prawdziwy.oszolom.z.r.m 17.08.03, 19:36 Widać prawda mocno ich zabolała..Homo jest zboczeniem koniec i kropka! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kkkaczory_piss_brothers Papiez to zboczeniec 17.08.03, 19:38 Papież Aleksander VI - nieszczęście Kościoła Grzechy Aleksandra są tak oczywiste, że nie trzeba mu jeszcze dokładać legend o worach srebra, którym kupił sobie tiarę papieską, truciźnie, którą pozbywał się przeciwników, i kazirodztwie, które miało go łączyć z Lukrecją. Aleksander kochał swe kobiety i swoje dzieci, czego dowodem miały być między innymi godności i dobra kościelne, którymi je obdarował. Z dzieci papieża z Vanozzą (były jeszcze z innych związków) dwoje przeszło do historii ze sławą może jeszcze gorszą niż ich ojciec – Cezar i Lukrecja. Cezar jako bezwzględny kondotier, Lukrecja jako intrygantka i trucicielka, mistrzyni cantarelli, jak nazwano śmiercionośną miksturę, której sekret miał rzekomo posiadać ród Borgiów. Aleksander gorszył współczesnych romansami, ale jeszcze bardziej nepotyzmem i handlem godnościami kościelnymi. Niejeden Borgia miał nieślubne dzieci, kochanki i uprawiał symonię (kupczenie odpustami, sakramentami, urzędami i dobrami kościelnymi). Lecz papież jest tylko jeden, jego grzechy (i cnoty) muszą ściągać szczególną uwagę świata. Renesansowy historyk na dworze Medyceuszy Guicciardini pisał: „Na skutek takich poczynań w ludzkich sercach całkowicie zaginął szacunek dla pontyfikatu, choć częściowo utrzymał się autorytet samego papieskiego tytułu i religii”. Słynny badacz kultury Odrodzenia Jakub Burckhardt tak ujmuje zasadę kierującą życiem ówczesnych włoskich elit: Rób, co chcesz – ludzie wolni, dobrze urodzeni i wykształceni, obracający się w dobrym towarzystwie, kierują się instynktem, który zachęca ich do czynów cnoty, a chroni przed występkami. Ten instynkt nazywa się: honor. Honor, a nie wiara. Religia katolicka była w tych kręgach tolerowana, ale przybierała postać postmodernistyczną. Chrześcijaństwo mieszało się z pogaństwem do tego stopnia, że Boga nazywano „Jowiszem za nas ukrzyżowanym”. Aleksander potrafił oglądać z córką Lukrecją z okna papieskiego pałacu kopulację ogierów z klaczami, umyślnie zagonionymi przez służbę na dziedziniec Watykanu. Gigant niemieckiej historiografii, Leopold von Ranke, wystawia papieżowi Aleksandrowi VI fatalne świadectwo: „Przez wszystkie dni swego życia dążył jedynie do tego, by używać życia, szukać przyjemności i zaspokajać swe ambicje i zachcianki”. Nokautuje Aleksandra także historyk z Edynburga Richard MacKenney: „Zgniły moralnie”. Aleksandrowi. Machiavelli nazwał go „człowiekiem nikczemnym”, a Egidio da Viterbo, późniejszy purpurat, w lipcu 1501 r. tak pisał o Aleksandrze w liście z Rzymu: „Papież na oczach wszystkich jednych pozbawia mienia, innych życia, jednych wysyła na wygnanie, innych na galery, a jeszcze innym odbiera dom i usadza tam jakiegoś hultaja. Częściej handluje się tu dobrami kościelnymi niż gdzie indziej arbuzami lub bułeczkami i wodą. Nie szanuje się sądów, jako że źródłem wszelkiego prawa jest tu przemoc i owi hultaje. Wyjąwszy samego papieża, który ma stale wokół siebie swą nieprawą hałastrę, każdego wieczoru do Pałacu sprowadza się po cichu 25 lub więcej kobiet i pozostają tam one od Ave Maria aż do godziny pierwszej, w oczywisty sposób czyniąc z Pałacu zamtuz wszelkiego zepsucia pełen”. Kurią rzymską za papieża Aleksandra VI nie rządziło prawo ani zasady chrześcijańskie, lecz aurum, vis et Venus – złoto, siła i Wenus – wyrokował Viterbo. Ród Borgiów miał matecznik w Aragonii i po hiszpańsku zwał się Borja. Rodrigo nie był pierwszym papieżem w tej rodzinie arystokratów. W połowie XV w. na tron papieski wprowadziła ona Alfonsa de Borja – Kaliksta III. Panował nad Kościołem tylko trzy lata, ale zdążył obsadzić wiele stanowisk rodakami, a urodzonego w Walencji siostrzeńca, 25-letniego Rodrigo mianować kardynałem. Rodrigo Borgia piastował przez 35 lat ważny i lukratywny urząd wicekanclerza Kościoła i wyrobił sobie opinię zręcznego i roztropnego administratora. Ale miał też inne przymioty: przystojny, postawny, czarujący w obejściu, błyskotliwy i przekonujący w rozmowie, słowem dusza towarzystwa. Kapelusz kardynalski kapeluszem, ale nie za cenę rozkoszy życia. Renesansowi papieże i kardynałowie mieli dwory z błaznami, śpiewakami i kuglarzami i stajnie z ogierami najczystszej krwi, którymi książęta Kościoła chełpili się jak dzisiejsi idole luksusowymi samochodami. Urządzali wystawne uczty i widowiska. Mieli armię, szpiegów, dyplomatów i urzędników. Kosztowało to bajońskie sumy, które pozyskiwano drogą symonii lub nakładania coraz to nowych danin i podatków. Dwór 17-letniego kardynała Gonzagi liczył 80 osób, w tym fryzjera, notariusza, lekarza, szambelanów, kamerdynerów, i należał do skromnych. Koszt utrzymania dworu Cezara Borgii wynosił miesięcznie 1500 dukatów, czyli tyle co wpływy z dwóch biskupstw. A przecież trzeba było jeszcze opłacić architektów, ogrodników i genialnych artystów Odrodzenia. polityka.onet.pl/162,1128253,4,,druk.html Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers NAJWIEKSZY % HOMO JEST WSROD KLERU 17.08.03, 19:40 OPOKA W KRAJU 42(63) Kórnik sierpień 2002 Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu pod redakcją Macieja Giertycha Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik. Papież zarządził obecnie specjalną wizytację apostolską we wszystkich amerykańskich seminariach. W 1981 takiej oceny seminariów zażądał od biskupów, a ci dali raport stwierdzający, że wszystko jest w porządku. Dziś wiemy, że mijali się z prawdą. Teraz do biskupów zaufania nie ma. Będzie wizytacja zewnętrzna. (W polskiej sprawie też była potrzebna wizytacja watykańska). Jak wynika z różnych doniesień prasowych jest wielu homoseksualistów wśród studentów wielu seminariów amerykańskich. Newsweek (20.V.02) ocenia, że dotyczy to 50% studentów, podczas gdy w całej populacji jest ich zaledwie 5%. The San Francisco Chronicle (14.V.02) podaje liczbę 97% gejów w seminarium św. Patryka w Menlo Park, CA. (za The Wanderer 23.V.02). Oczywiście dotyczy to też kadry nauczającej. Nie tylko nie kryją się z tym, ale nauczają o “seksualizmie” z pomocą ewidentnie pornograficznych podręczników, filmów czy ilustracji, zachwalając różne zboczone upodobania. Katolicka nauka o moralności jest pomijana lub ośmieszana. W ogóle z wiernością doktrynie Kościoła na uczelniach katolickich USA nie jest dobrze. Konstytucja Apostolska Ex Corde Ecclesiae z 15.VIII 1990 r. wzywająca biskupów by pilnowali prawowierności nauczających nic tu nie pomogła. W imię wolności akademickiej profesorowie nauczają co chcą. Jest wiele relacji byłych kleryków o horrorze, jaki przeżywali w opanowanych przez homoseksualistów seminariach. Wielu nie dotrwało do święceń. Wielu wyrzucono jako “seksualnie zablokowanych”. Bez uzdrowienia seminariów nie będzie odnowy amerykańskiego Kościoła. Oby zapowiedziana wizytacja coś dała. Głośno ostatnio o pedofilii wśród duchowieństwa. Zatrważające wieści docierają z USA i nie tylko (poniższe informacje pochodzą z The Catholic World Report czerwiec 2002, chyba, że cytowane inaczej). Zakres problemu zaskoczył wszystkich. W kraju, w którym ujawnione lubieżne wybryki prezydenta nie starczają, by go usunąć z urzędu, tolerancja wobec zboczeńców jest wyjątkowo duża, stąd też nie tak łatwo o zdecydowane działania korekcyjne, których zabrakło. Znane biskupom przypadki molestowania seksualnego nieletnich przez księży były wyciszane, często pieniędzmi, a winowajców wysyłano do innych parafii, gdzie czynili dalej to samo (ujawniono już ten proceder w 111 diecezjach z 178 istniejących w USA - w tym 8 z kardynałem na czele - The Wanderer 20.VI.02). Księża mają łatwy, oparty na zaufaniu, dostęp do ministrantów, stąd jeżeli są homoseksualistami często ujawniają swoje skłonności wobec nieletnich. W USA od lat, gdy pojawiały się skargi na takich księży, byli oni wysyłani do ośrodków psychoterapeutycznych. W powszechnym przekonaniu winne one być czymś takim jak ośrodki odwykowe dla alkoholików. Tymczasem okazało się, że są czymś zupełnie innym. Psychoterapeuta, b. benedyktyn A.W. Richard Sipe, twierdzi, że “księża są psychoseksualnie niedojrzali i zakochują się w osobach o nieodpowiednim wieku” (International Herald Tribune 20-21-IV.02). Inny psychiatra Stephen J. Rosetti, który pracował w takiej placówce, w Instytucie św. Łukasza, podaje w książce pt. “A Tragic Grace: The Catholic Church and Childs Sexual Abuse” (Tragiczna łaska: Kościół Katolicki i seksualne krzywdzenie dzieci), że skłonności ku młodocianym da się leczyć, bo to tylko odmiana homoseksualizmu i pacjenta można ukierunkować na “rozwinięcie zadawalających stosunków z partnerami o odpowiednim wieku”. Tak “wyleczeni” księża wracają do pracy duszpasterskiej. A problem jest nie błahy. Na pewno w USA, a zapewne i w innych krajach, do Kościoła wdarło się lobby homoseksualne. W sposób oczywisty w USA liczba homoseksualnych duchownych, z reguły wzajemnie się znających i popierających, osiągnęła taką masę krytyczną, że awanse w Kościele zaczęły się odbywać po linii takich właśnie znajomości. Im więcej takich nominacji, tym trudniej spodziewać się kompetencji przełożonych w zwalczaniu zjawiska. ciemnogrod.net/owk/ www.ciemnogrod.net/owk/owk42.htm pozdrowienia J.K. ps. kiedy sie w końcu otrząśniesz? Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers HOMOSEKSUALIZM JEST ZDETERMINOWANY 17.08.03, 19:41 Francja,GB,Węgry,Chorwacja,Usa,Brazylia,RPA,Dania,Szwecja,Szwajcaria,Holandia ,Islandia,Norwegia,Belgia,Finlandia,Portugalia,Hiszpania,Kanada – Kiedy Polska?! Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznało już w 1973 r., że w świetle przeprowadzonych analiz homoseksualizm nie spełnia kryteriów zaburzenia psychicznego i wykreśliło go ze swojej klasyfikacji tych zaburzeń (Diagnostical and Statistical Manual and Mental Disorders – DSM). Tym samym orientacja homoseksualna została uznana przez światową czołówkę specjalistów w zakresie zdrowia psychicznego za jeden z naturalnych wariantów seksualności. W ślad za APA także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) usunęła homoseksualizm ze swojej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (International Classification of Diseases – ICD). W 1998 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) opublikowało oświadczenie, w którym sprzeciwiło się jakiemukolwiek leczeniu homoseksualizmu, a zwłaszcza tzw. terapii naprawczej, obiecującej zmianę orientacji na heteroseksualną. Nie dowiedziono możliwości wyeliminowania pragnień homoseksualnych ani wytworzenia w ich miejsce popędu heteroseksualnego – stwierdzili psychiatrzy z całą stanowczością. Specjaliści zwrócili uwagę na zagrożenia równowagi emocjonalnej, związane z wypieraniem się własnej orientacji: depresję, problemy z samoidentyfikacją i zachowania autodestrukcyjne. Nie znaleziono dotychczas genu orientacji seksualnej, chociaż wyniki pewnych badań nad bliźniętami sugerują uwarunkowania genetyczne. Najbardziej prawdopodobne, zdaniem psychiatry i seksuologa prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, są biologiczne przyczyny tej orientacji. – Większość badaczy skłania się dziś ku stanowisku, że przynajmniej część populacji homoseksualnej uwarunkowana jest procesami, zachodzącymi w okresie rozwoju płodowego – mówi profesor. To stanowisko wynika z najnowszych badań endokrynologicznych i badań nad budową pewnych struktur mózgu, które budzą duże nadzieje, ale nie wiadomo, kiedy zostaną ostatecznie podsumowane. Natomiast nie zgromadzono naukowych dowodów na poparcie potocznych opinii, że geje mają większe niż inni tendencje do pedofilii, że osoby homoseksualne są złymi rodzicami, że homoseksualizm jest zaraźliwy albo że wynika z wyboru. Mówienie o moralności w kontekście orientacji seksualnej nie ma większego sensu niż moralne wartościowanie osób leworęcznych lub rudych. Orientacja seksualna jest już prawdopodobnie ustalona u małych dzieci, a ujawnia się najczęściej w początkowym okresie dorastania. Możliwe, że przychodzimy z nią na świat. Jednak ze względu na trudności w badaniu jej przejawów u całkiem małych dzieci nie można ustalić, czy wczesne doświadczenia i sposób wychowania mogą modyfikować orientację seksualną. Statystycznie jeden na piętnastu mężczyzn jest gejem, a jedna na dwadzieścia pięć kobiet – lesbijką. Wedle światowych szacunków osoby o orientacji homoseksualnej stanowią około 7 proc. każdego społeczeństwa. Natomiast wiedza o tej grupie współobywateli jest właściwie żadna, dominują stereotypy. Także edukacja szkolna w tym zakresie właściwie nie istnieje. Projektowano ją w ramach przedmiotu „Przygotowanie do życia w rodzinie”, ale to, co pozostało w wyniku modyfikacji programu dokonanych w drugiej połowie lat 90., jest faktycznie antyedukacją. Zatwierdzone do użytku szkolnego podręczniki i materiały dla nauczycieli stanowią kompilację negatywnie wartościujących ocen. „Należy generalnie uznać, iż związek homoseksualny jest związkiem patologicznym”, „Postawa homoseksualna jest formą zaprzeczenia własnej płciowości i wyrazem lęku przed partnerem płci odmiennej oraz agresji wobec samego siebie”, „Homoseksualiści i lesbijki mają w ciągu życia nawet do kilku tysięcy różnych partnerów”. I tak dalej w duchu wzbudzania niechęci i lęku („Zanim wybierzesz” M. i W. Grabowscy, A. i M. Niemyscy, M. i P. Wołochowiczowie). Już na początku lat 70. dwudziestego wieku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) zrzeszające autorytety naukowe z całego świata postanowiło – w następstwie coraz liczniej pojawiających się wątpliwości – poddać rewizji wyniki wielu dotychczasowych badań nad homoseksualizmem. Z zakłopotaniem zdemaskowano kompromitujące wykroczenia przeciwko metodologii naukowej, które podważały wiarygodność wniosków wyprowadzanych z tych badań. Jednym z najpoważniejszych uchybień była rażąca niereprezentatywność osób badanych w zestawieniu z całą homoseksualną społecznością. Prowadzono badania nad pacjentami klinicznymi, którzy sami zgłosili się na terapię z powodu poważnych problemów natury psychicznej. Nie badano osób homoseksualnych, które nigdy nie odczuwały potrzeby korzystania z psychoterapii ani nawet konsultowania swojego samopoczucia z terapeutą. Ale wnioski z selektywnych badań uogólniano na całą populację gejowską, ogłaszając jako prawdę dowiedzioną naukowo, że geje są nieszczęśliwymi ludźmi o zaburzonej psychice, którzy nie radzą sobie w życiu społecznym. Tymczasem źródłem konfliktów psychicznych u gejów i lesbijek szukających pomocy nie była ich orientacja seksualna, tylko napiętnowanie społeczne i odrzucenie. Wielu autorów badań dokonywało uogólnień na podstawie tzw. studiów przypadku, czyli opisu losów pojedynczych osób, które ich zafrapowały w praktyce terapeutycznej. Nie można wtedy obronić się przed zarzutem tendencyjnego (nawet nieświadomego) doboru takich przypadków, które pasują do przyjętej tezy lub afirmowanej teorii. Badacze najczęściej nie kryli negatywnej postawy wobec homoseksualizmu, a badani byli tego świadomi. Jeśli pacjenci nie akceptowali samych siebie, musiało to mieć wpływ na wyniki. Nie wytrzymały krytyki teorie, których autorzy poszukiwali rodzinnych lub społecznych uwarunkowań tej orientacji. Celowali w nich zwłaszcza psychoanalitycy i psychoterapeuci. Przygotowali oni cały wachlarz potencjalnych wyjaśnień, z którego dobierali najbardziej pasujące do konkretnego przypadku. polityka.onet.pl/162,1128210,8,,druk.html PRZEDZIAL PROCENTOWY HOMOSEKSUALISTOW W SPOLECZENSTWIE JEST STALY I WYNOSI OD 5 DO 10% . Nie wszyscy homoseksualisci maja wybor, niektorzy sa biologicznie zdeterminowani i nie maja/mieli zadnego wplywu na wybor seksualnosci (dla wierzacych – BOG WYBRAL ZA NICH). Nie wszyscy ulegaja chwilowej modzie, niektorzy nie maja wyboru. Homoseksualizm nie jest domena naszego gatunku, jest on również spotykany u innych zwierzat. WYNIKI BADAŃ NAD DETERMINIZMEM SEKSUALIZMU ) Genetic research using family and twin methodologies has ) produced consistent evidence that genes influence sexual ) orientation, but molecular research has not yet produced ) compelling evidence for specific genes. Fragment ten ( nie bedacy pustym wycinkeim reszty atykulu,ale stanowiacy jego integralna czesc - oddajaca jak najbardziej 'ducha' tekstu - czego dowodem zamieszczony ponizej artykul ) dowodzi, ze badania ostatniej dekady pozwolily wypracowac juz zarysy neurohormonalnej teorii dotyczacej orientacji seksualnej; jej ugruntowana juz czesc (dowiedziona) stanowia wlasnie odkrycia podloza genetycznego odpowiedzialnego za orientacje seksualna - doslownie:'.. that gens influence sexual orientation'. Jedynym problemem jest wytypowanie poszczegolnych genow odpowiedzialnych za taki stan rzeczy: ) but molecular research has not yet produced ) compelling evidence for specific genes. - ale wszyscy wiemy, ze to pozostaje bez wplywu na udokumentowana juz czesc teorii determinizmu seksualnosci - a stanowi zadanie dla dalszych badan molekularnych. Należy również pamietac, iż geny determinuja ilosc, jakosc, funkcjonalnosc wszystkich substancji/czesci/organow naszego organizmu (w przypadku tej teorii jest to ist Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers poczytaj troche CIOŁKOWSKI________________________ 17.08.03, 19:41 Linki do postów o homofobii i homoseksualizmie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7285631&a=7285631 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7243835&a=7243835 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7234816&a=7244232 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7234816&a=7244237 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7468687&a=7468687 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7468687&a=7471389 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.Oszołom.z.RM szkoda oczu na czytanie twych durnych wypocin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.03, 22:02 Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy.oszolom.z.r.m Re: wściekły atak antykelry-KAŁ-ów po homili b.Zi 17.08.03, 19:42 proszę o usunięcie wulgarnych tekstów kaczorów pisowych braci...to jest ewidentne złamanie punktu 4 regulaminu forum Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers kolejny z urazonymi uczuciami; Co cie tak urazilo? 17.08.03, 20:47 Jesli szanowny wielce Pan byl by laskaw ujawnic te wulgaryzmy to bylbym zobowiazany. Chyba, ze chodzi tobie o te slowa na k....... ktore tak nagminnie kala uszka:) k....atoliku:))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś