnic, stad odprawianie gusel w tzw. domach bozych powinno zostac wstrzymane, do czasu wyjasnienia problemu istnienia owego Ducha...". I uważaj: jeżeli czegoś nie da się udowodnić, to na jakiej podstawie postulujesz, by poczekać "do czasu wyjaśnienia"? Przecież to oczywista sprzeczność. Kagan nie zrozumiales ironii, poniewaz sie nie da udowodnic, wiec wstrzymac trzeba bedzie na zawsze 3. Resume. Piszesz: "Atakuj me poglady, a nie mnie, to wtedy pogadamy...". Typowy wykręt faceta z ikrą (znasz chyba ten dowcip?). Otóż, Kagan, wspominałem już, że dyskusja pozbawiona elementów gry "ad personam" wydaje mi się znacznie uboższa. W końcu nie prowadzę dysput z maszyną, lecz z ludźmi. Wolę, jak iskrzy, a o argumentach merytorycznych nie zapominam. To po pierwsze. Po drugie: nawet jeśli specjalnie w Twojej intencji okiełznałbym wrodzone inklinacje ku przytykom, nie wydaje mi się, byśmy mogli przedmiotowo podyskutować, albowiem najpierw powinieneś wykazać, że w ogóle zależy Ci na rozmowie! Kagan chyba mi zalezy bo odpowiadam Poczytaj co prof Kotarbinski pisal o argumentum ad personam Skąd takie stanowisko? Już wyjaśniam. Od pierwszego września masz okazję ustosunkować się merytorycznie do mego postu (Z logiką na ty? Autor: Gość: Smakosz IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl Data: 01.09.2004 16:38), w którym bodaj w dziesięciu punktach wykazałem ewidentne braki w Twoim rozumowaniu. Nic z tego, Ty wymawiasz się "szpilkami w d....". Stąd wnoszę, że po prostu nie chcesz gadać, Ty koniecznie chcesz jedynie mówić. Na forum wielu takich - mówią, choć niewiele mają do powiedzenia, a przy tym na rzeczowej rozmowie absolutnie im nie zależy Kagan postaram sie odpowiedziec jak znajde funkcjonujacz komputer na tzm uniwerku... Jeśli do tego gatunku należysz, baw się dalej beze mnie. Na pewno znasz takie > powiedzenie: "szkoda czasu na pierdoły". Otóż mi szkoda czasu na takiego Kagana. kagan Znow kolejnz argument ad personam... Nieladnie Jeśli zaś erystyka Ci nieobca, przyjmij jej reguły i nie uciekaj, odpowiedz wreszcie na wspomniany post. Pozdrawiam, Smakosz. Kagan Pierwsza regula erystyki jest unikanie argumentow ad personam... Tez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Poczekamy, zobaczymy. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.09.04, 15:11 Witaj, Kaganie. Dziś przyjmij coś z literek. A. Napisałem: "osobiście staram się nie mieszać Go [Boga] z własną głupotą. Rozważ rzecz starannie, to nie przyniesie Ci ujmy. Skomentowałeś: "Kagan pisze krotko bo z Imaca co ma klopoty z klawaiatura i procesorem..." Nie postulowałem pisania, jeno myślenie. Postrzegasz differentia specifica? B. W moim poście stało tak: "Ad rem. [enter, od akapitu:] 1. Twoim językiem..." - i tak dalej. Znaczy: wszystko poniżej "ad rem" było ad rem. C. Moim rozumieniem ironii nie wykręcaj się, z Twoim również nie bardzo w porządku. Utrzymujesz: "ponieważ się nie da udowodnić, wiec wstrzymać trzeba będzie na zawsze". Ja utrzymuję: ponieważ nie da się udowodnić nieistnienia, więc trzeba będzie wznosić zawsze. Jakim mieczem przetniesz ów węzeł? D. Rzekłeś: "Chyba mi zależy bo odpowiadam". A Ty co, Kagan, pierwszy dzień na forum? Tu wszyscy wszystkim bez przerwy odpowiadają, ale znajdź interlokutora z klasą, kogoś, kto odpowie merytorycznie... Jak to zauważyłem w innym miejscu, na to, by znaleźć tu interesującą opinię, ocenę czy niechby i kontrowersyjny, acz starannie wyważony i poprawnie stylistycznie wyartykułowany pogląd, a przy tym nie obić się o banał lub wypis z michnikowszczyzny, świeca to zdecydowanie za mało. Znaleźć takiego to jak z wodą na Księżycu. Wszyscy słyszeli, że jest, ale nikt nie widział. Legenda głosi, że można czasem spotkać w sieci adwersarza z ponadpodstawowym wykształceniem (symbolicznie, symbolicznie!) - ale coraz częściej mam wątpliwości. Tymczasem niektóre z Twoich postów przywracały mi wiarę i w bajki, i w tak zwany "iloraz adwersarza", dzięki czemu powiewało czymś dostojnym, pełnym szlachetnego wyzwania. Ale te Twoje uniki po pierwszym września... Hm... Czyżby werwa i wena Cię opuściły? No, zobaczymy. E. To, co zrobiłeś, polecając mi lekturę Kotarbińskiego (wypadało wskazać dokładniej, nie sądzisz?) w erystyce zwiemy "argumentum ad verecundiam", argumentem odwołującym się do szacunku. Przywołujesz autorytet zakładając a priori, że ja także Kotarbińskiego szanuję. W odpowiedzi powiem: zapisz sobie, co nt. argumentum ad personam pisał niejaki Mann, zresztą Tomasz: "Złośliwość to duch krytyki, a krytyka rodzi postęp i uświadomienie". F. Piszesz: "postaram sie odpowiedziec jak znajde funkcjonujacz komputer na tzm uniwerku...". Znajdź funkcjonujący gdziekolwiek i postaraj się. G. Krytykując brak odniesień do postu z pierwszego września, napisałem: "(...) mi szkoda czasu na takiego Kagana." Ty odwarknąłeś: "znowu kolejny argument ad personam... Nieładnie." Oj, Kagan, Kagan. Co za trauma Cię męczy z tymi argumentami ad personam? Znowu trzeba, więc znowu powtórzę: dyskusja pozbawiona elementów gry "ad personam" wydaje mi się znacznie uboższa. W końcu nie prowadzę dysput z maszyną, lecz z ludźmi. Wolę, jak iskrzy, a o argumentach merytorycznych nie zapominam. I dodam coś, specjalnie dla Ciebie (włącz, proszę, wykrywacz ironii): skoro z różnych względów w stosunku do Ciebie nie skutkuje "argumentum ad iudicium", skoro z powodu pewnej alienacji tegoż wątku (mam na myśli alienację intelektualną, jakościową, nie ilościową) nie sposób przywołać w naszej dyskusji "argumentum ad populum", skoro z wiadomych względów nie mogę skorzystać z "argumentum e consensu gentium", wreszcie skoro nie wypada mi w stosunku do mego Szanownego Adwersarza (to o Tobie, Kagan) stosować "argumentum ad baculum" - tym bardziej nie zrezygnuję z "argumentum ad personam"... (Tu wyłącz wykrywacz.) H. Podkreśliłeś chwacko: "Pierwsza regula erystyki jest unikanie argumentow ad personam..." Gdzie Ty tę "pierwszą regułę" znalazłeś, bo mnie się zdaje, że "argumentum ad personam" świetnie wpisuje się w tradycję erystyki. Czy z Tobą, Kagan, nie jest aby tak: wiesz, że dzwonią, ale na kościoły uwagi nie zwracasz? No. Byłoby na tyle. Czekam aż znajdziesz ten komputer "co nie ma klopoty z klawaiatura i procesorem" i dasz głos w odpowiedzi na post z pierwszego września. Zdrowia i ostrych pazurków życzę, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Poczekamy, zobaczymy. IP: *.lib.unimelb.edu.au 10.09.04, 09:04 Witaj, Kaganie. Dziś przyjmij coś z literek. A. Napisałem: "osobiście staram się nie mieszać Go [Boga] z własną głupotą. Rozważ rzecz starannie, to nie przyniesie Ci ujmy. Skomentowałeś: "Kagan pisze krotko bo z Imaca co ma klopoty z klawaiatura i procesorem..." Nie postulowałem pisania, jeno myślenie. Postrzegasz differentia specifica? K: Nie moglem, po prostu sie rozpisywac, bo komputery APPLE sa marnej jakosci, i jak dostana tekst z polskimi znakami, to klawiatura sie przestawia: zamiast "Y" pojawia sie "Z" itd. B. W moim poście stało tak: "Ad rem. [enter, od akapitu:] 1. Twoim językiem..." - i tak dalej. Znaczy: wszystko poniżej "ad rem" było ad rem. K: ??? C. Moim rozumieniem ironii nie wykręcaj się, z Twoim również nie bardzo w porządku. Utrzymujesz: "ponieważ się nie da udowodnić, wiec wstrzymać trzeba będzie na zawsze". Ja utrzymuję: ponieważ nie da się udowodnić nieistnienia, więc trzeba będzie wznosić zawsze. Jakim mieczem przetniesz ów węzeł? K: Brzytwa Ockhama! ;) D. Rzekłeś: "Chyba mi zależy bo odpowiadam". A Ty co, Kagan, pierwszy dzień na forum? Tu wszyscy wszystkim bez przerwy odpowiadają, ale znajdź interlokutora z klasą, kogoś, kto odpowie merytorycznie... Jak to zauważyłem w innym miejscu, na to, by znaleźć tu interesującą opinię, ocenę czy niechby i kontrowersyjny, acz starannie wyważony i poprawnie stylistycznie wyartykułowany pogląd, a przy tym nie obić się o banał lub wypis z michnikowszczyzny, świeca to zdecydowanie za mało. Znaleźć takiego to jak z wodą na Księżycu. Wszyscy słyszeli, że jest, ale nikt nie widział. Legenda głosi, że można czasem spotkać w sieci adwersarza z ponadpodstawowym wykształceniem (symbolicznie, symbolicznie!) - ale coraz częściej mam wątpliwości. Tymczasem niektóre z Twoich postów przywracały mi wiarę i w bajki, i w tak zwany "iloraz adwersarza", dzięki czemu powiewało czymś dostojnym, pełnym szlachetnego wyzwania. Ale te Twoje uniki po pierwszym września... Hm... Czyżby werwa i wena Cię opuściły? No, zobaczymy. K: Brak czasu! Sorry... E. To, co zrobiłeś, polecając mi lekturę Kotarbińskiego (wypadało wskazać dokładniej, nie sądzisz?) w erystyce zwiemy "argumentum ad verecundiam", argumentem odwołującym się do szacunku. Przywołujesz autorytet zakładając a priori, że ja także Kotarbińskiego szanuję. W odpowiedzi powiem: zapisz sobie, co nt. argumentum ad personam pisał niejaki Mann, zresztą Tomasz: "Złośliwość to duch krytyki, a krytyka rodzi postęp i uświadomienie". K: Zloscliwosc, ale nie chamstwo. Polecam WSTEP DO LOGIKI DLA PRAWNIKOW prof. Kotarbinskiego... F. Piszesz: "postaram sie odpowiedziec jak znajde funkcjonujacz komputer na tzm uniwerku...". Znajdź funkcjonujący gdziekolwiek i postaraj się. K: To nie takie proste! W domu nie mam Internetu, bo nie chce zainfekowac twardego dysku najnowszymi wirusami z Bulgarii (te sa podobno najbardziej zlosliwe), wiec pisze z uniwerku, a tu brak $$$ na wszystko poza placa i tzw. perks dla wicekanclerza (rektora) i jego kolesi... G. Krytykując brak odniesień do postu z pierwszego września, napisałem: "(...) mi szkoda czasu na takiego Kagana." Ty odwarknąłeś: "znowu kolejny argument ad personam... Nieładnie." Oj, Kagan, Kagan. Co za trauma Cię męczy z tymi argumentami ad personam? Znowu trzeba, więc znowu powtórzę: dyskusja pozbawiona elementów gry "ad personam" wydaje mi się znacznie uboższa. W końcu nie prowadzę dysput z maszyną, lecz z ludźmi. Wolę, jak iskrzy, a o argumentach merytorycznych nie zapominam. I dodam coś, specjalnie dla Ciebie (włącz, proszę, wykrywacz ironii): skoro z różnych względów w stosunku do Ciebie nie skutkuje "argumentum ad iudicium", skoro z powodu pewnej alienacji tegoż wątku (mam na myśli alienację intelektualną, jakościową, nie ilościową) nie sposób przywołać w naszej dyskusji "argumentum ad populum", skoro z wiadomych względów nie mogę skorzystać z "argumentum e consensu gentium", wreszcie skoro nie wypada mi w stosunku do mego Szanownego Adwersarza (to o Tobie, Kagan) stosować "argumentum ad baculum" - tym bardziej nie zrezygnuję z "argumentum ad personam"... (Tu wyłącz wykrywacz.) K: Znow sie klania prof. Kotarbinski i rozroznienie argumentu ad hominem (OK) od ad personam (niegodny wedlug profesora Kotarbinskiego)... H. Podkreśliłeś chwacko: "Pierwsza regula erystyki jest unikanie argumentow ad personam..." Gdzie Ty tę "pierwszą regułę" znalazłeś, bo mnie się zdaje, że "argumentum ad personam" świetnie wpisuje się w tradycję erystyki. Czy z Tobą, Kagan, nie jest aby tak: wiesz, że dzwonią, ale na kościoły uwagi nie zwracasz? K: Znow mylisz argumentum ad hominem z argumentum ad personam... No. Byłoby na tyle. Czekam aż znajdziesz ten komputer "co nie ma klopoty z klawaiatura i procesorem" i dasz głos w odpowiedzi na post z pierwszego września. K: Powtorz swe pytania, bo bark mi czasu na przeszukiwanie watku z prawie 1400 postami... Pozdr. Kagan the Victorious (from Victoria) Zdrowia i ostrych pazurków życzę, Smakosz. K: ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Czekam i czekam... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.09.04, 22:06 Witaj, Kaganie. Coś się tak czepił tych "ad hominem" i "ad personam"? A gdybym napisał: "witaj Kaganie Niedościgły", to dwa pierwsze słowa tytulatury zaliczyłbyś do "ad hominem", a trzecie "ad personam", czy jak? Bardzo proszę, oświeć kilkoma przykładami na wzmiankowaną różnicę, bo nic a nic nie kumam czaczy. Dzięki za wskazanie na książkę Kotarbińskiego, choć w publicznej bibliotece pewnie jej nie dostanę. Tak czy siak skorzystam przy okazji. By the way: jaką metodą klasyfikujesz złośliwość i chamstwo? Przyrodzony subiektywizm aby Ci nie wadzi? Piszesz: "Powtórz swe pytania, bo brak mi czasu na przeszukiwanie wątku z prawie 1400 postami". No wiesz?! Też coś! Tylko parzystokopytne wykręcają się sianem, nie strugaj osła. Obiecałeś - dotrzymaj. Co do Ockhama: brzytwa brzytwą, ładnie mi spod topora uciekłeś, ale pytam poważnie: jak tłumaczysz wyższość swojej opinii (tej o konieczności zaprzestania modłów) nad moją? Taż one są logicznie równoważne! Powtórzę: czekam aż znajdziesz ten komputer "co nie ma klopoty z klawaiatura i procesorem" i dasz głos w odpowiedzi na mój post z pierwszego września. Był tylko jeden, jak zechcesz znajdziesz. Chyba że nie chcesz? Ty nie zwalaj na komputery, na czas Ty nie pomstuj, Ty stań na wysokości, czekam. ...Kagan the Victorius? Oczywiście nie. Smakosz o muerte! Venceremos! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czekam i czekam... IP: 61.29.98.* 12.09.04, 09:33 Gość portalu: Smakosz napisał(a): Witaj, Kaganie. Coś się tak czepił tych "ad hominem" i "ad personam"? A gdybym napisał: "witaj Kaganie Niedościgły", to dwa pierwsze słowa tytulatury zaliczyłbyś do "ad hominem", a trzecie "ad personam", czy jak? Bardzo proszę, oświeć kilkoma przykładami na wzmiankowaną różnicę, bo nic a nic nie kumam czaczy. K: Poczytaj wskazana przeze mnie ksiazke prof. Kotarbinskiego. To nie jest internetowy uniwersytet... D: Dzięki za wskazanie na książkę Kotarbińskiego, choć w publicznej bibliotece pewnie jej nie dostanę. Tak czy siak skorzystam przy okazji. By the way: jaką metodą klasyfikujesz złośliwość i chamstwo? Przyrodzony subiektywizm aby Ci nie wadzi? K: Za złośliwość i chamstwo uznaje ich ekstremalne przypadki, aby w ten sposob zminimalizowac prawdopodobienstwo popelnienia bledu... D: Piszesz: "Powtórz swe pytania, bo brak mi czasu na przeszukiwanie wątku z prawie 1400 postami". No wiesz?! Też coś! Tylko parzystokopytne wykręcają się sianem, nie strugaj osła. Obiecałeś - dotrzymaj. K: Juz pisalem: zadawaj 1 pytanie na 1 post, inaczej nie bede w stanie odpowiedziec... D: Co do Ockhama: brzytwa brzytwą, ładnie mi spod topora uciekłeś, ale pytam poważnie: jak tłumaczysz wyższość swojej opinii (tej o konieczności zaprzestania modłów) nad moją? Taż one są logicznie równoważne! K: NIE, bowiem ty musizsz najpierw udowodnic istnienie owego bozyszcza, i to ponad wszelka watpliwosc... D: Powtórzę: czekam aż znajdziesz ten komputer "co nie ma klopoty z klawaiatura i procesorem" i dasz głos w odpowiedzi na mój post z pierwszego września. Był tylko jeden, jak zechcesz znajdziesz. Chyba że nie chcesz? Ty nie zwalaj na komputery, na czas Ty nie pomstuj, Ty stań na wysokości, czekam. K: Podrozujemy w czasie, i tylko w 1 strone... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: Czekam i czekam... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.09.04, 13:24 Drogi Kaganie, gwoli zadośćuczynienia grze ad personam: śliskiś niczym piskorz. Jak poprosisz, to w kolejnych postach "y" zamienię na "z", coby procesy myślowe Ci ułatwić. Hi hi hi... dla Ciebie wszystko. Oto przykład mojej dobrej woli: w dalszej części mój list nie zawiera polskich znaków. 1. Twierdze, ze Twoja opinia ("istnienia Boga nie da sie udowodnic, stad odprawianie gusel w tzw. domach bozych powinno zostac wstrzymane, do czasu wyjasnienia problemu istnienia owego Ducha") pozostaje rownowazna mojej (nieistnienia Boga nie da sie udowodnic, stad wznoszenie modlitw nie powinno byc wstrzymywane, do czasu wyjasnienia problemu nieistnienia owego Ducha.). Do tego twierdzenia nie raczyles sie odniesc. 2. Napisalem: "Jezeli czegos nie da sie udowodnic, to na jakiej podstawie postulujesz, by poczekac do czasu wyjasnienia? Przeciez to oczywista sprzecznosc." Odpowiedziales wykretnie: "nie zrozumiales ironii, poniewaz sie nie da udowodnic, wiec wstrzymac trzeba bedzie na zawsze." Po pierwsze, w dalszym ciagu twierdze: skoro nie da sie udowodnic nieistnienia, modlow nie powinno sie wstrzymywac - to stwierdzenie jest rownie logiczne jak Twoje. Po drugie, Kagan, skoro krytykujesz moja gre ad personam, Tobie tym bardziej nie wypada wykrecac sie ironia. Hi hi hi... jaka to czesc logiki, ta ironia? 3. Piszesz: "Musisz najpierw udowodnic istnienie owego bozyszcza, i to ponad wszelka watpliwosc..." Otoz nie, Kagan, wcale nie musze NAJPIERW. To czysta uzurpacja. To tak, jakbym napisal: "Musisz, Kagan, najpierw udowodnic fakt nieistnienia Boga i to ponad wszelka watpliwosc." Wymagasz ode mnie udowadniania, ale sam udowadniac nie zamierzasz. Slepy zaulek, Kolego! 4. Wykaz blad w mojej tezie: "nie mozna udowodnic nieistnienia Boga". 5. Udowodnij, ze brak dowodu na istnienie Boga jest dowodem na Jego nieistnienie. Wspominalem o tym wczesniej, ale do tego postulatu rowniez nie raczyles sie odniesc. 6. Utrzymuje, ze prawdziwe jest nastepujace twierdzenie: brak dowodu na wystepowanie jakiegos zjawiska nie jest dowodem na brak wystepowania tego zjawiska. Innymi slowy, brak dowodu na istnienie Boga nie moze byc traktowane jako dowod na Jego nieistnienie. Wyjasnij implikacje, obal powyzsze, albo przynajmniej obal jakies piwo z sokiem, bo ta dyskusja tchnie jalowizna. 7. Powiadasz: "To nie jest internetowy uniwersytet..." To dlaczego tyle w Tobie profesorskiego manieryzmu? 8. Napisalem: "Powtorze: czekam az znajdziesz ten komputer <co nie ma klopoty z klawaiatura i procesorem> i dasz glos w odpowiedzi na moj post z pierwszego wrzesnia". Odparles: "Podrozujemy w czasie, i tylko w 1 strone..." Znaczy: ja pisze swoje, a Ty swoje, a rozmowa zamiera w dwoch monologach. Beze mnie, to nie ma sensu. 9. Wybierasz do dyskusji tylko te elementy z moich postow, ktore Ci odpowiadaja. Wymigujesz "ironia", wypowiadasz swoje racje, nie przejmujac sie koniecznoscia ich nalezytego argumentowania, tym bardziej rzeczowa kontrargumentacja na posty adwersarza. Ergo: rozmydlasz dyskusje i powoli staje sie ona bezprzedmiotowa. 10. Napisales: "zadawaj 1 pytanie na 1 post, inaczej nie bede w stanie odpowiedziec". Mowisz i masz: zadalem Ci tylko jedno pytanie (p.7). Ale daruj sobie odpowiedz, wolalbym, zebys ustosunkowal sie do pozostalych punktow. Jesli to dla Ciebie za trudne, to bodaj do jednego dziennie. Moje drugie pytanie brzmi: stac Cie na to? Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czekam i czekam... IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.09.04, 13:29 Odpowiadam na 1 pytanie na 1 sesje, z braku czasu. Uzbroj sie wiec w cierpliwosc... S: 1. Twierdze, ze Twoja opinia ("istnienia Boga nie da sie udowodnic, stad odprawianie gusel w tzw. domach bozych powinno zostac wstrzymane, do czasu wyjasnienia problemu istnienia owego Ducha") pozostaje rownowazna mojej (nieistnienia Boga nie da sie udowodnic, stad wznoszenie modlitw nie powinno byc wstrzymywane, do czasu wyjasnienia problemu nieistnienia owego Ducha.). Do tego twierdzenia nie raczyles sie odniesc. K: Jesli twierdzisz, ze Bog istnieje, to na tobie polega obowiazek dostarczenia niezbitego dowodu jego istnienia. Ja zas twe dowody przeanalizuje, i jesli znajde w nich chocby jeden wyjatek czy niescislosc, to mam pelne prawo oglosic, ze to ja mam racje, i ze zadnego Boga nie ma... Pozdr. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Kagan, nie wciskaj kitu, czyli golono - strzyżono. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 14:33 Kagan, Tyś z białka zbudowany czy z winylu? Bo jakosik coraz bardziej upodabniasz się do zdartej płyty. 1. Nie wciskaj mi kitu: "jeżeli twierdzisz, że Bóg istnieje, to na tobie..." i tak dalej. Ani przez moment tak nie twierdzłem. Zapisz sobie i na czole przyklej: twierdzę, że nie da się udowodnić istnienia Boga i nie da się Jego istnieniu zaprzeczyć. 2. Wykaż błąd w żądaniu: jeżeli twierdzisz, że Bóg nie istnieje, to na Tobie polega obowiązek dostarczenia dowodu na Jego nieistnienie. 3. Czekam na ustosunkowanie się do pozostałych, poruszonych przeze mnie kwestii. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, nie wciskaj kitu, czyli golono - strzy IP: 203.221.209.* 15.09.04, 13:53 Chesz merytorycznej dyskusji, czy eskalacji wyzwisk? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: Kagan, nie wciskaj kitu, czyli golono - strzy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 06:48 Witam. I znowu się Pan wykręcasz mową-trawą, Panie Kagan. Pamiętaj, że nic nie stoi na przeszkodzie, abyś i Ty swoją "małość" udowodnił, choćby i eskalując wyzwiska. Spróbuj, może to pójdzie Ci łatwiej niż zbijanie merytorycznych argumentów? Bo tu ostatnio cieniutki Bolek jesteś. A propos "wyzwiska" - nie unosisz się nadto? Ty wyzwisk na forum nie widziałeś czy jak? W koncu drwina nie jest synonimem inwektywy. Na to drugie w stosunku do Ciebie nie pozwalam sobie, na to pierwsze zasłużyłeś nie raz. Pytasz czy chcę merytorycznej dyskusji? Kolego, dałem Ci tyle materiału do zanegowania, że i tygodnia Ci zbraknie. Tylko już nie obiecuj, a zacznij wreszcie, już zacznij. 1. Napisałem: Nie wciskaj mi kitu: "jeżeli twierdzisz, że Bóg istnieje, to na tobie..." i tak dalej. Ani przez moment tak nie twierdzłem. Zapisz sobie i na czole przyklej: twierdzę, że nie da się udowodnić istnienia Boga i nie da się Jego istnieniu zaprzeczyć. Zero komentarza. 2. Napisałem: Wykaż błąd w żądaniu: jeżeli twierdzisz, że Bóg nie istnieje, to na Tobie polega obowiązek dostarczenia dowodu na Jego nieistnienie. Zero komentarza. 3. Napisałem: Czekam na ustosunkowanie się do pozostałych, poruszonych przeze mnie kwestii. I tak dalej, i tak dalej. Mógłbym cytować i cytować, ho ho!, przypominając Ci inne moje posty, na które nie raczyłeś odpowiedzieć, wymawiając się: a) brakiem czasu; b) brakiem klawiatury;c) brakiem komputera. (Wszystkie przyczyny zawarłbym w określeniu: brak kompetencji.) Ty zaś, Kagan, nic ino na "niegodne ataki" narzekasz. Wydoroślej może? Otrzyj łzy, logiką się wesprzyj i do boju! Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, nie wciskaj kitu, czyli golono - strzy IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 13:32 1. Napisałem: Nie wciskaj mi kitu: "jeżeli twierdzisz, że Bóg istnieje, to na tobie..." i tak dalej. Ani przez moment tak nie twierdzłem. Zapisz sobie i na czole przyklej: twierdzę, że nie da się udowodnić istnienia Boga i nie da się Jego istnieniu zaprzeczyć. Zero komentarza. K: ??? Caly ten watek jest komentarzem. To na wierzacych polega obowiazek udowodnienia istnienia obiektu ich wiary, albo zamkniecia sie... 2. Napisałem: Wykaż błąd w żądaniu: jeżeli twierdzisz, że Bóg nie istnieje, to na Tobie polega obowiązek dostarczenia dowodu na Jego nieistnienie. K: NIE! To na wierzacych polega obowiazek dostarczenia dowodu jego istnienia. Ja tylko domagam sie takiego dowodu, ale nigdy go nie otrzymalem, ergo wnioskuje, ze owego "boga" nie ma... Pozdr. Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: Kagan, nie wciskaj kitu, czyli golono - strzy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 15:33 Witam. Kagan, któryś raz z rzędu miałem ochotę na próbę rekapitulacji i wytknięcia Ci pominięć, ale tym razem dam sobie spokój, bo i tak moje rozliczne prośby o rzeczową dyskusję w systemie punkt-punkt jakoś do Ciebie nie docierają. (W zamian zapewniam Cię, że Twoje wykręty docierają do mnie w całości.) A teraz ad rem. 1. Uparcie podnosisz, że to na wierzących polega obowiązek dostarczenia dowodu na istnienie Boga. No nie wiem, w takim razie najpierw wypada wykazać, iż żądanie: "jeżeli twierdzisz, że Bóg nie istnieje, to na Tobie polega obowiązek dostarczenia dowodu na Jego nieistnienie" jest nieuprawnione. Póki tego nie wykażesz, nadal pełnoprawnie mogę twierdzić na odwrót, że to na niewierzących polega obowiazek dostarczenia dowodu na nieistnienie Boga. 2. Piszesz: "ja tylko domagam sie takiego dowodu, ale nigdy go nie otrzymalem, ergo wnioskuje, ze owego "boga" nie ma...". A ja ponownie napiszę zdanie równoprawne logicznie: ja tylko domagam się dowodu na nieistnienie Boga, ale nigdy go nie otrzymałem, ergo wnioskuję, że Bóg istnieje. Wykaż, z łaski swojej, że nie są to zdania równoważne. 3. I najważniejsze, już któryś raz z rzędu: utrzymuję, że nie sposób udowodnić istnienia Boga i nie sposób Jego istnieniu zaprzeczyć. Skoro Ty twierdzisz, że Bóg nie istnieje, wykaż, że powyższa koniunkcja jest błędna. 4. A w dalszej kolejności wykaż konsekwencję: bo to na Tobie spoczywa obowiązek... i tak dalej, czyż nie? Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, nie wciskaj kitu, czyli golono - strzy IP: *.perm.iinet.net.au 20.09.04, 04:37 Niestety dla ciebie, to na tych, co stawiaja dana hipoteze, polega oboawiazek jej udowodnienia, a nie odwrotnie... Stad pomijam dalsza czesc twych metnych wywodow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz "Kultura dyskusji" podług Kagana. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.09.04, 10:21 Witam, Panie Kagan. 1. Piszesz: "to na tych, co stawiają daną hipotezę polega obowiązek jej udowodnienia". Bingo, Kagan. Słowo się rzekło, jak raz kobyłka kwiczy. Wszak jako pierwszy stwierdziłeś, że Bóg nie istnieje, zatem to na Tobie spoczywa obowiązek przeprowadzenia dowodu. Hi, nie mogę się doczekać! 2. Piszesz: "Koles, do tablicy to ja cie moge wywolac, a nie na odwrot", a ja zastanawiam się, czy warto z Tobą dyskutować, skoro do niewybrednych ataków ad personam się uciekasz... Czyżby sprawiły to moje, jak subtelnie raczyłeś to ująć, "mętne wywody"? By the way: Ty możesz ad personam, boś Ty wielki, a mnie, żuczkowi, wara? Kultura dyskusji "made by Kagan", tak? A fe, Kolego! 3. A propos: co to znaczy, że "nie na odwrót"? Nie możesz zaprzeczyć, że to jednak JA do tablicy wywołałem CIEBIE, Tobie przeto wypada postawę zasadniczą odpękać i choćby ze ślozami w głazach ustosunkować się do poruszonych kwestii. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: "Kultura dyskusji" podług Kagana. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.09.04, 10:47 1. Ja tylko stwierdzilem, ze cos nie istnieje, bo nikt mi na tego czegos istnienie dowodu nie byl w stanie przedstawic. Podobnie twierdze, ze nie istnieje druga strona teczy, samochody szybsze niz 8km/sek czy tez prawdziwi naukowcy, ktorzy wierza w duchy itp. gusla... 2. To ty zaczales zanizac poziom dyskusji z tymi tablicami i szkolka elementarna... 3. Ja zalozylem ten watek, a nie odwrotnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 10.09.04, 08:56 Jesli nie ma dowodu, to te gusla powinny zostac wstydliwa, prywatna sprawa wierzacych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 13:41 pqasb.pqarchiver.com/nypost/657662251.html?did=657662251&FMT=ABS&FMTS=FT&date=Jul+1%2C+2004&author=ANDY+GELLER+and+CARL+CAMPANILE&desc=SICKO+SEX+ED.+-+1+IN+10+SCHOOLKIDS+A+VICTIM%3A+STUDY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 30.08.04, 12:35 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=15317380 Kazdego, kto twierdzi, ze wierzy w istnienie Boga, pytam sie o dowody, a w zamian spotykam sie z agresja, wyzwiskami itp., bowiem owych dowodow nie bylo, nie ma i nie bedzie. Mowa oczywiscie o prawdziwych, empirycznych dowodach, a nie o dowodach na zasadzie petitio principii, czyli udowadnianie istnienia Boga poprzez cytaty z Biblii, ktora a priori przyjmuje jako pewnik jego istnienie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Kagan, nie panikuj! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.08.04, 14:37 Kagan, nie panikuj, to było raczej przyjacielskie poszturchiwanie, pochrząkiwanie i pomrugiwanie, a nie agresja. Poskarżysz się, jak dasz mi powód, bo wtedy naprawdę Ci przywalę. Na razie nie uciekaj, tylko spróbuj odnieść się do tego, co napisałem: 1) nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć, ponieważ ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć "obiektywnie". 2) Za pomocą ludzkiego narzędzia (logiki) nie można sięgnąć czegoś, co z założenia plasuje się ponad człowieczeństwem i ponad logiką. I jeszcze jedno. 3) Piszesz: "dowodów na istnienie Boga nie było, nie ma i nie będzie". W takim razie muszę Ci, Kolego, wetknąć palec w oko, ponieważ najwyraźniej coś z tą Twoją ukochaną logiką nie tak. Rozumiem, że dowodów "nie było" i "nie ma". Ale jakież to meandry owej logiki pozwalają Ci twierdzić, że w przyszłości takich dowodów nie będzie? Czy mylę się, sądząc, iż dość sztywne zasady logiki wykluczają jasnowidztwo? I co Ty na to? No. Trzy skromne przekąski dla Twego rozumu i logiki. Nie udław się! Smacznego. Jak zwykle łączę serdeczności, Smakosz. PS. W ramach deseru, co powiesz na to: 4) przestań pytać o dowody za, czy przeciw. Zapytaj, dlaczego musisz pytać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, nie panikuj!? IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.09.04, 13:56 Gość portalu: Smakosz napisał(a): Kagan, nie panikuj, to było raczej przyjacielskie poszturchiwanie, pochrząkiwanie i pomrugiwanie, a nie agresja. Poskarżysz się, jak dasz mi powód, bo wtedy naprawdę Ci przywalę. Na razie nie uciekaj, tylko spróbuj odnieść się do tego, co napisałem: K: Kto tu panikuje? - 1) nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć, ponieważ ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć "obiektywnie". K: BLAD! Ty stawiasz hipoteze, ze cos istnieje, a wiec musisz ja udowodnic ponad wszelka watpliwosc i miec kontrargument na kazdy moj argument przeciwko temu istnieniu, musisz bowiem udowodnic to istnienie we wszystkich jego aspektach. Ja zas, aby zanegowac istnienie boga, musze przedstawic TYLKO JEDEN dowod, np. istnienie zla, o od razu obalam twa teze, ze istnieje Bog Wszechmocny a Wszechdobry... 2) Za pomocą ludzkiego narzędzia (logiki) nie można sięgnąć czegoś, co z założenia plasuje się ponad człowieczeństwem i ponad logiką. K: Nad czlowieczenstwem moze tak, ale jesli ponad logika, to jaki ma sens twa wiara, jak jest nielogiczna z zalozenia, i jesli twoj bog jest nielogiczny, to jaka masz pewnosc, ze wiara w niego cie zbawi? Przeciez on sie logika nie posluguje... - I jeszcze jedno. 3) Piszesz: "dowodów na istnienie Boga nie było, nie ma i nie będzie". W takim razie muszę Ci, Kolego, wetknąć palec w oko, ponieważ najwyraźniej coś z tą Twoją ukochaną logiką nie tak. Rozumiem, że dowodów "nie było" i "nie ma". Ale jakież to meandry owej logiki pozwalają Ci twierdzić, że w przyszłości takich dowodów nie będzie? Czy mylę się, sądząc, iż dość sztywne zasady logiki wykluczają jasnowidztwo? K: Sam napisales, ze bog jest ponad i poza logika... Logika zas wyraznie mowi, ze nie mozna przedstawic dowodow na cos, co jest z nia sprzeczne... A wiec? Bog mial podobno cala wiecznosc, aby dac nam doowody na swe istnienie. A wiec powinna ich byc dzis nieskonczona ilosc, a nie ma zadnego... - No. Trzy skromne przekąski dla Twego rozumu i logiki. Nie udław się! Smacznego. K: Kto tu sie ma udlawic? - Jak zwykle łączę serdeczności, Smakosz. PS. W ramach deseru, co powiesz na to: 4) przestań pytać o dowody za, czy przeciw. Zapytaj, dlaczego musisz pytać? K: Ja sie nie pytam, i nie musze, tylko przedstawiam logiczny dowod... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Kagan, nie panikuj!? 11.09.04, 00:25 Gość portalu: Kagan napisał(a): > K: Ja sie nie pytam, i nie musze, tylko przedstawiam logiczny dowod... > > > bo pewnie masz problem jak udowodnić nieistnienie Czegoś w co nie wierzysz a w logikę swoją wierzysz i ona cię prowadzi do zrozumienia świata wporządku czy ktoś ma do ciebie o to pretensję? cała nauka opiera się na logice i nie ma powodu wiarą w Boga tej logiki podważać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, nie panikuj!? IP: 61.29.98.* 12.09.04, 09:23 Gość portalu: Kagan napisał(a): Ja sie nie pytam, i nie musze, tylko przedstawiam logiczny dowod... danek4 napisała: bo pewnie masz problem jak udowodnić nieistnienie Czegoś w co nie wierzysz a w logikę swoją wierzysz i ona cię prowadzi do zrozumienia świata w porządku czy ktoś ma do ciebie o to pretensję? K: Znow FALLACY OF COMPOSITION! Ty wierzysz w gusla religijne, ja zas w nic nie wierze. Kiedy to wreszcie zrozumiesz... D: cała nauka opiera się na logice i nie ma powodu wiarą w Boga tej logiki podważać K: Nauka tak, ale wiara nie. Juz dawno temu Tertulian rzekl CREDO QUIA ABSURDUM EST... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 11.09.04, 00:02 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Kazdego, kto twierdzi, ze wierzy w istnienie Boga, pytam sie o dowody, a w > zamian spotykam sie z agresja, wyzwiskami itp., bowiem owych dowodow nie bylo, > nie ma i nie bedzie. Mowa oczywiscie o prawdziwych, empirycznych dowodach, a > nie o dowodach na zasadzie petitio principii, czyli udowadnianie istnienia Boga > > poprzez cytaty z Biblii, ktora a priori przyjmuje jako pewnik jego istnienie... oczywiście Kagan cuda z Bibli nie są żadnym dowodem na istnienie Boga nale istnienie samej Bibli już jakimś dowodem jest jest dowodem, że żyli ludzie, którzy istnienie Boga doświadczali to może też nie być jeszcze dla ciebie żaden dowód ale po zakończeniu składanki PISM zwanych Biblią nadal żyli ludzie, którzy istnienie Boga doświadczali i... Biblia nadal jest traktowana jako księga na dowód istnienia Boga i nadal są ludzie, którzy czytając Biblę doświadczają istnienie Boga i taki "doświadczany" istnieniem Boga człowiek jest żywym dowodem na istnienie tegoż Boga. nie tylko zresztą Biblia jest dowodem spisanym doświadczeń z Bogiem. w innych kulturach, tych niechrzescijańskich, mają swoje święte księgi opisujące takie doświadczenia. cały problem z udowodnieniem polega na tym, że Bóg jako materia ożywiona i nieożywiona, wszystko i nic jednocześnie, daje możliwość swojego 'zaistnienia' TYLKO tym swoim elementom 'siebie', którzy.... i ci "którzy" to są to już bajka pisana przez samego Boga. widać tobie to jeszcze nie dane, ale...jak zaczniesz szukać to może znajdziesz, czyli DOŚWIADCZYSZ i będziesz sam dla siebie takim dowodem :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 61.29.98.* 12.09.04, 09:29 D: oczywiście Kagan cuda z Bibli nie są żadnym dowodem na istnienie Boga K: SA< wedlug religiantow! D: ale istnienie samej Bibli już jakimś dowodem jest jest dowodem, że żyli ludzie, którzy istnienie Boga doświadczali K: To, ze w pewnym szpitalu psychiatrycznym mamy 10 Napoleonow Bonaparte bynajmniej nie swiadczy, ze ow Napoleon zyje... Czy bajki Konopnickiej sa dowodem na istnienie krasnoludkow? D: to może też nie być jeszcze dla ciebie żaden dowód ale po zakończeniu składanki PISM zwanych Biblią nadal żyli ludzie, którzy istnienie Boga doświadczali i... Biblia nadal jest traktowana jako księga na dowód istnienia Boga i nadal są ludzie, którzy czytając Biblę doświadczają istnienie Boga K: Oczywiscie! Po zazyciu natkotykow ludzie maja jeszcze ciekawsze wizje... No coz, dawno temu stwierdzono, ze religua to rodzaj opium... D: i taki "doświadczany" istnieniem Boga człowiek jest żywym dowodem na istnienie tegoż Boga. K: Czy jak ja bede mial wizje, ze UFO wyladaowalao wlasnie w Melbourne, to to bedzie dowod na istnienie owych UFO? D: nie tylko zresztą Biblia jest dowodem spisanym doświadczeń z Bogiem. w innych kulturach, tych niechrzescijańskich, mają swoje święte księgi opisujące takie doświadczenia. cały problem z udowodnieniem polega na tym, że Bóg jako materia ożywiona i nieożywiona, wszystko i nic jednocześnie, daje możliwość swojego 'zaistnienia' TYLKO tym swoim elementom 'siebie', którzy.... i ci "którzy" to są to już bajka pisana przez samego Boga. K: Caly problem polega na tym, ze wy religianci chcecie, aby wszyscy zachorowali na te wasza psychoze na tle religijnym... :( D: widać tobie to jeszcze nie dane, ale...jak zaczniesz szukać to może znajdziesz, K: Nie mam zamiaru byc schizofrenikiem, jak ty i reszta religiantow... D: czyli DOŚWIADCZYSZ i będziesz sam dla siebie takim dowodem :) K: Juz ci pisalem, nie chce byc tak chory jak ty... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Moagis Re:Kagan mocny jesteś, ale.. IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 03.09.04, 14:58 po co tyle słów. Dobrze zacząłeś, ale zchrzaniłeś, za dużo słów przeradzających się w bełkot. Krótko - nasza definicja Boga jest wewnętrznie sprzeczna, więc albo Boga nie ma albo.... jest ale bez atrybutów wszechmocy. Tylko jest jeden szkopuł wspólny dla religii i fizyki teoretycznej. Czy to coś nazwiemy Bogiem czy teorią superstrun (dla początku i funkcjonowania Komosu) to nie ma znaczenia, gdyż jedno i drugie to dla nas totalna abstrakcja. Z czterema znanymi fizycznie wymiarami wiele osób sobie nie daje rady, a już 5 (z 7) wymiarów nikt nie potrafi sobie wyobrazić, mimo iż matematycznie jest to do wyliczenia! Wracając do wewnętrznej sprzeczności definicji Boga. Zauważono to już za czasów Napoleona - Czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie mógł podnieść? A nawet słuchając teologów też można dojść do takiego wniosku. Jeśli Bóg stworzył ten świat najlepszym, bo dobra i zła jest tyle ile trzeba do jego funkcjonowania to jaki mógł mieć Bóg wybór??? Wiesz świetnie rozumiem tą Twoją hipotezę o wierze jako produkcie chorych umysłów. Można z tego wysnuć ciekawy wniosek - zdrowi na umyśle są hipokrytami. A jeden abstakcyjny Bóg to jest wielowiekowa suma unifikacji zaczynając od duszków drzew, kwiatów, ruczajów, gwiazd, itp., które komuś kiedyś się przywidziały. Przecież w wielu kulturach obłąkanych uważano za mających kontakt z bóstwem. Społeczeństwa się rozwijają w takim czy innym kierunku i próbując zrozumieć! obłąkanych sumowali bóstwa w bożków, a bożków w bogów . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re:Kagan mocny jesteś, ale.. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 05.09.04, 08:39 Im wiecej sie pisze, tym wieksze prawdopodobienstwo popelniena bledu... A istnienia Boga nie da sie udowodnic, stad odprawianie gusel w tzw. domach bozych powinno zostac wstrzymane, do czasu wyjasnienia problemu istnienia owego Ducha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fujfa Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 16:05 Dowód istnieje, ale nie da się wytłumaczyć. Twój ograniczony umysł nie potrafi wyobrazić sobie przestrzeni czterowymiarowej, a chce poznać istotę Boga? Argument, że dobry Bóg jest zły jest dla Ciebie sprzecznością. Dlaczego? Bo Twoja logika z trudem przekracza model Boolea. Czy Bóg może stworzyć taki kamień, żeby nie mógł go podnieść? Owszem, może stworzyć taki kamień, który będzie mógł niemóc podnieść. Nie jestem w stanie pokazać Ci prądu, chociaż Ty sam wierzysz w jego istnienie, możesz sprawdzić to przyrządami albo żarówką. To, że nie masz przyrządu do sprawdzenia Boga, to nie jest argument, że Boga nie ma tylko, że Ty nie potrafisz tego sprawdzić. Przejrzałem Twoje argumenty w pierwszym poście. Nie są dowodem na nic. Są listą sprzeczności Twojej logiki. To trochę za mało, żeby mogło być dowodem, za mało, żeby twierdzić, że Boga nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 10.09.04, 08:55 Znow ataki ad personam? jSkad ta pewnosc i buta? Ja sobie potrafie wyobrazic przestrzen n-wymiarowa, oczywiscie nie tak, jak to sobie myslisz, ale abstrakcyjnie, bo operuje (w pamieci komputera) tablicami n-wymiarowymi... I znow to fallacy of composition: ja nie wierze w istnienie pradu, ja wiem, na podstawie doswiadczen (inz. elektryk, choc "niepraktykujacy") i znajomosci teorii, ze prad elektryczny istnieje... A jakim doswiadczeniem ty potwierdzisz istnienie swego Boga? Jak mozna tez niemoc mylic z wszechmoca? Jesli odrzucisz model Boolea, to wszystko jest zreszta mozliwe, bo mamy wtedy praktycznie nieskonczna ilosc logik... A czy ty masz przyrzad albo teorie, ktora moze naukowo potwierdzic istnienie Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 10.09.04, 23:19 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Znow ataki ad personam? jSkad ta pewnosc i buta? Ja sobie potrafie wyobrazic > przestrzen n-wymiarowa, oczywiscie nie tak, jak to sobie myslisz, ale > abstrakcyjnie, bo operuje (w pamieci komputera) tablicami n-wymiarowymi... > I znow to fallacy of composition: ja nie wierze w istnienie pradu, ja wiem, na > podstawie doswiadczen (inz. elektryk, choc "niepraktykujacy") i znajomosci > teorii, ze prad elektryczny istnieje... A jakim doswiadczeniem ty potwierdzisz > istnienie swego Boga? Jak mozna tez niemoc mylic z wszechmoca? Jesli odrzucisz > model Boolea, to wszystko jest zreszta mozliwe, bo mamy wtedy praktycznie > nieskonczna ilosc logik... A czy ty masz przyrzad albo teorie, ktora moze > naukowo potwierdzic istnienie Boga? no panie kolego po fachu tu cię mam istnienie prądu elektrycznego znasz z teorii i doświadczeń i domyślam się, ze te "doświadczenia" istnienia prądu masz możliwość obserwować codziennie korzystając z udogodnień wszelakiego rodzaju sprzętu z wtyczką lub baterią dlaczego więc z takim uporem zaprzeczasz, że moga istnieć ludzie, którzy maja taką 'wtyczkę' do odbioru mocy Boga? że tam moc Boga nie jest przez ciebie mierzalna dowodzi jedynie, ze nie posiadasz przyrządu do pomiaru tej mocy i z braku twojego 'wyposarzenia' nie rób zaprzeczenia czegoś czego ty akurat nie umiesz zmierzyć. i takie zakończenie jest zgodne z logiką Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 61.29.98.* 12.09.04, 09:20 D: no panie kolego po fachu tu cię mam K: ??? D: istnienie prądu elektrycznego znasz z teorii i doświadczeń i domyślam się, ze te "doświadczenia" istnienia prądu masz możliwość obserwować codziennie korzystając z udogodnień wszelakiego rodzaju sprzętu z wtyczką lub baterią dlaczego więc z takim uporem zaprzeczasz, że moga istnieć ludzie, którzy maja taką 'wtyczkę' do odbioru mocy Boga? K: Bowiem o istnieniu pradu elektrycznego moze sie przekonac kazdy, chocby wsadzajac kawalek drutu do kontaktu. Kazdego prad wtedy kopnie, niezaleznie czy wierzy w jego istnienie, czy nie. Odroznij halucynacje (widzenia tzw. boga) od rzeczywistosci (istnienie pradu elektrycznego)... D: że tam moc Boga nie jest przez ciebie mierzalna dowodzi jedynie, ze nie posiadasz przyrządu do pomiaru tej mocy i z braku twojego 'wyposarzenia' nie rób zaprzeczenia czegoś czego ty akurat nie umiesz zmierzyć. K: Widzisz, woltomierz czy amperomierz pokazuja istnienie pradu niezaleznie od obserwatora. Zas tzw. boag obserwuja jedynie ci, co chca, abu ow stwor istnial. To cala roznica, bowiem wiara religijna to gorma autyzmu i schizofrenii, tzw. myslenie zyczeniowe (wishful thinking)... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 12.09.04, 10:07 Gość portalu: Kagan napisał(a): > To cala roznica, bowiem wiara religijna to gorma autyzmu i schizofrenii, tzw. > myslenie zyczeniowe (wishful thinking)... widzisz Kagan myśmy dyskutowali o dwóch różnych sprawach ty w swoim uporze i "zaślepieniu" nawet nie zwróciłeś na to uwagi ja nigdzie nie użyłam slowa "wiara w Boga" a używałam określenia" doświadczanie Boga" ty mi na to o voltomierzu i amperomierzu a ja ci na to mogę TYLKO jedno żywy organizm człowieka JEST takim urządzeniem do doświadczania Boga nie biorę odpowiedzialności za to, że na bazie doświadczania Boga zbudowano piramidę wiary i religii ja nie biorę udziału w "utrzymywaniu" tej schizofrenicznej piramidy wiary, ale jednocześnie nie podważam, nie mając na to dowodów, istnienia doświadczeń innych ludzi doświadczających Boga pozostaje jeszcze kwestia czy ja mam za sobą takie doświadczenia jeśli napiszę, że je mam, to ty napiszesz, że zgodnie z twoją logiką to ja mam doświadczenia schizofreniczne no to na to ja mogę jedynie ci napisać, że...zgodnie z twoją logiką tak jest w istocie czy to cokolwiek zmienia? dla mnie nic a nic czy dla ciebie jest to dodatkowy dowód na twoją tezę o nieistnieniu Boga? tak, bo wystarczy iż udowodnisz(czy mi?), że mam schizofrenię to jesteś nadal w swoim punkcie wyjścia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 61.29.98.* 12.09.04, 10:36 Kagan napisał: To cala roznica, bowiem wiara religijna to forma autyzmu i schizofrenii, tzw. myslenie zyczeniowe (wishful thinking)... danek4: widzisz Kagan myśmy dyskutowali o dwóch różnych sprawach ty w swoim uporze i "zaślepieniu" nawet nie zwróciłeś na to uwagi ja nigdzie nie użyłam slowa "wiara w Boga" a używałam określenia" doświadczanie Boga" ty mi na to o voltomierzu i amperomierzu K: To jedno i to samo: jesli cos obiektywnie nie istnieje, to "doswiadczaja" to tylko ci, co chca to doswiadczyc, czyli ci, co wierza, inni nie... D: a ja ci na to mogę TYLKO jedno żywy organizm człowieka JEST takim urządzeniem do doświadczania Boga nie biorę odpowiedzialności za to, że na bazie doświadczania Boga zbudowano piramidę wiary i religii K: Znow: jaki masz na to dowod? ludzie "doswiadczaja" UFO - czy to jest dowod na istnienie UFO? Pramide wiary i religii zbudowano na findamentach przywidzen chorych umyslow, wiec to marne fundamenty... D: ja nie biorę udziału w "utrzymywaniu" tej schizofrenicznej piramidy wiary, ale jednocześnie nie podważam, nie mając na to dowodów, istnienia doświadczeń innych ludzi doświadczających Boga K: Juz ci pisalem, ze indywidualne doswiadczenia nie sa zadnym dowodem naukowym. ja moge twierdzic, ze widzialem krasnoludki, i znajde bez trudu setki tych, co je tez widzieli (szczegolniem jak im dobrze zaplace)... D: pozostaje jeszcze kwestia czy ja mam za sobą takie doświadczenia jeśli napiszę, że je mam, to ty napiszesz, że zgodnie z twoją logiką to ja mam doświadczenia schizofreniczne K: Niestety... Schizofrenia polega na widzeniu swiata takim, jakim chce go schizofrenik widziec (swiadomie, a najczesciej nieswiadomie)... D: no to na to ja mogę jedynie ci napisać, że...zgodnie z twoją logiką tak jest w istocie czy to cokolwiek zmienia? dla mnie nic a nic czy dla ciebie jest to dodatkowy dowód na twoją tezę o nieistnieniu Boga? tak, bo wystarczy iż udowodnisz(czy mi?), że mam schizofrenię to jesteś nadal w swoim punkcie wyjścia K: Jesli masz schizofrenie, do czego sie przyznajesz, to powinnas sie tego nie wstydzic, a ja leczyc. Jej sie nie wyleczy do konca, ale mozna usunac orawie 100% objawow, i prowadzic prawie normalne zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 12.09.04, 11:15 Gość portalu: Kagan napisał(a): > K: Jesli masz schizofrenie, do czego sie przyznajesz, to powinnas sie tego nie > wstydzic, a ja leczyc. Jej sie nie wyleczy do konca, ale mozna usunac orawie > 100% objawow, i prowadzic prawie normalne zycie... > no tak szybko się uchwyciłeś mojego zdania o "mojej schizofrenii" jakby to był dowód na nieistnienie Boga a to zdanie to był tylko dowód, że ty WSZYSTKO przyjmiesz aby TYLKO być w zgodzie z twoim widzeniem świata ale to ci nie wystarcza ty chcesz jeszcze aby WSZYSCY inni na świat też patrzyli tak jak ty i na podstawie jednego mojego zdania wysyłasz mnie na leczenie abym ten świat zobaczyła tak jak ty go widzisz ale ja wcale nie twierdzę, że 2+2 nie jest $ ani nie podważam, że voltomierz i amperomierz mierzą pewne parametry prądu elektrycznego to gdzie ty dopatrzyłeś się mojej schizofrenii? w moim zdaniu o "doświadczaniu Boga" przez człowieka jako osobę? porównałeś to "doświadczanie" do widywania przez ciebie krasnoludków w bajkach? mnie nie przeszkadza, że ty zobaczysz krasnoludka czy UFO mnie jako osobie będzie przeszkadzać, jak ty NAKAŻESZ mi temu krasnoludkowi z twoich widzeń oddawać pokłon pod groźbą kary dla mnie lub dopuścisz się innego haniebnego względem mnie czynu powołując się na słowa widzianego przez ciebie krasnoludka. a teraz mi napisz z jakiej to mojej schizofrenii mam się leczyć, bo doprawdy sama dyskusja z tobą chyba nie jest wystarczającym powodem? a może się mylę? może według ciebie to już powód? załóżmy, że tak, że sama dyskusja jest wystarczającym powodem do leczenia schizofrenii to napisz mi jeszcze, że lekarstwem na nią jest jakaś tajemnicza tabletka zakazująca dyskusji albo inna tajemnicza tabletka, która "nakaże mi" z tobą się zgodzić, czyli nie istnieje dowód logiczny na istnienie Boga masz na to jakąś swoją logikę inną niż 2+2=4? bo ja nie, i w takim przypadku mogę jedynie napisać, że Kagan uważa iż takiego dowodu nie ma a ja nie dysponuję dowodem aby Kaganowi logicznie udowodnić, że jemu ten dowód do niczego nie jest potrzebny poza jedynie przyznaniem mu racji, że jego logika jest OK tak Kaganie póki wiesz do czego służy voltomierz i amperomierz i wiesz, że 2+2 to cztery i wiesz wiele innych logicznych spraw na ziemi, mnie to absolutnie nie przeszkadza, póki nie dopuścisz się względem mnie haniebnego czynu ale z tego co wiem, to haniebnych czynów nie dopuszczają się tylko maszyny ani materia we wszelkiej postaci czyli... znowu jesteśmy w punkcie wyjścia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 13.09.04, 13:26 Kagan: Jesli masz schizofrenie, do czego sie przyznajesz, to powinnas sie tego nie wstydzic, a ja leczyc. Jej sie nie wyleczy do konca, ale mozna usunac prawie 100% objawow, i prowadzic prawie normalne zycie... danek4 napisała: no tak szybko się uchwyciłeś mojego zdania o "mojej schizofrenii" jakby to był dowód na nieistnienie Boga a to zdanie to był tylko dowód, że ty WSZYSTKO przyjmiesz aby TYLKO być w zgodzie z twoim widzeniem świata ale to ci nie wystarcza ty chcesz jeszcze aby WSZYSCY inni na świat też patrzyli tak jak ty i na podstawie jednego mojego zdania wysyłasz mnie na leczenie abym ten świat zobaczyła tak jak ty go widzisz K: NIE, abys ten swiat zobaczyla, jakim jest naprawde, a nie takim, jakim chcesz go widziec. Niebezpiecznie jest zyc zludzeniami i wsrod zludzen... D: ale ja wcale nie twierdzę, że 2+2 nie jest $ (???) ani nie podważam, że voltomierz i amperomierz mierzą pewne parametry prądu elektrycznego to gdzie ty dopatrzyłeś się mojej schizofrenii? K: Kazdy wierzacy jest schizofrenikiem, bo widzi swiat nie taki, jaki on jest, ale taki, jaki chce go widziec... D: w moim zdaniu o "doświadczaniu Boga" przez człowieka jako osobę? K: Doswiadczanie nieistniejacego to dowod omamow, halucynacji i innych zludzen optycznych czy sluchowych... D: porównałeś to "doświadczanie" do widywania przez ciebie krasnoludków w bajkach? K: Oczywiscie: krasnoludki istnieja tak samo realnie jak twe zydowskie bozki Jehowa czy Jeszua ben Miriam (po grecku Jezus)... D: mnie nie przeszkadza, że ty zobaczysz krasnoludka czy UFO K: Mnie tez nie przeszkadza, gdy widzisz "matkie boskie", ale tylko jak te zwidy trzymasz dla siebie, i nie chcesz mych pieniedzy aby finasowac twe gusla... D: mnie jako osobie będzie przeszkadzać, jak ty NAKAŻESZ mi temu krasnoludkowi z twoich widzeń oddawać pokłon pod groźbą kary dla mnie lub dopuścisz się innego haniebnego względem mnie czynu powołując się na słowa widzianego przez ciebie krasnoludka. K: Ja krasnolkudkow nie widuje: to byl tylko przyklad... D: a teraz mi napisz z jakiej to mojej schizofrenii mam się leczyć, bo doprawdy sama dyskusja z tobą chyba nie jest wystarczającym powodem? K: Z widzen, slyszen itp. zydowskich bozkow... D: a może się mylę? K: Twierdzac, iz owe bozki istnieja realnie, poza twym umyslem... D: może według ciebie to już powód? K: Jest, tyle ze decyzja o leczeniu nalezy do Ciebie... D: załóżmy, że tak, że sama dyskusja jest wystarczającym powodem do leczenia schizofrenii to napisz mi jeszcze, że lekarstwem na nią jest jakaś tajemnicza tabletka zakazująca dyskusji albo inna tajemnicza tabletka, która "nakaże mi" z tobą się zgodzić, czyli nie istnieje dowód logiczny na istnienie Boga masz na to jakąś swoją logikę inną niż 2+2=4? K: Nie ma cudownej tabletki, co leczy schizofrenie, ale sa srodki niejako "cucace", co wyrywaja umysl z tego myslenia zyczeniowego... D: bo ja nie, i w takim przypadku mogę jedynie napisać, że Kagan uważa iż takiego dowodu nie ma a ja nie dysponuję dowodem aby Kaganowi logicznie udowodnić, że jemu ten dowód do niczego nie jest potrzebny poza jedynie przyznaniem mu racji, że jego logika jest OK K: Placzesz sie... D:tak Kaganie póki wiesz do czego służy voltomierz i amperomierz i wiesz, że 2+2 to cztery i wiesz wiele innych logicznych spraw na ziemi, mnie to absolutnie nie przeszkadza, póki nie dopuścisz się względem mnie haniebnego czynu ale z tego co wiem, to haniebnych czynów nie dopuszczają się tylko maszyny ani materia we wszelkiej postaci czyli... znowu jesteśmy w punkcie wyjścia K: Tak, bo dyskutuje ze schizofreniczka, co nie chce przyjac do wiadomosci swej choroby, bo sie jej wstydzi, jako "opetania" przez Szatana... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 13.09.04, 15:59 Gość portalu: Kagan napisał(a): > K: NIE, abys ten swiat zobaczyla, jakim jest naprawde, a nie takim, jakim > chcesz go widziec. Niebezpiecznie jest zyc zludzeniami i wsrod zludzen... Kagan ze schizofrenikiem się nie dyskutuje o...niczym na poważnie chyba, że tak na poważnie dyskutuje ze sobą dwóch shizofreników masz inny pogląd na tę sprawę? > K: Kazdy wierzacy jest schizofrenikiem, bo widzi swiat nie taki, jaki on jest, > ale taki, jaki chce go widziec... a ja ci już jak mantrę powtórzę, że ja pisałam cały czas nie o WIERZE w BOGA a o DOŚWIADCZANIU Boga nie widzisz różnicy pomiędzy wiarą i doświadczeniem? to jaki ty świat oglądasz? bez takiej różnicy? > > D: w moim zdaniu o "doświadczaniu Boga" przez człowieka jako osobę? > K: Doswiadczanie nieistniejacego to dowod omamow, halucynacji i innych zludzen a udowodnij też doświadczalnie a nie negacją czegoś co nie istnieje a co ty nazywasz omamem i halucynacją znasz przekazy tych omamów i halucynacji? krzew gorejący? podobno jeden tylko i nie ma świadków też nie wierzę, że krzak był gorejący i ...bez straży pożarnej nie mogli go ugasić aby sobie rósł dalej > D: porównałeś to "doświadczanie" do widywania przez ciebie krasnoludków w > bajkach? > K: Oczywiscie: krasnoludki istnieja tak samo realnie jak twe zydowskie bozki > Jehowa czy Jeszua ben Miriam (po grecku Jezus)... a czy ja wymieniłam choć jednego bożka? czy ty nadal rozmawiasz ze mną? chyba to jednak ty masz jakies przywidzenia słowne > > D: mnie nie przeszkadza, że ty zobaczysz krasnoludka czy UFO > K: Mnie tez nie przeszkadza, gdy widzisz "matkie boskie", ale tylko jak te > zwidy trzymasz dla siebie, i nie chcesz mych pieniedzy aby finasowac twe > gusla... ja piszę, że mi nie przeszkadza jak ty zobaczysz a ty mi na to, że tobie nie przeszkadza JAK JA WIDZĘ "matkę boską" czy ja o sobie napisałam, że widzę matkę boską czy cokolwiek co nie jest materią do zmierzenia i zważenia? znowu masz omamy na mój temat co ja widzę? > > D: mnie jako osobie będzie przeszkadzać, jak ty NAKAŻESZ mi temu krasnoludkowi > z twoich widzeń oddawać pokłon pod groźbą kary dla mnie lub dopuścisz się > innego haniebnego względem mnie czynu powołując się na słowa widzianego przez > ciebie krasnoludka. > K: Ja krasnolkudkow nie widuje: to byl tylko przyklad... a ja na tym twoim przykładzie napisałam, że pokłonów twoim wizjom nie zamierzam składać starczy tych wizji i omamów na mój temat w twoim wykonaniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.09.04, 15:06 Cześć. W konkluzji napisałaś: "starczy tych wizji i omamów na mój temat w twoim wykonaniu". Prześledziłem posty. Podsumowanie krótkie, zwięzłe i na temat. Mój komentarz brzmi: oto cały Kagan, cały on. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 14.09.04, 21:36 Gość portalu: Smakosz napisał(a): > Cześć. > W konkluzji napisałaś: "starczy tych wizji i omamów na mój temat w twoim > wykonaniu". > Prześledziłem posty. > Podsumowanie krótkie, zwięzłe i na temat. > Mój komentarz brzmi: oto cały Kagan, cały on. > Pozdrawiam, > Smakosz. Cześć dzięki za trud włożony w czytanie dyskusji o czymś co nieistnieje :))) no bo jak logicznie dyskutować o czymś co nie istnieje według jednego z dyskutantów? pozostaje jedynie podyskutować sobie o ...logiczności(lub jej braku) wizji krasnoludków rozmawiających na temat czy człowiek istnieje, bo w bajce jest napisane....itd :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 08:26 Cześć. Napisałaś: "dzięki za trud włożony w czytanie dyskusji o czymś co nieistnieje". No problem. Żeby tak rzec: włożyć palec w oko Kaganowi za tę jego niefortunną pewność siebie należało się. Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.209.* 15.09.04, 13:44 Znow uciekasz sie do przemocy fizycznej, zworem "sw." inkwizycji... WSTYD! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.209.* 15.09.04, 13:46 To nie jest dyskusja o istnieniu kagana, ale tzw. boga. Uciekajac sie do niegodnych atakow ad personam na ma skromna osobe, udowadniasz, ze nie jestes dla mnie partnerem do dyskusji... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 67.131.131.* 16.09.04, 21:28 To w takim razie powinna sie leczyc zdecydowana wiekszosc ludzi na swiecie. Jestes dobry Kagan, potrafisz z tlumow zrobic ofiary choroby psychicznej, natomiast siebie stawiac ponad poprzeczke i starac sie gorowac nad tymi wszystkimi schorzalymi. Jestem pod wrazeniem... powiem ci tylko jedna rzecz, jestes skonczonym kretynem, ktory sam powinien sie leczyc. Jestem wlasciwie pelen uznania dla ludzi ktorzy jeszcze chca z toba dyskutowac i sie niepotrzebnie produkuja.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.R. Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.ifw-kiel.de 14.09.04, 18:15 Nie rozumiem, po co ten watek sie jeszcze ciagnie. Przeciez Kagan juz ponad wszelka watpliwosc udowodnil, ze logik z niego kiepskiej jakosci... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 14.09.04, 21:44 Gość portalu: J.R. napisał(a): > Nie rozumiem, po co ten watek sie jeszcze ciagnie. Przeciez Kagan juz ponad > wszelka watpliwosc udowodnil, ze logik z niego kiepskiej jakosci... logik to może z niego nie taki kiepski ja po prostu nie za bardzo mogę uwierzyć, że wykształcony elektryk niekieruje się logiką przy wykonywaniu swojej pracy ale to nie oznacza, że logika prądu w przewodzie jest tożsama z logiką pioruna i Kagan powinien o tym wiedzieć a jak chce zaprzeczyć, to niech mi poda przewidywany przez niego (logicznie) ślad pioruna na niebie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.209.* 15.09.04, 13:49 I znow dyskusja zeszla na niegodne ataki ad personam na ma osobe. A droge pioruna na niebie latwo przewidziec: tam, gdzie jest najmniejszy opor. A ze atmosfera nie jest statyczna, to i piorun wydaje sie isc droga kreta... Ale w ogolnych granicach wiadomo, gdzie uderzy: szybciej w wysokie drzewo niz w niski krzak. Stad warto jest miec piorunochron... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 15.09.04, 17:06 Gość portalu: kagan napisał(a): > I znow dyskusja zeszla na niegodne ataki ad personam na ma osobe. A droge > pioruna na niebie latwo przewidziec: tam, gdzie jest najmniejszy opor. A ze > atmosfera nie jest statyczna, to i piorun wydaje sie isc droga kreta... Ale w > ogolnych granicach wiadomo, gdzie uderzy: szybciej w wysokie drzewo niz w niski > > krzak. Stad warto jest miec piorunochron... no sam widzisz Kagan podobnie jest z Bogiem i ...krętą drogą wiary i tak można przewidzieć, że...itd no to sobie wędruj dalej krętymi drogami swojej logiki chowając się po krzakach i omijając wysokie drzewa i buduj piorunochrony w miejscach przewidywanego najmniejszego oporu i tylko zapamiętaj aby nie zapomnieć osobistego piorunochronu jak w drogę na wprost zechcesz wyruszyć bo cały czas robić analizy oporu powietrza w drodze to raczej trudno bez stałego opomiarowania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.209.* 15.09.04, 13:52 Atakujac mnie ad personam udowadniasz swa malosc... A powszechnosc zabobonu nie swiadczy o jego slusznosci. Nie mam nic przeciwko religii czy wierze religijnej, jesli pozostaje ona sprawa prywatna, podobnie jak nie przeszkadza mi czy moj sasiad jest alkoholikiem, narkomanem, pedalem itp., dopoki nie wyjedzie pijany albo po dragach samochodem na ulice, albo zacznie sie do mnie sexualnie dobierac. Ale religianci robia ze swych zabobonow i gusel niejako obowiazek dla wszystkich, i kaza mi je finansowac z mych podatkow. Nawet w Australii rzad finansuje szkoly katolickie, gdzie dzieciom sie wbija bzdury do glow, z moich pieniedzy. Stad moj antyklerykalizm. Mnie narkotyki nie sa potrzebne do szczecia. Smierc osob bliskich przyjmuje np. jako naturalna konsekwencje ich przyjscia na swiat - wobec wieku naszego wszechswiata 50 lat w te czy druga strone nie ma przeciez znaczenia... Jesli zas Bog jest tak potezny, jak twierdza religianci, to czemu nie zbuduje swym wiernym swiatyn, tylko siegaja oni do mej kieszeni? A ja, coz, widze swiat trzezwo, jaki jest, i wcale mi sie on nie podoba, ale staram sie go ulepszyc na tyle, ile moge. Jestem po prostu trzezwym realista, a nie odurzonym narkotykiem wiary bezmyslnym i latwym do manipulowania religiantem... Pozdr. K. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek.rothert Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 15.09.04, 15:36 Co ma finansowanie religii z podatkow do "dowodu logicznego" na nieistnienie Boga? Wg mnie nic. Nie obraz sie za argument ad personam (zreszta wcale nie taki straszny), ale chyba tylko na takie reagujesz, bo na moj poprzedni wpis nie doczekalem sie odpowiedzi: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729&a=15308111 Pozdrawiam J.R. Gość portalu: kagan napisał(a): > Atakujac mnie ad personam udowadniasz swa malosc... > A powszechnosc zabobonu nie swiadczy o jego slusznosci. Nie mam nic przeciwko > religii czy wierze religijnej, jesli pozostaje ona sprawa prywatna, podobnie > jak nie przeszkadza mi czy moj sasiad jest alkoholikiem, narkomanem, pedalem > itp., dopoki nie wyjedzie pijany albo po dragach samochodem na ulice, albo > zacznie sie do mnie sexualnie dobierac. Ale religianci robia ze swych zabobonow > > i gusel niejako obowiazek dla wszystkich, i kaza mi je finansowac z mych > podatkow. Nawet w Australii rzad finansuje szkoly katolickie, gdzie dzieciom > sie wbija bzdury do glow, z moich pieniedzy. Stad moj antyklerykalizm. > Mnie narkotyki nie sa potrzebne do szczecia. Smierc osob bliskich przyjmuje np. > > jako naturalna konsekwencje ich przyjscia na swiat - wobec wieku naszego > wszechswiata 50 lat w te czy druga strone nie ma przeciez znaczenia... > Jesli zas Bog jest tak potezny, jak twierdza religianci, to czemu nie zbuduje > swym wiernym swiatyn, tylko siegaja oni do mej kieszeni? > A ja, coz, widze swiat trzezwo, jaki jest, i wcale mi sie on nie podoba, ale > staram sie go ulepszyc na tyle, ile moge. Jestem po prostu trzezwym realista, a > > nie odurzonym narkotykiem wiary bezmyslnym i latwym do manipulowania > religiantem... > Pozdr. > K. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 15.09.04, 17:21 Gość portalu: kagan napisał(a): > Jestem po prostu trzezwym realista, a > > nie odurzonym narkotykiem wiary bezmyslnym i latwym do manipulowania > religiantem... > Pozdr. > K. wyobraź sobie, że ja także i dlatego właśnie starałam ci się wykazać, że Bóg nie jest do manipulowania logiką przez nikogo czy wierzącego w Boga czy ateistę jedynym dowodem jest tylko osobiste doświadczenie ale logika nie stoi w sprzeczności z umożliwieniu ludziom takiego doświadczenia to, że wypaczono istotę wiary i nauki to inna sprawa nauka, ta w laboratoriach, także ma za sobą niejedną fałszywą naukę a że wiara jest starsza niż nauka? może nie tyle starsza ile zawsze zdecydowanie mniej ludzi posługiwało się na co dzień nauką a byli tacy, którzy z nauki czynili narzędzie do utrzymywania ludzi w dalszej nieświadomości i podtrzymywaniu wiary w mity i gusła i cuda po to.... to już tych "nauczycieli" należałoby zapytać po co im to Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 13:28 Jesli Bog jest poza logika, to co robia te wszystkie wydzialy i doktorowie, w tym (re)habilitowani teologii? Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 20:03 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Jesli Bog jest poza logika, to co robia te wszystkie wydzialy i doktorowie, w > tym (re)habilitowani teologii? chcą sobie po prostu podyskutować tak jak mniej więcej my tutaj ale my tutaj i tak jesteśmy lepsi a raczej uczciwsi bo nie podpieramy się dyplomami a jedynie naszą osobistą wiara czy niewiarą no i oczywiście sami dopłacamy do przyjemności dyskusji i swojego myślenia , z logiką czy bez nawet czyli nikt nam tu nie może zarzucić iż czerpiemy korzyści materialne wykorzystując braki logiki u innych :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 67.131.131.* 16.09.04, 22:18 Ale z toba nie da sie inaczej dystkutowac, mozna wysunac setki, tysiace argumentow a ty wciaz bedziesz krecil jedno i to samo. Ludzie sa juz znuzeni tym kreceniem i zeby urozmaicic pogawetke, mowia rozne rzeczy. Obudz sie wreszcie, albo przestan snic jednym i tym samy snem i w koncu grac takiego pokrzywdzonego. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 22:45 Gość portalu: XXX napisał(a): > Ale z toba nie da sie inaczej dystkutowac, mozna wysunac setki, tysiace > argumentow a ty wciaz bedziesz krecil jedno i to samo. Ludzie sa juz znuzeni > tym kreceniem i zeby urozmaicic pogawetke, mowia rozne rzeczy. Obudz sie > wreszcie, albo przestan snic jednym i tym samy snem i w koncu grac takiego > pokrzywdzonego. XXX i po co to napisałeś? tak bez adresu? w świat? do Boga? może wysłucha twoje wołanie? a może wysłucha twoje bezsilne argumenty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.dyn.optonline.net 18.09.04, 15:33 To bylo kierowane do Kagana, a ze wypowiedz przesunela sie troche dalej a nie jest tuz pod jego "wypowiedzia" to juz inna sprawa. Ja juz tyle sie wyargumentowalem ze dalem juz sobie na luz. Dyskusje z ludzmi ktorzy stukaja non stop to samo jest juz naprawde nudne. Mozesz produkowac sie niewiadomo jak bardzo, mozesz wyszukiwac coraz to nowszych argumentow, a oni krotko cie skwituja stara spiewka. Ja juz znam na pamiec Kagana teksty, stary tekst "ataki ad personam" powtarza nawet jak sie nawet o nim nie mowi :) Dla mnie to on jest starym cymbalem ktory zamiast konkretnie dyskutowac na forum, powalac kolejnymi argumentami, to caly czas robi zamieszanie na forum i bezustannie sie powtarza. Ktos kto go regularnie sledzi, z latwoscia moze dojsc do wniosku ze on sam ma niepokolei w glowie. To tyle na ten temat... Odpowiedz Link Zgłoś
k123456 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 15.09.04, 20:41 Przyjmijmy, że jednak Bóg istnieje. Według religii mam oddawać mu cześć. A niby dlaczego? Czy kiedykolwiek prosiłem go, abym mógł pojawić się na tym świecie? Czy nie jest on mi raczej winien alimentów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.09.04, 06:21 Hi hi hi... cześć. 1. Alimenty od Boga? Dobre. Poczekaj może na Sąd Ostateczny, będziesz miał okazję się upomnieć. 2. Jak sądzisz, czy po orzeczeniu na Ostatecznym będzie możliwa apelacja? Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 13:26 Stworzyl nas a pozniej porzucil, wiec... A odwolanie do wyzszych ELOHIM... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 13:26 Stworzyl nas a pozniej porzucil, wiec... A odwolanie do wyzszych ELOHIM... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dowiarek Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 19:46 Przypisywanie Bogu takich działań jak tworzenie istot rozumnych (bez możliwości zasięgnięcia ich opinii, czy chcą być stworzone), przewrotne danie im wolnej woli, a na koniec rodzaj "rozliczenia" z ich działalności, czyli tzw. Sąd Ostateczny to czysta naiwność i głupota. Istota, która ma być absolutnym ideałem i doskonałością miałaby zajmować się takimi głupotami? To projekcja naszych ludzkich cech na coś, czego nie możemy objąć rozumem. Czy ja, zrobiwszy sobie bałwana ze śniegu mam go chłostać za to, że roztapia się w promieniach wiosennego słońca? Czy karzemy oddaniem na złom pociąg, który rozjechał człowieka? Prawdziwy Bóg po stworzeniu świata czy wszechświata nie powinien nigdy się wtrącać do jego funkcjonowania. W innym przypadku należy przyjąć, że cudami i objawieniami usiłuje prowizorycznie załatać swoje niedoróbki. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 08:42 k123456 napisał: > Przyjmijmy, że jednak Bóg istnieje. Według religii mam oddawać mu cześć. > A niby dlaczego? Czy kiedykolwiek prosiłem go, abym mógł pojawić się na tym > świecie? Czy nie jest on mi raczej winien alimentów? ty mu cześć a on ci alimenty :))) pasuje? tylko jeszcze trzeba ustalić ile czci za ile alimentów albo ile alimentów za ile czci no i spór mamy gotowy na całe życie, chyba, że z alimentów wyrośniemy a cześć wzajemną sobie oddawać i tak będziemy-to wersja dla dorosłych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 13:25 Nawet jesli Bog istnieje, to skad macie te niezachwiana pewnosc, iz zyczy on sobie waszej czci? Przeciez jestescie wobec Boga dalej niz od nas jest tasiemiec (intelektualnie, nie fizycznie)... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 20:22 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Nawet jesli Bog istnieje, to skad macie te niezachwiana pewnosc, iz zyczy on > sobie waszej czci? Przeciez jestescie wobec Boga dalej niz od nas jest > tasiemiec (intelektualnie, nie fizycznie)... Pewność? człowiek? człowiek może mieć pewność, że 2+2=4 i tak dalej człowiek ma pewność, ze jak wie ile to jest 4 to może ze swoją logiką posuwać się dalej to nie człowiek ma pewność, ale Bóg-i taka jest różnica w relacji człowieka z Bogiem a cześć? czyż jeśli tobie pozdrowieniem oddam cześć twojemu istnieniu to czyż sobie tym samym nie dodaję także czci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 13:27 Masz racje! Stworzyl ciebie a pozniej porzucil, wiec naleza ci sie BOSKIE ALIMENTA! Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 20:29 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Masz racje! Stworzyl ciebie a pozniej porzucil, wiec naleza ci sie BOSKIE > ALIMENTA! no nie rozpędzaj się tak Kagan do tych alimentów ja rozumiem sierocie zawsze mało ale napisano, że własnoręcznie to Bóg stworzył tylko Adama i Ewę i dalej napisano, że o nich zadbał jak należało się człowiekowi w tamtych czasach nic tam nie ma o klęskach głodu czy chłodu (u Adama i Ewy), nawet mieli czym wykarmić swoje dzieci do pełnoletności potem jeszcze jako Stwórca wziął czynny udział przy narodzinach Jezusa i o zwrot alimentów to co najwyżej Józef może się upominać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dowiarek Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 20:34 stworzył, ale zastaił na nich - węża, drzewo, itp. Jedna z możliwych konkluzji to taka, że stworzył dla własnej rozrywki. No bo niby na co? Zostawił ich, poszedł sobie gdzieś, a tu wąż wspólnie z Ewą narobił dziadowstwa. Po co ten wąż? Po co to kuszenie? Pastwił się nad naszymi biednymi praocjami od samego początku. Poza tym, jako Wszechwiedzący, od początku wiedział, czym się to skończy. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 20:50 Gość portalu: dowiarek napisał(a): > Poza tym, jako Wszechwiedzący, od początku wiedział, czym się to > skończy. pewnie wiedział, tak jak my wiedzieliśmy, że "zapałki w ręku dziecka to pożar"- tak kiedyś na zapałkach pisali a pomimo tego zapałki były produkowane i dzieci też Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dowiarek Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 20:57 Ja nie napisałem tego ot tak sobie, ani po to, aby kogos obrazić. chciałem tylko zwrócić uwagę, że naszewyobrażenia o Bogu nie mają nic wspólnego z Jego prawdziwą naturą. Być może przejawem Jego istnienia są owe nieskończoności, nieprzeliczalności, kwanty, itp. Możliwe do opisania językiem matematyki wyższej, ale nie do wyobrażenia. Świetnie pisał o tym znany amerykański fizyk R. Feynmann. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 16.09.04, 21:09 Gość portalu: dowiarek napisał(a): > Ja nie napisałem tego ot tak sobie, ani po to, aby kogos obrazić. chciałem > tylko zwrócić uwagę, że naszewyobrażenia o Bogu nie mają nic wspólnego z Jego > prawdziwą naturą. może Kaganowi właśnie o to chodziło, aby unaocznić wierzącym, że nasze wyobrażenia o Bogu pokazywane i nauczane przez religiantów przy obecnym stanie wiedzy i wykształcenia społeczeńst cywilizowanych przynoszą więcej szkody Bogu niż pożytku człowiekowi Kaganie przepraszam, że napisałam co uważałam, że było Twoją intencją przy założeniu tego wątku postąpilam analogicznie jak religijni ludzie postępują z Bogiem, czy Bogu przypisują....itd. itp Dlatego ja pisałam o DOŚWIADCZANIU Boga jako....i tu każdy już musi radzić sobie sam...lub z pomocą tzw. Boga właśnie :))) > Być może przejawem Jego istnienia są owe nieskończoności, nieprzeliczalności, > kwanty, itp. Możliwe do opisania językiem matematyki wyższej, ale nie do > wyobrażenia. > Świetnie pisał o tym znany amerykański fizyk R. Feynmann. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 18.09.04, 08:51 A wiec zgadzamy sie, ze owe nieskończoności i nieprzeliczalności sa dowodem na zgubny wplyw religii na nauke. Newton, co wynalazl rozniczki polehajace przeciez na dzieleniu przez zero, drugie pol, zycia spedzil nad daremnymi studiami biblijnymi... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 18.09.04, 09:27 Gość portalu: Kagan napisał(a): > A wiec zgadzamy sie, ze owe nieskończoności i nieprzeliczalności sa dowodem na > > zgubny wplyw religii na nauke. Newton, co wynalazl rozniczki polehajace > przeciez na dzieleniu przez zero, drugie pol, zycia spedzil nad daremnymi > studiami biblijnymi... > Pozdr. w obszarze nieskończoności i nieprzeliczalności to ja się nie poruszam już od dawna więc nie wiem co współczesne nauki mają w tym temacie zgubnego dla istnienia/nieistnienia Boga mnie interesowało w tej dyskusji oddzielenie zgubnego wpływu religii na możliwości doświadczania samemu czy Bóg jest czy też go nie ma a co potem taki osobnik z tym doświadczeniem(na tak) zrobi to ja sobie mogę sama poczytać i ewentualnie z kimś innym o tym porozmawiać bez barykady z jakimś tam ołtarzem na ofiary czy tubą propagandową z ambony czy pieniami z minaretu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.perm.iinet.net.au 20.09.04, 04:24 Niemniej chyba sie zgadzasz, ze religia nie da sie pogodzic z nauka, bowiem rekigia bierze wszystko na wiare, a wierzyc mozna we wszystko w co "dusza" wierzyc zapragnie: w zydowskiego bozka Jehowe, albo w nasza swojska Sierotke Marysie... A nauka domaga sie obietywnych dowodow, niezaleznych od wiary badz niewiary konkretnego naukowca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Kagan, do tablicy! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 11:49 Kagan, nie odpowiedziałeś: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729&wv.x=2&a=15835214 doczekam się, czy pasujesz? Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, do tablicy? IP: *.perm.iinet.net.au 20.09.04, 04:22 Koles, do tablicy to ja cie moge wywolac, a nie na odwrot... I uzbroj sie w cierpliwosc, bo ja mam inne zajecia niz siedzenie na tym forum... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: _ja_ Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.telia.com 18.09.04, 09:04 Do Kagana Trudne tematy poruszasz,dowody to jest to czego wierzacy sobie jak najmniej zycza. Zajrzyj na forum : www.ploty.com/guetbook/ znajdziesz tam kilku któtym w lepkach rozjasnic nieco trzeba,ja juz nie mam sily Pzdr. ________________________________________________________________________________ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: _ja _ Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.telia.com 18.09.04, 09:07 Korekta linku dla Kagana. www.ploty.com/guestbook/ Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 18.09.04, 09:32 Gość portalu: _ja_ napisał(a): > Do Kagana > > Trudne tematy poruszasz,dowody to jest to czego wierzacy sobie jak najmniej > zycza. > Zajrzyj na forum : > tzw wierzący nie potrzebują dowodów na istnienie Boga a jedynie tzw wierzący potrzebują cudów na potwierdzenie jego istnienia i wierzą w te cuda a nie w Boga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: _ja_ Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.telia.com 18.09.04, 13:47 Trafnie to ujoles Danku4, w Polsce 99,5% to tacy wierzacy którze w cuda wierza, gdy Bozej pomocy w trudnych dla nich chwilach nie otrzymuja - odwracaja swe oblicze w kierunku K.Marxa i z tamtad pomoc otrzymuja ,skresliles PRL , to nie trup jeszcze,to tylko stan nieswiadomosci,coma . Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 18.09.04, 20:59 Gość portalu: _ja_ napisał(a): > gdy Bozej pomocy w trudnych dla nich chwilach nie otrzymuja - odwracaja swe > oblicze w kierunku K.Marxa i z tamtad pomoc otrzymuja ,skresliles PRL , > to nie trup jeszcze,to tylko stan nieswiadomosci,coma . to chyba trochę inaczej nie "odwracają swe oblicze w kierunku K.Marksa" ale zawsze to drugie oblicze było i ....PRL będzie "żywe" jeszcze bardzo długo ale to już inna bajka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.perm.iinet.net.au 20.09.04, 04:39 Nawet gdyby Bog istnial, to skad religanci maja te pewnosc, ze chcialby On im wlasmie pomagac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dowiarek Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 10:34 > Nawet gdyby Bog istnial, to skad religanci maja te pewnosc, ze chcialby On im > wlasnie pomagac? Jakże można pomagać istotom, które samemu powołało się do życia? Czy nie świadczy to o partactwie stwórcy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.09.04, 10:43 Jahweh od poczatku byl partaczem. Stworzyl kobiete, a zapomnial zabezpieczyc Adama przed jej zgubnym wplywem... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 20.09.04, 10:38 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Nawet gdyby Bog istnial, to skad religanci maja te pewnosc, ze chcialby On im > wlasmie pomagac? tę "pewność" wmawiaja im właśnie religianci stojący jakby trochę wyżej według własnego mniemania :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mimo Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 16:13 Kagan ,ty naprawdę nie masz sobie "równych".Jak dlugo mozna dyskutowac z samym sobą.To chyba prawdziwa schizofrenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.09.04, 10:39 Ty masz dopiero zwidy... Czy wedlug ciebie wszyscy dyskutanci na tym watku to me sobowtory? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.09.04, 10:41 PS: Mylisz tzw. multiple personalities ("wielokrotne osobowosci") ze schizofrenia. Ta ostatnia to prawdziwe nieszczescie, a pierwsza to raczej wynalazek psychoanalitykow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.09.04, 10:42 No coz, wiara odbiera ludziskom rozum... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Trzymaj pion, Kagan. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.09.04, 17:13 Drogi Kaganie. 1. Być może rzeczywiście niektórym ludziom wiara odbiera rozum, pewności nie mam. Lecz - dla odmiany - Tobie tak zwany "rozum" zdaje się wywracać na nice tak zwany zdrowy rozsądek. Wbrew złudzeniu nie są to synonimy, tak więc pozorny to paradoks; tylko umysł beznadziejnie zakleszczony w nieprzepuszczalnej skorupie "rozumu" (czytaj: umysł pozbawiony rozsądku) może tak kategorycznie odrzucać transcendencję, choć nie potrafi przedstawić naj-, naj-, najdrobniejszego argumentu za jej nieistnieniem. Cholera, taki mądry jesteś, Kagan, a jakoś nie przychodzi Ci na myśl, że rzeczywistość nie musi być - i nie jest! - jednoznaczna. A przecież empirycznie doświadczają tego już kilkuletnie dzieci, nawet jeśli nie potrafią jeszcze tego nazywać. Specjalnie dla Ciebie, dziecięcy przykład: jak wygląda wiewiórka, Kagan? Otóż wiewiórka wygląda z dziupli. 2. Nieustannie odbijasz piłeczkę, ale rzeczowo uzasadnić swojej postawy nie umiesz. Wszak to, że nikt nie przedstawił Ci dowodu na istnienie Boga, w żadnym razie NIE JEST I NIE MOŻE BYĆ dowodem na Jego nieistnienie! Zakładasz a priori, że brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska jest dowodem pozytywnym na nieistnienie tego zjawiska. Skąd Ty to bierzesz?! Ale ten argument - a jakże - ustawicznie pomijasz. Do diabła, Kagan, miej litość, podstawy logiki przewracają się w grobie! 3. Zdajesz się utrzymywać: "Boga nie ma i już!" i brakuje tylko, byś każdemu z oponentów opluł twarz ostatecznym argumentem rozsierdzonej kobiety: "Głupi jesteś!" A ja któryś raz z rzędu powiadam: nie można udowodnić istnienia Boga i nie można udowodnić Jego nieistnienia. To także zbywasz milczeniem. 4. Kagan, Ty po prostu głęboko WIERZYSZ, że masz rację, ot co. Idąc Twoim torem myślenia mógłbym powiedzieć, że taka postawa niewiele ma wspólnego i z rozumem, i z logiką. 5. Tymczasem mnie budują wątpliwości. Jak u Hoimara von Ditfurtha, w mojej czaszce znalazło się wystarczająco dużo mózgu, by odkryć, że podstawą ludzkiej egzystencji jest nieprawdopodobna tajemnica, nie wystarcza go jednak na to, by udzielić odpowiedzi na pytanie, na czym ta tajemnica polega. Natomiast Ty żadnej tajemnicy nie widzisz. Transcendencji nie ma, Bóg nie istnieje. Na jakiej podstawie tak twierdzisz, skoro nie potrafisz tego udowodnić? Bo transcendencji nie ma - i już. Bo Bóg nie istnieje - i już. Bo nikt Ci dowodów nie przedstawił. Więcej pokory, Człowieku! 6. Do szału doprowadzają mnie pominięcia, jakich się notorycznie dopuszczasz. Wybierasz do dyskusji tylko te elementy z moich postów, które Ci odpowiadają. Na podorędziu trzymasz ucinający dysputę argument o "niewybrednych atakach ad personam". Wypowiadasz swoje racje i mało, że nie wiążesz ich logicznie z postami adwersarza, co więcej, sam nie przejmujesz się nawet koniecznością rzeczowego uargumentowania własnych opinii. Ergo: rozmydlasz dyskusje i powoli staje się ona bezprzedmiotowa, jako rzekłem tchnie jałowizną, upodobniając do dwóch monologów. Ja mówię do Ciebie, a Ty mówisz sobie. Bez sensu. "Ja założyłem ten wątek" - zauważyłeś ostatnio, notabene absolutnie odkrywczo. I co, to daje Ci prawo do alogiczności? Do pominięć? Do odwracania kota ogonem? Hi hi hi, teraz pewnie zaczniesz ten "swój" wątek cenzurować? 7. Mam tego dosyć. Rekapitulacja będzie w literkach A, B, C i D plus nawiasy (jeżeli nawiasy będą za trudne, możesz je pominąć). I powiem Ci, Panie Kagan, tak: jasno skonkretyzujesz odpowiedzi na owe literki, albo udowodnisz, że nie zależy Ci na wymianie opinii, tylko na akademickim obszczekiwaniu adwersarza - co będzie oczywiście znaczyło, że jesteś cienki jak siki pająka i że dwie mamy rzeczy bezgraniczne: Wszechświat i głupotę Kagana (z tym, że - jak Einstein - co do wszechświata pozostanę w niepewności). Pewnie nie rozumiesz parafrazy i nie pojmujesz kontekstu? Cóż, nie załamuj się, nikt nie jest zobowiązany do rozumienia rzeczy dlań niemożliwych. 8. Zwyczajowo przyjęliśmy, że wymieniamy się postami co 24-48 godzin, ale ja daję Ci cztery dni - do niedzieli - potem uznam Cię za pokonanego, kopnę leżącego i odejdę. Powtórzę: skoro szkoda czasu na pierdoły, szkoda go i dla faceta, który nie stara się odróżnić sedna od sedesu. Teraz uważaj. A. Brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na brak tego zjawiska. Innymi słowy: braku dowodu na istnienie Boga nie możesz traktować jako dowodu na Jego nieistnienie. W kategoriach logiki jest to nadużycie. (Na marginesie: w jaki sposób zwykłeś udowadniać autentyczność wydarzeń, które rozgrywają się w Twoim mózgu? A co, jeśli okaże się, że doświadcza tego tylko mózg? A może "dzięki" swemu rozumowi jesteś "ociemniały", choć o tym nie wiesz? Może Twój wszechświat tożsamy jest z wszechświatem rybek akwariowych? Albo z wszechświatem much, tłukących się po szybie? Wszak zgodzisz się ze mną, że człowiekowi daleko jeszcze do odkrycia najdalszych zakamarków rzeczywistości, nieprawdaż?) B. Nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć, ponieważ ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć obiektywnie. (Na marginesie: być może Boga, który "jest" - nie ma, ponieważ Bóg istnieje tylko w pragnieniu? Nie wiem. Preferuję nadzieję - ona nie hańbi, pamiętasz? - dlatego idę za Pascalem: "Niezrozumiałe jest, aby Bóg był, i niezrozumiałe, aby Go miało nie być".) C. Utrzymujesz, że powinienem "ponad wszelką wątpliwość udowodnić istnienie Boga" i że powinienem zrobić to "najpierw". Twierdzę, że jest to z Twojej strony uzurpacja, i że równie dobrze mogę żądać, abyś Ty najpierw udowodnił "ponad wszelką wątpliwość", że Bóg nie istnieje. (Znowu powtórzę: wymagasz ode mnie udowadniania, ale sam udowadniać nie zamierzasz. I Ty odwołujesz się do logiki!) D. No dobra, niech będzie logika. Otóż z logicznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy: a) bronisz tezy, że "Bóg nie istnieje", czy też b) wykazujesz błąd w tezie "Bóg istnieje". Odwołujesz się do rozumu i logiki, zatem zrób to - wskaż błąd w zdaniu b). To tyle. Trzymaj pion, Kagan, nie pękaj, ale logiki trzymaj się rozumnie. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:11 Smakosz: Drogi Kaganie. 1. Być może rzeczywiście niektórym ludziom wiara odbiera rozum, pewności nie mam. Lecz - dla odmiany - Tobie tak zwany "rozum" zdaje się wywracać na nice tak zwany zdrowy rozsądek. Wbrew złudzeniu nie są to synonimy, tak więc pozorny to paradoks; tylko umysł beznadziejnie zakleszczony w nieprzepuszczalnej skorupie "rozumu" (czytaj: umysł pozbawiony rozsądku) może tak kategorycznie odrzucać transcendencję, choć nie potrafi przedstawić naj-, naj-, najdrobniejszego argumentu za jej nieistnieniem. Cholera, taki mądry jesteś, Kagan, a jakoś nie przychodzi Ci na myśl, że rzeczywistość nie musi być - i nie jest! - jednoznaczna. A przecież empirycznie doświadczają tego już kilkuletnie dzieci, nawet jeśli nie potrafią jeszcze tego nazywać. Specjalnie dla Ciebie, dziecięcy przykład: jak wygląda wiewiórka, Kagan? Otóż wiewiórka wygląda z dziupli. K: Mylisz schizofrenie, autyzm i niedojrzalosc umyslowa oraz zwykla glupote z tzw. transcendencja... Co ma zolnierz po lozkiem? Sprzatac! CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:14 Gość portalu: Smakosz napisał(a): 2. Nieustannie odbijasz piłeczkę, ale rzeczowo uzasadnić swojej postawy nie umiesz. Wszak to, że nikt nie przedstawił Ci dowodu na istnienie Boga, w żadnym razie NIE JEST I NIE MOŻE BYĆ dowodem na Jego nieistnienie! Zakładasz a priori, że brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska jest dowodem pozytywnym na nieistnienie tego zjawiska. Skąd Ty to bierzesz?! Ale ten argument - a jakże - ustawicznie pomijasz. Do diabła, Kagan, miej litość, podstawy logiki przewracają się w grobie! K: Znow: poczytaj artykul o ateizmie w Encyclopaedia Britannica. Tam wyraznie jest napisane, ze to nie ateisci maja udowdnic nieistnienie boga, ale teisci i inni deisci jego istnienie.... To n ie ja wymyslilem boga - ow niepotrzebny czyli zbedny byt, wiec ucinam mu leb brzytwa Ockhama... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:17 Gość portalu: Smakosz napisał(a): 3. Zdajesz się utrzymywać: "Boga nie ma i już!" i brakuje tylko, byś każdemu z oponentów opluł twarz ostatecznym argumentem rozsierdzonej kobiety: "Głupi jesteś!" A ja któryś raz z rzędu powiadam: nie można udowodnić istnienia Boga i nie można udowodnić Jego nieistnienia. To także zbywasz milczeniem. K: Jesli przyznajesz, iz nie mozna udowodnic istnienia boga, to przyznajesz, ze wszelakie dyskusje na jego temat sa bez sensu, podobnie jak caly jego kult, a juz szczegolnie uzywanie mych pieniedzy w celu wspomaganie tego kultu, ktory nie ma zadnych racjonalnych przeslanek. Powtarzam: dopki nie przedstawisz mi empirycznego dowodu na istnienie twego boga, dopoty masz milczec na ten temat... A mnie oczywiscie wolno dopmagac sie tego dowodu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 27.09.04, 14:32 No prosze Kagan zawziety ateista na tace daje, bo "uzywane sa jego pieniadze w celu wspomagania tego kultu..." Zaskakujesz mnie mimo wszystko Kagus :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:56 Nie daje na tace, ale rzad w Australii uzywa me podatki na finasowanie szkol katolickich, anglikanskich, metodystycznych itp. a wiec na indoktrynacje religijna dzieci - rodzaj pedofilii intelektualnej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 29.09.04, 14:56 Sam sobie wybrales kraj do zamieszkania, wiec teraz nie narzekaj. To ty musisz podporzadkowac sie wiekszosci a nie wiekszosc tobie, takie sa chyba prawa demokracji co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:21 Gość portalu: Smakosz napisał(a): 4. Kagan, Ty po prostu głęboko WIERZYSZ, że masz rację, ot co. Idąc Twoim torem myślenia mógłbym powiedzieć, że taka postawa niewiele ma wspólnego i z rozumem, i z logiką. K: Popelniasz, po raz kolejny, fallacy of composition. Jako wierzacy zakladasz a priori, ze kazdy musi w cos wierzyc, a tymczasem ateizm polega na odrzuceniu kazdej wiary, takze w nieistnienie nboga, bo jest on negacja religii, a nie jej odmiana... Ja nie wierze,ze boga nie ma, ja to wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:27 Gość portalu: Smakosz napisał(a): 5. Tymczasem mnie budują wątpliwości. Jak u Hoimara von Ditfurtha, w mojej czaszce znalazło się wystarczająco dużo mózgu, by odkryć, że podstawą ludzkiej egzystencji jest nieprawdopodobna tajemnica, nie wystarcza go jednak na to, by udzielić odpowiedzi na pytanie, na czym ta tajemnica polega. Natomiast Ty żadnej tajemnicy nie widzisz. Transcendencji nie ma, Bóg nie istnieje. Na jakiej podstawie tak twierdzisz, skoro nie potrafisz tego udowodnić? Bo transcendencji nie ma - i już. Bo Bóg nie istnieje - i już. Bo nikt Ci dowodów nie przedstawił. K: Oczywiscie! Dopoki nie przedstawisz mi dowodu empirycznego na istnienie obiektu twej wiary, dopoty powinienies milczec na ten temat... - Więcej pokory, Człowieku! K: Nie jestem religiantem, nie boje sie Jehowy czy innego satrapy z zaswiatow, wiec nie musze byc pokorny... 6. Do szału doprowadzają mnie pominięcia, jakich się notorycznie dopuszczasz. Wybierasz do dyskusji tylko te elementy z moich postów, które Ci odpowiadają. Na podorędziu trzymasz ucinający dysputę argument o "niewybrednych atakach ad personam". Wypowiadasz swoje racje i mało, że nie wiążesz ich logicznie z postami adwersarza, co więcej, sam nie przejmujesz się nawet koniecznością rzeczowego uargumentowania własnych opinii. Ergo: rozmydlasz dyskusje i powoli staje się ona bezprzedmiotowa, jako rzekłem tchnie jałowizną, upodobniając do dwóch monologów. K: Znow nie na temat... Ja mówię do Ciebie, a Ty mówisz sobie. Bez sensu. K: Nikt co nie karze ze mna dyskutowac... "Ja założyłem ten wątek" - zauważyłeś ostatnio, notabene absolutnie odkrywczo. I co, to daje Ci prawo do alogiczności? Do pominięć? Do odwracania kota ogonem? Hi hi hi, teraz pewnie zaczniesz ten "swój" wątek cenzurować? K: Nie jestem religiantem, a cenuzre wymyslilily przeciez klechy. Kopernik byl na indeksie setki lat... 7. Mam tego dosyć. Rekapitulacja będzie w literkach A, B, C i D plus nawiasy (jeżeli nawiasy będą za trudne, możesz je pominąć). I powiem Ci, Panie Kagan, tak: jasno skonkretyzujesz odpowiedzi na owe literki, albo udowodnisz, że nie zależy Ci na wymianie opinii, tylko na akademickim obszczekiwaniu adwersarza - co będzie oczywiście znaczyło, że jesteś cienki jak siki pająka i że dwie mamy rzeczy bezgraniczne: Wszechświat i głupotę Kagana (z tym, że - jak Einstein - co do wszechświata pozostanę w niepewności). Pewnie nie rozumiesz parafrazy i nie pojmujesz kontekstu? Cóż, nie załamuj się, nikt nie jest zobowiązany do rozumienia rzeczy dlań niemożliwych. K: Znow ad personam mnie atakujesz, w swej bezsile? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:29 Gość portalu: Smakosz napisał(a): 8. Zwyczajowo przyjęliśmy, że wymieniamy się postami co 24-48 godzin, ale ja daję Ci cztery dni - do niedzieli - potem uznam Cię za pokonanego, kopnę leżącego i odejdę. Powtórzę: skoro szkoda czasu na pierdoły, szkoda go i dla faceta, który nie stara się odróżnić sedna od sedesu. K: Ja zadnej takiej umowy nie zawieralem. Pisze na tym forum kiedy mam czas, a nie kiedy ty mi kazesz. Kopanie lezacego tyo zas stary religiancki chwyt... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 13:37 Gość portalu: Smakosz napisał(a): A. Brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na brak tego zjawiska. Innymi słowy: braku dowodu na istnienie Boga nie możesz traktować jako dowodu na Jego nieistnienie. W kategoriach logiki jest to nadużycie. (Na marginesie: w jaki sposób zwykłeś udowadniać autentyczność wydarzeń, które rozgrywają się w Twoim mózgu? A co, jeśli okaże się, że doświadcza tego tylko mózg? A może "dzięki" swemu rozumowi jesteś "ociemniały", choć o tym nie wiesz? K: Znow polecam artykul o ateizmie w Britannice. Ty stawiasz hipoteze, ze bog istnieje, i ty masz ja udowodnic, albo sie zamknac... Może Twój wszechświat tożsamy jest z wszechświatem rybek akwariowych? Albo z wszechświatem much, tłukących się po szybie? Wszak zgodzisz się ze mną, że człowiekowi daleko jeszcze do odkrycia najdalszych zakamarków rzeczywistości, nieprawdaż?) K: I co z tego? Bog nie jest potrzebny, aby cokolwiek wyjasnic, wiec? Ockham z brzytwa sie klaniaja... B. Nie można dowieść istnienia Boga, tak samo jak nie można Jego istnieniu zaprzeczyć, ponieważ ludzki rozum i ludzka logika to za mało, by tę rzecz rozstrzygnąć obiektywnie. K: Skad to zalozenie? Jesli nie mozna udpowodnic istnienia czegos, to smieszne jest naleganie, aby inni uznali, ze to "cos" istnieje... (Na marginesie: być może Boga, który "jest" - nie ma, ponieważ Bóg istnieje tylko w pragnieniu? Nie wiem. Preferuję nadzieję - ona nie hańbi, pamiętasz? - dlatego idę za Pascalem: "Niezrozumiałe jest, aby Bóg był, i niezrozumiałe, aby Go miało nie być".) K: Pascal to daleka przeszlosc. Teraz mamay XXI wiek... C. Utrzymujesz, że powinienem "ponad wszelką wątpliwość udowodnić istnienie Boga" i że powinienem zrobić to "najpierw". Twierdzę, że jest to z Twojej strony uzurpacja, i że równie dobrze mogę żądać, abyś Ty najpierw udowodnił "ponad wszelką wątpliwość", że Bóg nie istnieje. K: NIE! Poniewaz to ty stawiasz hipoteze, ze bog istnieje, ty wiec masz ja udowodnic, a nie ja... Britannica sie klania... To nie ja powoluje do zycia zbedne byty... (Znowu powtórzę: wymagasz ode mnie udowadniania, ale sam udowadniać nie zamierzasz. I Ty odwołujesz się do logiki!) K: Bowiem to na tobie polega obowiazek udowodnienia prawdziwosci twej wlasnej hipotezy... D. No dobra, niech będzie logika. Otóż z logicznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy: a) bronisz tezy, że "Bóg nie istnieje", czy też b) wykazujesz błąd w tezie "Bóg istnieje". K: Znow: ty stawiasz hipoteze, do ciebie nalezy jej obrona... Odwołujesz się do rozumu i logiki, zatem zrób to - wskaż błąd w zdaniu b). K: Logika formalna nie jest tu wlasciwym narzedziem. Jest bowiem wiele logik, a ty wybrales najprostsza, czyli binarna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 14:32 Ciekawa dyskusja, juz chyba wszystkie chwyty z "Erystyki" Schopenhauera wykorzystaliscie Panowie. Ostatni to np. uzycie przez szanownego Kagana okreslenia "klechy", co dowodzi jakie nastawienie ma Pan do reprezentantow pogladu, ze Bog istnieje. Kagan! Gratuluje glebokiej wiary w Rozum (celowo z duzej litery). Tak. Wiary. A Hume'a czytales? Wiesz, ze naukowa, empiryczna wiedza ma tylko charakter uprawdopodobnienia? A nie absolutnej pewnosci? Troche pokory. co do A. Brak dowodu na istnienie zjawiska daje nam prawo do twierdzenia, ze ono PRAWDOPODOBNIE nie istnieje. Tylko ze udowadniajac nieistnienie rozstrzygniesz sprawe calkowicie. Zas fakt, ze ktos nie potrafi udowodnic istnienia Boga nie daje mu wcale powodu by nie obstawac dalej przy swoim stanowisku. Moze kiedys dowod sie znajdzie. Jako empiryk nie mozesz zabronic mu takiego twierdzenia, bo przeciez nauka tez sie rozwijala przez wieki i stopniowo dochodzila do tego co jest teraz? Mozesz stwierdzic to empirycznie :). B. Jesli jest tak jak twierdzi Smakosz, to wszelkie spory na ten temat nie maja sensu. I jest to kwestia wiary. A wierzyc mozna we wszystko co sie podoba (tu sie zgadzam z Kaganem). Smakosz zalozyl tu, ze logika ludzka jest ograniczona. A jest logika nieludzka? Skad takie twierdzenie? Co z tego, ze Pascal to przeszlosc? Wciaz jest duzo rzeczy niewyjasnionych. To zdanie nie jest zdeaktualizowane. C. Jak wyzej napisalem, jesli chcesz rozstrzygnac spor jednoznacznie, obal hipoteze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 11:00 Witam. Dzięki za wsparcie, kimkolwiek jesteś. 1. Pozwolę sobie zauwazyć, że sugerowanie Kaganowi pokory to zajęcie bezowocne. Już próbowałem. Kagan ślepo wpatruje się w swoje racje, przywodząc na myśl konia z klapkami na oczach. On czyta "Encyclopaedia Britannica", zatem z całkowitą pewnością wie wszystko. (Podobnie bezowocne okaże się wezwanie Kagana, by obalił moją tezę.) 2. W kwestii mojego założenia tyczącego ułomności ludzkiej logiki: człowiek i jego wiedza o Wszechświecie była, jest i będzie ograniczona. Ograniczenie to bierze się z natury (minerał jest ograniczony w stosunku do rośliny, roślina w stosunku do zwierzęcia, zwierzę w stosunku do człowieka, człowiek w stosunku do...?). Ludzka logika też podlega JAKIMŚ ograniczeniom i PRAWDOPODOBNIE nie jest narzędziem najdoskonalszym. Nie wiem, czy istnieje "nieludzka logika". Ale płynąca z mego ograniczenia niewiedza nie dowodzi, że taka logika nie może istnieć. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:54 Gość portalu: Sprobuj i Ty napisał(a): Ciekawa dyskusja, juz chyba wszystkie chwyty z "Erystyki" Schopenhauera wykorzystaliscie Panowie. Ostatni to np. uzycie przez szanownego Kagana okreslenia "klechy", co dowodzi jakie nastawienie ma Pan do reprezentantow pogladu, ze Bog istnieje. Kagan! Gratuluje glebokiej wiary w Rozum (celowo z duzej litery). Tak. Wiary. K: Znow FALLACY OF COMPOSITION! Ty wierzysz, ergo kazdy wierzy... A ja po prostu twierdze, ze: 1) Dopoki wierzacy nie przedstawia mi dowodu empirycznego na istnienie ich boga, dopoty nie ma podstaw, aby przyjac ich hipoteze. 2) Hipoteza istnienia boga nie jest potrzebna nauce, ergo odrzucam ja zgodnie z Ockhanowska zasada nie mnozenia bytow ponad koniecznosc... A Hume'a czytales? Wiesz, ze naukowa, empiryczna wiedza ma tylko charakter uprawdopodobnienia? A nie absolutnej pewnosci? Troche pokory. K: OK, daj mi wiec empiryczny dowod "uprawdopodobnienia" istnienia boga! co do A. Brak dowodu na istnienie zjawiska daje nam prawo do twierdzenia, ze o no PRAWDOPODOBNIE nie istnieje. Tylko ze udowadniajac nieistnienie rozstrzygniesz sprawe calkowicie. K: Juz pisalem setki razy, ze udowodnienie danej hipotezy nalezy do tego, kto ja stawia. Ja zas tylko domagam sie owego dowodu od religiantow, albo ustawowego ograniczenia religii do sfery prywatno-osobistej. Zas fakt, ze ktos nie potrafi udowodnic istnienia Boga nie daje mu wcale powodu by nie obstawac dalej przy swoim stanowisku. Moze kiedys dowod sie znajdzie. K: Jakim sposobem? Nie potrafie udowodnic, ze mam na koncie milion zlotych, ale domagam sie od pana Zasady, aby mi sprzedal nowiutkego Mercedesa klasay S... Oto wasza logika... Jako empiryk nie mozesz zabronic mu takiego twierdzenia, bo przeciez nauka tez sie rozwijala przez wieki i stopniowo dochodzila do tego co jest teraz? Mozesz stwierdzic to empirycznie :). K: Ja tez powiem panu Zasadzie, ze moze kiedys sie ten milion na moim koncie znajdzie. Czy on mi tylko sprzeda MBS-klasy na tej podstawie? Najpierw dowod, pozniej jego konsekwencje, a nie odwrotnie... B. Jesli jest tak jak twierdzi Smakosz, to wszelkie spory na ten temat nie maj a sensu. I jest to kwestia wiary. A wierzyc mozna we wszystko co sie podoba (tu sie zgadzam z Kaganem). Smakosz zalozyl tu, ze logika ludzka jest ograniczona. A jest logika nieludzka? Skad takie twierdzenie? K: Zapytaj Smakosza... A jesli bog jest ponad logika, to jaki sens wierzyc w niego, bo przeciez los wierzacych moze wtedy byc gorszy niz niewiarkow... Co z tego, ze Pascal to przeszlosc? Wciaz jest duzo rzeczy niewyjasnionych. To zdanie nie jest zdeaktualizowane. K: Pascal byl tchorzem, i tyle... C. Jak wyzej napisalem, jesli chcesz rozstrzygnac spor jednoznacznie, obal hipo teze. K: Nie ja ja stawialem, nie do mnie nalzey jej dowod... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 27.09.04, 15:09 My nie stawiamy hipotezy ze Bog istnieje, my wiemy ze Bog istnieje i ciagle narzucanie nam ze my "stawiamy hipoteze" ze Bog istnieje swiadczy tylko o twojej ignoracji wobec nas i tego cokolwiek powiemy. ABSOLUTNIE nie jestes i w ogole nie nadajesz sie na partnera do dyskusji.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:59 Skad to "wiecie"? Z biblii moze? Znow konczysz post atakiem ad personam... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 29.09.04, 14:58 Caly Kagan, momentami z ciebie sympatyczny smieszek :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 11:12 Kaganie Szanowny. A) Piszesz: "Poczytaj artykul o ateizmie w Encyclopaedia Britannica. Tam wyraznie jest napisane, że..." To z Twojej strony żart, prawda? Bo jeśli nie, to zaczynam się bać - lada moment zarekomendujesz mi, bo ja wiem?, "Kapitał"?, albo inne, równie wiarygodne źródło wiedzy wszelakiej na temat transcendencji... Lepiej trzymaj się tej swojej logiki i ponownie popatrz na to: "brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na nieistnienie tego zjawiska". Zaprzeczysz? B) Piszesz: "Jesli nie mozna udpowodnic istnienia czegos, to smieszne jest naleganie, aby inni uznali, ze to "cos" istnieje..." Nie postulowałem tego. Manipulujesz, Kagan. C) Nota bene w co drugim zdaniu dopuszczasz się manipulacji. Twierdzę, że nie można udowodnić istnienia Boga i nie można Jego istnieniu zaprzeczyć. (Wiesz, co to koniunkcja?) Skoro natomiast Ty twierdzisz, że Bóg nie istnieje - zatem nie do mnie, a do Ciebie należy przedstawienie dowodu. D) Co i rusz wpierasz we mnie, że "stawiam hipotezę, że Bóg istnieje". Ja co i rusz odpowiadam, że nieprawda, że takiej hipotezy nie postawiłem. A Ty dalej swoje. To bez sensu, Kolego. Powiadam jeszcze raz: brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na nieistnienie tego zjawiska. Innymi słowy, braku dowodu na istnienie Boga nie możesz traktować jako dowodu na Jego nieistnienie. Zapisz sobie: w kategoriach logiki jest to nadużycie. NADUŻYCIE, Kagan. ...A Ty na to z uporem maniaka: "stawiasz hipoteze, ze bog istnieje, i ty masz ja udowodnic". Wiesz co, Kagan? A w Moskwie pada deszcz. E) Zarzucając mi "fallacy of composition" znowu manipulujesz, twierdząc, że "jako wierzący zakładam a priori, że każdy musi w coś wierzyć". To kolejne Twoje łgarstwo, ponieważ niczego takiego nie twierdziłem. (Przepraszam, Ty kochasz eufemizmy, w takim razie powinienem rzec: to kolejny Twój wykręt). F) "Ja nie wierzę, że boga nie ma, ja to wiem" - powiadasz. Tak? Wiesz, lecz udowodnić tego nie potrafisz? Skoro jednak udowodnić nie umiesz, skąd to wiesz? "S kątowni"? Z "Encyclopaedia Britannica"? Może z fusów to wywróżyłeś? Albo z włosów Oleksego? Toć postawa, którą prezentujesz, to nic innego jak wiara w swoją rację - bo wiedza bez dowodów to wiara, Kagan, i żadne semantyczne fikołki tego nie zmienią. G) Zaiste, Kagan, nikt nie każe mi z Tobą dyskutować. XXX ma rację, taki z Ciebie adwersarz jak z koziej d... trąba. Dlatego w tym miejscu skończę - jak rzekłem wcześniej, szkoda na Ciebie czasu. Na nieistnienie Boga dowodów nie potrafiłeś wskazać, za to ja znalazłem właśnie jeden przemawiający za Jego istnieniem: tylko Bóg mógłby stworzyć chaos, jaki zalągł się w Twojej łepetynie, Kagan. Bo żadną logiką - nie tylko binarną - wyjaśnić tego nie sposób. Żegnaj. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Trzymaj pion, Kagan. 28.09.04, 12:15 Gość portalu: Smakosz napisał(a): > Ciebie adwersarz jak z koziej d... trąba. Dlatego w tym miejscu skończę - jak > rzekłem wcześniej, szkoda na Ciebie czasu. > Na nieistnienie Boga dowodów nie potrafiłeś wskazać, za to ja znalazłem właśnie > > jeden przemawiający za Jego istnieniem: tylko Bóg mógłby stworzyć chaos, jaki > zalągł się w Twojej łepetynie, Kagan. Bo żadną logiką - nie tylko binarną - > wyjaśnić tego nie sposób. > > Żegnaj. Po tej dyskusji o "dowodach logicznych" mnie nasuwa się jeden wniosek Ponieważ dowodów logicznych za i przeciw znaleźć nie sposób można co najwyżej się umówić, że wszelkie koszty finansowe związane z "działalnością lub nie działalnością Boga" powinny być finansowane według jakiejś umowy prawnej, która logiki by nie podważała ani jej zaprzeczała poza logiką,która chyba jeszcze obowiązuje, że swoje własne pieniądze to ja mogę przeznaczać na co mam ochotę je przeznaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:30 No coz, jedyne co potrafisz, to mnie obrazac... Typowe podejscie religianta... Jeszcze raz: to ty stawiasz hipoteze, ze bog istnieje, wiec do ciebie nalezy jej udowodnienie. A ja tylko przedstawiam argumenty obalajace twa hipoteze. Wyzwiskami nie wygrasz sporu intelektualnego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 28.09.04, 14:52 Teraz drogi Smakoszu poczekaj tylko na krotkie kwitki ze strony Kagana i oczywiscie "slynne" ataki "ad personam" skierowane do Kagana. Ty byc moze juz na to nie odpowiesz bo dasz sobie spokoj a Kagan bedzie mial satysfakcje ze przegadal cie i przedstawil "wiecej rzeczowych argumentow" na ktore nie mogles juz odpowiedziec i sie poddales :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:28 Niestety, ale ja uzywam rzeczowych argumentow, w odroznieniu od religiantow, co potrafia tylko atakowac ad personam w swej bezsile... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 29.09.04, 15:00 Pozostawie to bez komentarza, przeciez wszystko jest jasne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:42 Gość portalu: Smakosz napisał(a): Kaganie Szanowny. A) Piszesz: "Poczytaj artykul o ateizmie w Encyclopaedia Britannica. Tam wyraznie jest napisane, że..." To z Twojej strony żart, prawda? Bo jeśli nie, to zaczynam się bać - lada moment zarekomendujesz mi, bo ja wiem?, "Kapitał"?, albo inne, równie wiarygodne źródło wiedzy wszelakiej na temat transcendencji... Lepiej trzymaj się tej swojej logiki i ponownie popatrz na to: "brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na nieistnienie tego zjawiska". K: Jesli Britannica jest dla ciebie niczym, to poczytaj Wielka Sowiecka Encyklopedie... A poniewaz ty stawiasz hipoteze, ze bog jest, wiec ty masz mi ja udowodnic, a nie odwrotnie... B) Piszesz: "Jesli nie mozna udpowodnic istnienia czegos, to smieszne jest naleganie, aby inni uznali, ze to "cos" istnieje..." Nie postulowałem tego. Manipulujesz, Kagan. K: Postulowales, nalegajac na to, abym aj udowodnil, ze bog nie istnieje. A tymczasem to ty masz udowodnic, ze on istnieje... C) Nota bene w co drugim zdaniu dopuszczasz się manipulacji. Twierdzę, że nie można udowodnić istnienia Boga i nie można Jego istnieniu zaprzeczyć. (Wiesz, co to koniunkcja?) Skoro natomiast Ty twierdzisz, że Bóg nie istnieje - zatem nie do mnie, a do Ciebie należy przedstawienie dowodu. K: Uciekasz teraz w formalna logike. Udowodnij mi najpierw wiec, ze nie mozna udowodnic istnienia boga. A nawet jesli powyzsze jest prawda, to nie jest to bynajmniej dowod na to, ze bog istnieje... D) Co i rusz wpierasz we mnie, że "stawiam hipotezę, że Bóg istnieje". Ja co i rusz odpowiadam, że nieprawda, że takiej hipotezy nie postawiłem. A Ty dalej swoje. To bez sensu, Kolego. Powiadam jeszcze raz: brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na nieistnienie tego zjawiska. Innymi słowy, braku dowodu na istnienie Boga nie możesz traktować jako dowodu na Jego nieistnienie. Zapisz sobie: w kategoriach logiki jest to nadużycie. NADUŻYCIE, Kagan. ...A Ty na to z uporem maniaka: "stawiasz hipoteze, ze bog istnieje, i ty masz ja udowodnic". Wiesz co, Kagan? A w Moskwie pada deszcz. K: Znow, atakujesz mie ad personam... :( Jesli powolujesz do zycia nowy byt (boga), to musisz udowodnic, ze jest to byt realny, zgodnie z zasadami Ockhama... Twierdzac, ze istnienia lub nieistnienia boga nie spodob udowodnic, zostawiasz niejako furtke dla religiantow. A tymczasem to do religiantow nalezy udowodnienie istnienia boga, ateisci moga sie wiec od nich domagac dowodu albo zamkniecia sie, raz i na zawsze... E) Zarzucając mi "fallacy of composition" znowu manipulujesz, twierdząc, że "jako wierzący zakładam a priori, że każdy musi w coś wierzyć". To kolejne Twoje łgarstwo, ponieważ niczego takiego nie twierdziłem. (Przepraszam, Ty kochasz eufemizmy, w takim razie powinienem rzec: to kolejny Twój wykręt). K: Znow ad personam? Nieladnie... :( F) "Ja nie wierzę, że boga nie ma, ja to wiem" - powiadasz. Tak? Wiesz, lecz udowodnić tego nie potrafisz? Skoro jednak udowodnić nie umiesz, skąd to wiesz? "S kątowni"? Z "Encyclopaedia Britannica"? Może z fusów to wywróżyłeś? K: Poniewaz zgodnie z zasada Ockhama, jesli jakis byt jest zbyteczny, to sie go odrzuca. Bog nie jest nauce potrzebny do wyjasnienia czegokolwiek, stad odrzucam jego istnienie. Czekam na dowod jego istnienia, albo na banicje religii z zycia publicznego... (...) postawa, którą prezentujesz, to nic innego jak wiara w swoją rację - bo wiedza bez dowodów to wiara, Kagan, i żadne semantyczne fikołki tego nie zmienią. K: Znow mi imputujesz wiare, bo ty wierzysz... Czekam wiec na dowod istnienia owego boga, albo na przyznanie sie do porazki... G) Zaiste, Kagan, nikt nie każe mi z Tobą dyskutować. XXX ma rację, taki z Ciebie adwersarz jak z koziej d... trąba. Dlatego w tym miejscu skończę - jak rzekłem wcześniej, szkoda na Ciebie czasu. K: Znow tylko chamski atak ad personam... :( Na nieistnienie Boga dowodów nie potrafiłeś wskazać, za to ja znalazłem właśnie jeden przemawiający za Jego istnieniem: tylko Bóg mógłby stworzyć chaos, jaki zalągł się w Twojej łepetynie, Kagan. Bo żadną logiką - nie tylko binarną - wyjaśnić tego nie sposób. Żegnaj. K: To ma byc dowod? Zal mi ciebie... :( Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Trzymaj pion, Kagan. 29.09.04, 14:01 Kagan. Ja napiszę tylko Tyle. Przejrzałem powyże kilkanaście postów i stwierdzić można jedno: nikt nie udowodnił istnienia Boga i nikt nie udowodnił jego istnienia. Poza tym sugeruje pisanie w nieco innym stylu, bo czytają to można odnieść wrażenie, że nic nowego nie mówisz, tylko powtarzasz jeden arg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:13 Religianci wciaz powtarzaja, ze bog istnieje. Bylem ostanio swiadkiem w sadzie, i musialem przysiegac na biblie. To jest zwykle naduzycie wladzy przez religiantow. Musza oni mi najpiewrw udowodnic, ze bog istnieje, a pozniej zadac, abym sie poslugiwal ich "swietymi" ksiegami... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Trzymaj pion, Kagan. 29.09.04, 14:21 Ja Ci nic nie narzucam. napisałem gdzieś, że masz przyjąć do wiadomości istnienie Boga. Znów powtórzyłeś ten sam argument. JA GO ZNAM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:44 Bze dowodu nie przymuje... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Trzymaj pion, Kagan. 29.09.04, 14:47 Może to zabrzmi niegrzecznie, ale: A co mnie to obchodz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 29.09.04, 15:14 Kagus a pamietasz jak kiedys powiedziales, ze (z pamieci) "jezeli Bog istnieje to mi to wszystko wybaczyl, bardzo dawno temu". Jednak cos w tobie siedzi, jakies watpliwosci mimo wszystko masz, bo mimo wszystko pojawilo sie w jednej z twoich wypowiedzi slowo "jezeli" skierowane do istnienia Boga. Wtedy sa dwie mozliwosci, albo gubisz sie w tym co mowisz, albo jestes zwyklym forumowym trollem ktory lubi wprowadzac zamet w dyskusjach :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:22 NIE KAGAN!!! To obalajac hipoteze stwierdzasz jej calkowita nieprzydatnosc!!! Ale dla Ciebie latwiej wymagac wysilku od innych, co? Ale Ty jestes po prostu sfrustrowanym fanatykiem rozumu. Jako czlowiek otwarty na wszelkie rzeczy (tego od empiryka racjonalisty mozna sie domagac) powinienes raczej znac niedoskonalosci ludzi, i to jak swiat dziala a Ty chcesz - UWAGA!: 1. zamkniecia sie "religiantow" (pogardliwa nazwa obrazuje twoj stosunek) 2. banicji religii z zycia publicznego - DLACZEGO? Bo uwazasz swoj poglad za LEPSZY? Bardziej prawdziwy? BO PRZYZNAJESZ SOBIE prawo do decydowania o innych? A dlaczego np. nauka ma byc rzecza publiczna? Bo jest sfera faktow a nie wiary? To nie jest zaden argument. Ze stwierdzenia, ze nauka to fakty, nie wynika czy ma byc czy nie rzecza publiczna! Podobnie w religii. Jest to sfera przekonan i tyle. Nazywsz ludzi wierzacych nieinteligentnymi, niesamodzielnie myslacymi a odmawiasz im prawa do wlasnych pogladow gloszac "banicje religii". Nie jestes lapszy od Talibow. Wprowadzilbys Terror Rozumu. Gdybys troche spokojnie pomyslal to dalbys sobie spokoj w ogole z tymi kwestiami, bo ludzie sa bardziej racjonalni, niz Ci sie wydaje. A cala religia instytucjonalna to festiwal udawania i hipokryzji. Bo zdrowo myslacy czlowiek uzna ja za niezyciowa. I tak robia!!! Zobacz wokol. Potraktuj wszystkie koscioly jako terapie dla ludzi, ktorzy potrzebuja pocieszenia. Ale rozumiem Twoj niepokoj. W koncu kupa wyznan, ktore roszcza sobie prawo do posiadania jedynej prawdy to niebezpieczenstwo. Ale fanatycy rozumu nie sa lepsi bo roznia sie tylko przedmiotem swojej wiary. Stawianie siebie ponad nimi dowodzi braku racjonalnosci i pokory. Bo jako racjonalista znasz ograniczenia rozumu!!! To fanatycy WIERZA, ze wiedza juz wszystko. Racjonalisci WIEDZA, ze jeszcze nie wiedza wszystkiego i ze czesto sie myla. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:43 Jakim prawem mam finasowac indoktrynacje religijna dzieci, jakim prawem kaza mi w sadzie przysiegac na biblie? To jest terror ze strony religii i religiantow, wiec mam prawo uwazac sie za ofiare owego terroru i domagac sie uznania raz i na zawsze religii za sprawe prywatna! Czekam na dowod istnienia owego boga, a do czasu uzyskania owego dowodu domagam sie wolnosci od religii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:53 Nie wiem skad piszesz, ale tu tj. w Polsce nie ma przysiegania na biblie w sadach tylko przyrzeczenie (swiadomy wagi moich slow oraz ich znaczenia dla sprawy przyrzekam mowic wszystko co mi wiadome... cos takiego. Bez Boga!). Zadnego terroru nie ma, to naduzycie z Twej strony. Nazwalbym to raczej skutecznym lobbingiem. Nie jestes ofiara, przeciez myslisz swobodnie i glosisz swoje poglady. Powtarzam! Dlaczego nauka ma byc finansowana przez panstwo? Jestes wolny od religii. Jestes... :). Za to chcesz zabrac ludziom wolnosc do religii. Popatrz tylko: Twoje podatki ida na nauke i religie. Podatki wierzacych ida na nauke i religie. Mozna nawet powiedziec, ze oni placa wiecej na nauke niz Ty na religie. Co do dofinansowywania kosciolow - Zgodze sie, ze to wierni powinni dawac pieniadze i tylko oni. Tak chyba jest w Szwecji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:58 Zamykaja uniwerek, wiec krotko. Nauka jest uzyteczna panstwu, wiec ja panstwo finasuje. Z osiagniec nauki korzystaja tez i wierzacy, a religia mnie dyskryminuje. Nie jestem od niej wolny, dopoki istnieje w Australii, USA itp. terorr religii i religiantow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 15:13 To tam jest jakis terror? Jaki? Rozumiem, ze w USA (jest J. Ashcroft) ale w Australii? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:03 Kazde panstwo terroryzuje swych obywateli, aby np. placili podatki... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: 67.131.131.* 29.09.04, 15:20 to wyprowadz sie na biegun albo na bezludna wyspe, moze w koncu dostaniesz to czego tak pragniesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Trzymaj pion, Kagan. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:01 Znow ad personam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary poranek Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.hotel.wsp.krakow.pl 28.09.04, 15:08 Logika nie zawsze musi mieć z tym coś współnego. Lenistwo umysłowe, strach przed niewiadomym czy szukanie wyjaśnień czegoś nie znanego w jakiejś sile wyższej zawsze znajdowało ujście w jakimś Bogu, jak nie Ra, to Budda, Jahve, Jeshua, Mahommet itd. Komu, jak komu, ale Tobie tego tłumaczyć nawet nie śmiem. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 13:26 Religia nie ma mic wspolnego z logika, bo jest wiecej niz jej negacja albo zaprzeczeniem... Religia jest pozbyciem sie glownych atrybutow czlowieka, czyli inteligencji i samodzielnego myslenia... Pozdr. Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 13:59 Ales teraz pojechal po wszystkich wierzacych. Nieinteligentni i nie mysla samodzielnie. No coz, religia raczej odpowiada najbardziej ludzkim potrzebom, inaczej chyba nie byloby jej, prawda? Popularnosc religii dowodzi tego niezbicie. A ilu glupich takich bylo w historii! Ho, ho! Chyba nie odmowisz inteligencji duzej liczbie naukowcow-empirykow? A jednak wierzyli. Jak Ty wierzysz. W Rozum. A slowa JA WIEM, ze Boga nie ma sa smieszne. Skad wiesz? Bo tak- oto Twe wytlumaczenie. OBAL TE HIPOTEZE!!! OBAL JA!!! A moze Twoje poznanie jest ograniczone w porownaniu z innymi ludzmi? Moze oni doswiadczaja Boga w jakis sposob? Wykluczysz to? Jesli tak czekam na odpowiedz. Jak to jest, ze jedni sa geniuszami? Skoro oni maja takie fenomenalne zdolnosci, to moze niektorzy maja kontakt z Bogiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:10 Gość portalu: sprobuj i Ty napisał(a): Ales teraz pojechal po wszystkich wierzacych. Nieinteligentni i nie mysla samo- dzielnie. No coz, religia raczej odpowiada najbardziej ludzkim potrzebom, inaczej chyba nie byloby jej, prawda? K: Religia to rodzaj protezy dla slabych charakterow i niezbyt inteligentych umyslow... Potrzebna jest ludziom jak wodka, paierosy czy inna kokaina...:( - Popularnosc religii dowodzi tego niezbicie. A ilu glupich takich bylo w historii! Ho, ho! Chyba nie odmowisz inteligencji duzej liczbie naukowcow- empirykow? A jednak wierzyli. Jak Ty wierzysz. W Rozum. K: Ja w nic nie wierze, nie robie sobie zastepczego bozyszcza z ludzkiego rozumu, bo znam jego ograniczenia. A ze naukowcy wierzyli? No coz, errare humanum est, ale to ich ograniczalo, nawet Newton spedzil pol zycia na bezowocnych studiach biblijnych, a Einstein stanal w miejscu, bo poniewaz "bog nie gra w kosci", to odrzucil mechanike kwantowa... - A slowa JA WIEM, ze Boga nie ma sa smieszne. Skad wiesz? Bo tak- oto Twe wytlumaczenie. OBAL TE HIPOTEZE!!! OBAL JA!!! A moze Twoje poznanie jest ograniczone w porownaniu z innymi ludzmi? Moze oni doswiadczaja Boga w jakis sposob? Wykluczysz to? Jesli tak czekam na odpowiedz. K: Ja wiem, ze boga nie ma, bo nie jest ta hipoteza potrzebna do wyjasnienia czegokolwiek co istnieje na tym swiecie. Idywidualne odczucie nie jest zas zadnym dowodem w nauce. To, ze ktos sie uwaza za Napoleona Buonaparte nie jest bynajmniej doodem na to, ze jest on b. cesarzem Francuzow... Ludzie slysza rozne glosy i widza rozne dziwne rzeczy, ale to dowodzi tylko tego, ze cos jest z nimi nie tak (na ogol cierpia takowi osobnicy na schizofrenie)... Do wierzacych nalezy udowodnienie istnienia obiektu ich wiary. Ja zas odrzucam hipoteze boga, jako byt zbedny, zgodnie z zasada Ockhama... - Jak to jest, ze jedni sa geniuszami? Skoro oni maja takie fenomenalne zdolnosc i, to moze niektorzy maja kontakt z Bogiem? K: Fenomenalne zdolnosci nie maja nic wspolnego z istnieniem boga. Z definicji czlowiek, istota skonczpona, nie moze miec kontaktu z istota z definicji nieskonczona... Skad ta hipoteza, ze bog sie musi nami interesowac i znami kontaktowac? Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 14:18 K: Religia to rodzaj protezy dla slabych charakterow i niezbyt inteligentych > umyslow... Potrzebna jest ludziom jak wodka, paierosy czy inna kokaina...:( Dobre. Ale kompletnie cbez sensu i oklepane. K: Ja wiem, ze boga nie ma, bo nie jest ta hipoteza potrzebna do wyjasnienia > czegokolwiek co istnieje na tym swiecie. Idywidualne odczucie nie jest zas > zadnym dowodem w nauce. To, ze ktos sie uwaza za Napoleona Buonaparte nie jest > bynajmniej doodem na to, ze jest on b. cesarzem Francuzow... Ludzie slysza > rozne glosy i widza rozne dziwne rzeczy, ale to dowodzi tylko tego, ze cos jest Ale łatwo da się udowodnić że owym Bonaparte nie jest. Twierdzę, że usiłowałem 3 min. temu zabić muchę. Nie potrafię tego udowodnić, a wieć tego nie robiłem? i, to moze niektorzy maja kontakt z Bogiem? > K: Fenomenalne zdolnosci nie maja nic wspolnego z istnieniem boga. Z definicji > czlowiek, istota skonczpona, nie moze miec kontaktu z istota z definicji > nieskonczona... Skad ta hipoteza, ze bog sie musi nami interesowac i znami > kontaktowac? No pomyśl nad tym chwilę logicznie. jako katolik wierzę, że Bóg mnie stworzył. Czy to nie jest wystarczający powód by sądzić iż się mną choć w niewielkim stopniu interesuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:39 Znow: tobie sie wydaje, ze wierzysz w boga. Ale udowdonic jego istnienia nie potrafisz... Wariata nie przekonasz, ze nie jest Bonapartem, podobnie jest z wierzacymi, ktorym wbili do glowy w dziecinstwie, ze "bozia" istnieje, i oni tak wierza sobie, sila bezwladnosci i bezmyslnosci... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 14:45 Kaganie najdroższy. Ja nie staram się wmówić w Ciebie wiary w Boga. Więc o co Ci chodzi? Mnie się wydaje, że wierzę? A to co za pokręcone sformułowanie. Ja mam w sobie swoją wiarę i swoje przekonanie. Nie narzucam go Tobie. Nie muszę więc nic udowadniać. Skoro Ty mówisz mi, że wydaje mi się, że wierze i że Boga nie ma, udowodnij że tak jest. Proste i oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:56 "masz w sobie wiare"? Gdzie? Tam gdzie masz serce, czy tam gdzie masz watrobe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:44 Alicja z "londerlandu" Jaber Rocky, czy jak mu tam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:31 Skad wyplywa wniosek, ze istoty skonczone nie moga miec kontaktu z nieskonczonymi? Bo z definicji wcale nie. Nieskonczonosc Boga (i jego atrybuty) zaklada raczej Jego nieograniczona mozliwosc kontaktu z wszelkimi istotami, wiec np. z nami na nasz sposob. A dlaczego ma to robic? A bo ja wiem? To jego: plan/zachcianka/chec pomocy modlacym sie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:35 Znow redukujesz boga do roli supermana. Nie wiem, czy jesli bog istnieje, to jest mu to mile... Bowiem bog pozbawiony atrybutu nieskonczonosci nie jest dluzej bogiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:44 Alez ja wcale tego nie zrobilem! Jesli jest nieskonczony, to ma wiele atrybutow, wsrod nich znajdzie sie tez mozliwosc kontaktu z nami. Tu nie ma zadnej redukcji, ale wskazanie jednej cechy z wielu jakie posiada podmiot bedacy nieskonczonym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:47 Nieskonczony nie mial by o czym rozmawiac ze skonczonym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:57 To juz sprawa nieskonczonego. Wg wierzacych Bog nas stworzyl (nie ich tylko nas wszystkich) i tez patrzy na nas, i opiekuja sie nami, i wspiera itd. Dlaczego to robi? A bo ja wiem... Kwestia o czym mialby rozmawiac nie ma znaczenia. A my dlaczego np. bawimy sie z psami? One tez moglyby sie zastanawiac i nie dojda do tego. Moze Bog ma jakies cele? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:59 To tylko spekulacje. czekam na dowod! Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 15:09 To udowodnij Kaganie, że nieskończony nie miałby o czym rozmawiać ze skończonym. Skąd znasz "myśli" nieskończonego?;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:39 Jako nieskonczony znalby on wszystkie odpowiedzi zanim skonczony by je pomyslal... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 04.10.04, 19:19 On istnieje poza czasem. Jak się ma Twoje twierdzenie do tego faktu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:41 Tym bardziej nie ma z nami, niewolnikami czasu i przestrzeni nic wspolnego... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 05.10.04, 13:45 On nam ją stworzył. To znów mój p. widzenia. On nam nadał czas- trwanie, przemijanie, chwilę, wszystko. Dlaczego miałby nas zostawić w tym stworzonym przez Niego świecie? Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 05.10.04, 13:51 Jakby co, to ja dziś już do tego wątku nie zajrzę, a więc do następnego razu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:53 Ja tez szyzkuje sie do domu (u mnie w Melbourne ok. 22:00). Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:54 Ty tak uwazasz, ale to zaden dowod... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 07.10.04, 13:38 CZy ja wiem. Ja nie próbuje przeniknąć myśli istoty, którą uważam za mojego Boga i stwórcę. Głupia by wtedy była moja wiara, nie uważasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 14:21 Humbak, daj spokoj. Facet zaprzecza samemu sobie, napisal, ze WOLI, zeby Boga nie bylo. Mozna to interpretowac na dwa sposoby: Albo kwestia jest nierozstrzygnieta - i chce aby okazalo sie, ze Go nie ma. Albo jest rozstrzygnieta - a wtedy nie ma: wole tak/wole nie, bo to juz sprawa faktow. Jednak Kagan TWIERDZI, ZE ON WIE - ZNA FAKTY. czyli pierwszy o sposob odpada. Jesli wie - nie moze mowic WOLE, zeby nie bylo - poniewaz: to juz nie kwestia "woli" ale faktow... Ale kagan pisze WOLE a nieistnienie uznaje za FAKT. Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 08.10.04, 10:17 W sumie masz racje. Jest bardzo niekonsekwentny. Nie wiem, czy to kwestia złego zapisywania myśli, czy porządnego bałaganu:) Chcę jednak zobaczyć co ma jeszcze do powiedzwenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:52 Jestem b. konsekwentny: pytam sie was o dowod empiryczny, ze wasz bog realnie istnieje, a jesli nie macie takiego dowodu, o zachowanie swych przesadow dla siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:51 Napisalem tylko, ze jesli bog mialby byc takim despota jak biblijny Jahweh, to dobrze, ze go nie ma! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:50 Kazda wiara jest glupia: bez nauki jest niczym, z nauka przestaje byc wiara... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 12:25 Napisales, ze wolisz aby Boga nie bylo. Nie ze BOGA NIE MA. To pokazuje jaki masz stosunek do tego. A co do empirycznego dowodu. Napisalem juz, ze gdyby kwestia istnienia Boga byla empiryczna to nie ma miejsca na wiare, a od niej Bog wiele uzaleznia (wg poszczegolnych doktryn). Kaganie drogi, musisz zrozumiec to, ze zadasz przeniesienia sporu o Boga na plaszczyzne inna, niz ta ktora posluguja sie wierzacy. Zadasz dowodu empirycznego. Czy wierzacy powinien przedstawic Ci taki dowod? Mysle, ze gdyby to zrobil zaprzeczylby w pewien sposob swojej wierze. Bo to wiara sie liczy dla niego. Wiecej nawet, prawdziwy wierzacy nie przekonywalby ateistow/agnostykow itp. o istnieniu Boga w sposob empiryczny. On operuje na innej plaszczyznie. Jesli niepotrafisz tego zaakceptowac, to trudno. Nie ma problemu. Zyjesz w troche innym swiecie i tyle. Nie ma w nim miejsca na wiare w Boga. Jest wiara w rozum. A to, czy dowody na pewnosc poznanie rozumowe jest lepsze niz inne... to inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:13 Znow popelniasz blad! Tzw. fallacy of composition! Ja bowiem w nic nie wierze, w tym tez nie wierze w rozum, a tylko sie nim posluguje, bez uprzedzen, i w miare, jak poznaje swiat, odrzucam pewne hipotezy, i przyjmuje nowe. Jesli udowodnisz mi empirycznie hipoteze istnienia boga, to wtedy uznam jego istnienie, ale nie bede w niego wierzyc, bo i po co? Wiara to choroba, narkotyk itp. A ja chce byc zdrow! Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:25 Jesli udowodnie, to wiara straci sens! Bo sprawa bedzie rozstrzygnieta. I na tym polega problem - czy tego nie rozumiesz? Jesli Bog istnieje, i prawda sa te rzeczy jakie glosza teksty religijne to niemozliwe jest udowodnienie istnienia Boga na drodze empirycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:33 Przyznajesz wiec, ze boga tak naprawde nie ma, istnieje tylko wiara w niego... No coz, z tej wiary dobrze zyja miliony pasozytow (glownie kler)... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:38 Wiara jest realna, bo jest to pewien obserwowalny stan umyslu i rozumienia swiata (dla Ciebie - braku rozumienia jak moge sie domyslic ;) ). A czy Bog jest czy Go nie ma... nie mnie to rostrzygac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:39 OK! Zawsze twierdzilem, ze wiara jest realna, podobnie jak AIDS czy gruzlica... A jesli nie jestes w stanie udowodnic istnienia boga, to zatrzymaj te hipoteze dla siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:45 Hipoteze te moge glosic gdzie mi sie podoba. I moze znajdzie odzew wsrod ludzi, bo jak pokazuje historia i dzisiejsze czasy tez - jest to bardzo potrzebne ludzkosci. Nie ma powodu aby siedziec cicho. A istnienia nie da sie prawdopodobnie udowodnic, gdyz byloby to niespojne z Boskim planem jaki zostal nam przekazany. O ile jest realny. Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 15.10.04, 10:00 Głupia mówisz? Któraż to nauka poza tą Twoją logiką wyklucza Jego istnienie? Ja Ci nie narzucam Boga. Nie karzę Ci w niegop uwierzyć. Ja uważam, że wiara weń to przywilej, dar, więc nie widzę sensu narzucania tej wiary komukolwiek. Tymczasem Ty narzucasz innym swój ateizm. Spójrz na ten wątek. Sójrz na te na forum nauka. Skoro inni narzucają Tobie wiarę, to czemu wciąż o tym dyskutujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 06:46 Bibla nie jest zadnym dowodem na prawdziwosc wiary. Ona sie nawet nie "sprzedaje", ona jest rozdawana za darmo, glownie przez misjonarzy, ale nie tylko. Gdtby byla prawda, to bysmy ja znali od urodzenia bezposrednio od Boga, anie poprzez katechetow i klechow...W Australii wciaz ja wciskaja na rogach, w roznych wersjach, najczesciej protestancka (King James Ver.). Fenomen? Tak, ale taki jak fenomen Harry Pottera, Hitlera, Stalina itp. I faktem jest, ze wiara religijna to najczesciej spotykana choroba umyslowa, co swoiadczy tylko o skali tego nieszczescia, ktore spadlo na ludzkosc... :( A jesli chodzi o wiedze o przeszlosci: poczytaj, czego ucza dzieci w Rosji czy Niemczech, a zobaczysz, ze nie ma jednej przeszlosci... Na ataki ad personam nie odpowiadam, bo to ponizej mego poziomu... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 25.10.04, 11:17 Czy ja atakowałem ad personam? Szerzenie wiary jest oczywiste z punktu widzenia osoby wierzącej. Możesz nie przyjąć, jeśli nie chcesz. To nie przymus. Harry Potter, Hitler? Gdzie Ty widzisz analogie? Zupełnie inny megnes mój drogi. Tu masz to, co Ty nazywasz upośledzeniem, a ja potrzebą wierzenia, a tam... Nieszczęściem ludzkości jest ona sama. Największe nieszczęścia powstały z ludzkiej podłości. Ideologia to zawsze tylko przykrywka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 12:14 Cos mi sie tu nie zgadza. Jeski stworzyl nas wszechmocny i kochajacy nas Bog, to jak mozemy byc podli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 15:41 A jaki ma to zwiazek z tym jaki jest bog? Czy wszystko co stwporzy ma byc dobre? Skoro mamy wolna wole, to mozemy byc podli. Albo dobrzy, zalezniue od tego jak postepujemy. s Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:46 Juz ci pisalem, ze jak Bog Wszechmocny istnieje, to tylko On moze miec wolna wole! Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 01.11.04, 12:16 To nie ma sensu. To nawet nie jest logiczne. Stworzył, dał wolną wolę. Ty używasz chyba jakiejś nieznanej mi definicji wszechmocy. Wolna wola to prawo wyboru. Bóg nas uczynił podobnych sobie, dając nam wolną wolę. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 12:55 Napisales: "wolna wola to prawo wyboru". A jak bysmy mieli prawdziwie wolna wole, to bysmy mogli postepowac wbrew woli boga, a wiec bog przestalby byc wszechmocny, a wiec przestal by byc bogiem. A wiec: albo mamy wolna wole, albo bog wszechmocny istnieje. Tertium non datur. Sorry... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 01.11.04, 13:06 Pewnie, że możemy postępować wbrew woli Boga. To się nazywa grzech. Słyszałeś zapewne o czymś takim;) Na tym właśnie polega wolna wola. On nam pozwala czynić co chcemy. Naszym obowiązkiem jest jednak wybierać czyny zgodne z Jego nakazami. W ten sposób pokazujemy, że jesteśmy warci życia wiecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.mel.iprimus.net.au 04.11.04, 13:06 Jesli mozemy postepowac wbrew woli Boga, to znaczy, ze ow Bog nie jest wszechmogacy, a wiec nie jest Bogiem, a tylko jednym z wielu poganskich, ulomnych bozkow... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 05.11.04, 19:25 Aleście się uwzięli. Dał nam wolną wolę, znaczy pozwala nam na to. Czy Ty Prymusie robisz wszystko to, co jesteś w stanie zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 12:21 Czlowiek jest ograniczony w czasie i przestrzeni, wiec nie ma czasu ani srodkow robic wszystko, na co ma ochote. Co innego Bog, krory nie jest niczym ograniczony! Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 06.11.04, 12:27 Nie o tym mówię. Idę ulicą i widzę na ziemi biedronkę. Mógłbym ją zabić, ale tego nie robię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 09:23 Jestes dobry! Ale Bog nie moze, jako Wszechmocny, byc ograniczony czymkolwiek, w tym moralnoscia czy dobrocia... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 07.11.04, 12:08 Moralność i dobroć Go nie dotyczą. On je ustala. Ale nie może być pozbawiony wolności wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:20 humbak napisał: Moralność i dobroć Go nie dotyczą. On je ustala. Ale nie może być pozbawiony wolności wyboru. K: Tu sie z Toba zgadzam w 100%! Ale jesli Bog ustala co jest dobre i co jest moralne, to moze On, w kazdej chwili zmienic swe kryteria! Ma On przeciez pelna wolnosc wyboru! Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:18 No to sie wzajemnie pozdrawiamy! :) Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 14:03 Inteligencja pojawia się już u małp człekokształtych. Jest tylko skutkiem ewolucji. Nic ponad to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:16 Psy tez maja inteligencje, nie gorsza od malpiej... Oczywiscie, nic w tym cudownego. A do wierzacych nalezy udowodnienie istnienia boga. Dopoki brak tego dowodu, dopoty religa winna byc sprawa w 100% prywatna, czyli zadnych pieniedzy panstwowych (czyli z podatkow, w tym niewierzacych) dla kosciolow, szkol przez nie prowadzonych itp. i zadnych biblii w sadach! Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 14:25 Podałem jeden przykład. Można by tu dodać np. delfiny, ale po co. Religia powinna być prywatna. Na osoby związane z religią powinno iść tyle pieniędzy na ile zasługują ze względu na "świadczenie usług" (ten cudzysłów wynika z mojej wiary) innym. Biblia w sądzie powinna służyć tylko temu, by na nią przyrzekali wierzący. W innej sytuacji jest to oczywisty absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:34 "Uslugi" religijne sa szkodliwe, jak narkotyki czy wodka, stad nie powinny byc finasowane przez panstwo... A zmuszanie niewierzacych do przysiegania na biblie, to dowod braku wolnosci w Australii... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 14:41 Ach tak. Dobra To udowodnij mi, że są szkodliwe. To po pierwsze. Po drugie. Skoro uznajesz, że intelekt ludzki nie jest niczym szczególnym, dlaczego uważasz, że jest wystarczający do poznania prawdy o istnieniu Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:48 Ja tylko czekam na empiryczny dowod istnienia boga, a do czasu hego uzyskania postuluje ograniczenie religii do sfery wylacznie prywatnej. U mnie 23:00 dochodzi, wie cmusze konczyc... Pozdr. kagan Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 14:59 Wiesz co? Masz problem. Przeoczyłeś Ważny szczegół. Dogmaty. Ty za coś takiego uważasz logikę. Osoby wierzące nie opierają się na logice. Wierzę w Boga, którego moja logika nie obejmuje. Więc po co to wszystko? Ja się już nauczyłem jednego umysł zawodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 15:09 No to sie pewnie dlugo nie doczekasz. A dlaczego? Bo jesli jest tak jak religia mowi tj. Bog sie z nami skontaktowal, dal nakazy /zakazy itd. i pozostawil wszystko kwestii wiary (blogoslawieni co nie widzieli a uwierzyli!) to bez sensu jest wymagac wiary od ludzi jednoczesnie nie pozostawiajac watpliwosci co do swego istnienia. Wtedy caly plan (jesli jakis jest) bierze w leb i nie trzyma sie kupy. Wiec dowod empiryczny na istnienie Bogajest niejako wykluczony przez Boga samego. W przeciwnym wypadku kwestia wiary nie ma zadnego znaczenia. Nie wiem jak tam u was w Melbourne (stamtad piszesz?) ale tu (Torun) jest raczej niereligijnie. Mimo Radia Maryja za rogiem... :) Jest ono raczej przedmiotem kpin i czasem oburzenia. Nikt nie ma zludzen co do "poboznosci" ojca dyrektora. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Hej, Kaganie :)) 29.09.04, 15:11 Ja bym zamienił "mimo" na "za sprawą":) Chodź to tylko przybliżenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Hej, Kaganie :)) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:57 ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan U mnie 23:00! IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:45 Zamykaja uniwerek, i musze isc do domu... Pozdr. kagan Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: U mnie 23:00! 29.09.04, 15:44 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Zamykaja uniwerek, i musze isc do domu... > Pozdr. > kagan u mnie jeszcze długo nie ale zauważyłam, że przed północą zmieniliście temat wątku, bo dyskusja zeszła na temat, a raczej pytanie, jaki powinien być stosunek człowieka inteligentnego do religii. tak wprost takie zapytanie nie padło, ale już nie ma dyskusji na udowadnianie logicznego dowodu na istnienie Boga. nooo!!! duży postęp schodzimy więc na ziemię :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: U mnie 23:00! IP: 67.131.131.* 29.09.04, 16:06 Tak, temat zszedl do sprawy bardzo przyziemnej, czyli powrot do domu :) Mimo wszystko chcialbym napisac pare zdan podsumowania po przesledzeniu tych ostatnich krotkich (i wybaczcie ze to napisze) nudnych wywodow. Kagan, jezeli byles w sadzie i kazali ci przysiegac na Biblie, to czy powiedziales ze jestes ateista? Jezeli tak jak sad na to zareagowal i jaki byl nastepny krok jaki sad w tym wypadku podjal? Jezeli nie to czemu oszukales sad? Poza tym cos mi sie wydaje ze te "historyjke" z sadem i przysieganiem na Biblie to wyciagnoles z jakiegos filmu i tutaj ja wlepiles przypisujac siebie do niej :) Pozatym nie pasuje mi jeszcze jedna rzecz, rozmawialiscie o Nieskonczonym (czyli Bogu) i skonczonym (czyli czlowieku). Z tego co wiem Bog uczynil nas rowniez nieskonczonymi, smierc jest tylko przejsciem z jednego zycia do nastepnego, doskonalego i wiecznego, wiec wedlug mnie cale te wywody nie mialy sensu, bo jeszcze czemuz to Bog nie mialby rozmawiac z nami ludzmi, swoimi stworzeniami? Jaki sens by mialo wtedy dzielo stworzenia gdyby Bog to wszystko stworzyl i tak poprostu pozostawil to samemu sobie. Pozatym dalej, rzekoma "szkodliwosc religii" za jaka ty Kagan uwazasz. Moja religia uczy kochac, szanowac blizniego, przestrzegac prawa bozego, ktore nakazuje przedewszystkim czcic jedynego Boga, ktore zabrania krasc, zabijac, cudzolozyc, nakazuje szanowac blizniego. Coz w tym jest szkodliwego mi powiedz? Bedac Bogobojnymi robimy wszystko zeby byc doskonalszymi, coz szkodliwego w tym jest? Czyz posluszne dziecko nie bedzie robic wszystkiego zeby przypodobac sie swoim rodzicom i dostac od nich nagrode? To by bylo chyba narazie tyle :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Żegnajcie. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 18:41 Szanowni Forumowicze. Zaprawdę powiadam Wam, Kagan jest wielki. Oto głosi nam uparcie świadectwo o jedynej prawdzie (Boga nie ma), a kto w Niego wierzy, temu wstyd i sromota, bo żadnej logiki ni rozumu w człeku takim nie ma. XXX napisał mi: "dasz sobie spokoj a Kagan bedzie mial satysfakcje ze przegadal cie". Otóż chciałbym zastrzec, że Kagan nie może mnie przegadać. To mnie nie chce się już gadać z Kaganem. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego? Spójrzcie choćby na to: Ja do Kagana: nie można udowodnić istnienia Boga i nie można udowodnić Jego nieistnienia. Kagan do mnie: "stawiasz hipoteze, ze bog istnieje, wiec do ciebie nalezy jej udowodnienie". Albo to: Ja do Kagana: brak dowodu na występowanie jakiegoś zjawiska nie jest dowodem na nieistnienie tego zjawiska. Kagan do mnie: "poniewaz ty stawiasz hipoteze, ze bog jest, wiec ty masz mi ja udowodnic, a nie odwrotnie..." I tak w koło Macieju, do usr..ia. Ta seria nielogiczności wprost powala. Chciałoby się zakrzyknąć: "O Matko Boska z jakiegokolwiek bądź kościoła, ratuj!" Wychodzi na to, że Kagan czytać umie, lecz z myśleniem u niego nad wyraz kiepsko. Hi, nawet numerowanie akapitów nie pomaga. Powtórzę: Kagan co i rusz wpierał we mnie, że "stawiam hipotezę, że Bóg istnieje". Ja co i rusz mu odpowiadałem, że nieprawda, że takiej hipotezy nie stawiałem. Jednocześnie podtrzymywałem twierdzenie, że nie można udowodnić istnienia Boga i nie można udowodnić Jego nieistnienia. Nawet podpowiadałem, że to koniunkcja. I co? I nic, Kagan nadal swoje. Ja twierdzę, że nie można udowodnić istnienia Boga (a jednocześnie nie można udowodnić Jego nieistnienia), a Kagan każe mi udowadniać, że Bóg istnieje. I weź tu dyskutuj z Kaganem. Błędne koło! Kagan sądzi po prostu, iż może pleść androny bez oglądania się na konsekwencje. I plecie, i daj mu Boże zdrowie, ostatecznie cierpi na tym jedynie on sam, skoro tym sposobem jedynie samemu sobie wysusza mózg. Górale mawiają o takich głosem pełnym frasunku: "a owa mundrość jak chyłkiem a po cichutku do łba mu weszła, tak i całkiem tam ostała, tak i na amen zgłupioł bidok od tej mundrości, hej!". Ale nie tylko w kontaktach ze mną Kagan nie potrafi zebrać nadmiernie rozproszonych myśli. "Spróbuj i Ty" udowadnia Kaganowi - jak kozie na granicy - że słynny aforyzm Pascala ("Niezrozumiałe jest, aby Bóg był, i niezrozumiałe, aby Go miało nie być") nie zdezaktualizował się ani odrobinkę i prawdopodobnie zawsze pozostanie aktualny, a Kagan na to: "Pascal był tchórzem". Psia krew, no i podyskutował sobie "Spróbuj i Ty" z Kaganem. Jak ze ślepym o kolorach sobie podyskutował. "Skad wiesz, że Bóg nie istnieje?" - pyta Kagana "Spróbuj i Ty" w innym miejscu, a Kagan na to: bo wiem. I dodaje: bo rozum, bo logika. Ale tych, którzy tym samym sposobem (bo wiemy, bo rozum, bo logika) wyjaśniają istnienie Boga, Kagan postponuje. I sprzeczności żadnej w tym nie widzi, choć co i rusz metodą przekupki paple o rozumie oraz logice. Że taka paplanina świadczy o intelektualnej pustocie, to wykracza znacznie poza zdolności percepcyjne Kagana. Stwierdzenie, że nauka religii to "indoktrynacja" nosząca znamiona "pedofilii intelektualnej" to już ze strony Kagana wyraz głupoty o mierze niebotycznej. Facet chciałby pełnić rolę alfy i omegi, ale najwyraźniej do takiej roli nie dorósł. I on ma pretensje, że wyrażałem się o nim ironicznie, że sobie z niego kpiłem, on skarży się na "niewybredne ataki ad personam"...! Najchętniej obiłbym mu pysk kandelabrem, tyle, że w porę przypomniałem sobie Kodeks Boziewicza: z ludźmi niehonorowymi nie należy wchodzić w dysputę. No a przy tej okazji stwierdziłem, że mierzi mnie intelektualna ślepota faceta wymachującego sztandarami "rozum rulez!" i "logika rulez!". Dlatego powiedziałem: "dosyć!" - i przestałem z Kaganem rozmawiać. "Ja nie wierzę, że boga nie ma, ja to wiem" - powiada Kagan. Wie to z absolutną pewnością, bo nigdy Boga na oczy nie widział, a to, co widział, za cholerę z Bogiem biedakowi się nie kojarzy. I nikt nie przekonał go, że Bóg istnieje. Nikt nie wskazał dowodu. Co więcej, naczytał się Kagan o ateizmie. Wniosek? Bóg nie istnieje. Wszelako błędu logicznego w swym rozumowaniu dostrzec Kagan nie chce. Nie przekonuje go, że brak dowodu na istnienie jakiegoś zjawiska nie może być dowodem na nieistnienie tego zjawiska. Tu już logika formalna Kaganowi nie wystarcza, tu logika jest "be". Kagan powiada wtedy, że "logika formalna nie jest tu wlasciwym narzedziem". Ble, ble, ble... Ależ talerz! A jeśli ktokolwiek wytknie mu taki czy podobny lapsus palcem, naigrywając się z jałowizny intelektualnej interlokutora, Kagan obraża się na "ataki ad personam". Nie, z tym facetem nie da rady prowadzić rzeczowej dysputy. Rozdymane do granic pęknięcia ego Kagana pleśnieje na moczarach totalnego bezkrytycyzmu. Kagan ciska nam w twarze "prawdę" o nieistnieniu Boga, zapominając, że bezwzględna prawda, tak zwana "prawda absolutna", jest hipostazą, a więc rzeczą wyimaginowaną. To idea, i jak każda idea, tak i ona należy do metafizyki, co oznacza, że żadna "prawda absolutna" na tym ziemskim padole nie istnieje realnie, nie może więc być realnie osiągnięta - dlatego ludzie posługują się substytutem prawdy, to znaczy wiarą. Skoro zatem Kagan twierdzi "z cała pewnością", że Boga nie ma, jest głupcem - o ile w to wierzy. Albo oszustem - jeżeli nie wierzy. Tak czy siak, dyskutować z nim nie warto. "Cóż jest prawda?" - pytał retorycznie Poncjusz Piłat. "Nigdy nie wierz temu, kto zawsze mówi prawdę" - ostrzegał Elias Canetti. "Nikt nie spojrzał w oczy prawdzie, bo ma ona tylko oczodoły" - zapisał Stanisław Jerzy Lec. Prawdy nie sposób dowieść i ja, w odróżnieniu od Kagana, na pewno odmierzał jej nie będę - tym bardziej, gdy w głowie aż huczy myśl Pascala: "Człowiek stworzony jest na to, by szukać prawdy, a nie, by ją posiadać". Tymczasem Kagan, zaklepawszy na własność jedyną prawdę, zadekretował sobie również monopol na rację. W jednym i drugim ustawicznie się utwierdza - i absolutnie nic samopoczucia zepsuć mu nie zdoła. Dlatego sekowanie głupoty Kagana przypomina walanie łbem o ścianę. Dlatego nie pomaga logika, dlatego na nic rzeczowe konstatacje, dlatego psu na budę żart czy ironia, dlatego nawet drwina nie skutkuje - tym bardziej natrętny w swojej walce o rząd dusz staje się Kagan, marząc o unicestwieniu lub choćby tylko chwilowym sflekowaniu wierzących. A przy tym tyle w Kagana umysłowym cherlactwie subtelności, co u rozjuszonego nosorożca. Widzieliście kiedyś rozjuszonego nosorożca? To może imponować - tyle, że atakujący nosorożec ślepo gna przed siebie, gdyż u tego potwora regułą jest niedostrzeganie czegokolwiek, co jawi się odrobinkę w bok od czubka jego nosa. Na jedno sobie Kagan zasłużył. Niewątpliwie zasłużył sobie Kagan na grzędę. W sam raz miejsce dla kurzego móżdżku. Mam coraz większe wątpliwości, czy rzeczywiście mamy współnego przodka. Zresztą być może nieco inteligencji w Kaganie tkwi, nie chcę go aż tak źle oceniać. Tyle, że może, biedaczysko, nie nauczył się jeszcze z niej korzystać? Na razie wygląda bowiem na to, że oślepł i sunie do przodu jak wzmiankowany wyżej nosorożec, powtarzając swoje niczym katarynka. A przy tym olewa zdrowy rozsądek oraz gloryfikowane przez siebie rozum i logikę, o opiniach innych dyskutantów nie wspominając. Konkludując: jeżeli któreś z Was, Drodzy Forumowicze, wierzy w Boga, a jednocześnie ma jakikolwiek wpływ na bohatera niniejszego romansu, niech przekona Kagana, że warto od czasu do czasu pomyśleć sobie tak: "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja". Warto tak pomyśleć, niezależnie od tego, czy wierzymy, że Bóg istnieje, czy też jesteśmy przekonani, że Boga nie ma. Czemu tak uw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz cd. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 18:43 Konkludując: jeżeli któreś z Was, Drodzy Forumowicze, wierzy w Boga, a jednocześnie ma jakikolwiek wpływ na bohatera niniejszego romansu, niech przekona Kagana, że warto od czasu do czasu pomyśleć sobie tak: "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja". Warto tak pomyśleć, niezależnie od tego, czy wierzymy, że Bóg istnieje, czy też jesteśmy przekonani, że Boga nie ma. Czemu tak uważam? Ponieważ tak naprawdę zhańbić może nas jedynie pewność siebie. Natomiast nadzieja na zrozumienie nigdy nas nie zhańbi. ************ Stanisław Cat-Mackiewicz przestrzegał: "Ze względu na higienę mózgu należy się wystrzegać kontaktów z durniami". Dlatego powiem tak: "Czasem warto rzec durniowi, że jest durniem / Nawet, gdy asekuruje sę odgórnie" (Jonasz Kofta). A rzekłszy to, powtórzę na zakończenie: szkoda czasu dla faceta, który nawet nie stara się odróżnić sedna od sedesu. ...Jeśli o mnie chodzi, tym sposobem naprawdę dotarliśmy do kresu. Jak powiadali starożytni Marsjanie: "Quae potui, feci, faciant meliora potentes". Dalej już będziecie bawić się beze mnie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: cd. 29.09.04, 20:59 smakoszu a jednak zrobiłeś unik w kluczowym momencjie, kiedy doszliśmy do pytania co "BÓG" potrzebuje od nas z rzeczy materialnych żeby przetrwał wśród nas na wieki i czy właśnie religia nie jest jego niewyczerpanym źródłem wieczystych dochodów. ciekawi mnie jak sobie Bóg poradzi ze swoim istnieniem bez naszego finansowego wsparcia i czy bez tego wsparcia przeżył by choć jeden dzień. może warto jednak Kaganowi udowodnić, że Bóg przeżyje i to byłby ten logiczny dowód, że Bóg naprawdę istnieje jak potrafi przeżyć bez naszych modłów, datków i kościołów dla mnie byłby to dowód na istnienie Boga :))) Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: cd. 29.09.04, 21:04 Trochę to odwraca religijne pojęcie. Pieniędzy potrzbuje nie Bóg, ale Kościół jako instytucja. A modlitwy potrzebujemy My, by nie odchodzić od Boga. Nie wiem skąd wzięło się wam odwrotne pojmowanie tego zagadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:54 Po co Bogu nasze modlitwy? Bog to nie satrapa, zadny pochwal... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: cd. 04.10.04, 19:22 Modlitwy to także podziękowania i prośby. On je zna, ale nie zwracanie się doń z nimi błoby dość "niegrzeczne", chyba przyznasz. Z chrześcijańskiego p. widzenia oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:39 Niegrzeczne jest nagabywanie kogos, kto jest absolutnie nami nie zainteresoeany... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: cd. 05.10.04, 13:43 Aleś się uwziął. Kładę teraz punkt widzenia chrześcijanina i nie narzucam go Tobie: Bóg mnie stworzył, dał mi życie, jest jakby moim ojcem. Podziękuje Mu więc i poproszę o opiekę i dobrą radę. Co w tym niegrzecznego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 14:08 Sam pisales, ze bog jest poza logika. Stad skad ta pewnosc, ze mile mu sa twe modly? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:54 To nie zagduj zgadula... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smakosz Re: cd. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 09:02 Danku Droga, ja unik zrobiłem? W żadnym razie. Po prostu zwykłem wypowiadać się wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia, a nie (jak Kagan) wtedy, kiedy bardzo chcę coś powiedzieć. Ja po prostu NIE WIEM, czego Bóg od nas "z rzeczy materialnych potrzebuje". Nie czuję się kompetentny, by zabierać głos na ten temat, jak już gdzieś wspomniałem, więcej we mnie wątpliwości niż białka. A teraz pozwólcie mi już tęsknić do Boga i za Bogiem w samotności. Pozdrawiam, Smakosz. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: cd. 30.09.04, 10:00 Gość portalu: Smakosz napisał(a): > A teraz pozwólcie mi już tęsknić do Boga i za Bogiem w samotności. > Pozdrawiam, > Smakosz. kto tęskni tęsknoty dostąpi :))) za czym? oto jest pytanie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:32 Tesknota za czyms, czego byc nie moze, to pierwszy krok w strone schizofrenii! Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: cd. 04.10.04, 19:51 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Tesknota za czyms, czego byc nie moze, to pierwszy krok w strone schizofrenii! :)))))))) a jak się przekonasz, logicznie i doświadczalnie, że tęsknota jest za czymś co być nie może? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Nielogicznosc idei boga IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:37 Idea boga jest bowiem wewnetrznie sprzeczna: jako wszechwiedzacy, zna on z gory (a priori) konsekwencje kazdego swego czynu czy nawet mysli. Jako wszechmocny kazda jego wola staje sie czynem, ale znajac konsekwencje kazdego swego kroku, bylby on de facto sparazlizowany (kazdy jego czyn mialby swe negatywne konsekwencje, a te dalsze konsekwencje, i tak w nieskonczonosc), a wiec nie bylby wszechmocny, nie bylby wiec bogiem... Poniewaz kazda jego decyzja pociagalaby za soba niekonczony lancuch konsekwencji, to mialby on w kazdej chwili do rozwazenia nieskonczone alternatywy, a wiec brak czasu na jakakolwiek akcje. To jest tzw. paradoks nadmiaru wiedzy... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Nielogicznosc idei boga 08.10.04, 08:03 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Idea boga jest bowiem wewnetrznie sprzeczna: jako wszechwiedzacy, zna on z gory > > (a priori) konsekwencje kazdego swego czynu czy nawet mysli. Jako wszechmocny > kazda jego wola staje sie czynem, ale znajac konsekwencje kazdego swego kroku, > bylby on de facto sparazlizowany (kazdy jego czyn mialby swe negatywne > konsekwencje, a te dalsze konsekwencje, i tak w nieskonczonosc), a wiec nie > bylby wszechmocny, nie bylby wiec bogiem... Poniewaz kazda jego decyzja > pociagalaby za soba niekonczony lancuch konsekwencji, to mialby on w kazdej > chwili do rozwazenia nieskonczone alternatywy, a wiec brak czasu na jakakolwiek > > akcje. To jest tzw. paradoks nadmiaru wiedzy... to teraz sobie wystarczy tylko wyobrazić, że samemu się jest bogiem nielogiczne? dlaczego? sam sobie stwarzasz obrz boga i ...sam go sobie realizujesz :))) dla mnie to CZYSTA logika istnienia i boga i mnie jednocześnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Nielogicznosc idei boga IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:48 czyli potwierdzasz, ze twoj bog istnieje tylko w twoim umysle... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Nielogicznosc idei boga 08.10.04, 10:12 "znajac konsekwencje kazdego swego kroku, bylby on de facto sparazlizowany (kazdy jego czyn mialby swe negatywne konsekwencje, a te dalsze konsekwencje, i tak w nieskonczonosc)" Dlaczego niby? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Nielogicznosc idei boga IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:47 Nawet 100% Polakow to nic przy nieskonczonosci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:58 Bo jest logicznie sprzeczne, i przez tysiace lat teologowie dowodu nie znalezli na istnienie przedmiotu swej wairay i badan... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: cd. 10.10.04, 08:22 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Bo jest logicznie sprzeczne, i przez tysiace lat teologowie dowodu nie znalezli > > na istnienie przedmiotu swej wairay i badan... i nie znajdą bo Bóg to nie jest przedmiot Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:29 Znow udowadniasz swoj prymitywny materializm, czyli reizm... Oczywiscie, bog nie jest rzecza, a zjawiskiem, zachodzacym tylko i wylacznie w umyslach w niego wierzacych... Ale elektron tez nie jest rzecza, a zajawiskiem, ktore raz preszentuje sie nam jako fala, a innym razem jako czastka, ale mamy na jego istnienie mnostwo empirycznych dowodow... No, ale dla religiantow nie ma elektronow, a tylko cuda spowodowane przez boga, co na pstrykniecie wylacznikiem wysyla swiecace aniolki do zarowki... ;) Pozdr. Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: cd. 10.10.04, 08:46 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Znow udowadniasz swoj prymitywny materializm, czyli reizm... nie wiem co to reizm i nawet nie chce mi się tego szukać pewnie znowu jakiś nic nie mówiący eufemizm stanowiący przykrywkę niewiedzy wolałabym określenie realizm czy prymitywny? zależy u kogo i dla kogo >Oczywiscie, bog > nie jest rzecza, a zjawiskiem, zachodzacym tylko i wylacznie w umyslach w niego > > wierzacych... Ale elektron tez nie jest rzecza, a zajawiskiem, ktore raz > preszentuje sie nam jako fala, a innym razem jako czastka, ale mamy na jego > istnienie mnostwo empirycznych dowodow... No, ale dla religiantow nie ma > elektronow, a tylko cuda spowodowane przez boga, co na pstrykniecie > wylacznikiem wysyla swiecace aniolki do zarowki... ;) > Pozdr. > Kagan Bóg nie jest zjawiskiem, tak jak tylko "zjawiskiem" nie jest elektron :) jeszcze tylko pozostaje ci wytłumaczyc mi dlaczego robię pstryk i...mogę czytać książkę przy blasku księżyca :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:51 No coz, typowa ignorancja i pycha religianta... Boisz sie wiedzy, i tyle... A ja ide na plaze, bo slonce mniej juz piecze, a woda sie juz podgrzala... I czym jest wedlug ciebie twoj bog? Potrafisz go opisac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:54 Przemysl, a ja sie postaram pojawic na tym forum za kilka dni... Odpowiedz Link Zgłoś
arent5 Re: cd. 13.02.07, 20:11 -- "8334 księży zakonników ,zakonnic i aktywistów kościelnych - tyle liczyła agentura antykościelnego pionu SB w szczytowym pod tym względem roku 1984. Oznaczałoby to ,że po stanie wojennym prawie co trzecia osoba duchowna w tej lub innej formie współpracowała z SB" - IPN "Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec kościołów i związków wyznaniowych 1945-1989" ,Warszawa 2004. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: cd. 14.02.07, 10:50 arent5 napisał: "8334 księży zakonników ,zakonnic i aktywistów kościelnych - tyle liczyła agentura antykościelnego pionu SB w szczytowym pod tym względem roku 1984. Oznaczałoby to ,że po stanie wojennym prawie co trzecia osoba duchowna w tej lub innej formie współpracowała z SB" - IPN "Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec kościołów i związków wyznaniowych 1945-1989" ,Warszawa 2004. - No coz. Kazda wladza pochodzi przeciez od Boga. Przeciez ani UB, ani SB, ani tez WSI nie mogly istniec i dzialac bez aprobaty Wszechmogacego, Wszechwiedzacego i Wszechobecnego! Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:50 Ze "smakoszem" nie ma sensu dyskutowac, bo to zwykly cham, ktoremu wiara odebrala rozum. Poczytaj jego niewybredne ataki na mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: cd. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:48 Znow jedyny twoj argument, to "a Kagan jest durniem"... No coz, wiara z rozumem w parze nie ida... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Żegnajcie. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:47 Znow: kolejny chamski atak na mnie, czyli ad personam. I kto tu moze mowic o honorze itp. I jeszcze raz: ty stawiasz hipoteze, ze bog istnieje (albo "byc moze istnieje"), a wiec ty musisz ja najpierw udowodnic, zanim przejdziesz do dalszej dyskusji! Ja tylko pisze, i wiem, ze boga nie ma, bowiem primo idea boga jest po prostu wewnetrznie sprzeczna, secundo nikt nie udoowdnil mi, ze takowy bog istnieje albo istnial, i tertio jest to byt zbyteczny, wiec go likwiduje brzytwa Ockhama... A do atakow na poziomie ad personam nie bede sie znizal... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Żegnajcie. 04.10.04, 19:55 Kagan nie obrażaj się jak panienka wątek ty otworzyłeś po co jeśli nie miałeś watpliwosci żadnych? prowokacja do dyskusji? po ilosci postów-udana a wnioski? chyba każdy musi wyciągnąć je sobie sam ja mówię dowidzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Żegnajcie. IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:30 Nie obrazam sie ogolnie, tylko na konkretne chamskie ataki ad personam, np. przez "smakosza". Oczywiscie, ze mam watpliwosci, ale na innym poziomie: nie jestem np. pewien w 100% czemu ludzie choruja na "jednostke chorobowa" zwana "religia": czy to jest wynik uposledzenia genetycznego, czy tez zakazenia wirusowego, czy tez glownie wychowania (indoktrynacji przez rodzicow, katechetow i kler). Ale to temat na osobny watek, na ktory brak mi czasu... Pozdr. Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Żegnajcie. 05.10.04, 13:37 Kaganie, znowu uwaga. Cały czas twierdzisz, że to chrześcijanie wmawiają Ci istnienie Boga i muszą to udowodnić. Powtarzam to Ty postulujesz, że Boga nie ma. Zobacz ile trwa już ta dyskusja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Żegnajcie. IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:51 Ja udowodnilem juz dawno, ze boga byc nie moze (przyklad nizej). Religianci wymyslili boga, postawili hipoteze, ze "on jest", wiec to do nich nalezy przeprowadzenie dowodu. Na razie, mamy tylko dowody na nieistnienie boga... Idea boga jest bowiem wewnetrznie sprzeczna: jako wszechwiedzacy, zna on z gory (a priori) konsekwencje kazdego swego czynu czy nawet mysli. Jako wszechmocny kazda jego wola staje sie czynem, ale znajac konsekwencje kazdego swego kroku, bylby on de facto sparazlizowany (kazdy jego czyn mialby swe negatywne konsekwencje, a te dalsze konsekwencje, i tak w nieskonczonosc), a wiec nie bylby wszechmocny, nie bylby wiec bogiem... Poniewaz kazda jego decyzja pociagalaby za soba niekonczony lancuch konsekwencji, to mialby on w kazdej chwili do rozwazenia nieskonczone alternatywy, a wiec brak czasu na jakakolwiek akcje. To jest tzw. paradoks nadmiaru wiedzy... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Żegnajcie. 05.10.04, 13:56 Kaganie, pozwolę sobi na niekonsekwencję i jeszcze razz dziś odpowiem. Cały czas traktujesz Boga w kategoriach ludzkiej logiki i czasu. Too bez sensu jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Żegnajcie. IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 14:06 Jesli bog jest poza logika, to skad teolodzy czerpia swa wiedze o nim? Jesli jest on poza logika, to moze np. raz karac wiernych, pozniej ich znow nagradzac, pozniej znow karac, i tak w nieskonczonosc. Straszna to perspektywa, stad wole, aby go nie bylo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Żegnajcie. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 14:02 Wolisz zeby nie bylo? Uuu... co to ma znaczyc? Czyzbys wlasnie pokazal, ze nie potrafisz stwierdzic czy jest czy Go nie ma i Twoje zdanie na ten temat zalezalo jednak od swobodnego uznania podyktowanego tym co sie tobie podoba lub nie? Jesli piszesz "wole" (nie wolalbym) to zakladasz, ze kwestia istnienia/niestnienia Boga jest pozaempiryczna! Istnienie chorob, praw fizyki, staolu przy ktorym siedzisz nie podlega dla Ciebie dyskusji - nie mozesz o nich mowic "wole zeby ich nie bylo". Najwyzej "wolalbym" zeby ich nie bylo (bo nie mozesz decydowac o tym). Prawda? (jestes empirykiem!) Jesli mowisz WOLE to oznacza ze dycydujesz o czyms. Masz jakas swobode. Tu wlasnie napisales, ze WOLISZ nie uznawac Jego istnienia bo tak Ci pasuje. Gdyby Ci udowodnic, ze Bog istnieje NIE MOGLBYS powiedziec "wole zeby Go nie bylo". Co najwyzej "wole zyc jakby go nie bylo, mimo ze jest". Ale tego nie napisales. Nie napisales tez, ze nie ma Boga, stad zyje tak jak zyje". Jakis czas temy moglismy przeczytac twoj post - Pascal to przeszlosc. Teraz SAM zachowales sie jak on - Pascal twierdzil, ze oplaca sie nam zyc tak jakby Bog byl, bo mamy lepsze perspektywy (hipotetycznie oczywiscie). Ty widzisz, ze z takim Bogiem mamy zle, wiec WOLISZ uznac, ze Boga nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Żegnajcie. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 07:45 Wyjales me slowa z kontekstu: gdyby mial byc taki bog, jakiego wyznaja zydzi, chrzescijanie czy muzulmanie, czyli okrutny Jehowa-Allach, to dobrze, ze go nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: U mnie 23:00! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 13:41 Boga nie ma i byc nie moze, ale religia istnieje, podobnie jak alkohol, narkotyki i wszy... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: U mnie 19.54 04.10.04, 19:58 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Boga nie ma i byc nie moze, ale religia istnieje, podobnie jak alkohol, > narkotyki i wszy... jak nasze czasy się zrównają, to może zmienisz zdanie :))) ale najpierw zanim do tego dojdzie to mi odpowiedz na pytanie czy jest fizycznie możliwe aby nasze czasy się zrównały? bo wiesz jak jest jakas akcja ważna (na filmach widziałam) to ustalaja najpierw czy na swoich zegarkach maja taką sama godzinę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: U mnie 19.54 IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:26 No coz, dla religiantow ziemia powinna byc prostokatna (w Biblii ma ona 4 rogi), i wszedzie powinna byc wiec ta sama godzina... Ale ja zyje na realnej ziemi, w Australii, stad ta roznica czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: U mnie 19.54 IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:06 ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: U mnie 23:00! 04.10.04, 23:32 To twoj wybor czy chcesz czy nie chcesz poznac Boga, przeciez On specjalnie nie przyjdzie do ciebie i nie spyta sie ciebie czy laskawie zechcesz Go poznac i w Niego wierzyc. To my jestesmy Jego stworzeniami a nie On naszym. Mysl i mow co chcesz, nie zmienisz tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: U mnie 23:00! IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:25 Mylisz sie: bogow stworzyli ludzie, a nie odwrotnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: U mnie 23:00! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.10.04, 13:31 A teraz 21:30... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: U mnie 23:00! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:04 Ale bede znow na tym forum, I hope! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: U mnie 23:00! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 06:48 Jesli Bog jest wszechmocny, to nie mamy zadnego wyboru. Jesli tego nie rozumiesz, to nie mamy o czym dyskutowac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: & 1000000 zł dziennie IP: *.radioalfa.com.pl / *.crowley.pl 29.09.04, 18:44 1000000 zł dziennie Parlamentarzyści grzebiący w kieszeniach emerytów mogliby poszukać oszczędności u siebie. Płaca minimalna w Polsce to 824 zł brutto (602 zł na rękę). Średnia płaca w Polsce za ostatnie sześć miesięcy wynosiła 2412,58 zł brutto. Tyle że ok. 65 proc. zatrudnionych tej średniej nie osiąga! Tymczasem posłowie biorą miesiąc w miesiąc ok. 10 630 zł do kieszeni. Świetnie są też wynagradzani pracownicy Kancelarii Sejmu obsługujący parlamentarzystów. Ich średnia płaca to ok. 5450 zł miesięcznie, czyli więcej niż dwie średnie krajowe. Na tą średnią składa się zarówno wynagrodzenie marszałka, jak i licznych sejmowych urzędników, kierowców, woźnych, sprzątaczek oraz szatniarek. Sejmowi biu-rokraci zarabiają średnio znacznie więcej od urzędników zatrudnionych w ministerstwach. * * * Aż 1550 osób tyra w Kancelarii Sejmu przy obsłudze posłów! (Nie licząc armii asystentów i sekretarek zatrudnionych w biurach poselskich). Jest wśród nich 40 potrzebnych prawników-legislatorów, ale też 52 kierowców wożących tyłki szanownych ojców narodu. Utrzymanie taboru samochodowego Sejmu kosztowało w zeszłym roku 6784 tys. zł. W minionym roku park samochodowy Sejmu wzbogacił się o 7 nowych aut, które kosztowały drobne 600 tys. zł. Pomimo tego, że obsługa posłów jest liczna, marszałek Sejmu płaci pracownikom kancelarii godziny nadliczbowe. W zeszłym roku poszło na to z kieszeni podatników ok. 6 mln zł, czyli ok. 441 zł miesięcznie na jednego zatrudnionego. Spora liczba pracowników Kancelarii Sejmu bierze miesiąc w miesiąc z tytułu godzin nadliczbowych więcej, niż wynosi polska płaca minimalna. * * * Najbardziej rzucającą się cechą sejmowej biurokracji jest zdumiewająca liczba stanowisk kierowniczych. Jeśli dobrze policzyłem, to trzema batalionami sejmowych pracowników dowodzi minister mający do pomocy dwóch zastępców oraz 147 dyrektorów, naczelników i kierowników (a oprócz tego są jeszcze brygadziści nadzorujący pracowników fizycznych). Sejmową biblioteką – nawiasem mówiąc dobrze zorganizowaną i mającą bardzo kompetentny personel – kieruje dyrektor Wojciech Kulisiewicz przy pomocy 2 zastępców, 7 naczelników i 10 kierowników działów. Sejm ma również własne wydawnictwo. Wydawnictwem, w którym pracuje 11 redaktorów, kieruje Andrzej Magierski przy pomocy 3 zastępców (w tym roku przybyło 2) i 5 naczel- ników. Jak z tego wynika, 11 redaktorów „dających produkcję” nadzoruje aż 8 wysoko uposażonych szefów! Paranoja! Wydawnictwo Sejmowe nie jest nastawione na zysk. Pełni funkcje usługowe, ale ma zastępcę dyrektora ds. marketingu, który nie bardzo ma co robić: bo co sprzedawać, co reklamować? Biurem Finansowym Kancelarii Sejmu kieruje Edmund Glaza. Ma do pomocy 3 zastępców oraz 3 naczelników i 5 kierowników. W biurze dyrektora Glazy jest Wydział Planowania i Analiz składający się z naczelnika i jednego pracownika. Co dziwne, niektóre biura kancelarii odwalające naprawdę absorbującą robotę, jak np. Biuro Inwestycji i Biuro Gospodarczo-Techniczne, mają tylko po jednym zastępcy dyrektora. W Biurze Inwestycji, które „przerabia” ok. 33 mln zł rocznie (Sejm sobie nie żałuje na inwestycje), jest tylko jeden naczelnik i jeden kierownik. Mnogość stanowisk kierowniczych w strukturze organizacyjnej Kancelarii Sejmu zwiększa wydatki na wynagrodzenia. Każdy dyrektor, naczelnik i kierownik bierze bowiem specjalny dodatek do płacy zasadniczej. * * * Marszałek Józef Oleksy podjął nieśmiałe kroki ku uproszczeniu struktury Kancelarii Sejmu. Połączono np. Biuro Personalne z Biurem Prawno- Organizacyjnym, ale dotychczasowa szefowa Biura Personalnego Daria Andrejew- Frączak została ulokowana na stołku trzeciego zastępcy dyrektora Wydawnictwa Sejmowego. Cała polityka personalna w Kancelarii Sejmu jest bardzo osobliwa. W sejmowym Ośrodku Informatyki na stanowisku radcy generalnego pracuje Anatol Lawina, „kombatant” „S” spuszczony z Najwyższej Izby Kontroli, który zasłynął szokującymi zeznaniami na procesie FOZZ. Były szef Kancelarii Sejmu minister Krzysztof Czeszejko-Sochacki, maglowany przez posłów na posiedzeniu Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich o to, co jeszcze Lawina robi w kancelarii, oświadczył, że nie odpowie na to pytanie, gdyż chcąc udzielić wyjaśnień musiałby prosić o utajnienie obrad! Po tym tajemniczym oświadczeniu ministra posłowie jakoś przeszli do porządku nad kwestią dalszego zatrudnienia pana Lawiny. Niedawno zreorganizowano sejmowe Biuro Spraw Międzynarodowych. Reorganizacja polegała na zmianie nazwy i została dokonana po to, aby można się było pozbyć ze stanowiska dyrektora Jakuba Borawskiego. Borawskiemu, uchodzącemu za protegowanego Bronisława Geremka, nie stała się krzywda – został wicedyrektorem w sejmowym Biurze Studiów i Ekspertyz. Ponoć tylko na 3 miesiące, bo Geremek obiecał mu jakąś dobrze płatną posadę w Brukseli... * * * Budżet Kancelarii Sejmu jest poza kontrolą ministra finansów. Innymi słowy szef kancelarii poza ministrem finansów przedkłada Sejmowi preliminarz wydatków i dochodów. W tym roku utrzymanie Sejmu prawdopodobnie będzie kosztowało podatników ok. 358 mln zł. (Wzrost wydatków wobec roku 2003 o ok. 7,4 proc.). Trzeba jednak pamiętać, że część kosztów swego funkcjonowania Sejm „topi” w innych instytucjach. Na przykład część kosztów działania sejmowych komisji śledczych ponoszą prokuratury. Każdy podatnik płaci na utrzymanie Wysokiej Izby ok. 17 zł rocznie. Z pozoru to niewielkie obciążenie. Tyle tylko, że za kwotę 360 mln zł można by w Warszawie zbudować dwa mosty lub 23 kilometry autostrady. Na przyszły rok Sejm określił swe potrzeby na 377 mln zł, co oznacza wzrost o 19 mln zł. To prawda, że zapewnienie posłom pewnego komfortu pracy leży w interesie podatników. Mała pomyłka, wadliwy zapis w ustawie może przecież zrodzić koszty idące potem w miliony. Nie należy więc nadmiernie oszczędzać na kosztach obsługi parlamentarzystów, gdyż się to per saldo nie opłaca. Ale z drugiej strony wcale niemała kwota z budżetu Kancelarii Sejmu jest po prostu marnotrawiona. „Super Express” z 1 września 2004 r. zwrócił uwagę na pozycję: utrzymanie biur poselskich. Każdy z posłów dostaje na ten cel 10 tys. zł miesięcznie. Na co idą te pieniądze? Na przykład poseł Bogdan Klich z Platformy Obywatelskiej – a więc z ugrupowania, które najgłośniej domaga się cięcia w wydatkach budżetowych – wydawał ponad 4 tys. zł miesięcznie na kwiaty, herbatę i kawę. Prawie dwie średnie miesięczne pensje na ukwiecenie gabinetu oraz kawę to chyba przesada... Inny poseł PO Jan Rzymałka wydawał na spinacze i długopisy kwotę równą średniej miesięcznej płacy – twierdzi „Super Express”. * * * W listopadzie 2003 r. Marek Borowski pisał na łamach „Wyborczej”: Konieczne jest też przejrzenie budżetów instytucji, które same je sobie sporządzają. Tam też można sporo „uszczknąć”. Wśród tych instytucji, zwanych „świętymi krowami”, znajduje się też Kancelaria Sejmu. Dokładnie to samo mógłby Borowski napisać i dzisiaj. Nic się przez rok nie zmieniło! Tymczasem posłowie kombinują, jak by tu ograniczyć emerytom możliwość dorobienia paru groszy do nędznych świadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: 1000000 zł dziennie IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.10.04, 08:08 To chyba z innego watku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 195.205.163.* 05.10.04, 13:52 lecz się człowieku(?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 05.10.04, 13:56 Do falszywego kagana z IP: 195.205.163.* Prawdziwy Kagan pisze z Australii (.com.au), i nie uzywa chamskich argumentow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Prawdziwy Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.10.04, 13:33 Pisze tez z La Trobe Uni... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 12:51 (1) A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. (2) Wszak jej zawdzięczają przodkowie chlubne świadectwo. (3) Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk. (4) Przez wiarę złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain, dzięki czemu otrzymał świadectwo, że jest sprawiedliwy, gdy Bóg przyznał się do jego darów, i przez nią jeszcze po śmierci przemawia. (5) Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie znaleziono go, gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany, otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu. (6) Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają. (7) Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej; przez nią wydał wyrok na świat i odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary. (8) Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. (9) Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. (10) Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. (11) Przez wiarę również sama Sara otrzymała moc poczęcia i to mimo podeszłego wieku, ponieważ uważała za godnego zaufania tego, który dał obietnicę. (12) Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morskim, którego zliczyć nie można. (13) Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je z dala; wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi. (14) Bo ci, którzy tak mówią, okazują, że ojczyzny szukają. (15) I gdyby mieli na myśli tę, z której wyszli, byliby mieli sposobność, aby do niej powrócić; (16) lecz oni zdążają do lepszej, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto. (17) Przez wiarę Abraham przyniósł na ofiarę Izaaka, gdy był wystawiony na próbę, i ofiarował jednorodzonego, on, który otrzymał obietnicę, (18) do którego powiedziano: Od Izaaka nazwane będzie potomstwo twoje. (19) Sądził, że Bóg ma moc wskrzeszać nawet umarłych; toteż jakby z umarłych, mówiąc obrazowo, otrzymał go z powrotem. (20) Przez wiarę Izaak udzielił Jakubowi i Ezawowi błogosławieństwa, zapewniającego przyszłość. (21) Przez wiarę pobłogosławił umierający Jakub każdego z synów Józefa i skłonił się nabożnie, wsparty o wierzch swojej laski. (22) Przez wiarę wspomniał umierający Józef o wyjściu Izraelitów i dał polecenie dotyczące swoich kości. (23) Przez wiarę był Mojżesz po narodzeniu ukrywany przez rodziców swoich w ciągu trzech miesięcy, ponieważ widzieli, iż dziecię było śliczne, i nie ulękli się rozkazu królewskiego. (24) Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona, (25) i wolał raczej znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu, (26) uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę. (27) Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział. (28) Przez wiarę obchodził Paschę i dokonał pokropienia krwią, aby ten, który zabijał pierworodne, nie dotknął się ich. (29) Przez wiarę przeszli przez Morze Czerwone jak po suchej ziemi, gdy zaś Egipcjanie podjęli tę próbę, potonęli. (30) Przez wiarę runęły mury Jerycha, okrążane przez siedem dni. (31) Przez wiarę nie zginęła nierządnica Rachab wraz z nieposłusznymi, bo przyjęła przyjaźnie wywiadowców. (32) I cóż powiem jeszcze? Zabrakłoby mi przecież czasu, gdybym miał opowiadać o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie i Samuelu, i o prorokach, (33) którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom, (34) zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska. (35) Kobiety otrzymały z powrotem swoich zmarłych przez wskrzeszenie; inni zaś zostali zamęczeni na śmierć, nie przyjąwszy uwolnienia, aby dostąpić lepszego zmartwychwstania. (36) Drudzy zaś doznali szyderstw i biczowania, a nadto więzów i więzienia; (37) byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani; (38) ci, których świat nie był godny, tułali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi. (39) A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica, (40) ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas. (List do Hebrajczyków 11:1-40, Biblia Warszawska) Jeżeli nie chcesz uwierzyć, żaden dowód Cię nie przekona. A jak masz dowody to już jest wiedza a nie wiara. Wiara to ufność. Bóg szuka ludzi, którzy mu ufają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atheist Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.crowley.pl 12.10.04, 10:59 Gość portalu: chrześcijanka napisał(a): > Jeżeli nie chcesz uwierzyć, żaden dowód Cię nie przekona. A jak masz dowody >to już jest wiedza a nie wiara. Wiara to ufność. Bóg szuka ludzi, którzy mu >ufaj Wiesz jakby wygladal nasz swiat gdyby byl oparty na wierze a nie wiedzy? Nie? Pewnie nigdy sie nad tym nie zastanawialas, a warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:06 USTAWA PRZECIWKO CHRZEŚCIJAŃSTWU (wydana w dniu zbawienia, pierwszego dnia roku 1) (30 września 1888 według błędnej chronologii) Śmiertelna wojna z występkiem: chrześcijaństwo jest występkiem Ustęp pierwszy.- Występkiem jest wszelka sprzeczność z naturą. Najwystępniejszym rodzajem człowieka jest kapłan : naucza on sprzeczności z naturą. Kapłana zwalcza się nie argumentami, lecz więzieniem. Ustęp drugi.- Wszelki udział w nabożeństwach jest zamachem na obyczajność publiczną. Wobec protestantów należy być surowszym niż wobec katolików, wobec wszelkich liberalnych protestantów surowszym wobec protestantów ortodoksyjnych. Przestępczy charakter bycia chrześcijaninem wzrasta, w miarę jak chrześcijanin posiłkuje się nauką. Zatem zbrodniarzem nad zbrodniarzami jest filozof. Ustęp trzeci.- Przeklęte miejsce, w którym chrześcijaństwo wysiadywało swe bazyliszkowe jaja, ma zostać zrównane z ziemią i być postrachem dla całej potomności jako miejsce nikczemne. Należy na nim hodować jadowite węże. Ustęp czwarty.- Kazania o czystości płciowej są publicznym podżeganiem do sprzeczności z naturą. Wszelkie pogardzanie życiem płciowym, wszelkie brukanie go pojęciem nieczystości jest prawdziwym grzechem przeciwko Duchowi Świętemu życia. Ustęp piąty.- Spożywanie posiłku z kapłanem przy jednym stole wyklucza, ekskomunikuje z prawego społeczeństwa. Kapłan jest naszym czandalą- należy go poniewierać, morzyć głodem, przegnać na wszelką pustynię. Ustęp szósty.- Historię "świętą" należy nazwać mianem, na które ona zasługuje, mianem historii przeklętej; słów : "Bóg", "Zbawiciel", "Odkupiciel", "święty" należy używać jako obelg, jako znamion przestępcy. Ustęp siódmy.- Reszta wynika z powyższego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SiTy Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:09 Sam to wymysliles? Ale bzdury... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:14 Konkrety prosze! Ty wymysliles zas najwieksza bzdure: boga! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:17 Kaganie drogi, Ja Boga nie wymyslilem :) Inni juz dawno to zrobili - wieki temu. Ja moglbym najwyzej przyjac ich wiare i albo isc za juz istniejaca doktryna albo stworzyc swoja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:19 Wymysliles! Kazdy kto wierzy, wymyslil sobie boga, ktory jest tak samo rozny od boga, w ktorego wierzy sasiad, jak twa osobowosc jest rozna od osobowosci owego sasiada... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:33 Nie wymyslilem. Jesli podazam za przykazaniami Kosciola Katolickiego to nia ja sobie wymyslilem Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 12:58 Skad wiesz, ze wierzysz w tego samego boga co papiez? A moze sa rozni bogowie: jedni dla laikatu, inni dla proboszczow, a jeszcze inni dla ksiazat kosciola? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 13:07 Jesli uznajesz doktryne katolicka (lub jakakolwiek inna) to musisz wierzyc w tego samego Boga co papiez i inni przedstawiciele tego kosciola. Jesli zmienisz cos w doktrynie to stajesz sie heretykiem :) albo tworzysz inny odlam chrzescijanstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 15.10.04, 09:51 Ja w ogole nie wierze! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SiTy Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:07 Ja nie wiem, ale moge sie domyslic :). I ciesze sie, ze ludzie sa jednak w zyciu bardzo racjonalni. Nawet wierzacy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:15 czego sie domyslasz? I na jakiej podstawie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:18 no, tego jak wygladalby swiat gdyby ludzie kierowali sie tylko wiara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:20 Wystarczy pojechac do Afganistanu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.04, 00:38 czy Ty naprawdę tak nisko cenisz moją inteligencję? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:09 Wiara jest choroba psychiczna, omamem i narkotykiem. Biblia nie jest zadnym dowodem na jej prawdziwosc, podobnie jak bajki nie sa dowodami na isnienie kijow-samobijow czy mowiacych kotow w butach... Skad zas wiesz, ze: 1) bog istnieje? Skad? 2) jak istnieje, to co robi, jakie sa jego pragnienia i zyczenia itp.? Pomyslalas o tym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:15 Co to znaczy w ogole "prawdziwosc wiary". Masz na mysli prawdziwosc tego co wiara glosi? Tego nie ocenia sie wg kryteriow naukkowych. Wiara to inna dzialka. I powinienes to zrozumiec dawno. Daremne sa Twoje proby narzucenia wierzacym Twojego sposobu oceniania prawdziwosci. Oni mysla inaczej, mozesz probowac ich nawrocic na swoje myslenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:18 W moim interesie nie lezy "nawracanie" religiantow! Niech sobie wierza, niech marnuja czas, sily i pieniadze na te daremna i bezsensowna wiare...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:34 (5) Dlatego ociosywałem ich przez proroków, zabijałem ich słowami moich ust, i moje prawo wzeszło jak światłość. (6) Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń. (Ks. Ozeasza 6:5-6, Biblia Warszawska) Cały czas się zastanawiam czego pragnie ode mnie Bóg? Ale on to mówi w Biblii, chce, żebyśmy go poznali, a poznać można przez zbliżenie się do niego, a zbliżyć można się będąc takim jak on, dążąc do świętości, czyli zmiana postępowania, odwrócenie się od grzechu, w tym ma pomóc nam Biblia, która jest swego rodzaju podręcznikiem a nie dowodem na istnienie Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:38 Rownie dobrze mozesz sie wzorowac na "Mein Kampf" czy "Krotkim kursie historii WKP(b)"... A jaka masz pewnosc, ze: 1) czytasz prawdziwa biblie, a nie te, napisana przez Szatana? 2) ze czytasz dobre tlumaczenie? Znasz hebrajski i greke? Pewnie nie, wiec jestes zdana na laske i nielaske tlumaczy. Przeciez gdyby bog istnial, to by ci przekazal swe slowo bezposrednio, a nie przez klechow i tlumaczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:55 naprawdę tak nisko (intelektualnie) mnie cenisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 12:59 Jesli cytujesz, i to na serio, zydowskie bajki, to nie mam wyboru... A teraz ide do domu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 15.10.04, 09:52 Jesli ktos bierze zydowskie bajki za fakty, to nie mam wyboru... :( Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ 15.10.04, 23:08 Jezeli Biblia nie jest zadnym dowodem to jak wytlumaczysz jej fenomen? Jak wytlumaczysz to ze jest ona jedyna ksiazka na swiecie ktora jako jedyna sprzedana zostala w miliardach egzeplarzy i wciaz sie sprzedaje? I jak wytlumaczysz to, ze przeczytalem o tej ciekawostce w czasopismie popularno- naukowym? (nie pytaj w jakim, bo niestety juz nie pamietam, to bylo dosc dawno temu, na tyle dawno ze mialem prawo zapomniec) I jak wytlumaczysz to ze ta "choroba psychiczna, omam i narkotyk" jak ty to nazywasz dotknal znaczna ilosc ludzi na tej ziemi? Jezeli cala ziemia jest dla ciebie oblakana to co ty w ogole jeszcze tutaj robisz. Wysadz sie gdzies w powietrze i nie mecz sie wiecej z psycholami. Bog sam dal o sobie znac, jezeli ty tego nie przyjmujesz to juz jest twoja sprawa. Bibila jest pewna wiedza o Bogu, ty jej nie przyjmujesz. To jest tak samo jakbys tez nie przyjal wiedzy o przeszlych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 06:45 Bibla sie nie "sprzedaje", ona jest rozdawana za darmo, glownie przez misjonarzy, ale nie tylko. Gdtby byla prawda, to bysmy ja znali od urodzenia bezposrednio od Boga, anie poprzez katechetow i klechow...W Australii wciaz ja wciskaja na rogach, w roznych wersjach, najczesciej protestancka (King James Ver.). Fenomen? Tak, ale taki jak fenomen Harry Pottera, Hitlera, Stalina itp. I faktem jest, ze wiara religijna to najczesciej spotykana choroba umyslowa, co swoiadczy tylko o skali tego nieszczescia, ktore spadlo na ludzkosc... :( A jesli chodzi o wiedze o przeszlosci: poczytaj, czego ucza dzieci w Rosji czy Niemczech, a zobaczysz, ze nie ma jednej przeszlosci... Na ataki ad personam nie odpowiadam, bo to ponizej mego poziomu... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 07:03 A wiec albo mamy wolna wole i mozliwosc realnego wyboru, ale wtedy Boga byc nie moze, alebo jest Bog Wszechmogacy, ale wtedy On o wszystkim decyduje (bo jest Wszechmogacy), a nasze wybory i wolna wola sa tylko uludami podsunietymi nam przez Szatana" alter ego Boga Wszechmogacego... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 07:30 Czy Bog zakazal nam tego? haunebu.hotnews.pl/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Wiara wyklucza wolna wole! 18.10.04, 19:24 Wszechmogący, nie wszechdecydujący. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 19.10.04, 11:10 Wszechmoc narzuca absolutna dyktature, inaczej jest ona tylko wirtualna, a nie realna wszechmoca, a wasz Bog - Bogiem wirtualnym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 19.10.04, 12:30 Mozna sie powstrzymac od czynienia "wszystkiego". Ty nigdy tego nie robiles? Skoro w woli Boga zawarte jest danie nam wolnosci, to wola jego jest dzialanie takie, aby nam jej nie odebrac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:05 Znow: ty soe powstrzymujesz od pewnych czynnosci, bo brak ci czasu i sil, pieniedzy itp. aby to zrobic, i nie mozesz odwrocic konsekwencji swych czynow. A bog podobno moze wszystko, wiec majac nieskonczona ilosc czasu, a nawet wiecej, czemu mialby wszystkiego nie sprobowac? Czyzbys mial go za glupka i lenia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.10.04, 13:32 nie chodzi o powstrzymanie się z powodu niemocy, tylko z własnej woli. Dlaczego Bóg robi to co robi to ja nie wiem. Czy jest leniem, czy nie? Nieprzypisuj mu takich cech, bo to antropomorfizacja. Robidsz z niego supermena :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 11:21 To ty antropomorfiuzujesz Boga, a nie ja! Jesli Bog jesr wszystkim, to jest tez CALYM zlem! Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Wiara wyklucza wolna wole! 01.11.04, 12:21 Zło to nie jest coś, czym można być. Zło to nieposłuszeństwo Bogu, krzywdzenie jego i innych. Szatan też nie jest złem. On czyni zło, czyni je jako pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 12:52 Skad u ciebie ta pewnosc, ze bog chce, abysmy byli mu posluszni? I jak pogodzisz wszechmocnego a wszechdobrego boga z szatatnem i zlem? Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Wiara wyklucza wolna wole! 01.11.04, 12:59 Ocenianie Boga w kategoriach dobra i zła jest nieco toporne moim zdaniem, ale nie widzę wcale sprzeczności pomiędzy istnieniem zła a wszechmocą Boga. My możemy wybierać. Gdybyśmy nie mogli czynić zła, nie mielibyśmy prawa wyboru. Nie bylibyśmy mu w nuczym podobni. A wierzę, że chce mojego posłuszeństwa, bo dał nam wskazówki jak postępować zgodnie z Jego wolą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 13:06 Jesli mamy wybor, to nasza wolnosc wyboru nie pozwala bogu byc wszchmocnym, a wiec twierdzisz, ze bog jest ulomny... Wierzyc zas mozesz w co chcesz, byle prywatnie... Wiara niczego nie dowodzi, poza ograniczeniem umyslowym... Sorry, ale taka jest prawda. U mnie po 23:10, a wiec jade do domu spac... Odpowiedz Link Zgłoś
humbak Re: Wiara wyklucza wolna wole! 01.11.04, 13:08 Odpowiedź masz wyżej. Miłych snów:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cenzor Re: Wiara wyklucza wolna wole! IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:11 To po co ten post? Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ 18.10.04, 15:24 Owszem jest rozdawana przez misjonarzy i napewno rozdaja ja protestanci, ale rowniez jest sprzedawana. Biblia Tysiaclecia ma swoja strone internetowa, ale twarda kopie mozesz jedynie kupic, nie dostaniesz jej. Podobnie jest z innymi wersjami. Jakim fenomenem jest Harry Potter? Jest poprostu ksiazka trafiajaca tematem, ktory zainteresowal lub interesuje spora rzesze ludzi, tak samo jest z Lord of the Rings, czy innymi bestsellerami. Czlowiek szuka w zyciu odrobine sensacji to i chwyta za takie ksiazki. I zdecydowanie nie na miejscu jest porownywanie historii Hitlera czy Stalina do Biblii. Fenomen tego pierwszego polegal na tym ze potrafil oglupic caly narod, ktory potem slepo szedl za jego slowem, co potem skonczylo sie tak jak sie skonczylo, wszyscy wiemy. Drugi prowadzil tyranie, w ktorej caly narod sie go smiertelnie bal, gdyz najmniejsza krytyka w kierunku "wodza" mogla sie zle skonczyc dla krytykujacego. A Bibila? jest slowem bozym, danym kilka tysiecy lat temu, ktorej celem jest jak czlowiek ma postepowac, w ktorej zawarte sa prawa. Druga jej czesc Nowy Testament jest jej wypelnieniem, jak rzekl Jezus, przyszedl na ziemie "uczynic wszystko nowym". Ty zapewne tego nie rozumiesz i byc moze nie zrozumiesz i nie bedziesz chcial zrozumiec, ale to twoj wybor. Do nieszczesc doprowadzamy sami. Wladza, podobnie jak pieniadze uderzaja czlowiekowi do glowy. Powinnismy miec pretensje sami do siebie. Dlaczego nie potrafimy skutecznie usuwac tych ktorzy zwodza nas ku zlemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 19.10.04, 11:09 Jasne jest, ze najdrozsze Biblie nie sa rozdawane, ale liczy sie chyba tresc, ktora jest (albo raczej powinna byc) taka sama, a nie okladka czy paier... Jaki masz dowod, ze Biblia jest slowem bozym? Primo jest tyle jej wersji, tyle w niej niezgodnosci (inconsistences), tyle roznych stylow i tyle kanonow, ze musiala byc dzielem ludzkim... Secundo Bog (jesli istnieje), jako Wszechpotezny i Wszechobecny nie potrzebuje posrednictwa slowa drukowanego ani kleru. A wiec, paradoksalnie dla wierzacych, istnienie Biblii, kosciola i kleru dowodzi nieistnienia waszego boga... I jak nas moze zwodzic ktos, nawet Szatan, jesli Bog jest Wszechmocny i Wszechdobry? Pomyslales? Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ 19.10.04, 17:01 No widzisz, ja zawsze za to slyszalem ze w Biblii nie moze byc zmieniona nawet litera i jezeli chodzi o style i kanony to juz wtedy tlumaczacy tutaj maczali swoje palce. A dowod, ze Biblia jest slowem bozym? Gdyby nim nie byla, bylaby wtedy narzuceniem woli Boga, bylaby bluznierstwem, poniewaz w Biblii przemawia sam Bog. Czlowiek za bardzo bal sie Boga zeby narzucac jakiekolwiek Jego slowa , ktorego On nie mogl wypowiedziec a pojawilo sie w Ksiedze. Czy rozumiesz czym mogl byc strach przed Najswietszym ze Swietych? Czlowiek wlasnie przez ten strach i pelny szacunek nie mogl wpisac w Ksiege ani slowa, ktorego nie wypowiedzial Bog i narzucic jakiegokolwiek slowa, ktorego On nie wypowiedzial. I wlasnie to po te twoje drugie, skad ty wiesz, ze wlasnie w swojej wszechpotedze, Pan Bog nie woli wysluzyc sie czlowiekiem a o sobie dopiero dac znac bezposrednio w swoim Krolestwie? Przeciez moze On to zrobic w jaki sposob chce, wiec to ze wybral taki a nie inny sposob przeczy Jego wszechmocy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:08 Twoj bog to psychopata, ty sie go strasznie boisz, wierzysz wiec z panicznego, a raczej zwierzecego strachu, bo Pan nie byl az takim psychopata jak Jehowa... I jak wytlumaczysz, ze uczeni dawno temu stwierdzili, ze Stary Testament pisali Jahwista, Elohista i jeszcze dwoch innych, i ze w tlumaczeniu musza byc niektore rzeczy pozmieniane... A sprawa jest taka prosta: Albo bog jest, albo go nie ma. 1) Jesli jest i jest dobry, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, bo i tak pojdziemy wszyscy do nieba. Jesli zas jest, i jest zly, to tez nie ma znaczenia, czy wierzymy, bo i tak pojdziemy wszyscy do piekla. 2) Jesli go zas nie ma, to wiara jest strata czasu i pieniedzy. 3) Tertium non datur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: WIARA TO NIE WIEDZA, DOWODY NIC NIE DADZĄ IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:34 Wiara istnieje obiektywnie, i zyja z niej i to niezle miliony pasozytow (kler). A boga nie ma - sama tom przyznajesz piszac, ze sie jego istnienia nie da udowodnic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka czy Ty wogóle czytasz to co ja piszę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: czy Ty wogóle czytasz to co ja piszę? IP: *.lib.unimelb.edu.au 12.10.04, 11:40 Czytam: minus cytaty z nieudolnych tlumaczen Pisma... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: czy Ty wogóle czytasz to co ja piszę? IP: *.lib.unimelb.edu.au 15.10.04, 09:51 Odjelo mowe mym adwersarzom? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 07:39 1) Jesli Boga nie ma, to zadna roznica po smierci a spora oszczednosc teraz. 2) Jesli Bog jest i jest dobry, to nam wszystko wybaczy, lacznie z niewara. 3) Jesli Bog jest i jest zly, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, czy tez nie... :( 4) Tertium non datur. Kagan z pozdrowkami! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hauneubu Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 07:48 haunebu.hotnews.pl/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? 18.10.04, 15:38 Ladnie sie Kaganku pocieszasz :) Bog jest dobry, ale jest tez sprawiedliwy, a to ma wielkie znaczenie. Ty tez mozesz byc dobrym naprzyklad ojcem, ale jak twoje dziecko cos przeskrobie to nie puscisz mu tego plazem. Wyszukasz kare ktora twoje dziecko zapamieta i ktora go nauczy zeby nie czynilo podobnie nastepnym razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atheist Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.crowley.pl 18.10.04, 20:55 Ladny mi dobry i sprawiedliwy. Najpierw kusi Adama i Ewe, dajac im niby wolna wole, ale doskonale wiedzac jak sie zachowaj, a potem ich wykopuje z raju (to tak jakbym polozyl na stole tabliczke czekolady i wywalil dziecko z domu jak tylko ja otworzy!). Rozumem to nie grzeszysz panie kasztelanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 19.10.04, 11:00 Wiara to narkotyk, wiec zle wplywa na rozum... Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? 19.10.04, 14:54 Najwidoczniej byli bezdennie glupi ze dali sie skusic. Przeciez Pan Bog wyraznie im powiedzial ze jezeli zjedza owoce z drzewa zakazanego to niechybnie umra, a oni co zrobili? Zamiast zakorzenic to w swoich sercach i pamietac to co im Stworzyciel powiedzial, to posluchali sie licha, bo chcieli byc tacy madrzy jak Pan Bog i przekonali sie czym jest zlo. Pan Bog sprawiedliwie im ukazal cala konsekwencje zla, sami powinnismy miec pretensje do samych siebie. Bog jako nasz stworzyciel ma absolutne prawo do wszystkiego, ale nie wykorzystuje tego, wrecz przeciwnie jest zawsze dla nas otwarty. Inna sprawa jest to ze jak dziecko powaznie cie rozgniewa, w zlosci mozesz powiedziec zeby ci zeszlo z oczu, ale wiadomo ze tak naprawde ono zawsze bedzie moglo do ciebie wrocic i z toba porozmawiac i ty je zawsze przyjmiesz i z nim porozmawiasz. To w sumie ma sie nijak do Pana Boga, poniewaz zeby Pan Bog nas potepil musimy powaznie przeciw niemu wystapic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 12:09 Jak mogli byc glupi, jak sam Bog ich stworzyl, i wciaz z ta najwyzsza madroscia obcowali? Widzi mi sie, ze marny byl master z zydka Jehowy, ze takich marnych prarodzicow nam zrobil... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: 67.131.131.* 28.10.04, 15:56 Widzisz Kagan, do tego doprowadzila owa wolna wola ktora czlowiek dostal, wolnosc wyboru. Ty sam tez wybrales swoja droge i oczywiscie w swoim mniemaniu czujesz sie byc moze doskonaly, ale zapewniam cie to sa tylko twoje zludzenia. Jestes poprostu slepy nienawiscia do wszystkiego co duchowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:41 Jesli Bog istnieje, to tzw. wolan wola to tylko zludzenie, podobne do tego, ze patrzac na tory kolejowe wydaje ci sie, ze one sie zwezaja w dali... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 09:07 Znow tylko ad perspnam... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 19.10.04, 11:02 Dla ciebie Bog to tylko taki nieco potezniejszy czlowiek, co nagradza i karze zaleznych od niego, moze byc dobry i sprawiedliwy jak sie postara itd. Jestes intelektualnie na poziomie 5-latka, jak 99.9% wierzacych... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 19.10.04, 12:25 Kagan znowu swoje - wmawia wszystkim, ze uwazaja Boga za "supermana". Wie, ze to uproszczenie i wykorzystuje to do triumfalnego ogloszenia, ze sa intelektualnie nizej od niego. Mi tez chcial to wmowic ale sie nie nabralem. Slaby jestes Kagan. Te same sztuczki wobec kazdego na forum. Cos mi sie widzi, ze tlko upajasz sie swoja nieomylnoscia. Moze oglosimy dogmat o nieomylnosci Kagana? I zalozymy jakis Kaganizm. Bedziemy zakladac kagance wszystkim nieprawomyslnie myslacym? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:02 Znow zamiast argumentow ad rem, atak ad personam na Kagana. Ladnie to tak? Jesli Bog jest wiecej niz supermanem, to nic o nim wiedziec nie mozesz, wiec skad ta pewnosc u ciebie, ze on istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.10.04, 13:42 "Atak" ad personam był tylko w ostatnim zdaniu - ale to nawet nie atak, ale ironiczne skwitowanie Twoich wypowiedzi zalatujących lekkim zaślepieniem i przekonaniem o własnej nieomylności własnie - stąd gadki o dogmacie i kagancach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 12:06 To nie oglosilem swa nieomylnosc, a biskupi rzymscy, wiec do nich kieruj swe zlosliwe uwagi... Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? 19.10.04, 17:12 A po czym ty to wywnioskowales? Dla mnie Bog jest Wszechpotezny, Wszechmocny, Wszechsprawiedliwy (pomimo ze my czesto nie potrafimy zrozumiec Jego poczynan, ingerencji) Gdyby stworzyl nas takich doskonalych jak On sam to nie pisalibysmy dzis tego wszystkiego, bo nie mielibysmy potrzeby, bo nie musielibysmy sie zastanawiac nad tym wszystkim, zadawac sobie jakichkolwiek pytan, a my poszukujemy i wciaz szukamy odpowiedzi na dreczace nas pytania i to pytania nie tylko zwiazane z Bogiem, ale wszystkiego co nas otacza. Sam czlowiek wciaz kryje w sobie wiele niewyjasnionych tajemnic, a ty chcesz odrazu poznac istote Boga? Zawsze szedles na latwizne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:10 Czemu kazesz byc Bogu sprawiedliwym? Przeciez to go ogranicza! Bog sprawiedliwy to tylko idealny sedzia, ale nie Bog Wszechmocny, bo nie wolno mu podjac niesprawiedliwej decyzji... A wiec twoj Bog nie jest Bogiem Prawdziwym, a bozkiem ulomnym... :( Albo bog jest, albo go nie ma. 1) Jesli jest i jest dobry, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, bo i tak pojdziemy wszyscy do nieba. Jesli zas jest, i jest zly, to tez nie ma znaczenia, czy wierzymy, bo i tak pojdziemy wszyscy do piekla. 2) Jesli go zas nie ma, to wiara jest strata czasu i pieniedzy. 3) Tertium non datur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.10.04, 13:37 Bóg ma potencjał bycia niesprwiedliwym. Ja też mam. Ale z własnej woli staram się byc sprawiedliwy. To nie jest moje ograniczenie, że postępuję jak chcę. Tak można powiedzieć, że skoro jestem dobry, to nie jestm zły, czyli ograniczony. Bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 11:17 Nie jestes Bogiem, jesli czegos pragniesz, to nie zawsze to osiagniesz. A Bog jesli moze byc zly, to taki jest, bo n ic go nie ogranicza, w tym moralnosc... : ( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sprobuj i Ty Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.10.04, 11:41 Nie wiem czy możność oznacza konieczność w przypadku Boga. Jeśli jednak jest sprawiedliwy i dobry i wybacza (sam tak nam powiedział) to nie może byc zły bo zaprzeczyłby sma sobie. Zresztą: jeśli jest wszystkim to zawiera się w nim zło - możemy to uznać. Ale pamiętajmy, że złym w naszym znaczeniu być nie musi - ma on tylko potencjał bycia złym, ale z niego nie korzysta. Zniszczyć zła nie powinien, bo wtedy odebrałby nam wolę wyboru między złem a dobrem, prawda? I cały plan jaki wiąże z nami idzie do kosza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 12:04 Bog sprawiedliwy i dobry, to bog ulomny, a wiec nieprawdziwy. Wszechmocny nie moze byc bowiem czymkolwiek ograniczony, w tym moralnoscia...;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprobuj i Ty Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 15:33 A ja jestem ograniczony moralnoscia? Jesli postepuje zgodnie z jakas moralnoscia to znaczy ze jestem ulomny? Bo nie umiem/nie chce czynic wbrew niej? To zalatuje jakims nietzscheanizmem albo pogladami niejakiego Raskolnikowa. Czy Bog jest ograniczony moralnoscia? Sam ja stworzyl i nam kazal. Bog jest sprawiedliwy bo takim byc chce. Nie "bo musi". Ja tez nie musze byc sprawiedliwy... ale moge chciec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:38 Kazdy czlowiek jest ograniczony, a wiec ulomny: i ja, i ty, i papiez, i prezydent USA itd. A Bog nie jest niczym ograniczony, w tym nie jest ograniczony moralnoscia (etyka)! Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? 21.10.04, 14:30 Ja juz ci chyba mowilem ze Bog doskonale zna i dobro i zlo, doskonale zna konsekwencje zla, nawet nam pozwolil poznac zlo, choc poznalismy je dla wlasnej zguby. Bo co z tego ze je znamy jak nie potrafimy tej wiedzy dobrze wykorzystac. Przeciez moglby podjac niesprawiedliwy osad, ale po co? On nie musi nam niczego udowadniac. To w koncu On jest Panem. Ty sam go Kagan ograniczasz. Widzisz, ciebie dreczy czy ten Pan Bog jest czy go nie ma, choc szala u ciebie bardziej przechyla sie na nie ma, ale do tego zadajesz sobie mimo wszystko wiele pytan. Ja z moja wiara czuje sie naprawde spokojny i niczego sie nie boje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 11:07 Nie boisz sie, bo nie znasz swego Boga, nie czytales dokladnie Pisma Swietego Starego Testamentu... W Sydney pamietam te stare napisy na kosciolach protestanckich, gloszace, iz strach przed Panem to podstawa wiary chrzescijanskiej... :( Odpowiedz Link Zgłoś
pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? 25.10.04, 16:17 Alez ja jestem bogobojny, tylko ze ufam Mu i nie boje sie ze moze mi sie cos zlego przytrafic, cos co mogloby mi zaszkodzic, doprowadzic do mojej zguby. Jezeli nawet cos zlego mi sie przytrafia to zawsze ma to jakis swoj powod, wyciagam z tego wnioski i ide dalej do przodu, starajac sie nie popelniac tego samego bledu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 12:01 A wiesz, komu ufasz? Okrutnemu a mocno zlosliwmu zydowskiemu bozkowi JHWH... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_kasztelan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: 67.131.131.* 28.10.04, 15:59 Oczywiscie ze wiem komu ufam. Gdybym nie dawal wiary Slowu Bozemu jakim jest Biblia, wtedy byc moze bym nie wiedzial. Kagan, kiedys wspominales ze czytales Biblie i wlasnie to przeczytanie jej sprawilo ze stales sie ateista, a ja ci mowie, przeczytales ja bez zrozumienia, nie sfatygowales sie nawet zeby sprobowac jakos zinterpretowac slowa w niej zawarte, dlatego twoje zdanie na ten temat jest takie jakie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:35 Znow: czemu twa interpretacja Biblii ma byc lepsza od mojej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zreszta po co wierzyc? IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 09:07 Ja wlasnie Biblie interpretuje, a nie bezmyslnie powtarzam, jak religianci... Odpowiedz Link Zgłoś
oszolom.z.radia.maryja jeśli tak stawiać sprawy to po co w ogóle żyć 25.04.05, 22:27 Odpowiedz Link Zgłoś
kaganowski Re: jeśli tak stawiać sprawy to po co w ogóle żyć 11.05.05, 11:31 A chocby po to: antyracjonalista.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
meerkat1 NIECH PODSUMUJE jak PRL-owski ateista 11.05.05, 11:51 Towarzysze! Jesli Boga nie ma- to chwala Bogu. Ale jesli jest, to niech nas reka boska od niego broni! A powaznie: czy nie dostrzgacie ze samym tym dyskursem potwierdzacie istnienie Boga?[nie dyskutuje sie o czyms co nie istnieje- wiec ja sie do dyskusji nie wlacze!] A moze inna dyskusje: Czy superstruny mozna nastroic nawet na obowiazujacy ton? Odpowiedz Link Zgłoś
brat_barnaba Re: jeśli tak stawiać sprawy to po co w ogóle żyć 27.12.05, 02:19 A czemu by nie żyć ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:13 sama nie znam łaciny za dobrze ale chyba (idąc drogą dedukcji) Quartium non datur skoro trzy możliwości już Pan podał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:00 Albo bog jest, albo go nie ma. 1) Jesli jest i jest dobry, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, bo i tak pojdziemy wszyscy do nieba. Jesli zas jest, i jest zly, to tez nie ma znaczenia, czy wierzymy, bo i tak pojdziemy wszyscy do piekla. 2) Jesli go zas nie ma, to wiara jest strata czasu i pieniedzy. 3) Tertium non datur. Wyraznie byly 2 glowne alternatywy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1661 Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:13 Symetria? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 13:25 Cytuję: "1) Jesli Boga nie ma, to zadna roznica po smierci a spora oszczednosc teraz. 2) Jesli Bog jest i jest dobry, to nam wszystko wybaczy, lacznie z niewara. 3) Jesli Bog jest i jest zly, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, czy tez nie... :( 4) Tertium non datur. Kagan z pozdrowkami! :)" dwie alternatywy?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 11:01 Nie znasz sie na zartach? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16872443 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 11:36 do tej pory wydawało mi się, że tak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 12:01 Nigdy nie pisalem, ze jestem znawca laciny... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.04, 00:42 czyli co, cytujesz coś czego nie rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus Re: nieznajomość łaciny Panie Kagan IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 12:19 O co ci dokladnie chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:53 Kagan, ale idzie do domu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka ucieczka przed konfrontacją? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:03 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: ucieczka przed konfrontacją? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 13:25 Ja zyje nie tylko tym forum! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) (no text) Re: ucieczka przed konfrontacją? IP: *.mel.iprimus.net.au 14.11.04, 09:39 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Polecam tez: IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17325990 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus Re: Polecam tez: IP: *.mel.iprimus.net.au 19.11.04, 13:47 Ciekawe! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Polecam tez "dowod" Eulera IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:24 Dowod Eulera na istnienie Boga dany Diderotowi na dworze carskim: Monsieur, (a + b^n)/n = x, donc Dieu existe: respondez! [(a + b^n)/n = x, Tak wiec Bog istnieje: Odpowiedz!] French encyclopaedist Diderot paid a visit to the Russian Court at the invitation of the Empress. He conversed very freely, and gave the younger members of the Court circle a good deal of lively atheism. The Empress was much amused, but some of her councillors suggested that it might be desirable to check these expositions of doctrine. The Empress did not like to put a direct muzzle on her guest's tongue, so the following plot was contrived. Diderot was informed that a learned mathematician was in possession of an algebraical demonstration of the existence of God, and would give it him before all the Court, if he desired to bear it. Diderot gladly consented: though the name of the mathematician is not given, it was Euler. He advanced toward Diderot, and said gravely, and in a tone of perfect conviction: Monsieur, (a + b^n)/n = x, donc Dieu existe: respondez! [(a + b^n)/n = x., Therefore God exists: reply!] Diderot, to whom algebra was Hebrew, was embarrassed and disconcerted; while peals of laughter arose on all sides. He asked permission return to France at once, which was granted. Zrodlo: Augustus de Morgan, “A Budget of Paradoxes” (1872) – cytowane za Carl Sagan “Broca’s Brain” (1980 s. 160, rozdzial “Norman Bloom, Messenger, of God”) ================================================================================ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Na rydwany i Jehowa nie pomoze! IP: *.lib.unimelb.edu.au 24.11.04, 10:45 A Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast nie usunął z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany (Ks.Sędziów 1:19) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Latrobe Re: Na rydwany i Jehowa nie pomoze! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.11.04, 11:03 Dobre!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: VIC Re: Na rydwany i Jehowa nie pomoze! IP: *.vic.gov.au 27.11.04, 05:24 Marny to bozek, bo tez i zydowski... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus Re: Na rydwany i Jehowa nie pomoze! IP: *.mel.iprimus.net.au 02.12.04, 12:06 "Czolgisci" na rydwanach silniejsi niz Jehowa? A Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast nie usunął z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany (Ks.Sędziów 1:19) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DODO Re: Na rydwany i Jehowa nie pomoze! IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:02 A to czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 08:39 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7766816 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 08:45 To chocby fakt, iz rzekomo wszechobecny bog nie radzi sobie bez posrednictwa kleru... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1660 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:12 Okragla liczba... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymus DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.mel.iprimus.net.au 04.11.04, 13:37 I jeszcze pytanie: skad sie wzial Bog? Kto go stworzyl, kiedy i jak? Nic bowiem nie wyjasniamy przyjmujac hipoteze Boga. Wrecz przeciwnie: mnozymy nie tylko zbedne byty, wbrew zasadzie Ockhama, ale tez i pytania, ktorych pojawia sie wiecej, a nie mniej, jesli sie idzie tym tokiem rozumowania... I jesli Bog jest wszechmogacy, to moze stworzyc potezniejszego Boga od siebie. Jesli nie jest leniem, to to zrobil. A wiec ilu mamy Bogow? Nieskonczona ilosc! Bo ten drugi, majac do dyspozycji nieskonczona ilosc czasu, stworzy (wczesniej czy pozniej) kolejnego Boga, i tak ad infinitum... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 202.147.117.* 05.11.04, 09:53 forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=29&w=17312182&a=17312182&rep=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:02 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=17312182 Dlaczego wierzący mają klapki na oczach??? Autor: 0golone_jajka Data: 04.11.2004 01:00 1. bez boga można świetnie żyć (czego żywym dowodem jestem np. ja) 2. większość ludzi tzw. wierzących to pozerzy, którzy totalnie olewają nauki kościoła 3. bóg jest okrutny, skoro dopuszcza tyle zła ile jest dziś na świecie (tylko proszę mi nie bredzić, że ma w tym wyższy cel i że z tego wyjdzie większe dobro, bo z przedszkola już wyrosłem i takie "argumenty" do mnie już nie trafiają) 4. kler jest dwulicowy - mówi jedno, robi drugie 5. biskupi polscy są tłuści i dobrze ubrani, a chyba powinni być raczej szczupli i nosić się skromnie 6. religia przestaje już tłumaczyć wszsytkie niezrozumiałe zjawiska - zastępuje ją, z powodzeniem, nauka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:28 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=16680029&a=17201347 Wedle badań przeprowadzonych przez Edwarda J. Larsona i Larry'ego Withama (opublikowanych w Świecie Nauki w roku 1999) dowiadujemy się, że "przekonania naukowców amerykańskich niewiele się zmieniły od lat trzydziestych, a najwybitniejsi uczeni są jeszcze większymi ateistami niż kiedykolwiek". Przytaczają też badania tej kwestii z roku 1933, w których ponad 80% najwybitniejszych naukowców nauk przyrodniczych odrzuciło wiarę w osobowego boga, opatrzność oraz nieśmiertelność. Sformułowano wówczas tzw. szczególną teorię niewiary, która twierdziła, że wybitniejsi naukowcy mniej chętnie akceptowali zjawiska nadprzyrodzone, niż naukowcy pośledniejsi. Dziś autorzy badań piszą: "Także ta szczególna teoria dziś miewa się zupełnie dobrze"; "...ogólnie biorąc, wyższe wykształcenie przyczynia się do odsunięcia idei Boga". Jako dowód tego podają badania przeprowadzone wśród członków National Academy of Sciences, czyli wśród najbardziej elitarnych naukowców USA (NAS liczy obecnie ok. 1.800 członków). "Z grona członków akademii, którzy odpowiedzieli na naszą ankietę, brak wiary religijnej zadeklarowało ponad 90%. (...) Spośród członków NAS najbardziej sceptyczną grupę stanowili przedstawiciele nauk biologicznych, z których 95% deklaruje ateizm lub agnostycyzm. Matematycy są nieco bardziej otwarci na religię - co szósty z nich deklarował wiarę w Boga osobowego". Ernst Mayr (zoolog, ewolucjonista, prof. Harvard University w Cambridge, 1961-70 dyr. Muzeum Zoologii Porównawczej tamże; czł. Nar.Akad. Nauk w Waszyngtonie) postanowił w roku 1954 zbadać poglądy religijne wśród swych kolegów akademickich: "Okazało się, że wszyscy jesteśmy ateistami" - pisał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 06:10 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nauka ? Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 13:43 Again, the new oligarchy must more and more base its claim to plan us on its claim of knowledge. . . . This means they must increasingly rely on the advice of scientists. . . . Now I dread specialists in power because they are specialists speaking outside their special subjects. Let scientists tell us about science. But government involves questions about the good of man, and justice, and what things are worth having at what price; and on these a scientific training gives a man's opinion no added value. . . . On just the same ground I dread government in the name of science. That is how tyrannies come in. In every age the men who want us under their thumb, if they have any sense, will put forward the particular pretension which the hopes and fears of that age render most potent. They 'cash in'. It has been magic, it has been Christianity. Now it will certainly be science. Fragment z artykułu Edwarda J. Larsona- Science as a Threat to Freedom in Modern Society - gdzie cytuje osnsłowa C.S.Lewisa, jako konkluzje swoich rozwazan na temat roli nauki w nowoczesnym społeczeństwie. Jak wspominałem juz w kilku postach na tym forum, zastanowienie sie nie tyle nad rozwiazaniem problemu dotyczącego istnienia takich lub innych bóstw, bogów czy wreszcie Boga jest nie koniecznie palacym problemem, ale jest takim wydobycie problemu zwiazanego z przerwą jaka oddziela nauki przyrodnicze od chociażby etyki, czy pożądku aksjologicznego(systemu wyznawanych w społeczeństwie wartości), które to sa NIEZBĘDNE do tworzenia chocby norm prawnych umożliwiających funkcjonowanie także rozwazań naukoeych i badań przy pomocy "siły argumentu a nie argumentu siły!" jak to zwieżle i trafnie napisał na tym forum Prymus... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bład? : ) Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 13:46 przepraszam to nie na tym forum pisałem na ten temat ... ale myśl przewodnia pozostaje bez zmian !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:32 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=16680029&a=17141457 Mam wrażenie, że twierdzenie, które dotyczyło kwestii gnozeologiczych przeniosłeś na poziom ontologiczny. Nie o to chodzi, że to, co nie da się poznać, nie istnieje. Mogę sobie wyobrazić, że pewnego dnia zostanie niezbicie udowodnione istnienie krasnoludków. Takich domowych skrzatów w czerwonych kubraczkach. Jednak tu i dziś przyjmuję, że skrzatów nie ma. Bo nie mam dowodów na ich istnienie, przyjęcie możliwości ich istnienia nie daje nic mojemu systemowi wiedzy, przeciwnie: system ten komplikuje. Gdyby uczeni zakładali istnienie różnych niedowodliwych bytów, to non-stop uganialiby się za Atlantami, nimfami wodnymi i wężami morskimi. Przyjęcie założenia metodologicznego, że atomy nie istnieją w roku 1850 pewnie słuszne, okazało się niesłuszne kilkadziesiąt lat później, mimo że atomy oczywiście nie zaczęły istnieć wraz z odkryciami fizyków-atomistów. Bytom fizycznym odmówiłbym istnienia z tego samego powodu, dla którego Einstein 100 lat temu odmówiłby prawa do istnienia superstrunom. Żaden szanujący się naukowiec nie będzie się bowiem zajmował fantasmagoriami. Na tym dokładnie polega metodologia naukowa. Teoria superstrun miała kilka wydań i - o ile mnie pamięć nie myli - wedle najnowszych ustaleń ma istnieć 10 wymiarów przestrzennych i 2 czasowe (aczkolwiek spór o ostateczną liczbę wymiarów trwa). Mimo jednak, że nasz wzrok jest trójwymiarowy, to jednak teoria superstrun jest wsparta - jak najbardziej na empirii. Po prostu dodatkowe wymiary nie są neutralne dla 3 widzianych przez nas wymiarów. To tak, jakbyś powiedział, że jeśli rozpłaszczysz się na kartce papieru, a ktoś tą kartkę przebije cyrklem, to nie będzie miało to wpływu na Ciebie. Z tym kotem to Heisenberg wymyślił nie najszczęśliwiej. W ogóle fizycy- teoretycy to marni filozofowie i często im się wydaje, że ich odkrycia mają większe znaczenie dla filozofii, niż to jest naprawdę. Bo w rzeczywistości kot Heisenberga albo jest żywy, albo martwy. A póki daje się elektron ująć w ciąg równań opisujących jego zachowanie, to nie ma znaczenia, czy jesteśmy w stanie równocześnie ustalić jego pęd i położenie. To tak, jakby ktoś powiedział, że przez to, że nie można równocześnie poznać pędu i położenia Księżyca, Księżyc nie ma żadnego pędu lub też może równocześnie obracać się i w lewo, i w prawo. Nowoczesna fizyka niesie za sobą dla filozofii mniejszy przełom niż przełom Kopernikański. A co do Boga, to skoro potrafi się dzięki niemu rozstąpić morze, to znaczy, że ingeruje on w przyrodę. Osobiście wolałbym być świadkiem tej ingerencji. Moja zdolność do racjonalnego myślenia odbiera mi możliwość wiary. Wiara - jak ktoś słusznie zauważył - daje poczucie bezpieczeństwa. Chciałbym zatem zobaczyć, jak dzięki Bogu rozstępuje się morze, lub obmacać rany Chrystusa, bo wtedy mógłbym uwierzyć, co pewnie w jakimś stopniu zwiększyłoby moją radość życia (przez co wcale nie chcę powiedzieć, że życie moje jest smutne :-) ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 06:09 Ciekawe, co napisales... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erwin Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.podchorazych.katowice.pl 12.12.04, 14:35 ci sami fizycy twierdza ze nie istnieje perpetum mobile, czyli wszechswiat musial z czegos powstac, i wielki wybuch tez. nie jest to jednoznaczny dowod na istnienie tzw Boga, ale obala on w prosty sposob teze o nieistnieniu, otoz gdyby istnialo perpetuum mobile to fizyka i matematyka bedaca jej podstawa traca sens. zatem Twoje wywody podupadają, jeśli natomiast perpetuum nie istnieje to musi byc energia (np Bog) ktora rozdzielila Twoje zero, na sume nieskonczonosci, bo fizyka mowi ze samo to sie stac nie moglo a poza tym matematyka mowi ze +niesk + (-niesk) nie daje zera wreszcie jak Twoim zdaniem czas ktory jest funkcja cokolwiek zmierzajaca do nieskonczonosci ma sie nalozyc nawet na czas ujemny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 128.250.217.* 16.12.04, 06:05 Nieskonczonosc nie istnieje relnie w naszym swiecie, to po prostu inne imie Boga, stad Kantor, co badal nieskonczonosci, zwariowal... :( Perpetuum mobile moze istniec, w teorii, na poziomie kwantowym, ale tez ze znikomym prawdopodobienstwem... Me pytanie to po co Duch Idealny (BOG) mialby tworzyc niedoskonaly z definicji, bo ograniczony, materialny wszechswiat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duplikat Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 128.250.217.* 16.12.04, 06:06 Nieskonczonosc nie istnieje relnie w naszym swiecie, to po prostu inne imie Bog; stad Kantor, co badal nieskonczonosci, zwariowal... :( Perpetuum mobile moze istniec, w teorii, na poziomie kwantowym, ale tez ze znikomym prawdopodobienstwem... Me pytanie to po co Duch Idealny (BOG) mialby tworzyc niedoskonaly z definicji, bo ograniczony, materialny wszechswiat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: free Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.man.bydgoszcz.pl 12.12.04, 15:40 Kagan ty jeszcze zyjesz? Myslalem ze trzy lata wystarczy abys sie rozsypal albo sie wyleczył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 128.250.217.* 16.12.04, 06:02 Znow tylko ad personam? Na wiecej religiantow nie stac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tolek banan Co za róznica ? IP: *.chorzow.sdi.tpnet.pl 16.12.04, 07:16 Jeżeli bóg jest to na pewno nie jest tak nudny żeby nakazywać ludziom chodzić, co niedziele do kościoła i rzucać na tace a jeżeli go nie ma to i tak dobrze że nie chodzę! A i na pewno nie jest tak naładowany agresją by skazać mnie na piekło za nie bycie katolikiem !!! Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: Co za róznica ? 16.12.04, 11:28 Otóż przestrzeganie obowiązków wobec kościoła może ale nie musi umożliwić zbawienie. Bez miłości Boga i bliźniego nawet osobiste wzniesienie świątynii nic nie znaczy. Z taką miłością zaś można być innego wyznania (zdeklarowanym ateistą) i dostąpić nieba. Tak mi się to jawi, choć mogę się mylić bo stąd tego dobrze nie widać. Do Kagana: nieskończoności nie ma = big bang z niczego (jeśli nie w obecnej formie wszechświata to w którejś ze wcześniejszych, bo nie może być nieskończony w czasie, niezależnie od przemian, którym podlega). Problem w tym, że nie ma dowodów na powstanie czegokolwiek z niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Co za róznica ? IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:55 Sa! W skali mikro powstaja czastki z niczego: najpierw jako wirtualne, ale wirtualne staja sie od czasu do czasu realnymi. Poszukaj na GOOGLE pod "virtual particles"... Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: Co za róznica ? 17.12.04, 13:00 Pierwsze z brzegu i po polsku: www.wiw.pl/fizyka/boskaczastka/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=116 Z tego krótkigo eseju wynika, że jednak coś z czegoś i ma swoją przyczynę. Choć tak naprawdę to nie ma tutaj większego znaczenia. Może bardziej filozoficznie: samorzutne powstanie czegokolwiek wymaga przynajmniej otoczenia, nicość nie jest w żadnym sensie a więc także jako otoczenie. Inaczej mówiąc jeżeli możliwy jest skutek bez przyczyny to logika nie jest uniwersalna i dla np. Kagana bezużyteczna. Nie może on zaprzeczyć istnieniu czegokolwiek w oparciu o logikę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Co za róznica ? IP: 210.50.143.* 18.12.04, 11:40 Nie ma czegos takiego jak "boska czastka", bo nie ma boga... Wielu fizykow, w tym nawet Einstein, nie rozumie mechaniki kwantowej, bo ona nie pozwala na przyjecie hipotezy boga, nawet bezosobowego, stad szukaja oni owych "boskich" czastek, jak dawniej szuklali kosmicznego eteru... Czastki wirtualne zas nie potrzebuja "otoczenia", one niejako generuja swe wlasne otoczenie. Big Bang tez wytworzyl przestrzen, a wiec owo "otoczenie" razem z czasem i materia, z czystej energii, ktora owego otoczenia nie potrzebuje do istnienia. I zgoda, zwykla logika nie obowiazuje w mechanice kwantowej, a jednak owa mechanika jest w 100% logiczna. Ale tego sie chyba nie da wytlumaczyc bez wyzszej matematyki... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: Co za róznica ? 20.12.04, 16:04 > Nie ma czegos takiego jak "boska czastka", bo nie ma boga... Zauważ że to tylko figura stylistyczna, nic o Bogu tam nie ma. Powiedzenie "jest bosko" nie zmusza do rozważań mniemanologicznych w celu udowodnienia "boskości" chwili. > Wielu fizykow, w tym nawet Einstein, nie rozumie mechaniki > kwantowej, bo ona nie pozwala na przyjecie hipotezy boga, > nawet bezosobowego, stad szukaja oni owych "boskich" > czastek, jak dawniej szuklali kosmicznego eteru... > Czastki wirtualne zas nie potrzebuja "otoczenia", one > niejako generuja swe wlasne otoczenie. > Big Bang tez wytworzyl przestrzen, a wiec owo "otoczenie" > razem z czasem i materia, z czystej energii, ktora owego > otoczenia nie potrzebuje do istnienia. Widzisz ludzie czegoś szukają nie wiedząc dokładnie jak to wygląda a potem jak znajdą jakieś coś to muszą wymyślać takie cechy jak "dziwność" czy "zapach". Z punktu widzenia Einsteina nasz wszechświat jawi się jako sfera czterowymiarowej kuli. Koncepcja jak koncepcja ale nikt dziś chyba nie próbuje podważyć wielowymiarowej struktury wszechświata więc big-bang nastąpił w pewnym otoczeniu, problem - skąd ono się wzięło? Uważasz więc że niebyt może mieć zawartość? Niebyt to nie jest "0" w sensie punktu równowagi, nie jest nawet zbiorem pustym, to nie jest w jakimkolwiek sensie. > I zgoda, zwykla logika nie obowiazuje w mechanice kwantowej, > a jednak owa mechanika jest w 100% logiczna. Ale tego sie chyba nie da > wytlumaczyc bez wyzszej matematyki... Albo są związki przyczyn i skutków albo nie. Zgadzam się że ten sposób myślenia wydaje się dziś nie dokońca "adekwantny" (tzn obowiązujący wobec cząstek elementarnych), tym nie mniej albo czegoś bardzo ważnego po prostu jeszcze nie wiemy albo musimy wyrzucić taką logikę do kosza. Stać mnie na dowolne rozwiązanie, natomiast w drugim przypadku znacznie trudniej będzie się gadało, a w sądach może trzeba będzie uprawiać poezję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Co za róznica ? IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.12.04, 10:01 Chodzilo mi o to, ze jesli naukowiec zaklada istnienie Boga, to powinien porzucic nauke, bowiem jesli Bog Wszechmocny istnieje, to wszystko da sie wyjasnic jego boska interwencja, a wiec nauka nie ma sensu, bo polega na mnozeniu bytow ponad potrzebe (Ockham sie klania): jesli Bog istnieje, to jest on jedynym bytem niezbednym do wyjasnienia wszystkiego i wszedzie! Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: Co za róznica ? 23.12.04, 11:43 A może kwarki i kwazary to taka szarada, którą Bóg dla nas przygotował a za rozwiązanie może nawet będą nagrody? Z jakichś sobie znanych powodów Bóg zostawił nam wolną rękę w naszym wszechświecie, dlaczego więc nie mielibyśmy się tu porozglądać? Może nawet kiedyś uda nam się stworzyć całkowicie syntetyczną inteligencję, może to ona jest celem stworzenia a my tylko etapem pośrednim. Wiara nie daje ostatecznych odpowiedzi, daje spokój przy ich poszukiwaniu bo daje nadzieję, że jeśli za tego życia wszystkiego się nie dowiem to będzie jeszcze na to dość czasu. Widzisz nie uznając Boga godzisz się na kilkadziesiąt lat obrazków z wystawy i dezintegrację przy wyjściu. Tak na prawdę to zdaje się że poznanie obecnymi metodami to nieustanny ciąg przybliżeń (jedna z tych rzeczy co dążą do... ale nigdy tej granicy nie osiągają). Póki co lepszych nie widać, lecz zdając sobie sprawę z ograniczeń stosowanych metodyk nie można kategorycznie mówić "nie ma", a raczej "jest niemierzalne". Uważaj z tą brzytwą, narzedzie ostre i trudne w stosowaniu, ludzie przeszli na Mach3 turbo po to by uniknąć niezamierzonych samookaleczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: Co za róznica ? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 30.12.04, 10:12 Bog to nie quizmaster, chyba,ze jest zlosliwy. A jestem ateista tez dla tego, iz wizja swiata kierowanego przez jakiegos superstwora, na ktorego bylibysmy lasce badz nielasce, wrecz przeraza mnie. A Bog, jako wszechmocny nie moze dobry, bowiem wtedy nie bylby wszechmocny (nad nim bylby nakaz, kazacy mu byc dobrym)... Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: Co za róznica ? 30.12.04, 11:48 > Bog to nie quizmaster, chyba,ze jest zlosliwy A skąd wiesz skoro Go nie znasz? Może osiągnięcie pewnego poziomu wiedzy przez ludzi będzie sygnałem do paruzji ? > A jestem ateista tez dla tego, iz wizja swiata kierowanego > przez jakiegos superstwora, na ktorego bylibysmy lasce > badz nielasce, wrecz przeraza mnie. Wolisz wizję niekierowanego pocisku? > A Bog, jako wszechmocny > nie moze dobry, bowiem wtedy nie bylby wszechmocny > (nad nim bylby nakaz, kazacy mu byc dobrym)... Może być jeżeli "będę dobry" to jego dobrowolne postanowienie. Wszechmocny według Twoich założeń jest chaosem. W oparciu o taką wszechmoc nie można wprowadzać jakiegokolwiek ładu. Te postulaty stara się wypełnić szatan - na szczęście jakoś nie dokońca to wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: Co za róznica ? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 01.01.05, 10:13 1) Wiedza ludzka nie osiagnie w najblizszej, to jest przewidywanej przyszlosci poziomu boskiej, a nawet poziomu pozwalajacego na jakas wymiane pogladow (Einstein mogl dyskutowac z inzynierem o swych teoriach, ale nie np. z ksiegowym czy prawnikiem). 2) Nie chce, abym byl na czyjejs lasce badz nielasce. 3) A jesli Bog zdecyduje, ze ma dosc tej zabawy z Szatanem, i pojdzie na latwizne, czyli stanie sie w 100% zly? Kto mu tego zabroni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Co za róznica ? IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:53 Masz Tolek 100% racje! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LINK DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:57 www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933#_f3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link c.d. Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: 203.221.206.* 20.12.04, 03:54 Author of this text: Mariusz Agnosiewicz; Original: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Podsumowanie Czy konflikt między nauką i religią jest dziewiętnastowiecznym "mitem", czy może jednak czymś realnym? Istota konfliktu nie zasadza się przecież na oficjalnych deklaracjach wzajemnych, konferencjach pojednania, dziesiątkach nowych publikacji przekonujących, że konflikt jest mitem, albowiem kwestia wzajemnego nastawienia naukowców i ludzi kościoła jest drugorzędna. Jakkolwiek konflikt między nauką i wiarą często, w przeszłości zwłaszcza, uwarunkowany bywał wzajemną niechęcią ludzi kościoła i nauki, tak jednak istotą było przede wszystkim głębsze oddziaływanie obu tych sfer ludzkiego życia na siebie. Realność tego konfliktu ma na swe potwierdzenie zasadniczy argument: fakty. Faktem jest, że nauka sprzyja deprecjonowaniu znaczenia religii w ludzkim życiu. Zauważył to Czesław Miłosz: "Dość przyglądać się zamożnej i sytej części ludzkości w krajach Zachodu, żeby stwierdzić, że wyobrażenia religijne uładzonego kosmosu rozpadają się pod naciskiem samej nauki i techniki (...) W jakim momencie pochrześcijańskiej cywilizacji naukowo-technicznej jesteśmy, odgadnąć trudno, bo skoro przebywamy wewnątrz niej, brak nam perspektywy. Niemniej jednak z obserwacji takich krajów, jak Anglia czy Francja, ze spadku liczby kandydatów do stanu duchownego, z teologii 'śmierci Boga' i teologii 'Deus otiosus', czyli Boga bezczynnego, wyłania się obraz daleko posuniętego odpływu wiary" [_41_]. Najtrafniej ujął to S. Weinberg, mówiąc iż "nauczanie nowoczesnej nauki jest czynnikiem korodującym dla wierzeń religijnych". Faktem jest, że kościół, zdając sobie z tego sprawę, gwałtownie przeciw temu zjawisku występował, starając się albo dusić rozwój naukowy, albo ograniczać go poprzez podporządkowanie swoim naukom, w ostateczności tylko uciekając się do teorii dwóch prawd. Faktem jest to, iż wśród naukowców jest nieproporcjonalnie więcej ludzi niewierzących, niż wśród reszty społeczeństwa. Do dziś aktualność zachowuje uwaga La Mettrie: "badania nad nią [przyrodą] mogą skłonić do niedowiarstwa, jak tego dowodzi sposób myślenia wszystkich badaczy, którzy osiągnęli bardzo dobre wyniki" [_42_]. Faktem jest wreszcie to, że rozwój nauk przyrodniczych, dających wiedzę o świecie, wiąże się jednocześnie ze spychaniem wiary religijnej na coraz mniejsze wysepki ludzkiej niewiedzy. Jednak dla coraz większej liczby wiernych "wysepki" te są już za małe, wiara zamiera, odchodzi do lamusa, a religijność degraduje się do kategorii przeżyć, bądź to wspólnotowych, bądź indywidualnych - religia zmienia swój charakter i coraz bardziej traci swój aspekt wiary (intelektualne rozważania teologiczne), na rzecz aspektu uczuć; analizę sacrum wypiera jego doświadczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 19:53 Dawno temu , w czsach średniwczesnego komunizmu jeden z przedstawicieli tej opcji powiedział : Nie ma Boga który wszystko może np Stworzyć taki kamień którego nie udxwignie. Tyle komuch. Dziś wydaje się że nowa ateistyczna Europa m o ż e w s z y s t k o wymyślać przecw Bogu i ludziom wierzącym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.12.04, 10:04 Takie "odkrycia" robil heretyk Tomasz z Akwinu, ktory np. twierdzil, ze Bog nie moze skonczyc swego istnienia, nie moze postepowac niemoralnie, nie moze stworzyc innego, potezniejszego od siebie boga itp. Jako katolik, nie znasz podstaw swej wiary. Gdybys bowiem znal, to bys nie mogl dluzej wierzyc w te brednie... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.04, 14:49 Bóg w wydaniu chrześcijańskim jest legendą tworzoną i modyfikowaną na doraźne potrzeby hierarchii kośącielnej od dwóch tysiącleci. Niestety, parafiańszczyzna woli zawierzyć obiecankom, niż dokonywać samodzielnego wysiłku myślenia. Zreszta nic też dziwnego, że areopag funkcjonariuszy kościelnych nawet wprost przyznaje się do traktownia wiernych jako stada baranów i owiec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.12.04, 09:56 Nic dodac, nic ujac... Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 23.12.04, 11:53 Bluźnisz? Po co? Nie znasz tych wszystkich ludzi tylko swoje o nich wyobrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 30.12.04, 10:13 Bluznic mozna tylko Bogu, ale jego przeciez nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
pietrekj Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 30.12.04, 11:53 Myślołek co lubita panocku to słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 01.01.05, 10:08 A wyscie gazo z Bukowiny, Murzasichla, a moze Poronina? Jak z Poronina to czy pamietacie tow. Uljanowa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.01.05, 15:20 MAŁO WIEDZY ODDALA OD BOGA .DUŻO WIEDZY SPROWADZA DO NIEGO.(L.PASTEUR) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.01.05, 06:30 To opinia z XIX wieku... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.01.05, 08:24 Astra napisała: Pomimo niekonczacych sie wysilkow kagana, nie mozna udowodnic ani istnienia ani nieistnienia boga. S: Blad! "Dowody" na istnienie boga sa trojakie: 1) Ontologiczny (Anzelm z Canterbury): Bog musi istniec, poniewaz nic ponad niego istniec nie moze. Dowod latwy do obalenia, bowiem ponad boga mozna wymyslec boga jeszce potezniejszego od niego (powiedzmy o 0.1%). A nad tego potezniejszego boga, jeszcze potezniejszego, chocby o 0.01%. Itd. w nieskonczonosc, za kazdym razem dodajemy 0 po kropce dziesietnej... A jak dochodzimy do nieskonczonosci, to kazdy fizyk wie, ze gdzies musi byc blad... 2) Kosmologiczny: bog jako pierwsza przyczyna wszystkiego. Ale teraz wiemy, ze wszechswiat mogl albo powstac w Big Bangu "sam z siebie" jako kwantowa fluktuacja "absolutnej" pustki, albo istnieje "od zawsze", okresowo sie kurczac i eksplodujac. Patrz John Tylor (prof. renomowanego King's College w Londynie) "When the Clock Struck ZERO". 3) Projektu (design): podobny do poprzedniego, czyli ze tak jak zegarek ma swego tworce (zegarmistrza), to i swiat musi go miec. Obala sie go podobna argumentacja jak kosmologiczny... Pozdr. forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=32&w=19296875&a=19296875&rep=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psychol Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:44 Z zainteresowaniem śledzę niekończącą się dyskusję, podziwiając erudycję dużej części uczestników, którą zwłaszcza błyszczy "pietrekj" (czy to "j" nie pochodzi przypadkiem od "jezuita" - oni są świetnie wykształceni. Nie mówię tego, broń Boże, w żadnej złej lub uszczypliwej intencji). Jednakowoż zauważam zadziwiającą jednostronność wypowiedzi, sprowadzającą Boga do Istoty czczonej w religii katolickiej. Jakoś pomijany jest dziwnie fakt, że wyznawcy tej religii nie stanowią nawet połowy aktualnie istniejącej ludzkości. Nawet gdyby dodać do nich Żydów, Mahometan oraz różne inne kościoły i sekty wyznające Boga "starotestamentowego", to i tak - na przestrzeni dziejów - jest to dalej tylko cząstka ludzkości. A co z resztą? Otóż - jak Ziemia długa i szeroka - od niepamiętnych czasów ludzie modlą się do jakiegoś Boga (lub licznych Bogów). I co z tym fantem zrobić? Czy udowadniać istnienie, bądź nieistnienie, Jahwe, Ozyrysa, Zeusa, Kali, Manitou, Swarożyca, Odyna itp. itd.? Wykształcony jezuita będzie miał na tą okoliczność gotową odpowiedź: wszystko to są słabo uświadomione przeczucia istnienia Prawdziwego Boga. Wyjaśnienie jest jednak znacznie prostsze i nie wymagające "mnożenia bytów". Otóż konstrukcja ludzkiej psychiki jest właśnie taka, że odczuwa potrzebę "wytwarzania" istnienia istot nadprzyrodzonych. Większość ludzi nie znajdujewe własnym umyśle dostatecznego oparcia wobec otaczających zjawisk. Wiara w Istotę (lub liczne Istoty) Wyższe wzmaga nasze poczucie bezpieczeństwa oraz pozwala w prosty sposób tłumaczyć bez wysiłku zjawiska, których nie rozumiemy. Problem leży więc raczej na gruncie czystej psychologii. Może więc - zamiast szperać w starych księgach - lepiej popukać się w głowę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bladynka do psychola IP: *.aster.pl 14.01.05, 13:22 Z Ciebie to morze psyhol ale madze gadasz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: do psychola IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 15.01.05, 14:20 On zaden "psychiczny" ale psycholog... Tez pozdr. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Do admina IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.01.05, 05:20 Znow usuwasz posty z tego watku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 15.01.05, 14:19 Masz sporo racji. Ludzie czuja sie zagubieni, wiec wymyslaja sobie takich superojcow, do ktorych sie moga zwrocic o chocby wyimaginowana pomoc. No coz, religia to domena slabych umyslow... Zapraszam tez na forum NAUKA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1770 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.01.05, 10:30 Okragly numerek... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UP! Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 19.01.05, 06:00 Do gory (podniesienie watku)... Odpowiedz Link Zgłoś