Palikootas_Lizut szuka Palikota w PiS-ie!!!

13.01.08, 11:55
Niech znowu Lizut pojedzie do Ameryki Płd jako podglądacz, to może tam jakiegoś Palikota znajdzie.

--->
"Podwójne dziennikarstwo red. Lizuta (107)

Jan M. Fijor
"Nczas" 2004-07-01

Dziennikarz Gazety Wyborczej, Mikołaj Lizut wyjechał do Mercosuru
(Urugwaj, Paragwaj, Argentyna) z zamiarem udowodnienia tezy, że ktoś
kto daje pieniądze na Radio Maryja i popiera o. Rydzyka, musi być
antysemitą, nazistą i kanalią. Tym kimś jest Jan Kobylański,
filantrop, działacz polonijny i jeden z najbogatszych Polaków na
świecie (5. na liście polonijnych krezusów tygodnika Wprost).

Cel i środki

Równie dobrze red. Lizut mógł napisać ten tekst w kraju, bez
konieczności wyjazdu do Ameryki Łacińskiej. Byłaby to dla redakcji i
dla niego czysta oszczędność, bo przecież tezę miał gotową jeszcze
przed wyjazdem, argumenty dla jej udowodnienia też. Nie zachwyciły
go nawet specjały regionu: wina, mariscos, a zwłaszcza fenomenalna
wołowina. To prawdziwe świętokradztwo pisać o argentyńskim
asado: „żeberka wołowe”.
Autor demaskatorskiego reportażu o Kobylańskim uważa, że jego
szlachetny cel (napiętnowanie podejrzanego sponsora Radia Maryja)
uświęca stosowane środki, gdyż swoim rozmówcom przedstawia się z
fałszywego imienia i nazwiska (student piszący pracę o Polonii,
Stanisław Andrzejewski) , zatajając prawdziwy charakter w jakim
przed nimi występuje. W krajach poważnych za coś takiego płaci się
wysokie kary. Telewizja ABC, przykładowo, zapłaciła 5 mln dol. za
to, że jej reporter w celu dotarcia na miejsce przestępstwa (i to
przestępstwa, które było ewidentne) użył fałszywych danych. No, ale
Polska widać nie jest jeszcze tak poważnym krajem. Dlatego autor nie
widzi nic złego w publicznym przyznaniu się do przebrania. Ot, lisek
chytrusek!"
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=71723589&a=73160980
www.naszawitryna.pl/jedwabne_1073.html
    • goniacy.pielegniarz To chyba nietrudno znaleźć? n/t 13.01.08, 12:16

    • aaki :-) 13.01.08, 12:22
      palikootas-dobre
    • doc.holliday Ile powinni zapłacic Semka, Ziemkiewicz, Zaremba.. 13.01.08, 12:31

      "Telewizja ABC, przykładowo, zapłaciła 5 mln dol. za
      to, że jej reporter (....) użył fałszywych danych."

      .. Janke, Wildstein i paru innych za to że przez cały czas
      przestawiali się jako "niezależni dziennikarze".

      • 1normalnyczlowiek11 A ile Rzepa, GW, sTEK FM, RMF....??? 13.01.08, 12:42
        doc.holliday napisał:
        > "Telewizja ABC, przykładowo, zapłaciła 5 mln dol. za
        > to, że jej reporter (....) użył fałszywych danych."
        > .. Janke, Wildstein i paru innych za to że przez cały czas
        > przestawiali się jako "niezależni dziennikarze".

        --->
        "Janusz Korwin-Mikke 2 razy - o Prezesie USOPAŁ Janie Kobylańskim...
        Przeciwnicy p. Jana (Janusza?) Kobylańskiego z Urugwaju (...) dostali amoku. P. Jerzy Morawski w "Rzplitej", przypominam, napisał, że istnieje podejrzenie, że Janusz Kobylański wydał rodzinę Żydów w ręce GeStaPo. Co prawda rodzina wyszła z tego cało, a p.Kobylański ma na imię Jan - ale to nie szkodzi...
        Po kilku dniach p. Mikołaj Lizut w "Wybiórczej" napisał, że p. Kobylański z całą pewnością sfałszował dokumenty świadczące, że siedział w niemieckich obozach - co widać po tym, że w dokumentach jest nie "Jan", tylko "Janusz"...
        Oczywiscie mozliwe jest, że p. Kobylański jest winny fałszowania pieniędzy, wydania węgierskich Żydów Niemcom i do tego jest "dusicielem z Bostonu" - natomiast obydwa te zarzuty są sprzeczne. Jesli ktoś twierdzi, że "Jan" i Janusz" Kobylańscy to dwie różne osoby - to w takim razie upada oskarżenie o szmalcownictwo! A jeśli Janusz zmienił imię na "Jan", to nie ma fałszerstwa.
        I wreszcie coś zabawnego: p. Lizut, zarzucający p. Kobylańskiemu, że kłamliwie podaje się za więźnia Oświęcimia, zaczyna tekst od słów: "spotkałem się z Kobylańskim w Urugwaju. Podałem się za studenta piszącego pracę o Polonii w Ameryce Południowej..."
        .................
        W ubiegłą sobotę przeczytałem najpierw na pierwszej stronie "Rzeczpospolitej" streszczenie artykułu "Mroczne strony milionera" - a potem sam tekst pióra p. Jerzego Morawskiego. I z przykrością zauważyłem, że "Rzeczpospolita" - ongiś pismo na poziomie - pod redakcją p. Grzegorza Gaudena zaczyna się dawać wynajmować do brudnej roboty.
        .................
        I Autor, i p. Gauden, który to-to zamieścił, powinni się głęboko wstydzić. Zwłaszcza p. Gauden, który był, jak podaje w życiorysie, w "anty-komunistycznej opozycji". Kim jest p. Morawski - nie wiem, i sprawdzać nie będę. Nie pamiętam nazwisk dziennikarzy, usłużnie piszących o "spekulantach i agentach amerykańskiego imperializmu" - i myślę, że nazwisko p. Morawskiego podobnie utonie w niepamięci.
        A dlaczego ten tekst się ukazał?
        Tajemnica kryje się w zdaniu: "z akt powojennego śledztwa z lat 1947 - 1954, do których udało nam się dotrzeć". Otóż każdy człowiek myślący spyta: A komu by do głowy przyszło przeglądać akta śledztw z lat 1947 - 1954" i łączyć nazwisko "Janusza Kobylańskiego" z obecnym Janem Kobylańskim? Czy p. Morawski tak sobie to przeglądał? Skąd - starym ubeckim zwyczajem przyjął posunięte przez kogoś materiały - i napisał ten tekst. Stąd właśnie moje twierdzenie, że wykonał na czyjeś zlecenie brudną robotę?
        A dlaczego ten ktoś akurat teraz podsunął to "usłużnemu"??
        Cóż - w dniu, w którym to piszę, umarł Edward Moskal. Śp. Moskal nie był lubiany przez "salon" krakowsko-warszawski - a zwłaszcza, (jakby powiedział najlepszy polski publicysta, p. Stanisław Michalkiewicz) przez "szlachtę jerozolimską". Podobnie p. Kobylański. Słusznie czy niesłusznie - to inna rzecz.
        Wiadomo też, że p. Kobylański chciał połączenia Polonii obydwu Ameryk - i zajęcia miejsca śp. Moskala. Więc ktoś, wiedząc już, że Edward Moskal za kilka dni zapewne opuści ziemski padół, postanowił skompromitować osobę pretendującą do schedy po Nim. I tyle.
        I "postępowa" część prasy polonijnej zamieści zapewne na I stronie: "Prasa polska podaje niezbite fakty dowodzące ponad wszelką wątpliwość, że Jan Kobylański..."
        A po wyborach przeprosi...
        Małym druczkiem - na VII kolumnie u dołu..."
        www.asme.pl/1111698728,13216,.shtml
Pełna wersja