Zbigniew Z rżnie głupa

09.01.08, 20:36
Najnowszy tekst revelstein

Synku rączki na kołdrę, nie wypada przed Trybunałem Stanu leżeć, na kolana!
Synku rączki na kołdrę, nie wypada przed Trybunałem Stanu stać w grzechu!

Dziś będzie o tym, czy można się na czymś znać, albo czy znać się na czymś nie
można. Człowiek, który się na czymś nie zna, chociaż w Polsce trudno to sobie
wyobrazić, nie zna się w jakimś stopniu lub nie zna się wcale. Na przykład
można się nie znać na własnej fizjologii, można uważać, że Bozia dała nam
ptaszka do siusiania i tym zbożnym celom ptaszek służy. Kiedy mamusia pyta się
synka, co ty tam robisz pod kołderką? Nie znający się na ptaszkach synek,
grzecznie udziela odpowiedzi, że chyba uprawia siusianie. Taki rodzaj
ignorancji jest naiwny, ale wiarygodny, młodzież poznaje możliwości. Natomiast
trudno uwierzyć synkowi ignorantowi, który przyprowadza do domu Basię w ciąży
i tłumaczy rodzicom, że nie wie jak to się stało, bo on się na siurakach nie
zna. Nasz ministerialny synek, na konferencji prasowej (ech to były czasy)
oświadczył, że on się na nowoczesnej technologii nie zna, on nie wie jak się
gwóźdź odpala, nie wie jaki krasnoludek te dźwięki przechowuje w specjalnym
woreczku i podkreślał to wielokrotnie. Dlaczego połowa niegdysiejszej
konferencji dotyczyła ignorancji synka, sam wówczas zachodziłem w głowę. Dziś
już wiem, że to było antycypowane alibi. Pan cwaniaczek wymyślił sobie, że jak
będzie udawał głupka, to nikt mu nic nie zrobi, kto będzie podejrzewał o
manipulacje gościa, co myli gwoźdź z dyktafonem i nie wie jak go wlaczyć.

Jest tylko kilka małych ale, w całym tym szyciu powrozem. Synek nie zna się na
gwoździach, ale wie, że na gwoździu jest nagranie, jakimś cudem włączył,
nagrał i wyłączył. Jak się nie zna, to zapewne nie potrafi "przewinąć" i
odtworzyć nagrania na gwoździu, zatem zanosi gwóźdź do prokuratury, a tam już
biegli sobie poradzą. Nic z tych rzeczy i teraz uwaga cytuje synka cwaniaczka
z rączkami pod kołdrą. On wie, gdzieś słyszał, że z PAMIECI gwoździa, można
PLIK wgrać na twardy dysk, ZMULTIPLIKOWAĆ go, a ponieważ gwoździe nagrywają
CYFROWO, nie ANALOGOWO, to jakość PLIKU zawsze jest ta sama. Kumacie coś z
tego? Facet, który wierzy, że siurak służy do siusiania, ledwie wie jak się
włącza gwóźdź nagle opowiada, o nośnikach dźwięku, twardych dyskach,
multiplikowaniu cyfrowego nagrania, które nie jest analogowe. On się ZNA i to
tak się zna, że ho, wprawdzie Baśka nie jest w ciąży, ale Stefan trzyma się za
pośladki.

Zarzuty prokuratury są proste, dostarczone nagranie jest kopią, nie
oryginałem. I co do tego już nie ma najmniejszych wątpliwości, bo sam synek
jąkając się opowiedział o tym na konferencji. Wziął gwoździa i Engelking mu
zmulitplikował nagranie cyfrowe, które nie było analogowym, z nośnika pamięci
gwoździa, na twardy dysk, a z dysku na nośnik zewnętrzny i to trafia do
prokuratury. Dwa pytania się rodzą. Po co synek nie znający się na gwoździach
multiplikował nagranie, wiedząc, jako prokurator i na tym się chyba zna bardzo
dobrze, że dla prokuratora i sądu ważne są oryginalne dowody, nie
multiplikowane kopie, ba nawet oryginał nagarnia bywa odrzucony jako dowód.
Dwa. Gdzie jest oryginalne nagranie, które rozwiałoby wszelkie wątpliwości co
do manipulacji kopii. Chyba synek nie jest aż tak głupi, że skasował
oryginalny zapis, koronny dowód w sprawie, ale istnieje podejrzenie,
graniczące z pewnością, że jest na tyle cwany, aby zniszczyć oryginał nagrania
jako dowód w innej sprawie/../
    • hrabia.m.c Re: Zbigniew Z rżnie głupa 09.01.08, 20:40
      o nie!
      zz jest.
    • wanda43 Re: Zbigniew Z rżnie głupa 09.01.08, 21:11
      On rznąc nie musi.Zreszta chyba nie wie jak to sie robi.Jak dobrze pojdzie,to
      zerzną jego.
      A co do nieznajomosci obslugi,to przypomnialy mi sie wypowiedzi dla tv faceta,co
      mu tego gwozdzia sprzedawal.
      On znow klamie jak bura suka, ze zacytuje bylego marszalka.
    • t-800 Re: Zbigniew Z rżnie głupa 09.01.08, 21:15
      Nie z zżynaj, bo Giwi wytnie. ;-]
    • krwawy.zenek w tej chwili na Superstacji 09.01.08, 21:27
      Bezczelnie łże.
    • titanic66 Re: Zbigniew Z rżnie głupa 10.01.08, 06:19
      Pęknięty gwóźdź Ziobry

      Rozmowa z Lepperem nie jest oryginałem



      Pierwszy sprawiedliwy IV RP za wszelką cenę chciał się wybielać w oczach
      wyborców. Nagrywał kolegów z rządu, współpracowników. Wszystko ponoć po to, aby
      nie dokonano na niego ataku, przed którym go ostrzegano. Obawiał się nawet o
      własne życie. I właśnie dlatego wziął dyktafon na spotkanie z Andrzejem
      Lepperem, bo obawiał się prowokacji.

      Rozmowa Ziobry z Lepperem miała miejsce 14 czerwca. Z relacji lidera Samoobrony
      wynikało, że podczas niej dowiedział się od Ziobry, że w resorcie rolnictwa jest
      planowana akcja CBA. Ziobro oczywiście zaprzeczył. Kiedy sprawa trafiła do
      prokuratury, stwierdził, że ma „gwóźdź”. Dostarczył go śledczym z Warszawy 13
      sierpnia, dwa miesiące po rozmowie. Twierdził wówczas, że zapis rozmowy uwalnia
      go od zarzutu, iż w jej trakcie ostrzegł Leppera o operacji CBA. Mieli się o tym
      przekonać wszyscy, którzy przesłuchają „to nagranie”. My nie wierzyliśmy.

      Warszawska prokuratura, której poprzednia szefowa wyleciała w związku z
      naciskami wywieranymi na podwładnych, jeszcze pod rządami Ziobry zleciła
      sporządzenie ekspertyzy. Biegły stwierdził, że nagranie jest ponad wszelką
      wątpliwość autentyczne. Widocznie do innego wniosku doszli śledczy, którzy
      przejęli prowadzenie śledztwa dotyczącego utrudniania śledztwa w sprawie
      przecieku. Z ich ustaleń wynika, że nagranie „najprawdopodobniej nie jest
      oryginałem”. A to budzi podejrzenia. Bo skoro Ziobro jest przekonany o swojej
      niewinności, to dlaczego nie dał oryginału?

      Ziobro twierdził, że modlił się, aby nagranie się zachowało. Okazało się, że
      jego modły nie zostały wysłuchane. Jak wczoraj oświadczył, oryginałów rozmów nie
      zachowywał. Przenosił je do komputera. A tam wszystko jest możliwe. Bez
      porównania z oryginałem biegli nie będą w stanie sprawdzić, czy nagranie nie
      zostało zmanipulowane. Więc koronny dowód Ziobry wziął w łeb. Pozostało jego
      oświadczenie przeciwko oświadczeniu Leppera.

      Śledczy będą mieli teraz problem. Katarzyna Szeska, rzecznik prokuratury,
      powiedziała nam, że dysponują „najprawdopodobniej kopią nagranej rozmowy”. –
      Teraz chcemy ustalić pierwotny nośnik i w tym kierunku prowadzimy czynności.
      Zabezpieczyć pierwotny nośnik i poddać go ocenie biegłego. Dlatego nie
      upubliczniamy żadnych szczegółów dotyczących zgromadzonego materiału dowodowego,
      bo całe śledztwo może nam wziąć w łeb – stwierdziła.

      Zabezpieczenie oryginału jest konieczne do ustalenia, czy w nagranie nie
      ingerowano. Ziobro miał przekazać śledczym dwa nośniki – płytę skopiowaną z
      dyktafonu na komputer, a także sam twardy dysk z dyktafonu. Okazało się, że są
      nagranie z komputera i płyta CD z niego zgraną. Twardego dysku dyktafonu nie ma.
      A i tak – jak ustalili dziennikarze Radia RMF FM – prokuratorzy zauważyli, że
      nagrania nie są takie same. Z ich informacji wynika, że osobą, która kopiowała
      nagrania, był ówczesny z-ca prokuratora generalnego Jerzy Engelking. To on
      przygotowywał merytorycznie większość konferencji Zbigniewa Ziobry. Tak było i
      tym razem. Istnieje również wersja, że nagranie nie pochodzi z dyktafonu Ziobry,
      a z podsłuchu założonego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To również
      jest przedmiotem badania prokuratury.

      Być może czegoś więcej o śledztwie dowiemy się w przyszłym tygodniu.
      Najprawdopodobniej wtedy prokurator krajowy Marek Staszak zwoła konferencję
      prasową, na której podzieli się szerszą informacją na temat „ziobrowego gwoździa”.

      Sam Ziobro oświadczył, że zarzuty o zmanipulowanie przez niego nagrania to temat
      zastępczy, który ma odwrócić uwagę od walących się cudów Donalda Tuska.
      Zapowiada, że takich tematów będzie pojawiać się więcej wraz z kolejnymi
      niezrealizowanymi obietnicami obecnej ekipy rządzącej. Jeszcze raz ze swoim
      „rozbrajającym uśmiechem” oświadczył, że Lepperowi o akcji CBA nie mówił,
      nagranie jest dowodem w sprawie i okazało się skuteczne procesowo i politycznie
      – prawdziwy „gwoźdź”. Czas ma pokazać, że to on ma rację, a prokuratura, jeśli
      powzięła jakieś podejrzenia, może zwrócić się o opinię biegłych. Zobaczymy.



      * * *



      Podejrzenie manipulacji



      Z Kazimierzem Olejnikiem, b. z-cą prokuratora generalnego, rozmawia Piotr Ożadowicz



      Zbigniew Ziobro nie przekazał prokuraturze oryginału rozmowy z Andrzejem
      Lepperem, która miała być dowodem w śledztwie prokuratorskim. Jakie mogą być
      tego następstwa?
      – W sensie prawno-karnym może to oznaczać różne rzeczy. W zależności od tego,
      jakie intencje panem Ziobrą kierowały. Natomiast dla prawnika, a zwłaszcza dla
      prokuratora, szefa wszystkich prokuratorów, nieprzekazanie oryginału wskazuje na
      jakąś manipulację. Dla każdego jest rzeczą oczywistą, że dla badań
      prokuratorskich przekazuje się oryginały wszelkich dowodów, w tym nośników.
      Jakakolwiek kopia budzi cień wątpliwości. Nie potrafię powiedzieć, jakie
      intencje kierowały panem Ziobrą, ale jest to rażąca nieudolność i brak
      profesjonalizmu, lub chęć jakiejś manipulacji. Jakiej? Najlepiej wie to pan Ziobro.

      Podczas słynnej konferencji prasowej Ziobro wymachiwał dyktafonem oświadczając,
      że modlił się, aby nagranie się zachowało. Teraz twierdzi, że na dyktafonie nie
      archiwizował rozmów, tylko zgrywał na komputer. Jeśli skasował oryginał, to może
      to oznaczać zniszczenie dowodu?
      – Tak to może wyglądać. Podczas przegrywania oryginalne nagranie się nie kasuje.
      Jeśli je skasował, to oznaczałoby, że zrobił to rozmyślnie.

      Byłoby to zniszczenie dowodu?
      – Jeśli wiedział, że będzie to dowodem i to skasował, to byłaby to jakaś forma
      zniszczenia dowodu. W tych kategoriach może być to interpretowane.

      Coś za to grozi? Może usłyszeć zarzuty?
      – Może usłyszeć zarzuty utrudniania postępowania. Prokuratura z tego punktu
      widzenia musi tę sprawę analizować. Dla mnie gdyby nie to, że jest śmieszne,
      byłoby bulwersujące. Bo skoro minister sprawiedliwości-prokurator generalny wie,
      że nagranie będzie dowodem i robi z niego użytek, kasuje takie nagranie, to
      kuriozum. Rzecz tak niepojęta, że nie można tego nie uznać za rażący brak
      profesjonalizmu, lub umyślną manipulację, za którą coś się kryje.

      Dziękuję za rozmowę.
Pełna wersja