sale_canard
22.01.08, 01:11
Paweł Śpiewak:
To lektura wstrząsająca, ale nie zaskakująca. Nie ma tu nowych
dokumentów. Fakty zebrane przez Grossa były już wcześniej opisane w
literaturze historycznej. Ale też autorowi nie chodzi o dotarcie do
nowych, nieznanych źródeł. "Strach" to przede wszystkim książka
moralistyczna - każe nam po latach zadać sobie kilka ważnych pytań:
dlaczego my, Polacy, nie dostrzegliśmy zjawiska Holocaustu? Dlaczego
nie zdobyliśmy się na dość zrozumienia i współczucia dla ofiar i dla
garstki ocalonych, która powróciła po wojnie do dawnych domów? I
wreszcie: dlaczego jeszcze dziś często próbujemy zbanalizować
Holocaust, mówiąc, że nie było w nim nic wyjątkowego, i powtarzając
slogany, że zło jest immanentnym elementem natury ludzkiej? (..)
Owszem - przyznaje autor - pogromów i szykan dopuszczali się tylko
niektórzy Polacy, ale zdecydowana większość zachowywała się
obojętnie i nie stanęła w obronie krzywdzonych. Odzywały się
sprzeciwy w elitarnych środowiskach w rodzaju "Kuźnicy"
czy "Tygodnika Powszechnego", ale np. w Kościele tylko biskup
częstochowski zaprotestował głośno i zostało to bardzo źle przyjęte
w episkopacie.Bolesne fakty, o których pisze Gross, są także naszym
dziedzictwem. Jeżeli chcemy być z polskiej historii dumni, to nie
możemy wybierać z niej tylko tego, co najlepsze. Musimy zaakceptować
także to, co było złe, i z tym się zmierzyć. Tymczasem dyskurs
proponowany przez katoendeków - jak ich nazywa Gross - amputuje z
polskiej przeszłości rzeczy negatywne.
www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=21991
Polski dyskurs ws ksiazki Grossa jest zatrwazajacy.Z tego typu
arogancja trudno sie spotkac w zachodnich krajach.Tam bije sie w
piersi za obojetnosc lub nawet wspoludzial w zbrodniach. Brak
poczucia winy ws zbrodni nie sluzy naprawie spoleczenstwa,a celem
przypominania podlych czasow jest przeciez wychowanie obywateli na
ludzi godnych tego miana.