Gość: 1771 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 23.01.05, 03:15 Tylko sprawdzam, czy mi znow cenzura nie powykradala postow z tego watku! Odpowiedz Link Zgłoś
editor_in_chief Podoba mi sie ten watek! :) (no text) 05.02.05, 12:09 No text, jak pisalem! ;) editor_in_chief@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
delfinee Re: Podoba mi sie ten watek! :) (no text) 25.04.05, 12:33 I mnie tez! editor_in_chief napisała: No text, jak pisalem! ;) editor_in_chief@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
kaganowski Re: Podoba mi sie ten watek! :) (no text) 19.05.05, 12:56 I mnie tez! :) Odpowiedz Link Zgłoś
robert_jaworski Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 07.03.05, 05:58 Kolejny paradox boskosci... Autor: Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au Data: 07.03.2005 05:18 -------------------------------------------------------------------------------- Jezeli mozemy sobie wyobrazic idealnego, najwspanialszego z mozliwych Boga, to co stoi na przeszkodzie, aby wyobrazic sobie Boga o malutka czesc jego wspanialosci wspanialszego. Inaczej: zalozmy, ze istnieje Bog idealny I, ale wtedy istnieje tez Bog idealny I1, nieco idealniejszy ("lepszy") od I, oraz Bog I2 idealniejszy od I1, itd. - nieskonczony ciag coraz to bardziej idealnych Bogow. A nawet jesli my sobie nie mozemy wyobrazic idealniejszego Boga I1, to Bog I, jako wszechmocny i wszechwiedzacy moze, a wiec tym samym musi istniec ciag Bogow I, I1, I2, I3.... In, gdzie "n" jest dowolnie wielka liczba, zmierzajaca ciagle do nieskonczonosci... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
niecenzurze Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 11.04.05, 14:06 www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,4079 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Niebezpieczeństwie, funkcja i absurdy wiary 18.09.05, 16:56 www.racjonalista.pl/kk.php/s,4354 Odpowiedz Link Zgłoś
major.hab.dudek Wątek założony w grudniu 2001 roku. 20.10.05, 18:13 Za 2 miesiące będzie miał 4 lata. Gratulacje ! Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Wątek założony w grudniu 2001 roku. 02.03.07, 12:12 Juz ma wiecej! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 20.10.05, 18:29 > Nawet w matematyce uwaza sie, ze np. wynik dzielenia przez zero > (np. 1/0 czyli odwrotnosc zera) to NIE jest nieskonczonosc, ale > liczba BAAARDZO wielka (dazaca do nieskonczonosci, ale NIGDY jej > NIE osiagajaca, bo przeciez owej nieskonczonosci po prostu > NIE ma). W matematyce nieskończoność jak najbardziej istnieje, posiada jednoznaczne definicje. Co więcej istnieje nieskończenie wiele istotnie różnych od siebie nieskończoności. Tak w skrócie. :) > moze istniec, albo istnieje poza logika, ale wtedy WSZYSTKO jest mozliwe, > i nasz wszechswiat to wyjatek, gdzie z kaprysu panskiego obowiazuja jakies > tam prawa fizyki czy reguly logiki, ale o tzw. naturze boskiej NIC nie > mozemy wtedy powiedziec, bo jest ona niejako poza logika (wniosek: > natychmiast zamknac wydzialy teologii). Ależ to co znamy pod pojęciem "logiki" czy "praw fizyki" to są wyjątki, szczególne przypadki szczególnych przypadków. W swoim ograniczeniu nie jesteśmy w stanie ogarnąć ani nieskończoności ani pojęcia boga (chociażby znane pytanie "czy bóg jest w stanie stworzyć kamień którego nie będzie w stanie podnieść?"). Świat jest chaosem, w którym wszystko dzieje się przypadkiem i przypadek ten tworzy cudowną regularność nierozerwalnie z chaosem związaną. A bóg jest tylko jednym z imion, które owemu chaosowi człowiek nadaje. Odpowiedz Link Zgłoś
zwykly2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 21.10.05, 21:17 Ktoś tam powiedział: prawa matematyczne istnieją tylko dlatego że, w niczyim interesie nie leży ich podważanie. Jest pewna wątpliwoośc; jeżeli powiedzmy 4:2 =2, lub 2x2 =4 to 4:0 = ~wiele, to czy ~wiele x 2 = 4? Ale Einstein pytany czy Bóg istnieje odpowiadał: Sięgnełem niebotycznych szcztytów wiedzy, tam Go nie spotkałem, więc nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
qpalzm Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 26.12.05, 17:01 > W swoim ograniczeniu nie jesteśmy > w stanie ogarnąć ani nieskończoności ani pojęcia boga Pojęcia, których nie jesteśmy w stanie "ogarnąć" nawet wyobraźnią są po prostu fikcyjne, nie mają żadnej konkretnej treści, to tylko zabawa leksykalna. Odpowiedz Link Zgłoś
ewapaw2 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 21.10.05, 21:14 Chyba się nacpałeś?Tylko dlaczego dzielisz sie z nami swoimi wizjami.beznadzieja Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 24.12.05, 16:32 Kagan nie pokazuje się już od dłuższego czasu. Może słusznie było by czasami powrócić do jego wątków? Up!!! Odpowiedz Link Zgłoś
klarek_i A skąd się wzięła nieskończoność (-) i (+) ? 24.12.05, 21:39 Może Bóg to + a Szatan to - ? Odpowiedz Link Zgłoś
rlogin Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 25.12.05, 02:44 > Juz udowodnilem (p. watek o wierze jako produkcie chorych > umyslow), Nauka zwana psychiatrią nie podziela Twojego stanowiska. Wg psychiatrii generalnie wiara jest produktem umysłów zdrowych. W chorobach umysłowych obsesje religijne mają zaś mniejszy udział niż np. obsesje seksualne lub obsesje związane z władzą. >albo istnieje poza logika, ale wtedy WSZYSTKO jest mozliwe, tak mniej więcej jest, ale to wcale nie znaczy, że WSZYSTKO jest możliwe, możliwe jest tylko to, co jest zgodne z planem Boga. Podejrzewam, że zarówno logika, jak alogia mieszczą się w tym planie. > i nasz wszechswiat to wyjatek, gdzie z kaprysu panskiego obowiazuja jakies > tam prawa fizyki czy reguly logiki, ale o tzw. naturze boskiej NIC nie > mozemy wtedy powiedziec, bo jest ona niejako poza logika obawiam się, że to Twoje rozumowanie jest "niejako" poza zdrowym rozsądkiem, bo zakłada ono że mówić można tylko to, co jest nie jest niezgodne z logiką... a to byłoby jużjakieś brytyjsko-analityczne odchylenie w wersji skrajnej, które obecnie ma jedynie wartość historyczną. Oczywiście o naturze Boga możemy mówić wiele - na tyle, na ile pozwalają nam nasze ograniczone (ale stale rosnące) możliwości poznawcze. Z założenia, że Bóg jest RÓWNIEŻ poza logiką nie wypływa wcale wniosek o konieczności zamknięcia wydziałów teologii. [...] (rozważania na temat nieskończoności dodatniej i ujemnej i ich wzajemnej anihilacji z grzeczności pomijam - Klapaucjusz by tego lepiej nie wywiódł niż Ty) > Od dawna tez wiemy, ze np. nasz swiat (wszechswiat) > jest OGRANICZONY w czasie i przestrzeni, Nie, niczego takiego od dawna nie wiemy... :) Wiadomo natomiast (od czasów Kanta, więc od całkiem niedawna), że to nasze możliwości poznania świata są ograniczone kategoriami czasu i przestrzeni. Postrzegamy przedmioty jako ograniczone w przestrzeni i w czasie (fenomeny), ale to nie jest ich ograniczenie, to ograniczenie naszych zdolności poznawczych. Jestesmy zatem skazani na krótkowidztwo, albo na... metafizykę. Wesołych Świąt. (unsigned) infinity :) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 25.12.05, 03:09 Ciekawa lekcja retoryki :) rlogin napisał: > > i nasz wszechswiat to wyjatek, gdzie z kaprysu panskiego obowiazuja jakies > > tam prawa fizyki czy reguly logiki, ale o tzw. naturze boskiej NIC nie > > mozemy wtedy powiedziec, bo jest ona niejako poza logika > > obawiam się, że to Twoje rozumowanie jest "niejako" poza zdrowym rozsądkiem, > bo zakłada ono że mówić można tylko to, co jest nie jest niezgodne z logiką... Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Bog jest idea, ktora powstala w ludzkim umysle 25.12.05, 04:06 wiec jak najbardziej istnieje. Dzieki istnieniu tej idei czlowiek tworzyl takie cuda architektury i sztuki, jak ponizej. podobne idee mieli juz prawdopodobnie Neandertalczycy, sa wiec one bardzo pierwotne, mozna powiedziec "intrinsic" dla ludziego umyslu, podobnie jak jezyk. www.culture.gr/2/21/211/21101a/e211aa01.html Odpowiedz Link Zgłoś
przysuski Tzn. idea pn. Bog stworzyla fizyczny swiat gdyz 25.12.05, 18:07 miala taki kaprys, po prostu. Oj, Aurora Aurora... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a Re: Tzn. idea pn. Bog stworzyla fizyczny swiat gd 25.12.05, 18:16 > Bog jest idea, ktora powstala w ludzkim umysle Autor: aurora.we.mgle Religiantka przyznaje, że Bóg powstał w ludzkim umyśle. Czerwono – czarna myślicielka robi coraz większe postępy. Odpowiedz Link Zgłoś
antyswolocz Pijanej Jutrzenki plasania po linie - tak bym okre 25.12.05, 20:22 okreslil jej bliskie spotkania czwartego stopnia. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Pijanej Jutrzenki plasania po linie - tak bym 29.10.06, 02:21 Mozesz dokladniej wyjasnic na czym ten 4ty stopien polega? Odpowiedz Link Zgłoś
brat_barnaba Re: Bog jest idea, ktora powstala w ludzkim umysl 29.12.05, 18:05 Zgoda, istnieje, jednak tylko sama idea, a nie jej desygnat. Stąd też Bóg jest pojęciem abstrakcyjnym jak np. sprawiedliwość czy piękno. Odpowiedz Link Zgłoś
lemowski Re: Bog jest idea, ktora powstala w ludzkim umysl 08.04.06, 10:40 Sredniowieczny spor o uniwersalia, ktory do niczego nie prowadzi... Odpowiedz Link Zgłoś
zio29 Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 25.12.05, 04:26 NIESKOŃCZONY może być także twój brak wiedzy o nieskończoności .. PS: Nawzajem Odpowiedz Link Zgłoś
adolf_michnik Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 25.12.05, 05:42 hmmm... bardzo interesujace... no to vale... pale tera "Paryze" Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Lem 17.05.06, 13:34 www.lem.pl/cgi-bin/yabb/YaBB.cgi?board=polish_cat;action=display;num=1147469634 Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Lem 18.05.06, 09:56 O co ci chodzi? Stracilem juz watek, bo tyle tu roznych postow... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Ziarno zwątpienia zostało zasiane? 29.05.06, 10:09 Takie egzystencjalne pytanie postawić i nas z tym wprawdzie nie logicznym dowodem, lecz zwątpieniem, że Boga chwilowo może nie być - zostawić? Po co nam Księgę Hioba studiować, jak można dogmat, że jest zawsze i wszędzie -zanegować? A ściślej – zasiać zwątpienie w Jego zawsze i wszędzie i o każdej porze istnienie? Bo albo jest nieskończonością, jest zawsze i wszędzie, Albo Go nie było i nie ma, a skoro za nim tęsknimy, to narodzi się i dopiero będzie ? A na pytanie – gdzie był, gdy był Auschwitz...... różne odpowiedzi można postawić. Bo czy można pytanie bez odpowiedzi zostawić? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Parzyzewo 17.10.06, 10:17 Teraz lepiej o paleniu miast nie pisac na necie... Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Od ateisty 25.12.05, 11:07 Jako ateista nie widzę potrzeby i sensu tzw. naukowego udowadniania istnienia bądź nieistnienia Boga. Tego rodzaju cyniczne posty budują tylko fałszywy obraz ateistów jako ludzi gardzących religią. Ateizm nie uznaje istnienia bóstw czy Boga jako siły wyższej i zachowuje neutralność wobec kultów religijnych jako zjawiska społecznego. Przykro mi, że wielu ludzi ma zdanie o ateistach jako o ludziach bez moralności i nienawidzących religii. Prawdziwy ateista opiera się na kulturowym (a to znaczy też duchowym) dziedzictwie ludzkości i w tym znajduje uzasadnienie, dlaczego nie wolno zabijać, kłamać, kraść, zdradzać itd. Trwanie przy tych zasadach jest tym mocniejsze, że nie liczy się na nagrodę po śmierci, ale nie można też oczekiwać rozgrzeszenia na ziemi - za wszystkie swoje uczynki odpowiada się przed samym sobą i dlatego trzeba przeżyć to życie (jedyne, w ujęciu ateisty, jakie jest nam dane) najuczciwiej, jak tylko można i z miłością i szacunkiem do innych ludzi. Właśnie dlatego, że życie jest pasmem radości i udręk, i kończy się śmiercią należy je przeżyć jak najlepiej i wcale nie znaczy to "hulaj dusza, Boga nie ma". Jeśli większość ludzi oparcie dla zasad etycznych (i sens samego życia) znajduje w religiach, które niosą im pocieszenie i nadzieję (choć w ujęciu ateisty są tylko produktem kulturowym, jak państwo, filozofia, nauka, sztuka), to prawdziwy ateista docenia i szanuje ten wkład religii w budowanie wspólnoty ludzkiej. Każdy kto z nienawiścią atakuje Kościoły, wyznania i ludzi wierzących jest po prostu chamem bez zasad i kultury, ale nie znaczy to, że tak wygląda ateizm. W imię różnych religii i ateizmu popełniano w przeszłości wiele błędów, a nawet zbrodni, ale też owe prawdziwe religie i prawdziwy ateizm (świecki humanizm) są nośnikami tych samych (!) najwyższych wartości, które jednoczą myślącą ludzkość - Dobro, Prawda, Piękno. Jednoczą, bo ciągle mam nadzieję, że przy wszystkich różnicach możemy razem współdziałać, pomagać sobie nawzajem i przede wszystkim rozmawiać ze sobą, a to znaczy - rozumieć się. Ta wiara w ludzkość jest moją religią. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle do ateisty 25.12.05, 17:20 Ladnie i madrze napisales, ateisto. Mysle i czuje podobnie. Oburzaja mnie wulgarne ataki forumowych chamow, ktorzy niczego nie rozumieja z zycia lecz uwazaja sie za madrzejszych, na religie i ludzi wierzacych. Demokracja i humanizm wymagaja tolerancji dla swiatopogladu innych ludzi, czego zupelnie brakuje atakujacym. Nie mozna oddzielic ludzkiej kultury i cywilizacji od religii, bo od zawsze byly one ze soba integralnie splecione (na dobre i zle) i wzajemnie sie determinowaly/ksztaltowaly. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
1normalnyczlowiek do .... 25.12.05, 18:04 Dwóch ludzi znajduje się w dwóch całkowicie odizolowanych od siebie pomieszczeniach. Jak mogą udowodnić wzajemnie, że istnieją? Trzeci człowiek ma dostęp do każdego z tych dwóch osobno. Jak udowodnić może, że w drugim pomieszczeniu też jest człowiek? A może któryś z nich nie istnieje? Może tych dwóch pierwszych nie istnieje, bo nie wiedzą nic o sobie? Może tylko ten trzeci nie istnieje? Który dla którego nie istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
antyswolocz ....... Do Aurury 26.12.05, 01:06 Twierdzisz zatem, ze mamy pozwolic na panowanie takich beznadziejnych wariatek jak ty? Udlaw sie wlasna slina idiotko. Odpowiedz Link Zgłoś
przysuski __Jestes sliskim klamca a nie ateista__ 25.12.05, 17:55 I jestem w stanie wykazac to. Na razie zapoznaj sie z tekstem z ktorym w duzej mierze utozsamiam sie i ja - jako ateista. z Archiwum kwartalnika "Bez Dogmatu". Dlaczego jestem ateistą i antyklerykałem? <br><br> Bohdan Chwedeńczuk<br> R. K. poświęcam<br> Usłyszałem ostatnio z ust przyjaciela: Dlaczego walczysz z kościołem i religią? Kościół nie robi ostatecznie nic złego, religia natomiast przyciąga rzesze ludzi, dając im pocieszenie w obliczu nieuchronnego cierpienia i śmierci. Jest to ważna wypowiedź i przychodzi w porę. Niesie wyzwanie zasadnicze, domaga się bowiem od ateisty i antyklerykała, by wskazał racje, które nim powodują; niesie wyzwanie wzorcowe, bo to, co wyraża, słyszę nierzadko od ludzi usposobionych przychylnie i od usposobionych nieprzychylnie do moich poglądów; jest też wyzwaniem szlachetnym, bo pochodzi od człowieka o sprawnym umyśle i nienagannych intencjach.<br><br> Zacznijmy od szerokiego określenia religii: "Religia to zainteresowanie doświadczeniami uznawanymi za doświadczenia najwyższych wartości; oddanie mocy czy mocom, o których sądzi się, że tworzą, wzmagają i zachowują te wartości; oraz wyrażanie tego zainteresowania i oddania, czy to w obrzędach symbolicznych, czy w innych zachowaniach jednostkowych i zbiorowych" (zob. Edgar S. Brightman, A Philosophy of Religion, Prentice-Hall, Inc., Englewood Cliffs, N. J. 1958, wydanie dwunaste, s. 17; wyróżnienia moje - B. C. ) Określenie to jest tak pomyślane, by obejmowało wiarę w jednego Boga - jak w judaizmie, chrześcijaństwie, islamie - i religie bez tej wiary, jak w buddyzmie.<br><br> Co można mieć przeciw tej trójcy: zainteresowaniu - oddaniu - wyrażaniu? Spotykam na każdym kroku takie postawy, ale nie przychodzi mi do głowy, by przeciwstawiać się, na przykład, zainteresowaniu szachami, oddaniu regułom tej gry oraz wyrażaniu jednego i drugiego w stosownych zachowaniach. Spotykam też takie postawy w wydaniu budzącym mój sprzeciw i chęć przeciwdziałania: nałogowe zainteresowanie alkoholem, oddanie tej mocy i wyrażanie tego w stosownych rytuałach i zachowaniach alkoholików - to budzi mój sprzeciw. Różni się on jednak od sprzeciwu wobec religii, bo kieruje się ku zjawisku o innej niż religia naturze (nb. odmienność ta nie wyklucza podobieństw między alkoholizmem a religijnością).<br><br> Albo nacjonalizm: zainteresowanie własnym narodem jako najwyższą wartością, oddanie mu i wyrażanie tych postaw w stosownych zachowaniach (na przykład w prowadzonych słowem czy kijem pogromach członków innych narodów) - to budzi mój sprzeciw, podobny do sprzeciwu wobec religii w tym tylko stopniu, w jakim nacjonalizm przypomina religię. Co zatem można mieć przeciw tej trójcy postaw tworzących religię? To, że są zogniskowane wokół nie wiadomo czego; że towarzyszy im temperatura, w której owa niewiedza przetapia się w pewność; że "upewniwszy" się w ten sposób co do swojego przedmiotu podporządkowuje mu bez wahania całe nasze życie.<br><br> Powiedzenie, że w religii chodzi o nie wiadomo co, budzi sprzeciw. Słyszę od razu, że wyznawca (religii teistycznych) zwraca się - z zainteresowaniem, oddaniem i czcią - ku bogom czy ku Bogu. Czyni to przez samą wiarę, jak fideista; bądź, jak teista, przez argumenty i świadectwa, które go przekonują, że kieruje się ku czemuś rzeczywistemu; bądź, jak agnostyk, przez przeświadczenie, że nie wie ani tego, iż Bóg istnieje, ani tego, że nie istnieje. (Agnostyk - co stanowi rys swoisty tej odmiany religijności - sądzi więc, że jest tu coś, o czym należałoby być przekonanym, gdyby tylko dało się wiedzieć, co mamy darzyć przekonaniem.)<br><br> Do czego jednak odnosi się człowiek religijny - fideista, teista, czy agnostyk? Powiedzenie, że odnosi się do bogów lub do Boga, niczego nie daje. Wiem już bowiem, jak nazywa to, do czego się odnosi - używa mianowicie takich słów, jak "Jahwe", "Bóg", "Allach" - a chcę wiedzieć, co znaczą słowa, którymi się posługuje. Są trzy zasadnicze odpowiedzi na pytanie o znaczenie kluczowych słów religii. Odpowiedź literalna głosi, że słowa te znaczą to, co podają ich miarodajne definicje: Bóg to ktoś wszechmocny, wszechwiedzący, wszechwieczny i wszechobecny.<br><br> Odpowiedź analogiczna głosi, że znaczenie kluczowych słów religii poznajemy przez analogię do znaczenia słów dotyczących nas samych i naszego otoczenia. Wiem, co znaczy zwrot "stworzyciel nieba i ziemi", bo wiem, co znaczy powiedzenie, że Jan stworzył dobry wiersz; wiem, co znaczy religijne słowo "wszechmocny", bo wiem, co znaczy powiedzenie, że Piotr wszystko może. Analogia przenosi mnie jakoś z Ziemi na wyżyny dyskursu religijnego. Odpowiedź zerowa natomiast głosi, że kluczowe wyrażenia religii nic nie znaczą. Słowa znaczą bowiem tylko wtedy - głosi rzecznik tej odpowiedzi - gdy odnoszą się, wprost lub pośrednio, do rzeczy, które występują w naszym doświadczeniu. Słowa swoiście religijne nie odnoszą się do rzeczy naszego doświadczenia, gdyby się bowiem odnosiły, potrafilibyśmy mówić o nich w języku świeckim. Tego jednak nie potrafimy, skoro mówienie o przedmiotach religii w języku świeckim prowadzi do nieporozumienia lub bluźnierstwa.<br><br> Język religii jest więc "pomyślany" jako język o rzeczach niedostępnych w doświadczeniu, ale o takich rzeczach nie da się zrozumiale mówić. Stąd odpowiedź zerowa. Oto, co sądzę o tych odpowiedziach. Odpowiedź literalna to nie odpowiedź, lecz wybieg. Odsyła ona do innych słów, definiujących kluczowe słowa religii (takie, jak "Bóg", "duch", "grzech", "zbawienie"), ale nie instruuje, jak mam te słowa definiujące rozumieć. Gdy staram się na własną rękę znaleźć ich znaczenia, dochodzę do czegoś równie niezrozumiałego, jak to, co miałem zrozumieć, albo chodzę po kole, albo popadam w sprzeczności itp.<br><br> Odpowiedź analogiczna upada, gdy uprzytomniwszy sobie, że podobieństwo to stosunek między czymś a czymś, spytamy: Do czego mają być podobne owe rzeczy, o których mówią nasze świeckie słowa (np. "stwarzanie")? Do rzeczy nieświeckich, o których mówią słowa religii - usłyszymy w odpowiedzi. To znaczy, do czego? - pytajmy dalej. Odpowiedź, która teraz padnie, sprowadzi się do powiedzenia, że rzeczy świeckie są podobne do rzeczy religii, które są tymi rzeczami, które są podobne do rzeczy świeckich. Łatwo widać, że nie jest to sposób na rozumienie słów religii. Gdy wnioskuję, że mój syn zachowa się podobnie, jak ja, znam oba człony tego stosunku podobieństwa, a dzięki temu stosunkowi uzyskuję jedynie nową informację o znanym mi już moim synu. Nie mógłbym jednak wnioskować, że nie wiadomo co zachowa się podobnie, jak ja. Odpowiedź analogiczna tymczasem kusi nas obietnicą, że dzięki stosunkowi podobieństwa znajdziemy podstawienie tej niewiadomej. Pusta jest to obietnica, bo alogiczna. Przyjmuję zatem odpowiedź zerową na pytanie o znaczenie kluczowych słów religii.<br><br> Odpowiedź ta (dokładniej, jej uzasadnienie) wyjaśnia zarówno fiasko literalnego i analogicznego sposobu nadawnia znaczenia słowom religii, jak i powstrzymuje przed poszukiwaniem innych sposobów. Nie ma takiego sposobu, dopóki słowa religii nie odnoszą się do rzeczy doświadczenia, a nie odnoszą się do nich, dopóki są słowami religii. Nie ma takiego sposobu, bo nie ma innego sposobu na rozumienie słowa niż wskazanie rzeczy, do której, wprost lub pośrednio, się ono odnosi. Nie można jednak wskazać rzeczy, do której się słowo odnosi, nie wskazując jej znamion szczególnych.<br><br> Rzecz bez znamion szczególnych to nie-rzecz, o czymś takim nie sposób mówić: no entity without identity, jak głosi znany filozofom banał. A nie można wskazać znamion szczególnych rzeczy inaczej niż w doświ Odpowiedz Link Zgłoś
przysuski cd: __Jestes sliskim klamca a nie ateista__ 25.12.05, 18:14 Rzecz bez znamion szczególnych to nie-rzecz, o czymś takim nie sposób mówić: no entity without identity, jak głosi znany filozofom banał. A nie można wskazać znamion szczególnych rzeczy inaczej niż w doświadczeniu - wskazać cechę rzeczy to ostatecznie opisać zmianę, którą dostrzegamy w biegu naszego doświadczenia. Nie ma więc języka informującego o świecie, w którym przynajmniej część słownika nie sięga doświadczenia zmysłowego. Żadna część słownika religii, pod groźbą utraty swego religijnego charakteru, tam nie sięga. Stąd odpowiedź zerowa na pytanie o znaczenie języka religii - nie ma on znaczenia. (Myśl religijna od stuleci ukrywa, świadomie lub nieświadomie, tę sytuację w powiedzeniach, że Bóg przekracza granice pojmowania ludzkiego, jest niedościgłą tajemnicą itd. Nie ma tu jednak żadnej tajemnicy. Jest nadużywanie języka - przez używanie słów bez pokrycia w twardej walucie doświadczenia.)<br><br> Moje pretensje pod adresem religii jako stanu umysłu są logicznym następstwem przyjęcia odpowiedzi zerowej. Świadomość religijna jest w stanie mistyfikacji epistemologicznej - oto główna pretensja. Znaczy to tylko tyle, że człowiek religijny jest przekonany, iż jest o czymś przekonany - jest przekonany przez wiarę, jak fideista; przez argumenty i świadectwa, jak teista; natomiast w agnostyckim zawieszeniu sądu jest wprawdzie odmowa uznania zdania o istnieniu przedmiotu religii na równi z odmową uznania zdania o jego nieistnieniu, ale towarzyszy temu przekonanie, iż wiadomo, czym jest to, o czym nie wiadomo, czy istnieje, czy nie istnieje (tak jak wiadomo, czym jest yeti, o którym nie wiadomo, czy istnieje, czy nie istnieje). Fideista, teista i agnostyk są jednak w tym samym położeniu - pierwszy wierzy w nie wiadomo co, drugi dowodzi nie wiadomo czego, a trzeci nie wiadomo czego się wystrzega.<br><br> Gdy słyszę oświadczenie: "Wierzę w Boga", pytam, jeśli sytuacja na to pozwala: "W co mianowicie wierzysz?" Otrzymuję wówczas, jedno z dwojga, albo odpowiedź sprowadzalną do jakiegoś oświadczenia w języku świeckim (że na przykład ów ktoś wierzy w istnienie pewnej siły lub jakiegoś porządku zdarzeń), czyli odpowiedź quasi-religijną; albo odpowiedź religijną wskazującą, że nie wie, w co wierzy, czyli quasi-odpowiedź. Ten pożałowania godny stan nazywam stanem mistyfikacji epistemologicznej.<br><br> W religii przybiera ona postać skrajną: przekonaniu o nie wiadomo czym towarzyszy pewność. Religia to "drzewo poznania dobra i zła" - poznania nie dla niego samego, lecz dla powodowania naszym postępowaniem. "Wszelka religia polega na tym, że uważamy Boga za godnego powszechnej czci prawodawcę wszystkich naszych obowiązków" (zob. Immanuel Kant, Religia w obrębie samego rozumu, Wydawnictwo Znak, Kraków 1993, s. 131). Po przyjęciu odpowiedzi zerowej na pytanie o znaczenie języka religii, zdanie to ulega następującemu przekształceniu: "Wszelka religia polega na tym, że uważamy nie wiadomo co za ...". Świadomość religijna jest zatem w stanie mistyfikacji etycznej - tak brzmi moja kolejna pretensja.<br><br> Człowiek religijny jest przekonany, że ma drogowskaz moralny. Ale go nie ma - nie dlatego jednak, że ów drogowskaz nie istnieje; nie dlatego, że nie wie, czy istnieje; nie dlatego też, że jest psudodrogowskazem, bo przypisywanej mu roli drogowskazu pełnić nie może. Zanim mogłoby mu brakować drogowskazu moralnego na któryś z tych sposobów, musiałby wiedzieć, co to znaczy: "drogowskaz moralny, który jest Bogiem". Tego jednak nie wie, bo nie wie, co znaczy słowo "Bóg". A tę ostatnią niewiedzę tłumaczy odpowiedź zerowa: nie sposób wiedzieć, co znaczą wyrażenia w języku, w którym nie mają one znaczenia.<br><br> Ten pożałowania godny stan - gdy jesteśmy moralnie bezradni, ale tego nie wiemy - nazywam stanem mistyfikacji etycznej. W religii przybiera ona postać skrajną: owemu brakowi oparcia towarzyszy niezachwiane poczucie, że się jest na słusznej drodze. Pogląd taki na naturę języka religii i wyprowadzone z niego pretensje do religii, brzmią niewiarygodnie, jeśli nie horrendalnie - powie mój oponent. Brzmią horrendalnie, bo przeczą oczywistościom - doda. Ludzie religijni, a także areligijni, ale bezstronnie obserwujący religię, wiedzą, że religia to wielki obraz świata, przedstawiający cały kosmos stanów rzeczy, i wielki system moralny, służący rzeszom ludzi za oparcie i busolę w ich drodze przez życie. Mój oponent jest w błędzie, ulega nieporozumieniu.<br><br> Język religii nie ma wartości poznawczej, jej twierdzenia to pseudotwierdzenia, a oparty na nich system moralny jest bezzasadny albo ma zupełnie inne niż religijne uzasadnienie. Wszystko, co wiem o świecie - o języku, o ludzkich możliwościach poznawczych, o przekonaniach moralnych, o kulturze - prowadzi mnie do takiego poglądu na religię. Załóżmy na chwilę, że masz rację - usłyszę od oponenta. Jak wyjaśnisz jednak ów bezsporny fakt - że miliony ludzi wszystkich czasów i kultur czczą swoje bóstwa i słuchają kapłanów, gdy ci ukazują im świat stworzony i zarządzany przez owe bóstwa. Czyżby to była mistyfikacja? Tak, to jest mistyfikacja, jedna z mrowia produkowanych przez ludzi mistyfikacji. Nie jesteśmy jednak wobec niej bezradni.<br><br> Osiągnięta dotąd wiedza o człowieku pozwala ją wyjaśnić. Pozwala zrozumieć, na przykład, źródła owego złudzenia - że opowieści religijne sprawiają wrażenie relacji o faktach; czy pochodnego złudzenia - że religijne zalecenia moralne mają w owych faktach ostateczne umocowanie.<br><br> Innymi słowy, ogromna wiedza - antropologiczna, psychologiczna, psychiatryczna, lingwistyczna, socjologiczna, filozoficzna - którą ludzie dotąd zgromadzili, pozwala w stale rosnącym stopniu rozumieć tę gigantyczną mistyfikację, to gigantyczne podstawienie - że sugestywne obrazy i gesty działają na ludzi tak, jakby były zdaniami o faktach; a zalecenia moralne wydawane przez ludzi ludziom robią wrażenie nadludzkich wyroków. Zgoda i na to - niech powie mój ustępliwy oponent. Ale po co tyle hałasu, skoro wyznawcy religii jedynie w to wszystko wierzą? Z tym pytaniem wkraczamy na nową płaszczyznę, na płaszczyznę życia społecznego i polityki.<br><br> To, co powiedziałem wyżej o intelektualnym statusie przekonań religijnych, wyznacza moją odpowiedź na to ostatnie pytanie. Oto ona w ogromnym skrócie. Nigdy dosyć hałasu o religii, nigdy dosyć - spokojnie mówiąc - badania religii i komunikowania ludziom wyników tych badań. Religia bowiem to taka płaszczyzna życia społecznego, na której ludzie oddają się osobliwemu zajęciu - żywieniu przekonań dotyczących nie wiadomo czego.<br><br> Człowiek, który pozwala na to - że otrzymuje przekonania o nie wiadomo czym i je przyjmuje - jest zarazem bezbronny i społecznie niebezpieczny. Bezbronny, bo wystawił się na działanie mechanizmu, który organizuje jego świadomość poza jego kontrolą; społecznie niebezpieczny, bo składa się na zbiorowość, której życiem "umysłowym" rządzi ten mechanizm. Te mechanizm zaś, jak każdy mechanizm wdrukowujący treści irracjonalne, ciągnie tam, gdzie sobie życzą jego nadzorcy.<br><br> Ta ostatnia uwaga prowadzi do ostatniej ważnej konsekwencji mojego ateizmu, którego składnikiem koronnym jest odpowiedź zerowa na pytanie o znaczenie języka religii - prowadzi do antyklerykalizmu. Język religii - w odróżnieniu od naturalnego języka potocznego - sam nie trwa. Trwa, bo go rozwijają i podtrzymują organizacje religijne, które "mają do swojej dyspozycji gigantycznie opłacany aparat, mogą utrzymywać ogromną ilość wyspecjalizowanych apologetów, często ukrytych na państwowych posadach" (zob. Fritz Erik Hoevels, Dlaczego potrzebne jest stowarzyszenie ateistyczne?, w: < Odpowiedz Link Zgłoś
przysuski cd: __Jestes sliskim klamca a nie ateista__ 25.12.05, 18:18 Ponizej esencja "dowodu Chwedenczuka" na nieistnienie Boga. "Rzecz bez znamion szczególnych to nie-rzecz, o czymś takim nie sposób mówić: no entity without identity, jak głosi znany filozofom banał." Odpowiedz Link Zgłoś
brat_barnaba Re: __Jestes sliskim klamca a nie ateista__ 29.12.05, 17:40 Bardzo interesujący tekst, ale dla większości Polaków - katolików za trudny do zrozumienia. :-(( Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: __Jestes sliskim klamca a nie ateista__ 14.05.06, 14:20 Niestety! Odpowiedz Link Zgłoś
klarek_i A skąd wziąłeś nieskończoność "-" i "+". Bo jak 25.12.05, 18:03 nieskończoność nie istnieje, to te też nie istnieją. Ale to pytanie laika. Poza tym, przypasowywanie teorii do wiary jest nieporozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: A skąd wziąłeś nieskończoność "-" i "+". Bo j 13.05.06, 10:51 Od Kartezjusza... Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: A skąd wziąłeś nieskończoność "-" i "+". Bo j 13.05.06, 19:53 Polemizujesz? Korespondujesz? to przepraszam, to się nie wtrącam. Szczęśliwi Ci, co nie mają pytań egzystencjalnych Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: A skąd wziąłeś nieskończoność "-" i "+". Bo j 17.09.06, 05:43 Czemu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Długo Cię nie było. 17.09.06, 10:18 A powrót na szlak, prowadzący jednak gdzieś, co Cię skłoniło? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Długo Cię nie było. 24.09.06, 04:39 Nie jestem Duchem Sw., stad nie zawsze mam czas na to, co chcialbym robic... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Długo Cię nie było. 24.09.06, 11:38 ignotum per ignotum, na to nie ma szans? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Długo Cię nie było. 12.10.06, 12:54 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=50194354 Odpowiedz Link Zgłoś
henryk.log Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE Rozsądku ! 26.12.05, 00:21 ?? No!..gdyby ów rozsądek istniał to nie mogłaby zdarzyć się sytuacja , że "kurdupel" w dosyć dużym Kraju staję się Jego Głową !! Odpowiedz Link Zgłoś
1normalnyczlowiek Jeśli prawdziwie przytoczono słowa Lema to On był 26.12.05, 02:07 Lem był wspaniały. Lem rozwijał wyobraźnię. Lem przekroczył wszelkie granice fantastyki. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Jeśli prawdziwie przytoczono słowa Lema to On 24.04.06, 15:04 Niestety, Lem tak naprawde odszedl w roku 1990... :( Odpowiedz Link Zgłoś
galt poeta i logika 29.12.05, 18:48 tak mozna sparafrazowac twoje myslenie. Ale aby nie wdawac sie w szczegoly, twoje przekonanie oczywiscie bazuje na zalozeniu, ze oto jestesmy w stanie pojac badz zmierzyc wszystkie parametry wspolczesnego swiata ...z wyjatkiem np. nieskonczonosci Ukladu Slonecznego, jego poczatku i jego konca... Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: wiara i logika galta 29.12.05, 19:56 W roku 1556 Rutilio Benicasa obliczył, że długość czyśćca wynosi 15750 mil, a szerokość 5011. Ta katolicka pakamera nieba znajduje się w odległości 505 i pół mili od ziemi. Z kolei benedyktyn, Alberano Desiderio, obliczył w roku 1705, że od stworzenia świata, w niebie znalazło się 111.111.111.000 dusz ludzkich. Na skutek buntu Lucyfera, ubyła trzecia część, czyli 37.037.037.000. Jego zdaniem, po rewolcie pozostało w niebie 74.074.074.000. Nie biorę oczywiście żadnej odpowiedzialności za to, czy te dane są prawdziwe, bowiem obaj matematycy nie informują na jakiej podstawie dokonali swoich wyliczeń. No, ale skoro tak podają - jak zawsze wiarygodne - źródła kościelne... Powodzenia w weryfikacji tej boskiej prawdy przekazywanej przez jego zastępców na tej ziemi :)) Odpowiedz Link Zgłoś
jorubijka Po co dowody rozwlekle gdy Prawda tak prosta jest? 29.12.05, 19:19 "Rzecz bez znamion szczególnych to nie-rzecz, o czymś takim nie sposób mówić: no entity without identity, jak głosi znany filozofom banał" Znalazlam to zdanie w jednej z wypowiedzi powyzej i uwazam ze nic nie potrzeba dodawac. Odpowiedz Link Zgłoś
brat_barnaba Re: Po co dowody rozwlekle gdy Prawda tak prosta 10.01.06, 12:23 KAGAN, gdzie jesteś? Odezwij się, bo smutno bez ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
qpalzm Re: Po co dowody rozwlekle gdy Prawda tak prosta 15.01.06, 01:24 Czy ten wątek nie przyjmuje już postów, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
kagan_owski Re: Po co dowody rozwlekle gdy Prawda tak prosta 04.02.06, 18:38 Ale prosta prawde najtrudniej zauwazyc. Czy np. Bog mogl dopuscic, aby byly Nazi, czlonek Hitler Jugend, zostal jego administratorem na obszar Ziemi? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Po co dowody rozwlekle gdy Prawda tak prosta 13.05.06, 10:51 Tak jak pelna banalow jest cala filozofia tomistyczna... Odpowiedz Link Zgłoś
brat_barnaba Re: DOWOD LOGICZNY NA NIEISTNIENIE TZW. BOGA 08.01.06, 16:15 KAGAN, gdzie jesteś??? Odezwij się, smutno bez ciebie!! Odpowiedz Link Zgłoś
xx23 Prawda 08.01.06, 16:52 Z chwila smierci kazdego z nas dowiemy sie PRAWDY.Punkt , kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
xx23 Smierc i prawda 08.01.06, 16:54 Z chwila smierci kazdego z nas dowiemy sie PRAWDY.Punkt , kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
xx23 Prawda 08.01.06, 16:51 Z chwila smierci kazdego z nas dowiemy sie PRAWDY.Punkt , kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek_bg A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, albo 04.02.06, 19:10 zapadniesz na śmiertelną chorobę (czego oczywiście Tobie ani nikomu nie zyczę) i zaczniesz "modlić" się do Niego o ratunek wtedy Go odkryjesz i sam powołasz do życia. A zresztą może nie. Odpowiedz Link Zgłoś
happy_cos_not_in_oz Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 24.02.06, 14:43 Dobry Bog nie dopusci do mej smierci. Przeciez On jest Wszechdobry i Wszechmogacy. Wiec sie smierci nie boje... Odpowiedz Link Zgłoś
filek01 Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 08.03.06, 12:42 To tylko stac ciebie na straszenie kogos smiercia? A czemu mialbym sie jej bac? Zreszta jesli choroby pochodza od Boga, to ja dziekuje, ale od takiego goscia nic nie chce. Laski nie porzebuje! Odpowiedz Link Zgłoś
zielonylas Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 09.03.06, 09:50 Czemu znikaja odpowiedzi na ten post? Cenzura koscielna czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.enka Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać 17.03.06, 11:22 Czemu mam sie bac nieistniejacego bozka? I czemu nie mozna zabrac glosu na tym watku (posty gina bez sladu)... :( "Kapitalizm wszystkim równo nosa utrze, biednych zniszczy dzisiaj, bogatych pojutrze." - Aleksander hr. Feluisak Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.enka Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 29.03.06, 10:31 Czy Lem sie modlil przed smiercia? Odpowiedz Link Zgłoś
lemowski Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 30.03.06, 10:18 Chyba nie? mywebpage.netscape.com/ljkel2/ mywebpage.netscape.com/stanislawlempl/ groups.msn.com/stanislawlem/links.msnw www.lem.pl/english/bibliografia/biblintro.htm www.republika.pl/wkajt/acta/left.htm www.labyrinth.net.au/~geoffm/sf/42.shtml www.labyrinth.net.au/~geoffm/sf/41.shtml www.arts.monash.edu/lcl/research/projects/pcpapers/pc_paper_keller.pdf www.wsp.krakow.pl/konspekt/18/lemiana.html www.marevalo.net/lem/english/faq/faq.htm www.arts.monash.edu/lcl/research/projects/popcult.html lem.pl%2Fpolish%2Fbibliografia%2Fbiblintro.htm www.lib.monash.edu.au/collections/newtitles/general/general-020812.html www.arts.monash.edu.au/politics/research/theses.html www.arts.monash.edu.au/lcl/research/projects/popcult.html www.geocities.com/stanislaw_lem/bibliografia/biblintro.htm Odpowiedz Link Zgłoś
lemowski Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 31.03.06, 13:13 No wlasnie? Co z pogrzebem Lema? Odpowiedz Link Zgłoś
lemowski Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 07.04.06, 18:32 Podobno ubrani na czarno faceci w sukienkach sie tam nieproszeni pojawili. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 08.05.06, 10:20 I nikt ich nie wyprosil. Wstyd! Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 08.05.06, 10:30 ??? bo o Relidze i religii już przed chwilą na fk padło. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: A po co t alogika ? Jak będziesz umierać, alb 11.05.06, 19:57 ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gp3 Ciemność widze ciemność... 20.02.06, 22:52 Jak Wam się film skończy po śmierci to będziecie mieli dowód hahaha! Odpowiedz Link Zgłoś
earthman Wystarczy skorzystać z kościelnej definicji "Boga" 07.04.06, 18:39 Wg niej "Bóg" jest istotą "wszechmocną" i "wszechmiłosierną". Dany jest obecny stan świata - który bynajmniej rajem nie jest. Nawet ja - mały, grzeszny, egoistyczny, niedoskonały człowiek - żałuję np. głodujących dzieci i pomógłbym im, gdybym mógł. A "Bóg" nie pomaga. Wynika z tego, że albo nie jest "wszechmiłosierny" albo nie jest "wszechmocny". Brak któregokolwiek z tych atrybutów oznacza, że nie jest "Bogiem". Czego należało dowieść... Odpowiedz Link Zgłoś
lemowski Re: Wystarczy skorzystać z kościelnej definicji " 08.04.06, 10:32 Jak widac kosciol sam dobrze nie wie, w co wierzyc... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Wystarczy skorzystać z kościelnej definicji " 17.09.06, 05:42 Wiara przeszkadza widac ksiedzom i innym kaplanom w zrobieniu kariery... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 o kurde Kagan na Kraju 07.04.06, 19:10 Gość portalu: KAGAN napisał: > Jak wiadomo, Bog jest NIESKONCZONOSCIA Co to znaczy jak wiadomo? Pojecie boga o ktorym mowimy jest kreacja pasterzy sprzed 5000 lat. Jezeli mi Kaganie wyjsnisz funkcjonowanie pojecia nieskonczonosci wsrod owczesnych pastuchow to bedzie o czym dyskutowac. Odpowiedz Link Zgłoś
lemowski Re: o kurde Kagan na Kraju 08.04.06, 10:33 Moze i kreacja pasterzy sprzed tysiecy lat, ale my mowimy tu o defincji wedlug Sw. Tomasza z Akwinu, definicji, ktora wciaz obowizuje w Watykanie! Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
emigrant1981 Re: o kurde Kagan na Kraju 09.04.06, 15:03 I co z tego? Nie wolno mi, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: o kurde Kagan na Kraju 23.04.06, 14:52 No wlasnie? Zabronisz mu? Jak? Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: dowód logiczny na itd 24.04.06, 15:13 Dlaczego w dowodzie logicznym używasz słowa "moim zdaniem" Dowód to dowód. A teraz proszę Cię łaskawie, przeprowadż kontrdowód. Stać Cię na to. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: i dalej 24.04.06, 15:29 w Mistrzu i Małgorzacie mądry gość, goszczący już w zaświatach ponoć przeprowadził ...naśie dowodów na nieistnienie by w ostanim wszystkie poprzednie obalić. Do dzisiaj się frapuję: czy to fakt czy tylko literatura Odpowiedz Link Zgłoś
joannabarska Powoli! 24.04.06, 19:15 Nie przebierajcie tak nogami! Sami sie prędzej czy póżniej przekonacie i tylko ci wierzący powiedzą wtedy "zyg,zyg,marchewka"... J.KACZYŃSKI 13 VI 2003 R. W SEJMIE O SAMOOBRONIE: "...rozgarnięci Polacy wiedzą, kto jest w Polsce uczciwy, a kto jest bandą, jak wy". Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Powoli! 25.04.06, 16:09 ;) "Kapitalizm wszystkim równo nosa utrze, biednych zniszczy dzisiaj, bogatych pojutrze." - Aleksander hr. Futero Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Powoli! 25.04.06, 16:22 Zagapiłam się, przepraszam. Jak czytałeś to wiesz, że nazwisko tam prawdziwe jest. A pytanie było do autora wątku. Na każdą tezę jest antyteza i tak w kółko Macieju Nie masz chyba Maciej na imię bo ja bez żadnych aluzji i na poważnie. Zadam więc sobie trud i przeczytam cały ten tasiemiec bo przeczytałam tylko wywód autora. Kagan mu? Odpowiedz Link Zgłoś
antykagan Re: Powoli! 29.04.06, 18:16 rodzynka.sardynka napisała: > Zagapiłam się, przepraszam. > Jak czytałeś to wiesz, > że nazwisko tam prawdziwe jest. > > A pytanie było do autora wątku. > Na każdą tezę jest antyteza > i tak w kółko Macieju > > Nie masz chyba Maciej na imię > bo ja bez żadnych aluzji i na poważnie. > > Zadam więc sobie trud i przeczytam cały ten tasiemiec > bo przeczytałam tylko wywód autora. > Kagan mu? Widzę, że ktoś odgrzebał jeden z watków mojego ulubieńca. Otóż niejaki Kagan to psychol z Australii, mitoman-gawędziarz, który kilka lat temu zasypywał to forum setkami absolutnie debilnych wątków jak ten, by tylko zwrócić na siebie uwagę. Na 500 wpisów np. pewnie ze 450 było jego pod kilkoma nickami.. biedak zniknął gdzieś ze trzy lata temu.. podejrzewam że w jakiejś psychuszce siedzi, naprawdę wyglądało na to, że się leczy. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Powoli! 30.04.06, 15:37 antykagan napisał: psychol z Australii, mitoman-gawędziarz, który kilka lat temu zasypywał to forum setkami absolutnie debilnych wątków jak ten, by tylko zwrócić na siebie uwagę. Na 500 wpisów np. pewnie ze 450 było jego pod kilkoma nickami.. biedak zniknął gdzieś ze trzy lata temu.. podejrzewam że w jakiejś psychuszce siedzi, naprawdę wyglądało na to, że się leczy. - Znow tylko argumentacja ad personam i bolszewicko-katolickie zapedy do zamykania dysydentow w zakladach psychiatrycznych. Dobrze, ze nie nawolujesz do palenia ateistow na stosie... A kagana po prostu cenzura zabanowala, wiec musial zmienic nicki i adresy. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Skoro wątek podciągnięty to czy mogę zadać 30.04.06, 15:56 pytanie co to jest "zabanowanie" Ja do tej pory myślałam, że tylko takie sobie na forum gadanie. A może to zapuszkowanie a "psychuszka" też końcówkę z puszki zaczęrpnęła. Mnie zainteresowało to szczególnie bo to również sprawa mego imienia. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Skoro wątek podciągnięty to czy mogę zadać 03.05.06, 11:43 Zabanowanie to zablokowanie przez cenzorow, zwanych tu 'adminami', dostepu do forum osobom, ktore pisza prawde, a wiec sa niewygodne dla propagandy uprawianej przez Nadredaktora Michnika... Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Skoro wątek podciągnięty to czy mogę zadać 03.05.06, 18:33 Acha./ Dziękuję. To "Adaś" ciągle rozrabia i zadymę uprawia ? Asekuruję się. Ja tego nie wymyśliłam sama to są Adasia zdania, które zdaje się w GW przeczytałam. Wypowiadał się, że roz-ć wszystko bardzo łatwo mu przychodzi. Zdrobniałego używam imienia, nie ze spoufalenia bo ono już dawno weszło do obiegu medialnego i żyje życiem swoim. Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Skoro wątek podciągnięty to czy mogę zadać 06.05.06, 12:39 OK! Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: i dalej 25.04.06, 16:41 pomyliłam. ale co innego. bo odpowiedziałam na pytanie też skierowane do kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
anatol_ciekawski Kagan, ale poza tym czujesz się dobrze? 09.05.06, 07:08 Kagan, ale poza tym czujesz się dobrze, mam nadzieję? Halo, 999? Karetkę z kaftanem proszę! Pilne! Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Kagan, ale poza tym czujesz się dobrze? 11.05.06, 19:56 A kto ci dal dyplom psychiatry? Towarzysze z Kijowa? Odpowiedz Link Zgłoś